Dodaj do ulubionych

szczepienie - doradźcie!

05.08.06, 18:57
Przeczytałam właśnie wątek o kocie smolino i z waszych uwag wynika że
1.wety są wredne i kręcą (uogólniam oczywiście)
2.szczepionki są w jakiś sposób niebezpieczne
W związku z tym moje pytanie:mam szczepić Krecię po raz pierwszy i nie wiem
na jakie szczepionki się zgodzić a na jakie nie.Kocina ma rok i jest
niewychodząca ale ja dokarmiam blokowe koty i wet mnie już ostrzegał że
mogę 'coś przywlec' i zarazić koty.Rozmawiałam też o ewentualnej szcepionce
na białaczkę i zostałam poinformowana że badania 'nie mają sensu' bo nic nie
wykażą (???). Nie rozumiem tego bełkotu.Doradźcie jakie szczepionki zrobić bo
zaczęłam się denerwować. Oczywiście mogę poradzić się weta ale...(patrz p.1)
Pozdrawiam was i wasze kociny:o)
Obserwuj wątek
    • pixie65 Re: szczepienie - doradźcie! 05.08.06, 19:41
      No to może wredna pixie na początek...smile)) Forum to bardzo skrótowa forma
      wyrażania się i często mocno "niekompletna". Daleka jestem od stwierdzenia, że
      wszscy weci są wredni, a szczepionki niepotrzebne, szkodliwe, itd.Być może tak
      wynika z moich postów, ale to dlatego, że zwracam uwagę na różne
      nieprawidłowości zwłaszcza takie, które mogą być dla zwierzaka potencjalnie
      niebezpieczne.Był już tutaj wątek o szczepieniach, są serwisy weterynaryjne,
      mamy różne doświadczenia, różne koty i różne sytuacje.Moja jest trochę podobna
      do Twojej, też opiekuję się kotami wolno żyjącymi. Mój pierwszy kot został
      zaszczepiony dwukrotnie, za drugim razem odchorował. Nie zaszczepię go więcej bo
      ma problemy z nerkami i byłoby to dla niego dodatkowym obciążeniem.Reszta to
      koty zgarnięte z osiedla: Dzidzia jako jednoroczna, podobnie Pączek, Guzinio (za
      TM...),Różyczka i Filipkowa pozostały dzikusami...Moim zdaniem kota
      niewychodzącego nie ma potrzeby szczepić, wystarczy zachowanie higieny, dobre
      odżywianie, ewentualnie wzmocnienie układu immunologicznego. Nie zdarzyło mi się
      czegolwiek "przywlec" do domu, to wcale nie takie proste. Groźna jest
      panleukopenia, bo faktycznie dość zjadliwa i odporna, na szczęście w mojej
      okolicy nie występuje-tfu,tfu- (wiem od wetki). Białaczka jest groźna w
      hodowlach, schroniskach, dużych skupiskach kotów (także tych wolno żyjących) ale
      koty zarażają się poprzez kontakt bezpośredni: miski, wspólne spanie,
      wylizywanie się, bójki i faktem jest,że wiele wolno żyjących jest
      nosicielami.Poszukaj więcej na stonie wetservisu. Szczepionki nie chronią
      całkowicie przed zachorowaniem, mogą natomiast "rozłożyć" system immunologiczny,
      dla mnie są czymś sztucznym, organizm zdrowego, dobrze żywionego kota radzi
      sobie sam z większością wirusów, bakterii, itd.Jeśli masz obawy - zaszczep, ale
      bez białaczki.
      • misia007 Re: szczepienie - doradźcie! 05.08.06, 19:58
        No coz jestem tego samego zdania co Pixie.Koty mam niewychodzące i je nie
        szczepie.Moja trójka jest tez zgarnięta z podwórka z powodu chorób.Wiem równiez
        , ze ryzykowne jest szczepienie kota po przebytym katarze kocim, bo moze wrócic
        i to w cięższej formie.
        • smolimo Re: szczepienie - doradźcie! 05.08.06, 22:43
          Moje zdanie po lekturze forum, tekstow:
          - coroczne szczepienie kotow to wg. niektorych lekarzy tragedia dla ich
          organizmu i w przyszlosci obnizenie odpornosci, w jednym z tekstow, lekarz
          twierdzil wterynarz twierdzil, z wlasnego doswiadczenia, ze szczepionki
          podawane kotom chronia je czesto na cale zycie, podobnie jak szczepionki
          podawane ludziom w dziecinstwie, odradzal on potrojne szczepienie malych kotow,
          w krotkich odstepach czasu, a juz zwlaszcza gdy pierwsze szczepienie nastepuje
          w wieku powyzej 6-8 tygodni.
          - gdybym mogla zaczac od poczatku zaszczepilabym malego kota na panleukopenie,
          calicivirus i herpes virus, zaszczepilam raz w zyciu niewychodzacego kota na
          wscieklizne, z wychodzacymi radzilabym sie lekarza, ale na pewno nie
          powtarzalbym tego co roku, tylko ewentualnie co 3-5 lat, podobnie czynilabym ze
          szczepionkami na wirusy.
          - nie szczepilabym na bialaczke tak bez zadnych podstaw, tym bardziej, ze
          efektywnosc tej szczepionki jest pod znakiem zapytania.
          - wybieralabym tzw. szczepionki MLV (modified live vaccines) czyli zywe
          modyfikowane, jedynie, gdyby moj kot mial obnizona odpoernosc immunologiczna to
          wtedy juz radzilabym sie lekarza, bo taka szczepionka moze byc dla niego
          niekorzystna, unikalabym szczepionek tzw. zabitych, gdyz zwykle sa one mneij
          trwale wymagaja czestszych powtorzen a substancje sluzace do powiedzmy zabicia
          wirusa moga sie przyczyniac do sarkomy.
          - na stronie zalozonej przez osobe, ktore kot zmarl na sarkome poszczepienna,
          radzono, aby nie wyrazac zgody na szczepienie kota na grzbiecie pomiedzy
          obojczykami, aby unikac szczepionek laczonych czyli wszystko na raz, aby
          zapytac lekarza o szczepionki podawane przez drogi nosowe i oczywiscie tak jak
          radzi Pixie zawsze pytac lekarza i omawiac sprawe szczepien indywidualnie dla
          kazdego kota, a nie godzic sie na tradycyjny zestaw bez wzgledu na kondyncje,
          tryb zycia naszego kota.
    • yoma Re: szczepienie - doradźcie! 05.08.06, 22:29
      Wiem tyle, że mój Zipper, świętej pamięci, po szczepieniu został kaleką o
      niesprawnych tylnych łapach.

      Potem powiedział inny wet, że nie wolno szczepić kota zajzajerami typu "wszystko
      w jednym", tylko powolutku, na każdą chorobę z osobna, rozłożone w czasie, i nie
      co roku.

      Przywlec teoretycznie można coś i na butach, zwyczajnie wracając do domu z pracy
      czy z zakupów... podobno.
      • pixie65 Smolimo... 05.08.06, 22:54
        Mam nadzieję, że nie odebrałaś moich wypowiedzi jako napaści? smile)) Ale ja mam
        jeszcze pewną wątpliwość, choć jestem pod wrażeniem tego co napisałaś: po co
        szczepiś niewychodzącego kota na wściekliznę, chyba, że to jęst przejęzyczenie w
        poście???
        Pozdrawiam bardzo serdecznie!
        • smolimo Re: Smolimo... 05.08.06, 23:23
          Pixie, nie odebralam jako napasci, odebralam jako troske o kota i to doceniam i
          wiem, ze slowo pisane i krotkie wypowiedzi na forum moga byc roznie odbierane,
          takze dlatego, ze osoba piszaca moze sie nie wyrazic jak trzeba, ja mam z kolei
          nadzieje, ze nie zabrzmialm zbyt patetycznie, ale przyznaje, ze sie przejelam
          jakos zbyt personalnie.
          Wracamy jednak do sedna sprawy.
          Oczywiscie moge nie miec racji, to jest moje osobiste zdanie i wybor,kazdy musi
          wybrac sam, ale szczepienie na wscieklizne, ktore jesli byloby wykonane dobrej
          jakosci szczepionka to wg. wielu weterynarzy, tych bardziej wnikajacych w sedno
          sprawy powinno ochronic zwierze na jego cale zycie, tak jak i te wspomniane
          szczepionki antywirusowe dla ludzi, ktore sobie przeciez nie powtarzamy co
          roku, wybralam ze wzgldu na tzw. wszelki wypadek, by dmuchac na zimne. Po
          prostu poniewaz jest to tak grozna, smirtelna choroba, zarazliwa, takze dla
          ludzi, biore pod uwage wszelkie przypadki, przykladowo wtargniecie do domu
          obcego zwierzecia, ktore kto wie nie daj boze nosilo w sobie wirusa
          wscieklizny, zabieramy nasze koty do weterynarza, gdzie moga miec kontakt z
          innymi zwierzetami, czasem przenosimy je przewozimy wynoszac na zewnatrz, wiem
          szanse sa bardzo male, kot jest zwykle w kontenerku, ale jednak zwazywszy
          grozbe tej choroby dla nas i kota ja wole sie jednak ubezpieczyc, tyle, ze
          zaszczepilabym kota tylko raz w jego zyciu, najlepiej oczywiscie nie laczac z
          innymi szczepionkami.
          Ja niestety co do wscieklizny to jzu naprawde nie mialam wyboru, bo nie
          przyjeliby mi kota do kastrowania jesliby nie byl szczepiony na wscieklizne,
          ale zrobie wszystko by go wiecej juz nie szczepic, duzego kota, nie szczepilam,
          bo podejrzewam, ze byl niestety na pewno szczepiony juz taka tradycyjna dawka,
          skoro byl znalazlam go juz kastrowanego.
          • juven74 Re: Szczepienie-doradźcie 06.08.06, 10:10
            Dziekuję za wszystkie uwagi zwłaszcza o tym żeby nie szczepić między
            obojczykami.Coś już o tym słyszałam ale nie byłam pewna.Rozmowa z wetem nie
            będzie już taka sama.W poniedziałek idziemy z Krecią, mam nadzieję że jakoś to
            zniesie (i wet też).Pozdrawiam
            • barba50 Re: Szczepienie-doradźcie 06.08.06, 10:53
              Żeby nie zakładać nowego wątku napiszę tu. W tym tygodniu muszę zaszczepić koty
              bure /Ksika tegoroczne szczepienia miała w maju/. Jak do tej pory wszystkie
              moje koty były szczepione kompletem szczepionek /zestaw koci katar,
              panleukopenia, chlamydioza, białaczka kotów i zakaźne zapalenie otrzewnej i
              oczywiście p/wściekliznie/. Tyle, że u mnie sytuacja inna - koty zdecydowanie
              wychodzące, mające kontakt z innymi zwierzętami, czasem po "krwawych
              potyczkach". Szczepić więc muszę. Zastanawiam się jedynie nad szczepieniem
              p/białaczce.
              Jak do tej pory koty szczepione co roku, bez bezpośrednich powikłań, ale jakie
              mogą być w przyszłości - nie wiem. Tak trudno zdecydować co jest lepsze...
            • eli77 Re: Szczepienie-doradźcie 06.08.06, 19:28
              a dlaczego nie należy szczepić między obojczykami? a jeśli nie między
              obojczykami to gdzie? przyznam, że zupełnie nie pamiętam, gdzie dostały
              szczepionkę moje 2 koty, a trzeci jest jeszcze przed szczepieniem...
              • pixie65 Re: Szczepienie-doradźcie 06.08.06, 21:27
                Niektórzy weci szczepią w łapę. W przypadku...ehem..powikłań łapę
                można...amputować. Były podobno próby szczepienia w ogon-ten można amputować
                jeszcze łatwiej- ale wetka mi mówiła, że ze względu na budowę kociego ogona
                skuteczność takiego szczepienia może być dyskusyjna. Badań chyba nikt nie robił.
                • barba50 Byłam z moimi kotami burymi na ... 08.08.06, 20:37
                  szczepieniu. Jak pisałam wyżej moje koty wychodzące więc jest to konieczność.
                  Sczepionki mój wet aplikuje w tyłki /dwa zastrzyki, bo i p/wściekliźnie/ po obu
                  stronach domięśniowo. Rozmawiałam chwilę, bo akurat nie było innych pacjentów -
                  szczepi w ten sposób zwierzaki od lat, jeszcze nie miał zadnego przypadku
                  powikłań.
                  A teraz mały żart: otóż przyszedł do niego właściciel kota z pretensją, że po
                  szczepieniu p/białaczce kot umarł. Pyta się więc co się stało, jak to było? Na
                  to właściciel - nic się nie stało, kota przejechał samochód...
                  To tak żeby trochę z rezerwą podchodzić do wszystkiego co się usłyszy. Różni
                  ludzie, różne sytuacje, a i relacje nie zawsze rzetelne.
                  • bellisea Re: Byłam z moimi kotami burymi na ... 08.08.06, 21:02
                    Moja bestia po szczepieniu vel-o-vax IV ( z bialaczka ) po 2 dniach od
                    szczepienia przez dzien tracil rownowage chodzil....i nagle bec. Przestraszyl
                    mnie bardzo, ale trwalo to tylko ten jeden feralny dzien. Pozniej bylo OK.

                    Ale szczepienie+odrobaczanie to juz gruuuuba przesada, a niestety wet prawie
                    wciskal mi to odrobaczanie na sile. Poslalam go do diabla....
                    • juven74 Re: Byłam z moimi kotami burymi na ... 09.08.06, 15:06
                      Wiadomo, każdy kot to inna historia.Jesteśmy już z Krecią po szczepieniu, które
                      koteczka zniosła barzdo dzielnie.Weterynarz na moją prośbę o szczepienie w
                      nóżkę ofuknęła mnie, że się "nasłuchałam głupich historii" ale nie dałam za
                      wygraną.Chyba mam paranoję bo przecież pozostałe koty były szczepione w kark i
                      nic.Ale to było jeszcze przed tym jak musiałam uśpić Małgosię...
                      Najlepsze w tym że wetka ostrzegła mnie że Krecia może stracić apetyt na 1/2
                      dni.Nic podobnego!Kocina była trochę ospała i kulejąca ale nie darowała żadnej
                      misce.Pozostałe koty wyczuły "słabeusza" i wyraźnie się "ożywiły"(1 zbita
                      figurkasmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka