Dodaj do ulubionych

zaraz ją zatłukę...

05.07.05, 08:45
Bica ma chyba 3 nawrót rui. dostała, jak byliśmy na urlopie, chyba musiała
mieć 2 fale pod rząd, potem na kilka dni przeszło, ale tak nie w 100%. teraz
od 3-4 dni wyje przeraźliwie, i w dzień i w nocy, i już nie mogę... wiem, ze
hormonów nie mogę, jak ma objawy, ciachać jej teraz też nie mogę bo jw., ale
czy nie można jakoś ulżyć inaczej jej (i nam)? no i ile do jasnej cholery to
może potrwać?!
Obserwuj wątek
    • angieblue26 Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 08:57
      Poradz sie weterynarza, moze da cos na uspokojenie, a zaraz "po" wysterilzuj
      kicie. Takie marcowanie jest rownie meczace dla Ciebie, jak i dla kotki sad
      Zycze duzo cierpliwosci...smile
      • annskr Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 09:04
        Są tabletki do wygaszania rujki - oczywiście hormonalne, wet powinien dać smile)
        • ptasia Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 09:12
          no właśnie nie chciał mi dać tabletek, mówiąc, że to można ew. po, w trakcie
          nie, a tak w ogóle on nie poleca. zalecił cierpliwość, przeczekać "do końca" i
          wtedy na sterylkę, którą na 100% zrobimy.
          właśnie udało mi się ją zająć zabawką na 5 minut... ale już niestety znów
          przemawia do fikcyjnego kocura, który jak sądzi, znajduje się w sypialni...
          • beali Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 09:57
            Jeśli wet nie da jej tabletki/jednorazowe podanie nie powinno
            zaszkodzić/,to życzę cierpliwości i od razu po rujce biegiem
            na zabieg.Z Bąblem przekładałam terminy,bo kota co skończyła
            rujkę,to od nowa zaczynała.Sylwia dostała zastrzyk wraz
            z terminem sterylki po tygodniu.Druga tydzień temu tabletkę
            na zatrzymanie-na sterylkę poczeka aż zmieni ząbki z mlecaków
            na stałe.A nie jesteś obiektem jej zalotów?wink

            • ptasia Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 10:03
              beali napisała: A nie jesteś obiektem jej zalotów?wink

              ja nie, ale mój mąż owszem... wink
              • beali Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 10:07
                No to chociaż ma wyczuciewink))
                Majuśka podrywała mniewink
          • cleo_1 Re: zaraz ją zatłukę... 06.07.05, 13:11
            Vet ma racje, nie rob nic w czasie rui, zwiekszasz wielokrotnie wystapienie
            ropomacicza.
            Chyba, ze zaraz po rui ja wysterylizujesz - moze wtedy byloby to wybaczalne?
            Nie wiem. Pewnie "cierpisz", ale ja bym tego swojej koci nie zrobila.
            pozdrawiam
            PS Taki nawrot rujki moze trwaz niedlugo - moze za dzien - dwa sie skonczy??
    • oxygen100 Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 14:58
      mozna jej ulzycwink przyprowadz jej kocurasmile))
      • ptasia Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 15:45
        heh, tylko gdyby kociaków z tego nie było - nie ma sprawy.
        a poza tym ona jest sama jeszcze kociakiem! 10 mies. nie ma i jest w ogóle jakaś
        mała, aż zaczynam się zastanawiać, czy to możliwe, aby taka pozostała. z 2-iej
        strony, jej mama też była nieduża.
        • oxygen100 Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 16:02
          ptasia sorry za prywate ale wczoraj przegladalam to forum w poszukiwaniu
          informacji. Od 3 tygodni ja astmatyczka mam teraz chyba z 3,5-4 tygodniowego
          kotka ktorego znalazlam w krzakach wyziebionego po burzy. No i wzielam te
          kocine. Kocina na razie je mleko dla kociat ze smoczka ale chyba powoli trzeba
          zaczac karmic ja czyms innym. Doczytalam sie ze Bica tez byla taka malutka jak
          u Ciebie nastala. czy mozesz napisac tak w kilku zdaniach jak i kiedy zaczelas
          jej wprowadzac nowe pokarmy i od czego zaczelas. No i jak sie ma teraz Twoj
          chlop alergik??
          • ptasia do oxygen 05.07.05, 16:25
            ależ nie ma problemu, żadna prywata, przecież kocie forum smile
            gratuluję adopcji! co do Bici, u nas było dużo łatwiej: miała równo 4 tyg., jak
            ją wzięłam, ale była b. samodzielna: kuwetkowa w 100% i wg. poprzedniej
            właścicielki, jadła u niej stałe jedzenie (whiskasa). ze stałym był problem może
            przez 2 dni, bo suche (royal baby kitten) było be, z wodą jw., puszki lepsze też
            be, po ok. 2-3 dniach zaczęła jeść mokre i jadła bez problemów Animondę dla
            maluchów (pasztety i saszetki). aha, zanim wiedziałam, że krowie mleko
            niekoniecznie, dałam jej trochę od razu po przyniesieniu do mieszkania, i piła
            już wtedy samodzielnie ze spodeczka. ok. 3 miesiąca jej się odmieniło i zostało
            do dzisiaj, bo zaczęła jeść każde suche. a przy mokrym/świeżym jest b. wybredna.
            wydaje mi się, że zasadniczo 4 tydzień jest dobrym momentem przejścia na stały.
            polecano mi także gotowanego kurczaka - niestety, chyba tylko raz spotkał się z
            dobrym przyjęciem, bo tak poza tym był traktowany jako zabawka, a potem ignorowany.
            co do alergii, no, nie jest różowo. M. musi brać leki, nie zaporowe, ale jednak.
            sprzątanie itd. przy linieniu niestety nie pomaga. obserwujemy, czy nie rozwija
            się astma (do tej pory nie miał i nie ma) m.in. poprzez regularne dmuchanie do
            pikflometru, ale... gdyby miał astmę, nie zdecydowałabym się na Bicę, no i jeśli
            mu się, tfu, tfu, rozwinie, będzie dramat crying(
            powodzenia!!
            • oxygen100 Re: do oxygen 06.07.05, 12:23
              hm.... bo ta moja kocina ma okolo 4 tygodni pewnie troche mniej ale ledwo
              chodzi wiec nei ma mowy jeszcze o kuwecie. Zastanawiam sie czy ona nie jest
              jakas opozniona ale moze dlatego ze bez matki chowana albo po prostu mlodsza
              niz te 4 tygodnie. Nawet nie wie do czego sluza zeby poza podgryzaniem
              palcowsmile)
              • ptasia Re: do oxygen 06.07.05, 13:19
                oj, to może faktycznie młodzy. a byłaś z bejbikiem u weta? może będzie mógł
                wyraźniej określić wiek i poradzić?
                • oxygen100 Re: do oxygen 06.07.05, 13:35
                  bylam bo miala problem z oczmi. Wet twierdzil ze ma ok. tygodnia bo troche
                  pelzala i otwieraly jej sie oczy. Na moj gust kotka ktora ja porzucila urodzila
                  ja dwa dni wczesniej bo jeszcze w przeddzien karmilam te kocia matke. Kocina
                  wazy ok 240 g ale ma juz zeby. natomiast jeszcze kiepsko chodzi. Wet nie chce
                  jej ogladac zanim nie skonczy 6 tygodni.
                  -
                  • ptasia Re: do oxygen 06.07.05, 15:32
                    o rany, to jesteś naprawdę dzielna.
                    w sumie mój wet też zobaczył Bicę dopiero jak miała ok. 6 tyg.
                    z tym jedzeniem może po prostu w takim razie metodą prob i błędów, po odrobinie,
                    ale jak sama jeszcze nie pije, to chyba za wcześnie... a może zrobić papkę i np.
                    moczyć róg ściereczki, dawać do ssania?
                    Bica wychowywała się z mamą i furą rodzeństwa (conajmniej 6 sztuk), więc może
                    dlatego wszystko było szybciej.
        • annskr Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 16:11
          Ja mam koteczkę dorosłą, w porywach 3,5kg smile) Ale za to jaki charakterek,
          inteligencja i odwaga! smile)
    • ladyblue Re: zaraz ją zatłukę... 05.07.05, 19:27
      może by jej jakies krople na uspokojenie?
      neospasmina? waleriana?

      już nie pamiętam co to był za środek, ale zdarzało mi sie asystować przy
      pojeniu kici takimi kroplami, efekty były całkiem niezłe smile
      • aburida Re: zaraz ją zatłukę... 06.07.05, 12:33
        A jeden mój znajomy jak mu jego kotka nie pozwalała żyć podczas rui, to miał
        inny sposób. Wcale nie mówię, że go polecam wink Hmm, jakby to napisać... Brał
        ołówek z gumką i.. pomagał kici..
        • ptasia Re: zaraz ją zatłukę... 06.07.05, 13:18
          !!! aż tak Bice pomagać chyba nie chcę. serio, bałabym się, że zrobię jej
          krzywdę. natomiast ona chyba jest sadomaso - M. dzisiaj odkrył, że zachwyca ją
          szczotkowanie, czego wcześniej nie lubiła - teraz przymyka oczka i przyjmuje
          stosowną pozycję... Boszsz...
    • umfana Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 06.07.05, 12:59
      Moja neurotyczka, sucharek czyli Szebiria ma nowe hobby- siusiu na mój fotelik
      od kompa :o)))
      Fajnie co? Dobrze że jest tak ciepło i można było go spokojnie wyprać i wysuszyć
      na balkonie, gdzie mam ponad 30 stopni :o))) Jak wysechł i wrócił na swoje
      miejsce Szebunia ponownie zakradła się i została przeze mnie złapana big_grin
      Tym razem nie udało się perwersyjnej kotce zrobić mi psikusa :o))) Dostała buzi
      i klapsa po chudym zadku big_grin
      • annskr Re: Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 06.07.05, 13:01
        Najpierw buzi, potem klaps - to niewychowawcze! smile)
        • umfana Re: Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 06.07.05, 13:39
          Na nią nie ma sposobu big_grin zabiłabym ją, ale co tam :o))) więc był maleńki klaps a
          przedtem na pohamowanie zabójczych instynktów buziaczek big_grin
          • annskr Re: Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 06.07.05, 14:07
            Tak jak moja Pusiunia - jak ja niedobra, bo długo mnie nie ma lub pracuję i nie
            zajmuję się kotem, albo nie wstaję z łóżka, jak kot woła o podłaskamie przy
            misce, to mokra poduszka na kanapie, pod butami albo kołdra smile) Ale i tak
            kochana smile)
            • gattara Re: Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 08.07.05, 15:46
              annskr napisała:


              Pani dr Suminska, ktorej slucham w niedziele na TOK FM miedzy 13 a 15, radzila
              ostatnio, zeby w takim przypadku pokropic obsikiwane miejsce olejkiem
              jalowcowym. Jest to zapach mily dla czlowieka, ale okazuje sie, ze dla kotow
              nie. I o il e skrapia sie takie miejsca no. sprayem zabijajacym zapachy, to
              nie skutkuje, bo kot stara sie ten zapach pokryc swoim. A w przypadku olejku
              jalowcowego - nie (nie wiadomo dlaczego). Ja tez szukam w tej chwili tego
              olejku, bo jeden z moich futrzakow sika od czasu do czasu w pokoju, a ostatnio
              na wykladzinie dywanowej na balkonie.A ze mamy akurat upaly, to cala symfonia
              woni, pomimo podpierania rzeczonej. Wogole musze ja zmienic na gladka,
              zmywalna.
              Dzis zaliczam nastepna zielarnie, moze znajde, najwyzszy czas, bo tez mam
              mordercze instynkty, kiedy slysze odglosy zagrzebywania na balkonie. Pozdrawiam
              > Tak jak moja Pusiunia - jak ja niedobra, bo długo mnie nie ma lub pracuję i
              nie
              >
              > zajmuję się kotem, albo nie wstaję z łóżka, jak kot woła o podłaskamie przy
              > misce, to mokra poduszka na kanapie, pod butami albo kołdra smile) Ale i tak
              > kochana smile)
              • umfana Re: Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 08.07.05, 16:31
                Idę szukać tego olejku.Dzięki :o)
                • annskr Re: Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 08.07.05, 17:24
                  też spróbuję olejkiem smile) Szkoda mi kanapki, fotele już poszły ...........
                  • vilanelle Re: Ja też zatłukę swoją kotę ;o)))) 09.07.05, 12:10
                    o, nie tylko my cierpimy... tyle ze u jefy to juz jest ktorastamzkolei ruja, a
                    ona ma dopiero pol roku!!! wet najpierw nie chcial uwierzyc (tak ze 2 miesiace
                    temu), a potem powiedzial, ze rozne cuda sie zdarzaja, ale zeby ze sterylka
                    chwile poczekac, tak do 8 miesiecy. tak zamierzalam, ale po ostatnich 2 dniach
                    mam serdecznie dosyc, i jak tylko sie ten koszmar skonczy to idziemy pod noz.
                    co gorsza, jefa ktora ma tendencje do sikania tu i owdzie, nasikala dzis w nocy
                    w 2 miejsca, w ktorym jedno bylo niestety gora ubran. myslalam o tym olejku,
                    ale ja bym musiala cale mieszkanie tym wysmarowac! ona sika w tak rozne miejsca
                    (ze srodkiem podlogi lub rekawica kuchenna zrzucona wlasnymi lapkami na ziemie
                    wlacznie), ze po prostu nie sposob przewidzec!!!
                    ech, teraz przysnela... szkoda ze nie w nocy...
                    pozdrawiamy
                    vilanelle i jefa
                    obie mocno umeczone...
                    • mirmunn mam pomysł na sikanko:)) 09.07.05, 13:01
                      Dziewczyny, to może żeby nie latać jak popalone z tym olejkiem po domu to
                      dodajcie go do wody , w której np. pierzecie lub do pralki troszkę (jak kicia
                      sika na ubrania i pościel) - kot ma węch podobno 300 razy czulszy od człowieka
                      i pewno poczuje. Można też dodać do wody do mycia podłogi , ale jest ryzyko, że
                      jak umyjecie cały dom tym jałowcem, to sie kocina sfrustruje. To może do mycia
                      miejsc, gdzie sika...?
    • tamara_t olejek jałowcowy 10.07.05, 12:56
      A propos tego sikania w nieodpowiednich miejscach
      www.kosmetyki.odzio.com.pl/product_info.php?cPath=48&products_id=198
    • umfana Kupiłam olejek jałowcowy dla Szebuńki ;o) 11.07.05, 20:13
      Wysmarowałam miesjca nawiedzane przez Szebullę...
      Szebińka oczywiście z ciekawością obwąchała je i zobaczymy, jak dalej potoczą
      się wydarzenia? ;o)))
      • annskr Re: Kupiłam olejek jałowcowy dla Szebuńki ;o) 12.07.05, 11:18
        Też zaczęłam eksperyment z jałowcem smile)
        • wiesia.and.company Re: Kupiłam olejek jałowcowy - i jak? Lepiej? 12.07.05, 14:11
          Jak poszło z eskperymentem.?
          Przypomniałam sobie, że w jakiejś bardzo starej książce z poradami dla gospodyń
          była mowa bodajże o olejku gożdzikowym - to ponoć kiedyś kupowało się w
          aptekach, bo leczyło ból zęba. Ale gdzie teraz się kupuje - w zielarniach?
          Właściwie, to u mnie ten problem na razie nie występuje (tfu, tfu, odpukać),
          chyba że pupa sikającego wyjdzie poza obręb kuwety.
          Pozdrawiam.
          • annskr Re: Kupiłam olejek jałowcowy - i jak? Lepiej? 12.07.05, 15:25
            W nas są na straganikach w supermarketach, w aptekach, drogeriach - nie ma
            problemu ze znalezieniem. Skutki - wczoraj było sucho, dzisiaj jeszcze nie
            wiem, nie byłam w domu. Także na razie nie mogę się wypowiadać, Pusiunia nie
            codziennie zaszczyca kanapkę smile)
            • umfana Re: Kupiłam olejek jałowcowy - i jak? Lepiej? 12.07.05, 16:24
              Ja zaopatrzyłam się w aptece.
              Dziwnie spoglądam na Szebusie kiedy ta krązy nad zakazanym terenem i
              obserwuję... Ona o tym wie, więc nie próbuje, albo czuje olejek.
              :o)
              • wiesia.and.company Re: Olejek jałowcowy- aha, dzięki, to ja też kupię 13.07.05, 10:25
                Tak na wszelki wypadek....
                Dobrze mieć.
                Pozdrwiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka