Dwa tygodnie temu napisałam post ze Szyszka miała bardzo niefajnie wyglądający problem z okiem . Leczymy jest zdecydowanie lepiej (wszyscy happy) i fajnie
Ale...
W miedzyczasie zaczeła kichac i miec gile - ale przeszło , gile znaczy sie - tylko kicha (takimi "seriami" po paredziesiąt kichnięć bardzo szybkich).
W miedzyczasie na kontrolnej wizycie wyszło że ma brzydkie uszy i zakrapiamy takimi kroplami .
No i du.pa blada !!!! (przepraszam za słownictwo ale jestem juz tak wkurzona ze mnie trzęsie) - kot dostał jakis dziwnych plam przy uszach i za uszami - ogniscie czerwonych i swędzacych (drapie się i juz sie pojawiają małe ranki)
Do tego zaczyna "trzepać" łebkiem (i nie wiem czy dlatego ze swedzi ja to czy jednak coś w uchu...:/)
Co jest kurrrr.... na z tym kotem?! To może byc alergia?! A może jakis odczyn alergiczny na dany lek (te krople?)
Szlag mnie trafia bo kot mi się naprawdę zaczyna "sypać".
Na szczęscie apetyt jest, bawi się i nie wyglada na "chorą" ale COŚ jest nie tak. I nie wiem co...
Dodatkowo postraszono nas astmą (te kichania i zcasami kaszlenie),
Czyli wychodzi na to ze mam : alergicznego kota , z brudnymi uszami

i chorym okiem

u którego podejrzewa się problemy skórne i astmę.
Fajnie, nie?
ps. chciałam sie tylko wyżalić.
ps2. Zna może ktos jakiegoś dobrego kociego internistę? takiego lekarfza "od wszystkiego"? bo do swojej wet zaczynam tracić zaufanie i wydaje mi się ze ona wszystko lekceważy

i nie ma pomysłu "na kota"




moze ktos na SGGW? mam w sumie niedaleko