Dodaj do ulubionych

o karpiach...

20.12.13, 00:51
To forum kocie, ale dla mnie przede wszystkim to forum ludzi wrazliwych, empatycznych, madrych i kochajacych zwierzeta. Kochani, gdzie moge zglosic znecanie sie nad karpiami??? Mam na mysli skandalicznie niehumanitarne warunki ich "przechowywania" w sklepie. Wpadlam dzis poznym wieczorem na chwile do Carrefoura w warszaskiej Arkadii i myslalam, ze sie poplaczesad(( Typowy karpiowy zbiornik z woda, a wnim.......MNOSTWO ryb i WSZYSTKIE stloczone pod powierzchnia wody z pyszczkami na zewnatrz chwytajacymi tlen. KOSZMAR! Uparlam sie wewnetrznie, ze jutro to zglsoze tylko..no wlasnie, gdzie?
Sanepid? Towarz Opieki nad Zwierzetami?
Obserwuj wątek
    • saga55-5 Re: o karpiach... 20.12.13, 01:07
      Co roku tak jest.
      Ja widuję jednak w tych wielkich zbiornikach, jakieś rurki doprowadzające tlen.
      czy wszędzie ? nie wiem.
    • czarna.kotka.psotka Re: o karpiach... 20.12.13, 08:17
      Straż dla Zwierząt - podobno działają szybko i sprawnie (jeszcze nie korzystałam z ich pomocy, ale tak słyszałam) lub Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
      • kromisia Re: o karpiach... 20.12.13, 08:45
        sprobuj tez w klubie Gaia i Vivie ( bo to chyba viva w pl robi kampanie z karpiami )
        • aniesa dziekuje Wam! 20.12.13, 08:56

          • niutaki Re: dziekuje Wam! 20.12.13, 12:03
            takie znalazlam:
            otoz.pl/ogranicz-cierpenie-zwroc-uwage-zglos-akcja-karp/
            na fb widze ze ludzie komentuja, ale nic poza tym, czy ktos sie zna jak na szeroka skale mozna zadzialac? nie chodzi o zakaz czy bojkot, chodzi o godne warunki, zeby nie cierpialysad



            Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spierdalaj w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
            • czarna.kotka.psotka Re: dziekuje Wam! 20.12.13, 12:48
              Na pewno coś znalazłoby się w ustawie o ochronie zwierząt - nawet z art. 1: Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
              Tylko, jak zwykle - prawo sobie, życie (niestety) sobie. Wczoraj po raz kolejny się o tym dotkliwie przekonałam sad.
            • zmija_w_niebieskim Re: dziekuje Wam! 21.12.13, 23:54
              niutaki napisała:

              nie chodzi o zakaz czy bojkot,

              Własnie powinien być zakaz. Inne ryby kupuje się już zabite, to dlaczego karpi nie?
              • niutaki zmija_w_niebieskim 22.12.13, 00:34
                Ale ja mowie tylko za siebie...mi nie chodzi o zakaz, tylko o dobre warunki...tak samo jem mieso i kupuje skorzane buty i to sie nie zmieni, chodzi mi tylko zeby powstrzymac bestialstwo.
                • zmija_w_niebieskim Re: zmija_w_niebieskim 22.12.13, 11:50
                  Ja też o tym mówię. Też jem wołowinę i baraninę i noszę skórzane buty. Kurczaków nie tykam, bo w całym życiu kurczaka nie ma ani jednego dnia - być może ani jednej godziny - wolnej od bólu.

                  Trudno mi sobie wyobrazić godne warunki dla karpi w sklepach. A nawet jesli w sklepie będą miały wielkie zbiorniki i dopompowane duzo tlenu - to i tak zostaną potem zapakowane w plastikowe torby i niesione tak do domów- może godzinami.
                  Pstrągi czy makrele kupuje się zabite - to dlaczego karpi nie można tak sprzedawać?
                  • lysy-jack Re: zmija_w_niebieskim 22.12.13, 15:15
                    zmija_w_niebieskim napisała:

                    > Pstrągi czy makrele kupuje się zabite - to dlaczego karpi nie można tak sprzeda
                    > wać?

                    Dużo zależy od obsługi sklepu. W tym roku karpie kupowałem w Tesco na Gocławiu.
                    Basen dobrze napowietrzony, a po wyłowieniu ryby, przed zapakowaniem, karp został fachowo uśmiercony jednym uderzeniem (nie wiem czym, bo wszystko działo się za parawanem) i dopiero zważony i podany klientowi.
                    Jak się myśli, to można...
                    • zmija_w_niebieskim Re: zmija_w_niebieskim 22.12.13, 16:49
                      Tak to rozumiem...miejmy nadzieję, że i do innych sklepów to dotrze...
    • emigrantkaaa Re: o karpiach... 21.12.13, 23:59
      Obawiam się, że obrazek z warszawskiego Carrefoura jest typowy dla wszystkich hipermarketów i nie tylko. Zresztą widywałam gorsze - pańcia spacerowym krokiem przechadza się między sklepowymi półkami, a w wózku, w foliowej reklamówce szamoce się duszący się karp... Sama takie wierzgające, rozpaczliwie otwierające buzie karpie musiałam przeciągać przez skaner, gdy studentką będąc pracowałam jako kasjerka w jednym z hipermarketów. Z trudem powstrzymywałam łzy. Momentalnie odechciewało mi się świąt.

      Stanowczo opowiadam się za zakazem sprzedaży żywych karpi.
    • aankaa Re: o karpiach... 22.12.13, 00:46
      w moim sklepie pod domem : dość duży basen, pływa w nim kilkanaście niedużych ryb, wszystkie stłoczone przy rurce doprowadzającej powietrze/tlen, reszta pojemnika (ok. 70% powierzchni) pusta

      kupuję filety
      • agazuchwa Re: o karpiach... 22.12.13, 07:55
        tylko (nei obraźcie się) skąd wiecie że te filety żyły w lepszych warunkach?
        • zmija_w_niebieskim Re: o karpiach... 22.12.13, 11:53
          Pozostaje mieć nadzieję. Karpie hoduje się w stawach, więc chyba nie moze być tam aż tak źle. Chyba najtaniej wychodzi hodowcom zabić ryby na miejscu i transportować na lodzie - ale może się mylę...sad
          • mirmunn Re: o karpiach... 22.12.13, 16:33
            Dlatego właśnie ja kupuję bezpośrednio u źródła. Jadę na stawy hodowlane (mam blisko), tam są ryby na bieżąco odławiane w takim dużym pomieszczeniu w kamiennych sadzawkach z wodą źródlaną doprowadzaną i odprowadzaną na bieżąco. Ryb jest niedużo, nie tłoczą się ani nie szukają tlenu, wyglądają dobrze. Określam ile chcę ryb i jakiej wagi, pracownik wyławia po jednej, natychmiast zabija- jednym ciosem, potem waży, na życzenie oprawia na miejscu za małą dopłatą.
            Zabicie jednej ryby trwa niecałą minutę , nie ma niepotrzebnego cierpienia, pracownik ma widoczną wprawę- na miejscu jest też restauracja i łowisko. Ryby świeże, pachną pięknie wodą, nie mułem, nie są umęczone.
            W markecie nie kupiłabym ryby za Chiny Ludowe. Zresztą od dzieciństwa nie mieści mi się w głowie, dlaczego ryby na wigilię sprzedaje się żywe.
            • zmija_w_niebieskim Re: o karpiach... 22.12.13, 16:43
              Zresztą od dzieciństwa nie mieśc
              > i mi się w głowie, dlaczego ryby na wigilię sprzedaje się żywe.

              To chyba pochodzi z czasów, kiedy ludzie nie mieli zamrażarek.

              • aankaa Re: o karpiach... 22.12.13, 17:39
                u mnie też nie było zamrażarki i ani karpie nie pływały w wannie, ani nie były przynoszone do domu (ledwo) żywe. Najprawdopodobniej uśmiercano je w sklepie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka