Dodaj do ulubionych

Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzebą....

24.07.04, 11:10
Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzebą posiadania kota?
kiedys, kiedy przyszla do mnie do domku (1996r) moja kocinka - byla
fantastyczną przyjaciółką, a teraz staje się lekiem na samotnośc.
Czasem mam wrazenie ze w zasadzie to tylko ta kocurka jest jedynym celem w
moim zyciu....
Moze ktos z Was ma podobnie?
podzielcie sie ze mna swoimi uwagami i sugestiami...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • neeki Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 24.07.04, 20:21
      heh wiem co to znaczy. moj niezyjacy Ptys byl takim lekiem. w najczarniejszych
      chwilach mojego zycia sobie zawsze myslalam ze trzeba sie jakos wlec chocby ze
      wzgledu na tego kota. zreszta zwierzeta wyczuwaja, przyjda przytula sie. ktos
      powie ze to moze glupie ale pamietam jak jedne wakacje spedzilam w domu bo
      dopiero wzielismy Ptysia. Mialam wtedy jechac do Londynu ale stwierdzilam ze
      jest za maly zeby zostal sam a ponadto najfajniejszy okres jego dorastania
      strace wink ale taka wiez jest jednorazowa. Ptysia juz nie ma. nie wiem czy to
      byl taki wyjatkowy kot czy taki okres w moim zyciu.
      • lgirl Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 24.07.04, 20:38
        Przykro mi z powodu TWOJEGO PTYSIA, mysle, ze musial byc CUDOWNY, jak kazde
        kochane zwierzatko. Mam tez nadzieje, ze udalo Ci sie jakos tę parszywą pustę
        zapełnic? Bo mi chyba serce kiedys peknie, jak mojej kochanej paskudki
        zabraknie. Masz racje, Koty wyczuwaja, kiedy nalezy przyjsc, i zrobic wszystko,
        zeby pan/i zapomnial/a o problemach. TO NAPRAWDE jest BEZCENNE.....
        • miss_dronio Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 24.07.04, 23:36
          Zawsze pozostana wspomniania po Ptysiusmile

          Ja się zawsze panicznie bałam się samotności (syndrom jedynaczki wink ) teraz mam
          przy sobie ukochaną szóstkę istotek, które bardzo mnie potrzebują...ale chyba
          ja ich bardziejsmile)
          • mmk7 Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 27.07.04, 01:55
            Mnie też kotek wypełnia pustkę w życiu. Czasem mam wrażenie, że tylko on na
            mnie czeka. Ufa mi, nigdy się nie obraża i zawsze znajduje dla mnie czas.
            Szkoda tylko, że komunikacja jest nieco jednostronna - gadał dziad do obrazu...
            Może raczej: gadała baba do kota, a kot do niej..... "miau" wink
    • lgirl Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 27.07.04, 09:06
      wiecie co.... mam dziwne wrazenie, ze tylko MY KOBIETY czujemy sie samotne...
      a co z Panami ? - oni nigdy nie czują się samotni czy moze Panowie nie
      przyznają sie do tego po prostu, czy to jakas POZA?
      echhh.....
      Tak czy siak - KOT NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM CZLOWIEKA!!!
      nigdy nie kłamie, jak sie obrazi, to szybciutko mu to przechodzi, zawsze jest
      kiedy jest potrzebny/a (kot-kotka) - prawda???
    • jahreshka Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 12.08.04, 08:15
      Kot jest doskonałym lekiem na wszelkie dolegliwości - nie tylko na samotność.
      Już samo głaskanie kota ma właściwości lecznicze... A kocie mruczenie? Czyż nie
      działa uspokajająco?
      Z posiadaniem (okropne określenie) kota, jak i innych zwierząt, wiążą się
      liczne obowiązki. Człowiek (dobry człowiek!) czuje się za zwierzę
      odpowiedzialny i to napędza go i mobilizuje do życia. Ja co prawda nie jestem
      samotna, ale czuję, że kot wypełnił jakąś - nie chcę użyć słowa "lukę" - część
      naszego życia. Idąc do domu z pracy myślę o tej małej czarno-białej
      dziewczynce, która znów poskarży się, że tak długo była sama...
      A jeśli chodzi o samotnych mężczyzn z kotem (czyli już nie takich samotnych) -
      znam takiego jednego! Fajny z niego gość (czy "kociarz" może być "niefajny"?)!

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie kociarzy - tych samotnych i tych nie
      samotnych. Życzę częstego kociego mruczenia...
    • basia553 Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 12.08.04, 16:37
      Kiedy umarl nasz pierwszy Kotek Pancio (urzedowo Panther), maz powiedzial
      kategorycznie, ze juz zaden kot u nas nie bedzie. Rozumialam Go nawet troche,
      bo mielismy za soba dluga chorobe Panci, jej cierpienie, podjecie tej okropnej
      decyzji. No i nieslychane koszty zwiazane z choroba.
      Wytrzymalismy bez kotka 2 tygodnie. To maz, kiedy wracalismy z calodziennej
      wycieczki powiedzial smutno, ze pusto bedzie w mieszkaniu, bo nikt na nas nie
      czeka. Pancio zawsze siedzial pod drzwiami, czekal, cieszyl sie z naszego
      powrotu, lub byl obrazony, jesli to byly dluzsze wakacje.
      No i co tu duzo möwic, po tych dwöch tygodniach samotnosci odebralismy
      nastepnego kotka. I choc ten nastepny kotek i jeszcze nastepny sa/byl
      wspanialy, kochany i jedyny, Panci nigdy z serca nie wypra. Kazdy nasz kotek ma
      w naszych sercach swoje wazne miejsce. Bo wszystkie te kotki odegraly/odgrywaja
      wazna role w naszym zyciu.
      • yellow1 Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 12.08.04, 16:53
        Koty sa w moim domu odkad pamietam. Mam nawet stare zdjecie- ja, moze 3-letnia,
        a na rekach wielki, bury kocur smile W epoce dzieciecej mialam po kolei trzy
        kocury i kazdy mial na imie Pinius. Jasne wiec bylo, ze i potem nie da rady zyc
        bez kota. I tak, od lat mam w domu jakiegos futrzaka. Nie wyobrazam sobie
        powrotu do domu, w ktorym brak kota! Pies- ok, ladny, sympatyczny, ale to nie
        to... nie ta delikatnosc, nie ten charakter. Jestem chora na kociarstwo, to
        absolutnie nieuleczalne i co najlepsze- latwo sie roznosi smile Moj obecny maz nie
        znosil kiedys kotow, teraz Zuzia jest jego ukochanym siersciuchem smile

        ------------
        Zuzia i Sabina:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=14777808
        • kasikk Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 12.08.04, 20:23
          kot przybył
          można by pomyśleć, że to była tylko chwilowa fanaberia, bo wcześniej kota nie
          było nigdy w naszym domu - psy owszem, ale nie kot
          a tu kot nastał i zawładnął nami bez reszty
          i całym domem, oczywiście wink)
          od zeszłego roku dzieli rządy z kociczką
          psisko zeszło na dlaszy plan w kociej hierarchii domowej
          najważniejszy jest on - kot
          a później reszta smile)
          ale nie narzekamy
          dobrze nam z kotem
          • kocianna Re: Kot-lekiem na samotnosc,czy samotnosc potrzeb 13.08.04, 18:11
            Mamy dwa futrzaki - dzięki nim poznaliśmy jedną fajną parę z dzieciakami i bez
            kotów, pomogliśmy innej parze bez dzieciaków i bez kotów, pomagamy znajomemu
            dziecku niepełnosprawnemu (o ile futrzaki wyrażają zgodę), i nie zliczymy
            znajomych kociarzy. Ale tak naprawdę to futrzaki zajmują się nami. Były w
            naszym małżeństwie dwa okresy bez kota - i była to naprawdę ciężka próba dla
            naszego związku. One pomagają nam przeżyć najtrudniejsze chwile i podjąć
            najważniejsze decyzje.
            A mój mąż przy przygotowywaniu łóżeczka dla mającego przybyć potomka położył w
            nogach dodatkowy kocyk... żeby futrzaki miały gdzie spać smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka