szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 06.11.04, 23:18 sent by Yavor (:*) Klient: -Czy jak wyślę esmesa po polsq na numer ukraiński, to on dojdzie przetłumaczony na ukraiński? Odpowiedz Link
aard NIESTETY 15.11.04, 11:50 dzisiaj nie będzie pociągokołu, ani górokołu, bo aard zapomniał ze sobą do pracy karteczki :/ Zdradzę tylko, że byliśmy abderytami powered by zygzyg (c) słownikscrabblisty Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.6.11.2004 W ZAPICQ 06.11.04, 23:27 Obecni: Szprota, Holly, Siekierka, b00g13_znienacka 3 o'them powered by rypki z ferajny Szprota: -Na pewno ktoś mnie rozumie! Holly: -Na pewno nie! Szprota (z akcentem rozpaczy): -Dlaczego?! Holly (wykładowczo): -Bo to wynika z teorii komunikacji. Holly (qltywując swego doła): -Nawet użalać się nad sobą nie potrafię. Szprota (serdecznie do b00g13ego): -Zeus, osiągnąłeś taki stan promienienia*, który za chwilę skończy się zgonem. -- *siła promienienia b00g13ego jest wprost proporcjonalna do ilości spożytego przezeń piwa Odpowiedz Link
aard DRYNDA BIBLIOTECZNA Z DN. 8.11.2004 09.11.04, 09:52 Obecni: Neochułłan, aard Motto: Palenie powoduje inflację umysłu (c) aard do Pani Kioskarki aard: -Korzystaj z życia... Neochułłan: -Bo inaczej życie cię wykorzysta aard (podczas rozmowy o górze pt. Jałowiec): -Przydałaby się niezła jałówka. Neochułłan: -Na Krowy z tym! Neochułłan: -Wszystko przemija, nawet Mięguższa żmija ze swą Cupryną aard: -Nie ma róży bez wiatrów aard (już na dworze): -Piździ nam, spuści nam! Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.11.11.2004 W REZERWACIE 11.11.04, 15:49 Obecni: Szprota, b00g13 motto: "Zgoliłem wąsy i teraz mi łyso" (c) b00g13 b00g13: -Nie lubię mieć świeżo ogolonej głowy, bo każdy włos układa mi się w inną stronę. Szprota: -To, co robimy, nie jest działalnością black-metalową. b00g13: -Masz rację. A przecież lepiej być prawdziwym nekro niż nim nie być. Szprota: -Uzasadnij. b00g13: -Nie potrafię. Trzeba by było spytać prawdziwego nekro, czy tak faktycznie jest. Szprota: -A znasz kogoś takiego? b00g13: -Tak, mój dziadek jest prawdziwym nekro. Szprota: -A da się z nim pogadać? b00g13: -No, cóż, jest z tym mały problem... Odpowiedz Link
latajacy_rosomak NOTATKA Z PRÓBY Z DN.11.11.2004 W WODZIERADACH 12.11.04, 20:39 Obecni: Gajos, Szymon, Rosomak Rosomak: January mówi prawdę, a Dusia blefuje. Szymon: Dusia nie żyje. Rosomak: Ale January ma brata - February go zwą. Szymon: A ich siostra to March. Gajos: Oraz April Lavigne. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.13.11.2004 U SIEKIERKI 14.11.04, 15:39 Obecni: Szprota, Holly, Siekierka, Mysza i MoTłoh okoliczności: maraton filmowy bez cienia powodu Motto: Ja byłam u fryzjera cztery razy w życiu, w tym dwa z powodu zamążpójścia (c) Mysza Szprota (wąchając torebkę po czipsach keczupowych): -A to te czipsy tak waliły...! MoTłoh: -A Holly stwierdził, że coś tu wali dupą. Holly: -Jesteś delikatny jak wojownik Hesbollachu sikający na Ścianę Płaczu. MoTłoh (bynajmniej nie zmiażdżony homeryckim porównaniem): -Słyszałem już ten tekst. Powtarzasz się. Holly (obronnie): -Ale to dobry tekst i wcale się tego nie wstydzę. Szprota: -A co ważniejsze, nie jest twój. [w trakcie dyskusji o tym, że teraz się rodzi więcej dziewczynek] MoTłoh (złowieszczo): -Cos się dzieje. Co sie urodzi, to same dziurawce. Holly (pogodnie): -Ciesz się. Wojny nie będzie. Mysza (wlepiając wzrok w gęstwinę jemioły, spod której wychyna przedmiot dyskusji): -Mam pomysła. Zabierzmy Siekierce żyrandol. MoTłoh (z mężowską troską): -Ale on się nie nadaje do wysokiego mieszkania. Mysza (z żeńską troską): -E tam. Wystarczy klosze zamontować od góry. Siekierka (nieśmiało): -Jeśli mam coś do powiedzenia, to też go lubię. Mysza: -OK, zostawimy ci jemiołę. Siekierka (refleksyjnie): -Jak to jest się zepsuć? Mysza (ostrożnie): -To chyba ma coś wspólnego z trądem. Szprota (z zapartym tchem śledząc perypetie bohaterki "Notting Hill"): -Nie rozumiem, ja nie mam takich problemów. MoTłoh: -Czy to ma jakiś związek z tym, że nie jesteś sławna? Szprota: -Bezposredni. MoTłoh (w trakcie rozważań dotyczących sylwetek różnych aktorek): -Calista Flockhard bedzie karmiła dziecko łopatkami, bo bardziej wystają niz piersi. Mysza: -Kiedyś pisałam klasówkę z historii o Leonardzie Da Vinci i nie mogłam się odczepić od Di Caprio. Szprota (nostalgicznie): -Dobrze, że za moich czasów go nie było. Siekierka: -Leonarda da Vinci? Szprota (pocieszająco do powalonej sceną rozstania Myszy): -Nie płacz, ten film na pewno dobrze się skończy. Mysza (ze smutkiem): -Nie. Oni chyba jednak się zejdą. Mysza: -Ostatnio w lesie byliśmy, jak jechaliśmy do Skarżyska. MoTłoh (wkurzony): -Jak ty na moją mamę mówisz?!!! Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.15.11.2004 W BIBLIO* 15.11.04, 23:43 Obecni: Szprotaard, Paweł-Strzałka, Michael00, Holly, Huan, b00g13, Dova, Kasia, Latający Rosomak, przelotnie Magda i Paulina Motto: Chyba nie będzie dzisiaj dobrego szprotokołu: mam teksty mądre, ale nieśmieszne © Aard all powered jako Żydzi tego forum konsumpcją żółtych szaronów Magda: -Nie zostawiłam tutaj zapalniczki? Była z żyrafą. SzprotAard (na wieść o żyrafie wszczynają gorączkowe poszukiwania zapalniczki.): -Musi się znaleźć! Jak z żyrafą, to musi! Magda (bagatelizująco á la dziadek z „Ust Micka Jaggera”): -Ale to taka mała żyrafka była… Huan:- Kupiłem sobie szczoteczkę do zębów. Aard: -A ja czarny ciągnik Huan: -Cóż za potworne uczucie upodlenia. Huan (o przyroście na RU): -Ja muszę wszystko zobaczyć, z tego, co widziałem. Aard (kultywując beskidzkie wspomnienia): -Oddzielałeś mnie od swojej towarzyszki kolanem. Huan: -To nie była towarzyszka i to nie było kolano. Aard (z niepohamowaną ciekawością): -Co masz, co masz? Holly (ponuro): -Podstawek do czytania. Aard: -Klęcznik, znaczy. Aard (kusząco do Kasi w trakcie odnoszenia kurtek do szatni): -Jakbyś chciała numerek, to ze mną. Szprota (domyślnie na widok miny Aarda): -Znowu jesteśmy chujowi i niezabawni? Aard: -Nie. Nadal. Huan: -Rozmawiacie o okularach, co są na dal? B00g13 (z rzetelnym obrzydzeniem na widok Huana podpalającego słomkę niby fajkę): -Narhuan! Huan (zaciągnąwszy się słomką): -Kurwa, to pachnie jak święto zmarłych. [podczas degustacji szaronów – owoce były wielkości przeciętnej papryki] Aard (przekrawając szarona na pół): -Zakładam, że w środku jest pestka. B00g13: -Nie, w środku jest mały orzeszek, który się je i tylko on jest jadalny. (chwila skupionego ciamkania) b00g13: -W smaku przypomina dalekiego kuzyna ziemniaka. Holly: -Masz na myśli banan? B00g13 (ze znawstwem): -Kobiety to uwielbiają! Aard (z nagła zainteresowany): -Ale co? B00g13: -Obrzezanko. Aard (z rozczarowaniem): -Myślałem, że coś odkrywczego. Huan: -Czy może być coś bardziej odkrywczego? Aard: -Czy ciebie drażni, jak mówię do ciebie zyg zyg zyg? Dova: -Jeszcze nie. B00g13 (z dumą): -Ja jestem pedofilem! Szprota: -Nie, ty jesteś florofilem. B00g13 (rozgłośnie klepiąc się w czoło): -Nie!!! ja jestem tym, no, filatelistą!!! (ktoś): -Zawsze zaczyna się od dziecka. Huan: -A kończy na kancerze. B00g13 (widząc Szprotę usiłującą to wszystko zaszprotokołować): -Przestań, Huanie, bo utrudniasz jej zadanie. Huan (filozoficznie): -Czym jest najdłuższy nawet długopis wobec wiecznego pióra… B00g13 (obezwładniony kolejną dziewczyny uradowaną na widok Aarda): -Może kiedyś się doczekamy, że jakaś laska wejdzie i się z Aardem nie przywita… B00g13 (wyniośle do Holly’ego): -Nie będę z tobą rozmawiać! Holly: -Ale to ty zacząłeś…! Aard (do błaznującego b00g13ego): -Ja jestem głupi, ale ty jesteś pajac! Rosomak: -A jak się ciebie kliknie w brzuch, to jakieś głodne dziecko dostanie obiad? B00g13: -Prędzej obiadem! Aard: -Obiadem Szaronem. Huan: -Opiatem? B00g13 (podenerwowany knuciem Holly’ego): -Trzymaj tę rękę na widoku. Holly: -Przecież trzymam. B00g13: -Na MOIM widoku. Holly (uwodzicielsko): -A gdzie masz widok? Aard (od pewnego czasu bez humoru do milczącego, ponurego Majkela): -Majkel, nie przedrzeźniaj mnie…! Holly (przepełniony poczuciem winy za pozbawienie Aarda humoru): -Przepraszam, ja naprawdę nie chciałem…! Huan: -Nie przepraszaj, on się do ciebie nie odzywa. B00g13: -Ale przeprosiny może przyjąć milcząco. Fakt, rzadko go słyszę milczącego. Holly: -Ja naprawdę nie chciałem, żeby on to powiedział…! B00g13 (sięgając po program festiwalu gór): -Przepraszam, czy to są kandydaci do Salvadora? Aard: -Majkel, pojedziesz ze mną do Peru? Michael00: -Kiedy? Aard: -Jak wygram w totolotka. Każdego dnia się spodziewam. Huan: -W przeciwieństwie do Hiszpańskiej Inkwizycji. Huan: -Do Biedronki płynie się żabką. Wieczór urozmaiciły następujące performance, instalacje i happeningi: - trzymanie ręki Aarda, wyciągniętej do Rosomaka przez cały czas, gdy jej adresat nabywał drogą kupna colę, przez b00g13ego - nadzianie szarona wykałaczkami, a następnie spalenie tychże przez b00g13ego i Huana - próba sił mentalnych pomiędzy b00g13m a Hollym polegająca na przesyłaniu głupich uśmiechów za plecami adwersarza, uwodzicielskich spojrzeniach i niedwuznacznych przysuwaniach do siebie krzeseł - & finally opus magnum: podniesienie lewej nogi przez b00g13ego -- * po co ja w ogóle zaznaczam, że w biblio, przeca to oczywiste... Odpowiedz Link
pawel-strzalka ekhm 16.11.04, 13:00 pawel-strzalka oczywiście milczał a kiedy sie RUsomak zjawił? czyżby po moim wyjściu na spotkanie z Osamamą? Odpowiedz Link
aard Hehe :-D LOL 16.11.04, 13:30 > a kiedy sie RUsomak zjawił? czyżby po moim wyjściu na spotkanie z Osamamą? Hehe, to było najsurrealniejsze. Minęliście się w drzwiach - on Cię widział :p Odpowiedz Link
pawel-strzalka Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 14:45 to było takie małe najeżone w okularach? Odpowiedz Link
latajacy_rosomak Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:39 > to było takie małe bo się w sobie zamknę...! Odpowiedz Link
pawel-strzalka Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:44 no coś ty rosomaku? buzi na zgodę, hłehehłehłe Odpowiedz Link
latajacy_rosomak Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:45 przepuściłem Cię w drzwiach i wystarczy:P:) Odpowiedz Link
pawel-strzalka Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:48 bo tego wymagała kultura, po pierwsze: ja wychodziłem, po drugie: ja jestem starszy <a starszym sie ustępuje>, po trzecie: to mi się ciężko wchodziło po schodach :/ ale uprzejmy z Ciebie młodzieniec :D Odpowiedz Link
aard GÓRONÓG Z DN. 11-14.11.2004 W BESKIDZIE MAŁYM 16.11.04, 09:39 Obecni: Neochuan, aard oraz rotacyjnie pociągowi, schroniskowi i chatkowi znajomi. Speszyl gest star: Babcia_Iza w pociągu z Tomaszowa Maz. do Krakowa Motto: Ty abderyto! (c) "Słownik polskiego scrabblisty" via aard Powered by: zyg zyg zyg! (c) j.w. via Neochuan Chuan (w pociągu): -Zaraz będzie Dęba. aard: -Tam staje? Chuan: -Nie Potem się okazało, że jednak staje. aard: -Co tam stoi w polu? Strach? Drop? Chuan: -A little drop of poison. Babcia_Iza (podczas dyskusji o topografii Słupska): -Niedaleko, gdzie ta rozróba z policją była. Chuan: -To gdzieś na Wojska Polskiego. B_I: -Żeby nieboszczyki na cmentarzach dawali pieniądze, to cały cmentarz byłby dzień w dzień zabity. B_I (podczas dyskusji o bezskuteczności leczenia w kurortach): I tężnie, i też nie! aard: -Mózgowo-rdzeniowa orkiestra dęta robi nam... Chuan: -Krzyż pański. aard: -Czy pan sje zacjonga? Chuan: -Tylko przy goljeniu. Chuan (pokazując na mapie przysiółek o nazwie Do Szatana): -Zapalcie czarne czoło! aard: -Co to są te kibuce? Takie kohabitacje, gdzie biorą młodzież, żeby ich spartaczyć? Chuan: W pociągu do Zakopanego konduktor pogrzebowy. Chuan: U nas na śmietnikach jest napisane "Bracia Strach", zawsze wiem, gdzie jest śmietnik - po wielkich oczach poznaję. przygodna_współpasażerka#: -Straciłam ruchabę czasu. Chuan&aard (szprodukcja wspólna): -Lepszy handszpak na kabestanie niż gołąb, gdy nie stanie. -Chillout - muzyka chilijskich emigrantów -Kuno z Chorwacji! Ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto tobą płacił! Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo Zagrzebię po tobie. aard: -Jak spotkamy grubego zwierza to będzie ho ho łów! Chuan: -A jak małego, to będzie koście liska i zakopane! Chuan: -Korale to strój indoorowy Chuan (po zejściu do miasta mieliśmy pójść na pizzę): -Picka się zbliża. Wielkimi krokami. Chuan: -Moze założymy szkołę filozoficzną? Tak jak byli sodomici... nie, sofiści aard: -SOKiści Chuan: -Tak by byli Abderyci Dnia Trzeciego - przedwczorajsi. aard: -Jeszcze byli apologeci Chuan: -Ale umarli z zachwytu. aard: -No i basiści z popsutymi zębami. Chuan: -I kiełbasiści... aard: -Z jadowitymi! Sen by Chuan (piosenka): I gdzie tak gnasz? Koła tak piękne masz, Dziś jesteś snem, lecz jutro TGVem! Chuan: -Non omnibus mortadela aard: -Non Holmes Moriarty. Chuan: -Golonka Sobotniej Nocy Chuan (na widok ładnej współpasażerki): -Aż mi gacie spadły z radości! aard: -Z tyłka Chuan: -Mój tyłek jest moją radością. Oczywizda było sporo więcej, ale szprotokolanty wędrowały, imprezowały, więc pisać czasu nie miały. Dzierzbór występuje w próżni! Odpowiedz Link
aard MECZOKÓŁ Z DN. 17.11.2004 W BIBLIO ofc. 18.11.04, 08:55 Obecni: Neochułłan, Michael00, aard i qpa_bywalców Speszyl Gest Stars: Szpaq i Andrzej Strejlau-Ale-Nie-Trafi-u Motto: Był bardzo dyskretnym uczestnikiem tego Meczu (c) AS Neoprzysłowia: -Dla mnie w zoomie bez rusznicy -Bibułka to BigMac -Spieszmy się SMSować - ważność tak szybko wygasa -Kiedyś normą był ogół, a teraz jest magister -To było Rząsie wbrew Szpaq: -Proszę państwa, za chwilę hymny obu państw. Chułłan: -Kopnął go w kalendarzyk aard: -Małżeński Z cyklu na "Wąt i Wacik z tym!" Biblio po raz kolejny przedstawia szprodukcję zbiorową pt. "Krzynów na przednówie": W polskiej reprezentacyjce grają następujące piłkarzyki: Krzynów, Rząska, Dud, Bączek, Szymowiak, Hajtko, Franowski oraz Milka i Kłosek. Większość z nich zresztą grywa w rogryweczkach UEFkA i FIFkA o różne pucharki. aard: -A kochana Krzynówa to utrzymana. Chuan: -Krzynów do Duda, teraz się uda. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 18.11.04, 12:28 sent by Yavo Klientka: -ile ja mam bezpłatnych minut jeszcze? Yavor: -Podam pani numer, pod który należy zadzwonić, by się tego dowiedzieć. Klientka: -Aha, czyli mam zadzwonić pod skarbonkę? Yavor (ostrożnie): -No...tak... PP: -I od kiedy pani nie może? Od dwóch dni?...smsów wysyłać...? Odpowiedz Link
szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN.20/21.11.2004 W BIBLIO 22.11.04, 10:25 Obecni: SzprotAard, Lina, Wiedżmoon, Bartek, CallB, Alicja, Banan, dama_Banana + kilkanastu uczestników Festwialu Gór i/lub wypraw na Elbrus, Mont Blanc i Aconcaguę Motto: Kumite ergo sum! (walczę, więc jestem) (c) Aard Bartek (oglądając breloczek Liny): -To jest agat. Aard: -Nie, to jest paulin. Wiedźmun (tłumacząc, czemu kibicuje Barcelonie): -Chodzi o to, że Barcelona jest fajną drużyną... Aard: -Taką pluszową... Wiedżmun (niezrażony kpiną): -A jeszcze bardziej chodzi o to, że ja nienawidzę Realu. Wiedźmun: -Daleko jeszcze? Aard (monotonnie): -W prawo, w lewo, po jednym krzyżu dla każdego... cholera, spaliłem gwoździa! Wiedźmun (beznamiętnie): -Ty betonie. TAKO RZECZE AARD: Aard: -Dzierżbór przestępuje z nogi na nogę. Aard (o Huanie): -Jasiu pisze bardzo fonetyczne esemesy i bardzo fajnie się je czyta. Aard: -Dzisiaj spałem między Kingą a brzegiem Justyny. Wiedźmun (czując, że słabnie w dyskusji z Aardem): -Mieczem wojuję. Aard (proroczo): -I od pizdy zginiesz. Maciek: -Co robisz w Sylwestra? Aard (patrząc bezradnie na Szprotę): -Co ja robię w Sylwestra? Odpowiem, że nie wiem. Maciek: -Szkoda. Huan (omal wierszem): -Półtorej porcji w Sphinxie zjadłem, dwie takie buły były. Alicja: -A Huanitę po drodze zeżarłeś? Huan: -Festiwal czterech kultów i jednego szarika. Wiedźmun: -Impreza wojenna: na rody świata! CallB: -Ja bym pojechał do Kon-Ewki. ] aard: -Niezła polewka by była. Huan: -Ja byłem w Konewce, ale obok Spała, więc Inowróć. Huan (nucąc): -Szarik ojciec, Keri matka, Keri sąsiad i sąsiadka. Kerimatkę też kupiłem i się na niej Uerzyłem. [tytułem wyjasnienia: poszliśmy wynaleźć Huanowi prezent pod postacią kamiennego wianka. wiecie, jak trudno o kamienie w mieście? w końcu Aard znalazł kopalnię węgla piwnicznego i jął ów węgiel stamtąd dobywać. Szprota dzierżyła pomniejsze kawałki, zaś Wiedźmun zajął się rozłupywaniem większych. następnie węgiel upchnęliśmy do prezerwatyw sztuk dwie, obie firmy Unimil, jedną poświęcił Aard, drugą Szprota; po czem sczepiliśmy prezerwatywy w wJanuszek] Szprota (wręczając Wiedźmunowi bryłkę do rozłupania, głosem hrabiny rozkazującej lokajowi): -Wodzu, pierdolnij. Aard (upychając węgiel w prezerwatywie): -Nie mieści mi się, muszę obciągnąć. Szprota(stwierdzając, że węgiel ułożył się anatomicznie): -O, patrzcie, wielki, czarny penis, cóż za okropne uczucie upodlenia. Szprota (porównując oba napełnione kamieniami kondomy): -Ja mam większego. Aard (parając się czynnością jak wyżej): -Nie ma mniejszych kawałków? Szprota: -Wodzu pierdolnął i jeszcze pierdoli. Bartek (z niesmakiem, patrząc na palących skręty SzprotAardów): -Co wy palicie! Jak to wygląda! Szprota: -Ba! Ale jak smakuje! Aard: -Chujowo. Szprota: -Zapewniam cię, że chuj smakuje inaczej, ale nie namawiam cię do eksperymentów w tym zakresie. Aard: -W tej kwestii ja i tak jestem niepodatny na perswazję. CallB (przysłuchując się rozmowie): -Uwierzyłeś jej na słowo?! Aard: -A słowo stało się ciałem. Jamistym. Aard: -Kurwa. Wiedźmun: -Dupa. Szprota: -Pizda. Aard (do Huana): -Pizda. Podaj dalej. Huan: -Ja nie chcę! Odpowiedz Link
neochuan suplemenciuniczek, czyli... 22.11.04, 15:03 KALAMBÓRWOKÓŁ albo KALAMBROKUŁ: obecni: Ci, co zostali. miejsce:* 1. (kategoria: pojedzenie): z małej chrumki duży wieprz 2. (kategoria: sławna paść): Jan Sebastian Bach=Janek Wiśniewski Padł=Jan Himils Bach 3. (kategoria: urwałfilm): o jedną metę za daleko *z florocyklu aarda: Bez Zmian Odpowiedz Link
aard SZPROTOKÓŁ Z DN. 21.11.2003 MIEŚCIE ŁODZI 22.11.04, 12:52 Obecni: aard Miejsca: Irish Pub (marniutki koncert), Stereo (mikrokawałek filmu i króciutka rozmowa), Żabka, tramwaj, Festiwal Gór, samochód Krysi. Powered by: WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE, BĘDĘ SYUGNATURKOWAŁ (c) aard Szprotokół jest o tyle nietypowy, ze żaden z poniższych tekstów nie został wypowiedziany na głos. SUBSZPROTOKÓŁ DEL SUR: Wenezuelska grzywna to Caracas. Kto jest Bogoty, nie musi jechać do Kolumbii. Jak dłużnik z wierzycielem pojadą na równik, to są Quito. Kiedy ja i mój znajomy się na kogoś obrazimy, to jesteśmy kolegami po fochu. Artretyzm to skandalizująca sztuka. (cytując Chułłana): -Gdzie ta keja, przy niej ten gej? (dalej samodzielnie): -Gdzie ten mothafucka yuppi-aj-ej? (wstając od późnej kolacji): -Nie chce mi się zmywać. Chyba że się. Do łóżka. Odpowiedz Link
lolik2 przepraszam, że się wtrącę, ale... 22.11.04, 13:01 Jak dłużnik z wierzycielem pojadą na równik, to są Quito. bo przecież wszyscy doskonale wiedzą, że lepiej mieć długi niż krótki :) Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.21.11.2004 W REZERWACIE 22.11.04, 12:54 obecni: Szprota, b00g13, McRela okoliczności: usiłowania namówienia kąpa Szproty do emisji Invader Zima b00g13 (wlepiając wzrok w mnitor): -Ja to widzę w trybie szesnastkowym. Szprota (tonem urażonej babskiej dumy): -No, to nie był dla mnie komplement! b00g13 (usiłując znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla faktu, że Szproci net padł na wznak nawet nie kwicząc): -Może też masz po drodze jakieś drzewo?* Szprota: -Chyba nie. Jak mi zakładali net, to nadajnik był w zasięgu wzroku. b00g13: -Może urosło? Szprota: -To było pod koniec czerwca! b00g13 (tonem Obelixa): -A widziałaś kiedyś rosnące drzewo? Szprota (rzetelnie się zastanowiwszy): -...nie. b00g13: -To skąd wiesz, jak szybko drzewa rosną? Szprota (widząc b00g13ego usiłującego nie używać prawej, zagipsowanej ręki przy zakładaniu obudowy na kąpa): -Pomóc ci? ...(schłostana wzrokiem pełnym wyrzutu) Wiem, to jest najgorsze, co ci mogę powiedzieć... b00g13: -Jakbym sobie nie radził, to bym powiedziałaaaaaaaaaaarrrrghhhhhhhh. b00g13: -Zaplułem ci monitor, przepraszam. (chwila usilnego czyszczenia monitora) b00g13: -Zagispsowałem ci monitor, przepraszam. -- *tu warto nadmienić, że Szprota (jak również b00g13) dysponuje netem radiowym, który miewa chimery wobec przeszkód terenowych Odpowiedz Link
aard POLISOKÓŁ Z DN.22.11.2004 ZE ZNIŻKĄ PRACOWNICZĄ 22.11.04, 14:56 Obceni: Marta, Arek, aard Arek: -Marto, masz taką szkodę na nazwisko Gęsina? Akta przyszły z Konina. Odpowiedz Link
maginiak Szprotokół z 22.11. w Windzie Schindlera 23.11.04, 10:52 Obecni: Yavorius, Maginiak Yavorius (w reakcji na mamino karcące spojrzenie Maginiak): Jesteś Świętą Magdaleną od dzieciątka Yavorius. Odpowiedz Link
aard SZPROTOKÓŁ Z DN. 23.11.2004 OCZYWIŚCIE W BIBLIO 24.11.04, 10:52 Obecni: Kotbert, Michel00, Neochułłan, aard Motto1: Niepowtarzalna szansa – dziś będzie jak zwykle © Neochułłan Motto2: Piszemy szprotokół obaj naraz, bo Chułłan jest leworęczny, a ja prawo- i dzięki temu możemy się pod tym podpisać obiema rękami © aard Powered by zaległy performięs pt. “Ja mam do picia piwa dwie lewe ręce” by aard SUBSZPROTOKÓŁ CZEKAJĄC_NA_KOTBERTA: Chułłan: -A może Kotbert nie istnieje? Może to zbiorowa zoofilia? Chułłan (przyglądając się wszystkim wchodzącym): -Tworzymy taksonomię, bo taksujemy taryfą. Aard (taksując jedną z wchodzących): -To nie TA ryfa! ===== Z CYKLU „NA WĄT Z TYM” BIBLIO PREZENTUJE - JAK ZWYKLE - KRÓLA WŁADYSŁAWA ŁOKIEĆ W SZPRODUKCJI PT. „DRINY Z PĄPA” ===== Z bibliotecznej ulotki: paluchy, orzechy, barszcz z pasztetem, a do tego przyprawy: warzywo, jarzyna i kuchar – przy tym można powegetować. Z napojów dostępne są kawa po włochu, sok z czarnej porzeki, lampa wina Kadara, oraz wody takie jak Żubrówa, Monastyra, Jarząb, Becherówa, wiśniówa i woda po barmańsku. Ponadto z drinów oferujemy: ginek z toniem, koń z amaretą oraz pąp (woda Bols, Archer’s, sok pomarańczowy). Oczywiście wszystkie powyższe przechowywane są w lodówie bądź jej zamrażalniu. Albo w osobnej zamrażarze Chułan: -Oni złowili skalara Aard: -Bo mieli wektorową wędę Chułan: -Węda z hakiem i żyłą, a na haku musi być robal i wtedy można łowić płoty i ukleje. Chułan: Czapa niewida Aard: -I dżokeja z dachem Chułan: -A jak w meczu jest remis, to jest dogrywa. A do papierosa jest zapalnika. Aard: -I popielnika. Aard: -Ulica Woja Polskiego, Miecha Pierwszego. Chułan: -Władysława Łokcia. Za króla Stacha jedz, pij i popuszczaj pacha. Aard: -A był na Wącie aktor Jan Pech? Chułan: -Nie. Aard: -Ale on przynosi peszka. Chułan: -I jeszcze ten z brodą... profesor Bralec. Chułan: -Liczyłem na łucik szcząstka, ale poszła mi chrząka w kości. Mimo to weszłem na szczycik. Kotbert: -A ja miałam złamaną kość w szczenie. Chułan: -Chodzą pogłochy, że ona jest wegetarianą. Zwłaszcza po dożynach. Z CYKLU „NA KROWY Z TYM!” BIBLIO PREZENTU JU: Michael: -Emikrował to taki mikro wał. Aard: -Ale elektroniczny. Aard: -Emikrowałem Z krwymion twych na ranem... Chułan: -Byk mnie wyrażał... Chułan: -Dzielimy się po krówno, bo jesteśmy wkrówieni. Staczamy się po krówni pochyłej, ale to na wątek dla fizy-cow. Laska przy sąsiednim stoliku: -To jest bliska mi osoba, która nie wiem. Aard (wspominając Halloween): -Lampa a la dynia Michael: -Postawiłem krzyżyk na Kreskę, ale oczywiście wolałbym ptaszka w kółku Aard: -Kreski nie rób haftem krzyżykowym. Chułan: -„Faraon” – akcja się dzieje w męskim kościele. Aard (o Jasiu, który podarł paczkę firmowych zapałek): -A Chułan zrobił z Marlboro podarunek! Chułan: -Czapka niewitka to taka, co ją trzeba zdjąć, żeby się przywitać. Chułan: -Wzięlismy Kotbert w krzyżowy ogienek pytanek. Aard: -Na Wojciecha z popielniczka Chułan: -Iskiereka mrużka Chodź opowiem Ci bajekę Baja będzie długa Żyła sobie raz kurewna Pokochała graja Jak się o tym król dowiedział Kazał ściąć mu głowę. Aard: Steno, ty pizdko! Facet przy sąsiednim stoliku: -Potrzebuję kogoś, kto by mnie pociągnął – właściwie to mogłabyś ty, bo ty masz do tego kurwadryg. Aard: -Ja o chlewie, a on nie wie. (po chwili) Pisz. Chułłan: -Ja mam pisać Twoje żarty? Chyba żartujesz! Szprodukcja zbiorowa: Piza – popsuć coś w dobrej wieże. Chułan: Dog torant – pies, który jeździ koleją. Aard: -W niedzielę jadę do Gdańska oceniać zabezpieczenia muzeum przed kradzieżą. Chułan: -Ty w Gdańsku nie wrzeszcz... Aard: -Bo będzie po „Krzyku”? Chułan (który nie zrozumiał końtekstu, po wyjaśnieniu): -Bo ja jestem taki Oslo. Chułan: -Zapadła niezryczna cisza... mam pisać? Aard: -Nie, to będzie między wierszami. Aard (wznosząc toast): -Za urocze spotkania z niezwykłymi osobami Kotbert: -I z wami Aard: -Jesteś już prawie złośliwa Kotbert: -To była taka mała litrówka Chułan: - Mała litrówa – 0,9 Chułan bądź aard (zaległe): Koguto ergo suń. Chułan: -Jaromir Nohavica pochodzi z Českeho Tešina koło Třinca, ale jego poezja jest Ostrava. Aard: -Tylko za daleko już w nią zaBrnołeś. Chułan: -Czy Pragniesz? Aard: -Trafiliśmy z deszczu pod Łynę. Aard (usłyszawszy wynik meczu): -Załóżmy forum Leve Kozy, to byłby niezły Bayer! Chułan: Nie, ja jestem wierny krowom. Z CYKLU „TAKO RZE CHE NEOCHUAN”: -Niemcy zrobili linię Zygzygfryda, żeby denerwować Francuzów. -Ci niżsi to są Pigmeje, a ci wyżsi NBAje. A bory są Geni. -A to jest Mozaard! -Kryl iz gone – krew Edka -Trafiony, za to poziomy. (przy odgadywaniu dochodząc do czegoś w rodzaju „blaszany samochód z drewna”): - Każdy jest blacharzem swojego lasu. -Zegarmistrz jest dobry w te clocki. Facet przy sąsiednim stoliku: -Winda z buzka. Chułan: -Binda zwózka. Chułan (przy grze w kalambury, kategoria „zespół muzyczny”, aard pokazywał): Sleepknot Kotbert i aard: -ROTFL Chułan (tonem usprawiedliwienia): -Myślałem, że zasnął. Chułan: -Nad pięknym, mądrym dymajem. Aard: -Wien, Wien... Chułan: -Do zdjęć podwodnych najlepsza jest AGFA. A do zdjęć wulkanów najlepsze FUJI, a do konika – Konica. A fatalny Nikon. Do zdjęć słońca – Zenit Aard: -A do łysiny – Kodak. Aard: -Farby, które nie są robione z krylu to farby akrylowe Chułan: -A farby wodne to AgfaMcRele. Aard: -Purpurę robi się z jakichś małży Chułan –A roz wód z małżeństwa Odpowiedz Link
szprota zaplułam monitor zgodnie z obietnicą 24.11.04, 17:27 notatka służbowa z wczoraj z taryfy pracowniczej Szprota (kończąc rozmowę z klientem na pre-paidzie, który uzupełniał konta kilku telefonów): -Dziękuję bardzo za rozmowę, miłego wieczoru panu życzę i do uzupełnienia. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z KATARZYNEK W REZERWACIE I BIBLIO 26.11.04, 23:02 Obecni: W Rezerwacie Szprota, Zamek, McRela w Biblio SzprotAard, Kotbert, Huan i Huanita, b00g13 oraz akcydentalnie Michael00 [oraz mentalnie HuBar, jak właśnie się dowiedziałam;)] all Katarzynki powered by krowie prezenty (MZtka additionaly by MZtka, która po fachowych oględzinach MoTłoha okazała się być DragStarem Classic) motto: IN VITRO VERITAS! (c)Aard_zawczasu Zamek (opowiadając o "Kodzie Lenarda da Vinci"): -...no i jest tam Opus Dei. Szprota: -Ktorego? Zamek: -Nie, no, katolickiego. To normalne. Szprota: -...po Leonardzie. wspólna refleksja Szproty i Zamka: Załóżmy Bractwo Czegoś z Jakimś Takim Czymś. Będziemy się witać: - Dzień dobry, bo coś tam. Będziemy się żegnać: -Dobranoc, teges majonez. Będziemy się do siebie zwracać: -Siostro Jakcitambyło i Bracie Cośtamcoś. b00g13: -W drugim pokoju jest karaoke. Aard: -Nie wiem, która wiadomość jest lepsza: czy to, że karaoke, czy to, że w drugim pokoju. b00g13: -A mnie sie zdarzyło usnąć w wannach. Szprota: -Naraz? Aard: -To była wanna katamaran. Aard (z pretensją do Majkela piszącego coś na małym karteluszku): -Majkel, nie izoluj się i nie pisz własnego szprotokołu. b00g13: -Chciałem wziąć na bierzmowaniu Katarzyna, ale nie brałem bierzmowania. Huan: -Muszę się jeszcze z Majkelem przywitać. b00g13: -I w tym celu bierzesz deskę? (po chwili, widocznie czując się w obowiązku komentować rzeczywistość): -Huan wziął deskę i poszedł z nią do klozetu. Zawsze usiłowałem się dopatrzeć w jego poczynaniach elementu logiki. Huan: -Arsen i stare korony. Aard: -Należy to wziąć pod lupin. [b00g13 przytoczył autentyka o tym, jak pewien począkujący inseminator usiłował pobrać nasienie od byka. W tym celu na pierwszorzędną cechę płciową zwierzątka zakłada się specjalną rurkę, która jest wypełniona przyjemnie ciepłą wodą, bohater opowieści b00g13ego jednakowóż przegł i użył wrzątku] Huan: -Żeby napisać taką pracę, należałoby chodzić do inseminarium. Aard: -Nigdy nie byłem harcerzem. (zaciągnąwszy się po pępek) Teraz to nadrabiam. Huan: -Zuch chłopak. Huan: -Nawet niezręczna cisza nie trwa wietrznie. b00g13:-...o czym to ja...? Aard: -O tym samym, co Trójka, tylko gorzej. b00g13: -Ale z klasą. Aard: -Trzecią be. b00g13: -I czwartą a. Też mnie lubią. Szprota: -Od kiedy? b00g13: -Od drugiej. Huanita (napoczynając kolacyjkę): -W tej kanapce coś lata. b00g13: -Rosomak! b00g13: -Z powodów ideoligicznych nie jadam nieznajomych kanapek. b00g13 (wskazując na Aarda): -On psuje nastrój! Aard: -Ale dopiero odkąd przyszedłeś...zaraz. Ty przyszedłeś pierwszy? Aard: -Powinny dojść tak czy owak, przecież zmieniam przynajmniej raz dziennie. (...to było o słanych mu esemesach i częstotliwości zamian kart SIM, jakie użytkuje Aard) b00g13: -Trzeba było widzieć ten film, "Argh". Nie, "Aaaaaa". Nie! Szprota: -Może "Rrrrrr"? b00g13: -"Grrrrrr!". Bezwiednie przetłumaczyłem. [podczas gry w kalambury Huan wskazał na b00g13ego, potem na Szprotę, potem zrobił smutną minę i przeciągnął palcami po policzkach. hasło było: "obladyoblada"] Aard (defaultowo na widok bibliotecznej znajomej): -Czekaj, już cię całuję, tylko nie mam rąk. [podczas pokazywania kalamburu @ filmu "Cabaret" zażądano od Szproty, by pokazała nazwisko aktora grającego główną rolę. Szprota pokazała szczekanie, po dłuższych przebojach udało jej się naprowadzić towarzystwo na psa, błysk Aardziego geniuszu pomógł w dojściu do tego, że chodzi o rasę i poprzez sugestię czegoś małego i kudłatego b00g13 w końcu wymyślił Yorka. b00g13 (próbując sobie przypomnieć twarz inkryminowanego): -A teraz pokaż mi, jak wygląda Michael York. Huan: -Tak samo jak Michael Fox, tylko że to jest York. [nadal podczas gry w kalambury] Aard (do b00g13ego z zagipsowanym serdecznym i małym palcem prawej ręki): -Pokaż mi, ile słów, ale prawą ręką. Huan zadał wyjątkowo trudnego kalambura. Akustycznie szło to tak: b00g13: -Zespół. Amerykański. Gra jeszcze? Nie gra. Co mają na składzie? Gitarę, emeryta, który popełnił samobójstwo przez powieszenie. Kilku emerytów? I wszyscy się powiesili? Grali na przełomie lat 70-tych i 80-tych. I stracili wokalistę. Zabił się. Jest to jakaś wskazówka. Komu umarł wokalista w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat? Nazwa zespołu. Żołnierz. Maszeruje. Kilku żołnierzy maszeruje. Wielu żołnierzy. Pluton. Armia. Army of Lvers. Nie armia. I się uśmiechają. Podsumujmy: niezidentyfikowana bliżej ilość żołnierzy niezdecydowanie się uśmiechających, ale jest ich dużo. [chodziło o Joy Division] kalabur w wykonaniu b00g13ego, kategoria: postać z filmu. b00g13 wstał, prawą ręką wykonał gest wyciągania zawartości rozporka na metrową długość. Aard: -Kutas Wielgus. b00g13: -To było za proste. b00g13 (odgnąwszy kalambura zanim Huan go pokazał): -Trafiłem jeszcze lepiej niż mi pokazałeś. Odpowiedz Link
szprota NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN.29.11.2004 W REZERWACIE 29.11.04, 12:02 Obecni: Szprota, b00g13, McRela motto: "CO JA MOGĘ?!" (c) b00g13 B00g13: -To kto jedzie do Warszawy? Szprota: -Ja, Aard, Neochuany, Kotbert, Lolik, Paulina...kojarzysz Paulinę? b00g13: -? [krótka chwila konsternacji wzbogacona opisem wyglądu zewnętrznego Pauliny i okoliczności przyrody, w jakiej przyszło Szprocie ją poznać] b00g13: -A, ta od chujów. Szprota: -Akurat pod tym względem jej nie zapamiętałam. b00g13: -No co ja mogę poradzić, że ją poznaję po chuju, który nie chciał jej przejść przez gardło...? Do każdego popularnego imienia musi być przyporządkowane jakieś porządkowe coś. Odpowiedz Link
