21.11.02, 14:58
Witam.

już si ode mnie nie uwolnicie ;-)

Symulacja wirtualna, czyli śmierć wirtualna


Mówi Goon Łacewi:
W ciemnościach pnączem wymachując chwastu, wychodząc na ulicę w deszczu
bredził poczciwy, główny nasz bohater, że czas i miejsce nie to.
Gdzie indziej no i kiedy indziej mógłby na przykład nie iść w deszczu,
lecz tego wieczoru przedziwnego już nie miał siły się chować. Szedł więc
przed siebie po kostki w wodzie, w kurtce zmoczonej, z wodą na karku,
machając ciągle badylem chwastu.
...zatrzymać nagły wypływ myśli bez zwracania najmniejszej uwagi na treści,
jakie niosą ze sobą, gdyż proces ten bez wątpienia zawsze, gdy wciągnie,
staje się dla podmiotu wejściem w świat iluzyjnej abstrakcji własnego umysłu,
a taka reakcja w efekcie okazuje się definitywnym (przynajmniej dla tej
sytuacji) zerwaniem wszelkich więzów z rzeczywistością, czyli stanowi
jednoznacznie poważne zagrożenie dla nastąpienia zjawiska pospolicie
nazywanego życiem.
“Żyć to znaczy umrzeć”, jak powiedział Nostron Zawraczny, genialny
wynalazca w stu procentach bezpiecznego, najnowszej generacji, opartego o
najświeższe zdobycze techniczne tzw. systemu rozwierania wrót czasowych.
Zdanie to wypowiedział on tuż przed momentem debiutanckiego uruchomienia
swojego wynalazku w LABORATORIUM WALKI Z TYM, CO NIEUNIKNIONE, po czym
zanurzył się miękko w przytulnych czeluściach świetlistej komory, w kabinie
hibernacyjnej.
Gdzie indziej zdanie to znaczyć mogłoby zupełnie coś innego, lecz tutaj
właśnie niosło ze sobą olbrzymi ciężar gigantycznego przeładowania treścią.
Treścią tak wielką, że gdyby nie forma, która ją niosła, eksplodowałaby w
monstrualnych przetężonych refleksach i rozbłysła jak zwoje błyskawic w
tysiącznych zwielokrotnieniach kończących swoje tory dokładnie w punkcie
między oczami tuż pod łukiem brwiowym.
“Zatrzymując czas wchodzimy w wieczność”-pisał Zawraczny w swoich
pierwszych pracach-”...umierając zatrzymujemy czas. Życie to cena, jaką
płacimy za to uczucie błogiej spokojności za bycie ! Za niezmienne trwanie !.
Być albo ... żyć
-oto jest pytanie!”
Nie minęło wiele czasu, jak od prac filozoficznych Zawraczny przeszedł do
prac naukowych. Przeniósł w technikę twory swe myślowe i chwytał, na nowo
chłonął ich realizację.
Czynnikiem, który zadecydował bezpośrednio o takim przebiegu sprawy było
ni mniej, ni więcej, ale właśnie przemijanie, które Zawraczny odczuwał tym
intensywniej, im bardziej rozwijał swoje teorie. Z początku wszystko
traktował jak zabawę, z dystansem, leciutko, ot! pisał po prostu, póżniej zaś
czytał wszystko znajomym w kawiarni przy piwie, paląc papierosa, stwarzając
przy tym aktorsko wrażenie, iż wierzy niezbicie w to, co pisze.
Tak się zatracił pewnego wieczoru w tej grze przepływu własnych myśli, że
zrodził bezwiednie w sobie rozrastające się pragnienie, jak się później
okazało, inwazyjnie przytłaczające świadomość.
...A było to pragnienie wyśnienia własnych snów. Zupełny abstrakt wtłoczyć w
rzeczywistość tak, by nie burzył ogólnej harmonii, by współgrał, istniał na
jednym poziomie z czymś zupełnie od siebie różnym gatunkowo.
To był początek. A teraz dalej.
Następny proszę. Kilkadziesiąt groszy-znaczek na kopertę i moment wrzucania
listu do skrzynki. I znów bałagan na ziemi pocztowej, a jutro rano w sklepie
po mleko z kacem gigantem i trampkiem w mordzie.
A teraz wdech i później wydech z ręką rozgrzaną na długopisie, a na zegarku
czwarta z minutami
-Późno, czy wcześnie?
oto jest pytanie
Impreza była dzisiaj nie wyjęta. A wszystko zaczęło się od kremu z jagodami
pod parasolem.
Obserwuj wątek
    • szprota1 I mam nadzieję, że 21.11.02, 17:20
      naprawde się od ciebie nie uwolnimy.... witaj, Ziedrzcu raz jeszcze- niech kwitnie przyjaźń łódzko-lubelska- i zaglądaj tu tak często, jak tylko ci na to czas pozwoli!
      A ja się może kiedyś bardziej w klimacie dopiszę (najlepiej mi się pisze na kacu)
    • aard Obiecanki, cacanki 10.12.02, 15:53
      Już się uwolniliśmy, i to bez wysiłku, jak widać :-(
      • szprota1 Re: Obiecanki, cacanki 10.12.02, 16:33
        A ja tam wierzę, że wróci...może by Ziedrzca czym zanęcić?
        • ziedrzec Re: Obiecanki, cacanki 12.12.02, 12:50
          Te cacanki szczególnie mię nęcą.
          Nocą miękką mięcą.
    • ziedrzec Drobniutkie fale 12.12.02, 12:59
      Drobniutkie fale obijają się z nieledwie niesłyszalnym pluskaniem o nadgniłe
