Basiu, dzieki

Koty dla mnie to nie nowosc,zawsze w domu u nas byly. Jak jyz zalozylam swoja rodzine to zaraz potem kocurek sie pojawil a wlasciwie pojawila. Niestety poltora roku temu kota odeszla, zabral nam ja nowotwor. Troche sie balismy wziac nowego, bo nie wiedzielismy czy zycie z dzecmi nie bedzie dla niego ekstremum. No ale milosc zwyciezyla i od dwoch tygodni jest z nami czarna jak smola z zielonymi oczami Pepsi.
Od pierwszego momentu zakochala sie w naszym 11 letnim synu, a on w niej. Z corka tez sie dogaduje jako, ze obie mlode i postrzelone to spasowaly sobie.
Podesle zdjecia jak kota wylezie z jakiegos zakatka, w ktorym zaszyla sie na poobiednia drzemke. Ciesze sie, ze jestem z Wami, fantastyczne forum!!!