pi.asia
27.08.12, 19:17
Karmię dzisiaj rano swoje stadko kurzęcymi żołądkami. Duszce muszę nosić na drapak, bo księżniczka nie raczy się pofatygować do kuchni. Fraszka je swoją porcję na kuchennej szafce, a Amurka - niecierpliwy maluch - siedzi na desce do krojenia i wyrywa kawałki mięsa prosto spod noża.
Przy nogach waruje Kłopot, i też od czasu do czasu coś dostaje.
Po paru minutach pierwszy głód jest zaspokojony, i co widzę? Moja malutka Amurka bierze w ząbki kawałek mięsa i zanosi go Fraszce! Kładzie przed nią i cofa się pół kroczku w tył. Fraszka zjada swój kawałek, po czym odwraca się z godnością i zeskakuje z szafki, ignorując przyniesione mięsko.
Amurka bierze mięsko w ząbki, zeskakuje na podłogę, i wtyka je pod ręcznik leżący przy kuwecie. Tu czuwa Kłopot - mięsko ląduje w psim żołądku.
Wierzcie mi - dech mi zaparło, że takie maleństwo chciało się podzielić zdobyczą ze starszą "ciotką".