Dodaj do ulubionych

SZPROTOKÓŁ (I) Z DN.13.11.2003 W PABIANICACH

    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 06.11.04, 23:18
      sent by Yavor (:*)
      Klient: -Czy jak wyślę esmesa po polsq na numer ukraiński, to on dojdzie
      przetłumaczony na ukraiński?
      • aard NIESTETY 15.11.04, 11:50
        dzisiaj nie będzie pociągokołu, ani górokołu, bo aard zapomniał ze sobą do
        pracy karteczki :/

        Zdradzę tylko, że byliśmy abderytami powered by zygzyg (c) słownikscrabblisty
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.6.11.2004 W ZAPICQ 06.11.04, 23:27
      Obecni: Szprota, Holly, Siekierka, b00g13_znienacka
      3 o'them powered by rypki z ferajny
      Szprota: -Na pewno ktoś mnie rozumie!
      Holly: -Na pewno nie!
      Szprota (z akcentem rozpaczy): -Dlaczego?!
      Holly (wykładowczo): -Bo to wynika z teorii komunikacji.

      Holly (qltywując swego doła): -Nawet użalać się nad sobą nie potrafię.

      Szprota (serdecznie do b00g13ego): -Zeus, osiągnąłeś taki stan promienienia*,
      który za chwilę skończy się zgonem.
      --
      *siła promienienia b00g13ego jest wprost proporcjonalna do ilości spożytego
      przezeń piwa
    • aard DRYNDA BIBLIOTECZNA Z DN. 8.11.2004 09.11.04, 09:52
      Obecni: Neochułłan, aard
      Motto: Palenie powoduje inflację umysłu (c) aard do Pani Kioskarki

      aard: -Korzystaj z życia...
      Neochułłan: -Bo inaczej życie cię wykorzysta

      aard (podczas rozmowy o górze pt. Jałowiec): -Przydałaby się niezła jałówka.
      Neochułłan: -Na Krowy z tym!

      Neochułłan: -Wszystko przemija, nawet Mięguższa żmija ze swą Cupryną

      aard: -Nie ma róży bez wiatrów

      aard (już na dworze): -Piździ nam, spuści nam!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.11.11.2004 W REZERWACIE 11.11.04, 15:49
      Obecni: Szprota, b00g13
      motto:
            "Zgoliłem wąsy i teraz mi łyso" (c) b00g13

      b00g13: -Nie lubię mieć świeżo ogolonej głowy, bo każdy włos układa mi się w
      inną stronę.

      Szprota: -To, co robimy, nie jest działalnością black-metalową.
      b00g13: -Masz rację. A przecież lepiej być prawdziwym nekro niż nim nie być.
      Szprota: -Uzasadnij.
      b00g13: -Nie potrafię. Trzeba by było spytać prawdziwego nekro, czy tak
      faktycznie jest.
      Szprota: -A znasz kogoś takiego?
      b00g13: -Tak, mój dziadek jest prawdziwym nekro.
      Szprota: -A da się z nim pogadać?
      b00g13: -No, cóż, jest z tym mały problem...
    • latajacy_rosomak NOTATKA Z PRÓBY Z DN.11.11.2004 W WODZIERADACH 12.11.04, 20:39
      Obecni: Gajos, Szymon, Rosomak

      Rosomak: January mówi prawdę, a Dusia blefuje.
      Szymon: Dusia nie żyje.
      Rosomak: Ale January ma brata - February go zwą.
      Szymon: A ich siostra to March.
      Gajos: Oraz April Lavigne.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.13.11.2004 U SIEKIERKI 14.11.04, 15:39
      Obecni: Szprota, Holly, Siekierka, Mysza i MoTłoh
      okoliczności: maraton filmowy bez cienia powodu
      Motto:
              Ja byłam u fryzjera cztery razy
      w życiu, w tym dwa z powodu zamążpójścia (c) Mysza

      Szprota (wąchając torebkę po czipsach keczupowych): -A to te czipsy tak waliły...!
      MoTłoh: -A Holly stwierdził, że coś tu wali dupą.
      Holly: -Jesteś delikatny jak wojownik Hesbollachu sikający na Ścianę Płaczu.
      MoTłoh (bynajmniej nie zmiażdżony homeryckim porównaniem): -Słyszałem już ten
      tekst. Powtarzasz się.
      Holly (obronnie): -Ale to dobry tekst i wcale się tego nie wstydzę.
      Szprota: -A co ważniejsze, nie jest twój.

      [w trakcie dyskusji o tym, że teraz się rodzi więcej dziewczynek]
      MoTłoh (złowieszczo): -Cos się dzieje. Co sie urodzi, to same dziurawce.
      Holly (pogodnie): -Ciesz się. Wojny nie będzie.

      Mysza (wlepiając wzrok w gęstwinę jemioły, spod której wychyna przedmiot
      dyskusji): -Mam pomysła. Zabierzmy Siekierce żyrandol.
      MoTłoh (z mężowską troską): -Ale on się nie nadaje do wysokiego mieszkania.
      Mysza (z żeńską troską): -E tam. Wystarczy klosze zamontować od góry.
      Siekierka (nieśmiało): -Jeśli mam coś do powiedzenia, to też go lubię.
      Mysza: -OK, zostawimy ci jemiołę.

      Siekierka (refleksyjnie): -Jak to jest się zepsuć?
      Mysza (ostrożnie): -To chyba ma coś wspólnego z trądem.

      Szprota (z zapartym tchem śledząc perypetie bohaterki "Notting Hill"): -Nie
      rozumiem, ja nie mam takich problemów.
      MoTłoh: -Czy to ma jakiś związek z tym, że nie jesteś sławna?
      Szprota: -Bezposredni.

      MoTłoh (w trakcie rozważań dotyczących sylwetek różnych aktorek): -Calista
      Flockhard bedzie karmiła dziecko łopatkami, bo bardziej wystają niz piersi.

      Mysza: -Kiedyś pisałam klasówkę z historii o Leonardzie Da Vinci i nie mogłam
      się odczepić od Di Caprio.
      Szprota (nostalgicznie): -Dobrze, że za moich czasów go nie było.
      Siekierka: -Leonarda da Vinci?

      Szprota (pocieszająco do powalonej sceną rozstania Myszy): -Nie płacz, ten film
      na pewno dobrze się skończy.
      Mysza (ze smutkiem): -Nie. Oni chyba jednak się zejdą.

      Mysza: -Ostatnio w lesie byliśmy, jak jechaliśmy do Skarżyska.
      MoTłoh (wkurzony): -Jak ty na moją mamę mówisz?!!!
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.15.11.2004 W BIBLIO* 15.11.04, 23:43
      Obecni: Szprotaard, Paweł-Strzałka, Michael00, Holly, Huan, b00g13, Dova, Kasia,
      Latający Rosomak, przelotnie Magda i Paulina
      Motto:
                Chyba nie będzie
      dzisiaj dobrego szprotokołu: mam teksty mądre, ale nieśmieszne
                © Aard
      all powered jako Żydzi tego forum konsumpcją żółtych szaronów

      Magda: -Nie zostawiłam tutaj zapalniczki? Była z żyrafą.
      SzprotAard (na wieść o żyrafie wszczynają gorączkowe poszukiwania zapalniczki.):
      -Musi się znaleźć! Jak z żyrafą, to musi!
      Magda (bagatelizująco á la dziadek z „Ust Micka Jaggera”): -Ale to taka mała
      żyrafka była…

      Huan:- Kupiłem sobie szczoteczkę do zębów.
      Aard: -A ja czarny ciągnik
      Huan: -Cóż za potworne uczucie upodlenia.

      Huan (o przyroście na RU): -Ja muszę wszystko zobaczyć, z tego, co widziałem.

      Aard (kultywując beskidzkie wspomnienia): -Oddzielałeś mnie od swojej
      towarzyszki kolanem.
      Huan: -To nie była towarzyszka i to nie było kolano.

      Aard (z niepohamowaną ciekawością): -Co masz, co masz?
      Holly (ponuro): -Podstawek do czytania.
      Aard: -Klęcznik, znaczy.

      Aard (kusząco do Kasi w trakcie odnoszenia kurtek do szatni): -Jakbyś chciała
      numerek, to ze mną.

      Szprota (domyślnie na widok miny Aarda): -Znowu jesteśmy chujowi i niezabawni?
      Aard: -Nie. Nadal.
      Huan: -Rozmawiacie o okularach, co są na dal?

      B00g13 (z rzetelnym obrzydzeniem na widok Huana podpalającego słomkę niby
      fajkę): -Narhuan!
      Huan (zaciągnąwszy się słomką): -Kurwa, to pachnie jak święto zmarłych.

      [podczas degustacji szaronów – owoce były wielkości przeciętnej papryki]
      Aard (przekrawając szarona na pół): -Zakładam, że w środku jest pestka.
      B00g13: -Nie, w środku jest mały orzeszek, który się je i tylko on jest jadalny.
      (chwila skupionego ciamkania)
      b00g13: -W smaku przypomina dalekiego kuzyna ziemniaka.
      Holly: -Masz na myśli banan?


      B00g13 (ze znawstwem): -Kobiety to uwielbiają!
      Aard (z nagła zainteresowany): -Ale co?
      B00g13: -Obrzezanko.
      Aard (z rozczarowaniem): -Myślałem, że coś odkrywczego.
      Huan: -Czy może być coś bardziej odkrywczego?

      Aard: -Czy ciebie drażni, jak mówię do ciebie zyg zyg zyg?
      Dova: -Jeszcze nie.

      B00g13 (z dumą): -Ja jestem pedofilem!
      Szprota: -Nie, ty jesteś florofilem.
      B00g13 (rozgłośnie klepiąc się w czoło): -Nie!!! ja jestem tym, no, filatelistą!!!
      (ktoś): -Zawsze zaczyna się od dziecka.
      Huan: -A kończy na kancerze.
      B00g13 (widząc Szprotę usiłującą to wszystko zaszprotokołować): -Przestań,
      Huanie, bo utrudniasz jej zadanie.

      Huan (filozoficznie): -Czym jest najdłuższy nawet długopis wobec wiecznego pióra…

      B00g13 (obezwładniony kolejną dziewczyny uradowaną na widok Aarda): -Może kiedyś
      się doczekamy, że jakaś laska wejdzie i się z Aardem nie przywita…

      B00g13 (wyniośle do Holly’ego): -Nie będę z tobą rozmawiać!
      Holly: -Ale to ty zacząłeś…!

      Aard (do błaznującego b00g13ego): -Ja jestem głupi, ale ty jesteś pajac!
      Rosomak: -A jak się ciebie kliknie w brzuch, to jakieś głodne dziecko dostanie
      obiad?
      B00g13: -Prędzej obiadem!
      Aard: -Obiadem Szaronem.
      Huan: -Opiatem?

      B00g13 (podenerwowany knuciem Holly’ego): -Trzymaj tę rękę na widoku.
      Holly: -Przecież trzymam.
      B00g13: -Na MOIM widoku.
      Holly (uwodzicielsko): -A gdzie masz widok?

      Aard (od pewnego czasu bez humoru do milczącego, ponurego Majkela): -Majkel, nie
      przedrzeźniaj mnie…!

      Holly (przepełniony poczuciem winy za pozbawienie Aarda humoru): -Przepraszam,
      ja naprawdę nie chciałem…!
      Huan: -Nie przepraszaj, on się do ciebie nie odzywa.
      B00g13: -Ale przeprosiny może przyjąć milcząco. Fakt, rzadko go słyszę milczącego.
      Holly: -Ja naprawdę nie chciałem, żeby on to powiedział…!

      B00g13 (sięgając po program festiwalu gór): -Przepraszam, czy to są kandydaci do
      Salvadora?

      Aard: -Majkel, pojedziesz ze mną do Peru?
      Michael00: -Kiedy?
      Aard: -Jak wygram w totolotka. Każdego dnia się spodziewam.
      Huan: -W przeciwieństwie do Hiszpańskiej Inkwizycji.

      Huan: -Do Biedronki płynie się żabką.
      Wieczór urozmaiciły następujące performance, instalacje i happeningi:
      - trzymanie ręki Aarda, wyciągniętej do Rosomaka przez cały czas, gdy jej
      adresat nabywał drogą kupna colę, przez b00g13ego
      - nadzianie szarona wykałaczkami, a następnie spalenie tychże przez b00g13ego i
      Huana
      - próba sił mentalnych pomiędzy b00g13m a Hollym polegająca na przesyłaniu
      głupich uśmiechów za plecami adwersarza, uwodzicielskich spojrzeniach i
      niedwuznacznych przysuwaniach do siebie krzeseł
      - & finally opus magnum: podniesienie lewej nogi przez b00g13ego



      --
      * po co ja w ogóle zaznaczam, że w biblio, przeca to oczywiste...
      • pawel-strzalka ekhm 16.11.04, 13:00
        pawel-strzalka oczywiście milczał
        a kiedy sie RUsomak zjawił? czyżby po moim wyjściu na spotkanie z Osamamą?
        • aard Hehe :-D LOL 16.11.04, 13:30
          > a kiedy sie RUsomak zjawił? czyżby po moim wyjściu na spotkanie z Osamamą?

          Hehe, to było najsurrealniejsze. Minęliście się w drzwiach - on Cię widział :p
          • pawel-strzalka Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 14:45
            to było takie małe najeżone w okularach?
            • latajacy_rosomak Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:39
              > to było takie małe

              bo się w sobie zamknę...!
              • pawel-strzalka Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:44
                no coś ty rosomaku? buzi na zgodę, hłehehłehłe
                • latajacy_rosomak Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:45
                  przepuściłem Cię w drzwiach i wystarczy:P:)
                  • pawel-strzalka Re: Hehe :-D LOL 16.11.04, 15:48
                    bo tego wymagała kultura, po pierwsze: ja wychodziłem, po drugie: ja jestem
                    starszy <a starszym sie ustępuje>, po trzecie: to mi się ciężko wchodziło po
                    schodach :/
                    ale uprzejmy z Ciebie młodzieniec :D
                    • aard No, tośta se pogadali, a teraz Was usunę, a co! 16.11.04, 16:15
                      :p
                      • latajacy_rosomak Aard.. Wszyscy czekają... 16.11.04, 16:26
                        :)
                        • yavorius Nadal czekamy:-p 15.04.05, 14:49

    • aard GÓRONÓG Z DN. 11-14.11.2004 W BESKIDZIE MAŁYM 16.11.04, 09:39
      Obecni: Neochuan, aard oraz rotacyjnie pociągowi, schroniskowi i chatkowi
      znajomi.
      Speszyl gest star: Babcia_Iza w pociągu z Tomaszowa Maz. do Krakowa
      Motto: Ty abderyto! (c) "Słownik polskiego scrabblisty" via aard
      Powered by: zyg zyg zyg! (c) j.w. via Neochuan

      Chuan (w pociągu): -Zaraz będzie Dęba.
      aard: -Tam staje?
      Chuan: -Nie
      Potem się okazało, że jednak staje.

      aard: -Co tam stoi w polu? Strach? Drop?
      Chuan: -A little drop of poison.

      Babcia_Iza (podczas dyskusji o topografii Słupska): -Niedaleko, gdzie ta
      rozróba z policją była.
      Chuan: -To gdzieś na Wojska Polskiego.

      B_I: -Żeby nieboszczyki na cmentarzach dawali pieniądze, to cały cmentarz byłby
      dzień w dzień zabity.

      B_I (podczas dyskusji o bezskuteczności leczenia w kurortach): I tężnie, i też
      nie!

      aard: -Mózgowo-rdzeniowa orkiestra dęta robi nam...
      Chuan: -Krzyż pański.

      aard: -Czy pan sje zacjonga?
      Chuan: -Tylko przy goljeniu.

      Chuan (pokazując na mapie przysiółek o nazwie Do Szatana): -Zapalcie czarne
      czoło!

      aard: -Co to są te kibuce? Takie kohabitacje, gdzie biorą młodzież, żeby ich
      spartaczyć?

      Chuan: W pociągu do Zakopanego konduktor pogrzebowy.

      Chuan: U nas na śmietnikach jest napisane "Bracia Strach", zawsze wiem, gdzie
      jest śmietnik - po wielkich oczach poznaję.

      przygodna_współpasażerka#: -Straciłam ruchabę czasu.

      Chuan&aard (szprodukcja wspólna):
      -Lepszy handszpak na kabestanie niż gołąb, gdy nie stanie.
      -Chillout - muzyka chilijskich emigrantów
      -Kuno z Chorwacji! Ile Cię trzeba cenić
      ten tylko się dowie, kto tobą płacił!
      Dziś piękność twą w całej ozdobie
      Widzę i opisuję, bo Zagrzebię po tobie.

      aard: -Jak spotkamy grubego zwierza to będzie ho ho łów!
      Chuan: -A jak małego, to będzie koście liska i zakopane!

      Chuan: -Korale to strój indoorowy

      Chuan (po zejściu do miasta mieliśmy pójść na pizzę): -Picka się zbliża.
      Wielkimi krokami.

      Chuan: -Moze założymy szkołę filozoficzną? Tak jak byli sodomici... nie, sofiści
      aard: -SOKiści
      Chuan: -Tak by byli Abderyci Dnia Trzeciego - przedwczorajsi.
      aard: -Jeszcze byli apologeci
      Chuan: -Ale umarli z zachwytu.
      aard: -No i basiści z popsutymi zębami.
      Chuan: -I kiełbasiści...
      aard: -Z jadowitymi!

      Sen by Chuan (piosenka):
      I gdzie tak gnasz?
      Koła tak piękne masz,
      Dziś jesteś snem,
      lecz jutro TGVem!

      Chuan: -Non omnibus mortadela
      aard: -Non Holmes Moriarty.

      Chuan: -Golonka Sobotniej Nocy

      Chuan (na widok ładnej współpasażerki): -Aż mi gacie spadły z radości!
      aard: -Z tyłka
      Chuan: -Mój tyłek jest moją radością.

      Oczywizda było sporo więcej, ale szprotokolanty wędrowały, imprezowały, więc
      pisać czasu nie miały.
      Dzierzbór występuje w próżni!
    • aard MECZOKÓŁ Z DN. 17.11.2004 W BIBLIO ofc. 18.11.04, 08:55
      Obecni: Neochułłan, Michael00, aard i qpa_bywalców
      Speszyl Gest Stars: Szpaq i Andrzej Strejlau-Ale-Nie-Trafi-u

      Motto: Był bardzo dyskretnym uczestnikiem tego Meczu (c) AS

      Neoprzysłowia:
      -Dla mnie w zoomie bez rusznicy
      -Bibułka to BigMac
      -Spieszmy się SMSować - ważność tak szybko wygasa
      -Kiedyś normą był ogół, a teraz jest magister
      -To było Rząsie wbrew

      Szpaq: -Proszę państwa, za chwilę hymny obu państw.

      Chułłan: -Kopnął go w kalendarzyk
      aard: -Małżeński

      Z cyklu na "Wąt i Wacik z tym!" Biblio po raz kolejny przedstawia szprodukcję
      zbiorową pt. "Krzynów na przednówie":

      W polskiej reprezentacyjce grają następujące piłkarzyki: Krzynów, Rząska, Dud,
      Bączek, Szymowiak, Hajtko, Franowski oraz Milka i Kłosek. Większość z nich
      zresztą grywa w rogryweczkach UEFkA i FIFkA o różne pucharki.

      aard: -A kochana Krzynówa to utrzymana.

      Chuan: -Krzynów do Duda, teraz się uda.
    • szprota SZPROTOKÓŁ NA TARYFIE PRACOWNICZEJ 18.11.04, 12:28
      sent by Yavo
      Klientka: -ile ja mam bezpłatnych minut jeszcze?
      Yavor: -Podam pani numer, pod który należy zadzwonić, by się tego dowiedzieć.
      Klientka: -Aha, czyli mam zadzwonić pod skarbonkę?
      Yavor (ostrożnie): -No...tak...

      PP: -I od kiedy pani nie może? Od dwóch dni?...smsów wysyłać...?
    • szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN.20/21.11.2004 W BIBLIO 22.11.04, 10:25
      Obecni: SzprotAard, Lina, Wiedżmoon, Bartek, CallB, Alicja, Banan, dama_Banana +
      kilkanastu uczestników Festwialu Gór i/lub wypraw na Elbrus, Mont Blanc i
      Aconcaguę
      Motto: Kumite ergo sum! (walczę, więc jestem) (c) Aard

      Bartek (oglądając breloczek Liny): -To jest agat.
      Aard: -Nie, to jest paulin.

      Wiedźmun (tłumacząc, czemu kibicuje Barcelonie): -Chodzi o to, że Barcelona jest
      fajną drużyną...
      Aard: -Taką pluszową...
      Wiedżmun (niezrażony kpiną): -A jeszcze bardziej chodzi o to, że ja nienawidzę
      Realu.

      Wiedźmun: -Daleko jeszcze?
      Aard (monotonnie): -W prawo, w lewo, po jednym krzyżu dla każdego... cholera,
      spaliłem gwoździa!
      Wiedźmun (beznamiętnie): -Ty betonie.

      TAKO RZECZE AARD:
      Aard: -Dzierżbór przestępuje z nogi na nogę.
      Aard (o Huanie): -Jasiu pisze bardzo fonetyczne esemesy i bardzo fajnie się je
      czyta.
      Aard: -Dzisiaj spałem między Kingą a brzegiem Justyny.

      Wiedźmun (czując, że słabnie w dyskusji z Aardem): -Mieczem wojuję.
      Aard (proroczo): -I od pizdy zginiesz.

      Maciek: -Co robisz w Sylwestra?
      Aard (patrząc bezradnie na Szprotę): -Co ja robię w Sylwestra? Odpowiem, że nie
      wiem.
      Maciek: -Szkoda.

      Huan (omal wierszem): -Półtorej porcji w Sphinxie zjadłem, dwie takie buły były.
      Alicja: -A Huanitę po drodze zeżarłeś?

      Huan: -Festiwal czterech kultów i jednego szarika.

      Wiedźmun: -Impreza wojenna: na rody świata!

      CallB: -Ja bym pojechał do Kon-Ewki. ]
      aard: -Niezła polewka by była.
      Huan: -Ja byłem w Konewce, ale obok Spała, więc Inowróć.

      Huan (nucąc): -Szarik ojciec, Keri matka, Keri sąsiad i sąsiadka. Kerimatkę też
      kupiłem i się na niej Uerzyłem.

      [tytułem wyjasnienia: poszliśmy wynaleźć Huanowi prezent pod postacią kamiennego
      wianka. wiecie, jak trudno o kamienie w mieście? w końcu Aard znalazł kopalnię
      węgla piwnicznego i jął ów węgiel stamtąd dobywać. Szprota dzierżyła pomniejsze
      kawałki, zaś Wiedźmun zajął się rozłupywaniem większych. następnie węgiel
      upchnęliśmy do prezerwatyw sztuk dwie, obie firmy Unimil, jedną poświęcił Aard,
      drugą Szprota; po czem sczepiliśmy prezerwatywy w wJanuszek]

      Szprota (wręczając Wiedźmunowi bryłkę do rozłupania, głosem hrabiny rozkazującej
      lokajowi): -Wodzu, pierdolnij.

      Aard (upychając węgiel w prezerwatywie): -Nie mieści mi się, muszę obciągnąć.
      Szprota(stwierdzając, że węgiel ułożył się anatomicznie): -O, patrzcie, wielki,
      czarny penis, cóż za okropne uczucie upodlenia.

      Szprota (porównując oba napełnione kamieniami kondomy): -Ja mam większego.

      Aard (parając się czynnością jak wyżej): -Nie ma mniejszych kawałków?
      Szprota: -Wodzu pierdolnął i jeszcze pierdoli.

      Bartek (z niesmakiem, patrząc na palących skręty SzprotAardów): -Co wy palicie!
      Jak to wygląda!
      Szprota: -Ba! Ale jak smakuje!
      Aard: -Chujowo.
      Szprota: -Zapewniam cię, że chuj smakuje inaczej, ale nie namawiam cię do
      eksperymentów w tym zakresie.
      Aard: -W tej kwestii ja i tak jestem niepodatny na perswazję.
      CallB (przysłuchując się rozmowie): -Uwierzyłeś jej na słowo?!
      Aard: -A słowo stało się ciałem. Jamistym.

      Aard: -Kurwa.
      Wiedźmun: -Dupa.
      Szprota: -Pizda.
      Aard (do Huana): -Pizda. Podaj dalej.
      Huan: -Ja nie chcę!
      • neochuan suplemenciuniczek, czyli... 22.11.04, 15:03
        KALAMBÓRWOKÓŁ albo KALAMBROKUŁ:
        obecni: Ci, co zostali.
        miejsce:*

        1. (kategoria: pojedzenie): z małej chrumki duży wieprz
        2. (kategoria: sławna paść): Jan Sebastian Bach=Janek Wiśniewski Padł=Jan
        Himils Bach
        3. (kategoria: urwałfilm): o jedną metę za daleko

        *z florocyklu aarda: Bez Zmian
    • aard SZPROTOKÓŁ Z DN. 21.11.2003 MIEŚCIE ŁODZI 22.11.04, 12:52
      Obecni: aard
      Miejsca: Irish Pub (marniutki koncert), Stereo (mikrokawałek filmu i króciutka
      rozmowa), Żabka, tramwaj, Festiwal Gór, samochód Krysi.
      Powered by: WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE, BĘDĘ SYUGNATURKOWAŁ (c) aard
      Szprotokół jest o tyle nietypowy, ze żaden z poniższych tekstów nie został
      wypowiedziany na głos.

      SUBSZPROTOKÓŁ DEL SUR:
      Wenezuelska grzywna to Caracas.
      Kto jest Bogoty, nie musi jechać do Kolumbii.
      Jak dłużnik z wierzycielem pojadą na równik, to są Quito.

      Kiedy ja i mój znajomy się na kogoś obrazimy, to jesteśmy kolegami po fochu.
      Artretyzm to skandalizująca sztuka.

      (cytując Chułłana): -Gdzie ta keja, przy niej ten gej?
      (dalej samodzielnie): -Gdzie ten mothafucka yuppi-aj-ej?

      (wstając od późnej kolacji): -Nie chce mi się zmywać. Chyba że się. Do łóżka.
      • lolik2 przepraszam, że się wtrącę, ale... 22.11.04, 13:01
        Jak dłużnik z wierzycielem pojadą na równik, to są Quito.

        bo przecież wszyscy doskonale wiedzą, że lepiej mieć długi niż krótki :)
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.21.11.2004 W REZERWACIE 22.11.04, 12:54
      obecni: Szprota, b00g13, McRela
      okoliczności: usiłowania namówienia kąpa Szproty do emisji Invader Zima

      b00g13 (wlepiając wzrok w mnitor): -Ja to widzę w trybie szesnastkowym.
      Szprota (tonem urażonej babskiej dumy): -No, to nie był dla mnie komplement!

      b00g13 (usiłując znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla faktu, że Szproci net padł
      na wznak nawet nie kwicząc): -Może też masz po drodze jakieś drzewo?*
      Szprota: -Chyba nie. Jak mi zakładali net, to nadajnik był w zasięgu wzroku.
      b00g13: -Może urosło?
      Szprota: -To było pod koniec czerwca!
      b00g13 (tonem Obelixa): -A widziałaś kiedyś rosnące drzewo?
      Szprota (rzetelnie się zastanowiwszy): -...nie.
      b00g13: -To skąd wiesz, jak szybko drzewa rosną?

      Szprota (widząc b00g13ego usiłującego nie używać prawej, zagipsowanej ręki przy
      zakładaniu obudowy na kąpa): -Pomóc ci? ...(schłostana wzrokiem pełnym wyrzutu)
      Wiem, to jest najgorsze, co ci mogę powiedzieć...
      b00g13: -Jakbym sobie nie radził, to bym powiedziałaaaaaaaaaaarrrrghhhhhhhh.

      b00g13: -Zaplułem ci monitor, przepraszam.
      (chwila usilnego czyszczenia monitora)
      b00g13: -Zagispsowałem ci monitor, przepraszam.
      --
      *tu warto nadmienić, że Szprota (jak również b00g13) dysponuje netem radiowym,
      który miewa chimery wobec przeszkód terenowych
    • aard POLISOKÓŁ Z DN.22.11.2004 ZE ZNIŻKĄ PRACOWNICZĄ 22.11.04, 14:56
      Obceni: Marta, Arek, aard

      Arek: -Marto, masz taką szkodę na nazwisko Gęsina? Akta przyszły z Konina.
    • maginiak Szprotokół z 22.11. w Windzie Schindlera 23.11.04, 10:52
      Obecni: Yavorius, Maginiak

      Yavorius (w reakcji na mamino karcące spojrzenie Maginiak): Jesteś Świętą
      Magdaleną od dzieciątka Yavorius.
      • aard Swietne! /rotfl 23.11.04, 11:30

    • aard SZPROTOKÓŁ Z DN. 23.11.2004 OCZYWIŚCIE W BIBLIO 24.11.04, 10:52
      Obecni: Kotbert, Michel00, Neochułłan, aard
      Motto1: Niepowtarzalna szansa – dziś będzie jak zwykle © Neochułłan
      Motto2: Piszemy szprotokół obaj naraz, bo Chułłan jest leworęczny, a ja prawo-
      i dzięki temu możemy się pod tym podpisać obiema rękami © aard
      Powered by zaległy performięs pt. “Ja mam do picia piwa dwie lewe ręce” by aard

      SUBSZPROTOKÓŁ CZEKAJĄC_NA_KOTBERTA:
      Chułłan: -A może Kotbert nie istnieje? Może to zbiorowa zoofilia?

