Adolf i jego historia

15.11.12, 17:00
Od dwóch tygodni jestem rodziną dla Adolfa, który mimo swoich 6 tygodniu już wiele przeszedł.
Wzieliśmy go 2 tyg temu w poniedziałek i od wtorku wieczorem trochę dziwnie się zachowywał... Rzygał, spał na stojąco, ale po chwili biegał i było wszystko ok. Podobno to normalne u tak małych kotów (miał miesiąc), więc mimo, że się martwiłam to zaufałam i nie pojechałam do wteterynarza....Aż tu nagle w sobotę w nocy słyszymy straszne miałczenie, bierzemy go na ręce, a on nie przytomny, zero reakcji. W te pędy Julkę w jakąś kurtkę, kota w koc i torbę i do weterynarza. Z samochodu jeszcze dzwoniłam, ze wiozę kota w ciężkim stanie i żeby już wszystko szykowali na nasz przyjazd. W lecznicy biegiem na stół, na salę, kroplówki, antybiotyki, morfologia, rtg... Nie miał już żadnych odruchów, źrenice nieruchome... Ja tak rozpaczałam, że kazali mi na zewnątrz poczekać. Po pół godzinie diagnoza: Kot ma 2% szans na przeżycie, a biorąc pod uwagę wiek to mogę iść się z nim pożegnać... Jedyne co go może uratować to to, że to okażą się robaki - wtedy z tego wyjdzie... Wróciliśmy do domu, pochowaliśmy zabawki, miski, posłanie i płakaliśmy pół nocy czekając (a właściwie modląc się żeby nie zadzwonili) - mieli zadzwonić jak umrze... Do 9 rano nie było telefonu, więc ja tam dzwonię i "kot czuje się dobrze, zjadł a teraz szaleje po klatce" Więc kolejny wybuch płaczu Okazało się, że był wcześniej nieskutecznie odrobaczony i to go tak zatruło. Musiał zostać w szpitalu 2 doby, ja wyparzyć całe mieszkanie. Koszt : 700 zł. Na szczęście poprzedni właściciele to dobrzy ludzie i pomogli nam uregulować płatność, dzwonią i się o niego dowiadują.
    • pi.asia Re: Adolf i jego historia 15.11.12, 17:52
      Cud, że Wy nie wylądowaliście pod kroplówkami.
      Ale - rozumiem, że Adolf miał miesiąc jak do Was trafił?! Kto oddaje takiego małego kota?
      Chyba że to było znalezione kocię, to co innego.
      • sharzan-ka Re: Adolf i jego historia 15.11.12, 17:59
        Poprzednia właścicielka go zabrała od matki, bo matka nie miała pokarmu i go delikatnie mówiąc odtrącała. Ta PAni nie mogła go dłużej zatrzymać u siebie, bo takie maleństwo wymaga 24h opieki (na początku nawet w nocy był karmiony co 3 godz) a ona nie mogła sobie na to pozwolić. I miała już dużo innych zwierząt swoich.
        • sharzan-ka Re: Adolf i jego historia 15.11.12, 17:59
          Mina weterynarza, jak wparowaliśmy z roczną córeczką o 22iej ... Bezcenna smile
    • wladziac Re: Adolf i jego historia 15.11.12, 17:54
      niemiły początek ale radość tym bardziej większa że uratowaliście tego ślicznego maluszka [widziałam zdjęcie w sąsiednim wątku] mam nadzieję że już nigdy takiego horroru nie będzie a wprost przeciwnie będziecie razem długo i szczęśliwie
    • sharzan-ka Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 18:02
      Wczoraj (znów w nocy, bo jakże by inaczej) otrzymaliśmy tel z przychodni, bo wyszła mu grzybica, którą natychmiast trzeba leczyć i że jest ona niebezpieczna dla małego dziecka. Dostaje już leki a ja po raz kolejny "wyparzam" mieszkanie - i tak codziennie...
      No ale nic, kocham tego gryzaka (jestem tak pogryziona, że wszystko mnie szczypie) i jak będzie trzeba do końca świata będę gotowała poszewki a domestosem czyściła ściany. W każdym razie nie poddam się!
      • wladziac Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 18:10
        grzybicę też zwyciężycie bo jak czytam to twarda z Ciebie kobitka jest a z zabawy z maluchem "wyłącz" ręce,baw się za pomocą myszki na sznurku czy jakimś kijku a na gryzienie czy drapanie po rękach lub nogach albo wydawaj wysokie dźwięki a koty tego nie lubią albo syczenie i stanowcze głośno powiedziane nie wolno,nauczy się z czasem że mimo iż jest drapieżnikiem tego mu robić nie wolno
        • sharzan-ka Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 18:19
          dzięki za radysmile syczenia jeszcze nie próbowałam. Może tu jest ratunek?
          Ręce z zabawy wyłączyłam, ale Adolf śpi z nami w łóżku i potrafi mnie ukąsić na "dzieńdoby" jak ja jeszcze śpię;/ I niestety zaczął się rzucać na moją córkę, ale ona sobie z nim radzi wink
          • wladziac Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 18:28
            to wszystko jest dla malucha zabawa,małe koty jak się bawią to nawet dość mocno potrafią sobie niechcący dokuczyć,jak nic dzwiękowo nie pomoże to spryskiwacz z wodą można zastosować,tak uspokoiłam mojego kocura z adhd że po pewnym czasie używania spryskiwacza uciekał z miejsca przestępstwa na sam dźwięk imitujący spryskiwacz,robiłam pssst i już wiedział że zbroił,na wszystko potrzeba czasu
            • sharzan-ka Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 18:36
              Adolf niestety lubi psikanie po nosku i np jak widzi, że prasuję to podbiega i wspina się na mnie, żebym mu psikneła (woda jest letnia, żeby nie było)
              • wladziac Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 18:46
                no tak,są koty które wodę uwielbiają,pozostaje znaleźć swoją metodę na Adolfka jak się jeszcze lepiej poznacie to zorientujesz się czego nie lubi ale chyba wszystkie koty nie lubią wysokich dźwięków,tak czy inaczej trzeba go oduczyć drapieżniczych zachowań od małego
                • pi.asia Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 19:36
                  No to pełen szacunek i czapki z głów, bo widzę, że naprawdę kot trafił fantastycznie. Można powiedzieć, że trafił jak szóstkę w totka.
                  Zdrowia i głaski dla malucha, uściski dla córy.
                  • pi.asia Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 19:41
                    Teraz go znalazłam (znaczy się zdjęcie) - jeżuuuuuuuu, jaki śliczny!!!!!
                  • uleczka_k Re: Niestety złego ciąg dalszy. 15.11.12, 20:29
                    Trafił szóstkę w kotka, przeczytałam... smile Kitek śliczny!
    • zwiatrem Adolf jest z Tczewa ? n/txt 15.11.12, 19:39

      • sharzan-ka Re: Adolf jest z Tczewa ? n/txt 15.11.12, 19:49
        Jest z Konstancina spod Warszawy, obecnie mieszka w Warszawie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja