Dodaj do ulubionych

Smolimo, wróciłaś???

19.01.07, 16:23
czemu nie piszesz, jak kotki zniosły Twoją nieobecność?
napisz
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Smolimo, wróciłaś??? 19.01.07, 17:09
      Pisała chyba, ze na miesiąc wyjeżdża, jeszcze myslę nie minął.
      • kejt35 Re: Smolimo, wróciłaś??? 19.01.07, 18:42
        Ale Smoli wyjeżdżała chyba ok. 6 grudnia?
        Ciekawe jak kotki poradziły sobie przez miesiąc same?
        • misia007 Re: Smolimo, wróciłaś??? 19.01.07, 19:49
          Pózniej chyba i miała dogadaną sąsiadkę na przychodne.
          • kejt35 Re: Smolimo, wróciłaś??? 19.01.07, 19:58
            Tak, tak, pamiętam ,że miała przychodzić sąsiadka.
            Miałam na myśli- same tzn. bez Smoli.
    • mia_stefan Re: Smolimo, wróciłaś??? 19.01.07, 21:45
      No właśnie smolimo co z Tobą?
      Czekam z niecierpliwością na jakieś wieści,
      miesiąc już minął a tu cisza sad

      Pozdrawiam,
      Aga z kociakami
      • ewung Re: Smolimo, wróciłaś??? 22.01.07, 07:34
        no własnie też o Smolimo i jej kiciach myślę już od początku stycznia. wciąż
        trzymam kciuki zeby wszystko było dobrze. z tego co pamiętam faktycznie
        wyjeżdzła na miesiąc koło 6 grudnia więc powinna być juz z powrotem.
        Odezwij się do nas - czekamy na wieści!
        Pozdrowieni
    • kejt35 up 26.01.07, 18:59
      podciagnę trochę, może Smoli się odezwie do nas.
      Smolimo tak często pisała przed wyjazdem, że trochę się niepokoję tym brakiem
      wiadomości. Mam nadzieję, że nic złego się nie stałosad
      A miesiąc już dawno minął.
      Odezwij się, Smoli!
      • smolimo Jestem:) 27.01.07, 14:46
        Zaskoczylam sie milo tym postem. Dziekuje Wam za pamiec i troske o moje koty!
        Tak na marginesie jak ja bym chciala znac takie osoby jak na tym forum w
        rzeczywistosci i miec Was blisko, dobrze, ze choc mam to forum i przyznam, ze
        brakowalo mi go. Najpierw jednak mialam problem z internetem i nie moglam tutaj
        wejsc po powrocie, bo w Polsce to juz w ogole nie mialam okazji. Moja mama nie
        ma internetu, wiec tylko kiedy moglam do dorywalam gdzies komputer i
        sprawdzalam na szybcika poczte, by dowiedziec sie jak koty.
        Ciezko pisac, gdy ma sie tyle do powiedzenia.
        Najwazniejsze koty maja sie dobrze, poza malymi nieszczesciami, ale ogolnie
        przezyly to dobrze, wszystko dzieki pani sasiadce, ktora rzeczywiscia pisala do
        mnie niemal codziennie, a nawet raz przeslala zdjecia kotow.
        Nie moglam sie doczekac by je zobaczyc i jednoczesnie balam sie co zastane.
        Musze przyznac, ze po miesiacu mieszkanie wygladalo nieco strasznie, ale tego
        sie spodziewalam, ze bedzie brudno, pelno siersci itd. Przed wyjazdem staralm
        sie pochowac co moglam i na szczescie poza chodnikiem i kocem, ktore zostaly
        calkowicie rozszarpane i zadrapane inne cenniejsze rzeczy nie zostaly
        zniszczone. Nie oczekiwalam, ze moja sasiadka bedzie sprzatac w domu to
        normalne, najwazniejsze, ze miala sie zajac kotami i ich miskami i kuwetami,
        jednak miejsce w kuchni, gdzie koty jedza wygladalo troche strasznie, bo kolo
        misek bylo pelno resztek jedzenia w ktorym zalegly sie muchy i pelzaly larwy.
        Generalne porzadki mieszkania robilam ponad tydzien, teraz moge powiedziec, ze
        jest juz normalnie jak bylo.
        Oczywiscie koty byly przerazone na nasz widok, zwlaszcza Smoli, ktory pedem
        uciekl pod lozko i ze strachu plakal. Kicio nas obwachal, dal sie poglaskac i
        tak po godzinie juz byl nasz, Smolemu zajelo to killa godzin z moim intensywnym
        przekonywaniem, ze to ja i ze mam dobre zamiary. Jak mu nerwy puscily to sie
        okazalo, ze jest tak spragniony czulosci, ze nie dalo sie nic innego robic
        tylko miziac Smoli po brzuszku. Kico zas wyraza swoje czulosci w nocy, tak wiec
        w nocy przychodzil na ugniatanki kilka razy. Uwilbiam gdy to robi, on nie umie
        mruczec, taki juz byl jak go znalazlam, ale gdy przychodzina masowanie i
        przytulanie w nocy to bardzo sie stara tylko zamiast mruczenia wychodzi mu
        takie fufanie jak ja to nazywam, po prostu tak mocno oddycha.
        Mam tez wiesci o Zosi, wyszukam jednak stary watek, by dokonczyc historie,
        pamietam Kejt jak mnie wspieralas w sprawie tej koteczki.
        Poza dobrymi wiesciami musza byc niestety tez zle. Moj maz ma zoraz silniejsza
        alergie na koty i przechodzimy z kotami trudny okres, on ciagle mowi, ze musze
        sie ich pozbyc a ja przezywam tragedie.
        Jestem bardzo do tylu i nie wiem czy nadrobie zaleglosci, widze nowe osoby,
        problemy i szczescia. W kazdym razie witam Was wszystkich i mam nadzieje, ze
        bede bywac juz czesciej, choc jeszcze byc moze bedzie mnie czekac przeprowadzka
        czyli znowu zmiany, chwilowy brak internetu i juz przezywam jak to koty zniosa.
        • iwu Witaj, Smolimo! 27.01.07, 14:58
          No widzisz, koty jakoś to zniosły. smile
          A larwy i muchy - no cóż, przynajmniej jakaś rozrywka dla kotów. wink
          Moja Kocilla miauczała dwa dni po naszym rozstaniu dwutygodniowym, tak jakby
          chciała wszystko opowiedzieć, no i też trzeba było ją porządnie wygłaskać.

          Przykra jest ta alergia Twojego męża. Trzymam kciuki za jakieś pomyślne
          rozwiązanie tego problemu.
        • kejt35 Re: Jestem:) 27.01.07, 15:35
          Witaj Smoli!
          Bardzo się cieszę,że już jesteś i kamień mi spadł z serca, że z Twoimi kotkami
          wszystko w porządku!
          Z nieciepliwością czekam na wieści o Zosi, ostatni Twój post był dramatyczny,
          martwiłam się bardzo.
          Co do alergii Twojego męża,to strasznie przykra wiadomość, czy nie pomoże np.
          szczepionka odczulająca?
          Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam mocno, trzymaj się!
          • misia007 Re: Jestem:) 27.01.07, 15:44
            Smoli jak milo, ze jestes juz mialam jakies złe przeczucia.O Zosi przeczytalam i
            Smoli jesteś taką cudowną osobą a zycie jak na złość kłody Ci pod nogi rzuca.Są
            już leki na alergie, gdzie jak gdzie ale Stanach jest ich napewno
            masa.Spróbujcie coś dobrać mężowi.Życzę CI, zeby wszystko ułozylo się po Twojej
            myśli,nie moze być ciągle w plecy
          • smolimo Re: Jestem:) 27.01.07, 15:45
            Witaj Kejt!
            Opisalam juz o Zosi. Najbardziej mnie wkurzyla ta dziewczyna, ktora ja pierwsza
            wziela, ona specjalnie unikala moich telefonow i listow, bo juz wiedziala, ze
            jej nie chce, a widziala tez, ze ja powaznie podchodze do tego kota, ze
            plakalam jak ja oddawalam. Gdyby ona mi powiedziala choc dzien wczesniej, to
            bym Zosie zabrala i przed wyjazdem oddala w inne rece, a nie wyjezdzala
            wiedzac, ze Zosia zostala tam gdzie jej nie chca.
            Co do alergii, to bede wolac na forum o pomoc w postaci wszelkich rad osob,
            ktore maja alergie lub znaja kogos kto ma.
            Czytalam o Pusi, przykro mi!
            • kejt35 Re: Jestem:) 27.01.07, 16:04
              No własnie już doczytałam o Zosi, Chyba trafiła teraz we właściwe miejsce? jak
              pisałaś poprzednio o tej nastolatce, to od razu wygladała mi na osobę, która
              naprawdę kocha zwierzęta.Szkoda, że Zosia trafiła do niej po perypetiach i że
              pierwsza oosoba, ktora wzięła Zosię okazała sie nieodpowiedzialna, no ale skąd
              mogłaś wiedzieć? Przeciez chciałaś dla koteczki jak najlepiej.
              Najważniejsze,że teraz Zosia jest w kochającym domku.
              Jeszcze w sprawie alergii, Smoli, w Polsce są dostępne rozmaite szczepionki
              odczulajace, gotowe,a także robione na zamowienie. Rozejrzyj się, pzreciez chyba
              w Stanach to tym bardziej będzie do kupienia, coś napewno się uda zrobić z tą
              alergią, przecież nie oddasz kotów.

          • ewung Re: Jestem:) 27.01.07, 15:57
            no wreszcie! cieszę się bardzo że z kiciami wszystko ok. często myslałam co tam
            u Ciebie i kociaków. Dobrze ze już wróciłaś i jesteś z kiciami.
            Zmroziło mnie tylko to co napisałaś o mężu i kotach. Bardzo mi przykro że tak
            jest. Czy on ma inne uczulenia? W końcu jest tyle sposobów na alergie.
            Odczulanie itp. Są też metody ze tak to nazwę "umysłowe" nie wiem czy słyszałaś
            coś o NLP (programowanie neurolingwistyczne) zajmuje się ono umysłem człowieka.
            Jest tam też kapka poświęcona alergiom. Stosują oni bardzo skuteczne metody
            pozbywania się alergi na konkretne czynniki - kiedy alergen jest dobrze znany.
            Tyle tego jest że nie wiem jak to w skrócie opisać. Polega to mniejwiecej na
            tym że uczy się organizm nowej reakcji. (a raczej jej braku). Tylko żeby Twój
            mąż chciał coś z tym zrobić. Bo jesli będzie chciał to rozwiązanie napewno się
            znajdzie.
            Bardzo trzymam kciuki żeby zaakceptował fakt że koty są cześcią Twojego
            szcześcia a ono jest częścią jego szczęscia.
            Pozdrawiam Cię serdecznie i głaski dla kociejstwa.
            • smolimo Re: Jestem:) 01.02.07, 21:31
              Dziekuje Ewo,
              Wlasnie caly w tym problem "caly w tym ambaras zeby dwoje chcialo naraz"...
              Moj maz nigdy nie wykazywal uczulenia na cos, no moze poza penicylina.
              Jego alergia na koty zaczela tak powoli narastac i teraz kicha, lzawi i ma
              problem z zatokami. Kicha mocniej gdy jest blisko kotow, zwlaszcza Smoli.
              Masz racje, moje koty to wielka czesc mojego szczescia w zyciu, czasem to chce
              mi sie wyc, bo kurcze nie wiem czy bede miec dzieci, a tu jeszcze mam problem
              nawet z kocimi dziecmi. Najgorzej jak mi przyjdzie wybierac miedzy mezem, a
              kocimi dziecmi...
              Wszelkie szczepionki wiem, ze sa strasznie drogie w US, wiec probuje sie cos
              dowiedziec o mozliwosciach w Polsce.
              Pozdrawiam
              PS kurcze nie mam szczescia do forum, albo nie moge wejsc na strone, albo nie
              moge pisac bo mnei ciagle wylogowuje...
              • ewung Re: Jestem:) 02.02.07, 08:47
                ja też mam ostanio problem z forum bo mnie ciągle wylogowuje.

                Bardzo Ci współczuję Smolimo. Ja sobie też nie wyobrażam takiego wyboru. Czasem
                patrzę na moje koty i ogrania mnie takie uczucie do nich. Aż cieżko to opisać.
                W moim zyciu też sporo zawirowań i kłoptów a one zawsze są zeby pocieszyć. Na
                szczęście Karol jest też kociarzem.

                Takie refleksje mi się nasuwają. (nie wiem jak Twój maz początkowo zareagował
                na koty - czy ok a dopiero po pojawieniu się alergi zmiana nastawienia, czy
                raczej na nie od początku ale się zgodził ze względu na Ciebie) Bo jeśli ta
                druga opcja to trochę wygląda jakby uczulenie było poprostu wygodnym
                rozwiązaniem problemu nieakceptacji kotów. Bo w końcu nie mozna mieć pretensji
                o alergię. Ja bym raczej szukała w tym kierunku. Nie szczepionka ale zmiana
                nastawienia.
                • kejt35 Re: Jestem:) 02.02.07, 09:15
                  Wiesz co, Ewo, że ja czytając posty Smoli tez zaczęłam się zastanawiać, czy
                  alergia męża Smolimo nie jest czasem jakąś reakcją o podłożu psychicznym. Nie
                  wiem, jak to fachowo opisać, nie jestem lekarzem ani psychologiem, ale z tego co
                  Smoli pisze wynika, ze jej mąż , niestety, nie podziela miłości do kotów i jest
                  im raczej niechętny. W takim przypadku faktycznie alergia jest wygodnym
                  rozwiązaniem, podobno sporo dolegliwości i chorób bierze się z podświadomości, w
                  pewnym sensie sami je wywołujemy.
                  Smoli, bardzo Ci współczuję i nie zazdroszczę tej sytuacji, musi być Ci
                  strasznie ciężko...
                  Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, ze musiałabym dokonać wyboru pomiedzy mężem
                  a kotem. Dramat.
                  Smoli, trzymaj się mocno i nie poddawaj się rozpaczy, przykro mi, ze nie możemy
                  Ci pomóc inaczej niż trzymająć z całej siły kciuki za Ciebie i za pomyślne
                  rozwiązanie problemu.
                  Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka