kapitan_marchewa
12.12.12, 15:36
Na tym forum nie porusza się tematu Smoleńska, i słusznie poniekąd.
Ale skoro już ma być koniec świata..
Otóż okazało się, że teorie dotyczące możliwości zamachu - te oficjalnie znane - to nic w porównaniu z teoriami ludzi, którzy WIEDZĄ i dokładnie potrafią wyjaśnić co i jak się wydarzyło 10.04.2010.
Tu kilka cytatów jako próbki, a przeczytałem na tyle dużo, że włos mi się zjeżył.
A przeczytałem tylko część jednej strony z wielu dziesiątek dostępnych stron.
UPRZEDZAM - TYLKO DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH:
"Myślę, że p. generał wie, co mówi.
Gdyby delegację kierowano najpierw do hangaru(dla bezpieczeństwa, ochrona przed terrorystami), tam obezwładniano, następnie w jakichś grupach wywożono wjedno, bąź różne miejsca.
Mogłyby to być jakieś stare forty(jest ich cała masa w rejonach W-wy), jest Twierdza Modlin(kiedyś jednostka wojskowa), schrony itp. to mogło się to generałowi skojarzyć właśnie z tunelem.
Hangar wg. mnie to tylko miejsce, gdzie delegatów zebrano, może niektórych torturowano.
Jednak likwidacja odbyła się w innym miejscu. Tak myślę."
W oparciu o K.C. z "uśpionymi" w samolocie na ok. 30 zagubionych minut można było wjechać do hangaru, podzielić Delegatów na stosowne grupy i wykonać dowolny plan. (Łącznie z otruciem).
"Na oczach wszystkich było lądowanie i od razu casa podjechała, gdzie czekał zebrany tłum. Wyniesiono trumnę, a casa wciąż tam stała.
Z tego tekstu też wnoszę, że te worki z casy wynoszono, a nie wnoszono."
".. takie rozkopanie ulic/remonty/zamknięcie tarasu widokowego mogło służyć tylko temu żeby odciąć postronne osoby od możliwości zobaczenia czegoś niepokojącego. W innej opcji te remonty mogły służyć jakiemuś łatwiejszemu/niepozornemu dostępowi do lotniska osób przeprowadzających/zabezpieczających akcję na terenie lotniska. Wreszcie w najdalej posuniętej i najcięższej do przełknięcia opcji te remonty mogły oprócz powyższego, także umożliwić jakieś nierzucające się w oczy wyjazd sprawców z terenu lotniska z tą częścią późniejszych ofiar "katastrofy pod Smoleńskiem", która wcale nie wyleciała z Okęcia 10.04 rano (no chyba, że zostali wywiezieni samolotem)."
"[pewna osoba] była 10 kwietnia 2010r. na Okęciu, miała gdzieś lecieć, samolot się opóźnił i słyszała jak zapowiadają odlot samolotu do Smoleńska.
Widziała ta "osoba"odlot samolotu, ale jej się wydawało, że samolot odleciał pusty, że nikt do niego nie wsiadał.
O 7.27 odleciał samolot pusty, ale wylądował w Polsce, nie przekroczył granicy.
Komunikat był po to, aby wszyscy zapamiętali, że samolot rzeczywiście odleciał do Smoleńska.
Komunikat podany w PolsatNews, stenogram z rozmowy z dyżurnym z COPu też był celowy, żeby nas zmylić, że gen. Błasik na pewno poleciał do Rosji, jakiem nie tupolewem, ale poleciał!
Ale oni nigdzie nie polecieli, wszyscy zostali w Polsce, oczywiście oprócz dziennikarzy i tej części delegacji, którzy żyją."
"Przyjmijmy założenie, że zwabiony Prezydent (+3 osoby) z Litwy już nie wrócił.
-Prezydenta i Prezydentową zastąpiły 10 kwietnia ich sobowtóry - zgodnie z procedurą wsiadali do Tupolewa jako ostatni.
-prezydencki fotograf nie mógł być obecny
-nie ma żadnego innego udokumentowania z ich odlotu
-jacyś świadkowie widzieli Go z odległości 100 metrów i tylko domniemują po sylwetce, że to był On
-żeby uprawdopodobnić obecność Prezydenta pewien kot wciskał ludziom, że prezydent jak zwykle się spóźnił
-innym uprawdopodobnieniem miały być rozmowy telefoniczne – możliwe że z zastosowaniem komputerowego programu imitacji głosun (lub pod lufą)
-film 1.24 mógł być zrobiony dzień wcześniej na terenie przygotowywanej inscenizacji lub gdzieindziej"
"Miały być dwa samoloty i były dwie listy pasażerów na dwa samoloty, kiedy Szczegielniak mówił o dwóch listach ktoś szepnął"nie mów"w obawie, że się wygada i powie o tym, że były dwie listy na dwa samoloty. Ktoś pilnował, żeby o tym nie powiedział."