aard SZPROTOKÓŁ Z DN.27.11.2003 NA ZAOLZIAŃSKIEJ 30.11.04, 11:58 Obecni: Ania, Ania, Ania, Maciek (ostatnia Ania i pierwszy Maciek to gospodarze), Jacek, Marta, Regis, Basia, Monika, Bartek, Tomek, Krzychu, Żużel, aard Okoliczności przyrody: parapeting Powered by: wyśmienite wino z czerwonych porzyczek Motto: Piąta rano to jest która? (c) Krzychu Ania: -Byliśmy tam po obiedzie. aard: -Zastanawiam się, o której tego dnia jadłem obiad. Pewnie jak zwykle późnym wieczorem. Ania: -Znaczy, po obiedzie czasu polskiego. aard: -Starość nie radość. Regis: -Młodość nie wieczność. Maciek: -Raz nie zawsze. Regis: -Dwa razy nie często. Maciek (cytując archiwalne teksty swojej licealnej chemiczki): -Wstań i zobacz, jak siedzisz! -Idź, zmocz kredę. Ania (jak gdyby "aż", a nie "tylko"): -Ja nigdy nie ważyłam tyle, ile teraz ważę! aard (krzyżując ręce, w których dzierżył wódkę w jednej i wino na popitkę w drugiej): -Wypiję brudzia ze sobą. Jacek: -To podchodzi pod chorobę psychiczną. Regis: -No, taką jedną. I drugą też. Maciek (do aarda): -Dlaczego nie słodzisz herbaty? aard: -Bo mi się nie chce. Z lenistwa. Maciek: -Ale przecież ja bym ci posłodził. To niezłe lenistwo, jeżeli nie chce ci się, żebym ja ci posłodził! -- Czy afirmacja to zwolnienie z pracy? Odpowiedz Link
maginiak Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.27.11.2003 NA ZAOLZIAŃSKIEJ 30.11.04, 12:09 aard napisał: > aard (krzyżując ręce, w których dzierżył wódkę w jednej i wino na popitkę w > drugiej): -Wypiję brudzia ze sobą. A Yavorowi się niedawno śniło, że miał dwa samochody i że miał wypadek sam ze sobą:) Odpowiedz Link
latajacy_rosomak NOTKA Z "WESELA" Z DN.30.11.2004 30.11.04, 16:40 Obecni: CKM (Cała Kupa Młodzieży), Boro, Robak, Rosomak. Boro (widząc czołówkę "Wesela" Wyspiańskiego-Wajdy): O, Idziak! Pewnie kręcił z ręki. Rosomak: Dobrze, że nie z nogi. Robak: Albo z wolnej stopy. Rosomak: Miałeś chamie złoty chuj... Robak: ...ostał Ci się ino wór. Odpowiedz Link
szprota NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN. 30.11./1.12 W REZERWACIE 02.12.04, 12:53 Obecni: Szprota, MoTłoh MoTłoh: -Ja to lubię gotować sam, tylko że to nie wychodzi tanio, bo ja się nie trzymam przepisów i zawsze muszę dołożyć swoje trzy grosze i te trzy grosze są najdroższe. Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 1.12.2004 W BIBLIO I NA PALANTOWE 02.12.04, 12:58 Motto: Dobrze, że wstałam o 10.00 i dopiero od tej godziny żyję ze świadomością, że nie ma koncertu © Szprota Obecni: W Biblio: SzprotAard, Kotbert, Majkel00, HollyGT Na Palantowej: Szprota, Holly, MoTłoh ===W BIBLIOTECE=== Aard: -Ja ci mówiłem, że do piętnastki chodziliśmy. Jeszcze się mnie pytałaś, gdzie to jest. Kotbert (z oburzeniem): -Ja się pytałam, gdzie to jest?! Ja się o coś innego pytałam. Gdzie to jest? Aard: -Majkel, jedź z nami do Wawy. Majkel (upuszczając papierosa ze zdziwienia): -Dlaczego? Aard (złośliwie): -Po pierwsze dlatego, że masz samochód…Ale jestem wredny, nie? Szprota: -Nie! Po pierwsze dlatego, że cię lubimy… Aard: -I chcemy, żeby cię Maginiak polubiła. Szprota: -I Yavorius. Majkel: -Czy Maginiak była na Jeżach w Zapiecku? SzprotAard: -Tak, to ona. Majkel: -A, to ona już mnie lubi. Aard: -„…to już nie muszę jechać”? Aard: -Dociągniemy do dwóch i pół tysiąca na WSie i WNie i nie będziemy zakładać trzeciego. Szprota: -Dlaczego? Aard: -Bo musiałyby być na RU, a RU cała jest jednym wielkim WNem. Szprota (nostalgicznie): -Ech, i tylko linki pozostaną… =====NA PALANTOWEJ===== okoliczności: spisywanie i równoczesne tłumaczenie planszy z „Golema” uwaga: to, co capsem - to oczywiście plansza. Przepraszam, ze nie wszystko w oryginale, ale priorytetem było jednak przełożenie napisów na polski. powered by Szprota (krytycznie): -Astaroth to nie jest demon, tylko imię Szatana. Holly: -Ale w tym filmie nieszczęścia prześladują Żydów. THIS IS MY NEW SERVANT, GOLEM. Motłoh: -Oto moja nowa serwantka, golemie. GOLEM PO RAZ PIERWSZY WYCHODZI NA ULICĘ Motłoh: -Pierwsze wychodne golema z serwantką. Wstawka degradowana przez Holly’ego: Korzystając z okazji, że golem wyszedł poza kupy gruzu, ponieważ film nie jest ostatnim krzykiem kina akcji, pozwolę sobie przypomnieć, co działo się do tej pory. W 1989 został obalony komunizm, co zostało autorytatywnie stwierdzone przez hrabiego de Lewatywa. W dekrecie imperatora chodzi o to, żeby wypędzić lewatywą Żydów z miasta, ale jeszcze nie wszystko stracone – mamy człowieka-bułkę. Jednym z nieszczęść prześladujących Żydów jest człowiek ze stulejką na głowie. Prześladuje on cycki Miriam, które moim skromnym zdaniem również są jednym z nieszczęść prześladujących Żydów. Szprota (w stuporze): -Co on ma na sobie?! Holly (przemądrzale): -Do osiemnastego wieku Żydzi ubierali się jak, o kurwa! THIS IS MY NEW CREATURE, CALLED GOLEM. I MAY SAY NOTHING MORE. MoTłoh: -To moja nowa kreatura. Zadzwoń, Golemie. Więcej ci nic mogę powiedzieć. Szprota: -Oto mój nowotwór. Niczym więcej nie mogę rzygnąć. JAKIEŻ TO NAM DZISIAJ CUDA POKAŻESZ, MAGIKU? MoTłoh (mając jazdę rymotwórczą): -A Forrest na to: „chce mi się siku”. IF YOU VALUE YOUR LIVE, LET NO ONE DARE SAY ANYTHING OR LAUGH. Holly: -A jeśli cenicie swoje życie, kto się zacznie śmiać, ten dostanie w ryj. IMPERATOR ZNIÓSŁ SWÓJ DEKRET. ZBUDŹ WSZYSTKICH RADOSNYM GRANIEM TRĄB. Szprota & MoTłoh: -Operator zniósł bana. Obudź siedmiu braci śpiących radosnym brzmieniem rogu twojej sofy. LET US REJOY. Holly: -Zasmażmy znów. WHEN URANUS ENTERS THE HOUSE OF PLANETS, THEN LIFELESS CLAY WILL SCORN ITS MASTER. Motłoh: -Kiedy uryna wpłynie do planetarium… Szprota: -…wtedy nieżyciowa glinianka skukurydzi swojego mastera. YOUR TASK, GOLEM, IS FULLFILLED. MoTłoh: -Twoim zadaniem, golemie, jest nalać do pełna. MISTRZ JEHUDA CZEKA NA CIEBIE ZE STARSZYZNĄ, BY ESKORTOWAĆ CIĘ DO SYNAGOGI, GDZIE MA SIĘ ODBYĆ CEREMONIA DZIĘKCZYNNA. W_trójcy_jedyni: -Miszczuniu Joda czeka z odbytem, żeby cipo dziękować starszym modelem eskorta. TAM JEST OBCY, CO WSTYD PRZYNOSI. Szprota & Holly: -…hańbę, srom i rozwolnienie. MoTłoh: -… i krwawą sraczkę. DEMON PORWAŁ MIRIAM! Szprota: -Demon wyniósł Miriam w pizdu away. RABBI, SAVE US! MoTłoh: -Rabi, zasejwuj nas jako… Holly: -…albowiem wisimy. RUINY DOMU RABINA UKRYŁY WSZELKI ŚLAD PO OBCYM. NIKT OPRÓCZ MNIE O TYM NIE WIE, A JA BĘDĘ MILCZAŁ. W_trójcy_jedyni: - Królicza nora znajduje się w gruzach i każdy ślad obcego jest zgubiony, a na pamięć moją zaległo, więc muszę rozjaśnić mroki. SFORSOWANO BRAMĘ! MoTłoh: -…Tam musi być jakaś cywilizacja! Szprota (z nawyku fleksyjnego): -Jehowa dziś trzykrotnie okazał miłość swemu ludu. MoTłoh: -Co to są swemuludy? Holly (bez namysłu): -To samo, co demoludy, tylko to sięga głębiej. MoTłoh: -Aha. A krasnoludy to czerwone demoludy? Odpowiedz Link
szprota suplement 02.12.04, 19:13 MoTłoh (po całościwym obejrzeniu "Golema"): -Przepraszam, czy ma pan przy sobie zwój masy bitumicznej, albowiem obsrałem się marmurem? Odpowiedz Link
szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.3.12.2004 -JEŻE W COTTONIE 06.12.04, 01:57 Obecni: SzprotAard, przysiądnięte_dwie_kobiety, Ania, h8red, Maciek (?), Holly, Kitana i Aric (oraz kupa stałych koncertowych bywalców) Motto: „PRZYJACIELE, KURWA, FOREWER” © Aric TAKO RZE CHE NEOCHUAN -b00g13 byłby dobrym opiatem zakonu abderytów boskich. -A Yavorowi musimy kupić dwa takie same syropy klonowe. -Grouppie sełce. -W Czarnobylu na pewno jest radioaktywny opat. -Ale sfałszowałem! Dobrze, że się nie słyszę! -Dzisiaj jest świętego Jeżego. (przy nieudanym przydpalaniu skręta z tytoniu fajczanego i nalepki heyah): -Ja to traktuję jak organki: raz ciągnę, raz dmucham. -Czy łacina to język krowi? Szprota (do Aarda i Huana): -Znowu się oddzielacie kolanami. Huan: -Na pewno to się uda. Z CYKLU: NA WĄT Z TYM: Podczas paster księża w koloratach podają opłaty. Mata założyciela. Aard: -Ja mówię o sobie. Huan: -A ja mówię o sobie. Więc mówimy o nas. Aard: -Male czy female? H8red: -Ømale. H8red (do przysiądniętych_dwóch_kobiet): -Historia sztuki ma coś wspólnego z chemią. Odnawianie obrazków, fresków… Aard: -A wiesz, jak się odświeża ikony? F5! H8red: -Mów mi Jeżu, to mnie odmładza. Szprota: -четыре элейсон! (dla cyrylicznie niegramotnych: czetyrie elejson) Holly (krytycznie przyglądając się fryzurze Mayera): -Co Mayer ma tutaj takie? Huan: -Co ma yerba do maty? Odpowiedz Link
neochuan Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.3.12.2004 -JEŻE W COTTONIE 08.12.04, 23:54 szprota napisała: > Obecni: SzprotAard, przysiądnięte_dwie_kobiety, Ania, h8red, Maciek (?), Holly, > Kitana i Aric (oraz kupa stałych koncertowych bywalców) czyli np. neochuan ;P > > TAKO RZE CHE NEOCHUAN właśnie. Odpowiedz Link
szprota o kurwa 09.12.04, 19:15 Huasiu, przepraszam cię strasznie... chyba zacznę pisać obecni: ci, co zawsze i wtedy nikogo nie pominę przepraszam! [i nie bierz tego do siebie, naprawdę] Odpowiedz Link
szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN. 4-5.12.04 W WARSZAWIE I OKOLICACH 06.12.04, 10:43 SZPROTOKÓŁ Z MIKOŁAJEK NA SŁUŻEWCU Obecni: SzprotAard, Kotbert, Huan, b00g13, Justyna, Lolik2, Dominika, Maciek, Paulina, Marek, Maginiak, Yavorius. Motto: „Powiedzcie, o co mi chodzi!” © Maginiak All powered by krótkotrwałe efemerycznie zjawisko pod nazwą Maginiak oraz „Yavor zapala światło jednym ruchem pleców” © Aard tudzież „Szatan, bracie” by b00g13_do_zdechu Szprotokolanci: szprota, aard, paulina, yavorius, dyktafon b00g13ego, dyktafon aarda, aparat cyfrowy yavoriusa (z funkcją video), dyktafon szproty, organiser szproty W POCIĄGU: Szprota: -Oj, czepiasz się. Aard: -Ojcze piasz… Huan (o sobie i Aardzie): -Abderyci! Przyszli gdzieś razem i się witają! B00g13: -Huan ciągle wygląda, jakby wracał z trasy. Performance w wykonaniu Kotbert i b00g13ego jednocześnie rozmawiających przez komórki. [zanim b00g13 odebrał, Aard zasugerował, by zaczął rozmowę słowami: „Masz problem”?] b00g13: -Masz problem? …słuchaj, możesz z tym mieć problem. Kotbert: -Musisz to odpalić z panelu sterowania. B00g13: -I trzeba będzie to przeinstalować, ale twój profil powinien być zachowany na serwerze. Kotbert: -Oj, jak to nie pamiętasz, gdzie się wpisuje hasło? B00g13: -Tak, powinna być zachowana cała lista kontaktów. Kotbert: -No to cofnij się o jeden poziom i sprawdź w pasku adresu, jaka jest ścieżka dostępu. B00g13: -Nie, no, to pójdzie bez problemu, sterowniki są na dysku. Uwaga: nie rozmawiali z tą samą osobą. Aard: -A może się przesiądziemy w Koluszkach na samochód Pauliny i Marka? B00g13 (ponuro): -Szkoda kasy. Aard: -Jakiej kasy? B00g13: -Tej, którą wydałem na ten pociąg. Aard: -No, to już ja wydałeś. B00g13: -…i mam zamiar ją zmarnować, yyyeh, wykorzystać. B00g13: -Świeże powietrze ma jeden minus. Jest zimne. Aard: -Zimą. B00g13: -Nie, no, latem też bywa zimne. Huan: -Ale wtedy to jest plus! Aard: -Już był w nagłówku, już witał się z prasą. B00g13: -Na Rondzie Powstańców 1863 zaczyna się ścieżka rowerowa. Huan: -Moim zdaniem ona tam się kończy. B00g13: -Zaczynam tam, gdzie Huan kończy. Aard: -A jak Kali ukraść komu krowy, to Mea culpa. Aard (z troską): -Byłylogowany coś ostatnio mało płodny. Huan: -Bo pisze o homoseksualistach. Huan (kontemplując szczere pole za oknem pociągu): -Ścier nisko i szmat drogi. Huan: -Wilka ciągnie na tura do lasu. Huan: -Gdzie ta Ikea, przy niej ten Geant. W AUTOBUSIE B00G13: -Skrzyżujmy jądra – porno dla fizyków. Huan: -Fizycy! To wyście ukrzyżowali jądra! B00g13: -Te jaskółki powinny być obciążone okosem totosowym. Aard: -O, a ten-kościół-jest-brzydki coś sczerniał. Zapalcie czarne kościoły! W SKLEPIE: Huan (do aarda): Ty zapłać i zapłacz... Aard (domyślnie): -A potem się rozryczymy? Aard (po wyjściu): -Zaparcie czarne kaszanki! Aard: -O, już noc! Huan: -Zapalcie czarne koty! NA SŁUŻEWCU Huan (przymilnie do Maginiak rozdysponwującej sałatkami i skomplikowanymi jajkami): -A czy ja dostanę po jajeczku? Huan: -To jest gin-ekolog. -Co było pierwsze, kura, czy jajko? -Kurczak z curry. Aard (maczając banana w winie): -Dobre, wytrawne. B00g13 (z oburzeniem): -Półsłodkie! Aard: -No to banan jest wytrawny. Daj mi jeszcze. B00g13: -Uważaj, kapie ci z banana. Maginiak: -Tak, tak? Szprota: -Dobrze, dobrze. Aard: -Chętnie, chętnie. Yavorius: -Baden Baden. B00g13: -Jasne, jasne. Yavorius: -Magdalena dablju Mażiniak. Aard: -Ale to już było. B00g13: -No przecież miał się powtórzyć! [Aard wspomniał o tym, że u Huana nie występuje funkcja głodnienia: jest albo krótkotrwale nażarty, albo upiornie i wiecznie głodny] Maginiak: -Lolik jedzie już. Huan: -Z Żerania? Aard: -Zżerania to ty raczej! [Aard zacytował wierszyk wrzucony przezeń na wątek „Otwieram wino ze swoją dziewczyną”] Maginiak: -Ale nie napisaleś, że to nie ty napisałeś! Aard: -A gdzie miałem to napisać, jak to był wątek nołtekst?! A zresztą autor i tak był nieznany. Huan: -Może to żołnierz? Ale najpierw trzeba wcielić, żeby powołać. Aard: -Na „Krowy” z tym! B00g13 (wsłuchując się w plejlistę): -Ten Clapton brzmi jak Lennon. aard: -Bo to jest Dylan. B00g13 (defaultowo sztucznie pewnie): -No, o to mi chodziło. Aard: -Kasety nie widzałem, gazetę czytałem. Huan (podczas dyskucji o Wajdzie i piłce nożnej): -Człowieczek z marmurku, witek z żelaza. Maginiak (gościnnie): -Czy komuś coś jeszcze umyć? Maginiak: -Ustalmy, że jak ktoś wejdzie do łazienki, to niech się zamknie. Huan (przejrzawszy z Maginiak książkę telefoniczną Szproty, która jako pierwsze ma telefony do Aarda: domowy, trzy do pracy, jeden bezpośrednio na pocztę głosową i dwa na komórkę, w tym starszy z gwiazdką): -A Aard z gwiazdką to Mikołaj. Yavor (kusząco do Huasia): -Mogę do ciebie mrugnąć? Huan (po dłuższej chwili namysłu): -…mrugnąć? Yavor: -Tak. Huan (po jeszcze dłuzszej chwili namysłu): -…dobrze. [zanim przyszła Lolik, przez chwilę mieliśmy plan pozamieniać się nickami] Aard (do b00g13ego): -Ty będziesz Neochuanem. B00g13: -Nie chcę być Neochuanem! Miałem być Dziadem Borowym. Huan: -Nie, to ja miałem być Dziadem Borowym! Maginiak: -Ja też chcę być Dziadem Borowym! Każdy chce być Dziadem! Huan: -Ile macie pokoi, dwa czy trzy? Yavor: -Dwa. Huan (rozglądając się po pomieszczeniu, w którym spędził ostatnią godzinę): - Aha… bo to jest kuchnia. Aard (oceniwszy słynne łóżeczko Maginiak): -Teraz to już nie jest takie pukanie, jak kiedyś... Huan: - Bo to są popuczyny! Maginiak (autorytatywnie): -Nie możesz zaczynać od mocnego alkoholu, a kończyć na słabym. Yavor: -Ja najpierw poproszę etylinę 95, a potem 98. Huan: -A potem 102 Rudy. Aard: -Bo zyg, zyg, zyg ma drażnić. Magniak: -Zyg, zyg, zyg… o, faktycznie, wkurwia. Huan: -Jest Lolik czyli LOL, a dlaczego nie ma nicka ROTFL? Maginiak: -Jak to nie ma? A Dziad Borowy? Huan (zaatakowany lampą błyskową): -Nie widzę. Możesz mnie oślepić? B00g13 (krytycznie o efekcie poczynań Yavoriusa usiłującego sobie samemu zrobić zdjęcie): -Do dupy. Wyszedłeś sobie bokiem. Yavor i Aard (na melodię „Mojej Fantazji” Fasolek): -Bo pogotowie, pogotowie, pogotowie jest od tego, żeby wzywać je, żeby wzywać je, żeby wzywać je na całego! Huan: -To co, idziemy do pavulonu? Maginiak (usiłując skłonić b00g13ego do nastąpienia się od jej potrzebnej szuflady): -b00g13, musisz odejść. Aard (na balkonie podsuwając Maginiak kapcia pod gołą stopę): -Nastąp się. Aard: -Huan pełen tabasco. B00g13: -To prawie Hłasko. Huan: -Teraz to zamarkowałeś! Maginiak (życzliwie do Lolik): -Na spodzie kufla masz niespodziankę. [Yavor manifestował zapalenie świateł jednym ruchem pleców i solidnie przygrzmocił ramieniem o ścianę] Huan (z troską): -Stłukłeś sobie zawartość barku? Huan: -Lepiej być podejrzaną niż podglądaną. B00g13 (na widok Maginiak sączącej z pustej szklanki): -Maginiak i z pustego się napije. Maginiak: -Wódka nie da się zamrozić. B00g13: -Da się, jak jest z Leader Price’a. Maginiak: -Wódka czy lodówka? B00g13: -Biedronka. [była mowa o tym, że Maginiak ma stringi] Aard: -Skąd widzicie, że to stringi? Yavor: -Strzelałem. Aard (do Maginiak): -Pij, bo wylejesz! Maginiak.i.Yavorius: -A na końcu musimy sobie zadać jedno zajebiście ważne pytanie... (tu sekunda brzemiennej ciszy): kto dogoni psa? Maginiak (z niesmakiem): -Ten drugi wściekły pies mi nie posłużył. [dzwonek do drzwi, b00g13 uznał, że to Aard] Maginiak: -b00g13 poznał Aarda po dzwonku, ja go zwykle poznawałam po pukaniu… Aard: -Nie mówmy źle o nieobecnych, bo przyjdą. Aard: -Chrystus z Los Angeles – Kyrie L.A.Son. Huan: -Yavorius! Jawohl już! Aard (wsłuchując się w plejlistę): -Co to jest? Znam to bardzo dobrze. Yavor: -Jak to co, pralka. Huan: -To nie znasz. [okazało się, że było to „Welcome to the Machin Odpowiedz Link
szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN. 4-5.12 W WARSZAWIE - CIĄG DALSZY 06.12.04, 11:10 (COŚ MI MÓWI, ZE JESZCZE SIĘ NIE ZMIEŚĆI!) Aard (wsłuchując się w plejlistę): -Co to jest? Znam to bardzo dobrze. Yavor: -Jak to co, pralka. Huan: -To nie znasz. [okazało się, że było to „Welcome to the Machine” Floydów] Maginiak: -Welcome to the Mażiniak! Yavor (nucąc): -Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach pies kudłaty. B00g13: - I chuj. Huan (o kapciach Aarda, które były owłosione i z pazurami): -To są szatańskie skarpety! Maginiak: -Paulina, zajrzyj do lodówki i wyjmij ser. B00g13: -Jest złożony. Huan: -I skomplikuj tuńczyka. B00g13: -I skompiluj jądro, a potem dograj sterowniki. Aard i Maginiak przy kuchni: -Kto chciał grzaniec, a kto zimne nóżki? B00g13 (filozoficznie): -Niebo gwiaździste nade mną… Huan: -To żyrandol! Maginiak (będąc już krótkotrwałym efemerycznym zjawiskiem): -Nie bierzcie tego do siebie, że się potknęłam, naprawdę. Maginiak: -Czy Dominika już poszła? Paulina (siedząc pomiędzy Kotbert a Szprotą): -Ja nie jestem Dominika, ty nie jesteś Dominika i ty nie jesteś Dominika. Nie ma już Dominiki między nami. Performance w wykonaniu b00g13ego: znienacka wszedł do kuchni i pokazał dwa palce, po czym natarczywie spytał: -Czy czujecie się tym onieśmieleni? Towarzystwo: -…(?)…nie. B00g13: -Aha. I wyszedł. Potem się okazało, że palce pokazały mu się same, a pytał o muzykę, jaka rozlegała się w pokoju (bodaj Pidżama Porno) Aard: -Abolicja w krainie czarczafów. Huan: -Co było pierwsze, pedikura czy pedijajko? Huan: -Spieszmy się kochać żółwie, tak szybko odchodzą… -Lopy są z materii, a antylopy z antymaterii. -Lopy można kupić w sklepie z kami. -Występują również książki o nich, można je kupić w kwariatach. -Lopy pochodzą z Li i występują na podach (a antylopy z wranglera i występują na płozach). -Ich ciała zbudowane są z pierwiastka o nazwie mon. -Do rozmnażania używają koncepcji, ale wyłącznie wtedy, gdy czują do siebie patię. Huan: -Czy lopy wystepują na Lach? Aard (pozornie na temat): -A robił Ci ktoś kiedyś antylach-ę? Aard: -Załóżmy wątek anty. Huan: -O mrówkach. Huan: -Afterpik to potop. Odlew – fromlion Zasymilować – fromBorg B00g13: -No time to vein the rice, when the foxes flow. (Nie czas żyłować ryż, gdy płyną lisy) -Ile moszna? -Minetkę. B00g13: -Pasuje jak wołek do karotki. Aard: -Właśnie! Jeszcze wołka zbożowego na „Krowach” nie było. Huan: -A na wącie wół zbożowy. [była mowa o słynnym na Forum Kraków wątku o sprzedaży kozy] Aard: -Możnaby gdzieś zaszczepić tę kozę. Huan: -Na „Krowach”. [w trakcie kibicowania Paulinie i Markowi w dmuchaniu materaców] Huan: -Dmucha, nie siada. B00g13: -Jak hemoroidy leczy się homeopatycznie? Huan: -Serkiem homogenizowanym. Aard: -A heteroseksualistki uprawiające seks analny mają heteroidy. Huan (przyniósłszy Szprocie zdobycz do szprotokołu): -Gdzie konik płynie z wolna, rozsiewa drzewa na biegunach. Szprota (biorąc szprotokólarz): -Twoje? Huan: -No! Nie słyszysz, jak rechoczę? B00g13: -Z reguły najprostsze rzeczy są pod latarnią. B00g13 (krytykując Huańską plejlistę): -Ty masz nie po kolei. Huan: -Ale alfabetycznie. Teraz leci „Jestem dobry”. B00g13: -Ale pierwsza część czy druga? Huan (zdziwiony): -No chyba pierwsza, nie? Szprota: -Jeśli alfabetycznie, to druga powinna być przed pierwszą. Aard: -A czwarta przed trzecią. Jak w „Dziadach”! Pewnie też powstawały alfabetycznie. Paulina (widząc, że towarzystwo się wykrusza): -Dlaczego oni tak poszli spać? B00g13 (chrupiąc paluszki): -Zła karma. Paulina: -Nie lubię dzieci, bo im się ulewa. Aard: -A ja nie lubię dzieci, bo im się śnieżyca. Szprota (przekonując Justynę, by zawiadomiła o tym, czy bezpiecznie wróciła do domu, wskazując na mizdrzącego się Aarda): -No jak tu do niego esemesa nie wysłać! B00g13: -No właśnie! Przecież on się zaraz zaloguje! B00g13 (o Huanie dobierającym się do czipsów): -Chciałem go przytrzymać z tymi rękami w kieliszkach, tfu, kieliszkami w rękach… Paulina (oglądając wygaszacz na komórce Aarda): -Ale ktoś ma serce z kreską na kółku! Aard: -Szczerze powiedziawszy, to jest zegar. B00g13 (popadłszy w strumień świadomości, bijąc się pięścią –niezagipsowaną – po czole): -Wszystkie kobiety na Trantory. Wszystkie Madonny na Chuany. Nosił Majkel razy kilka, poniosła i Kirka. Ktoś (do Szproty, pytając o pojemność szprotokólarza): -Ile ci tam stron jeszcze pozostało? Huan (wsuwając czipsy): -Nie wiem, ja to jem jak kartofelki. Huan: -Za każdym wybuchem śmiechu powinniśmy wymazywać teksty ze szprotokołu. Aard: -To powinien być w takim razie wbuch śmiechu. Szprota: -Powiedzmy, implozja. Aard: -A to wszystko podczas eksprezy. Aard (w trakcie dyskusji, a właściwie monologu Pauliny o tym, że kobiety nie są śmieszne): -Właściwie Paulina nie jest śmieszna, Paulina jest głęboka. Aard (z niesmakiem): -Znowu się śmieję ze swoich tekstów. Huan: -To oznacza, że odpowiadasz sobie poczuciem humoru. B00g13: -Maginiak postawiła banana jednym pewnym ruchem ręki, później Aard go opadł. Aard: -I pękłem balonik. Paulina: -To trzeba ją na jakiś casting wysłać. Aard: -Castring. Aard (do Huana): -Co było wielkości świni w Czarnobylu? Szczury? B00g13: -Ba, żebyś widział ich świnie! Huan: -Są wielkości szczurów i nazywają się morskie. Huan: -Melancholia nie jest tym, czym była kiedyś nostalgia. Szprota: -To jest tekst nie do zajebania. B00g13: -Wiem, próbowałem kiedyś. Performance wykonany przez Paulinę – wyłacznie akustyczny. Namówiliśmy ją, by zadzwoniła do stęsknionego za Aardem i Kierem Wiedźmuna. Dodajmy, że Paulina nie zna Wiedźmuna i rozmawiała z nim pierwszy raz. -Co u ciebie? Nic, tak? To dobrze. A co poza tym? Słuchaj, teraz lepiej cię słyszę. Chyba cię lepiej przyłożyłam do ucha. Bo ja nie znam się na modelach telefonów i często mylę słuchawkę z mikrofonem. I uważaj na siebie. Nie przezięb nerek. Co z twoimi nerkami? B00g13 (na stronie): -…sprzedałem. B00g13: -Ale głupie imię: George. Aard: -Dlaczego głupie? B00g13: -Jak z kreskówki. Aard: -Myślisz, że jak powstawało to imię, to oni się tym przejmowali? B00g13: -Teraz powinni się przejmować! Szprota (sięgając po szprotokolarz): (ROTFL) Aard: -Mnie to nie śmieszy. Zgłaszam votum separatum. B00g13: -Może jesteś kryptoGeorge? Aard: -Myślałem, że można mieć dwa w jednym. Huan: -Ale możesz mieć jedno w dwóch. Aard (odnośnie pochodzenia kłaczka na kocu, który był blond, a jednak należał do Kotbert): -Już starożytni statystycy mawiali, że nie należy ufać małym próbom. Ten kłączek przechodzi z koca na pierzyna. Aard (wsłuchując się w zadziwiającą różnorodność chrząknięć, jakie wydawał z siebie b00g13 podczas ataku kaszlu): -Początkowo z pewną taką nieśmiałością, ale już pierwsze mocniejsze akordy zdradzały mistrza. Szprota (o b00g13m obwieszczającym doskonałą twardość swego snu serdecznym chrapaniem): -To było gigantyczne chrapanie i przyczepiony do niego malutki b00g13. B00g13 (o poranku): -Która godzina? Aard: -Dziesiąta. A czemu pytasz? Jesteś umówiony? B00g13: -Bo mnie coś boli. Szprota: -I zastanawiasz się, na co pora? Aard: -To jest ból przemijania. B00g13: -Muszę zmienić opatrunek, przybrudził mi się bandaż od patrzenia Huana. Huan: -Bo ty leżałeś tą ręką tak ekspansywnie! B00g13: -A ty leżałeś tą głową tak interiorystycznie. Huan: -W Portugalii szeleszczą, a w Hiszpanii celestą. -Co znaczy Leibholz po niemiecku? -Coś jak cielesne drewno. -Czyli to jest to, czym przebili Jezusowi bok. -To była włócznia. -A nie osinowy kołek? Pił krew, zwalczono go krzyżem – wszystko by się zgadzało… -A to nie było tak, że te wampiry tym krzyżem traktowano później? -On był pierwszy. -Aha, taka nowa świecka tradycja. Nie, no, właściwie nienowa. - I niezbyt świecka. Aard: -A to jest granat zaczepny czy Odpowiedz Link
szprotaard SZPROTOKÓŁ W WARSZAWIE - CIĄG JESZCZE DALSZY 06.12.04, 11:17 (WEJDZIE WRESZCIE??!) Aard: -A to jest granat zaczepny czy obronny, bo ja się nie znam? Szprota: -To zależy, jakie wojsko idzie. B00g13: -Rozpoznasz junaka po dźwięku silnika? Szprota: -Trudno powiedzieć. [chwila wsłuchiwania się w rozpaczliwy warkot] b00g13: -Ja tu słyszę zaskakujące cylindry jak w junaku. [potem się okazało, że to nie był junak, tylko duży fiat] [potem się okazało, że to nie był duży fiat, tylko lada] Paulina: -A to jest azbest? Aard: -Nie, to jest as worst! B00g13: -A w tej małej budce mieszka dróżnik kurdupel, tylko musi być wyrośnięty, jak na kurdupla, bo zobaczcie, jak wysoko ma okienko. Huan (przywdziawszy kaptur): -Teraz jestem Lordem Vaderem. B00g13: -Podniecasz mnie. Huan: -To może ja się rozbiorę. Aard: -Pomniczek, co stoi na cokolczyku. B00g13 (spowodowawszy, że drzwiczki od szafki, podnoszone, utrzymały się w górze): -Panie, normalnie Szatan! Aard: -Skóra z krzyża zdjęta. Paulina: -A na tym kościele są ścieżki dla rowerów? B00g13: -Nie, tylko dla upośledzonych. Huan: -Czyli dla trójkołowych. B00g13: -Bike’i dla uposledzonych. Huan: -Intuicja jest jak saper – myli się tylko raz. Aard (stojąc u Maginiak na balkonie): -Piękna jest ta nasza stolica. Tylko ten kościół jest brzydki. Huan: -Czy palenie jest stosowne dla czarownicy? Yavorius: -Jan Paweł Lolik2. Yavorius: -Serum i chlebum. Maginiak (czytając szprotokół): <ROTFL> Huan (z nadzieją): -Moje? Maginiak: -Nie, moje. [była mowa o tym, że nowe piekarniki elektryczne zazwyczaj podczas pierwszych kilku użyć niemiło pachną] Yavorius: -Młode piecyki muszą się wyśmierdzieć. Huan: -W niedzielę wszystkie wina są mszalne.. Aard: -W nocy wszystkie msze są czarne. [była mowa do jakiej knajpy pójdziemy podczas planowanej wizyty w Żyrardowie] Huan: -W razie czego Meteor nam coś poleci… B00g13: -Widziałem straż pożarną i byłem tym zaskoczony. Myślałem, że w Warszawie rozwiązali to w inny sposób. Maginiak (wyszedłszy na balkon): -Już nie jest tak ciepło, jak było kiedyś. Huan: -Szkoda, że nie można się rozmnażać przez pękowanie. Aard (z bólem): -Niestety można. Huan (po dłuższej chwili): <ROTFL> Aard: -Dopiero teraz zrozumiałeś swój tekst. Huan: -Ty nie lubisz zimy, a jak jest, to narzekasz. Huan: -O, Holender, mam depresję. Maginiak: -Tak nisko upadłeś? Huan: -Walka z depresją to jak walka z wiatrakami. Huan (grając dziurawą maczugą na kwadratowym trójkącie): -Brzdęk, brzdęk, brzdęk…Au! Wszyscy: <LOL> Huan (do Szproty): -Nie pisz! Huan: -Podsuńcie mi butelkę. Odkręćcie mi. Nalejcie mi. Nie wypijcie mi. Yavorius: -Przełknijcie mi. Huan: -Mmmmmm. Bugaty bokiet. Mam penisk wypukły. Aard: -W Łodzi są dwie mewy. Jaka jest szansa, że się rozmnożą? 50% czy 33%? [chwila wymieniania dostępnych kombinacji umożliwiających prokreację] b00g13: -Moim zdaniem to jest koniunkcja. Aard: -To nie jest koniunkcja tylko kopulacja. B00g13: -Każda kopulacja ma w sobie coś z koniunkcji. Huan: -Karmapolis, czyli to, z czego żyją towarzystwa ubezpieczeniowe. W AUTOBUSIE POWROTNYM I NA DWORCU Huan: -Są bilety. A dlaczego nie ma tryletów? I powinny być septolety. Huan (reklamując): -Psy jedzcie. Bar burka. Aard: -Już nie ma dzikich flash, na których zbierałaś jpgi... Huan: -Anna z łonowego wzgórza. Huan: -Czy bokserki chodzą w stringach? Huan: -Jamnik jest to wyżeł, któremu zimą sól łapy wyżarła. Aard: -To znaczy jest to niżeł. SzprotAard: -AC Milan DC. B00g13 (na widok dwóch kibiców Legii, na ucho): -Widzew. Podaj dalej. Huan (na widok dwóch zakonnic, na ucho): -Szatan. Podaj dalej. Szprota (o b00g13m): -On zmienił na Belzebub. B00g13: -Skąd wiedziałaś? Szprota: -Czytam z ruchu twoich warg. B00g13: -Trzeba było zatkać ust moich wargi. Aard: -Koralem goryczy. B00g13: -I grdyką jak śnieg białą. Aard: -Kiedyś był Wars i Sawa, a teraz jest Kurosawa. Huan (?): -Henryk Kuro-Sawa. Taki rysownik. Lew a tywa. Lew Atylla. To jest bitch boży. Huan: -Napiszmy opowieść opartą na fuckach. B00g13: -Na fuck turach. Huan: -Ale to zofilia. Huan: -W gawrach siedzą gawrony. B00g13: -Gabryś gaw ryś siedzi w gawrze i gaworzy z gawronami. Huan: -A misie siedzą w Miśni. B00g13: -Izba kontroli Pawła-Strzałki – Łucz-NIK. Huan: -Such to pieniadz. Czemu się śmiejesz? Nawet ja się nie śmieję. Pociony odjeżdżające z Warszawki: Lajkoń, Kasztan, Ondrach, Kiepurka, Stachurka, Matejo, Kościucho i Czartorychy. Huan: -A Sobiesky to niebo do wynajęcia. Huan: -Latający Reymonty Pythona. B00g13: -Pan spóźnił się na pociąg, ale niewłaściwy. Huan: -A jak gracz chce się napić piwa, to będzie naGryWarka W ŻYRARDOWIE Obecni: Szprotaard, Kotbert, Huan, B00g13 i Meteor2017 Meteor (wystawiając dwa palce): -Czwórniak razy trzy! Huan: -Nie kopie się leżącego, chyba że to grabarz na odwrót. Szprota (do b00g13ego): -Ty wszędzie wietrzysz podstęp. B00g13: -Nieprawda. Kto przede mną ukrył wątek o teoriach spiskowych na sci-fi? B00g13: -Meteorze, znalazłeś się w loży. Meteor: -Myślałem, że w loszku. Aard: -Wsadzawka to taki Ł-feminizm. Szprota: -Pochędóżka. B00g13: -Tryb bierny od wsadzania. W POCIĄGU POWROTNYM Huan: -Najbardziej rozpasana jest zebra albinos. Aard: -A zdjęcie zebry w negatywie wygląda tak samo. Huan: -Kominiarz dobrze osadzony. Huan: -Pułtusk na wącie to Tusk. Huan: -Co dwa kwaczory, to nie jeden półTusk. Huan (patrząc na piąte, zajęte miejsce): -Ten facet z tymi krzyżówkami wysiadł? Aard: -Nie, zostawił krzyżówki, Poza tym kibel jest zajęty. Szprota: -To dziwne, że ich nie wziął do kibla. Huan: -Może zabrał jolkę. Huan: -Krzyżówa Jolanta. Aard: -Tak to powiedziałeś? Huan: -Teraz tak powiedziałem. Aard: -Aha, czyli mówisz. Huan: -No przecież bym powiedział, że powiedziałem. Huan: -To jest wszystko bezproduktywne. Aard: Bo my generujemy same sub-straty. Huan: -Taka piosenka: abder midnight. Aard: -I minerał abderyt. Huan: -Ale to było śmieszne, tylko ja ziewałem. (widząc aarda ziewającego) O. On się śmieje. Aard: -ROTFL! Aard: -Kto jest odwrotnością Szproty? Huan: -Patrosz. (chwila dywagowania, które z nas jest najbardziej odwrotne) Aard: -Bo jeśli ktoś taki jest, to może założyć nicka Spazja z Miletu. Wiem, to było nazbyt długie, żeby było śmieszne. Huan: -Poczekaj, odczytamy to od tyłu. Szprota (proroczo): -I znowu wyjdzie Szatan. Odpowiedz Link
aard NOTATKI SŁUŻBOWE Z DN. 6.12.2004 06.12.04, 11:22 Obecni: Mama_aarda, Marta, Arek, aard Marta: -Śnił mi się dzisiaj Anioł. aard: -Jednemu się śni anioł, a inny śpi z Anią. Mama_aarda (wręczając mu prezent): -Kupiłam ci wino, żebyś miał z kim świętować imieniny. Odpowiedz Link
szprota ANEKS 06.12.04, 12:51 Ja dodam jeszcze, że Meteor przywitał nas co prawda nie chlebem i solą, ale menażką z zupką chińską trojga zastosowań i konserwa ze spamem (miał mieć także przt sobie wrzątek w proszku i kawę na modrzew, a nasz plan obrzucenia go kisielem spalił na panewce) Odpowiedz Link
aard SZPROTOKÓŁ IMIENINOWY Z DN. 6.12.2004 NA MAILU 06.12.04, 16:24 Obecni przy kopach: Maginiak, aard Okoliczności przyrody: Maginiak aardowi życzeń składanie aard: -Jak zwykle ujęłaś mnie za serce. Maginiak: -No cóż, nietrudno o ujmujące życzenia dla kogoś tak ujmującego jak Ty. aard: -Ja bym to ujął inaczej: nietrudno o ujmujące życzenia komuś tak ujmującemu jak Ty. Wtedy juz nic dodać nic ująć (mam nadzieję, że to Ci nie przynosi ujmy?) Maginiak: -Nie chce sie licytować, ale przecież to Twoje ujmininy są dzis. A i pracy bym Ci chętnie ujęla, bo akurat mam niedomiar. aard: -Mogę te wzajemne ujmy ująć w jakimś wątku, ktory ma nieujemny stan licznika? Maginiak: -Ujmuje sie dzierżboruje, wiec występ ujmy w wątkach, niczym tenże dzierżbor, bo nam to nie ujmuje nic a nic, a wręcz dodaje, i to loda Dzierzbór Maginiak niesamowita! Odpowiedz Link