Kichać zaczął Plastek. Tyle, że nie mogłam nic zrobić, bo to jeden z dwóch (jak i Burek) nieobsługiwalny osobnik. Lekarstwo podam, wygłaszczę, ale do weta nie zawiozę, bo by zszedł na zawał serca. Po krótkim czasie kaszleć zaczął Rudalon, a następnie Hesia i to najbardziej. Dzisiaj w nocy budził mnie jej kaszel z głębokiego snu. Rano więc złapałam ją i do naszej ulubionej dr D.
Temperatura powyżej 39, zaczerwienione gardło, panna zaprezentowała kasłanie p. dr żeby nie było wątpliwości o co chodzi. Dostała lek przeciwzapalny (na antybiotyk nie czas), a dla pozostałych dostałam tabletki (Plastuś nawet nie zauważył wsadu w mięsnych kęskach

, Rudalon jeszcze się nie pokazał, ale i na niego czeka lek). No i kwestia podniesienia odporności wszystkich, w trosce o Gucia, bo cała reszta poradzi sobie z jakimś tam zapaleniem gardła, dla Gucia może być to trudne. Przez kilka dni mam podsypywać każdemu do jedzenia lub podawać strzykawką do pyska preparat na odporność.
Dam radę. Czego się nie robi dla Gucia. A Gucio ok - apetyt dopisuje, humor też, zachowanie bez zarzutu. Tak trzymać nasz Guciejku!