Dodaj do ulubionych

Kastracja Zurka - jutro rano...

17.11.05, 22:28
prosze, trzymajcie za nas oboje kciuki...
Obserwuj wątek
    • joanna.c Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 17.11.05, 22:45
      Trzymamy kciukismile
      Przeżyłam to. Najbardziej dla mnie "okropny" moment był, gdzy trzymałam
      Mruczka, a on po zastrzyku robił się coraz bardziej słaby i słaby. I te jego
      wielkie oczy. Ale wszystko było dobrze. Ale nie ma go juz z nami.
      Będzie dobrze!
      Pozdrawiam Joanna
    • umfana Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 17.11.05, 22:45
      Trzymamy!
    • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 17.11.05, 23:20
      jejku, on tak bardzo sie domaga swojej wieczornej porcji chrupek, a ja nie moge
      mu nic dac sad((
    • kiciunia_kicia Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 17.11.05, 23:21
      Ułóż go na kolankach,jak Ja...tylko to moze byc klopotliwe,bo nie mam jak sie
      ruszyc..
    • dzingiel Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 17.11.05, 23:49
      życzę mocnych nerwów i spokoju.

      ja prawie całą gagarina zdążyłem wtedy zadeptać smile
    • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 09:12
      Dziekuje za kciuki smile
      Za 15 minut wychodzimy do weterynarza...
      Chyba powinnam sobie cos na uspokojenie polknac sad
      • pierozek_monika Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 09:26
        trzymam kciuki - napisz jak już będzie "po".
        • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 10:20
          Zurek zostawiony sad
          Mam sie po niego "zglosic" dopiero kolo 15...
          Jejku, jak ja do tej pory wytrzymam ?? !
          Pusto bez niego w domu sad(((
          • claire_de_lune Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 10:26
            a co ja zrobie, jak za 2 miesiace zawioze....DWA!!!??
          • cleo_1 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 11:02
            Slodki Zurek....
            Trzymam kciuki za czarusia.
            Bedzie dobrze, wytrzymasz, czytaj forum, pisz, dasz rade, badz tam o 14.30,
            moze a nuz juz bedziesz tam dla niego potrzebna.
            Gdzie oddalas Zurka? W jakiej klinice?
          • dzingiel Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 11:31
            nic sie nie przejmuj, śfienty Fanciszek ma czuwanie nad tego
            typu zabiegami opanowane do perfekcji smile
            • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 11:40
              Oj, jam niestety wykleta z Kosciola i ze swietymi na bakier sad(
              • dzingiel Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 11:42
                a to nima znaczenia.
                ja jestem ateistą, a i tak mi Franek czuwa nad Gigonem hihi smile
            • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 11:41
              Ale jesli mozesz, wstaw sie za nami gdzie trzeba...
    • joisana Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 11:27
      Będzie dobrze smile.
      Powiedz angiebe ile ma dokładnie Żurek? I czy miał już jakieś objawy
      świaadczące o chęci znaczenia?
      Ja zamierzam czekać z Rudolfem do około roku, ale bydlątko mając 4,5 miesiąca
      jest wielki jak dorosły kot, nie wiem, czy oprócz rozmiarów dojrzewa też
      szybciej.
      • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 11:31
        Zurka sterylizuje we Francji, mam lecznice zaraz pod domem smile
        Joisana - nie, nie znaczyl, ale od 2 tygodni gruchajac "gwacil" swoje
        pluszaki smile
        Poza tym wazy juz prawie 5 kilo, w dodatku wcale nie jest gruby, tylko bardzo
        duzy, no i klejnoty byly juz, nie powiem, pokaznych rozmiarow smile
        • babka71 Będzie dobrze jutro napiszesz co i jak prawda?? 18.11.05, 11:43
          ważna jest nocka a potem juz z górki
          • barba50 Właśnie umówiłam się z wetem... 18.11.05, 12:05
            na przyszły piątek na 11.30, na kastrację i sterylizację mojej parki,
            za jednym razem...
            Mają 6 i pół miesiąca, ale są wychodzące, poza tym bardzo duże, 3 tyg. temu
            wet sprawdzał ich dojrzałość i zadecydował, że to już.
            Sterylizację Ksiki przeżywaliśmy 2 i pół roku temu, mam w pamięci bidę
            słaniającą się przez pierwsze kilka dni. No, nic - musimy przez to przejść
            i wierzyć, że będzie dobrze, że jest to nieuniknione.
            A Żurek będzie dzielny, wszystko będzie dobrze, trzymam mocno kciukismile
    • tosia_4 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 12:39
      Na pewno z Zurkiem słodkim będzie wszystko dobrze, tylko się nie przejmuj jak
      mu się po południu jeszcze łapki rozjeżdżać będą, dojdzie do siebie. Pozdrawiam
      a Merlin mruczy do Żurka że też kastrację przeżył i nie taka straszna ona
      • po.prostu.ona Mój Kocio ukochany też teraz jest w lecznicy 18.11.05, 14:11
        o 13 miał być kastrowany. Beczeć mi się chce z nerwów. Bardzo grzecznie wszedł
        do transporterka, dzielnie zniósł głodówkę. Teraz czekam na telefon, a czas tak
        się dłuży... Chciałabym mieć go już z powrotem. Pozdrowienia dla wszystkich.
    • groha Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 14:40
      Spokojnie dziewczynki! Wasze kocurki teraz sobie spokojnie śpią, nic nie czują
      i śni im się słodko, a Wy niepotrzebnie się denerwujeciesmile Kiedy zaczną się
      wybudzać, to będą trochę trachnięte po narkozie, w głowinach im się nieco
      pokręci, więc trzeba je będzie popilnować, żeby nie łaziły po ścianach, pewnie
      jeszcze jutro prześpią większość dnia, a pojutrze o wszystkim zapomną. Będzie
      dobrze! Tylko spokojnie, żeby po wybudzeniu nie czuły Waszych zbyt szybko
      bijących serc, bo to dopiero może je nieco przestraszyć! Trzymam kciuki za Was
      i pozdrawiam ciepłosmile
      Groha, otrzaskana z kastrowaniem, hehe
      • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 15:58
        Dzieki za kciuki, Zurek juz w domu smile
        czy ktos z Was moze uswiadomic mnie jak powinno wygladac "miejsce po operacji" ?
        Dziwi mnie, ze weterynarz nie zalozyla zadnego szwu sad(
        • po.prostu.ona Mój "Orendż" też już w domu 18.11.05, 16:51
          i też nie ma szwów - pytałam weta, mówił, że teraz szwów się nie zakłada. Kocio
          śpi - wyszedł chwiejnym krokiem z transportera, obszedł mieszkanie i śpi pod
          moim krzesłem. "Pola operacyjnego" nie oglądałam, nie mam odwagi, a poza tym
          biedak śpi. Za to ja chyba noc będę miała bezsenną. Boję się nawet wyjść po
          zakupy sad Wet mówił, żeby dziś biedaka nie karmić, co najwyżej dać trochę pić.
          I dzwonić, gdyby cokolwiek złego się działo, albo gdyby mi się wydawało, że coś
          się dzieje. A ja zaraz idę grzebać po stronach weterynaryjnych...
        • misia007 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 16:55
          Moim chłopakom tez nie zakładali, tylko skleili.Musisz uważać, żeby nie skakał
          na meble,bo moje odczucie jest takie, że koty po narkozie sa początkowo
          upośledzone ruchowo i na gwalt chca sprawność odzyskać.Bedzie tylko
          lepiej.Pozdrawiam a biednego Zurka delikatnie wyściskaj
    • angieblue26 Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 18:16
      Dziekuje, uspokoilyscie mnie.
      Jak sie okazalo weterynarz musiala podawac narkoze dwa razy, bo na pierwszy
      zastrzyk moj kocik nie zareagowal - rozbudzil sie juz po kwadransie.
      Poza tym wet powiedziala,ze prychal jak opetany na psa z sasiedniej klatki,
      ktory byl tym tak przerazony, ze musiala Zura przeniesc do osobnego
      pomiesczenia smile
      Teraz jest ok, nie tylko dzielnie zaczal zwiedzac mieszkanie, choc na ciut
      chwiejnych lapkach (szczegolne te tylne sie go nie chca sluchac), ale nawet
      wykonal trzy ,udane, proby skokow na szafki. Mimo, ze wet pozwolila mu na
      jedzenie dopiero od 20, musialam dac mu troche pasztecika, bo strasznie sie
      upominal. Pojadl, napil sie i teraz robi sobie drzemke smile
      Widac, ze juz powoli wraca do swiata zywych smile
      Dziekujemy Wam wszystkim za wsparcie i skuteczne trzymanie kciukow smile
      Ola
      • joanna.c Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 19:02
        U mnie Mruczek dochodził do siebie bardzo dobrze, tylko była jedna
        niespodzianka-zamiast do kuwety upodobał sobie dywan. Myśle,że po prostu żwirek
        był troche za ostry [silikonowy]i dupencja była za delikatna w tym momencie. Na
        drugi dzień juz bawił się swoim ogonkiem jak gdyby nigdy nicsmile
        Pozdrawiam
        • po.prostu.ona Re: Kastracja Zurka - jutro rano... 18.11.05, 19:09
          A mnie weterynarz powiedział, żeby nic kociowi do jedzenia dziś nie dawać. sad
          No i niestety miał rację, bo biedak zwymiotował mikroskopijny kawałek konserwy,
          który mu dałam, jak pchał się do psiej miski, gdy karmiłam psa. No i niestety
          zwymiotował też kłaczki, które zapewne połknął, jak sobie czyścił futerko
          (bezopet mu dawałam 2 dni temu). Wet przestrzegał mnie, że dziś przewód
          pokarmowy może nie działać jak należy sad((
    • angieblue26 Ta - dam ! 18.11.05, 20:01
      Oglaszam, ze Zurek wlasnie wrabal z apetytem duza mise suchego, popil woda,
      poszedl siku i nie tylko, po czym... wskoczyl na mikrofalowke, ktora stoi na
      bardzo wysokiej lodowce !smile)) Ale dzielny - siedzi caly dumny pod samym
      sufitem, na swoim ulubionym miejscu i sobie cos pod nosem mruczy.
      Nigdy nie przypuszczalam, ze moj rudzielec ta kastracje tak lekko zniesie smile
      • misia007 Re: Ta - dam ! 18.11.05, 20:15
        Kastrowałam w sumie cztery koty i właśnie mój nieodżałowany rudy Rysio najlepiej
        zniósł ten zabieg.Wet tłumaczył, że to z powodu narkozy,którą rudym podaje się
        słabszą.
        • po.prostu.ona Mój próbował dobrać się do suchego 18.11.05, 20:31
          ale pamiętając wcześniejszy hafcik - nie dałam mu. Ma tylko wodę i tak zostanie
          do jutra. sad Szkoda mi misiaka, jednak wolę go przegłodzić, niż żeby znowu
          rzygał. Z kuwety też jeszcze nie korzystał i generalnie nie sprawia wrażenia
          zbyt szczęśliwego. Wykurzył za to psa z legowiska. Zajął jego miejsce i tam
          sobie śpi. Pies przeniósł się na moje łóżko. Mnie wobec tego wypadnie spać na
          kocim hamaczku sad
          • angieblue26 Re: Mój próbował dobrać się do suchego 18.11.05, 21:19
            Moze sprobuj mu dac choc kilka chrupkow ?
            A wode pije ?
            • po.prostu.ona Re: Mój próbował dobrać się do suchego 18.11.05, 21:43
              No nie zdzierżyłam tych smutnych oczek wpatrzonych we mnie i błagalnego
              pomiaukiwania - i dałam mu trochę chrupek. Wodę pije i siusiu tez zrobił, więc
              mam nadzieję, że będzie już dobrze. smile
              • angieblue26 Re: Mój próbował dobrać się do suchego 18.11.05, 23:13
                Niech je biedak, na zdrowie smile
                Musi teraz zregenerowac sily, bo wkrotce czeka go pewnie karma dla kastratow smile
                • angieblue26 Re: Mój próbował dobrać się do suchego 18.11.05, 23:14
                  Moj zreszta juz dzis dostal swojego hillsika dla bobasow na pol z Indoor Cat,
                  tej samej marki.
                  • po.prostu.ona Re: Mój próbował dobrać się do suchego 19.11.05, 11:49
                    Właśnie nie wiem, jak to z tą karmą dla kastratów, będę musiała z wetem
                    pogadać, bo ponoć to wcale nie jest tak, że każdy kastrowany musi ją jeść.
                    A dziś kuwecie znalazłam dziś wyłącznie siusiu, drugiego nie było, ale dałam
                    kociowi witaminy pobudzające pracę jelit, i jeszcze poczęstuję go Bezopetem, to
                    może coś będzie wieczorem. Ślicznie już sobie umył "pole operacyjne", w tej
                    chwili nie ma śladu, że cokolwiek było robione. Bawił się trochę i po raz
                    pierwszy pogonił psa (rezydenta), gdy ten chciał mu zabrać piłeczkę smile To
                    ciekawe, bo gdy - za przeproszeniem - był kotem z jajami, to psu ustępował...
                    Głaskanko dla Żurka i pozdrowienia dla Ciebie smile)))))
                    • angieblue26 Re: Mój próbował dobrać się do suchego 19.11.05, 14:18
                      Mowisz, ze "nie ma sladu", ze cokolwiek bylo robione.
                      U Zurka sa dwie dziurki, jedna o srednicy 2 mm, druga 3-4. Wyglada nieciekawie,
                      po prostu widac "co kot ma w srodku", ale poniewaz kot ladnie je, pije,
                      wyproznia sie i ma dobry humor to widocznie "tak ma byc" sad
                      • po.prostu.ona Szczerze mówiąc, szczegółowo nie oglądałam 19.11.05, 15:48
                        Mój kocio to mega-futrzak, nawiasem mówiąc nastawiałam się, że go wygolą
                        w "tym" miejscu, ale nie zrobili tego. Wczoraj miał tylko poplamione i
                        posklejane futro, ale dziś już czyściutkie puchate i nie widać NIC. Jak sobie
                        oczyszczał dzisiaj futerko, to starałam się przyjrzeć, ale trudno coś
                        wypatrzeć u tego sierściucha sad W poniedziałek do kontroli idziemy, to może
                        wtedy. Aha - podawałaś Żurkowi przeciwbólowe? Bo ja dziś rano w konserwce
                        mojemu dałam 1/4 tabletki, zgodnie ze wskazaniem lekarza, chociaż kocio
                        zachowywał się normalnie. Qpy dalej nie ma, ale ponoć i 3 dni może nie robić,
                        więc się nie stresuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka