milka2011
27.09.11, 09:01
Tydzień temu mojej kotce zadrutowano połamaną tylną nogę - pogryzł ją jakiś obcy pies. Teraz siedzi w klatce z kołnierzem na szyi. Psychicznie kiepsko to znosi. Za kilka dni zdejmą jej szwy, a druty chyba za kilka tygodni. Jak jestem w domu, to wyciągam ją z klatki i leży na tapczanie. Trochę już chodzi, czasem, przy zmianie pozycji pokrzykuje z bólu. Oczywiście, codziennie dostaje zastrzyki. Żal mi jej i boję się tych kolejnych tygodni. Czy macie podobne doświadczenia z "drutami"? Czy Wasz koty odzyskały po takiej operacji sprawność? Pozdrawiam Milka