19.12.06, 11:38
Przeklejam swoj watek z forum zwierząt - szukam pomocy na dwa fronty.

Dokociłam się. Po raz drugi. Pierwszy raz nie wyszło, ale nauczona
doświadczeniem, teraz dokociła się małym kotkiem, bez traumatycznych przeżyc,
które na starcie powodowały, że był słabszy, bardziej się bał i przegrywał.
Moja Lena - rezydentka - ma 2 lata. To kotka rosyjska niebieska. Problem jest
oczywiście w tym, ze nie akceptuje Imbirka. Imbirek jest u mnie już trzeci
tydzień, i nie widać zadnej poprawy, wrecz wydaje mi sie, ze jest gorzej niz
na poczatku. Poluje na niego, atakuje jak je, nie pozwala wejsc do kuwety
(mały kilka razy musiał zrobic pod siebie, tam gdzie stał, bo ta zolza
blokował mu kuwete). Bije go, mały ma malutkie ranki na całym ciałku, na
lebku. Przedwczoraj jak przed nia uciekal jakos tak nieszczesliwie stapnal,
ze nadwerzyl sobie tylna lapke. Po tym zdarzeniu cały dzien nie mogl dojsc do
siebie, trzasl sie cały i na sam widok kocicy piszczal. Widac, ze strasznie
teskni za kontaktem z innym zwierzecie, ale Lena jest nieprzejednana.
Oczywiscie, nigdy nie dalam jej odczuc, ze maly jest dla mnie wazniejszy.
Jest przytulana, calowana i misiana jak zawsze. Ostatnie dwie noce to Imbir
spał z nami (ze wzgledu na chora lapke i ogolna traume, jaka przezyl), ale
generalnie to Lena i Yoko (nasza suczka sznaucer miniaturka) spią z nami.
Jednym slowem, nie daje Lenie powodow do zazdrosci. Niepokoi mnie to, ze
nawet jak mały był "uszkodzony", ona gonila go i tlukla z nieslabnącą
agresją. Martwi mnie, ze nawet przy nas go atakuje, nic sobie nie robi z
naszych krzykow, uwag, odstawiania jej - jest uparta, tak dlugo poluje, az go
dopadnie.
Mały jest wyjątkowo pogodnym kociakiem. Stara sie jak moze nie wchodzic jej w
droge, nie robi absolutnie nic, aby ja sprowokowac. Trzyma garde, ale nie
wiem, czy Lena w koncu nie zlamie jego charakteru, i maly stanie sie
zlosliwym, bojacym sie wlansego cienia kotem.
Czy powinnam Lene karac, jesli mimo naszych zakazow, atakuje malego? Moj
facet przeciągnie Lene ręćznikiem, jak zdazy, ja jakos nie moge sie przemoc,
aby ja fizycznie karac. Tlumacze jej, rozmawiam z nia, proszę. Na razie nie
pomagasad
Czy w ciagu dnia powinnam ich izolowac, skoro mały nie moze sie nawet
spokojnie zalatwic, nie mowiac o tym, ze ciagle zbiera baty?
Jakos nie mogę powiedziec sobie "jakos to bedzie" i zostawic rzeczy wlasnemu
biegowi. Mam mozliwosc kilkudniowego rozdzielenia zaierzat - moglabym zabrac
ze soba Lene, a Imbira i suczke zostawic u rodzicow. One lepiej sie ze soba
dogaduja! Ale czy warto, czy jest sens? Czy chwilowa "rozlaka" polepszy, czy
pogorszy sprawe?
Mysle juz powaznie o pojsciu do veta, aby zapisal Lenie jakies srodki
uspokajajace. Czy to jest rozwiazanie? Warto go sprobowac? Jesli tak, czy
powinnam isc do zwyklego veta, czy raczej do kociego psychologa? Znaczie
jakiegos dobrego lekarza, ktory w takiej sprawie moglby pomoc?? A moze sami
byliscie w takiej sytuacji, mozecie jakies leki polecic???
Ratunku!!!
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: pomocy 19.12.06, 12:02
      Witaj cleo,no to sie znowu wpakowałas w klopoty.Biedny Imbirek, szkoda
      malucha.Twoja Lenka wydaje sie nieprzejednana,Jedyne co mi przychodzi do glowy
      to pytanie, bo nie pamietam czy ona jest po sterylce.Jesli nie to byc moze, Tu
      jest pies pogrzebany.
      • annb i dwie kuwety 19.12.06, 12:05
        moze pomoze
      • misia007 Re: pomocy 19.12.06, 12:10
        Karanie Leny moim zdaniem nie ma sensu.Ona tak się zachowuje jak jej instynkt
        kaze i chyba byy nie zrozumiala za co dostaje.Natomiast mały moze sie nabawic
        trwalego urazu do innych kotów.
        • cleo_1 Re: pomocy 19.12.06, 12:22
          Ok, karanie fizyczne tez nie wydaje mi sie dobrym rozwiazaniem tym bardziej, ze
          musialabym to robic wbrew sobie. Ale ostra reakcja slowna, skarcenie krzykiem,
          ostrym slowe? Tez nie, czy tak?
      • cleo_1 Re: pomocy 19.12.06, 12:20
        Maja oczywiscie dwie kuwety od pierwszego dnia. lena po dwóch dniach w ogole
        przestała korzystać ze swojej kuwety, zaczeła korzystać z jego. Lena nie jest
        jeszcze po sterylce. Wzięłam chłopca, bo myslalam, ze bedzie latwiej niz z
        kotka. Rozmawialam przed chwila z dr Iracka - mowi, ze nie wyglada to dobrzesad(
        Mowi tez, ze sterylka raczej nie pomoze - kotka i tak moze byc agresywna.
        Gduyby to pomoglo, jeszcze dzis polecialabym do veta, i tak miala byc i musi
        byc wymisiana.
        Dr Iracka kazala izolowac koty. Biedny Imbirek, tak mi go szkoda. Moze jak
        urosnie to raz a porzadnie manto jej spusci i sie skonczy?? Ale czy dozyje do
        tego czasu??
        • angieblue26 Re: pomocy 19.12.06, 12:31
          Powinnas izolowac koty przez pierwsze 2-3 dni. Najlepiej, zeby przez pierwsza
          dobe zamknac kazde w oddzielnym pokoju. Z osobna miska, woda, kuweta etc. Po 2
          dniach mozna wypuscic starsza kotke, a malego dalej trzymac w zamknietym pokoju.
          3 dnia mozesz ostroznie zorganizowac, pod Waszym czujnym okiem pierwsze
          spotkania. Przez caly ten czas powinnas dawac kotce do zrozumienia, ze to ona
          jest najwazniejsza. Zajmowac sie nia jeszcze wiecej niz zwykle. Nie nalezy jej
          w zadnym wypadku karac.
          Pierwsze kontakty moga byc trudne, ale nie nalezy ingerowac w docieranie sie
          zwierzat. Kotka czuje, ze jej pozycja w hierarchii jest zagrozona, a maly musi
          sie nauczyc, ze to nie on jest w tej grupie najwazniejszy. Drapniecia, lekkie
          pokasania zdarzaja sie i nie sa niczym groznym. Zaden zdrowy psychicznie
          dorosly kot nie skrzywdzi powaznie kociego dziecka.
          Dobrze byloby wspomoc sie Feliway'em, najlepiej we wtyczce. Warto byloby
          dodatkowo spryskac oba pokoje na wysokosci 15-20 cm nad podloga Feliway'em w
          sprayu.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki,
          • angieblue26 Feliway mozesz kupic min tutaj: 19.12.06, 12:35
            www.allegro.pl/item149327066_feliway_kocie_feromony_48ml_rewelacja_.html
            • misia007 Re: Feliway mozesz kupic min tutaj: 19.12.06, 12:47
              Suminska zaleca rozdzielac koty walczace woda.Spróbuj spryskiwaczem do kwiatów
              oczywiście Lenke.Nie jet to kara ale atak na malego zacznie jej sie niemilo
              kojarzyc.Co do sterylki to oczywiscie wetem nie jestem ale z doświadczenia wiem,
              że buzujace hormony moga determinować zachowanie kotki.
          • cleo_1 Re: pomocy 19.12.06, 14:49
            Angieblue,
            dziękuję za słowa otuchy. Dr Iracka byla b. sceptyczna, to juz dlugo trwa.
            Nie wiem, czy niereagowanie na zachowanie kotki jest dobrym wyjsciem?
            Juz sie to skonczylo zwichnieciem nozki Imbirka. Co prawda kotka moze go
            powaznie nie uszkodzi, ale on sam w panice moze sie uszkodzic. A jak mu wtedy
            serduszko wali!...
            Mowie Wam, szkoda mi tego malucha jak nie wiem. Widziałam, ze tak musi byc,
            czytalam przeciez watki Kotoluba o Bajce i Kalince, ale one jakos o wiele
            krocej sie docieraly.
            Powiem szczerze, ze moja Lenka mnie zadziwila, nie sadzilam, ze to taka
            cholera, ze ma taki charakterek. Pamietacie Toske? Toska byla schroniskowa, i
            nie miala u nas szans, musialam jej poszukac nowy dom. Lazienkowa kwaranntanna
            uczynila z niej zwierze lazienkowe, z czym wszyscy, takze ona, czuli sie
            niedobrze. Ale Imbirek jest maly, nie ma zlych doswiadczen, jest to rasa bardzo
            przyjacielska i zyczliwa otoczeniu, a Imbirek jest dodatkowo wyjatkowy pod tymi
            wzgledami.
        • kirke18 Re: pomocy 19.12.06, 13:08
          A ja bym tak optowała w strone sterylki, moja kota bardzo złagodniała po
          zabiegu, a poza tym feromony kocie ... Jeszcze przyszła mi do głowy rada, która
          tu wyczytałam kiedyś -jesli uzywasz perfum skrop minimalną ilością małego,
          pannie będzie się kojarzył z Twoim zapachem, może nie będzie go zjadać sad,
          biedny maluch. Pozdrawiam
          • wiesia.and.company Re: cleo, to mi przypomina sytuację u mnie 19.12.06, 14:14
            z Milusiem. Dwa tygodnie po dokoceniu było fajnie, wszyscy się troszkę tylko
            obchodzili, niektórzy lubili, niektórzy pofukiwali, kuweta już nawet była
            wspólna. Po dwóch tygodniach szok: Miluś zastraszony siusiał i kupkał na
            parapecie. Przez dwa miesiące nie schodził z parapetu, przeskakiwał tylko na
            stól, potem na blat i do zlewu. Tu też kupkał i siusiał. Trząsł się i
            popłakiwał na widok moich kotów.
            A potem powoli jakby ocieplenie znów i nagle szok: jest na ziemi, jeszcze
            ucieka, i nagle bawi się ze wszystkimi. Fryga też jeszcze potrafi łepek
            pochylić i przypłaszczyć się na ziemi, chociaż wylizywana jest przez wszystkich.
            Będzie i u Ciebie dobrze.
            U mnie był to okropny okropny dwumiesięczny stres dla Milusia, kotów i dla
            mnie, która była sprawczynią tego.
            Minie. Naprawdę.
            Pozdrawiam. Wiesia + 8
            • cleo_1 Re: cleo, to mi przypomina sytuację u mnie 19.12.06, 15:48
              Biedny Milussad
              Mam wyrzut, ze Imbirkowi zafundowalam takie dziecinstwo. Jak powiedzial moj
              facet, to niesprawiedliwe, ze dla Leny było wszystko w calosci, milosc,
              czulosc, szacunek, a Imbirek - co ma? Stresa, nerwy, trzęsawke.
              Marudzę już, wiem, ale naprawde sie martwie.
              • annb Re: cleo, to mi przypomina sytuację u mnie 20.12.06, 10:59
                nie martw sie
                ja po 7 miesiacach od dokocenia nareszcie zobaczylam
                jak gaba daje sie malej wylizywac
                no
                trzymaj sie
                bedzie dobrze
                gaba byla kastrowana
                mala nie-jak do nas trafila
                i laly sie nieustannie
    • cleo_1 Re: pomocy 19.12.06, 15:58
      na forum "zwierzęta" dziewczyny mówią, żeby jak najszybciej oddać Imbirk, że to
      sie moze tragicznie skonczyc...
      Czy naprawde powinnam tak postąpić? Czy dać im jeszcze czas - ale ile dac im
      tego czasu?
      Na pewne bede je izolowac, myslalam, ze nie powinnam tego robic, bo wlasnie
      Toske izolowalam, i zle sie to skonczylo.
      Co o tym myslicie?
      Proszę o opinię zwłaszcza te osoby, które maja więcej niz 1 kota.
      Duzo zalezy od tego, co napiszecie.
      Nie znam sie, nie mam doswiadczenia, i nie mam pomyslu, co dalej.
      • capuccino_days Re: pomocy 19.12.06, 16:02
        ja mam tylko jednego kota, ale mogę?
        czytałam w jakiejś kociej gazecie felieton behawiorysty, który proponował żeby
        zwierzaki izolować, ale jak się jest w domu to stopniowo oswajać ze sobą, tzn.
        przybysza w klatce wstawiać do pokoju gdzie jest rezydent - bezpiecznie i blisko
        ale może ktoś, kto czegoś takiego próbował się wypowie
        • ewung Re: pomocy 20.12.06, 10:12
          natchniona tym co napisała Capuccino_days cytuję z posiadanej ksiązki o kotach
          (może trochę się przyda)
          1. o wprowadzaniu nowego kota:
          Możesz ułatwić i przyśpieszyć wzajemne porozumienie, stopniowo przedstawiając
          kotu nowego. trzymaj jednak przybysza w oddzielnym pomieszczeniu do momentu,
          gdy poczuje się nieco pewniej, a koty rezyenci przyzwyczają do jego obecności.
          przybysz czuje się niepewnie i może byc przestraszony....tu mało ważne...
          karm je oddzielnie, by uniknać rywalizacji.I rób dużo szumu wokół starego kota.
          2. o agresji międzykociej.
          jeżeli koty przejawiają wobec siebie wyjątkową agresję nalezy je
          rozłączyć.Umiesc koty w oddzielnych pokojach ale codziennie przenoś z jednego
          do drugiego, tak aby cały czas czuły swoje zapachy. Każdego kota przyzwyczajaj
          do transportera i tam dawaj mu jeść. Codziennie o ustalonej porze baw się z
          każdym i dawaj mu kąski
          Po upływie tygodnia wynies w porze karmienia oba koty w transporterkach do
          jednego pokoju. Ustaw kocie pojemniki w przeciwległych końcach pomieszczenia
          (innego niż te gdzie przebywały) i daj im jednoczesnie jeść( kazdemu w jego
          transporterze) Jak któryś z kotów zachow się agresywnie, natychmiast wynies go
          z pomieszczenia.
          Jak się juz do tego przyzwyczają zmniejszaj dystans pomiędzy nimi. Jak będą
          swobodnie jadły w odległości 2-3 metrów zaczij je karmic poza transporterkami.
          Jak dobrze pójdzie to szeleczki i znowu do jednego pokoju na odległość. Na
          przejaw agresji: krzyk lub woda z pistoletu. Nagroda za spokojne zachowanie.
          jak ok - to zabawa zabawkami.
          jak ok - luzem ale pod nadzorem dyzkretnym i znowu kara za agresję a nagroda z
          grzeczność.
          I w końcu powinno być lepiej.

          UFF troche poskracałam z ozdobników ale meritum jest. Nie wiem za bardzo jak to
          się ma do realnego zycia ale może jakieś elementy pomogą trochę.

          bardzo życze Ci powodzenia
          pamiętam wątek Toski jak trzymałam kciuki zeby było dobrze

          Wierzę ze się uda!
          • cleo_1 Re: pomocy 20.12.06, 10:48
            Ewung,
            dziękuję za ciepłe słowo. Obejrzałam sobie zdjęcia twoich pieszczoch z
            zamieszczonego linkam jak ja tesknie, zeby moje szczescia tak lebek przy
            lebku... Marze o widoku dwóch kociaków wylizujacych sobie leputkismile
            Wczoraj było lepiej. cała trojca lezaca na wyjatkowo obszernej kanapie. Bez
            agresji. Jak tylko sie cos zaczynalo, woda w ruch (czy ma znaczenie, ze lena
            widzi, ze to ja psikam?! Nie wychodzi mi z ukrycia, a i ona glupia nie jest).
            Dzis Lena spala z nami. Swoim zwyczajem, przyszla do mnie o 4 nad ranem na
            myzianki, alez ona wtedy jest kochana. Wybaczyla mi juz dawno Imbirka, choc na
            drugi dzien po inwazji dostalam od niej delikatnie po glowie. Wiem, ze
            delikatnie, bo wiem tez, jak mocno potrafi ta swoja mala laputka przywalic, jak
            chce (raz nie trafila w Imbirka, tylko w moja reke, zdazylam go zaslonic...)
            Imbir to dziwny kot swoja droge. Jak w niedziele tak pozadnie od niej oberwal,
            piszczal caly dzien. teraz tez piszczy jak ja widzi, ale... jakby tak pro
            forma. Placze, jak go zamykam w drugim pokoju, kiedy wychodzimy do pracy. Nie
            chce byc sam. chce biegac po blatach kuchennych, wylizywac zleozmywak, wciskac
            sie do szuflady na sztucce, sciagac mi wedline z kanapki, rzucac sie na moje
            nogi i obwachiwac Yoko. Ewentualnie uprawiac wspinaczke na firankach. Ale wiem,
            ze musze go izolowac, ze tak bedzie lepiej. "Stara" dwojka na pewno spi, jak
            nas nie ma - przesypiaja caly dzien. Imbir jest aktywniejszy, ale i tak mysle,
            ze wiekszosc czasu przesypia.
            Są tez komiczne momentysmile Imbirek jest tak roztargniony, ze wrecz
            czasami "wpada" na Lene, wtedy to jest imprezasmile Lena jest tak zaskoczona, ze
            nie reaguje w zaden sposob, za to Imbir jak sie zorientuje, na kogo oto wpadl,
            hamuje na prostych lapkach i robi wszystkie straszne kocie minysmile
            Co dziwne - Imbir nie ma zahamowan, jesli chodzi o jedzenie, potrafi
            przesmyknac sie Lenie pod brodą i wyjadac 5 cm. z jej miski, a Lena na to nie
            reaguje - czasami tych kotos nie rozumiem...
            Dziś mam nadzieje, ze bedzie lepiej.
            • ewung Re: pomocy 20.12.06, 11:06
              Cudnie opisałaś Imbirka smile
              Co do moich kitek to bardzo dziękuję za miłe słowa ale przypomniałas mi tym
              lizaniem łepków że nie zawsze tak było i Dyzia czesto tępiła Łatkę(syczenie,
              przeganianie). No i ja je głaskałam tak jak tu kiedyś wyczytałam i to
              podziałało. Ja ciągle to opisuję w wątkach o problemach z dokacaniem bo u mnie
              efekty są rewelacyjne: głaskanie naprzemienne po pyskach - tam gdzie się
              ocierają zostawiając zapach. Zeby im się wonie wymieszały. U mnie skończyło się
              syczenie i tepienie Łatki smile teraz znowu razem się przytulają a Dyzia nawet
              Łaciata znowu czasem liźnie.
              • cleo_1 Re: pomocy 20.12.06, 14:44
                Ewung,
                Imbirek to kot zupełnie inny od Lenki, zawsze jak czytalam o kotach kradnacych
                wedline z kanapek to troche zalowalam, ze moja Lenak taka "usłuchana", niegdy
                niec nie kradnie, nic nie zbroi, ona nigdy nic nie stlukla! (jej rodowodowe
                imie: Gracja). Za to imbir... Moj Boze. Dwa razy w tygodniu wpada do wanny
                podczas prob lapania piany mydlanej. Trzy razy w tygodniu cos stlucze (pelna
                butelka drogiej wodki spadla z 2 metrow na kamienna posazke i... nawet nie byla
                drasnieta! Mozna to przypisac tylko magii kotow, zaczarowal ja jak leciala w
                dol). Z firanek pozostaly strzępy. Stlukl zarówke, 2 talerzyki, dzbanek na
                herbate, i juz nie pamietam co, kilka razy mnie okradl z atrakcyjniejszej
                (górnej) czesci kanapki, kilka razy wsadzil nosek w cebule, 2 razy zamknelam go
                w lodowce (!), kilka razy wyjmowalam go z szuflad, zmywarki, raz z kibelka
                (chcial sie napic, a co). Raz prawie zamknelam go we wnetrzu kanapy. Probowal
                przegryzc kable do telewizji, pralki, suszarki.
                Prawdziwy kot mi sie trafilsmile))))))))))))
                Jestescie kochane i dzieki Wam za te wszystkie rady. Kazda wyprobuje.
                Wiedzialam, ze tu znajde cieple slowo, pomoc i zrozumienie.
                • misia007 Re: pomocy 20.12.06, 15:09
                  Cleo koniecznie fotke tego urwisa pliss, już go uwielbiam.
                • cleo_1 Re: pomocy 20.12.06, 15:16
                  Przeslę zdjęcia i dam linka - wieczorkiem dzis lub jutrosmile
                  A jest na co popatrzecsmile
      • biljana Re: pomocy 19.12.06, 16:06
        cleo, a moze jest mozliwosc trzymania malego przez jakis czas w osobnym pokoju?
        zeby sobie nie wchodzily w droge? zeby mial tam swoja kuwete, tam spal i jadl?
        a zapachy kotow beda sie jakos przenikac i moze sie przyzwyczaja?

        co do moich osobistych doswiadczen, dokocilam sie mala koteczka do ponad
        rocznego kocura. Gucio ze stresu zachorowal. Maja jest teraz u mojej siostry,
        bo Gucio jest na nerkowej karmie, ktorej kociaki jesc nie powinny ( a ja nie
        mam czasu i warunkow aby koty karmic osobno). Mimo, ze minelo juz kilka
        miesiecy i koty sie dobrze znaja - bo Maja spedza z Guciem weekendy - to bija
        sie nie ustannie. Futro fruwa w powietrzu a Gucio leje Maje bez opamietania.
        Ale do scen opisywanych przez Ciebie przyznam, ze nawet u mnie nie dochodzi.
        Moze sproboj jeszcze.
    • snow.queen Re: pomocy 20.12.06, 11:37
      Cleo,

      Moje dokocenie drugim kotkiem było straszne. "Pierworodna" Tosia jest szalenie
      egocentryczna i na przyjście Mróweczki zareagowała furią. Śmiertelnie obraziła
      się nas, też potrafiła przyłożyć mi łapką i prychać gdy się zbliżałam. Dwa
      tygodnie sie wściekała na ludzi, później wybaczyła. Na nową kicię wściekała się
      około miesiąca. Później koty zaczęły się tolerować, nawet Tosia posunęła się do
      lizania małej po łebku, aczkolwiek robiła to z mocno sfrustrowaną miną.
      Kotki nigdy się nie pokochały, ale się tolerują i mogą egzystować w jednym
      mieszkaniu. Od czasu do czasu przeganiaja się kontrolnie, ale to tylko troszkę
      futra się posypie wink
      Fajnym rozwiazaniem było wzięcie trzeciej koty, która zaprzyjaźniła sie ze
      średnią. Przyjście trzejej Tosia przyjeła już ze stoickim spokojem smile

      Powodzenia !
    • aalata Re: pomocy 20.12.06, 11:43
      Karac cielesnie nie polecam, bo jak Lena dostanie nerwow to bedzie Ci robic za
      kanapa, albo zrobi sie agresywna rowniez wobec Was.
      Sterylka wydaje mi sie odpowiednim wyjsciem.
      Polecam rowniez Felifriend - hormony dostosowane wylacznei do poprawy stosunkow
      miedzy zwierzakami ( a czasami nawet miedzy czlowiekiem i zwierzakiem -
      wystarczy natrzec maluchowi okolice noska i wasikow i to samo zrobic np ze
      swoimi nogawkami i sierscia Leny). Rozni sie od Feliway i w takich sytuacjach
      jest duzo bardziej skuteczny.
      U mnei dokocenie przebiegalo bardzo dobrze, choc nei wiem czy to zasluga
      swietego wrecz charaktzeru kota rezydenta czy feromonow. Po dwoch tygodniach
      lizaly sobie uszy i spaly prztulone do siebie.
      Teraz zdarzy im sie "walczyc", ale jest to raczej zabawa (choc i zdarzyly sie
      rany po walce zarowno u jednego , jak i drugiego).
      Teraz zamierzam uzyc felifrienda, aby moj starszy kot sprobowal zaakceptowac
      tesciowa, ktorej od dziecka nienawidzi szczerze.
      Moze warto sprobowac, bo w Twojej sytuacji, kazde rozwiazanei wydaje sie warte
      sprobowania.
      Zycze powodzenia i cierpliwosci!
      Pozdrawiam!
      • wiesia.and.company Re:cleo, trochę popisałam na zwierzętach też... 20.12.06, 14:16
        Tak naprawdę to sytuacja chyba najbardziej stresuje ludzkiego opiekuna. Kot
        przeżywa tylko chwile złe, a człowiek cały czas się skupia na tym co było, co
        będzie i co jest. A jest przecież czasami dobrze.
        Młody kot (widzę to po moich) broi, raz oberwie, a za chwilę już zapomina i
        znów tak w kółko. Więc nie cały czas w stresie (choć tak to wyglądało u
        Milusia, a nie było prawdą - bo zapominał). Młodemu łatwo jest nie pamiętać
        i nie zostaje mu trauma, bo ta musiałaby być utrwalana, żeby dała styl
        zachowania na przyszłość.
        Ja bym jednak nie dzieliła pomieszczeń, bo wtedy ten podział się długo
        utrzymuje. Separacja jest dobra tylko na początku. Grunt neutralny to kącik
        podczas jedzenia. To je godzi, miesza zapachy, daje wspólne zainteresowania.
        Kot mały i kot duży, kot mały i kot mały to jest bardzo dobrze rokujący układ.
        Będzie dobrze, jak jest już u mnie (jeszcze nie całkiem do końca, bo Grosia mi
        zhardziała, ale ułożymy...)
        Pozdrawiam. Wiesia + 8
      • cleo_1 Re: pomocy 20.12.06, 14:35
        czy wiesz, gdzie w Warszawie mozna kupic ten specyfik? Pojade jeszcze dzisiaj...
        • aalata Re: pomocy 20.12.06, 16:01
          nie jestem z Warszawy. Ja kupilam ten specyfik u weterynarza.
          Popytaj po klinikach weterynaryjnych. Moze tez na internecie. Moze istnieje
          jakas sprzedaz wysylkowa.
          Ale tak jak pisala Wiesia, nei rozdzielaj kotkow. Ich zapachy powinny sie
          wymieszac, zeby sie wreszcie polubily.
          Powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka