W piatek beda cztery tygodnie jak mamy starwarsowa rodzine w lazience.
Maluchy juz rozrabiaja, laza po Padme, gryza i ja i siebie, bija sie i w ogole robi sie malpi gaj.
Lazienka gospodarcza, ktora maja do dyspozycji jest mala (1,2x1,5m max) brodzik, kibelek, umywalka. Kociambry mialy w brodziku (0,5x1,1) duzy karton 0,6x0,4 z wycietym wyjsciem. Pudlo zajmowalo prawie caly brodzik. Od dwoch dni kota najwyrazniej przeniosla sie z pudla na skrawek miejsca za pudlem (wylozny polarem, zeby nie bylo zimno od kafelek). Wobec tego dzisiaj zrobilam male przemeblowanie. Dostaly mniejsze pudlo tak ustawione, ze reszta brodzika jest do dyspozycji maluchow, dostaly jakies porzucone przez Kicie.Yode zabawki i nawet sie nimi zajmuja. Maja miekko
Padme ciagle je karmi, ale we wzroku juz widac 'zabierzcie toto ode mnie', doczytalam, ze takie 4tygodniowe maluchy juz trzeba dokarmiac.
www.koty.pogodzinach.net/kociaki.html
Dokarmiac?
W teorii wszystko wyglada ladnie, ale w naszej sytuacji z jednej strony wscieklica Yoda (dzisiaj nie moglam wyjsc z servicio, Kicia stala przed otwartymi drzwiami syczala na mnie, warczala jak tylko wykonalam jakis ruch. Gotowa byla sie na mnie rzucic. W koncu MD jej uwage zaczal odwracac a ja weszlam drugim wejsciem. Takie zachowanie bylo pewnie konsekwencja tego, ze Kicia.Yoda wieczorem widziala siedzac na swoim 'parapecie' najpewniej obcego kota , a wychodzilam z jakiejs czarnej dziury i pachnialam inaczej), z drugiej ciagle bardzo przestraszona i spieta Padme zamknieta biedna w lazience. Najbezpiecznejszym miejscem jest pudlo, ktore jej dzisiaj zmienilam, na co zareagowala brakiem mruczenia przy glaskach.
Padme mozna glaskac, czesac,je z reki, ale juz wziecie na rece powoduje tezenie kota ze strachu i czeka dogodnej chwili by zwiac do pudelka.
Przyznaje, ze boje sie nadal przedstawic ja Kici.Yodzie. Nie mamy tez pomyslu jak zoorganizowac wspolne zycie. Kicia.Yoda wychodzi dwa razy dziennie na spacerki, to jest sprawa wagi zyciowej i nie podlega dyskusji. Ona musi wyjsc bo sie udusi. Wtedy i drzwi i okna sa otwarte. W sytuacji kiedy Padme moze dac dyla, a jest przed sterylka, jej ucieczka bedzie tragedia dla niej. Zyc jednak w tej lazience czy servicio nie moze, bo depresja ja zje. Bledne kolo. Nie wiem czy umie i bedzie chciala chodzic na smyczce.
Poza tym je, siusia, kupale dwa razy dziennie w kuwecie (dostaje dwa razy w tygodniu troche wywaru z siemienia), oko wygojone, siersc juz zaczyna pieknie blyszczec.
Klops Luk ma klopot z oczkiem, tak jakby lekko ropialo i nie mogl go otwierac. Po przemywaniu herbata i kropieniu swietlikiem jest lepiej. Leia wyrasta na godna chrzesniaczke Kici.Yody. Odwazne to, ciekawskie

Pierwsza wyszla na spacer z pudla i w ogole sie nie bala jak MD jej kosiarke pokazywal. Luk jest typowy maminsynek, niby wylezie z pudla, ale zaraz wraca do cyca
O dom dla maluchow sie nie martwie, ale sprawa Padme jest patowa. W takim stanie psychicznym o innym domu nie ma mowy, u nas spotka sie z Kicia...
Kicia.Yoda bywa w servicio, wczoraj bylo nawet male zapoznanie przez lekko uchylone drzwi do lazienki (koty sie nie widzialy) Kicia warknela, Padme syknela.
Obie od niedzieli dostaja granulki homeopatyczne, Yoda na wscieklosc, Padme na wzmocnienie.
No, to sie wygadalam.