Dodaj do ulubionych

polacy w Sztokholmie

09.05.04, 18:15
Witam

Od kilku dni mieszkam w sztokholmie i zostane tu mniej wiecej przez rok.
Czy sa tu jakies miejsca (puby, kluby itp), w ktorych spotykaja sie polacy
(nie mowie o dresiarzach:)))?

Pozdrawiam,
Maciek

Obserwuj wątek
    • guido_contini Re: polacy w Sztokholmie 09.05.04, 21:09
      Polacy nie maja swoich pubow, nie maja tez raczej zwyczaju chodzic do takowych,
      nie ten status materialny. Poza tym to cala Szwecja to dresiarze, tutaj nikt
      nie przyklada uwagi jak inni sa ubrani, czyli wolna amerykanka.
      • jo_jo "dresiarze" 09.05.04, 22:40
        Oj, guido!
        Widac, ze w kwestii subkultur polskich nie jestes na biezaco... "Dresiarze" to
        wygolone osilki w markowych dresach (stad nazwa) i jeszcze bardziej
        markowych ;c) samochodach, probujacy piesciami (ew. kijem baseballowym)
        wprowadzac wokol siebie wlasny "lad". Postrach policji i przecietnego
        obywatela. Kazdy (no, prawie kazdy ;)) kraj ma swoja wlasna
        odmiane "dresiarzy", nawet jesli zamiast dresow uzywaja innego mundurka (czarne
        skorzane kurtki etc.), a zamiast paly i piesci - nozy. Cecha wspolna:
        upodobanie do drogich i szybkich samochodow.
        Swego czasu wpadla mi w oko ciekawa charakterystyka dresiarskiego zjawiska w
        watku na innym forum. Jesli ten watek odnajde, wkleje link.
      • przerekin Re: polacy w Sztokholmie 09.05.04, 22:50
        Nie chce mi sie wierzyc, ze jest tak jak mowisz. Rozumiem, ze jak ktos
        przyjezdza na kilka miesiecy do pracy fizycznej to zarabia niespecjalnie ale
        chyba sa w sztokholmie polacy w miare wyksztalceni, pracujacy na normalnych
        stanowiskach, za normalne pieniadze.

