fraupilz
02.02.10, 10:09
Przyjechała do mnie koleżanka, z miejsca złapała kota i zaczęła go nosić jak
niemowlaka i całować. Moja sąsiadka też całuje koty, ma ich chyba z osiem i
wydawało mi się, że słyszałam jak do jednego mówiła "synku"...
Naprawdę rozczulają mnie te wielkie złote oczy, nie myślcie sobie, że jestem
jakimś tyranem, ale kot to nie dziecko, nawet mały kot. Mój bez całowania jest
wystarczająco udomowiony, łazi za mną jak pies i pcha się na mnie jak tylko
usiądę. (Do tego elegancko chodzi na smyczy, w ogóle mam chyba psa uwięzionego
w kocim ciele...) Hm, może powinnam go czasami pocałować, kiedy mam go dosyć?
Widziałam jak wtedy próbował uciekać tej koleżance...
A Wy całujecie swoje koty?