pozwalam sobie na wpis, liczac na jakies dobre dusze
moja siostra, mieszkajaca w Niemczech (wazne dla calosci historii) jest od
kilku tygodni szczesliwa mama parki kotek

. niestety, jak sie okazuje,
trudno jej sie bedzie ruszyc gdziekolwiek z domu, bo jej wspollokatorka
oswiadczyla wczoraj, ze zadanie sprzatania kociej kuwety przez kilka dni jest
przez nia absolutnie nie do wykonania.

to stwarza od razu dwie problemowe
sytuacje. pierwsza - Wielkanoc. siostra przyjezdza na kilka dni do Polski.
zabieranie 2 kotow w ok. 7 godzinna podroz na kilka dni do domu, w ktorym juz
sa dwa koty, bedzie dla nich dosc traumatyczne.

po drugie, w lipcu mloda
wyjezdza na dwa tygodnie do Rosji na wymiane-staz, oczywiscie kotow wziac ze
soba nie bedzie mogla. teoretycznie moglaby je przedtem przywiezc do Polski do
domu, ale to znowu podroz i dwa tygodnie mieszkania w obcym domu z obcymi
rezydentami, plus koszty tej podrozy.
teoretycznie sa hotele dla kotow, ale przy jej stazowym wynagrodzeniu bedzie
to ogromna dziura w budzecie, zwlaszcza w lipcu, przez te dwa tygodnie (na
wielkanoc moze ewentualnie koty dac do przechowania).
macie jakies dobre rady, co zrobic w tej sytuacji, szukac kogos, kto bedzie
mogl przyjsc do mieszkania sprzatnac te nieszczesna kuwete (choc bedzie raczej
trudno kogos znalezc)? a moze znacie jakas dobra dusze, ktora moglaby wziac do
siebie kotki w lipcu na dwa tygodnie (oczywiscie wszystko beda mialy
zapewnione, jedzenie, zwirek i co tam jeszcze bedzie trzeba)?
zmusic wspollokatorki do sprzatania nie moze, to nie sa jej koty, mimo
wszystko...