Obserwując moje koty i czytając o Waszych dochodzę do wniosku, że bycie głaskanym jest dla kota potrzebą fizjologiczną. Może nie aż taką niezbędną do życia jak sen czy jedzenie, ale bardzo, bardzo ważną.
Kot głaskany i przytulany jest zupełnie innym kotem niż ten, którego się nie głaszcze. Niektóre są wprawdzie niedotykalskie, ale i tak cichcem się ocierają o framugi, żeby sobie zapewnić jakąś tam minimalną dawkę dotyku
Ciekawe czy jest już jakaś naukowa teoria na ten temat