Dodaj do ulubionych

Ja zwariuję :(:(:(:(:(

04.06.09, 18:34
Dwa tygodnie temu napisałam post ze Szyszka miała bardzo niefajnie wyglądający problem z okiem . Leczymy jest zdecydowanie lepiej (wszyscy happy) i fajnie
Ale...
W miedzyczasie zaczeła kichac i miec gile - ale przeszło , gile znaczy sie - tylko kicha (takimi "seriami" po paredziesiąt kichnięć bardzo szybkich).
W miedzyczasie na kontrolnej wizycie wyszło że ma brzydkie uszy i zakrapiamy takimi kroplami .

No i du.pa blada !!!! (przepraszam za słownictwo ale jestem juz tak wkurzona ze mnie trzęsie) - kot dostał jakis dziwnych plam przy uszach i za uszami - ogniscie czerwonych i swędzacych (drapie się i juz sie pojawiają małe ranki)
Do tego zaczyna "trzepać" łebkiem (i nie wiem czy dlatego ze swedzi ja to czy jednak coś w uchu...:/)

Co jest kurrrr.... na z tym kotem?! To może byc alergia?! A może jakis odczyn alergiczny na dany lek (te krople?)
Szlag mnie trafia bo kot mi się naprawdę zaczyna "sypać".sad

Na szczęscie apetyt jest, bawi się i nie wyglada na "chorą" ale COŚ jest nie tak. I nie wiem co...
Dodatkowo postraszono nas astmą (te kichania i zcasami kaszlenie),

Czyli wychodzi na to ze mam : alergicznego kota , z brudnymi uszami sad i chorym okiem sad u którego podejrzewa się problemy skórne i astmę.
Fajnie, nie? sad

ps. chciałam sie tylko wyżalić.
ps2. Zna może ktos jakiegoś dobrego kociego internistę? takiego lekarfza "od wszystkiego"? bo do swojej wet zaczynam tracić zaufanie i wydaje mi się ze ona wszystko lekceważy uncertain i nie ma pomysłu "na kota" sadsadsadsad
moze ktos na SGGW? mam w sumie niedaleko sad
Obserwuj wątek
    • princessofbabylon Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 04.06.09, 20:41

      Oj Boże, biedna Szyszka crying Czasem tak jest, ze wszystko się na kota
      zwala... Mój albo przychodził codziennie z chorą łapą, albo za jakiś
      czas ledwo łazil, bo wpadł pod samochód i miał dziurę w nodze.
      Wyhcodziły mu martwe kości z tej nogi ;| i cały tydzień, co dwa dni
      do weta. Jak go wyleczyliśmy z jednego, to znów przyszedł z czymś
      takim na calym futrze
      rs783tg.rapidshare.com/files/240829189/2646375/DSC00890.JPG
      No i też do weta. Się okazało, że ma alergię, normalnie jak
      człowiek. Znów dostawał zastrzyki i spryskiwany był jakimś
      preparatem. Póki co jest ok, ale nie wiadomo jak długo...
      • paulina.galli Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 04.06.09, 22:27
        princessofbabylon - no wiem ,że tak bywa, wiem tez ze zwierzeta - jak ludzie -
        moga miec alergie
        Tylko że do tej pory jakos mnie to i koty omijało. Szyszka jest chyba po rpostu
        delikatna (a moze to ze nie znam do konca jej historii ze pewnie była
        rozmnozonym bez pomyslunku "rasowym" kotem tez ma wpływ na jej gorsza odpornośc )

        ps. ten link co wstawiłas , to cos nie działa sad
    • gacusia1 Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 04.06.09, 22:26
      Twoj opis wyglada mi na alergie-typowe reakcje na lek "zewnetrzny"
      (plamy i swedzenie). No i te kichniecia tez takie alergiczne. Moze
      dla testu zapodaj jej jakas antyhistamine dla kotow(nie wiem czy
      ludzka zadziala???) Na pewno nie zaszkodz a pomoc moze nawet
      natychmiast.
      • the_dune Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 04.06.09, 23:04
        Nie pomogę, bo nie miałam alergicznych kotów. Moja pierwsza kotka drapała się i
        liniała potwornie, potem się okazało, że to od tabletek anty, no i po
        sterylizacji wszystko ucichło i kot ozdrowiał.

