Dodaj do ulubionych

sie dokocilam i...

21.06.06, 17:30
no wlasnie..i stalo sie...nie jest dobrze jak na razie. Kotka jest u nas, a
moj rudolf
rozpieszczeniec nie daje jej zyc. Napisalam w poprzednim poscie ze kotka ma
11
mscy przez pomylke, ona ma 2 msce. Gdyby nie rudolf rezydent czulaby sie jak
w
domu, jak ryba w wodzie, juz zjadla troche, skorzystala z kuwety, chce sie
bawic, nie boi sie, ale jak tylko moj koto ja zobaczy, to sie chowa,
strasznie
fuka na niego, a on bije ja lapami. Wyglada jakby chcial sie bawic, ale
czasem
dopada kotke i wyglada to groznie, jakby ja przyduszal, chcial ugryzc.
Myslalam, ze bedzie lepiej. Zamykam na jakis czas Rudolfa w drugiej czesci
mieszkania, zeby kotka mogla sie poczuc swobodniej, wtedy wychodzi od razu,
bawi sie, biega. Ja nie wiem czy on jej da zyc kiedykolwiek. Czy sie
zaakceptuja, bo ona go chyba tez nie polubila. nie wiem czy dobrze zrobilam.
Mam pytanie, jak Rudolf goni kotke, chce gryzc, to co mam robic? bo
krzyk "nie
wolno" nie pomaga. Dostal juz pare klapsow (pierwszy raz w zyciu-mam wyrzuty
sumienia), ale tez sie tym chyba nie przejal. Uff. Zostawic je samym sobie??
Czekam na rady, pozdrawiam


Obserwuj wątek
    • annb nic nie robic 21.06.06, 17:50
      i dac im się poznac
      nie bic i nie karac
      a te przyduszanki to zabawa
      • biljana Re: nic nie robic 21.06.06, 17:52
        gratulacjewink
        co robic? najlepiej rozpieszczac rudolfa (btw jakie piekne, dostojne kocie
        imiewink, glaskac go i przytulac, zeby nie byl zazdrosny i wiedzial, ze w dalszym
        ciagu go kochacie. to jak z dziecmismile
        • misia007 Re: nic nie robic 21.06.06, 18:14
          gratuluję koteczki i radzę zachowac spokój(dogadają się) i dopieszczać
          Rudolfa.Pozdrawiam z moją trójka
          • magdaksp Re: nic nie robic 21.06.06, 20:35
            mialam to samo wpiatek,wniedziele bylam zrozpaczona co ja najlepszego mojej
            biednej brawurce zrobilam.a od poniedzialku idzie ku lepszemu.dzis jest prawie
            normalnie,mam nadzieje ze niedlugo zaczna sie razem bawic.wiec sie nie
            przejmujsmile
            • bellisea Re: nic nie robic 21.06.06, 20:53
              Gdzies czytalam, ale nie wiem czy to prawda, ze nalezy nowego przybysza
              posmarowac wlasna slina (sic!!). Podobno nowy pachnie opiekunem i rezydent
              latwiej go akceptuje.
    • kotbehemot6 Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 21:09
      nic nie rób pilnuj tylko żeby Rudolf młodej nie zrobił krzywdy> Rudolf czuje się zagrożony i pokazuje młodej miejsce w szeregu , po prostu pokazuje kto tu rządzi...daj mu czas. Nie dawaj mu klapsów a dopieszczaj to przyśpieszy okres aklimatyzacji..Rudolfino czuję się zagrożony i co do terytorium i co do Twoich uczuć
      • cerveja Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 21:38
        mam nadzieje, ze macie racje. nie wiem juz co czuje, chyba troche jednak
        zaluje, az mi sie ryczec chce. nie poznaje wlasnego kota. zaczyna dopadac mloda
        z duza agresja, jakby jej chcial krzywde zrobic. ona sie nie daje, ale ja sie o
        nia boje. rudolf zaliczyl kilka klapsow, czuje sie troche bezsilna, zal mi jego
        i malej. Nie wiem, czy na noc odseparowac koty?? i dac im jutro druga szanse?
        Najgorsze ze jestem sama, meza nie ma do piatku i zamiast dopieszczac rudolfa
        daje mu klapsy i wrzeszcze zeby mloda zostawil. A tak chcialam dobrze dla niego
        i dla kotki...sad
        • magdaksp Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 21:44
          ja tez juz mialam moment ze siedzialam i ryczalam ze zrobilam krzywde brawurce
          biorac drugiego kota,wiec to pewnie normalne.nie przejmuj sie one napewno sie
          dogadaja.ja bylam przekonana ze brawurka jest mila i przyjazna atu nagle
          zaczela fuczec na mala i schowala sie na cala noc do szafy,potem narobila na
          blat wkuchni bo bala sie pojsc do pokojku z kuwetka zeby malej nie spotkac.ale
          po 4 dniach jest juz naprawde ok.cierpliwoscismile
          • cerveja Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 21:50
            wolalabym zeby rudolf przed nia uciekal i sie chowal, a nie podgryzal i
            naskakiwal na nia. bo w sumie nie wiem gdzie jest granica, kiedy on moze jej
            zrobic krzywde, uff. Ale dziekuje za pocieszenie, w sumie to pierwszy dzien.
            musze sie uzbroic w cierpliwosc. pozdrawiam
            • biljana Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 21:52
              jesli mozesz ich na troche odseparowac, to zrob to. niech sie przyzwyczajaja
              powoli. i cierpliwosci dla rudolfika slodkiego. postaraj sie jednak go troche
              dopiescicwink) biedny kicius, mysli ze caly swiat mu sie zawalil.
              zobaczysz, za pare dni bedzie dobrze!
    • cerveja Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 21:57
      zeby on tylko chcial tych pieszczot, teraz tylko patrzy gdzie mala, zeby ja
      podgryzc, wyrywa sie z rak, nie przychodzi na kolana..gdzie jest moj dawny
      koto?? jednak na noc odseparuje kotki, nie ma co ich stresowac wiecej.
      dziekujemy za rady
    • kotolub Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 22:00
      Ja spałam 3 noce z Kalinką w zamkniętym pokoju, bo bałam się co zrobi Bajka.
      Bajka jak tylko poczuła na mojej ręce obcy zpach - biła mnie po ręce i wyła tak
      żałośnie, że mi jej żal było. Całe 3 dni mówiłam czule do Bajki, chociaż była
      nieznośna - ale ona bała się intruza i zza łóżka obserwowała. Cały czas miała
      nadzieję, że tak jak się Kalinka znienacka pojawiła, tak znikniesmile))
      Najlepsze efekty przyniosły tzw. "spotkania na neutralnym gruncie". Kalinka
      popisywała się w przedpokoju jak pięknie bawi się piórkami i kuleczką a Bajka
      patrzyła z coraz większym zainteresowaniem. W końcu jak zaciekawiona za nią
      zaczęła chodzić (tropić na ugiętych nogach), Kalinka odwróciła się i zrobiła
      taaaaaaki grzbiecik, że Bajka uciekła. Kalinka dała jej tym do zrozumienia, że
      nie da sobie w kaszę dmuchać. No i przelotnie dotknęły się noskami i po trzech
      dniach mogłam już im zrobić sielankowe zdjęcia. Miej cierpliwość, bo koty to
      zagadkowe istotki ale później jak się razem bawią - sama rozkoszsmile))
      Ja mam teraz nowy kłopot, bo Kalinka po powrocie ze sterylki została kilka
      razy "napadnięta" przez Bajkę i trochę atmosfera się pogorszyła ale mam
      nadzieję, że wszystko wróci do normy. Bajka chyba nie znosi zapachu weta, a
      poza tym Kalinka była 3 dni w kaftanie i tak dziwnie chodziła jak robot. Może
      to dlatego....
      • magdaksp Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 22:01
        brwaurka tez sie wsciekala na mojego chlopaka.probowala go drapnac i fuczala na
        niego
      • cerveja Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 22:03
        dziekuje za slowa uspokojenia, teraz rudolf przyszedl do mnie na kolana jak to
        zawsze bywalo, a mala spi za sofa. zeby sie tylko zaakceptowaly. trzymajcie
        kciuki, pozdr
        • magdaksp Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 22:10
          trzymam kcuikismilemoja mala tez spala na poczatku za sofąsmile
    • kotbehemot6 Re: sie dokocilam i... 21.06.06, 22:19
      Wszystko będzie dobrze to tylko tak groźnie wygląda, przeważnie u mnie taki okres wzajemnego ustalania realcji i powarkiwania i podgryzania trwał ok 4 -5 dni, zobaczysz wszystko się ułoży a z doświadczenia Ci powiem że jak naprawdę dopieścisz Rudolfa i dasz im czas na podgryzanie się będzie to krócej trwało.U mnie przełom zawsze następował gdy senior mył młode, a potem i tak zdarzało się jeszce przypominał kto rządzi i dawał przez łeb...życzę powodzenia, nie płakania...na pewno będzie dobrze
    • cerveja Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 10:29
      noc przebiegla spokojnie, bo kotki zostaly odseparowane. Rudolf w naszym lozku
      jak to zwykle, a kotka w salonie. Rano myslalam, ze juz lepiej, bo zaczely sie
      wachac. Ale Rudolf znowu zaczal dzikie ataki na mala, dopada ja, przewraca z
      sila, podgryza, robi kilka salt az mala placze. Szkoda mi jej, bo jest super,
      odwazna, chce poznawac wszystko. Kiedy on sie przyzwyczai?? Poza tym chodzi po
      domu wydajac dziwne odglosy, jakby pomruki, mialczy tez troche (a to byl kot
      nigdy nie mialczacy). Nie chce oddac malej, bo i dokad. Czekamy dalej na rozwoj
      sytuacji. pozdrawiam serdecznie i przepraszam za pisownie, ale nie mam polskich
      znakow
      • adrzewoj Trzeba wytrwać 22.06.06, 10:35
        Okazywać czułość Obojgu, żeby Rudolf nie czuł się zagrozony przyjściem Małej, a
        Ona z kolei żeby czuła się akceptowana.

        Nic mądzrejszego mi do głowy nie przychodzi.

        Pozdrawiam
        • wiesia.and.company Re: Dałam też głos na f. zwierzęta 22.06.06, 10:55
          - Nie daj się stresowi. Za chwilę się ułoży. Rudolfa kochaj więcej, głasz,
          bierz na ręce kiedy warczy (moje tak się wszystkie poruszały po mieszkaniu,
          Fryga warczała tak, że łatwo ją było zlokalizować, bo przez godzinę warczała
          nieustannie). Rudolfa na razie faworyzuj, mała na to na razie nie zwraca uwagi,
          bo dookoła niej dużo się dzieje. Oczywiście dopieszczaj, bo 3 miesiące życia są
          najważniejsze i kształtują troszeczkę zamiłowania do pieszczot, najlepiej wtedy
          kiedy Rudolf podsypia. Ostentacyjnie dopieszczaj Rudolfa, tak żeby malutka to
          widziała i żeby Rudolf ją widział (kot się tym szczyci, że właśnie TERAZ ma
          swojego człowieka: "TERAZ kiedy właśnie chcę, proszę, popatrz sobie jak ja
          swojego człowieka wychowałem.....". Tak jak u dzieci, to muszą być bardzo
          widoczne działania człowieka pobudzające zazdrość u drugiego kota, w końcu
          domownik ma większe prawa, to wstęp do ustawienia hierarchii.
          Naprawdę będzie dobrze, różnica wieku i płci dobrze rokuje.
          Pozdrawiam. Wiesia + 7
          • pixie65 Hej, "take it easy"... 22.06.06, 11:21
            spokojnie, wszystko się ułoży, naprawdę! Przestań się tak bardzo przejmować,
            Rudolf nie zrobi Małej krzywdy, to tylko tak groźnie wygląda, a Mała może też
            lekko przesadza...Mój Mruczysław do dzisiaj "ma napady" i od czasu do czasu
            tłucze Dzidzię, przeważnie kiedy jest śpiący, głodny albo "ma humory". Rzuca
            się na nią i przewraca. Dzidzia jest już dorosła i daje sobie radę, chociaż ja
            nie lubię tych zachowań, to staram się zrozumieć, że one muszą to załatwić
            między sobą. Odradzam klapsy, nawet takie najbardziej niewinne, zdarzyło mi
            się "klapsnąć" Miecia ale on wtedy jeszcze bardziej się wkurzał. Zdecydowanie
            protestuję głośno, a potem uspokajam...agresora. Czasem mnie się też
            oberwie...Daj do zrozumienia Rudolfowi, że to Twój dom i Ty ustalasz reguły, że
            bardzo go kochasz, ale jednak to Ty rządzisz...Będzie dobrze, nie bój się, koty
            wyczuwają niepewność i zdenerwowanie i tracą poczucie bezpieczeństwa. Jak
            dzieci.
          • cerveja Re: Dałam też głos na f. zwierzęta 22.06.06, 11:30
            dziekuje Wiesiu. Gdyby nie to forum, nie byloby drugiego kota u mnie, a i
            pierwszy nie bylby taki jaki jest, czyli przekochany (mimo tych atakow na
            mala..smile) Wiec ufam Waszemu doswiadczeniu. Rudolf zaczyna juz podchodzic do
            malej i tylko dotykac, bez bicia. jadly tez z jednej podwojnej miski, Rudolf
            niejadek chyba z zazdrosci, bo mala to zarlok i wyjada mu nawet karme dla Main
            Coon´ow. Co nie znaczy, ze rezydent zaprzestal atakow i napadow. Mala teraz
            spi, a on wacha ja delikatnie i odchodzi.
            Co do mojej malej kocinki, to pani od ktorej ja wzielam zadzwonila dzis, i
            dowiedzialam sie, ze kocieta wyrzucil wlasciciel pod balkony (byly tam zaledwie
            godzine, bo pani zaraz je zgarnela do siebie) tylko dlatego, ze jego kotka
            (norweg rasowy) miala je z kotem dachowcem! nie wiem jak to mozliwe, ale tez
            nie wiem jak ktos kto hoduje koty mogl wyrzucic kocieta na ulice!!? Ja
            myslalam, ze to kotka czysty dachowiec, choc ma dluzsza siersc i troche
            przypomina Rudolfa jak byl maly ( on jest wlasnie norwegiem). Tak sie
            rozpisalam bo zatkala mnie wrecz historia o hodowcy, a raczej pseudohodowcy.
            pozdrawiam i zycze milego dnia
            • kejt35 Re: Dałam też głos na f. zwierzęta 22.06.06, 13:13
              Pewnie hoduje tylko dla kasy, kocięta nie były "czystej krwi",to najlepiej
              wyrzucić i problem z głowysad((Mało to takich przypadków. Eh, szkoda gadać...
              • wiesia.and.company Re: Ech, kurczę, takich ludzi nigdy nie zrozumiem 22.06.06, 13:50
                Ele NIENAWIDZĘ!!!! No, ulżyło mi, i tyle tego.
                Pozdrawiam. Wiesia +7
            • annb cerveja , u mnie też nie było rozowo na poczatku 22.06.06, 14:35
              miałam dwa syczące na siebie koty
              i męza ktory wciąz mi powtarzał-cosmy zrobili naszej gabusi.
              a teraz - kochana...teraz to jest coś niesamowitego
              jak się gonią, jak piorą, aż kłaki fruwają w powietrzu, a pozniej
              miłośc/przyjaźń smile
              I wreszcie nie muszę patrzec na ten wyrzut w oczach jak wychodzę do pracy smile
    • magdaksp Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 18:55
      takie rady dostalam na forum weterynaria od lekarza
      weterynarii:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=43738156&a=43744835

      moj wet wogole sie nie przejal bo stwierdzil ze koty sie przyzwyczaja
      • nastja Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 21:03
        a moje szczęścia spały razem już drugiego dnia. choć maluch miał miesiac a
        belweder juz ponad rok to tak sie zaprzyjaznily ze zyc bez siebie nie potrafia -
        jak jeden znika z pola widzenia drugiego od razu sie nawołujasmile ale poczatek
        był nieciekawy - nie spałam pół nocy głaszczac belwa. był taki nieswój i
        pobudzony. już chciałam oddawać janosika... natomiast maly przejal sie chyba
        tylko zmianą miskibig_grin potem balam się ze belw go zamorduje(!) ale to jest zabawa
        i kocie ćwiczenia, janosik czasem piszczy ale jak chcę ich rozdzielić okazuje
        się, że belweder prawie go nie dotyka, tylko lekko przytrzymuje. ale mały nie
        lubi być unieruchomiony!
        koty rzeczywiscie się przyzwyczajają - ba! potrzebują się nawzajem! a widok
        spiącego kłębka w dwóch czy więcej kolorach futra wynagradza wszystkie stresysmile
        pozdrawiam
        • cerveja Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 21:13
          dziekuje za rady. Moje koty zmczone szarpanina i gonitwa poszly spac do
          sypialni, a ja tez zmeczona nie chcialam ich szukac. Chwila spokoju od wczoraj.
          Rudlf niezle sie zmeczyl maltretowaniem malej, a ona wydaje sie zaczyna sie
          przyzwyczajac, w ogole sie nie boi, tylko troche poplakuje, jak zboj ja dopada.
          Zajrzalam do sypialni i udalo mi sie zrobic fotki
          www.fotogalerie.pl/fotka/2736731151001668890
          www.fotogalerie.pl/fotka/2736731151001905890
          www.fotogalerie.pl/fotka/2736731151001613957
          nie wiem czy udalo mi sie wkleic te zdjecia. Potem sie obudzily i Rudolf dalej
          podskakuje od czasu do czasu, wydaje dziwne dzwieki chodzac po mieszkaniu. Ale
          widok spiacych kociakow troche mnie podbudowal. Musza sie zaakceptowac w koncu!!
          pozdrawiam
          • katikot Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 21:19
            przesłodko razem wygladają, na pewno się wreszcie polubią!
          • biljana Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 21:22
            boze, cerveja! jakie masz obłędnie piękne koty!!!!!

            ja tez chce drugiego!!!!!!!!
          • kotbehemot6 Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 21:27
            piękne absolutnie....zdradz tajemnice czy to Main COOny są?????
            • barba50 Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 21:42
              O jezusiczkuuuuuu!!! Cerveja - jeśli Ty po 3 dobach możesz zrobić TAKIE zdjęcia
              to nie masz co się martwić! Ja po roku nie mam ani jednego zdjęcia gdzie
              odległość między Ksiką a kotami burymi byłaby mniejsza niż metrsad(( I nie
              dlatego, że akurat nie miałam aparatu pod ręką...
              Nie chciałam pisać o stosunkach miedzy moimi kotami żeby Cię nie straszyć, ale
              widzę, że Twoje są na bardzo dobrej drodze do całkowitej akceptacji.
              Bo u mnie jedynie chłodna tolerancja /czasami nawet i tego nie masad/, ale i tak
              decyzja o dokoceniu była generalnie słusznasmile))
          • annb i ty się boisz? 22.06.06, 22:09
            cerveja -one juz są swoje własne smile
            a a mała najprawdopodobniej ma wiecej z matki smile niz z ojca
            kępki między opuszkami, długie futro
            bedzie z niej sliczna kota smile
    • cerveja Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 21:43
      Rudolf to norweski lesny, a mala nie wiem, myslalam, ze tzw. dachowiec, a tu
      dzis sie dowiedzialam, ze pol dachowiec - pol norweg (dlatego kocieta
      wyladowaly najpierw na miesiac w komorce same, dokarmiane przez jedna pania, a
      potem zaczely wychodzic pod balkony. pani poszukala im domow, ja wzielam mala
      ostatnia) Jak spia wygladaja slodko. Rudolf zmniejszyl chyba ataki troche, ale
      te dzwieki ktore wydaje chodzac po domu sa dziwne, nie mruczenie, nie
      mialczenie, jakby pytal "kiedy ta mala stad zniknie??" Do tej pory to byl
      kot "bezdzwieczny". Ahh ile to dokacanie kosztuje nerwow..
      • kotbehemot6 Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 22:29
        Piękne zdjęcia i powiem Ci że jeżeli śpią tak przytulene to wszystko będzie w najlepszym prządku...zobaczysz ..a to że kocur zrzędzi-nie martw się każdy samiec to egoista toszkę, musi troche pomarudzićsmile) mój śp. Filip z wrażenia po dokoceniu dostał rozwolnienia...już jest dobrze , a itak na pewno od czasu do czau będą się tłukły , ale jak młoda podrośnie to kocur dostanie po uszach....
        • cerveja Re: sie dokocilam i... 22.06.06, 22:52
          rozsmieszylas mnie tym postem kotbehemot6!smile) Mala juz sie pare razy zamachnela
          na Rudolfa lapa, a ten odskoczyl przestarszony, choc na razie jest za mala i
          nie daje mu rady. A jego dziwne dzwieki to wlasnie takie "zrzedzenie", biega i
          zrzedzi pod nosem, ot samiec smile Dobrze to ujelas. A mala jest dzielna, choc z
          wydetym brzuszkiem (chyba jadala nieodpowiednie rzeczy i malo bo teraz je non
          stop) i z problemami kupkowymi, ale bawi sie, jest wesola. Jutro ide z nia do
          veta. pozdrawiamy
          • annb Re: sie dokocilam i... 23.06.06, 07:22
            jak rudolf jest norwegiem to one tak gruchają, on ją nawołuje-nie zrzędzi
            smile
            • cerveja Re: sie dokocilam i... 23.06.06, 10:36
              dzis juz bylo lepiej, nawet nie odseparowalam kotow na noc, rano sie
              podlizywaly na moim lozku, potem mala wyzebrala tyle jedzenia, ze rudolf az sie
              dziwnie patrzyl, a potem zaczal to gruchanie (czyli on nie zrzedzi?smile) i
              uskutecznil kilka napadow na biedna mala z pelnym brzuchem. Tak te dziwieki
              przypominaja gruchaniesmile Dzieki, czyli kot mi nie zwariowal, to widac natura
              • annb one tak gruchają 23.06.06, 10:50
                nawołują się smile
                ciekawe czy mała po matce tez gruchot oddziedziczy smile
              • magdaksp Re: sie dokocilam i... 23.06.06, 11:06
                musze ci powiedzeic ze brawurka tez zrzedzilasmile)
                • marta.kunc Re: sie dokocilam i... 23.06.06, 13:08
                  eee...jak masz takie zdjecia to luzik, bedzie miloscsmile
                  moje koty sie tylko tolerujauncertain
                  pozdrawiam
                  marta
                  • wiesia.and.company Re: Naprawdę sytuację masz wyklarowaną, 23.06.06, 13:35
                    koty cudownie piękne, za chwilę ciepłą, rodzinną atmosferkę w domu.
                    Gruchanie kocie uwielbiam, niektóre tylko tak potrafią, inne czasem zadają
                    takie "mrum?" krótkie pytanie zmiędlone w pyszczku. Przysyłaj jeszcze zdjęcia
                    z tych kocich "animozji", jak nam przedstawiłaś w łóżkowym ujęciu. Bardzo masz
                    fotogenicznych domowników.
                    Pozdrawiam. Wiesia + 7
                    • nastja Re: Naprawdę sytuację masz wyklarowaną, 23.06.06, 15:37
                      no i to mają być koty które się nie lubią? toż to czysta kocia miłość!
                      • misia007 Re: Naprawdę sytuację masz wyklarowaną, 23.06.06, 16:08
                        Koty wyglądaja razem cudownie, poszlo Ci te dokocenie jak z płatka .pozdrawiam z
                        moja trójka.
    • kotbehemot6 Re: sie dokocilam i... 23.06.06, 16:35
      Masz już z górki.....raz się będą kochały a raz tłukły, koniec końców wynika iż to my własciciele za bardzo zię przejmujemy, trza kotom dać żyć po kociemu...a zreszta jak mawia znajoma kot też człowiek smile)
      • cerveja Re: sie dokocilam i... 23.06.06, 16:59
        smile))) dobre! Dzis spostrzeglam egoistycznie, ze chyba stracilam swojego
        jedynaka, pupilka, kolankowca Rudolfa raz na zawsze. Juz nie chodzi za mna krok
        w krok, chyba mnie juz tak nie potrzebuje. Ale o to w dokacaniu chodzi, prawda?
        Zeby nasz kochany koto/kota mialy towarzystwo na swoim kocim poziomie. Zeby nie
        tesknily po 12 godzin dziennie czekajac na nasz powrot. Dzis sasiad z dolu
        spytal czy wzielismy kota czy konia smile, bo takiego galopu przez sufit jeszcze
        nie slyszal (na szczescie sasiad ok). Pozdrawiamy
        • kotbehemot6 Re: sie dokocilam i... 23.06.06, 17:15
          wróci wróci.!!!!!...ale radziłabym zarówno sąsiada jak i się, przygotować na tupot i harce w porach nocnych, u mnie najlepsza zabawa zaczyna się dokładnie w chwili gdy gasimy światło-nie ważne o której czy 0 22 czy o 2 w nocy, no i zaczyna się, i to jest istny obłęd, skaczą po nas, nad nami, po łożkach, pod łóżkiem i gonitwy z pokiju do pokoju , trochę to trwa -powiedzmy godznię- i wtedy włażą w pościel, mruczą, i przytulają się...no i jak tu się złościć ?całe szczęście że nie codziennie, im starsze tym bardziej cenią sobie ciepełko pościeli i właścicieli
          • ewung CUDOOOO! 23.06.06, 18:48
            kociaki przepiekne! A jak pieknie śpia! Cudooo!
            Widok kocich sennych konfiguracji to najsłodsza rzecz. Uwielbiam razem śpiące
            kociaki.

            Co do różnych zachowań to moja Dyzia potrafi okropnie syczeć na reszte a potem
            wylizywac się i spać z nimi. więc chyba po prostu tak juz jest jak z ludzmi ze
            maja rózne nastroje. Moje kitki mimo że sa we trójkę potrzebuja swojej porcji
            pieszczot, zainteresowania. Nie ma lekko jak czasem trzeba trzy koty na raz
            głaskać wink

            A jeśli chodzi o nocne hałasy to moja ferajna ZAWSZE jak po połozymy się do
            łózka spać i zgasimy światło zaczyna chrupać suchą karmę. Zamiast ciszy chrup
            chrup chrup... a czasem dokłada do tego jeszcze wizytę w kuwecie wiec i cała
            reszta odgłosów smile miałki, tupania, mruczenia to osobna historia...

            Głaski dla cudnych kitek.
            Pozdrawiam
            Ewa i kotki trzy
            • cerveja Re: CUDOOOO! 23.06.06, 19:11
              nie moge sie naczytac opowiesci o Waszych kotach...! I co koto to inny
              charakterek. Ja po 2 dniach juz widze, ze mala jest calkiem inna niz mamisynek
              Rudolfo. Zarlok i rozrabiaka, sama go prowokuje, a potem zmyka jak on wkracza
              do akcji. Smieszne, ale ja- telemaniaczka od 2 dni nie wlaczylam tv! pozdrawiam
              ze spiaca dwojka (chwila spokoju smile)
              • misia007 Re: CUDOOOO! 23.06.06, 19:59
                No poczekaj jeszcze troche a zobaczysz jak sie nawzajem myją, tulą czule do
                siebie,jestem pewna , ze Rudolf oszaleje na jej punkcie.Pozdrawiam z moja trójka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka