Przemiany

29.12.14, 21:29
Pierwsze dwa tygodnie Kai w naszym domu były trudne.
Mia od razu została moją przyjaciółeczką i pomocniczką (nawet przy odkurzaniu mi asystuje), ale Kaja byla nieufna, nie dała się dotknąć. To było jak hodowanie szopa pracza - piekne zwierzę, które tylko w porze karmienia można było z daleka podziwiać...

Raz zafundowala nam koszmarny wieczór- schowala się tak, że nie moglismy jej nigdzie znaleźć, nie wyszła na kolację - więc doszliśmy do wniosku, że musiała się wymknąć na dwór...Przemierzaliśmy po ciemku ulice, zaglądając pod każde zaparkowane auto, wymachując miseczką z tuńczykiem i potrząsając suchą karmąw pudełku...wyobrażałam ją sobie zagubioną, przerażoną i zziębniętą...a kiedy po jakims czasie stwierdziliśmy, że to beznadziejne, wróciliśmy do domu, a panna Kaja siedziała sobie na parapecie i na nasz widok dała nura pod szafkę, gdzie nie przyszło nam do głowy szukać...

Równo tydzień po tym zdarzeniu mąż siedział na kanapie, a Kaja zaczęła się do niego skradać. Wskoczyła na kanapę, on ostrożnie wyciągnął rękę i pogłaskał ja po policzku - i się zaczęło! Eksplozja uczuć. Mruczenie, łażenie dokoła, siadanie na kolanach na chwilę, udeptywanie, barankowanie, przewracanie się na grzbiecik, a nawet delikatne podgryzanie w rękę. Normalnie miałam ochotę nabazgrać na ścianie K+P=WM jak za szkolnych czasów...Małżonek mój skwitował to słowami, że trudno, już on ma taki wpływ na kobiety i nic na to nie poradzi smile

Teraz już nawet ja dostąpiłam zaszczytu pogłaskania Lady Kai...cuda, jak widać, się zdarzają...
    • zmija_w_niebieskim Re: Przemiany 29.12.14, 21:51
      Zapomniałam dodać, że Mia przyglądała się tej scenie z ogromnym zdumieniem, nieruchoma jak mały czarny posążek w okrągłymi, wytrzeszczonymi oczami...a ja zbierałam szczękę z podłogi...smile)
      • salimis Re: Przemiany 29.12.14, 22:24
        Kotki już nie jeden raz udowodniły że nawet chłop im się nie oprze wink
        • olinka20 Re: Przemiany 29.12.14, 22:29
          big_grin
          • pi.asia Re: Przemiany 30.12.14, 07:10
            Taki widok zawsze zapiera dech w piersiach. Ech te koty, zawsze potrafią zaskoczyć.
        • panna_beata Re: Przemiany 30.12.14, 11:51
          salimis napisała:

          > Kotki już nie jeden raz udowodniły że nawet chłop im się nie oprze wink
          >

          Ani że one nie oprą się chłopu tongue_out
    • jehanette Re: Przemiany 30.12.14, 11:23
      Cudownie smile Widać mąż "przemówił" odpowiednim językiem do panny Kai smile Mam dwa koty, młoda ładuje się na kolana albo żąda wziecia na ręce w dowolnym momencie, a starszy lubi mieć intymne spotkania ze swoim ludziem. Co kot to charakter smile

      W ogóle wspaniale, że adoptowaliście dorosłe koty!
    • dzedlajga Re: Przemiany 30.12.14, 11:37
      Zaraz, zaraz, czy to ten sam małżonek, który długo i stanowczo odmawiał adopcji? Teraz to już tylko czekać jak - zgodnie z tym, co ktoś tu przepowiedział - wystosuje do Ciebie pretensje dlaczego wcześniej dziewczyn nie wzięliście.
      • zmija_w_niebieskim Re: Przemiany 30.12.14, 18:46
        Zaraz, zaraz, czy to ten sam małżonek, który długo i stanowczo odmawiał adopcji?