        Pozdrawiam,
        Maciek
    • jo_jo do guido... o "dresiarstwie" 10.05.04, 08:30
      Znalazlam ten watek:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=1131174&a=1186885
      Milej lektury
      • guido_contini Polacy w Sztockholmie i nie tylko 10.05.04, 12:44
        Polacy w Stockholmie i w Szwecji, a w ogole za granicami Polski to specjalny
        temat.
        Wroce do Polakow w Szwecji ( podobnie jest w innych krajach skandynawskich).
        Owszem sa i wyksztalceni i to nawet bardzo dobrze wyksztalceni i zarabiaja
        normalne pieniadze, a nawet duze pieniadze (brutto). Pobedziesz troche i
        zobaczysz ilu spotkasz rodakow w pubach, restauracjach, w teatrach, w operze
        czy w pralni chemicznej. Na pewno jest pewna grupa co zyje wysoki standart
        zycia ale to kropla w morzu. System podatkowy jest tak wspanialy, zeby
        zmniejszyc roznice dochodow do maximum tak wiec i dotyka to rowniez i Szwedow
        ale oni maja inna mentalnosc i pojecie zycia chwila.
        Poza tym wiekszosc z rodakow siedzi na dlugach, ktore trzeba bylo zaciagnac aby
        kupic sobie dom albo mieszkanie, albo samochod albo meble itp a lista uciech
        materialnych moze byc bardzo dluga, szczegolnie jezeli chodzi o Stockholm, np
        stuga w Skärgården, jacht albo zwykla motorowka, nie mowiac, ze bylo by na
        miejscu pochwalic sie stuga w Åre. Potrzeba nieodstawania od ogolu, a nawet
        potrzeba wystawania nad ogol jest wielka, chociazby zeby zmniejszyc odczucie
        dyskriminacji stad tez czesto drozsze zakupy jak na mozliwosci. Za tym idzie
        konsekwentnie brak pieniedzy na zwykle odruchy typ piwo w pubie, nie mowiac o
        drinku. Do tego dochadza wydatki dnia codziennego, wyjatkowo wysokie w
        Stockholmie. Tak wiec nalezy priorytetowac przyjemnosci. Lunch w Opera Källare
        to 140 SEK. Pojdziesz wieczorem na kolacje z zaproszona dama tam, to wyjdziesz
        biedniejszy o 1500 SEK jak bedziesz pil wino z nizszej polki. Owszem, sa inne
        tansze miejsca pelne ludzi ale piwo tez kosztuje tam 50 - 60 SEK. Zatem
        normalni ludzie chodza niezbyt czesto, bo im poprostu nie wystarcza na takie
        przyjemnosci, tak jak nie wystarczy czasu bo istnieje cos takiego jak obowiazki
        rodzinne. Osoby, ktore codziennie spotkasz w jakims pubie to raczej szczegolny
        rodzaj osob i tu nalzey zadac sobie pytanie skad maja pieniadze.
        Zycie, poza tym nie zaczyna sie i nie konczy na przyjemnosci chodzenia do pubu
        wiec sie tez nie dziw, ze inni spedzaka czas na lonie rodziny i przyjaciol.
        Podobnie jest z Polakami (skandynawskimi i niemieckimi tez) wyjezdzajacym na
        wakacje na poludnie Europy. Wszystko musi byc po jak najnizszych cenach ale
        nikt sie do tego nie przyznaje. Zreszta dlaczego by nie spartanskie wakacje, na
        wodzie i chlebie. Wiekszosc ludzi z Polski mowi najpierw o jedzeniu komentujac
        ze bylo tanie i duzo, a pozniej dopiero ze smaczne. Inne spojrzenie na swiat.
        Ewolucja i jeszcze raz ewolucja, wiec poczekajmy jeszcze troche.
        • klaryska Re: Polacy w Sztockholmie i nie tylko 11.05.04, 12:24
          guido_contini napisał:

          > Polacy w Stockholmie i w Szwecji, a w ogole za granicami Polski to specjalny
          > temat.
          > Wroce do Polakow w Szwecji ( podobnie jest w innych krajach skandynawskich).
          > Owszem sa i wyksztalceni i to nawet bardzo dobrze wyksztalceni i zarabiaja
          > normalne pieniadze, a nawet duze pieniadze (brutto). Pobedziesz troche i
          > zobaczysz ilu spotkasz rodakow w pubach, restauracjach, w teatrach, w operze
          > czy w pralni chemicznej. Na pewno jest pewna grupa co zyje wysoki standart
          > zycia ale to kropla w morzu. System podatkowy jest tak wspanialy, zeby
          > zmniejszyc roznice dochodow do maximum tak wiec i dotyka to rowniez i Szwedow
          > ale oni maja inna mentalnosc i pojecie zycia chwila.
          > Poza tym wiekszosc z rodakow siedzi na dlugach, ktore trzeba bylo zaciagnac
          aby
          >
          > kupic sobie dom albo mieszkanie, albo samochod albo meble itp a lista uciech
          > materialnych moze byc bardzo dluga, szczegolnie jezeli chodzi o Stockholm, np
          > stuga w Skärgården, jacht albo zwykla motorowka, nie mowiac, ze bylo by n
          > a
          > miejscu pochwalic sie stuga w Åre. Potrzeba nieodstawania od ogolu, a naw
          > et
          > potrzeba wystawania nad ogol jest wielka, chociazby zeby zmniejszyc odczucie
          > dyskriminacji stad tez czesto drozsze zakupy jak na mozliwosci. Za tym idzie
          > konsekwentnie brak pieniedzy na zwykle odruchy typ piwo w pubie, nie mowiac o
          > drinku. Do tego dochadza wydatki dnia codziennego, wyjatkowo wysokie w
          > Stockholmie. Tak wiec nalezy priorytetowac przyjemnosci. Lunch w Opera
          Källare
          > to 140 SEK. Pojdziesz wieczorem na kolacje z zaproszona dama tam, to
          wyjdziesz
          > biedniejszy o 1500 SEK jak bedziesz pil wino z nizszej polki. Owszem, sa
          inne
          > tansze miejsca pelne ludzi ale piwo tez kosztuje tam 50 - 60 SEK. Zatem
          > normalni ludzie chodza niezbyt czesto, bo im poprostu nie wystarcza na takie
          > przyjemnosci, tak jak nie wystarczy czasu bo istnieje cos takiego jak
          obowiazki
          >
          > rodzinne. Osoby, ktore codziennie spotkasz w jakims pubie to raczej
          szczegolny
          > rodzaj osob i tu nalzey zadac sobie pytanie skad maja pieniadze.
          > Zycie, poza tym nie zaczyna sie i nie konczy na przyjemnosci chodzenia do
          pubu
          > wiec sie tez nie dziw, ze inni spedzaka czas na lonie rodziny i przyjaciol.
          > Podobnie jest z Polakami (skandynawskimi i niemieckimi tez) wyjezdzajacym na
          > wakacje na poludnie Europy. Wszystko musi byc po jak najnizszych cenach ale
          > nikt sie do tego nie przyznaje. Zreszta dlaczego by nie spartanskie wakacje,
          na
          >
          > wodzie i chlebie. Wiekszosc ludzi z Polski mowi najpierw o jedzeniu
          komentujac
          > ze bylo tanie i duzo, a pozniej dopiero ze smaczne. Inne spojrzenie na swiat.
          > Ewolucja i jeszcze raz ewolucja, wiec poczekajmy jeszcze troche.



          z Twojej wypowiedzi wynika z swietnia znasz Polakow w Sztokholmie. Slowem
          obracasz sie wsrod nich.
        • astygmatyk Bzdury o polskim zyciu w Sztokholmie 12.05.04, 15:53
          Coz to za kompletne bzdury. I to zarowno na temat Sztokholmu jak i tutejszych
          Polakow.
          Rzekoma szwedzka drozyzna jest absolutnym mitem. Moze kiedys tak bylo, ale
          obecnie jest czesto taniej niz np. we Wloszech. Ciekawe, ze restauracje,
          kawiarnie i wszelkiego rodzaju lokale sa w Sztokholmie czesto nabite po brzegi.
          Ciekawe, ze stosunkowo tansze w porownaniu z reszta Europy sa tu drogie lokale.
          Np. kawa z ciastkiem w eleganckim sztokholmskim Grand Hotelu (gdzie mieszkaja
          laureci nagrody nobla) jest pewnie tansza od kawy z ciastkiem w sopockim
          podupadlym Grandzie (gdzie jednak daja wspaniale ciastka i torty). Naturalnie
          alkohol jest pewnie drozszy w niz we Wloszech czy Niemczech. Caly szereg
          przyjemnosci jest bardzo tanich. Guido uskarza sie na ceny w jednym z pieciu
          najdrozszych lokali Opera Kallaren (Piwnica w Operze), ale zapomina, ze do
          samej Opery, mozna sie wybrac na przedstawienie juz za... 50zl, co jest chyba
          ewenementem na skale europejska.
          Specyficzny brak polskiego zycia w Sztokholmie nie jest spowodowany wysokimi
          cenami w lokalach, ale raczej stanem mentalnym tutejszej Polonii. W odroznieniu
          od innych nacji wlacznie ze Szwedami, Polacy sa grupa bardzo niehomogeniczna, a
          przy tym to na ogol ponuraki. Ci co mieszkaja tu latami, nie maja nic wspolnego
          ze stosunkowo duza grupa przebywajaca tu doraznie. Jedynie kosciol laczy ich
          wszystkich, ale przeciez nie wszyscy w dzisiejszych czasach biegaja po
          kruchtach. Poza tym Ci co tu mieszkaja na stale maja do wyboru i do koloru
          wszelkiego rodzaju lokalow, dlaczego wiec mieliby sie pojawiac w knajpach ze
          zdecydowanie "srednim" jedzeniem i atmosfera? Stad w calym miescie egzystuje
          tylko jedna polska restauracja - Piastowska. A ci, co przyjechali tu zbierac na
          zycie w Polsce i tak nie beda do niej chodzic, niezaleznie od tego czy piwo
          bedzie kosztowac 5zl czy 25zl.
          • guido_contini Re: Bzdury o polskim zyciu w Sztokholmie 12.05.04, 16:42
            Chyba jednak nie bzdury. Poprostu nie zrozumielismy. Przede wszystkiem nie
            uskarzam sie na ceny, a chcialem pokazac kontrasty. Widocznie nie udalo mi sie.
            Absolutna prawda co piszesz, ze szwedzka drozyzna to mit w porownaniu z
            poludniwa Europa czy U.K. a przy tym jaki wspanialy wybor delikatesow i
            jakosci. Ja matomiast chcialem tylko zaznaczyc, ze w tych wypelnionych po
            brzegi restauracjach i pubach autor watku racze nie spotka niestety rodakow, bo
            oni w wiekszosci maja inne problemy. W operze, czy teatrze tez raczej nie, w
            kazdym badz razie ja ich nie spotykam na zadnej premierze.
            • klaryska Re: Bzdury o polskim zyciu w Sztokholmie 13.05.04, 11:44
              guido_contini napisał:

              > Chyba jednak nie bzdury. Poprostu nie zrozumielismy. Przede wszystkiem nie
              > uskarzam sie na ceny, a chcialem pokazac kontrasty. Widocznie nie udalo mi
              sie.
              >
              > Absolutna prawda co piszesz, ze szwedzka drozyzna to mit w porownaniu z
              > poludniwa Europa czy U.K. a przy tym jaki wspanialy wybor delikatesow i
              > jakosci. Ja matomiast chcialem tylko zaznaczyc, ze w tych wypelnionych po
              > brzegi restauracjach i pubach autor watku racze nie spotka niestety rodakow,
              bo
              >
              > oni w wiekszosci maja inne problemy. W operze, czy teatrze tez raczej nie, w
              > kazdym badz razie ja ich nie spotykam na zadnej premierze.
              ja mysle ze to juz mit w porownaniu do Polski :-(
          • klaryska astygmatyk..prawde gadasz :-) 13.05.04, 11:41
          • legal.alien Re: Bzdury o polskim zyciu w Sztokholmie 13.05.04, 11:53
            To samo sie tyczy Norwegii.
            A ceny wielu artykulow, z wyjatkiem jedzenia, alkoholu i papierosow, sa nizsze
            niz w Polsce.
          • andzelaw Gdzie znajduje sie restauracja Piastowska ? 21.08.04, 11:04
    • klaryska puby 11.05.04, 12:36
      czesc
      kiedys o jakims pubie slyszalam ale nigdy tam nie bylam.
      Ale proponuje Ci wypnij sie na rodakow i jako ze facet z Ciebie mozesz sam sie
      wybrac poznac fajnych ludzi i sie bawic w kazdy piatek sobote.Tak zazwyczaj sie
      bawi w Sztokholmie.
      puby i nocne kluby w okolicach Stureplan sa b. szpanerskie i jak nie wygladasz
      na kasiastego Szweda mozesz nie miec szans byc wpuszczonym. Drogo tez jest w
      okolicach Ostermalm , Fridemplan ma pare fajnych latynowskich klubow.
      Ale tak naprawde fajnie jest w Södermalm. Zazwyczaj je sie kolacje z
      przyjaciolmi w domu, a potem okolo 22 idzie w miasto (Södermalm). Mozesz sie
      sam wybrac, stanac w ktores z kolejek i wejsc do srodka . Jak Ci sie nie bedzie
      podobac to idz do nastepnego. Na gorze zazwyczaj jest pub a na dole miejsce do
      tanczenia. Idac grupa czesto przygarnialismy samotnych facetow (jakos kobiet
      samotnych bylo mniej). Oczywiscie podstawa ze znasz angielski a przynajmniej
      szwedzki ;-). I faktycznie malo slyszalam j. polskiego.
      • canada81 Re: puby 22.08.04, 01:12
        Ta dyskusja do niczego nie prowadzi.....
        Tylko na Södermalm -jedna z centralnych wysp w Sztokholmie (gdzie zycie nocne
        trwa do poznych godzin nocnych) jest ok 290 restauracji, Polakow w stolicy jest
        pare tysiecy, ale ile z nich mieszka w poblizu Södermalm??????
        tak sie sklada, ze niewielu z nich ma blisko na Södermalm, mieszkaja rozrzuceni
        po calym duzym Sztokholmie, ktory ma kilkadziesiat kilometrow, wiec mowa o tym
        ze sie nie spotyka Polakow w knajpach jest bez sensu, pozatym nie wszyscy
        CHODZA wogole do knajpy.....Chadzam do kina na Södermalm i pozniej na kolacje
        lub piwko do knajpy w poblizu, ale fakt, ze Polacy nie siedza w tej samej
        knajpie co ja nie znaczy, ze nie ma ich wcale, jesli dookola knajp jest prawie
        300!
        Pozdrawiam.
        • klaryska Re: puby-do Canada 23.08.04, 13:13
          ... tylko ,ze Södermalm jest i tanszy i mniej snobistyczny niz inne centra
          zycia nocnego. Ale oczywiscie masz racje ,ze mieszkajac w jakims kawalku Sthlm
          jezeli ma sie w okolicy fajna knajpke to po co sie pchac do S.
          Ja sugerowalam P.ktory zadal pytanie jako nowoprzybyly gdzie isc sie pobawic. I
          moim zdaniem najlatwiej ze wzgledu na wlasnie wielka ilosc knajp znalezc i
          fajne miejsce i kompanie na Södermalm. Napewno P. nie moglby przysiac sie do
          Waszego stolika w restauracji czy tez do waskiego grona w malej osiedlowej
          knajpce, co z latwoscia moze zrobic bedac w pubie na Södermalm .Niejeden
          obcojkrajowiec mieszkajacy w Sthlm wieczorem siada przy barze w S. I jest
          otwarty na konwersacje.
          Jasne,ze masz racje ze trudno spotkac Polaka w tych kanajpach ze wzgledu na ich
          ilosc ale gdy to pisalam znow odpowiadalam na pyt.P -zeby nie szukal polskich
          pubow.


          canada81 napisała:

          > Ta dyskusja do niczego nie prowadzi.....
          > Tylko na Södermalm -jedna z centralnych wysp w Sztokholmie (gdzie zycie nocne
          > trwa do poznych godzin nocnych) jest ok 290 restauracji, Polakow w stolicy
          jest
          >
          > pare tysiecy, ale ile z nich mieszka w poblizu Södermalm??????
          > tak sie sklada, ze niewielu z nich ma blisko na Södermalm, mieszkaja
          rozrzuceni
          >
          > po calym duzym Sztokholmie, ktory ma kilkadziesiat kilometrow, wiec mowa o
          tym
          > ze sie nie spotyka Polakow w knajpach jest bez sensu, pozatym nie wszyscy
          > CHODZA wogole do knajpy.....Chadzam do kina na Södermalm i pozniej na kolacje
          > lub piwko do knajpy w poblizu, ale fakt, ze Polacy nie siedza w tej samej
          > knajpie co ja nie znaczy, ze nie ma ich wcale, jesli dookola knajp jest
          prawie
          > 300!
          > Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka