Dodaj do ulubionych

Moja kicia się nudzi

06.11.04, 13:40
Od stycznia mamy kota,a właściwie kotkę- Inkę. Wzięliśmy ją od Pani, u której
w mieszkaniu było ze 12 kotów. Inka jest po przejściach, bo ktoś już ją
wcześniej adoptował, ale oddał, podobno z powodu alergii. W towarzystwie tych
12 kotów też nie była najszczęśliwsza, odpychały ją od miski, nie pozwalały
spać w łóżku z Panią... ona była dosyć drobna więc nie miała siły przebicia.
Piszę "była drobna" bo to czas przeszły wink u nas zamieniła się w wielkiego
futrzaka, ma niezły apetyt, śpi oczywiście w łóżku wink Bardzo ją kochamy, ja
wręcz pozwalam jej na wszystko, niestety, jak zrobi minkę "puszka-okruszka" i
wilgotne oczka, nie odmówię jej niczego.
Wracając do głownego tematu mojego wątku - przez pierwsze 6 miesięcy Inka
spędzała większość czasu sama w domu, wracaliśmy z mężem około 17, więc
wspólnie spędzaliśmy tylko wieczory. Inka wydawała się zadowolona, wieczorem
mąż bawił się z nią wskaźnkiem laserowym w "pogoń za plamką" wink i to jej
wystarczało.
Od lipca większość czasu spędzam w domu (jestem w ciąży) więc Inka ma stale
towarzystwo. W sumie miło nam się spędza czas razem - śpimy do późna, jemy
razem śniadanie, trochę się bawimy, dużo przytulamy i jest fajnie. Ale
ostatnio zauważyłam , ze ona jest chyba znudzona. Serio. Bawi się niezbyt
chętnie, trochę pobiega i już jej się nie chce, ale cały czas przychodzi do
mnie zeby się nią zajmować: ciągle się ociera o mnie, kładzie na klawiaturze
kiedy siedzę przy komputerze, kiedy leżę i czytam, kładzie mi się na książkę.
Poza tym, zdarzyło jej się parę razy wyjść na klatkę schodową, kiedy któreś z
nas wchodziło/wychodziło z mieszkania. Pozwoliliśmy jej nieopatrznie na mały
spacer po piętrach i teraz nie mamy życia - ciągle stoi pod drzwiami i
przerażająco wręcz miauczy. Staram się jej nie ulegać, żeby nie pogorszyć
sytuacji, czasem mąż ją wypuści na chwilę, ale nie wtedy gdy ona się domaga,
tylko gdy akurat np. mąż wychodzi. Ja nie mam siły za nią biegac po piętrach
(8 miesiąc ciąży).
Może to głupie z mojej strony, ale chciałabym żeby Inka była szczęśliwa, może
przesadam, ale jej zachowanie mnie niepokoi, a miauczenie pod drzwiami
doprowadza do szaleństwa.
Dodam że Inka ma 2 lata i kilka miesięcy, jest wysterylizowana, zdrowa.
Myślałam o wzięciu drugiego kota, ale to nie wchodzi w grę - mamy malutkie
mieszkanie, kawalerkę, za 5-7 tygodni urodzi nam się dziecko, to chyba nie
najlepszy moment na adopcję kolejnego futrzaka. Boję się, jak ona przyjmie
dziecko, czy nie będzie zazdrosna? Będę się starała oczywiście, aby nie
odczuła że już nie jest "jedynaczką" wink ale wiadomo, że przy niemowlaku nie
będę się mogła nią tak zajmować jak teraz. Co zrobic, żeby ona tak stale nie
domagała się uwagi lecz chciała normalnie bawić, no i żeby nie miauczała tak
strasznie pod tymi drzwiami!
Kasia

Obserwuj wątek
    • smillaaraq Re: Moja kicia się nudzi 06.11.04, 22:38
      słuchaj, a może ona po prostu dorośleje? Moja pierwsza kota mniej więcej w
      podobnym momencie życiowym zmieniła nastawienie do życia i z szatana
      przeistoczyła się w kanapowego leniucha wink A i sylwetka jej się zaokrągliła,
      owszem ;P Jakos tak wyszło, że kota zabawowego zastąpił kot refleksyjny,
      uwielbiający spać w szafie z ubraniami albo polegiwać na telewizorze bądź
      najwyższej półce z książkami i dumać nad kondycją swojego domostwa wink)

      Nie wiem, jak zareaguje na małego domownika - tutaj różne są opinie, jak różne
      doświadczenia, pewnie inni forumowicze mogliby Ci co nieco w tej kwestii
      opowiedzieć.
      • aniabe13 Re: Moja kicia się nudzi 06.11.04, 22:59
        Kota też mi wydoroślała, jest tak jak u smillaaraq. A z kotem i dzieckiem było
        tak: przywiozłam malucha do domu, kot po starannym obwąchaniu przybysza położył
        się w łóżeczku w nogach. I tak sobie razem sypiali, w dzień kotek chodził po
        krawędzi łóżka a córa wodziła za nim wzrokiem. Dawałam kotu wszystkie resztki z
        butelek i zupek, wcinał aż miło: humanę, bebiko, zupki jarzynowe, bobo-fruity
        itp. Ruszającego się niemowlaka kot obserwował z zaciekawieniem ale nie było
        polowań na rączki. Zdarzało się wylizanie rączki po czymś smakowitym i
        kradzieże zabawek. A, to nie był mój kot, wynajmowaliśmy górę w domu
        jednorodzinnym, kot mieszkał niżej i się zaprzyjaźnił z nami.
    • kocia_ciotka Re: Moja kicia się nudzi 06.11.04, 23:29
      Moja siostra tez ma kotke terrorystke. odkad zobaczyla wskaznik laserowy nie ma
      zycia. Stoi ciagle pod szafa (franca wie gdzie chowany jest laserek). na
      poczatku tylko stala, pozniej zaczela sie domagac glosnym i zalosnym
      MIAUUUUUUU. Minal miesiac a ona tylko MIAUUUUUUU I MIAUUUUUUUUU. Reaguje juz na
      sam odglos laserka ( a to jest taki breloczek do kluczy). Najgorsze bylo to ze
      baterie sie szybko wyczerpuja a kot tego nie rozumie stoi pod szafa i
      MIAUUUUUUUU baw sie ze mnasmile))))Az zal sciska. Poza tym caly czas rozrabia jak
      pijny zajac, chociaz ma juz roczek smile))
    • karorka Re: Moja kicia się nudzi 07.11.04, 15:52
      Wiesz, ja bym w zaryzykowała i w jakiś dzień (może w weekend, kiedy twój mąż
      będzie w domu, żebyś ty nie musiała biegać) wypuściła Inkę na klatkę. Niech
      sobie zobaczy co tam jest. Będzie to trwało nizmiernie długo, bo wszystko
      trzeba obwąchać, ale może stwierdzi, że nie ma tam nic ciekawego i przestanie
      wyć pod drzwiami? Ja swoim pozwalam wychodzić: mieszkam w bloku, jest 8 pięter,
      zamknięte wejście do piwnicy i domofon, więc raczej nie zginą. Zostawiam
      uchylone drzwi: jak się znudzą to wrócą (o ile trafią - he, he) a jak ich
      dłużej nie ma to idę poszukać i najczęściej znajduję 2-3 pietra niżej,
      przeprowadające kontrolę czystości wycieraczki sąsiadów. (Moja mama kiedy to
      widzi to omal dostaje zawału, bo przecież "mogą się zgubić albo czegoś
      przestraszyć", ale ja twierdzę, że koty swój rozum mają.)

      Moja koleżanka, z kolei, mieszka w bloku, gdzie w jednym z sąsiednich mieszkań
      mieszka Karol - duży pręgowany buras. Karol chodzi sobie gdzie i kiedy chce,
      równiez na dwór. Ponieważ jest domofon, to musi potem czekaćpod drzwiami, aż
      ktoś go wpuści. Potem szybko biegnie do windy, wsiada razem z tą osobą i trzeba
      go odwieźć na 5 piętro. Czasem trafia na kogoś obcego, kto nie wie, a jedzie
      wyżej. Karol wtedy w okolicach 5 piętra zaczyna drapać łapkami o uciekające
      drzwi jadacej windy i jest bardzo oburzony, że ktos go nie wysadził na
      odpowiednim piętrze i musi drałować po schodach. Poza tym bezceremonialnie
      chodzi w odwiedziny do wszystkich sąsiadów, połowa mieszkańców trzyma dla niego
      suche jedzenie. Karol zje, poprosi o odkręcenie wody w kranie, napije się,
      zrobi inspekcję i prosi, żeby go wypuścić z powrotem na klatkę.

      Pozdrawiam całą waszą trójkę, a nawet czwórkę.
      • kasia_de Re: Moja kicia się nudzi 07.11.04, 18:34
        Dzięki serdeczne za wszystkie odpowiedzi.
        Ince dzisiaj się odmieniło... pół dnia biegała za korkiem od wina i pluszową
        myszką (na zmianę)...Ja jej w ogóle nie interesowałam (kurcze, przeczytała co
        napisałam, czy jak?), sama sobą się zajmowała wink Chyba jednak nie dorasta,
        szalała jak wariatka, cały dywan razem z nią latał wink
        Postanowiłam się nią nie przejmować, widac ten typ tak ma - humorzasta po
        prostu...
        Co do wychodzenia na klatkę, to zrobiłam już to co proponuje Karorka:
        wypuściłam ją kiedyś i zostawiłam samą na klatce - blok 3 piętrowy, bez windy,
        co jej się może stać? I okazało się, że największa frajda to nie sama klatka,
        tylko ktoś kto za nią biega wink jak jest sama to zaraz wraca albo obwąchuje pół
        godziny jedną wycieraczkę. Poza tym, jak ktoś wchodzi do klatki to Inka jest
        szybsza od błyskawicy w kierunku naszego mieszkania wink
        Ona po prostu uwielbia akcje typu: a ja ci myk myk między nogami, 3 piętro,
        potem tam zaczekam aż się wtoczysz z tym brzuchem, hehe, wydam z siebie
        żałosne "mrau" żeby Cię zmiękczyć, potem się połóżę i będę udawać ze się
        zmęczyłam, a jak się po mnie schylisz głośno stękając, to ja znowu myk myk w
        drugą stronę na parter wink i tak w kółko.
        I chyba niezależnie od tego, czy się ją wypuszcza, czy nie i tak miauczy pod
        drzwiami. Są dni że spaceruje 3 razy i dalej miauczy, czasem wcale nie wychodzi
        i nic, żadnych skomleń pod drzwiami. I bądź tu człowieku mądry...wink Może po
        prostu nie należy się starać zrozumieć? zatyczki do uszu kupię, żeby tych
        wrzasków spod drzwi nie słyszeć wink
        Kasia
        • kasikk Re: Moja kicia się nudzi 07.11.04, 19:38
          a może towarzystwo do zabawy??
          nie namawiam, ale z autopsji wiem, że nie ma to, jak dwa koty ;D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka