Dodaj do ulubionych

Cessna chora :/

26.08.08, 00:02
Infekcja cefki moczowej.... dostala antybiotyk w zastrzyku i od
jutra wieczor ma zjadac antybiotyk w tabletkach. Jesli jej sie nie
poprawi po tyg. trzeba bedzie zbadac mocz.
Jak na razie, chwala najwyzszemy, stan techniczny Cessny w
porzadku, poza ta cefka. No ale przytrafic sie moze nawet
najsilniejszemu.
A ze jestem straszna panikara, to sie musialam przed Wami wygadac (
caly dzien w pracy myslalam o Cessnie, bo rankiem zauwazylam
objawy,a do weta moglismy dopiero o 20h.....panna zestresowala sie
na maxa, weta nienawidzi do tego stopnia, ze na sam jego glos buczy
i fuka uncertain )
Obserwuj wątek
    • annb Re: Cessna chora :/ 26.08.08, 08:24
      zdarza sie dosyc czesto niestety
      trzymaj sie
      ja teraz w pogotowiu mam furagin i nospe


      • kotapsota Re: Cessna chora :/ 26.08.08, 08:27
        Trzymamy kciuki i łapeczki.Bedzie dobrze!
        Pozdrawiami
        Misie
        • barba50 Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 08:58
          Pogłaszcz Cessnę na okoliczność jej niemocy. Przykra i bolesna przypadłośćsad
          A tak w ogóle to badanie moczu zrobiłabym już /potem ew. powtórzyłabym żeby
          zobaczyć poprawę/. Będzie dobrze, musi!
          • vauban Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 09:28
            Ja też trzymam, zwłaszcza, że widzę co się dzieje z Lolkiem... Strach jak biedne
            bywają te futra uncertain
            • wladziac Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 09:39
              tak to bolesna przypadłość,trzymam kciuki za zdrówko
              Cessny,biedulka,a Pańcia teraz do dopieszczania się brać,pozdrawiam
            • kromisia Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 09:48
              dzieki dziewczyny!! Na szczescie Cessna nie okazuje cierpienia i
              nawet biega i wyleguje sie brzuchem do gory ( jak zwykle ).... ale
              kto to wie, na pewno ja cos boli ( moze po wczorajszym zastrzyku
              jej sie nieco poprawilo ? ). Objawy jeszcze nie minely => do kuwety
              nie chodzi od wczoraj ( przynajmniej nie jak obserwuje ), ale pod
              krzaczek i siku robi na wycieraczke ( trudno, zostawilam dla niej,
              skoro tam woli teraz. Potem wyrzuce ).
              Ale doszedl nam 2gi problem!!
              Caracas od ndz wieczor zaczal pokaszliwac. T.zn 1 w ndz wieczor
              slyszalam i potem wczeoraj wieczor. Wczoraj wieczor poszedl do
              lazienki i tam sobie kaszlnal pare razy. Potem spokoj do dzis rano.
              Spal z nami i jak kaszlnal to zszedl do kuchni..... potem
              znalezlismy wymioty (bardziej slina pomieszana z krwia/pasztetem =>
              ciezko powiedziec ), a w nich glizdy. No po prostu takie dlugie,
              cienkie robaki jak makaron. Jeden sie ruszal. Potem zerknelismy do
              lazienki i tam tez znalezlismy martwego robala. Wniosek z tego, ze
              Caracas ma glizdy sad A skoro ma jeden, to zapewne 2wa pozostale
              futra tez!!
              Teraz pytanie, bo nie moge sie dodzownic do weta ( zapewne ma jakis
              zabieg ): czy to sie leczy tak samo jak robaki??? Nie wiem co wet
              powie, moze przepisze cos specjalnego, innego niz ta masc do
              odrobaczania ( Caracas i Cessna dostaly ja jakies 4 m-ce temu,
              Malina 1 m-c temu )..... czy my tez musimy najesc sie jakiejs
              masci? ( uwazamy w domu i przestrzegamy higieny, myjemy rece po
              glaskaniu kota, stol scieramy przed jedzeniem..... ale nie ukrywam,
              ze koty sie miziaja i spia z nami. Malinka daje "buziaki" noskiem,
              tuli sie do naszych twarzy ).
              No po prostu rece mi dzis rano opadly..... w dodatku nieco boli
              mnie zoladek od wczoraj i od razu mam mysli, ze ja tez nosze w
              sobie jakies potworki ( chociaz wydaje mi sie, ze to od sliwek )....
              Mam nadzieje, ze wet cos sensownego zaradzi uncertain
              • annb Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 10:05
                to się leczy
                nie wiem jak u was ale ja swoje koty traktuję pastą na kark(gaba)i
                tabletką cestal cat do pysia(dorosla reszta stada)
                ostatnio cale stado odrobaczylam po tym jak kosma wymiotowal sliczną
                glistą sztuk jeden
                a tutaj dyskusja z f.krakvetu
                www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?t=3399&sid=eeaf50b3eb1ff94b09484066dffc58bd

                ja sie nigdy nie odrobaczalam
                moze to blad?
                ale ostatnio rozmawialam z jedna pania ktora powiedziala
                od kotow nigdy robakow nie mialam
                za to jak dziecko poszlo do przedszkola to dwa razy glistę ludzkąw
                sobie mialam
                wiec moze te noski noski nie sa az tak niebezpieczne ....
              • wladziac Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 10:12
                z tego co wyczytałam na weterynarii w wątku o gliście kociej nie
                jest groźna dla ludzi wogóle,natomiast 4 miesiące bez odrobaczania
                to za długo szczególnie w przypadku kotów wychodzących,ja kupuję
                kropelki na kark o działaniu 3 miesięcznym,w zeszłym roku przed zimą
                chciałam zabrać koteczkę podwórkową do domu i też miała
                glisty,kropelki na kark i wyrobiła martwe glisty,będzie dobrze tylko
                zadziałaj,a żoładek lubi boleć z nerwów,trzymaj się
                • kromisia Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 10:45
                  DZIEKI!!!
                  rzeczywiscie wet potwierdzil, ze od kotow tego nie zlapiemy, bo to
                  nie ta sama. Ufff, a juz sie balam do toalety chodzic smile
                  Kurcze, pewnie przeze mnie kocur zlapal to g***o, bo skoro nie
                  odrobaczam co 4-5 m-cy. Teraz sie poprawie!
                  My mamy paste ( do pyska, nie na kark )o nazwie "Catminth", o
                  kropelkach nigdy nie slyszalam ( jedynie te na pchly )..... zapytam
                  dzis w aptece.
                  Moj chop zadzwonil z pracy, ze po drodze wykupil antybiotyk dla
                  Cessny i paste na robaki dla futer i dla nas smile) Pani aptekarka
                  dziwnie sie na niego patrzyla smile Znajac chopa, pewnie nakupil zapas
                  na rok...
                  Dzieki dziwczyny za trzymanie kciuki i w ogole za to, ze
                  istniejecie smile)
                  Buziak i pedze do pracy

                  P.S Cessna zostala wyglaskana. Ma specjalne przywileje ( t.zn
                  bardziej specjalne niz zazwyczaj big_grin ) i teraz lezy, niemalze w
                  puchach, na wyrku smile
                  • capuccino_days Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 11:03
                    Wygłaszcz bidoki od ciotek forumowych i rozpieść porządnie, a co należy im się smile
                    moja kicia też dostała catmintha na robale (jeszcze w Warszawie)

                    Jeśli tylko chop nie prosił o tabletki o smaku tuńczyka, to będzie dobrze smile
                  • annb Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 11:06
                    pomylilam
                    to mialy byc kropelki (kropelki) jeszcze raz kropelki) na kark
                    pasta jest do pyska ale chyba raczej malo skuteczna
                  • vauban Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 13:10
                    W Polsce popularne są Vetminth (pasta) oraz Pratel i Drontal (tabletki), podać
                    to kotu do dzioba jest oczywiście trudno, ale można. W ogóle, wszystko można,
                    pytanie za ile i ile to zajmie czasu wink
                    Nie no, kocią glistą człowiek zarazić się nie może... Sprawdziłem w podręczniku
                    parazytologii, no, chyba że zje z kuwety... Ee, dosyć big_grinD
                    • kromisia Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 21:26
                      Dzieki za wsparcie wink
                      Cessna jest rozpieszczana i ma sie dobrze. Antybiotyk bardzo jej
                      smakowal.... spalaszowala w kilka sekund malenka porcyjke
                      najukochanszego pasztetu ( potem dostala reszte => to bylo dla
                      pewnosci, ze zje za 1dnym razem smile. Oczywiscie dostala nagrode smile

                      Chop przywlokl pol reklamowki preparatow ( dokladnie 6 sztuk pasty
                      dla futer + zamowil 3 na jutro rano, bo pani aptekarka nie miala
                      juz zapasow, + antybiotyk dla Cessny + kropelki na pchly sztuk 3 {w
                      razie czego }+ dla nas jakies tabletki na odrobaczenie smile
                      No to sobie pani pomysli, ze jakies stado zarobaczonych kotow
                      mamy wink
                      Ale w zasadzie to dobrze, ze zapas zrobil, bo cos mi sie wydaje, ze
                      stracimy tej pasty przy wkladaniu jej do pyskow uncertain
                      Oczywiscie pasztetu wymieszanego z pasta starszyzna sie nie chwyci:
                      wola padnac trupem, niz zjesc.
                      Malinka, z racji tego, ze jest domowym odkurzaczem i wchlania
                      wszystko, zjadla swoja porcje. Uff, 1den z glowy.
                      Starszyzna zostanie potraktowana pasta przed snam, jak juz je
                      zagonimy do domu.
                      Trzymajcie kciuki.

                      P.S Wladziac, naprawde istnieja kropelki na szyje na odrobaczanie (
                      na pchly i kleszcze slyszalam i uzywam, ale na TE robale jeszcze
                      nie widzialam )?
                      jesli tak, to kupuje sie to w aptece czy moze w zoologicznym...
                      musze dokladnie sprawdzic.
                      • nastja Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 21:56
                        kropelki na szyję tj. kark są istotnie. nazywają się Stronghold czy
                        jakoś tak i po tym wszelkie robale z kota wyłażą. raz stosowaliśmy
                        to z moją byłą kotką Kubą. A co do pasty to kupcie sobie strzykawkę
                        najzwyklejszą w świecie i wciśnijcie tą strzykawką pastę niemalże do
                        gardła kociom, tak bokiem pyszczka - nasz wet tak robi i koty zawsze
                        wszystko łykają bez problemu.
                        • kromisia Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 22:07
                          Dzieki Nastja... wlasnie szukam jakiegos belgijskiego odpowiednika
                          tych kropelek ( musi tutaj tez istniec ).
                          Co do pasty,, to my mamy taka od razu ze strzykawka z kreseczkami,
                          ktore wskazuja ile pasty trzeba w kota wcisnac przy jego wadze.
                          Problem tylko w tym, ze taki inteligentny kot przy niezbyt
                          sprytnych i wprawionych panikujacych opiekunach najzwyczajniej ta
                          paste wypluwa.
                          Ja wiem, ze wet, to potrafi i to ohoho.... 1 sekunda i po fakcie.
                          Nasz tez sprytnie otwiera paszcze naszym..... my dopiero dochodzimy
                          do wprawy.
                          Dzieki jeszcze raz smile
                      • barba50 Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 22:12
                        Kromisia ja nie Władziac, ale pogooglowałam profendera i oto efekt do poczytania
                        weterynaria.bayer.com.pl/index.php?page=koty&p=17
                        i jeszcze tekst z ulotki:
                        glisty, tasiemce, tęgoryjce
                        Znanych jest co najmniej 6 różnych gatunków pasożytów jelitowych, którymi mogą zarazić się koty - Profender Spot-on jest preparatem, który zwalcza je wszystkie. Wiadomo, że nawet koty, które całe życie przebywają w mieszkaniach mogą zarazić się jajami pasożytów - jaja mogą być przenoszone do mieszkania ze środowiska zewnętrznego np. na butach zanieczyszczonych ziemlą skażoną jajami robaków - a kot lubi wąchać i lizać wszystko, co pochodzi z zewnątrz.
                        Niektóre pasożyty są bardzo pospolite, np. tasiemce przenoszone przez pchły - w organizmie kota osiągające ok. pół metra długości. Inne, jak bąblowiec wielojamowy - bytujący najczęściej u lisów, występują o wiele rzadziej, są znacznie mniejszych rozmiarów, lecz zarazem zdecydowanie bardziej zagrażają zdrowiu człowieka. Ale niezależnie od tego, z którym z tych pasożytów mamy do czynienia, Profender zwalcza ich inwazje szybko, skutecznie, bez stresu związanego z podaniem leku, chroniąc zdrowie kota i rodziny.
                        Profender zawiera dwie substancje czynne, które szybko wchłaniają się przez skórę:
                        1. Prazikwantel - substancja o uznanej renomie i bezkonkurencyjnej skuteczności przeciwko wszystkim gatunkom tasiemców,
                        2. Emodepsyd - nowa substancja czynna, umożliwiająca przeprowadzenie skutecznego zwalczania inwazji glist i tęgoryjców w różnych stadiach ich cyklu życiowego.

                        Informacja ogólna dot. odrobaczania:
                        Bardzo rzadko zdarza się, aby kot nie był zarażony pasożytami jelitowymi w jakimś momencie swojego życia. Jeśli kot kiedykolwiek ulegnie np. zapchleniu, to jednocześnie najprawdopodobniej zarazi się przenoszonymi przez pchły tasiemcami. Larwa tego tasiemca znajduje się w ciele pchły, a kot zaraża się zjadając pchły w trakcie wylizywania sierści.
                        Koty wychodzące, które polują, mogą się zarazić różnymi pasożytami, ponieważ myszy i inne małe ssaki mogą być żywicielami tasiemców, glist i tęgoryjców. Do zarażenia może dojść łatwo wskutek zjedzenia larwy lub jaja ze skażonej pasożytami gleby. Badania wykazały, że najbardziej zanieczyszczone jajami pasożytów są alejki osiedlowe oraz okolice piaskownic i place zabaw dla dzieci (Medycyna Wet. Nr 52/6, 1996 r.).

                        Niektóre gatunki pasożytów odżywiają się zawartością przewodu pokarmowego, inne - krwią kota. Wszystkie one mogą wywoływać bardzo nieprzyjemne objawy u zarażonego zwierzęcia, np. wymioty, utratę masy ciała, biegunki i niedokrwistość.

                        Nie jest łatwo stwierdzić, czy kot jest zarażony pasożytami aż do chwili, gdy robaki wywołają zaburzenia zdrowia w jego organizmie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest właściwe odrobaczanie kotów co trzy miesiące, a podawanie preparatu Profender w formule do nakraplania (spot-on) stwarza taką możliwość.

                        Chyba o to chodziło, prawda? Myślę, że do kupienia również u was.
                      • wladziac Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 22:18
                        ja jestem taka porządnicka,że pozbywam się zbędnych opakowań od razu
                        i teraz nie pamiętam nazwy tych poprzednich kropelków,ostatnie jakie
                        używałam to produkt weterynaryjny o nazwie ADWOCATE prod
                        niemieckiej,w ulotce pisze wskazania:w celu zwalczania i
                        zapobiegania infestacji pcheł,zwalczania inwazji świerzbowca
                        usznego,zapobiegania inwazji nicieni wywołujących robaczycę serca,a
                        także zwalczania infestacji nicieni żoładkowo-
                        jelitowych,niedojrzałe i dojrzałe postaci dorosłe,tyle z
                        ulotki,moje nie mają teraz glist więc nie jestem pewna co jest
                        dostępne na rynku i jak działają,trzeba się popytać u weta,może u
                        Was jest dostęp do całkiem innych produktów,działanie past jest mi
                        nieznane nie używałam,wcześniej tabletki podawałam ale kotom
                        przydomowym jest to baaardzo trudne więc wolę krople na skórę i
                        domowym też,w zoologicznych bywają podobno podróby i raczej
                        doradztwo może być niepełne,powiedziałam co wiedziałam i dopiero się
                        wybieram do weta po nowe bo już u nas też przychodzi czas na
                        kropelki tylko na 6 kotów jeszcze nie mam kasy,gdybym się coś nowego
                        dowiedziała to oczywiście napiszę,powodzenia i ustąpienia kłopotów
                        życzę
                        • barba50 Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 22:55
                          weterynaria.bayer.com.pl/index.php?page=koty&p=02
                          • kromisia Re: Kciuki trzymam zaciśnięte 26.08.08, 23:42
                            Dziewczyny, jestescie super!!!! dzieki za kazde info smile)
                            Barba, wlasnie produkt Bayera znalazlam w googlach i jutro pojde go
                            kupic DLA CESSNY, no bo 2-och mamy juz z glowy ze zwykla pasta.
                            Kotki nie chce dzisiaj stresowac dodatkowo, bo wczoraj miala stresa
                            na maxa ( "zapienila" pol stolu u weta i nawet kupe zrobila, ze juz
                            nie wspomne, ze pogryzla i podrapala doktorka ). Jutro rano
                            zakrople kark i po bolusmile
                            Malina wciagnela pasztet z pasta, ale potem sie skrzywila i na
                            zlosc wyrzucila lapka ( no tez mi nowa moda smilereszte, wiec dostala
                            jeszcze troche pasty na palcu do pyszczka. Zorientowala sie za
                            pozno i nie zdazyla ugryzc smile))
                            Z Caracasem byly wieksze cyrki, ale za rada ktorejs forumowiczki (
                            przy innym watku ) zawinelam kocura w gruby recznik big_grin Z recznika
                            wystawal tylko ogon i glowa z WIEEELKIMI oczyma ( no wiecie jakie
                            on te swoje slepia robi smile) Oczywiscie skubany za nic nie chcial
                            pyska otworzyc.... ale w koncu sie udalo. Najpierw strzykawka, a
                            potem jeszcze "dopchniecie" palcem. W zasadzie wygladal jak
                            niemowlak po zjedzeniu zupki ze sloiczka big_grin Ale operacja zakonczyla
                            sie sukcesem.
                            Teraz obrazony lezy w swoim koszyku. Juz nawet chrupki w nagrode
                            nie chcial ( znowu trzeba bedzie krewetki na przeprosiny kupic smile))

                            Z tym odrobaczaniem, to zmylilo mnie to, ze NIEWYCHODZACE koty
                            odobacza sie 2 razy/rok.... a przeciez nasza Cessna przez 1wszy rok
                            siedziala w mieszkaniu. Dlatego potem zakodowalam to tak w glowie,
                            ze to co 6 m-cy.
                            Teraz juz bede przestrzegac.... zwlaszcza, ze przechodza kuracje na
                            pchly, a te glizdy biora sie tez od pchel!

                            Dzieki wielkie jeszcze raz. Wszystko skonczy sie dobrze, na pewno.
                            Cessnie tez musi przejsc po antybiotyku. Zuch dziewczyna, tak
                            ladnie go dzisiaj zjadla ( mimo, ze smierdzial lekarstwem )

                            Milej nocy
                            Agnieszka
    • mary4 Re: Cessna chora :/ 27.08.08, 07:36
      wtaj, jak dzis sie ma kicia? i reszta ogoniastych?
      moja Cleo dostawała krople na kark oddzielnie na pchły, a inne na
      glizdy i grzyby a dodatkowo wet dawał paste odrobaczajaca do pysia,
      własnie w sobote nas to czeka (Cleo kończy świerzba i grzybka na
      brodzie)
      • barba50 Re: Cessna chora :/ 27.08.08, 09:20
        Myślę, że teraz już z górki /kciuki nadal są trzymanesmile/.
        Cessna będzie zdrowieć, pozbędziecie się obcych z ciał kociejstwa, a dla
        wszystkich naprawdę dobry instruktaż: Jak podać kotu tabletkę /ew. pastę/
        partnersah.vet.cornell.edu/node/316
        • kromisia Re: Cessna chora :/ 27.08.08, 09:45
          Barba jestes naprawde kochana i zawsze przychodzisz z pomoca. Slemy
          tutaj podziekowania i mizianki dla kociejstwa.

          Cessna ma sie calkiem dobrze. Nie okazuje zadnego cierpienia, moze
          ja juz nie boli.... chociaz dzis rano poszla pod krzaczek zamiast
          do kuwety. No nic, wazne, ze swoje potrzeby robi.
          Caracas pogniewany przyszedl tylko rano zrzucic nas z lozka ( w
          brutalny sposob oczywiscie ! ), ale cala noc przespal w koszyku.
          Twardy!!
          A Malinka, jak to Malinka, przespala cala noc w naszych nogach z
          mala przerwa na mizianki w okolicach 4 nad ranem :}

          Jak Barba mowi " teraz juz z gorki".

          Milego dnia
          • lu221 Re: Cessna chora :/ 28.08.08, 19:26
            No masz ci los.

            Juz nic wiecej nie dopisuje, bo rad dostlas od groma.
            Trzymam kciuki za Cessenke i za wyplewienie robali.

            Pisz co i jak.
            buziaki
            • kromisia Re: Cessna chora :/ 28.08.08, 22:49
              rzeczywiscie rad dostalam wiele smile

              Cessna ma sie bardzo dobrze: apetyt jej dopisuje, hasa po ogrodku
              i "rozmawia " z sasiadka przez okno.
              Caracas juz nie kaszle. Nigdzie tez nie znalazlam zadnego
              pawika.... ale paste juz zapewne dawno przetrawil.
              Malinka rosnie jakk na drozdzach i lobuzuje.
              Wszystko powraca do normy smile
              Dzieki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka