słuchajcie, moja Ruda bezdomniaczka jest chyba chora. Jak ją dzisiaj widziałam, zauważyłam, że górną wargę ma jakoś tak dziwacznie wygiętą do góry, leci jej z nosa, i chyba oczu, i ogólnie marnie wygląda. Zrobiłam zdjęcie telefonem, nie mam aparatu z obiektywem robiącym zbliżenia, na których można policzyć włosy w nosie, może coś widać jednak (na powiększeniu widać, ale w telefonie), bliżej niż na tym zdjęciu nie da się do niej podejść, jest bardzo dzika:
I teraz tak. Trzeba by ją jakoś wyleczyć. A nie mam pojęcia, jak. OK, załatwić klatkę-łapkę zakątkową. Ale dokąd zawieźć? Jakiejś fundacji? Żeby ją przetrzymali na okres leczenia? Nie mam w tym w ogóle doświadczenia, wiecie, co robić? Pomożecie?