Dodaj do ulubionych

Kocie zawalidrogi

20.01.07, 19:05
W mieszkaniu mojej mamy jest długi, wąski i niestety źle oświetlony
przedpokój. Ciemna kiszka sześć metrów na metr. W połowie przedpokoju
najczęściej na wysokości łazienki uwala się On. Kot Psot.
Jest tak wielki, że ciężko obejść. Łatwiej przeskoczyć... Główny problem
jednak w tym, że jest nieoświetlony smile i chyba trochę brakuje mu instynktu
samozachowawczego. Już nie wymagam, żeby słysząc i widząc nadchodzącego
złaził mu z drogi. No nie, w końcu jest to Kot a nawet Koooot i dla byle kogo
nie będzie znosił z chodnika swojej pręgowanej rzyci. Ale mógłby chociaż
miauknąć! Poruszyć się! Jakkolwiek dać znać "tu jestem"...
Na potknięcia się o niego i nadepnięcia reaguje różnie. Na ogół ze stoickim
spokojem, choć czasem nadeptujący ma wrażenie, że wlazł w wilczą paść - wbija
mu się w nogę większa ilość zębów i pazurów.

A teraz Fred. Dopóki nie zaczął chorować, sypiał na szafie i dobrze mu było.
Teraz śpi na dywanie, starannie, chyba z cyrklem w łapie, wybierając środek
pokoju. Proszę obchodzić, odstawiać krzesła, w ogólności uważać. Ponadto o
ile potknięcie o Psota skutkuje krzywdą głównie człowieka (wilcza paść), o
tyle Fredziowi mogłoby się coś naprawdę stać...
No i chodzimy jak te baletnice, na paluszkach, omijając śpiącego kicura, i
myśląc o Mahomecie jako towarzyszu niedoli...

A Wy? Macie w domu kocie zawalidrogi?
Obserwuj wątek
    • trawa11 Re: Kocie zawalidrogi 20.01.07, 19:54
      Jasne ,ze mamy.Nasz Manius to upodobal sobie kuchnie.Zawsze jest to sam jej
      srodek.Idzie i juz od razu pada.Cielsko wielkie sie rozwala i nijak nie ma
      przejscia.Rozwalony ,wszystkie trzy lapy maksymalnie rozlozone,ogon tez na cala
      dlugosc.Trzeba go oczywiscie omijac ,ale nie zawsze jest to takie proste,bo
      nagle sie zrywa i juz jest w tym miejscu ,gdzie akurat miala stanac noga.Jednym
      slowem trzeba naprawde dobrze uwazac,zeby go nie nadepnac.
      • ewa_anna2 Moje koty są spoko.... 20.01.07, 20:07
        Owszem, czasem któryś nawinie się pod nogę, o czym daje znak donośny wrzask.
        Ale miałam psa-zawalidrogę. Sporego, ~25 kg. Niestety, odszedł 12 listopada
        2006. Miał 15 lat.
    • nessie-jp Re: Kocie zawalidrogi 20.01.07, 20:26
      He, he, mam identyczny korytarz!

      W dodatku Kropka jest w barwach maskujących, idealnie dobranych do koloru
      chodnika w przedpokoju. Sagunia to chociaż ma białe wstawki na sierści, które
      działają jak kamizela odblaskowa.

      Po kolejnym zdeptaniu kota i potwornych wyrzutach sumienia zainstalowałam w
      przedpokoju lampkę z żarówką energooszczędną. Pali się przez cały czas.
    • yanga Re: Kocie zawalidrogi 20.01.07, 21:59
      Jasne, że tak! Najlepiej to uwalić się w przejściu. Albo jak robię coś w
      kuchni, to tuż za mną, bezszelestnie, nawet jak nigdzie nie było ich widać. Ale
      my z mężem już dawno nauczyliśmy się zawsze patrzeć pod nogi.
      • 1966f Re: Kocie zawalidrogi 20.01.07, 22:27
        W kuchni leży zawsze Suzi-suczka prawie 15 lat i zanim sie pozbiera wolę iść z
        innej strony .Z kotami to sie raczej zderzam bo biegają jak dzikie,bywa też że
        strące któregoś w locie bo jak ide to one przeskakują wtedy z szafki na sół.
        • a.polonia Re: Kocie zawalidrogi 20.01.07, 23:32
          smile oczywiscie, u nas to samo. Leo rozklada sie w przejsciach, bo lubi
          wszystkich i wszystko miec na oku. Najfajniej jest o swicie, jak miotam sie
          miedzy lazienka a sypialnia, a w przejsciu, rozwalony na calej szerokosci, lezy
          wlasnie rudy... Nie moze biedny zdecydowac, czy obserwowac moje poczynania w
          lazience, czy miec na oku spiacego w sypialni chlopa....
          Albo jeszcze jak gotuje, siedzi na krawedzi blatu, na wysokosci zlewu, umyc
          cokolwiek pod kranem wymaga nie lada gimnastyki smile
          • napolnoc Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 00:06
            Froukje raczej po katach sie chowa ale Alexander ma zwyczaj "omdlewania" t.zn.
            stanie w przejsciu i nagle pada na bok rozciagajac nogi w cztery strony swiata.

            Koty witaja nas w drzwiach jak wracamy do domu. W drzwiach mamy szybe wiec je
            widze, Froukje siedzi w kaciku a Alexy zawsze w mdlacej pozycji lezy miedzy
            przedpokojem a kuchnia....szczegolnie nieporeczne gdy z zakupow wracamy
            dzwigajac kilka siatek smile))
    • ewa553 Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 09:52
      dawno temu odkrylam, ze nie wolno mi sie spieszyc. Poruszac musze sie
      spokojnie, dostojnie niemalze. Niezaleznie od tego, ze jakis termin sie
      zbliza i dawno juz powinnam byla byc poza domem. No, ale kot nic za to nie moze
      ze sie tak grzebie, wiec staram sie nie przyspieszac kroku. Ale niech tylko
      okaze pospiech! Moje dwa koty zamieniaja sie jakos tak w dziesiec wszedzie
      obecnych. Wszedzie, tzn. glownie pod nogami. Wiecie jakie to jest uczucie, jak
      idac szybko, w polowie kroku macie kota w polowie tego kroku? Ze jeszcze zyje i
      nawet nie mam wybitego ani oka, ani zeba, to zawdzieczam tylko szczesciu
      i cwiczeniu od wielu lat spokojnego poruszania sie po mieszkaniu.
      • yanga Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 12:15
        Tak! U mnie jest dokładnie tak samo! Pani siedzi na tyłku, to i koty śpią po
        kątach. Ale niech no tylko wstanie, niech otworzy jakąś szafę albo szufladę,
        zaraz asysta pcha się pod nogi: "Co tam masz? Natychmiast pokaż!"
    • sherman-doberman Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 12:30
      Owszem, Rangoon z reguły podstawia rozmaite części swojej anatomii pod stopy, kiedy gotuję
      i jestem w pośpiechu. A potem obrażony wrzask i z reguły kupka kłaków z ogona na podłodze.
      Jednak w tych rozrywkach celuje pies: chyłkiem rozwala się w nocy przed moim łóżkiem lub w -
      wąskim oczywiście -korytarzu. I kiedy, nie daj Boże, zechce mi się nagle wstać i bez światła i okularów
      skoczyć szybciutko do łazienki, potykam się o solidne 40kg psa. Już go parę razy rozdeptałam - na
      szczęście, przed obrażeniami chronią go jednak rozmiary.
    • a.g.n.i Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 13:19
      Uwielbiam sytuację, gdy idę do kuchni, koty mnie wyprzedzają, podnoszę nogę
      robiąc krok i w miejscu w którym chcę ją postawić, czuję futro. Parę razy omal
      się tak nie zabiłam...
      • kleo_mini Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 14:27
        matylda robi tak samo.
        potwornie mnie to wkurza - szczególnie wtedy, kiedy przez pierwsze kilkanaście
        minut po przyjściu do domu chodzę w butach. nie raz i nie dwa stanęłam jej na
        łapę martensem. nic się, cholera jedna, nie nauczy, że ja tu rządzę i ja idę
        pierwsza.
    • ewa553 Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 15:17
      kleo, nic nie zrozumialas: to nie Ty "TU" rzadzisz! Im predzej to zrozumiesz,
      tym lepiej dla Ciebiesmile)))
      • trawa11 Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 15:46
        popieram! na tym forum rzadza tylko KOTY !
        • a.g.n.i Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 23:27
          Nie ma mowysmile VETO!!! (I ciszej, bo usłyszą)

          Hehe, ja zawsze miałam psy i Hipka jeszcze po psiemu trochę wychowałamsmile Z
          Wiwi gorzejsmile
      • kleo_mini Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 23:23
        Ewo,
        na forum rządzą koty - Trawa ma racjęsmile
        ale w moim domu ja określam zasady - a matylda, co dziwne, zasad przestrzega.
        wyjąwszy nadzieję dostania ryby na kolacjęsmile
    • aankaa Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 20:25
      kotecek nauczył swoich domowników, że należy poruszać się dostojnie, bez
      pośpiechu, krokiem łyżwowo-posuwistym
      • ewa553 Re: Kocie zawalidrogi 21.01.07, 20:32
        hehe, takim krokiem posuwam sie w nocy do klopa (polciemno i bez okularow).
        • wiesia.and.company Re: Spróbujcie dopaść telefonu, kiedy 8 kotów 22.01.07, 13:44
          usiłuje Was wyprzedzić a potem stają,żeby się zorientować, czy biegniemy we
          właściwym kierunku, skąd dobiega dźwięk. Zaplątać się w koty... tak kiedyś
          uslyszałam, i to jest to.. Dobrze, że mieszkanie nie takie duże, to czasem
          zdążam odebrać zanim rozmówca zrezygnuje z czekania.
          Wiesia + 8
          • juven74 Kocie zawalidrogi 23.01.07, 17:41
            U nas też są. Zaplątana w koty (bardzo precyzyjne określenie!)kiedyś
            zanurkowałam głową w ścianę. Koty oczywiście uznały że jest 1-0 dla nich.
            Zwłaszcza Rysiek jest bardzo podstępny.Leży sobie cichutko, wyczekuje, i nagle
            wężowym ruchem wślizguje się pod nogi.Przydeptany nigdy wrzeszczy.Twardziel.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka