Wiem, że to głupie, zabieg trwa 5 minut, będą go monitorować, wybudzą w razie
czego w trakcie, dopilnują serca, zeby powikłań nie było, i co- i tak się
boję o moje Rude Szczęście. Na dzisiejszej wizycie powiedziałam, że się boję,
bo on Rudy, ze źle znosi leki, ze może słaby, a lekarz się wił ze śmiechu,
mówi, ze takiego okazu zdrowia i formy dawno nie widział, i że aż szkoda
kastrować, bo piękny i oryginalny z niego kocur. Napase go dziś czymś
smacznym i do jutra do 11 głodóweczka, chyba się popłaczę patrząc na głodne
kocie

.