Dodaj do ulubionych

sie witam i pytam

25.01.07, 00:43
witam wszystkich. jestem nowa i w sumie niedawno odkrylam to forum. podczytuje troszke ale albo
nie dotarlam jeszcze do takiego watku, albo go nie bylo. otoz ja mam klopot z kotem ktory od
jakiegos czasu zaczal sie wszystkiego bac. to moj drugi kot, ktorego wzielam do domu jakies 9
miesiecy temu (jakos 4 tygodniowe malenstwo). poczatkowo byl niezwykle odwazny i przyjazny, a od
jakis 3 miesiecy wszystkiego sie boi. mam tez drugiego, starszego kota, ale jestem prawie pewna ze
nie robi malemu krzywdy ani mu nie dokucza ( szczegolnie ze maly od dluzszego czasu jest juz
znacznie wiekszy niz duzy....). jesli ktos z was wie dlaczego tak sie moze dziac i/albo jak temu
zaradzic - bede bardzo wdzieczna. serce mi sie kraje patrzac na to znerwicowane biedactwocrying
Obserwuj wątek
    • beali Re: sie witam i pytam 25.01.07, 06:28
      Cześćsmile Na takie problemy rad jednoznacznych nie ma prawdopodobnie,
      a może byc nawet wskazany kontakt z behawiorystą/co jest coraz bardziej
      możliwe na szczęście/,ale tymczasem napisz może dokładniej,czego się boi,
      w jakich sytuacjach,co się dzieje,jak się zachowuje. Może ktos cos poradzi.
      Mam tchórzliwego kota,ale u mnie jest to ewidentnie spowodowane ciagłym
      pacyfikowaniem jej przez najmłodszą kotę. To jednak da się zauważyć już
      na pierwszy rzut oka,więc u Ciebie powód musi być inny.
      • misia007 Re: sie witam i pytam 25.01.07, 11:40
        Mielismy podobnie z Czarkiem.Do pewnego momentu był ufny wobec wszystkich , nie
        bał sie obcych.Zmienił sie po smierci naszego Rysia z którym był
        zaprzyjazniony.Dodatkowo my prawie natychmiast wyjechalismy zostawiając koty(był
        Juz Wacek) pod opieką syna.Co tam sie działo, Bóg raczy wiedzieć, bo po powrocie
        Czarka nie poznalismy.Przelęknione wystraszone stworzenia.Nie żebym syna
        podejrzewała o jakieś znęcania, bo to on Czarka przynióśł z ulicy ale raczej
        sprowadzanie głośnego towarzystwa.Z czasem Czarkowi trochę odpuścilo ale na
        dżwięk dzwonka, którego nie rozpoznaje wieje do we rsalki, która jest jego azylem.
        • claire_de_lune Re: sie witam i pytam 25.01.07, 12:05
          ja mam bardzo lekliwe koty. Obcy ludzie nie sa w stanie ich poglaskac przez
          dluzsza chwile, nie mowiac o wzieciu na rece. Mojej mamie jest bardzo przykro,
          spedzila z nimi juz jakis czas, a tu dopiero wczoraj (czyli po roku podchodow)
          Filon wtarabanil jej sie na kolana, co bylo szokujacym przelomem. Alceptuja
          tylko nas i to dopiero po dlugim okresie i przekonywaniu glaskami, czulymi
          slowkami i smakolykami. Widocznie stwierdzily, ze z nami to juz zwiazek taki do
          konca zycia (i slusznie), choc zdarza sie, ze na moj widok czmychaja, jakby
          mnie nie poznawaly. Tylko, ze moja brygada byla lekliwa od poczatku. Znam
          jednak przypadku kotow, ktore zlekly sie czegos po jakims czasie. Czasem jest
          to niezrozumiale dla ludzi. Pamietam, ze byl tu (a moze gdzie indziej) taki
          watek o kocie, ktory bardzo lekal sie kuchni.I przyszlo mu to tak nagle, nie
          wiadomo dlaczego.
          Mysle, ze nalezy dac czas takiemu kotkowi, jesli sie co nagle wydarzylo. A
          jesli jest z natury lekliwy, to po prostu oswajac go dotykiem, slowem... choc
          pewnie do konca zycia lekliwy pozostanie. Te typy tak po prostu maja.
    • kasiab75 Re: sie witam i pytam 25.01.07, 17:25
      bardzo dziekuje za odpowiedzi. no tak myslalam, ze to trudna sprawa. nic to. poczekam, moze sam
      dojdzie do wniosku ze nic sie zlego nie dzieje.

      aha i napisze jeszcze ze boi sie wszystkiego, kazdego halasu, kazdego gawaltwnego ruchu itp.
      okropne jest to ze w tej calej panice potrafi mnei niezle podrapac, jesli np akurat siedzi u mnie na rekach.
      ale nic. bedziemy walczyc z wiatrakamiwink
      dziekuje jeszcze raz
      • beali Re: sie witam i pytam 25.01.07, 18:36
        Kotek faktycznie boi się wszystkiego i to bardzo,skoro tak wyrywa się
        z Twoich objęć-tak robią naprawdę przestraszone koty;-(
        Dużo czułości,miłości,wspólne spanko/na moje działa takie wtulanie się we mnie
        podczas snu/,ale tak naprawdę nie umiem pomóc.
        Wklejam Ci watek z miau,przeczytaj i sama oceń,czy warto spróbować,
        bo to dośc kontrowersyjne moze się wydawać na pierwszy rzut oka,
        ale skoro pomaga,to może warto dla kociejka.
        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=39025
        • kasiab75 Re: sie witam i pytam 25.01.07, 18:59
          bardzo dziekuje za link. przeczytalam troszke o tych kroplach bacha, ale poniewaz to homeoterapia, a
          najnowsze wyniki badan podwazaja skutecznosc tego typu terapii to ja tak nie koniecznie.....
          moze zaczne od feliwaya ktorego pare osob i tutaj poleca. zobacze czy zadziala na malego cykorka.

          dziekuje jeszcze raz
          • mist3 Re: sie witam i pytam 26.01.07, 20:52
            Moja kotka też boi się wszystkiego i (prawie) wszystkich. U mnie siedzi na
            kolanach, sypia ze mną, pozwala mi się głaskać, ale jak słyszy podejrzany ruch
            czy głos (np. męski głos na klatce schodowej - boi się mężczyzn) ucieka, nie
            bacząc na wszystko. To akurat jest specyficzną cechą wszystkich kotów - dlatego
            właśnie zaleca się chodzenie z kotem na spacer na szelkach, bo kotek może
            grzecznie iść przy nodze, ale jak się zdenerwuje i spanikuje- Nagroda Nobla
            temu, kto takiego kota utrzyma gołymi rękami.
            Moja kotka była prawdopodobnie najmniejsza w stadzie, na pewno chora i
            odrzucona, jako ta, która i tak umrze. Była też prawdopodobnie zbyt wcześnie
            wzięta od matki (do końca nie wiadomo, ile sobie liczyła tygodni w tym
            momencie), ja nie miałam na to wpływu - wzięłam ją przypadkiem i przez
            zaskoczenie. Ale z drugiej strony - jeszcze kilka dni i by umarła, więc można
            powiedzieć, że co prawda nie została wychowana przez swoją mamę, ale
            przynajmniej przeżyła.
            Ja już się pogodziłam z tym, jaka jest. Czasem moim rodzicom (z którymi od
            początku mieszka - bo ja mieszkam z nimi) jest przykro, że nie przyjdzie do nich
            na kolana, nie da się pogłaskać i często przed nimi się chowa, mimo że nieba by
            jej przychylili. Ale niestety, taki ma charakter.
            Można powiedzieć, że 'na szczeście' dla mnie spotykam na swej drodze ostatnio
            samych facetów, którzy nie lubią kotów. Bo jakbym się zakochała z wzajemnością w
            jakimś kociarzu, a okazałoby się że moja kotka reaguje na niego panicznym
            lękiem to dopiero miałabym orzech do zgryzienia wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka