Aż mi nieswojo, że nikt do tej pory nie pisnął ani słowa o odbytym spotkaniu.
Czy czekacie na relację Waszego nadwornego literata? (cha cha cha, literata)
Otóż nadworny literat uwielbia opisywać rzeczywistość pełną mrocznych niespodzianek, zaskakujących zwrotów i mrożących krew w żyłach przygód, tudzież sytuacji komicznych.
Natomiast spotkanie Zakątka nie obfitowało w ekscytujące przeżycia. Było to spotkanie stuprocentowo kocie - ciepłe, miękkie, rozmruczane i przytulaśne.
Przybyszki były trzy - Noirdesir, Olinka i ja. Reszta to stoliczanki.
Wadera wymyśliła Powsin jako miejsce spotkania i to był strzał w dziesiątkę, bo w mieście byśmy nie wytrzymały z gorąca. A w Powsinie jest ogromny park z basenem, amfiteatrem, pierogarnią, grillami, lodziarniami, prysznicami i mnóstwem trawników do siedzenia.
A w ogóle tośmy się umówiły na hali głównej Dworca Centralnego koło informacji. Problem polegał na tym, że tam nie ma informacji. Jest coś o nazwie Point Service. I trzy dziewczyny grzecznie tam stały, a reszta (w tym ja) siedziała opodal na ławce. Te trzy były świetnie zorganizowane, bo miały kartkę z napisem Zakątek

Której to kartki nie zauważyłam, ruszając na rekonesans

Cud, żeśmy się znalazły
Było kapitalnie i mamy zamiar to powtórzyć, w szerszym gronie.
I na koniec moje prywatne największe zaskoczenie - mamy na Zakątku Nutrię Borejko! (kto czytał Jeżycjadę, ten wie o co chodzi)
Dziewczyny, dzięki za przemiły dzień!