        Co do zmiany weta - jak tracę zaufanie do lekarza, to zmieniam, dotyczy to
        każdego lekarza: ludzkiego i zwierzęcego. Wbrew pozorem nie za często zmieniam
        wink Niesamowici są lekarze z lecznicy Labrador na Żoliborzu (zwłaszcza pan doktor
        Adam, on ma intuicję i dobre serducho do zwierzaków) i pani dok Małgorzata Bąk z
        całodobowej lecznicy "Wieża" na Bemowie. Obydwojgu coś-tam ta moja kociarnia
        zawdzięcza, a pani Małgosi zawdzięczam pomoc w poradzeniu sobie z odchodzeniem
        naszego Psa... To dobrzy ludzie i dobrzy weci.

        trzymaj się Paulina i Szyszunia też smile
    • annb Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 08:29
      Mam alergicznego, astmatycznego kota.

      bywasz na miau?
      tam mam "swój" watek w ktorym raz na czas piszę o chorobie Srebka
      • wladziac Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 09:06
        biedna Szyszunia,niestety przy każdym leku mogą wystąpić skutki
        uboczne w postaci zmian skórnych,nie musi to być alergia lecz
        uczulenie na jakiś składnik w zawartości leku i przy zastosowaniu
        innego będzie dobrze,czasami zastosowanie np dwóch lekarstw daje
        taki efekt,jeżeli zaczynasz mieć wątpliwości co do wetki to
        oczywiście popytaj o innego weta ale myślę że skutków ubocznych
        podania jakiegoś preparatu nie jest się w stanie przewidzieć,jedna z
        moich kotek też mocno kicha w okresie pylenia traw mimo że jest nie
        wychodząca a jednak pyłki docierają na balkon na 2 piętrze gdzie
        lubi przebywać,kichała tak jak Twoja Szyszka a po okresie kiedy
        spadł deszcz i spadło stężenie pyłków przestała,trzymajcie się i
        pisz co dalej jak sobie radzicie
    • the_dzidka Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 09:03
      Paulina,
      ja mam weta na Wołoskiej (róg Wołoskiej i Bytnara).
      Drugi, z kolei polecany przez Eulalijską, to 24-h punkt na Gagarina
      5. Ponoć wyciągnęli jej owczarkową z ciężkiej choroby.
      • paulina.galli Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 09:17
        Dzieki za odzew.
        Żoliborz dla mnie za daleko (kot jest dokładnie na drugim koncu W-wy), do
        Gagarina (jesli mowimy o tym Multiwecie - troszke się zraziłam, tzn. uwazam że
        jest mocno przereklamowany) , moze sporóbuje z ta Wołoską uncertain

        Na miau bywam ale sporadycznie, ale poszukam i poczytam watek.
        Mam tylko nadzieje że "alergia" jest od tego konkretnego leku (odstawimy i
        fajnie) a nie tak ogólnie (typu pyłki, karma, czy kurz)
        Niestety to kichanie tez mnie martwi (bo ono było już wczesniej a ostatnio sie
        nasila)