        Ten sam smile Ale on nie dlatego odmawiał, że nie lubi kotów, przeciwnie, on koty uwielbia...długo nie mógł się pogodzić ze śmiercią naszego kota i dlatego nie chciał nowych. Poza tym bał się, że koty niewychodzące nie mogą być w pełni szczęśliwe. No ale teraz może zmienił zdanie...
        • mysiulek08 Re: Przemiany 30.12.14, 18:59
          > Poza tym bał się, że koty niewychodzące nie mogą być w pełni szczęśliwe. No ale teraz może zmienił zdanie...

          To pokaz chlopu fotki naszej ferjany, jak wygladaly gdy byly wolne i mieszkaly pod krzakiem i jak smutne oczy mialy, a jak zyja i wygladaja teraz. Nie widze nieszczesliwego kota.

          Ale my z tych zatwardzialych fundamentalistow nie wypuszczjacych samopas kotow.

          Dzisiaj bylismy swiadkami walki dwoch kocurow (pod kurnikiem oczywiscie), to bylo byc albo nie byc. Gdyby nie interwencja MD jeden mozliwie, ze skonczylby z przegryzionym gardlem. Ot, kocia wolnosc.
          • zmija_w_niebieskim Re: Przemiany 30.12.14, 19:24
            No, wiem...zgadzam się. Ale mielismy kiedys kotkę, która pchała się na dwór drzwiami i oknami, chociaż nigdy nie była wypuszczana, a mielismy ją od kociaka. Była strasznie sfrustrowana i nerwowa. Teraz mieszka u mojej mamy, ma ogród do wychodzenia i jest to już zupełnie inny kot - zadowolony, spokojny. Pewnie, że gdyby jej wytłumaczyć jak człowiekowi: masz smarkulo ciepły domek i jestes bezpieczna, więc nie narzekaj - to może by się udało.
            Waszej gromadce, Mysiulku, tłumaczyć tego nie było trzeba, bo same wiedziały...
            Przy okazji - bo miałam Ci to już dawno napisac - podziwiam Was z całego serca za przygarnięcie tego kocińca. Jestescie wspaniali. Podziwałam Was już prze Starwarsach, ale ta nowa gromadka rzuciła mnie na kolana. Pozdrawiam, ja i moje panny smile
            • wiesia.and.company Re: Przemiany 31.12.14, 17:59
              Oj, różnie to bywa... że się tak wypowiem truizmem zaczynając. Moja Leosia kiedyś biegała po działce leśnej, robiła sobie wyprawy całkiem dalekie, jak na kotkę niepełnosprawną ruchowo. Poznała teren i parę razy musiała się nieźle wystraszyć czegoś (psa, samochodu, burzy). Teraz nie chce wychodzić za daleko od domku - ma wybór, a nie chce chodzić (tylko na pięć minut na teren sąsiada, pod domek). Filipek na działce leśnej po prostu wskakiwał pod domek i tak siedział całymi dniami przez dwa tygodnie. Nie chciał. Miał wybór. Natalka uciekła mi z transportera (gdy jechałam do weta) i 11 dni nie mogłam jej złapać. W ogóle się nie interesuje nawet wyglądaniem zza drzwi na korytarz. Żaden mój kot nie chce na korytarz. Tylko Wikcia i Grosia czasem wędrowały ze mną korytarzem do zsypu na śmieci, chwilę posiedziały i do mieszkania. Tak moje koty mają.
              A w ogóle to wypowiedź Mysiulka jest bardzo ważna przy ewentualnych dyskusjach na temat wychodzący czy nie... który szczęśliwszy... Muszę sobie zapisać w moim pliku "Porady kocie" wink
              • wiesia.and.company Re: Przemiany 31.12.14, 18:01
                Swoją drogą, jak takie malutkie kroczki, nowe umiejętności malucha (to co, że kociego) radują człowieka smile No i proszę, po co to komu nowy wypasiony samochód, skoro to samo daje taka malutka przemiana smile
Pełna wersja