witam, trafilam na to forum przez przypadek (szczesliwy) i przez przypadek
zobaczylam, ze masz sobowtora mojego ryszarda (tez bez ogona i identyczne
umaszczenie)jestesmy z mezem w szoku, bo najpierw bylismy pewni, ze to nasz
kot w cudzym mieszkaniu - niesamowite uczucie - maz powiedzial tylko: o rany
to nasz rysiek...co on tam robi?

)))
to juz nie truje wiecej - musialam to napisac bo mnie nosilo okropnie,
pozdrawiam