        Boje się że moze problemy pojawiły sie tez po np tej Purinie (w koncu "one" jest
        nizszej jakosci niz "pro plan" lub inne (RC, hills))- no i nie wiem kontynuowac
        karmienie czy olac purine i ich konkurs uncertain (na razie profilaktycznie odstawię
        karme i przejde na pro plan - zobaczymy)
        • muraszka1 Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 09:47
          skoro kicia ma apetyt,to bym sprobowala na jakis czas odstawic
          wszystkie leki i 'sztuczna' karme,mialam podobne smutne
          doswiadczenie z kicia Maciusia,byl nadmiar lekow,lapanie nowych
          chorob z gabinetu weta,nie skonczylo sie to dobrze
        • ashton Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 09:57
          Kurcze z tego co piszecie to wyniki badania zdrowia kotów Puriny rewelacyjne nie
          będą wink Moja kota kręci nosem na wszelką suchą karmę oprócz Puriny Cat Chow na
          kłaki (fioletowa) - niska półka ale weź tu przekonaj zwierzaka...
          Biedna Szyszka i Wy razem z nią. Faktycznie idźcie do innego lekarza bo tu
          wygląda na to że nie bardzo wiadomo co robić. Albo raczej wizyta domowa...
          osłabiony organizm będzie łapał wszystkie zarazki z gabinetu sad
        • annb Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 10:04
          napisze ci tak.nie znajdziesz od razu
          u srebka ataki zaczęły się w lipcu zeszłego roku
          W pazdzierniku juz mniej wiecej wiedzielismy na czym stoimy
          jakis miesiac temu mial potworny nawrót choroby co zresztą widac na
          zdjęciach.
          Teraz jest w miarę dobrze ale cały czas jedzie na sterydzie.
          w zwiazku z astmą jest na liscie oczekujących na wizytę w Krakowie
          dr Niziołka
          Olej purinę
          ja srebkowi daję karmę dla wrazliwców(k2 vet concept)
          www.wet-activ.info/html/katalog_-_kot.html
          ale wiem ze w sklepach mozna kupic trovet
          nie chcial jest rc dla alergików
          • mary4 Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 10:27
            jejku, Paulina jestem myślami z Wami
            z gdyni nie wiele moge pomóc
            a co do Puriny i konkursu, zapisana jest moja Cleo, ale karmę je
            równiez Ramzes (ma b. wrazliwy brzuch i jelita -już był podleczony i
            miał sie dobrz) który ma pozostałosci po bakteri Coli (kiedys
            pisałam o walce z bakteriami)i niestety zaczeły się biegunki i
            objawy jak nawrót Coli, cholerka jasna! Cleo ma się ok. ale jak
            sadze to ta purina nie jest "za cudowna" i może Szyszka tez na nią
            żle reaguje? ot taka lużna myśl
        • the_kami Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 13:34
          paulina.galli, ja też polecam Marcela na Wołoskiej - wszystkie nasze zwierzęta
          są tam leczone/kontrolowane.
    • r.kruger Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 10:47
      spokojnie - bo tylko spokój może cię uratować
      dla pocieszenia ja mam potomka którego od trzech lat nie umieją zdiagnozować
      Ponieważ miałam psa alergika, to ci opiszę, bo może unikniesz jakichś błędów.
      Przez dwa lata pies cierpiał męki na uszy a my z nim, podawaliśmy leki do uszu,
      nawet antybiotyki - całe były zdrapane do krwi, wokół uszu też a ze środka
      wypływała śmierdząca masa. Oczy chorowały na dokładkę a co kilka dni pies
      wyrzygiwał z siebie wszystko.
      Pewnego dnia na skutek dramatycznych wydarzeń trafiłam do małego i biednego w
      porównaniu z "naszym" gabinetu weterynaryjnego. Przy okazji leczenia zatrucia,
      lekarz zrobił porządny wymaz z ucha psa i wysłuchał wszystkiego co opowiadałam.
      Okazało się że przy alergii spadła odporność i pies złapał grzyba+bakterię w
      nietypowej konfiguracji. Antybiotyki pogłębiały patologię ponieważ wybijały
      własny system obronny psa a nie bakterie, a grzyby mnożyły się jak szalone. Z
      wymazem pojechałam do laboratorium - po antybiogram. I dopiero wtedy zaczęło się
      leczenie. Zastrzyki plus tabletki i syrop na wzmocnienie. Trzy tygodnie i nigdy
      więcej nie płakałam nad psem w nocy trzymając go żeby utulić ból uszu!!!!!
      Oczy wyzdrowiały bo nie były stale zakażane, wymioty z powodu zanieczyszczenia
      układu pokarmowego skończyły się.
      Jeśli kotka jest alergiczna, to nasilenie alergenu spowoduje spadek odporności i
      leczenie jednego objawu będzie nasilało inny.
      Podstawą (teraz) będzie porządne badanie wydzielin.
      • paulina.galli Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 14:41
        Dziękuje bardzo za informację.
        Moze faktycznie pojade na Wołoska i spytam o wymaz z ucha.

        Jestem dosyc niecierpliwą osoba która nawet duże problemy pokonuje z marszu ale
        musi szybko widziec efekt. Przy Szyszce jestem lekko wytracona z równowagi , bo
        nie mozemy z tego się wykaraskac - raz lepiej za chwile gorzej.
        Boje się tez jakiejs przewelkłej choroby - czyli np. alergii czy astmy (czyli
        nie ma tak że kota sie bedzie leczyc i gwarancja jest ze nie wróci sad)

        Tu oczy, a za chwile kichanie, jak nie kichanie to uszy, jak nie uszy to skóra a
        jak nie skóra to brzydka kupa. No kurcze...
        Nie znosze takie ciagniecia się jak flaki..., mam wrazenie ze faktycznie każda
        kolejna wizyta u weta to nowe "przygody" i nowe objawy.
        Jak to mowi moja babcia "nie daj Boze trafic do lekarza od razu człowiek wraca
        chory bardziej niż poszedł " smilesmilesmile
    • ania-0606 Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 15:04
      Jeśli napady intensywnego kichania szczególnie rano i od dłuższego
      czasu to radzę jak najszybciej udać się tak jak ja - za radą annb
      do dra Niziołka na SGGW - specjalisty chorób oddechowych i serca też.
      U mojej abisynki - leczonej od pół roku wziewnymi sterydami objawy
      astmy prawie ustąpiły.
      • paulina.galli Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 05.06.09, 17:11
        Tak , kichanie głownie rano jest - czasami jeszcze z raz czy dwa w ciagu dnia.sad
        pewnie sie przejde do dr. Niziołka ale mam pytanie z ciekawosci - jakie to ma
        znaczenie ze rano?
        zy intensywne kichanie to objaw astmy? (myslałam ze bj. alergia)
        • paulina.galli Aniu odbierz poczte gazetowa n/t 05.06.09, 17:23
          Aniu odbierz poczte gazetowa n/t
          • macarthur Re: Aniu odbierz poczte gazetowa n/t 06.06.09, 00:14
            teraz i pogoda sprzyja różnym infekcjom,Ramzes też coś złapał chyba
            jak biegał po deszczu albo złapał coś od kolegów ze śmietnika, nie
            może mówić tzn.miauczeć i świszcze mu w płucach,mam nadzieję że to
            nic poważnego, na razie ma przez trzy dni dostawać zastrzyki mam
            nadzieję że to wystarczy, na razie jest taki słaby że nawet na
            legowisko nie może wskoczyć
            • macarthur Re: Aniu odbierz poczte gazetowa n/t 07.06.09, 10:21
              przepraszam Paulina że się podłączyłem do twojego wątku,ale chodziło
              mi głównie o przekaz że nie tylko twój kot choruje, ale nie o
              wszystkim chorobach się pisze, sądziłem też że choroba Ramzesa to
              nic poważnego, jednak nie wiadomo bo po dwóch zastrzykach nie
              odzyskał głosu i poprawa jest niewielka, dzisiaj trzeci zastrzyk i
              zobaczymy jak nie będzie znaczącej poprawy to w poniedziałek znowu
              do lekarza, dzikie koty latają na mrozie i żyją a ten raz wyszedł na
              majowy deszcz i klapa
              • paulina.galli Re: Aniu odbierz poczte gazetowa n/t 07.06.09, 16:57
                Ale nie ma problemu smile - podłaczaj się.
                życze duzo zdrowia dla Ramzesa. Moja kocica jest nie wychodzaca więc
                teoretycznie pogoda za oknem nie powinna na nic wpływac - ale moze jednak wpływ ma
                Dzis były czyszczone uszy - bardzo bolesne i bardzo płakała sadsadsad
                Uszyska czerwone jak semafory i gorace, zastrzyk przeciw zapaleniu, krople
                odstawione, kontrola we wtorek uncertain
                • wladziac Re: Aniu odbierz poczte gazetowa n/t 07.06.09, 18:31
                  Paulinko byłaś u innego weta?co się dowiedziałaś?czemu Szyszka tak
                  cierpi,uszy to bardzo bolesna przypadłość,też życzę Ramzesowi
                  powrotu do zdrowia
                  • paulina.galli Re: Aniu odbierz poczte gazetowa n/t 07.06.09, 19:26
                    Byłam w tej samej klinice - ale akurat przyjmował inny wet
                    Młoda taka dziewczyna - fajna ale... moze to niesprawiedliwe ale juz tak jest z
                    lekarzami/prawnikami/dziennikarzami, ze wieksze zaufanie wzbudzaja osoby
                    starsze smile
                    No więc zaufania mojego niewzbudziła, ale np. powiedziała ze wydzielina z ucha
                    nie jest typowa dla świerzbowca (uzyła słowa "niecharakterystyczna"), a z kolei
                    poprzednia paniw et upierała się przy świerzbowcu (na oko oczwiscie bo o
                    wymiazie z ucha to tam chyba nikt nie słyszał uncertain)
                    Chrzanie to uncertain - we wtorek jestem na SGGW u dr Białek (?) (nie wiem czy nie myle
                    nazwiska) ale słyszałam o niej ze jest ok.

                    ps. znowu w ciagu 2ch tyg wydałam prawie 500 zł na weterynarzy ... , eh uncertain
                    • wladziac Re: Aniu odbierz poczte gazetowa n/t 07.06.09, 19:55
                      wobec niejednorodności diagnozy jednak zapytaj jeszcze innego
                      weta,może trafi się bardziej doświadczony a moze wymaz z ucha
                      wyjaśni sytuację bo tak to Szyszka jest królikiem doświadczalnym a
                      Ty stracisz kupę forsy po darmo,trzymam kciuki za najlepsze
                      rozwiązanie sytuacji
                      • paulina.galli Re: Szyszka wymiotuje :( 08.06.09, 21:54
                        Wiesci z palcu boju: Szyszka wymiotuje uncertain...
                        Jedzeniem.
                        Pomiedzy tym jest dosyc ruchliwa i nie wyglada na chora - nawet "brzuszki" robi
                        - ale wymioty były i to ponoc sporosad [ i brzydka smierdząca kupa sad]

                        No to teraz mamy wszystko " w zestawie" : oko, uszy, nos, skórę, oraz układ
                        pokarmowy.
                        Jutro idziemy do weta. Kolejny raz.
                        Normalnie juz nie wiem co z tym zrobic - jakis cholerny ciąg choróbsk,
                        niedyspozycji i problemów.
                        Niech to się kurna wreszcie skończy!!!sadsadsadsad
                        • muraszka1 Re: Szyszka wymiotuje :( 08.06.09, 21:56
                          trzymajcie sie
                          • paulina.galli Re: Szyszka wymiotuje :( 08.06.09, 21:58
                            muraszka - dzieki
                            Trzymamy sie (bo co innego możemy zrobic uncertain ? sad )
                        • paulina.galli Re: Szyszka wymiotuje :( 08.06.09, 21:57
                          ps. w kocich "bełtach" była podobno przetrawiona do połowy ... sałatauncertain
                          nie wiem co tego kota napadło ze zeżarł sałatę (bo nigdy do zieleniny jej nie
                          ciagneło)- ale czy niemyta sałata może byc powodem ?uncertain
                          No bo karma dobra, nić innego nie zażarła ...
                          Boje się jeszcze czy zcasem nie ejst to wina jakiejs nitki uncertain - bo znam naprawde
                          tragiczne historie ale z tego co pamietam to koty sa wtedy osowiałe i cierpią.
                          Szyszka nie wyglada żeby ja cos bolałouncertain
                          • wladziac Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 07:10
                            może zjadła sałatę jako kocią trawkę ale nie została strawiona bo
                            nie pogryziona,ale to rzeczywiście za dużo zbiegów okoliczności i
                            chorób spadło na Szyszkę i dużo Waszych nerwów kosztuje to
                            wszystko,trzymam kciuki za poprawę sytuacji i zdrowie
                            Szyszki,trzymajcie się i mam nadzieję że szybko wszystko co złe minie
                            • paulina.galli Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 07:52
                              kota wymiotuje - za chwile zamiast do pracy jade do rodzców i do lecznicy sad
                              trzymajcie kciuki - i za kocine i z mnie, bo juz troche psychicznie siadam uncertain
                              • wladziac Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 08:04
                                z całej siły trzymam kciuki
                                • kromisia Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 09:19
                                  my tez z calej siely trzymamy kciuki i pazurki. Ma byc dobrze!!
                                  • ashton Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 09:21
                                    I my trzymamy... kurcze wszelkie egipskie plagi biedną Szyszkę dopadły sad
                                    • barba50 Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 09:25
                                      Trzymam mocno https://cosgan.de/images/midi/froehlich/a040.gif
                                      Kurczę - diagnoza potrzebna sad Mam nadzieję, że tym razem traficie na jakiegoś kompetentnego weta.
                              • the_dune Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 09:45
                                Trzymam kciuki
                                Wracajcie szybko, z właściwą diagnozą, leczeniem i w ogóle.
                                Paulina, dawaj znać, co się dzieje...

                                Jeszcze mi się dr Bałucińska przypomniała (ta od akupunktury i nie tylko, jest
                                też zwykłym vetem, zna się z lekarzami z Ursynowa - lecznica przy ul. Rosoła
                                (adres to chyba Strzeleckiego jest?), gdzie trafił nasz Foster. Może jeszcze do
                                niej kontakt Ci dać? Przyjmuje niestety na Pradze i na Bemowie...

                                ściskam ciepło...
                                • paulina.galli Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 11:33
                                  Wróciłam .
                                  Byłysmy u jeszcze jednego lekarza na Kabatach - mianowicie Kabackim Centrum
                                  Zwierzat (na Lipowej) - gdzies usłyszałam dobra opinie i... NIE CHCĘ
                                  ZAPESZAĆ!!!! ale jestem zadowolona z wizyty..

                                  Po pierwsze - bardzo miła pani wet, po drugie nie leczyła "na oko"- wzieła
                                  wyskrobine z uszu i poleciala ogladać pod mikroskopem. Kocik nie ma swiezbowca
                                  (na co był leczony) - czyli nie dośc że wczesniej wydałam 25 zł na krople które
                                  sobie teraz moge spuścić w kibelku i 2 wizyty po 36 zł, to jeszcze spowodowały
                                  one bardzo silne uczulenie (no , na co akurat poprzedni wet wpływu
                                  bezposredniego nie miał)
                                  Problem tylko w tym ze jak nie świerzbowiec to cholera nie widomo co bo nic pod
                                  mic. nie widac a kot uszyskami trzepie. Dosłatała krople czyszczace i taka
                                  emulsja na te zaczerwienione i łuszczace się miejsca wokól uszysk i bedziemy
                                  obserwowac .
                                  Co do wymiotó - dostała antywymiotnego cos i przeciwapalnego i pani wet
                                  powiedziala ze najprawdopodobniej się jednak czyms podtruła (ta "sałata" mogła
                                  byc wg. niej kawałkiem nieprzetrawionego kwiatka).
                                  Ogolnie wrazenie po wizycie mam bardzo dobre i teraz tylko prosze o trzymanie
                                  kciuków zeby leczenie przyniosło skutek i nie było to tylko moje dobre wrażenie
                                  , nie poparte efektami smile

                                  Po powrocie Miśka wrabała pół michy jedzenia (wczesniej nie chciala jesc) i
                                  wygladała na zadowolona. Chciała nawet wiecej ale w obawie przed sensacjami
                                  zołądkowymi - nie dałam smile
                                  Zostawiłam ja w domu i wróciłam do pracy, po południu zobaczymy - mam nadzeje
                                  ze nie bedzie juz wymiotować smile
                                  • wladziac Re: Szyszka wymiotuje :( 09.06.09, 13:19
                                    jasny gwint z tymi wetami,leczyć na świerzbowca którego nie ma!a
                                    przecież te krople mają bardzo silne działanie,zastrzyki na świerzba
                                    nieumiejętnie podane mogą wywołać nawet wstrząs więc musi to być
                                    ryzykowny lek,już teraz to i ja mam nadzieję że wszystko się zaleczy
                                    i bedzie dobrze i może będziesz miała zaufaną wetkę bo przecież i
                                    tak trzeba szczepić,odrobaczać czy robić przegląd ogólny kota a do
                                    tego też potrzeba kogoś zaufanego,Szyszeczko zdrowiej
                                    ślicznotko,Paulinko mam nadzieję na koniec kłopotów
                                    • paulina.galli Re: Szyszka wymiotuje :( 12.06.09, 17:01
                                      Wizyta kontrolna - jest ok (tfu! tfu! nie zapeszajmysmile)
                                      Szyszka nie trzepie juz uszami!!! Tadam!!!!
                                      Uczulenie zeszło - tylko teraz skóra jej się łuszczy w tych miejscach - ale pani
                                      Wet mowi ze to normalne bo wczesniej rozdrapała to do krwi i się nowy naskórek
                                      tworzy- wiec stary złuszcza.
                                      Smarujemy takim kremem natłuszczajacym 2 x dziennie.
                                      Dzis dostała do uszków tylko krople czyszczace i jest naprawde o niebo lepiej
                                      smile. Za 10 dni do kontoli i jak nic się nie stanie - to finito smile

                                      ps. Opowiem jeszcze o kosztach (teraz , bo w poprzednim gab. wet - nawet nie
                                      chce pisac ile wydałam! uncertain, bo mnie cos trafi uncertain) - teraz za 1 wsza wizyte, 2x
                                      krotne badanie pod mikroskopem , leki p/zapalne i antybiotyk + krople do uszu w
                                      gabinecie + krem natłuszczajacy do smarowania w domu - zaplaciłam 42 zł (mało,
                                      szykowałam sie na dwukrotnośc tej kwoty smile)
                                      Dzis - 0 (słownie :zero złotych smile)- chociaz i obejrzenie bylo i krople do uszu
                                      tez. można? Mozna smile
                                      smile

                                      ps. trzymajcie kciuki zeby Szycha znów nie wuyskoczyła z jakimś choróbskiem smile
                                      • wladziac Re: Szyszka wymiotuje :( 12.06.09, 18:46
                                        miałam wczoraj zadać pytanie co u Szyszki ze zdrówkiem ale
                                        pomyślałam sobie że moze jeszcze za wcześnie,mam nadzieję że to
                                        koniec chorowania i wszystko wróci do normy na zawsze,koszty
                                        baaaardzo przyzwoite napewno zapłaciłabym u siebie dużo
                                        więcej,powodzenia
    • frotka23 Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 10:59
      Kurcze jak ja bym chciała być już w tym momencie to Wy. U nas to na pewno nie są
      krople(uczulenie)...
      • paulina.galli Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 12:47
        U mnie jest zdecydowanie lepiej ale ... nie jest całkowicie dobrze.
        Kotka nie trzepie juz uszyskami (chociaz w srodku ucha troche brudnawo uncertain) ale prawie całe uszy oblazły z naskórka.Z zewnątrz i czesc wewnątrz ...
        Nie wiem jak to opisac bo siersc na nich jest ale tak jaby ta siersć "spodnia" i naskórek" złazi - i kocica ma uszy w takie ciemniejsze i jasniejsze plamy

        Moze tu widac troche o czym pisze:
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/me/lj/tbgs/g04kOvSMqHcJD40obX.jpg

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/me/lj/tbgs/cHwtfi2TW9xnaxGc8X.jpg
        • wladziac Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 19:08
          tak,rzeczywiście na zdjęciu widać ale może uszkodzony naskórek
          musi "zejść" i będzie dobrze,oby tak było
          • paulina.galli Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 19:20
            Juz 3 tygodnie tak "schodzi" i nie ma zadnej poprawy - dlatego sie martwie. Daje jeszcze tydzien na zauwazenie jakiegos postepu i jak nie - idziemy do weta.
            again...uncertain
        • frotka23 Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 22:11
          Kurczę, ale śliczna ta Twoja Szyszka...

          No tak, też to nie fajnie wygląda
          Dodam (przepraszam za prywatę) coś od nas. Nasze uszka takie (może się nam
          galeria chorych uszysk zrobi? (bo oczy, co prawda nie chore, ale są)

          https://images43.fotosik.pl/160/22346cf0d891cde0m.jpg

          https://images50.fotosik.pl/160/408b200997c3451em.jpg

          https://images37.fotosik.pl/156/57e1b8c15b8dbd0am.jpg

          Pozdrowienia dla Was chorych od nas też chorych
          • wladziac Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 22:30
            skóra na uszkach jest bardzo wrażliwa i uszka są mocno unerwione,nie
            wiem czy w tym przypadku wyznaczanie sobie jakiegoś terminu na
            wyleczenie coś da ale może wet jednak jak obejrzy to coś podpowie
          • paulina.galli Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 23:17
            Frotka - słabo coś widac na fotkach - na ostatnim zdjeciu wydaje mi się ze nie
            sa brudne (pewnie to fotka albo ja ślepa smile)
            Szycha ma"bagienko" w uszach - aż czarno...uncertain
            ale na badaniach świerzbowca nie było...
            • frotka23 Re: Ja zwariuję :(:(:(:(:( 10.07.09, 23:55
              Nie, nie z Twoim wzrokiem wszystko ok. Zdjęcia za małe(nie pomyślałam), ale za
              to nie tylko kocie uszyska na nich, ale też jedno panowe.
              Uchy były leczone kroplami, a teraz zaczyna się od nowa bajka. Nie ma jeszcze
              tego tak dużo jak było.... Na razie przyprószone... Nasze bagienko też było pod
              mikroskopem i nic!
              Kurza melodia co z tymi uszami jest....

              • basset2 chore uszy... 11.07.09, 10:25
                współczuję Wam bo faktycznie można "kota" dostać gdy leczenie opiera
                się własciwie na leczeniu objawów a przyczyna nadal nieznana

                zarządajcie od weta zrobienie laboratoryjnych badań zeskrobin
                w kierunku dermatofitozy (lampa Wooda jest niemiarodajna),
                malasseziozy, posiewu bakterii i antybiogram do uzyskania celowanego
                antybiotyku
                przecież tego typu badanie określi z czym ma sie doczynienia z
                grzybem drożdzakiem czy bakterią albo wszystkim na raz bo dochodzi
                do ponownych nadkazeń
                Pewnie Szyszka jak i kociaki frotki mają osłabioną odporność po
                wiecznej anybiotykoterapi i organizm który sam powinien sobie
                poradzić po prostu dezerteruje
                Do tego niech dołaczą sie wirusy i wieczne choróbsko gwarantowane
                O losie...tragedia, jak w całym pechu trafimy do weterynaża a
                nie weterynarza
                trzymam kciuki za trafną diagnozę
                • frotka23 Re: chore uszy... 11.07.09, 12:15
                  W tym cała rzecz, że oni tych badań to jak ognia się boją. Nie wiem może nie
                  umieją ich robić, czy co?


                  przecież tego typu badanie określi z czym ma sie doczynienia z
                  > grzybem drożdzakiem czy bakterią albo wszystkim na raz bo dochodzi
                  > do ponownych nadkazeń
                  Też tak mylę, ale może źle myślę... Nie wykształcona w tym kierunku jestem.
                  Za kciuki dziękujemy (przydadzą się)
                  • wiesia.and.company Re: chore uszy... 14.07.09, 01:07
                    Ojejej, nie śledziłam w ogóle tego wątku, bo miałam problemy z kompem a tu takie
                    zmartwienia... Ale przynajmniej coś ruszyło, metoda eliminacji pewnych chorób
                    też jest dobra. No, a wiedza basset2 to mi zaimponowała. Ważne, że sytuacja
                    "uszna" zaczyna się uspokajać. Pewnie wpływ miały kuracje antybiotykami (Dexoryl
                    przeciwko świerzbowi jest pożeniony z antybiotykiem, może zupełnie wyjałowione
                    ucho zaczyna się babrać, bo nie ma naturalnej odporności na zwykłe bakterie). No
                    nic, lekarze są od takich przypuszczeń i diagnoz, a moja wiedza jest w przypadku
                    uszu bardzo słaba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka