Dodaj do ulubionych

Czarny Gacek

04.10.09, 18:53
Dzięki pomocy Dzidki i P.aulinki mam już w domu Czarnego Gacka. Czy to będzie jego stałe imię, czy mu się zmieni z czasem,np. na Cezara, to się jeszcze okaże.
Chyba poznały się z Antonim. Pyszczki obwąchały bez większych emocji. Czarny najpierw dał się wziąć na rączki, a potem zwiał na szafki w kuchni. Syczał i warczał, kiedy tylko się na niego zwracało uwagę. Pozostawiony w spokoju mył się. Może i kompulsywnie, ja tam się nie znam. W tym czasie Tosiek równie
kompulsywnie leżał na łóżku w sypialni.

Kiedy dziewczyny pojechały i zostaliśmy sami we troje, Tosiek poszedł do kolegi na szafkę, posiedział trochę, ale zrezygnował z towarzystwa i udał się z powrotem na łóżko.

Zajrzałam do niego i ja - Czarny ofukał mnie strasznie i nasyczał, lutnął pazurzastą łapą, zbił mój sweter i nawarczał na wołowinkę. Był baaardzo groźny i strrraszny. Bardzo. Przynajmniej on tak uważa...

Potem przez jakieś 2 godzinki nie zwracałam na niego uwagi, chociaż mój głos słyszał, bo gadałam w tym czasie przez telefon. Było ok. Nawet skusił się na mięsko postawione na talerzyku. Ale dalej nie schodził na dół.

Kiedy zakończyłam rozmowy, zajrzałam znów do kota i zdjęłam go z szafek - dał się wziąć na ręce, nie złościł się. Ale tylko przez chwilkę. Teraz zwiedza mieszkanie, chociaż wciąż najlepiej to chować się za wersalką, albo pod łóżkiem w sypialni.
Zagląda też w inne kątki, ociera już pyszczkiem co się da, zaznacza swoim zapachem meble
Zawołałam, podszedł, pozwolił wziąć się na kolanka.
Jest wielki i smukły. Ciężki. Wysoki. Czarniusieńki. Gładziutki. I ma rozczulające woreczko brzuszne...
Obserwuj wątek
    • p.aulinka Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:19
      O - to odetchnełam!!! smile
      Ja mysle ze on jednak mogł tak reagowac na mnie - hehe smile
      Prosze przeprosic kota ode mnie za próbe usunięcia 1 (słownie: jednego!) włosa.
      Kajam się i sypie łebek popiołem smileTo sie wiecej nie powtórzy.
      Super ze sie uspokoił
      smile
      pozdrowienia i prosimy o kolejne relacje smile
      ps. buziaki dla "kompulsywnego" leniuszka Toska smile
    • barba50 Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:20
      Bardzo się cieszę, że Gacuś już jest u Ciebie. Że jest u siebie, że jesteście razem.
      Pierwsze chwile mogą być trudne, trzeba czasu, a wszystko się ułoży. Zresztą Tosiek pomoże smile
      • barba50 Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:23
        Paulina wystraszyłaś kota ??? https://www.cosgan.de/images/midi/konfus/a045.gif

        https://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/d030.gif
        • p.aulinka Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:39
          Ekhm... no cóz... jeszcze wczoraj - juz u Dzidki - zrobiłam cos
          niedopuszczalnego [ własciwie : usiłowałam zrobić ] co bardzo ale to bardzo
          zdegustowało i wkurzyło Gacka ... mianowicie zobaczyłam na lsniacej czarnej
          kociej sierści na grzbiecie mały bielusienki (siwy znaczy sie ) włos. I w
          totalnym zacmieniu umysłowym - zapominajac też, ze to przeciez nie mój kot -
          skubnełam Gacka za ten włosek. lekko - nawet go nie wyskubałam ale Gacek się
          wnerwił i pacnał mnie łapa i przestał byc miły. Nie zebym mu sie dziwiła ... smile
          • the_dzidka Re: Czarny Gacek 04.10.09, 21:08
            Przyznam się, że samodzielne pakowanie do transporterka
            rozwścieczonego wielkiego kota, plującego, syczącego, gryzącego i
            drapiącego na długo pozostaje w pamięci.
            Na szczęście miałam dość przytomności umysłu, żeby założyć
            ochraniacze na rączki smile
      • siamese67 Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:27
        Na razie jest tak:
        Czarny: zosssstaffff mnieeE.... uuuuuuułł...
        Tosiek: Ale co ja zrobiłem?!?!?
        • scrivo Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:34
          slicznie piszesz o Czarnym Gacku, tak trochę z kociego punktu widzeniasmile cuś mi się zdaje że idzie szybko ku pełnej idylli. skoro zjadł mięsko a obwąchanie odbyło się bez większych emocji to dobra prognoza.
          Lubię te chwile gdy przychodzą wiadomości o domu dla nowych futer. Moje też z tego zaciąguwink
          wczoraj nakarmiłam okolicznego młodego czarnuszka z łzawiacym oczkiem... tak chciałabym miec więcej kasy i czasu i miejsca by wziać go do siebiesad powodzenia!!!
        • siamese67 Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:34
          Gacenty jest przycupnięty i warczy, na nas - a Tosiek turla winogronko, które sobie wypożyczył na jakiś czas. I tak naprawdę to się niczym nie przejmuje. No i jak go nie kochać?
          • p.aulinka Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:40
            Znowu warczy? Hm moze on czuje mnie przez ekran i internet?! :lol:
            • jottka Re: Czarny Gacek 04.10.09, 19:51
              znaczy, spadaj, kota straszyszsmile

              a poza tym gdzie są zdjęcia? no braki widzę w tej relacjismile a gdzie kto będzie
              spał dziś w nocy?
              • siamese67 Re: Czarny Gacek 04.10.09, 20:05
                Przepraszam... Rozładowały mi się akumulatorki do aparatu...
                Warczy. I tłucze ogonkiem. Cały czas zastanawia się, o co tu chodzi. Ale jak zapomni o warczeniu, to i buzi daje... A potem warczy i robi ffssss...
                Plan spania jest prawdopodobnie taki:
                Ja na łóżku. Najprawdopodobniej. Antoine na mnie, albo pod kołdrą od strony pleców, albo na stole, alebo gdzie indziej....
                Czarny - obstawiam, że najpóźniej o 4 rano będzie z nami razem. Raczej w nogach. No chyba, że zepchnie mnie z poduszki...
                • p.aulinka Re: Czarny Gacek 05.10.09, 20:49
                  A jak dzis sytuacja " na froncie"?smile
    • katikot Re: Czarny Gacek 05.10.09, 21:35
      Bardzo się cieszę, że Gacek dołączył do Tośkasmile I z niecierpliwością czekam na dokumentacje fotograficznąsmile
      • siamese67 Re: Czarny Gacek 05.10.09, 23:58
        No to dziś jest tak: Wróciłam dość późno z pracy. W domu bez demolki. Tosiek chyba obrażony, bo mu się pojawiła konkurencja.
        Czarny łaskawie podchodzi na mizianie, najchętniej wtedy, jak przytulam się do Tośka. Postanowił zostać szafiarkiem. Bo dobrze się odsuwa drzwi od szafy w przedpokoju. I można sporo ciuchów z półek pościągać. Coby se miętko zrobić.
        Tosieczek chyba go usiłuje nauczyć, że tego, czy tamtego się nie robi - jak Czarny darł pazurami po wersalce, to go Antoni zgonił, jak Czarny do szafy, to Tosiek zaraz leci sprawdzać, co tamten robi.
        Z żarciem Gacek nie ma raczej problemu. To Antoni wrażliwszy pod tym względem. I bardziej wybredny. A ten - głodny, to źre, pić się chce - to pije, pobiera co tam jest w miskach i nie zastanawia się, czy dobre.
        Ciekawe, co noc przyniesie...
        • mama.rozy Re: Czarny Gacek 06.10.09, 20:54
          dawaj znać,bo ciekawy wątek.a humorzaste to może one obydwa były,tzn.Gacek i
          Puchatek?bo Puchasiowi ciągle coś nie tak,a to pogoda,a to za mało jedzenia,a to
          za dużo ludzi w domu.ale noce przesypia grzecznie uwalając się na najmniej
          ruchliwego śpiochasmile
          gratulacje za odwagę i duże serducho!
          • wiesia.and.company Re: Czarny Gacek 07.10.09, 22:09
            Takiego wątku o dokoceniu to jeszcze nie było! Aż się chce doświadczyć czegoś
            takiego! Świetny filmik lub książeczkę można napisać, niosącą optymistyczne
            przesłanie: przeżyj to sam, bo to cudowna sprawa! Dziewczyny, ale zrobiłyście
            dobrą robotę. Ja tam bym ten wątek rozreklamowała na innych forach! Hej,
            stwórzcie razem książeczkę!!! Jak to pociągniecie, to naprawdę warto
            opublikować, bo ten optymistyczny wydźwięk pozwoli na wysoką poczytność. Serio!
            No i czekam dalszego ciągu oraz liścików od "cioteczek" (fajne te przeprosiny i
            kajanie za sfrustrowanie kociambra wink smile
            • siamese67 Re: Czarny Gacek 07.10.09, 23:06
              Zobaczymy, czy coś z tego pisania wyjdzie.
              Ale zdjęć na razie na pewno nie będzie, bo mi padła właśnie karta od aparatu i wszystko, co nie było zgrane na kompa, poszło się gonić... Buuu... A nowa karta kosztuje swoje...

              Jestem zła, bo były takie śliczne Gacki na złotym tle... I śliczne Tośki też... Wczoraj było piękne słońce, a oba chłopaki zostały sfotografowane na parapecie, za zasłonką - tylko cień było widać. Jak łapią biedronki...

              Echhhh... Wzdech...

              Za to Gacuś wczoraj sam z siebie wlazł na kolanka i mruczał drobniutko i dawał całuski. A potem miał solarium pod lampką. Tylko bez tego niszczenia papierów jak kot Simona.
              A Tosiek? A Tosiek spał nieopodal. Kompulsywnie.
              • barba50 OT - aparat 07.10.09, 23:23
                Ciekawa jestem w jaki sposób padła Ci karta do aparatu i czy nie udałoby się
                przerzucić po kilka/kilkanaście zdjęć (w aparacie) z karty, której komp nie chce
                odczytać do PAMIĘCI WEWNĘTRZNEJ aparatu. Bo mnie właśnie w ten sposób właził
                trojan i ni hu hu nic nie można było zrobić. A przez pamięć wewnętrzną aparatu i
                owszem.
                • siamese67 Re: OT - aparat 07.10.09, 23:32
                  Jak ją wkładam do aparatu, to wrzeszczy, że błąd karty... U mnie już po roku używania, nie dało się czytać zdjęć z aparatu podłączonego bezpośrednio do kompa. To kupiłam czytnik kart. I działało.
                  A dziś w czasie przenoszenia zdjęć z karty nagle pojawił się komunikat, że coś nie tak. I zniknęło wszystko, mówi, że karta nie jest sformatowana itp...
                  Chyba nic z tego sad
                  • wiesia.and.company Re: OT - aparat 08.10.09, 16:39
                    Och, no klops! Ale za to "kompulsywne" spanie mnie nader rozbawiło!
                    Zwłaszcza, że Miluś na monitorze (fajnie mieć ten stary typ monitora) śpi taki
                    ululany, z języczkiem na zewnątrz, właśnie tak kompulsywnie! smile smile smile A
                    Grosia na moich kolanach ugniata mnie bezlitośnie i kompulsywnie, kolana mi drżą
                    z wysiłku, bo Grosia to pyza ciężka i ponadgabarytowa...
                    • siamese67 spanie kompulsywne i inne sprawy 08.10.09, 19:01
                      Bo to było tak: jak Dzidka z Pauliną przywiozły Gacusia, to zaraz myknął na szafki w kuchni. I fuczał na wszystkich i syczał, kiedy się tylko na niego zwracało uwagę.
                      A my siedziałyśmy przy stole, zerkając co jakiś czas, co kot robi. Kot się mył. A potem się mył. A następnie - dla odmiany - mył się.
                      I któraś z dziewczyn stwierdziła, że to mycie jest może kompulsywne. I w domyśle - że to z nerw jak nic. A może w ogóle nerwica.
                      W międzyczasie zajrzałam do sypialni, gdzie leżał rozwalony na duuużym łóżku Tosiek. I spał. Mocno. Stwierdziłam, że z kolei on śpi kompulsywnie.
                      I już tak zostało. wink

                      A zasię dziś w nocy miałam małą niespodziankę...
                      Śpię. Śni mi się coś bardzo, bardzo miłego. Jakiś hipotetyczny mężczyzna mojego życia, z którym mi się właśnie w tym śnie jakoś tak wszystko ładnie poukładało. Chyba coś w rodzaju oświadczyn co najmniej.

                      I nagle pomału przechodzę ze snu do jawy. Jakiś miły delikatny dotyk na twarzy. Otwieram oczy - a to Gacuś mnie obwąchuje, mizia po buzi i cichutko mruczy. Przeszczęśliwy, bo Tosiek śpi mocno w nogach i nie broni dostępu.
                      Przytulił się kocina, wpełzł pod kołderkę - dawaj ćmoktać koszulę nocną...
                      • p.aulinka Re: spanie kompulsywne i inne sprawy 08.10.09, 19:41
                        Tiaaa... potwierdzam, że podejrzenie o kompulsywne spanie Tonia miało
                        korzenie w kompulsywnym myciu sie Gacka smile

                        A co do ciamkania koszuli to p. Maria cos mówiłąaze Gacek ciamka smile
                        • mama.rozy Re: spanie kompulsywne i inne sprawy 08.10.09, 22:03
                          no i Puchaś też ciamka,ssie i ugniata.najczęściej okolice biustu kobiecego(jak
                          dobrze,że już ie karmię!).a teraz wlazł mi na kolana i śpi,przelewając się na
                          boki.mam wrażenie,że tego mu brakuje-wyłączności i dopieszczania.jestem
                          ciekawa,czy poznaliby się jeszcze,jakby tak kiedyś na siebie wpadli?smile
                          • wiesia.and.company Re: spanie kompulsywne i inne sprawy 09.10.09, 15:38
                            Podoba mi się geneza tego "kompulsywnego" mycia i spania. No i kompulsywne
                            ciamkanie też znam, i deptanie po biuście, oj, oj! Grosia mnie po biuście
                            boleśnie, pazurki jej obcinam żeby jednak troszkę mniej boleśnie. A po szyi i
                            tak mnie ciumka i tak, dobrze że teraz już nie tak zasysa, pewnie z powodu
                            usuniętych 6 zębów. Ale wcześniej to miewałam malinki na szyi.
                            Gacusiowe "kompulsywne" mycie w pierwszych chwilach w nowym domu to jest
                            rzeczywiście chęć zamaskowania zakłopotania. Kiedy kot nie wie, co zrobić i musi
                            mieć czas do namysłu lub obserwacji, właśnie tak się liże (właściwie to nie
                            myje, tylko liże trochę nerwowo po łapkach, gorsie). Odwleka moment podjęcia
                            trudnej decyzji np. "No dobrze, drzwi do łazienki są otwarte, ale czy ja mam tam
                            wejść czy wyjść, zostać czy się ruszyć, ruszyć ale właściwie do czego? No to
                            sobie chwilę pomyślę, może się coś w międzyczasie wydarzy, to ja poczekam..."
                            • siamese67 Re: spanie kompulsywne i inne sprawy 09.10.09, 16:10
                              A moim zdaniem to było już mycie na spokojnie. On posikał się w transporcie, więc musiał się trochę doprowadzić do porządku, chociaż miał podłożonego pampersika do kotenera.

                              Jak kot jest w nowym miejscu, które z grubsza wydaje się OK, to się spokojnie uwala, na z góry upatrzonej pozycji, rozrzuca zwłaszcza tylne łapy i zabiera się za systematyczne mycie i porządkowanie futra. Brysio zawsze tak robił - a on się troche najeździł do Warszawy i z powrotem.

                              I tak było też w przypadku Gacusia. Miejsce już było ok, tylko ludzie jeszcze niepewni, więc na wszelki wypadek fukał i syczał, a jak się za blisko podeszło (znaczy - po chamsku wlazło na blat w kuchni i zajrzało na szafki u góry) to i łapą lutnął, całkiem poważnie.

                              A dziś w nocy to kicius już planowo spał ze mną na jednej poduszce, tulił się, mruczał i ćmoktał koszulę.

                              Za to Anonio płacze, bo zazdrosny jak nie wiem co. Gacuenty nic sobie z tego nie robi. Najwyżej patrzy na mnie porozumiewawczo - "no patrz, jaka to beksa".

                              Tosiek uprawia w środku nocy skoki na półeczkę nad moją głową, szarpie za zwisającą marantę i ogólnie daje wyraz swojemu niezadowoleniu "już było tak fajnie, miałem tę dużą na własność, nauczyłem ja co i jak, a ten się znowu pojawił" sad

                              Ciekawe, czy wyśpię się jeszcze kiedyś...
                              • p.aulinka Re: spanie kompulsywne i inne sprawy 09.10.09, 17:57
                                nie no, Antośka trzeba dotulić stanowczo smile
                                • jottka Re: spanie kompulsywne i inne sprawy 09.10.09, 19:59
                                  właśnie, zgłaszam protest przeciwko lekceważeniu burych jako przedstawicielka
                                  frakcji burasów! antonio powinien być jak najspieszniej forsownie domiziany, bo
                                  w końcu gacek rozpanoszył się w jego włościach, a nie odwrotnie.

                                  jakby co, to frakcja burasów patrzy ci na ręcesmile
                                  • siamese67 Szanowna Frakcjo Burasów! 09.10.09, 21:38
                                    Ja wiem, obszerna kobieta jestem i miejsca do leżenia na mnie duużo. Ale każdy z nich chciałby mnie na wyłączność...

                                    Wciąż powtarzam Antoniuszkowi, że jest najlepszym Antonim wśród kotów i najlepszym kotem wśród Antonich. Oraz najpiękniejszym i najbardziej kochanym. Chociaż czasami lekko upierdliwym.

                                    Gackowi nie trzeba mówić takich rzeczy, bo jest bardziej pewny siebie i niezależny. On z tych, co jak czegoś chcą, to sobie biorą - żarcie, miejsce w łóżku, koszulę nocną pani do ssania...

                                    Dziś Tosiek, jak zwykle zresztą, jest lulany i pieszczony, ile tylko zniesie. Chwilowo dał się przeprosić. Ale żeby sprawiedliwości stało się zadość - pogonił kota Czarnemu wink
                                    A Czarny jemu wink

                                    Ale jest fajnie big_grin
                                    • ashton Ja jako Frakcja Czarnuchów... 15.10.09, 09:52
                                      ...potwierdzam, że Czarny/a zawsze bierze co chce smile
    • siamese67 Re: Czarny Gacek 15.10.09, 00:24
      Udało się smile Najładniejsze zdjęcia odzyskane. Karta sformatowana. Chyba będzie OK.
      Gacek - Czarny Jedwabnik
      • anmanika Re: Czarny Gacek 15.10.09, 09:37
        No przepięknościowe te zdjęcie za firanką. Nadaje sie na konkurs.
        • elka_77 Re: Czarny Gacek 15.10.09, 10:20
          Mina Gacka na pierwszym zdjęciu, rewelacja smile
          • p.aulinka Re: Czarny Gacek 15.10.09, 10:43
            heh - to ostatnie - to dokladnie tak siedzialy I dnia na szafkach i lodówce smile
            • siamese67 Re: Czarny Gacek 15.10.09, 13:43
              Bo to własnie było zrobione telefonem Siostry pierwszego dnia po implantacji Gacka.
              Jeden kolega określił ten układ jako kocie szachy. Jest w tym coś, przyznaję...
              • wiesia.and.company Re: Czarny Gacek 15.10.09, 22:39
                Ta władcza i niezależna natura Gacka widoczna jest na zdjęciach. Jak Tosiek
                wysoko, to on jeszcze wyżej! A co! Popatrzy sobie z góry i od razu widzi całe
                włości i swojego człowieka, co głowę musi zadrzeć - znaczy że przyjmuje pozycję
                uniżoną. I już wiadomo, kto tu rządzi wink
                • siamese67 Re: Czarny Gacek 16.10.09, 15:28
                  E nie, chyba aż taki władczy nie jest...
                  A Tosiek go systematycznie gania. Wczoraj siedziałam sobie przy kompie. Antonio pod lampką, Gacek wyciągnięty wzdłuż, na moich nogach. Sielanka... Krótkotrwała...
                  Tosiek mył się, po chwili namysłu pochylił, zaczął lizać Gacentemu łebek - a za chwile go dziabnął. Gacek rozzsyczał się jak jadowita źmija...
                  I łubut!!! i dawaj się gonić po całym mieszkaniu.

                  A z wysokością to tak: owszem, to Gacek pierwszy był wysoko. A Tosiek za to go przyblokował, odcinając jedyną drogę odwrotu.

                  Z kolei na tych półkach na książki (z wątku Tośka na fotoforum) jest jeszcze wyżej, bo pod samym sufitem. I tam już Gacek nie wlezie! Więc jednak Antoni rulezzz.... wink
                  • wiesia.and.company Re: Czarny Gacek 16.10.09, 18:08
                    Rywalizacja czasem doprowadza do aktów takiej odwagi, że ho ho ho!
                    smile smile smile
                    Kiedyś, latem, na działce leśnej dwa malutkie kociaki braciszkowie, tak
                    rywalizowali ze sobą który wejdzie wyżej na sosnę, że im się to doskonale udało!
                    Po pięciu godzinach siedzenia na szczycie sosny zorganizowaliśmy z sąsiadami
                    akcję na dwie połączone długie drabiny, żeby można było je zdjąć i znieść.
                    Naprawdę osiągnęły prawie szczyt sosny! A wszystko przez tę ambitną rywalizację
                    smile smile A po szczęśliwym wybawieniu, poleciały najpierw siusiu, potem qpkę,
                    potem jeść i spać.... i miałam je z głowy przez cały dzień, bo tak odsypiały.
                    smile smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka