titilini
08.02.09, 12:09
Dawno mnie nie było, ale miałam poważną awarię komputera.
Mąż przekonany i obiecane zdjęcie:
fotoforum.gazeta.pl/photo/8/te/qe/fh7q/zqGWuGfShdx9NMfx1B.jpg
Tonio ma się dobrze. Tekla pokochała go bardzo. Gdy zawiozłam małego na
kastrację i wróciłam bez niego przez godzinę miauczała i kręciła się koło
drzwi. Gdy wróciliśmy leżała koło niego i nie odstępowała na krok.
Tonio jeszcze się oswaja, ale czasem zaloguje się w łóżku koniecznie między
mną a mężem.
Cieszę się, że zakątek nie zniknął.