opisując moje przygody z tanim żwirkiem z allegro i zapchaną kanalizacją
pominęłam fakt, że Zuzia zupełnie nie toleruje nowej dostawy tegoż,
kolejną noc z rzędu załatwiła się poza kuwetą, dziś postanowiłam specjalnie
dla niej kupić jakiś byle jaki żwirek, oczywiście w normalnym sklepie nie dostanę
Cats Besta, uratował mnie jakiś zbrylający, zwyklak za 6 zeta, a ile radości!
Zuzia ma swoją osobistą kuwetkę z oddzielnym żwirkiem, ale zaproszone poczuły się i dwa pozostałe kotki,
te zakopywanie, rozkopywanie, zamiatanie łapkami to prawdziwy rytuał i frajda, już dawno nie widziałam tak zmotywowanych kociąt
to chyba źle, że będą dwa różne żwirki w użyciu?
ale wyjścia nie mam, bo tak nie można