wyjazdowy dylemat

09.07.15, 14:36
Jak co roku, wyjeźdżamy na 2 tygodnie. W zeszłym roku kocina została przemeldowana do rodziców, przeżyła, ale nie było jej lekko. Nie lubi podróży i głośno daje temu wyraz (od chwili zamknięcia klatki do jej otwarcia jest na sygnale). U rodziców pierwsze dni spędziła za szafą o suchym pysku, dopiero potem gdzieś na krześle pod stołem przesiadywała.
W tym roku, aby oszczędzić jej tego, znalazłem osobę, której mogę zostawić klucze i która za opłatą przyjdzie raz dziennie ogarnąć miski i kuwetę, podlac kwiatki, ot tak z 15 minut. Dzięki temu kocina zostanie na swoim terenie, ale będzie praktycznie sama przez te dwa tygodnie. U rodziców nie byłaby sama, ale na obczyźnie.
Jakoś z poprzednim sierściuchem nie było problemów, wszędzie mu było dobrze, byle z ludźmi. Nowe lokum obejrzał, znalazł najlepsze miejsce i szedł spać, jak normalny facet. A ta diablica chodzi, jęczy, obraża się śmiertelnie na cały świat, chowa się po kątach że nawet nie wiadomo gdzie i choćby myszki w sosie własnym podawali to kijem nie ruszy.
Dobrze robię z tą kittysitter?
    • dzedlajga Re: wyjazdowy dylemat 09.07.15, 15:43
      Ja do tej pory nie korzystałam, bo moje futra co prawda podróżować nie lubiły, ale wszędzie czuły się jak u siebie. Byle było coś do żarcia, kuweta i coś miętkiego coby cztery litery usadowić.

      Znajoma teraz wyjeżdżała na kilka dni i ja dochodziłam do kotki. Nie raz już tak robiła i kotka całkiem nieźle to znosi. Jak będę wyjeżdżać za rok, to też Teosia zostawię komuś pod opieką ale też we własnym domku. Choć jest szansa, że by się szybko zaaklimatyzował. Jak go wzięłam potrzebował 5 minut, żeby poczuć się u siebie - dopiero Benuś zachwiał ten błogostan.

      Myślę, że dla kota to najlepsze wyjście, szczególnie, że pobyt na obczyźnie tak źle zniosła. Owszem, będzie tęsknić. Ale będzie u siebie. Będzie dobrze.
      • ajaksiowa Re: wyjazdowy dylemat 09.07.15, 16:07
        A byłoby jeszcze lepiej gdyby miała towarzystwo wink
    • wladziac Re: wyjazdowy dylemat 09.07.15, 16:20
      15 minut to zdecydowanie za krótko,nowa opiekunka powinna spędzić z kotem więcej czasu zeby móc zaobserwować czy kotu coś nie dolega,pobawić się z nim ,przewietrzyć mieszkanie itp,opiekunka powinna być wprowadzana w zwyczaje kota i zapoznać się z nim przy Tobie żebyś wiedziała/była pewna że możesz na niej polegać,na czas swojej nieobecności w domu zostaw kotkowi swoich kilka znoszonych ciuszków żeby czuła Twój zapach w różnych ulubionych miejscach gdzie kot przebywa najczęściej
      • wiesia.and.company Re: wyjazdowy dylemat 09.07.15, 19:10
        Taka dochodząca opiekunka to najlepsze rozwiązanie. Kot jest na swoim, ma tylko jeden stres związany z pojawieniem się obcej osoby a nie kilka czynników stresujących (poruszenie przygotowaniami do wyjazdu, transport, nowe miejsce zapachy i ludzie, dźwięki, zamieszania, powrót itd.). No i faktycznie byłoby świetnie, gdyby opiekunka jednak ciut dłużej była z kotem po wykonaniu czynności porządkowo-spożywczych. Ot tak, żeby kotu dać odczuć, że jest w mieszkaniu najważniejszy smile
        • jottka Re: wyjazdowy dylemat 09.07.15, 19:28
          dołączam się - dobrze zrobiłeś, że zostawiasz kocicę na swoim, skoro boi się zmian, ale jednak bym przekonała panią opiekunkę, żeby tak z pół godziny chociaż, o ile nie dłużej, z kocicą posiedziała... tchórz nie tchórz, kot to jest proludzki zwierzak i dwa tygodnie w kompletnej samotności to trochę dużo (co innego gdybyś wyjeżdżał na weekend). poza tym to jest racja, że jeśli by coś się zaczęło niedobrego dziać z kotem, to kwadrans dziennie zdecydowanie nie wystarczy, żeby to zauważyć.
Pełna wersja