      już belki mojej tratwy. Rzecz przedziwna wyłania się z czeluści czasu i
      przemawia: „Oto jestem!”. Zasłuchany w niezrozumiałą mowę zanurzam się, coraz
      dokładniej widząc nieład i rozrzucenie niknące w szeroko sennym kilwaterze.
      Rozleniwiony długą, nużącą bezcelowością dryfu nie spostrzegam początkowo
      zmiany, a gdy rzeczona pojawia się i związuje się ze mną na dobre, jest już
      ciut za późno na ewentualną świadomą manipulację. Cóż... stało się.
      Naraz patrzę i napatrzeć się nie mogę. Coś jakby ze snu wyjęte, skurczone
      między horyzontem bezkresnym a strzępkami skojarzeń zakrytych kurtyną deszczu.
      Nadciąga mroczna burza. Pod pokładem trzecie pokolenie gnijących kartofli (obok
      ryb moje jedyne pożywienie). Duży balast- wszystko trzeba znów wyrzucić do
      diabła precz, zostawiwszy sześć, czy siedem dorodnych sztuk do dalszego
      rozrodu. Siny kłąb formuje się w potworny porozgałęziany dziwotwór powietrznej
      trąby.
      To był początek, który za nic w świecie początkiem być nie chciał. A jednak,
      wbrew wszystkiemu, ogromne monstrum zaczyna zbliżać się i oddalać. Już sam nie
      wiem, co począć w tej niepewnej chwili. Postanawiam pogodzić się z nadchodzącym
      losem. Z zamszowego cylindra, w który przybrana jest moja łysa czaszka, a który
      odziedziczyłem po dziadku mojej jedynej ciotki Izabeli, kukułcze jajo
      obwieściło five’o clock. Z niepewną miną przebieram się ceremonialnie w
      prążkowany frak, praktyczne wełniane skarpetki koloru ecrú, ściągam z masztu
      zamaszyste peruwiańskie pantalones i włączam czajnik. Woda bulgocząco dociera
      do progu wrzenia i słyszę tradycyjny świst. Nie dobiega on jednak z czajnika.
      Trąba rozbryzguje się na tysiące malutkich, białych strzępków morskiej piany...
      ufff.... odetchnąłem.
      Nagle widok nowy – oto niewinne strzępki piany bajecznie przeobrażają się w
      świecące ogniki świętego Elma. Stają się coraz większe, aż wreszcie stanowią
      jedyne zjawisko, jakie obejmuje swą projekcją ekrany moich superpowiększających
      okularów noktowizyjnych zakładanych przeze mnie wyłącznie w tej wyjątkowej,
      cyklicznie jednak powtarzającej się w ciągu mojego, swoją drogą spiralnie
      realizowanego życia, chwili. I zawsze, zawsze w takich chwilach odzywa się moje
      serce. Potworne kłucie promieniujące od mostka na całą klatkę piersiową.
      Drętwieją ręce, nie mogę złapać oddechu. Czas staje w miejscu, sekundy
      cierpienia rozwlekają się aż po horyzont rozświetlony zielonym światłem słońca,
      które wyjrzało przed chwilą.
      Zaraz, zaraz... Z i e l o n e s ł o ń c e ??? Co się dzieje??? Czuję, jak
      macki obłędu zrywają mi kapelusz, a ukochane kukułcze jajo z panicznym „kiuwit!
      kiuwit!” odlatuje, gdzie pieprz rośnie gęstymi kępami na czarniawym brzegu
      pełnym różowych muszelek kauri. Ląd! Widzę ląd! Ludzi na lądzie! Jestem
      zgubiony!!!
      Groźba zgubienia samotnej egzystencji zagląda przez moje okulary. Zdejmuję je
      czym prędzej, by upewnić się, czy to prawda. Niestety... jestem pośrodku
      pomiędzy kolorową iluzją a słowopotokiem kuchennych tudzież zupełnie
      niepotrzebnych urządzeń. Nie wiem, co gorsze.
      Myślałem nad tym jeszcze chwilę, gdy niespodziewanie, niby znikąd przyplątuje
      się do mnie już dawno zapomniany, a do końca niepoznawalny symbol. Nieokreślony
      w swej złudnej tendencji do ubarwień.
      Odłożyłem paletę do koszyka na palety misternie utkanego przez zaprzyjaźnionego
      pajęczaka z rodziny o dziwnej łacińskiej nazwie nadanej przeze mnie w roku,
      dajmy na to, dwudziestym trzecim, podczas siódmej ekspedycji do Tybetu via
      Kuala Lumpur. Pędzel jednak przez nieuwagę wciąż dzierżyłem w wypielęgnowanej
      dłoni wiedeńskiego arystokraty w pełnym rynsztunku, to znaczy: nieodłączna
      laska ze złotą gałką (potężna broń we wprawnym ręku), cylinder ze srebrnej
      gipiury, peleryna podbita purpurowym gronostajowym puchem oraz szpada. Teraz
      mogłem odda się narastającej pasji uwiecznienia tego, czego byłem świadkiem.
      Usiadłem wygodnie w fotelu, gdy kurtyna opadła z wielkim skowytem.
      Publiczność zaczęła klaskać.
      • aard Czysty surrealizm w najlepszym wydaniu... 05.06.03, 14:50
        Ziedrzcu, gdzieżeś Ty?
        Napisałem do Cię na GG, może jest szansa Tój w Utopii udział reaktywować?

        PS. Swoją drogą tak dawno to czytałem, że dopiero pointa mi przypomniła, że
        jednak znam ten tekst...
    • neochuan Re: COKOLWIEK 05.06.03, 14:20
      Kuala Lumpur. Tak bez związku, ale mi się skojarzyło.
      • zamek Australia zdemaskowana! 06.06.03, 12:17
        Kóala Lumpem!
    • neochuan Forum o zwierzątkach!!! 11.06.03, 13:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11923&w=6440529
      Gwoli uwagi kol. Eyemakka ninieszem kopiuj wklej
    • neochuan a kiedy 09.06.04, 15:45
      a kiedy napisano już wszystkie posty do napisania, założono wszystkie wątki do
      założenia i usunięto wszystkie do usunięcia, wyszukano wszystko, co można było
      wyszukać, kiedy powiedziano już wszystko, co było do powiedzenia (i
      niedopowiedziano, to, co niedopowiedzone być miało), kiedy wreszcie wszystko
      już było w czasie przeszłym dokonanym i nawet czas ten już dawno przeminął,
      wtedy
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      ...
      ..
      .
    • latajacy_rosomak w przyrodzie jak i Rezerwacie musi być równowaga 25.04.05, 07:01
      Niech cokolwiek i gdziekolwiek połączą swe pnącza na piersiej stronie.

      A podbiłem ja - ktokolwiek.
    • aard Ech*, a Ziedrzec sam obiecywał 26.04.05, 20:27
      że już się nie uwolnimy...
      eech...
      • huann Re: Ech*, a Ziedrzec sam obiecywał 27.04.05, 01:08
        aard napisał:

        > że już się nie uwolnimy...
        > eech...


        może On surrealista jaki??...
    • prosty_banan COKOLWIEK 29.04.05, 11:11
      byle to był banan
    • huann ziedrzec! 02.07.05, 14:28
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16223&w=25625855
      :)))
      • ziedrzec Re: ziedrzec! 03.07.05, 00:07
        rzyje
        • szprota wow :D 03.07.05, 11:46
          ale teraz już się od ciebie nie uwolnimy?
        • aard hurra! 04.07.05, 10:22
          A jak się wystawa warszawska udała? (nie mogłem się zjawić, ale kciuki
          trzymałem :)
    • szprota COKOLWIEK rzadki ten Ziedrzec 04.07.06, 14:33
      już nie będę narzekała na Dziada.
      Aha, macie wszyscy pozdrowienia od b00g13go.
      • aard Re: COKOLWIEK rzadki ten Ziedrzec 17.06.08, 15:13
        szprota napisała:

        > Aha, macie wszyscy pozdrowienia od b00g13go.

        Ooo! Dziękujemy! Pozdrów wzajemnie :)
        • szprota Re: COKOLWIEK rzadki ten Ziedrzec 17.06.08, 23:46
          Z przyjemnością. Prosi dać znać, jeśli kto idzie na chlewik.
          • aard E? 18.06.08, 09:32
            Chlewik?
            • huann Re: E? 18.06.08, 10:45
              morze świnka.
              ponoć to dobre.
              • szprota Re: E? 18.06.08, 23:22
                a może lubi drzeć ryja. Nie wiem.
                • aard No więc? 19.06.08, 11:31
                  Bo nie wiem, cyz to oznacza szansę na szprotkanie z b00giem czy
                  wręcz przeciwnie - Niemcy w finale? (fuj!)
                  • szprota Re: No więc? 19.06.08, 23:28
                    szprotkanie w najbliższym czasie wykluczone, chyba że przyjedzie góra do
                    Mahometa. Po prostu przeczytałam jego opis na skajpie...
    • huann COKOLWIEK 24.06.07, 11:23
      nie COKOLWIEK, tylko <a
      href="wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,60935,4244677.html?
      i=1">Wybałuszka!</a>


      ps. a czy COKOLWIEK to STULECIEPOMNIKOW?
      • huann COKOLWIEK GROARR 24.06.07, 11:24
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,60935,4244677.html?i=1
        • lavinka o la la...<> 24.06.07, 16:55
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,60935,4244677.html?i=10

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka