Dodaj do ulubionych

Dylemat pozbiegowy

14.08.14, 15:00
Tydzień temu Katastrofa miała zabieg sterylizacyjny. Po zabiegu, jak to po zabiegu, ubranko, dochodzenie do siebie, wiadomo. Do wczoraj osowiała, stłamszona, tylko leżała na fotelu i jedyne co to do miski i kuwety, ale nawet jej się nie chciało zakopać. Już się zaczynałem martwić że trzeba będzie ksywkę zmienić, ale wstaję dzisiaj rano, a tu kocisko leży na parapecie z niewinną miną, kubraczek na fotelu (w całości, troczki zawiązane elegancko - hudini jakiś czy co?), suszarka z praniem zwalona, listwy pod meblami w kuchni poodsuwane, kwiatek przewrócony, opaska z gumek (wakacyjny przebój Młodego) rozszarpana na strzępki.
A ta leci do mnie, ociera się i gada i gada i gada.

Obejrzałem jej podwozie, wygląda ok, ładnie się goi, nic się nie dzieje. Póki co. Właśnie. Bo nie wiem, czy wbijać ją w ten kubraczek z powrotem, czy dać spokój. W dzień pod obserwacją czy próbuje sobie sama wyciągać nitki, ale w nocy zrobi co będzie chciała. Kubraczek założę (najpierw sobie narciarskie rękawice) ale co z tego, jak już umie z niego wyjść? Iść do weta niech oceni i ewentualnie szwy zdejmie? Można już? Miało być teoretycznie 10 dni...
Poradźcie, bo nie wiem. Z chłopakiem prościej było tongue_out
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 15:18
      u mnie sprawdził się taki model
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/GVqtQ6YBhMbjYi2gJB.jpg

      zrobiony z rękawa bluzy, z kwiecistej kiecki też się wysupływała
    • zew-is Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 15:57
      U mnie obyło się zupełnie bez kaftanika, tak profesjonalnego, jak i domowej roboty. Miałam przygotowany kołnierz, ale jego nie użyłam również. Za dnia, po pracy, pilnowałam. W nocy pilnowała się sama. Jakoś dotrwałyśmy do zdjęcia szwów smile
    • mysiulek08 Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 15:58
      Kicia.Yoda tez miala ciecie brzuszne, ale my jeszcze nie wiedzielismy o kubraczkach, wiec byla bez niego. Po mniej wiecej tygodniu zaczely ja nitki interesowac i jeden szew sama sobie w nocy wyjela. Pojechalismy rano do wetki i ta zdecydowala, ze sa na tyle luzne, ze mozna je juz zdjac.

      Konsultuj wiec z wetem, moze tez bedzie mozna kitke uwolnic smile

      Reszta bab miala juz szwy boczne, ale i tak Miki musiala mic kubraczek smile
      • pi.asia Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 17:32
        Ja miałam ten luksus, że moje trzy dziewczyny były szyte szwem śródskórnym (stosowanym w chirurgii plastycznej) nićmi rozpuszczalnymi więc ani kubraczek, ani kołnierz, ani wyjmowanie szwów nie wchodziło w grę. Mój wet stawiał na maksymalne oszczędzanie kotu stresów. Szwy były suchutkie, pięknie się goiły, żadna koteczka nie wylizywała sobie brzucha i żadna nie ma śladu po cięciu.
        • mitta Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 18:07
          A moje trzy dziewczyny wink miały zwykłe szwy, żadnych kubraczków, rękawków i abażurów, już na drugi dzień skakały po meblach i nic im nie było. Po tygodniu to już zapomnieliśmy o zabiegu.
          • wladziac Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 18:30
            wetka od sterylek zabroniła mi zakładania na kota szmat żeby lepiej i szybciej się goiło a dziczka najbardziej cierpiąca w zamknieciu po kontroli w trzecim dniu po sterylce już została wypuszczona na wolność,jakby co to żyje i ma się dobrze
    • el_elefante Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 20:20
      Byliśmy u weta, obejrzał i zakazał lizania bo będzie źle. Dał zastrzyk przeciwzapalny i kazał przyjść na zdjęcie szwów w poniedziałek. Kubraczek więc wrócił na kota, kotu wrócił markotny nastrój i zobaczymy co będzie dalej.
      Ja bym sam zostawił jak jest, ale nie znam się, jak by się miało zacząć paprać, to przeżyjemy jeszcze z tą odzieżą kilka dni.
      Dzięki za odzew.
      • wladziac Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 21:46
        jeżeli kotka liże ranę to tak trzeba ją pozbawić tej możliwosci,u mnie kotki kompletnie się nie interesowaly ranką która zresztą była maleńka,pewnie sterylka i rodzaj cięcia jest inny niż u nas
    • estelka1 Re: Dylemat pozbiegowy 14.08.14, 22:49
      Co kota, to inna historia. Moja Dunia była sterylizowana i potem nie miała żadnych kubraków. Lekarz osypał ją jakimś białym preparatem, którego nie znosiła, więc się nie wylizywała, ani jak miała szwy, ani później. Mania miała kubrak, ale nosiła go dzielnie, ale za to po zdjęciu szwów tak się namiętnie wylizywała, że trzeba było ją jeszcze na parę dni ubrać, z czym walczyła równie namiętnie i parę razy kubraczek zastawałam w przedziwnych miejscach - rzecz jasna zawiązany smile A Misia, karnie nosiła kubraczek do zdjęcia szwów i o jeden dzień dłużej i ani go nie zdzierała, ani się nie wylizywała. Tylko, że ona jest taka. Wie, że nawet najgorsze zabiegi służą czemuś, więc nie walczy z nami (tylko głośno pyskuje) czy to przy obcinaniu pazurków, wyciąganiu kleszczy, podawaniu tabletek, czy nawet bolesnym czyszczeniu ranki na łapce.
      • mist3 Re: Dylemat pozbiegowy 17.08.14, 21:16
        Moja kotka też musiała mieć kubraczek, bo za bardzo interesowała się szwami. Też była markotna i nieruchawa (musiałam jej miski z jedzeniem i wodą oraz kuwetę podtykać pod nos) za to jak kubraczek ściągnęłam - szalała chyba przez 2 godziny.
        Kotki dzikie, które sterylizuję - trzymam przez 8 dni w klatce. Klatka na tyle duża, że można parę kroków zrobić, jest miejsce na kuwetę i jedzenie - za to nie ma miejsca na szaleństwa. Kiedyś wypuściłam kotkę z klatki po 3 dniach (zrobiło mi się jej żal, a że wiedziałam że da się złapać z powrotem, więc zrobiłam eksperyment) - niestety w wyniku jej radości z odzyskanej wolności szwy puściły, musiałam ją z powrotem wieźć na operację i rekonwalescencja się przedłużyła. Więc teraz już nie daję się błaganiom przekonać albo po trzech dniach wypuszczam na chwilę i potem znów wabię do klatki.
        Ale ubierania kaftanika raz dziennie nie chciałabym przeżywać przez 10 dnismile
    • el_elefante Re: Dylemat pozbiegowy 19.08.14, 23:23
      Wczoraj szwy zdjęte z zaleceniem trzydniowego jeszcze zakubraczkowania. Kota właśnie podjęła pierwszą męską decyzję w swoim życiu i połowicznie sama się rozkubraczkowała. Już nie miałem serca wbijać jej z powrotem w te kajdany i zdjąłem całkiem. Godzinę wylizywała futro. Mam nadzieję, że wygoiło się na tyle, że sobie nie rozliże w nocy.
      • zielistka00 Re: Dylemat pozbiegowy 20.08.14, 15:49
        Faktycznie co kot, to inna historia. Mamba w ogóle nie miała kubraczka, trzeba by chyba narkozę zastosować, żeby dało się go założyć. Lizała brzuch, tam gdzie wygolone i zdezynfekowane, ale szwy zostawiała w spokoju jakimś cudem, bardzo szybko się rana zagoiła.

        Ale przy okazji zauważyłam, że nie tylko Mamba ma tendencje do przewracania listew pod meblami smile Robi to z dziką satysfakcją, zwłaszcza gdy świeżo poprawione. Odchodzi po zwaleniu dumna jak paw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka