po co one sa, podaje sie zeby kot zwrocil klaki czy profilaktycznie?
zapytalam o nie w sklepie zoologicznym a pani wielkie oczy: czy o to chodzi, zeby one zielone byly?

(UK ech...)
w koncu zakupilam te trawe do wysiania i czekam obserwujac jak rosnie z niecierpliwoscia, bo mi kocisko cos raz dziennie od paru dni jakos dziwnie jakby kaszle (???) przyczajaajc sie nisko ku podlodze tak jakos. nie trwa to dlugo, nie wiem 15 -20 sekund, wczoraj nie zaobserwowalam, no ale moze jak mnie nie bylo to sie co zadzialo. zadnych sladow zwracanych klakow nie znalazlam, kuweta normalnie, daje wiecej mokrego i wiecej przeciwklakowej suchej, nie wiem, co jeszcze moge w tym kraju, przeca nie pojde ukrasc trawy z parku dla kota (a mozna by bylo, bo trawa wciaz zielona jak wiosna, a nawet drzewa nam zakwitly w parku w tym tygodniu

)
no wiec wracajac do tematu, chyba kot zatkany nie jest? zanim sie zaczely te 'ataki' kichal pare razy w jeden dzy leciec do veta czy obserwowac?ien. ja tez jestem chora... no ale chyba kota nie zarazilam? wymiotowal klakami w swoim niemal poltorarocznym zyciu dwa razy, pierwszy zanim odkrylam porzadna karme antyklakowa, a potem raz tez, ale nie tak mocno.
aha, zachowuje sie normalnie. wariuje, spi, je (albo olewa jedzenie, ktorego nie lubi nawet po zmieszaniu z tym co kocha, cysorz jeden) itd

, pije
troche sie wciaz niepokoje jednak, na co powinnam zwracac uwage? trwa to 4 dni