      Chułłan (przyglądając się wszystkim wchodzącym): -Tworzymy taksonomię, bo
      taksujemy taryfą.
      Aard (taksując jedną z wchodzących): -To nie TA ryfa!

      ===== Z CYKLU „NA WĄT Z TYM” BIBLIO PREZENTUJE - JAK ZWYKLE - KRÓLA WŁADYSŁAWA
      ŁOKIEĆ W SZPRODUKCJI PT. „DRINY Z PĄPA” =====
      Z bibliotecznej ulotki: paluchy, orzechy, barszcz z pasztetem, a do tego
      przyprawy: warzywo, jarzyna i kuchar – przy tym można powegetować. Z napojów
      dostępne są kawa po włochu, sok z czarnej porzeki, lampa wina Kadara, oraz wody
      takie jak Żubrówa, Monastyra, Jarząb, Becherówa, wiśniówa i woda po barmańsku.
      Ponadto z drinów oferujemy: ginek z toniem, koń z amaretą oraz pąp (woda Bols,
      Archer’s, sok pomarańczowy). Oczywiście wszystkie powyższe przechowywane są w
      lodówie bądź jej zamrażalniu. Albo w osobnej zamrażarze

      Chułan: -Oni złowili skalara
      Aard: -Bo mieli wektorową wędę
      Chułan: -Węda z hakiem i żyłą, a na haku musi być robal i wtedy można łowić
      płoty i ukleje.

      Chułan: Czapa niewida
      Aard: -I dżokeja z dachem
      Chułan: -A jak w meczu jest remis, to jest dogrywa. A do papierosa jest
      zapalnika.
      Aard: -I popielnika.

      Aard: -Ulica Woja Polskiego, Miecha Pierwszego.
      Chułan: -Władysława Łokcia. Za króla Stacha jedz, pij i popuszczaj pacha.

      Aard: -A był na Wącie aktor Jan Pech?
      Chułan: -Nie.
      Aard: -Ale on przynosi peszka.
      Chułan: -I jeszcze ten z brodą... profesor Bralec.

      Chułan: -Liczyłem na łucik szcząstka, ale poszła mi chrząka w kości. Mimo to
      weszłem na szczycik.
      Kotbert: -A ja miałam złamaną kość w szczenie.

      Chułan: -Chodzą pogłochy, że ona jest wegetarianą. Zwłaszcza po dożynach.


      Z CYKLU „NA KROWY Z TYM!” BIBLIO PREZENTU JU:

      Michael: -Emikrował to taki mikro wał.
      Aard: -Ale elektroniczny.

      Aard: -Emikrowałem
      Z krwymion twych na ranem...
      Chułan: -Byk mnie wyrażał...

      Chułan: -Dzielimy się po krówno, bo jesteśmy wkrówieni. Staczamy się po krówni
      pochyłej, ale to na wątek dla fizy-cow.



      Laska przy sąsiednim stoliku: -To jest bliska mi osoba, która nie wiem.

      Aard (wspominając Halloween): -Lampa a la dynia

      Michael: -Postawiłem krzyżyk na Kreskę, ale oczywiście wolałbym ptaszka w kółku
      Aard: -Kreski nie rób haftem krzyżykowym.

      Chułan: -„Faraon” – akcja się dzieje w męskim kościele.

      Aard (o Jasiu, który podarł paczkę firmowych zapałek): -A Chułan zrobił z
      Marlboro podarunek!

      Chułan: -Czapka niewitka to taka, co ją trzeba zdjąć, żeby się przywitać.

      Chułan: -Wzięlismy Kotbert w krzyżowy ogienek pytanek.

      Aard: -Na Wojciecha z popielniczka
      Chułan: -Iskiereka mrużka
      Chodź opowiem Ci bajekę
      Baja będzie długa
      Żyła sobie raz kurewna
      Pokochała graja
      Jak się o tym król dowiedział
      Kazał ściąć mu głowę.

      Aard: Steno, ty pizdko!

      Facet przy sąsiednim stoliku: -Potrzebuję kogoś, kto by mnie pociągnął –
      właściwie to mogłabyś ty, bo ty masz do tego kurwadryg.

      Aard: -Ja o chlewie, a on nie wie. (po chwili) Pisz.
      Chułłan: -Ja mam pisać Twoje żarty? Chyba żartujesz!

      Szprodukcja zbiorowa: Piza – popsuć coś w dobrej wieże.

      Chułan: Dog torant – pies, który jeździ koleją.

      Aard: -W niedzielę jadę do Gdańska oceniać zabezpieczenia muzeum przed
      kradzieżą.
      Chułan: -Ty w Gdańsku nie wrzeszcz...
      Aard: -Bo będzie po „Krzyku”?
      Chułan (który nie zrozumiał końtekstu, po wyjaśnieniu): -Bo ja jestem taki Oslo.

      Chułan: -Zapadła niezryczna cisza... mam pisać?
      Aard: -Nie, to będzie między wierszami.

      Aard (wznosząc toast): -Za urocze spotkania z niezwykłymi osobami
      Kotbert: -I z wami
      Aard: -Jesteś już prawie złośliwa
      Kotbert: -To była taka mała litrówka
      Chułan: - Mała litrówa – 0,9

      Chułan bądź aard (zaległe): Koguto ergo suń.

      Chułan: -Jaromir Nohavica pochodzi z Českeho Tešina koło Třinca, ale jego
      poezja jest Ostrava.
      Aard: -Tylko za daleko już w nią zaBrnołeś.
      Chułan: -Czy Pragniesz?
      Aard: -Trafiliśmy z deszczu pod Łynę.

      Aard (usłyszawszy wynik meczu): -Załóżmy forum Leve Kozy, to byłby niezły Bayer!
      Chułan: Nie, ja jestem wierny krowom.

      Z CYKLU „TAKO RZE CHE NEOCHUAN”:

      -Niemcy zrobili linię Zygzygfryda, żeby denerwować Francuzów.
      -Ci niżsi to są Pigmeje, a ci wyżsi NBAje. A bory są Geni.
      -A to jest Mozaard!
      -Kryl iz gone – krew Edka
      -Trafiony, za to poziomy.
      (przy odgadywaniu dochodząc do czegoś w rodzaju „blaszany samochód z drewna”): -
      Każdy jest blacharzem swojego lasu.
      -Zegarmistrz jest dobry w te clocki.


      Facet przy sąsiednim stoliku: -Winda z buzka.
      Chułan: -Binda zwózka.

      Chułan (przy grze w kalambury, kategoria „zespół muzyczny”, aard pokazywał):
      Sleepknot
      Kotbert i aard: -ROTFL
      Chułan (tonem usprawiedliwienia): -Myślałem, że zasnął.

      Chułan: -Nad pięknym, mądrym dymajem.
      Aard: -Wien, Wien...

      Chułan: -Do zdjęć podwodnych najlepsza jest AGFA. A do zdjęć wulkanów najlepsze
      FUJI, a do konika – Konica. A fatalny Nikon. Do zdjęć słońca – Zenit
      Aard: -A do łysiny – Kodak.

      Aard: -Farby, które nie są robione z krylu to farby akrylowe
      Chułan: -A farby wodne to AgfaMcRele.

      Aard: -Purpurę robi się z jakichś małży
      Chułan –A roz wód z małżeństwa
      • szprota zaplułam monitor zgodnie z obietnicą 24.11.04, 17:27
        notatka służbowa z wczoraj z taryfy pracowniczej
        Szprota (kończąc rozmowę z klientem na pre-paidzie, który uzupełniał konta kilku
        telefonów): -Dziękuję bardzo za rozmowę, miłego wieczoru panu życzę i do
        uzupełnienia.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z KATARZYNEK W REZERWACIE I BIBLIO 26.11.04, 23:02
      Obecni:
      W Rezerwacie Szprota, Zamek, McRela
      w Biblio SzprotAard, Kotbert, Huan i Huanita, b00g13 oraz akcydentalnie Michael00
      [oraz mentalnie HuBar, jak właśnie się dowiedziałam;)]
      all Katarzynki powered by krowie prezenty (MZtka additionaly by MZtka, która po
      fachowych oględzinach MoTłoha okazała się być DragStarem Classic)

      motto: IN VITRO VERITAS! (c)Aard_zawczasu

      Zamek (opowiadając o "Kodzie Lenarda da Vinci"): -...no i jest tam Opus Dei.
      Szprota: -Ktorego?
      Zamek: -Nie, no, katolickiego. To normalne.
      Szprota: -...po Leonardzie.

      wspólna refleksja Szproty i Zamka: Załóżmy Bractwo Czegoś z Jakimś Takim Czymś.
      Będziemy się witać: - Dzień dobry, bo coś tam.
      Będziemy się żegnać: -Dobranoc, teges majonez.
      Będziemy się do siebie zwracać: -Siostro Jakcitambyło i Bracie Cośtamcoś.

      b00g13: -W drugim pokoju jest karaoke.
      Aard: -Nie wiem, która wiadomość jest lepsza: czy to, że karaoke, czy to, że w
      drugim pokoju.

      b00g13: -A mnie sie zdarzyło usnąć w wannach.
      Szprota: -Naraz?
      Aard: -To była wanna katamaran.

      Aard (z pretensją do Majkela piszącego coś na małym karteluszku): -Majkel, nie
      izoluj się i nie pisz własnego szprotokołu.

      b00g13: -Chciałem wziąć na bierzmowaniu Katarzyna, ale nie brałem bierzmowania.

      Huan: -Muszę się jeszcze z Majkelem przywitać.
      b00g13: -I w tym celu bierzesz deskę?
      (po chwili, widocznie czując się w obowiązku komentować rzeczywistość): -Huan
      wziął deskę i poszedł z nią do klozetu. Zawsze usiłowałem się dopatrzeć w jego
      poczynaniach elementu logiki.

      Huan: -Arsen i stare korony.
      Aard: -Należy to wziąć pod lupin.

      [b00g13 przytoczył autentyka o tym, jak pewien począkujący inseminator usiłował
      pobrać nasienie od byka. W tym celu na pierwszorzędną cechę płciową zwierzątka
      zakłada się specjalną rurkę, która jest wypełniona przyjemnie ciepłą wodą,
      bohater opowieści b00g13ego jednakowóż przegł i użył wrzątku]
      Huan: -Żeby napisać taką pracę, należałoby chodzić do inseminarium.

      Aard: -Nigdy nie byłem harcerzem. (zaciągnąwszy się po pępek) Teraz to nadrabiam.
      Huan: -Zuch chłopak.

      Huan: -Nawet niezręczna cisza nie trwa wietrznie.

      b00g13:-...o czym to ja...?
      Aard: -O tym samym, co Trójka, tylko gorzej.
      b00g13: -Ale z klasą.
      Aard: -Trzecią be.
      b00g13: -I czwartą a. Też mnie lubią.
      Szprota: -Od kiedy?
      b00g13: -Od drugiej.

      Huanita (napoczynając kolacyjkę): -W tej kanapce coś lata.
      b00g13: -Rosomak!

      b00g13: -Z powodów ideoligicznych nie jadam nieznajomych kanapek.

      b00g13 (wskazując na Aarda): -On psuje nastrój!
      Aard: -Ale dopiero odkąd przyszedłeś...zaraz. Ty przyszedłeś pierwszy?

      Aard: -Powinny dojść tak czy owak, przecież zmieniam przynajmniej raz dziennie.
      (...to było o słanych mu esemesach i częstotliwości zamian kart SIM, jakie
      użytkuje Aard)

      b00g13: -Trzeba było widzieć ten film, "Argh". Nie, "Aaaaaa". Nie!
      Szprota: -Może "Rrrrrr"?
      b00g13: -"Grrrrrr!". Bezwiednie przetłumaczyłem.

      [podczas gry w kalambury Huan wskazał na b00g13ego, potem na Szprotę, potem
      zrobił smutną minę i przeciągnął palcami po policzkach.
      hasło było: "obladyoblada"]

      Aard (defaultowo na widok bibliotecznej znajomej): -Czekaj, już cię całuję,
      tylko nie mam rąk.

      [podczas pokazywania kalamburu @ filmu "Cabaret" zażądano od Szproty, by
      pokazała nazwisko aktora grającego główną rolę. Szprota pokazała szczekanie, po
      dłuższych przebojach udało jej się naprowadzić towarzystwo na psa, błysk
      Aardziego geniuszu pomógł w dojściu do tego, że chodzi o rasę i poprzez sugestię
      czegoś małego i kudłatego b00g13 w końcu wymyślił Yorka.
      b00g13 (próbując sobie przypomnieć twarz inkryminowanego): -A teraz pokaż mi,
      jak wygląda Michael York.
      Huan: -Tak samo jak Michael Fox, tylko że to jest York.

      [nadal podczas gry w kalambury]
      Aard (do b00g13ego z zagipsowanym serdecznym i małym palcem prawej ręki): -Pokaż
      mi, ile słów, ale prawą ręką.

      Huan zadał wyjątkowo trudnego kalambura. Akustycznie szło to tak:
      b00g13: -Zespół. Amerykański. Gra jeszcze? Nie gra. Co mają na składzie? Gitarę,
      emeryta, który popełnił samobójstwo przez powieszenie. Kilku emerytów? I
      wszyscy się powiesili? Grali na przełomie lat 70-tych i 80-tych. I stracili
      wokalistę. Zabił się. Jest to jakaś wskazówka. Komu umarł wokalista w ciągu
      ostatnich dwudziestu pięciu lat? Nazwa zespołu. Żołnierz. Maszeruje. Kilku
      żołnierzy maszeruje. Wielu żołnierzy. Pluton. Armia. Army of Lvers. Nie armia. I
      się uśmiechają. Podsumujmy: niezidentyfikowana bliżej ilość żołnierzy
      niezdecydowanie się uśmiechających, ale jest ich dużo.
      [chodziło o Joy Division]

      kalabur w wykonaniu b00g13ego, kategoria: postać z filmu.
      b00g13 wstał, prawą ręką wykonał gest wyciągania zawartości rozporka na metrową
      długość.
      Aard: -Kutas Wielgus.
      b00g13: -To było za proste.

      b00g13 (odgnąwszy kalambura zanim Huan go pokazał): -Trafiłem jeszcze lepiej niż
      mi pokazałeś.
    • szprota NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN.29.11.2004 W REZERWACIE 29.11.04, 12:02
      Obecni: Szprota, b00g13, McRela
      motto: "CO JA MOGĘ?!" (c) b00g13

      B00g13: -To kto jedzie do Warszawy?
      Szprota: -Ja, Aard, Neochuany, Kotbert, Lolik, Paulina...kojarzysz Paulinę?
      b00g13: -?
      [krótka chwila konsternacji wzbogacona opisem wyglądu zewnętrznego Pauliny i
      okoliczności przyrody, w jakiej przyszło Szprocie ją poznać]
      b00g13: -A, ta od chujów.
      Szprota: -Akurat pod tym względem jej nie zapamiętałam.
      b00g13: -No co ja mogę poradzić, że ją poznaję po chuju, który nie chciał jej
      przejść przez gardło...? Do każdego popularnego imienia musi być
      przyporządkowane jakieś porządkowe coś.
    • aard SZPROTOKÓŁ Z DN.27.11.2003 NA ZAOLZIAŃSKIEJ 30.11.04, 11:58
      Obecni: Ania, Ania, Ania, Maciek (ostatnia Ania i pierwszy Maciek to
      gospodarze), Jacek, Marta, Regis, Basia, Monika, Bartek, Tomek, Krzychu, Żużel,
      aard
      Okoliczności przyrody: parapeting
      Powered by: wyśmienite wino z czerwonych porzyczek
      Motto: Piąta rano to jest która? (c) Krzychu

      Ania: -Byliśmy tam po obiedzie.
      aard: -Zastanawiam się, o której tego dnia jadłem obiad. Pewnie jak zwykle
      późnym wieczorem.
      Ania: -Znaczy, po obiedzie czasu polskiego.

      aard: -Starość nie radość.
      Regis: -Młodość nie wieczność.
      Maciek: -Raz nie zawsze.
      Regis: -Dwa razy nie często.

      Maciek (cytując archiwalne teksty swojej licealnej chemiczki):
      -Wstań i zobacz, jak siedzisz!
      -Idź, zmocz kredę.

      Ania (jak gdyby "aż", a nie "tylko"): -Ja nigdy nie ważyłam tyle, ile teraz
      ważę!

      aard (krzyżując ręce, w których dzierżył wódkę w jednej i wino na popitkę w
      drugiej): -Wypiję brudzia ze sobą.
      Jacek: -To podchodzi pod chorobę psychiczną.
      Regis: -No, taką jedną. I drugą też.

      Maciek (do aarda): -Dlaczego nie słodzisz herbaty?
      aard: -Bo mi się nie chce. Z lenistwa.
      Maciek: -Ale przecież ja bym ci posłodził. To niezłe lenistwo, jeżeli nie chce
      ci się, żebym ja ci posłodził!
      --

      Czy afirmacja to zwolnienie z pracy?
      • maginiak Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.27.11.2003 NA ZAOLZIAŃSKIEJ 30.11.04, 12:09
        aard napisał:

        > aard (krzyżując ręce, w których dzierżył wódkę w jednej i wino na popitkę w
        > drugiej): -Wypiję brudzia ze sobą.


        A Yavorowi się niedawno śniło, że miał dwa samochody i że miał wypadek sam ze
        sobą:)
    • latajacy_rosomak NOTKA Z "WESELA" Z DN.30.11.2004 30.11.04, 16:40
      Obecni: CKM (Cała Kupa Młodzieży), Boro, Robak, Rosomak.

      Boro (widząc czołówkę "Wesela" Wyspiańskiego-Wajdy): O, Idziak! Pewnie kręcił z
      ręki.
      Rosomak: Dobrze, że nie z nogi.
      Robak: Albo z wolnej stopy.

      Rosomak: Miałeś chamie złoty chuj...
      Robak: ...ostał Ci się ino wór.
    • szprota NOTATKA SŁUŻBOWA Z DN. 30.11./1.12 W REZERWACIE 02.12.04, 12:53
      Obecni: Szprota, MoTłoh

      MoTłoh: -Ja to lubię gotować sam, tylko że to nie wychodzi tanio, bo ja się nie
      trzymam przepisów i zawsze muszę dołożyć swoje trzy grosze i te trzy grosze są
      najdroższe.
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN. 1.12.2004 W BIBLIO I NA PALANTOWE 02.12.04, 12:58
      Motto:
                  
       Dobrze, że wstałam o 10.00 i dopiero od tej godziny żyję ze świadomością,
      że nie ma koncertu
                    
      © Szprota
      Obecni:
      W Biblio: SzprotAard, Kotbert, Majkel00, HollyGT
      Na Palantowej: Szprota, Holly, MoTłoh

                           
       ===W BIBLIOTECE===
      Aard: -Ja ci mówiłem, że do piętnastki chodziliśmy. Jeszcze się mnie pytałaś,
      gdzie to jest.
      Kotbert (z oburzeniem): -Ja się pytałam, gdzie to jest?! Ja się o coś innego
      pytałam. Gdzie to jest?

      Aard: -Majkel, jedź z nami do Wawy.
      Majkel (upuszczając papierosa ze zdziwienia): -Dlaczego?
      Aard (złośliwie): -Po pierwsze dlatego, że masz samochód…Ale jestem wredny, nie?
      Szprota: -Nie! Po pierwsze dlatego, że cię lubimy…
      Aard: -I chcemy, żeby cię Maginiak polubiła.
      Szprota: -I Yavorius.
      Majkel: -Czy Maginiak była na Jeżach w Zapiecku?
      SzprotAard: -Tak, to ona.
      Majkel: -A, to ona już mnie lubi.
      Aard: -„…to już nie muszę jechać”?

      Aard: -Dociągniemy do dwóch i pół tysiąca na WSie i WNie i nie będziemy
      zakładać trzeciego.
      Szprota: -Dlaczego?
      Aard: -Bo musiałyby być na RU, a RU cała jest jednym wielkim WNem.
      Szprota (nostalgicznie): -Ech, i tylko linki pozostaną…

                         
       =====NA PALANTOWEJ=====
      okoliczności: spisywanie i równoczesne tłumaczenie planszy z „Golema”
      uwaga: to, co capsem - to oczywiście plansza. Przepraszam, ze nie wszystko w
      oryginale, ale priorytetem było jednak przełożenie napisów na polski.

      powered by
      Szprota (krytycznie): -Astaroth to nie jest demon, tylko imię Szatana.
      Holly: -Ale w tym filmie nieszczęścia prześladują Żydów.

      THIS IS MY NEW SERVANT, GOLEM.
      Motłoh: -Oto moja nowa serwantka, golemie.

      GOLEM PO RAZ PIERWSZY WYCHODZI NA ULICĘ
      Motłoh: -Pierwsze wychodne golema z serwantką.

      Wstawka degradowana przez Holly’ego:
      Korzystając z okazji, że golem wyszedł poza kupy gruzu, ponieważ film nie jest
      ostatnim krzykiem kina akcji, pozwolę sobie przypomnieć, co działo się do tej
      pory. W 1989 został obalony komunizm, co zostało autorytatywnie stwierdzone
      przez hrabiego de Lewatywa. W dekrecie imperatora chodzi o to, żeby wypędzić
      lewatywą Żydów z miasta, ale jeszcze nie wszystko stracone – mamy
      człowieka-bułkę. Jednym z nieszczęść prześladujących Żydów jest człowiek ze
      stulejką na głowie. Prześladuje on cycki Miriam, które moim skromnym zdaniem
      również są jednym z nieszczęść prześladujących Żydów.

      Szprota (w stuporze): -Co on ma na sobie?!
      Holly (przemądrzale): -Do osiemnastego wieku Żydzi ubierali się jak, o kurwa!

      THIS IS MY NEW CREATURE, CALLED GOLEM. I MAY SAY NOTHING MORE.
      MoTłoh: -To moja nowa kreatura. Zadzwoń, Golemie. Więcej ci nic mogę powiedzieć.
      Szprota: -Oto mój nowotwór. Niczym więcej nie mogę rzygnąć.

      JAKIEŻ TO NAM DZISIAJ CUDA POKAŻESZ, MAGIKU?
      MoTłoh (mając jazdę rymotwórczą): -A Forrest na to: „chce mi się siku”.

      IF YOU VALUE YOUR LIVE, LET NO ONE DARE SAY ANYTHING OR LAUGH.
      Holly: -A jeśli cenicie swoje życie, kto się zacznie śmiać, ten dostanie w ryj.

      IMPERATOR ZNIÓSŁ SWÓJ DEKRET. ZBUDŹ WSZYSTKICH RADOSNYM GRANIEM TRĄB.
      Szprota & MoTłoh: -Operator zniósł bana. Obudź siedmiu braci śpiących radosnym
      brzmieniem rogu twojej sofy.

      LET US REJOY.
      Holly: -Zasmażmy znów.

      WHEN URANUS ENTERS THE HOUSE OF PLANETS, THEN LIFELESS CLAY WILL SCORN ITS MASTER.
      Motłoh: -Kiedy uryna wpłynie do planetarium…
      Szprota: -…wtedy nieżyciowa glinianka skukurydzi swojego mastera.

      YOUR TASK, GOLEM, IS FULLFILLED.
      MoTłoh: -Twoim zadaniem, golemie, jest nalać do pełna.

      MISTRZ JEHUDA CZEKA NA CIEBIE ZE STARSZYZNĄ, BY ESKORTOWAĆ CIĘ DO SYNAGOGI,
      GDZIE MA SIĘ ODBYĆ CEREMONIA DZIĘKCZYNNA.
      W_trójcy_jedyni: -Miszczuniu Joda czeka z odbytem, żeby cipo dziękować starszym
      modelem eskorta.

      TAM JEST OBCY, CO WSTYD PRZYNOSI.
      Szprota & Holly: -…hańbę, srom i rozwolnienie.
      MoTłoh: -… i krwawą sraczkę.

      DEMON PORWAŁ MIRIAM!
      Szprota: -Demon wyniósł Miriam w pizdu away.
      RABBI, SAVE US!
      MoTłoh: -Rabi, zasejwuj nas jako…
      Holly: -…albowiem wisimy.

      RUINY DOMU RABINA UKRYŁY WSZELKI ŚLAD PO OBCYM. NIKT OPRÓCZ MNIE O TYM NIE WIE,
      A JA BĘDĘ MILCZAŁ.
      W_trójcy_jedyni: - Królicza nora znajduje się w gruzach i każdy ślad obcego jest
      zgubiony, a na pamięć moją zaległo, więc muszę rozjaśnić mroki.

      SFORSOWANO BRAMĘ!
      MoTłoh: -…Tam musi być jakaś cywilizacja!

      Szprota (z nawyku fleksyjnego): -Jehowa dziś trzykrotnie okazał miłość swemu ludu.
      MoTłoh: -Co to są swemuludy?
      Holly (bez namysłu): -To samo, co demoludy, tylko to sięga głębiej.
      MoTłoh: -Aha. A krasnoludy to czerwone demoludy?
      • szprota suplement 02.12.04, 19:13
        MoTłoh (po całościwym obejrzeniu "Golema"): -Przepraszam, czy ma pan przy sobie
        zwój masy bitumicznej, albowiem obsrałem się marmurem?
    • szprota SZPROTOKÓŁ Z DN.3.12.2004 -JEŻE W COTTONIE 06.12.04, 01:57
      Obecni: SzprotAard, przysiądnięte_dwie_kobiety, Ania, h8red, Maciek (?), Holly,
      Kitana i Aric (oraz kupa stałych koncertowych bywalców)
      Motto: „PRZYJACIELE, KURWA, FOREWER” © Aric

      TAKO RZE CHE NEOCHUAN
      -b00g13 byłby dobrym opiatem zakonu abderytów boskich.
      -A Yavorowi musimy kupić dwa takie same syropy klonowe.
      -Grouppie sełce.
      -W Czarnobylu na pewno jest radioaktywny opat.
      -Ale sfałszowałem! Dobrze, że się nie słyszę!
      -Dzisiaj jest świętego Jeżego.
      (przy nieudanym przydpalaniu skręta z tytoniu fajczanego i nalepki heyah): -Ja
      to traktuję jak organki: raz ciągnę, raz dmucham.
      -Czy łacina to język krowi?


      Szprota (do Aarda i Huana): -Znowu się oddzielacie kolanami.
      Huan: -Na pewno to się uda.

      Z CYKLU: NA WĄT Z TYM:
      Podczas paster księża w koloratach podają opłaty.
      Mata założyciela.

      Aard: -Ja mówię o sobie.
      Huan: -A ja mówię o sobie. Więc mówimy o nas.

      Aard: -Male czy female?
      H8red: -Ømale.

      H8red (do przysiądniętych_dwóch_kobiet): -Historia sztuki ma coś wspólnego z
      chemią. Odnawianie obrazków, fresków…
      Aard: -A wiesz, jak się odświeża ikony? F5!

      H8red: -Mów mi Jeżu, to mnie odmładza.

      Szprota: -четыре элейсон!
      (dla cyrylicznie niegramotnych: czetyrie elejson)

      Holly (krytycznie przyglądając się fryzurze Mayera): -Co Mayer ma tutaj takie?
      Huan: -Co ma yerba do maty?
      • neochuan Re: SZPROTOKÓŁ Z DN.3.12.2004 -JEŻE W COTTONIE 08.12.04, 23:54
        szprota napisała:

        > Obecni: SzprotAard, przysiądnięte_dwie_kobiety, Ania, h8red, Maciek (?),
        Holly,
        > Kitana i Aric (oraz kupa stałych koncertowych bywalców)

        czyli np. neochuan ;P
        >
        > TAKO RZE CHE NEOCHUAN

        właśnie.
        • szprota o kurwa 09.12.04, 19:15
          Huasiu, przepraszam cię strasznie...
          chyba zacznę pisać obecni: ci, co zawsze
          i wtedy nikogo nie pominę
          przepraszam!
          [i nie bierz tego do siebie, naprawdę]
          • neochuan o maty! 09.12.04, 19:50
            nie bierz tego do siebie, naprawdę ;P
    • szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN. 4-5.12.04 W WARSZAWIE I OKOLICACH 06.12.04, 10:43
      SZPROTOKÓŁ Z MIKOŁAJEK NA SŁUŻEWCU
      Obecni: SzprotAard, Kotbert, Huan, b00g13, Justyna, Lolik2, Dominika, Maciek,
      Paulina, Marek, Maginiak, Yavorius.
      Motto: „Powiedzcie, o co mi chodzi!” © Maginiak
      All powered by krótkotrwałe efemerycznie zjawisko pod nazwą Maginiak
      oraz „Yavor zapala światło jednym ruchem pleców” © Aard tudzież „Szatan,
      bracie” by b00g13_do_zdechu
      Szprotokolanci: szprota, aard, paulina, yavorius, dyktafon b00g13ego, dyktafon
      aarda, aparat cyfrowy yavoriusa (z funkcją video), dyktafon szproty, organiser
      szproty

      W POCIĄGU:
      Szprota: -Oj, czepiasz się.
      Aard: -Ojcze piasz…

      Huan (o sobie i Aardzie): -Abderyci! Przyszli gdzieś razem i się witają!

      B00g13: -Huan ciągle wygląda, jakby wracał z trasy.

      Performance w wykonaniu Kotbert i b00g13ego jednocześnie rozmawiających przez
      komórki.
      [zanim b00g13 odebrał, Aard zasugerował, by zaczął rozmowę słowami: „Masz
      problem”?]
      b00g13: -Masz problem? …słuchaj, możesz z tym mieć problem.
      Kotbert: -Musisz to odpalić z panelu sterowania.
      B00g13: -I trzeba będzie to przeinstalować, ale twój profil powinien być
      zachowany na serwerze.
      Kotbert: -Oj, jak to nie pamiętasz, gdzie się wpisuje hasło?
      B00g13: -Tak, powinna być zachowana cała lista kontaktów.
      Kotbert: -No to cofnij się o jeden poziom i sprawdź w pasku adresu, jaka jest
      ścieżka dostępu.
      B00g13: -Nie, no, to pójdzie bez problemu, sterowniki są na dysku.
      Uwaga: nie rozmawiali z tą samą osobą.

      Aard: -A może się przesiądziemy w Koluszkach na samochód Pauliny i Marka?
      B00g13 (ponuro): -Szkoda kasy.
      Aard: -Jakiej kasy?
      B00g13: -Tej, którą wydałem na ten pociąg.
      Aard: -No, to już ja wydałeś.
      B00g13: -…i mam zamiar ją zmarnować, yyyeh, wykorzystać.

      B00g13: -Świeże powietrze ma jeden minus. Jest zimne.
      Aard: -Zimą.
      B00g13: -Nie, no, latem też bywa zimne.
      Huan: -Ale wtedy to jest plus!

      Aard: -Już był w nagłówku, już witał się z prasą.
      B00g13: -Na Rondzie Powstańców 1863 zaczyna się ścieżka rowerowa.
      Huan: -Moim zdaniem ona tam się kończy.
      B00g13: -Zaczynam tam, gdzie Huan kończy.

      Aard: -A jak Kali ukraść komu krowy, to Mea culpa.

      Aard (z troską): -Byłylogowany coś ostatnio mało płodny.
      Huan: -Bo pisze o homoseksualistach.

      Huan (kontemplując szczere pole za oknem pociągu): -Ścier nisko i szmat drogi.

      Huan: -Wilka ciągnie na tura do lasu.

      Huan: -Gdzie ta Ikea, przy niej ten Geant.

      W AUTOBUSIE
      B00G13: -Skrzyżujmy jądra – porno dla fizyków.
      Huan: -Fizycy! To wyście ukrzyżowali jądra!

      B00g13: -Te jaskółki powinny być obciążone okosem totosowym.

      Aard: -O, a ten-kościół-jest-brzydki coś sczerniał. Zapalcie czarne kościoły!

      W SKLEPIE:
      Huan (do aarda): Ty zapłać i zapłacz...
      Aard (domyślnie): -A potem się rozryczymy?

      Aard (po wyjściu): -Zaparcie czarne kaszanki!

      Aard: -O, już noc!
      Huan: -Zapalcie czarne koty!

      NA SŁUŻEWCU
      Huan (przymilnie do Maginiak rozdysponwującej sałatkami i skomplikowanymi
      jajkami): -A czy ja dostanę po jajeczku?

      Huan: -To jest gin-ekolog.

      -Co było pierwsze, kura, czy jajko?
      -Kurczak z curry.

      Aard (maczając banana w winie): -Dobre, wytrawne.
      B00g13 (z oburzeniem): -Półsłodkie!
      Aard: -No to banan jest wytrawny. Daj mi jeszcze.
      B00g13: -Uważaj, kapie ci z banana.

      Maginiak: -Tak, tak?
      Szprota: -Dobrze, dobrze.
      Aard: -Chętnie, chętnie.
      Yavorius: -Baden Baden.
      B00g13: -Jasne, jasne.
      Yavorius: -Magdalena dablju Mażiniak.
      Aard: -Ale to już było.
      B00g13: -No przecież miał się powtórzyć!

      [Aard wspomniał o tym, że u Huana nie występuje funkcja głodnienia: jest albo
      krótkotrwale nażarty, albo upiornie i wiecznie głodny]
      Maginiak: -Lolik jedzie już.
      Huan: -Z Żerania?
      Aard: -Zżerania to ty raczej!

      [Aard zacytował wierszyk wrzucony przezeń na wątek „Otwieram wino ze swoją
      dziewczyną”]
      Maginiak: -Ale nie napisaleś, że to nie ty napisałeś!
      Aard: -A gdzie miałem to napisać, jak to był wątek nołtekst?! A zresztą autor i
      tak był nieznany.
      Huan: -Może to żołnierz? Ale najpierw trzeba wcielić, żeby powołać.
      Aard: -Na „Krowy” z tym!

      B00g13 (wsłuchując się w plejlistę): -Ten Clapton brzmi jak Lennon.
      aard: -Bo to jest Dylan.
      B00g13 (defaultowo sztucznie pewnie): -No, o to mi chodziło.

      Aard: -Kasety nie widzałem, gazetę czytałem.

      Huan (podczas dyskucji o Wajdzie i piłce nożnej): -Człowieczek z marmurku,
      witek z żelaza.

      Maginiak (gościnnie): -Czy komuś coś jeszcze umyć?

      Maginiak: -Ustalmy, że jak ktoś wejdzie do łazienki, to niech się zamknie.

      Huan (przejrzawszy z Maginiak książkę telefoniczną Szproty, która jako pierwsze
      ma telefony do Aarda: domowy, trzy do pracy, jeden bezpośrednio na pocztę
      głosową i dwa na komórkę, w tym starszy z gwiazdką): -A Aard z gwiazdką to
      Mikołaj.

      Yavor (kusząco do Huasia): -Mogę do ciebie mrugnąć?
      Huan (po dłuższej chwili namysłu): -…mrugnąć?
      Yavor: -Tak.
      Huan (po jeszcze dłuzszej chwili namysłu): -…dobrze.

      [zanim przyszła Lolik, przez chwilę mieliśmy plan pozamieniać się nickami]
      Aard (do b00g13ego): -Ty będziesz Neochuanem.
      B00g13: -Nie chcę być Neochuanem! Miałem być Dziadem Borowym.
      Huan: -Nie, to ja miałem być Dziadem Borowym!
      Maginiak: -Ja też chcę być Dziadem Borowym! Każdy chce być Dziadem!

      Huan: -Ile macie pokoi, dwa czy trzy?
      Yavor: -Dwa.
      Huan (rozglądając się po pomieszczeniu, w którym spędził ostatnią godzinę): -
      Aha… bo to jest kuchnia.

      Aard (oceniwszy słynne łóżeczko Maginiak): -Teraz to już nie jest takie
      pukanie, jak kiedyś... Huan: - Bo to są popuczyny!

      Maginiak (autorytatywnie): -Nie możesz zaczynać od mocnego alkoholu, a kończyć
      na słabym.
      Yavor: -Ja najpierw poproszę etylinę 95, a potem 98.
      Huan: -A potem 102 Rudy.

      Aard: -Bo zyg, zyg, zyg ma drażnić.
      Magniak: -Zyg, zyg, zyg… o, faktycznie, wkurwia.

      Huan: -Jest Lolik czyli LOL, a dlaczego nie ma nicka ROTFL?
      Maginiak: -Jak to nie ma? A Dziad Borowy?

      Huan (zaatakowany lampą błyskową): -Nie widzę. Możesz mnie oślepić?

      B00g13 (krytycznie o efekcie poczynań Yavoriusa usiłującego sobie samemu zrobić
      zdjęcie): -Do dupy. Wyszedłeś sobie bokiem.

      Yavor i Aard (na melodię „Mojej Fantazji” Fasolek): -Bo pogotowie, pogotowie,
      pogotowie jest od tego, żeby wzywać je, żeby wzywać je, żeby wzywać je na
      całego!
      Huan: -To co, idziemy do pavulonu?

      Maginiak (usiłując skłonić b00g13ego do nastąpienia się od jej potrzebnej
      szuflady): -b00g13, musisz odejść.

      Aard (na balkonie podsuwając Maginiak kapcia pod gołą stopę): -Nastąp się.

      Aard: -Huan pełen tabasco.
      B00g13: -To prawie Hłasko.
      Huan: -Teraz to zamarkowałeś!

      Maginiak (życzliwie do Lolik): -Na spodzie kufla masz niespodziankę.

      [Yavor manifestował zapalenie świateł jednym ruchem pleców i solidnie
      przygrzmocił ramieniem o ścianę]
      Huan (z troską): -Stłukłeś sobie zawartość barku?

      Huan: -Lepiej być podejrzaną niż podglądaną.

      B00g13 (na widok Maginiak sączącej z pustej szklanki): -Maginiak i z pustego
      się napije.

      Maginiak: -Wódka nie da się zamrozić.
      B00g13: -Da się, jak jest z Leader Price’a.
      Maginiak: -Wódka czy lodówka?
      B00g13: -Biedronka.

      [była mowa o tym, że Maginiak ma stringi]
      Aard: -Skąd widzicie, że to stringi?
      Yavor: -Strzelałem.

      Aard (do Maginiak): -Pij, bo wylejesz!

      Maginiak.i.Yavorius: -A na końcu musimy sobie zadać jedno zajebiście ważne
      pytanie... (tu sekunda brzemiennej ciszy): kto dogoni psa?

      Maginiak (z niesmakiem): -Ten drugi wściekły pies mi nie posłużył.

      [dzwonek do drzwi, b00g13 uznał, że to Aard]
      Maginiak: -b00g13 poznał Aarda po dzwonku, ja go zwykle poznawałam po pukaniu…

      Aard: -Nie mówmy źle o nieobecnych, bo przyjdą.

      Aard: -Chrystus z Los Angeles – Kyrie L.A.Son.

      Huan: -Yavorius! Jawohl już!

      Aard (wsłuchując się w plejlistę): -Co to jest? Znam to bardzo dobrze.
      Yavor: -Jak to co, pralka.
      Huan: -To nie znasz.
      [okazało się, że było to „Welcome to the Machin
      • szprotaard SZPROTOKÓŁ Z DN. 4-5.12 W WARSZAWIE - CIĄG DALSZY 06.12.04, 11:10
        (COŚ MI MÓWI, ZE JESZCZE SIĘ NIE ZMIEŚĆI!)

        Aard (wsłuchując się w plejlistę): -Co to jest? Znam to bardzo dobrze.
        Yavor: -Jak to co, pralka.
        Huan: -To nie znasz.
        [okazało się, że było to „Welcome to the Machine” Floydów]
        Maginiak: -Welcome to the Mażiniak!

        Yavor (nucąc): -Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach pies kudłaty.
        B00g13: - I chuj.

        Huan (o kapciach Aarda, które były owłosione i z pazurami): -To są szatańskie
        skarpety!

        Maginiak: -Paulina, zajrzyj do lodówki i wyjmij ser.
        B00g13: -Jest złożony.
        Huan: -I skomplikuj tuńczyka.
        B00g13: -I skompiluj jądro, a potem dograj sterowniki.

        Aard i Maginiak przy kuchni: -Kto chciał grzaniec, a kto zimne nóżki?

        B00g13 (filozoficznie): -Niebo gwiaździste nade mną…
        Huan: -To żyrandol!

        Maginiak (będąc już krótkotrwałym efemerycznym zjawiskiem): -Nie bierzcie tego
        do siebie, że się potknęłam, naprawdę.

        Maginiak: -Czy Dominika już poszła?
        Paulina (siedząc pomiędzy Kotbert a Szprotą): -Ja nie jestem Dominika, ty nie
        jesteś Dominika i ty nie jesteś Dominika. Nie ma już Dominiki między nami.

        Performance w wykonaniu b00g13ego: znienacka wszedł do kuchni i pokazał dwa
        palce, po czym natarczywie spytał: -Czy czujecie się tym onieśmieleni?
        Towarzystwo: -…(?)…nie.
        B00g13: -Aha.
        I wyszedł.
        Potem się okazało, że palce pokazały mu się same, a pytał o muzykę, jaka
        rozlegała się w pokoju (bodaj Pidżama Porno)

        Aard: -Abolicja w krainie czarczafów.

        Huan: -Co było pierwsze, pedikura czy pedijajko?

        Huan: -Spieszmy się kochać żółwie, tak szybko odchodzą…

        -Lopy są z materii, a antylopy z antymaterii.
        -Lopy można kupić w sklepie z kami.
        -Występują również książki o nich, można je kupić w kwariatach.
        -Lopy pochodzą z Li i występują na podach (a antylopy z wranglera i występują
        na płozach).
        -Ich ciała zbudowane są z pierwiastka o nazwie mon.
        -Do rozmnażania używają koncepcji, ale wyłącznie wtedy, gdy czują do siebie
        patię.

        Huan: -Czy lopy wystepują na Lach?
        Aard (pozornie na temat): -A robił Ci ktoś kiedyś antylach-ę?

        Aard: -Załóżmy wątek anty.
        Huan: -O mrówkach.

        Huan: -Afterpik to potop.
        Odlew – fromlion
        Zasymilować – fromBorg
        B00g13: -No time to vein the rice, when the foxes flow. (Nie czas żyłować ryż,
        gdy płyną lisy)

        -Ile moszna?
        -Minetkę.

        B00g13: -Pasuje jak wołek do karotki.
        Aard: -Właśnie! Jeszcze wołka zbożowego na „Krowach” nie było.
        Huan: -A na wącie wół zbożowy.

        [była mowa o słynnym na Forum Kraków wątku o sprzedaży kozy]
        Aard: -Możnaby gdzieś zaszczepić tę kozę.
        Huan: -Na „Krowach”.

        [w trakcie kibicowania Paulinie i Markowi w dmuchaniu materaców]
        Huan: -Dmucha, nie siada.

        B00g13: -Jak hemoroidy leczy się homeopatycznie?
        Huan: -Serkiem homogenizowanym.
        Aard: -A heteroseksualistki uprawiające seks analny mają heteroidy.

        Huan (przyniósłszy Szprocie zdobycz do szprotokołu): -Gdzie konik płynie z
        wolna, rozsiewa drzewa na biegunach.
        Szprota (biorąc szprotokólarz): -Twoje?
        Huan: -No! Nie słyszysz, jak rechoczę?

        B00g13: -Z reguły najprostsze rzeczy są pod latarnią.

        B00g13 (krytykując Huańską plejlistę): -Ty masz nie po kolei.
        Huan: -Ale alfabetycznie. Teraz leci „Jestem dobry”.
        B00g13: -Ale pierwsza część czy druga?
        Huan (zdziwiony): -No chyba pierwsza, nie?
        Szprota: -Jeśli alfabetycznie, to druga powinna być przed pierwszą.
        Aard: -A czwarta przed trzecią. Jak w „Dziadach”! Pewnie też powstawały
        alfabetycznie.

        Paulina (widząc, że towarzystwo się wykrusza): -Dlaczego oni tak poszli spać?
        B00g13 (chrupiąc paluszki): -Zła karma.

        Paulina: -Nie lubię dzieci, bo im się ulewa.
        Aard: -A ja nie lubię dzieci, bo im się śnieżyca.

        Szprota (przekonując Justynę, by zawiadomiła o tym, czy bezpiecznie wróciła do
        domu, wskazując na mizdrzącego się Aarda): -No jak tu do niego esemesa nie
        wysłać!
        B00g13: -No właśnie! Przecież on się zaraz zaloguje!

        B00g13 (o Huanie dobierającym się do czipsów): -Chciałem go przytrzymać z tymi
        rękami w kieliszkach, tfu, kieliszkami w rękach…

        Paulina (oglądając wygaszacz na komórce Aarda): -Ale ktoś ma serce z kreską na
        kółku!
        Aard: -Szczerze powiedziawszy, to jest zegar.

        B00g13 (popadłszy w strumień świadomości, bijąc się pięścią –niezagipsowaną –
        po czole): -Wszystkie kobiety na Trantory. Wszystkie Madonny na Chuany. Nosił
        Majkel razy kilka, poniosła i Kirka.

        Ktoś (do Szproty, pytając o pojemność szprotokólarza): -Ile ci tam stron
        jeszcze pozostało?
        Huan (wsuwając czipsy): -Nie wiem, ja to jem jak kartofelki.

        Huan: -Za każdym wybuchem śmiechu powinniśmy wymazywać teksty ze szprotokołu.
        Aard: -To powinien być w takim razie wbuch śmiechu.
        Szprota: -Powiedzmy, implozja.
        Aard: -A to wszystko podczas eksprezy.

        Aard (w trakcie dyskusji, a właściwie monologu Pauliny o tym, że kobiety nie są
        śmieszne): -Właściwie Paulina nie jest śmieszna, Paulina jest głęboka.

        Aard (z niesmakiem): -Znowu się śmieję ze swoich tekstów.
        Huan: -To oznacza, że odpowiadasz sobie poczuciem humoru.

        B00g13: -Maginiak postawiła banana jednym pewnym ruchem ręki, później Aard go
        opadł.
        Aard: -I pękłem balonik.
        Paulina: -To trzeba ją na jakiś casting wysłać.
        Aard: -Castring.

        Aard (do Huana): -Co było wielkości świni w Czarnobylu? Szczury?
        B00g13: -Ba, żebyś widział ich świnie!
        Huan: -Są wielkości szczurów i nazywają się morskie.

        Huan: -Melancholia nie jest tym, czym była kiedyś nostalgia.
        Szprota: -To jest tekst nie do zajebania.
        B00g13: -Wiem, próbowałem kiedyś.

        Performance wykonany przez Paulinę – wyłacznie akustyczny. Namówiliśmy ją, by
        zadzwoniła do stęsknionego za Aardem i Kierem Wiedźmuna.
        Dodajmy, że Paulina nie zna Wiedźmuna i rozmawiała z nim pierwszy raz.
        -Co u ciebie? Nic, tak? To dobrze. A co poza tym? Słuchaj, teraz lepiej cię
        słyszę. Chyba cię lepiej przyłożyłam do ucha. Bo ja nie znam się na modelach
        telefonów i często mylę słuchawkę z mikrofonem. I uważaj na siebie. Nie
        przezięb nerek. Co z twoimi nerkami?
        B00g13 (na stronie): -…sprzedałem.

        B00g13: -Ale głupie imię: George.
        Aard: -Dlaczego głupie?
        B00g13: -Jak z kreskówki.
        Aard: -Myślisz, że jak powstawało to imię, to oni się tym przejmowali?
        B00g13: -Teraz powinni się przejmować!
        Szprota (sięgając po szprotokolarz): (ROTFL)
        Aard: -Mnie to nie śmieszy. Zgłaszam votum separatum.
        B00g13: -Może jesteś kryptoGeorge?

        Aard: -Myślałem, że można mieć dwa w jednym.
        Huan: -Ale możesz mieć jedno w dwóch.

        Aard (odnośnie pochodzenia kłaczka na kocu, który był blond, a jednak należał
        do Kotbert): -Już starożytni statystycy mawiali, że nie należy ufać małym
        próbom. Ten kłączek przechodzi z koca na pierzyna.

        Aard (wsłuchując się w zadziwiającą różnorodność chrząknięć, jakie wydawał z
        siebie b00g13 podczas ataku kaszlu): -Początkowo z pewną taką nieśmiałością,
        ale już pierwsze mocniejsze akordy zdradzały mistrza.

        Szprota (o b00g13m obwieszczającym doskonałą twardość swego snu serdecznym
        chrapaniem): -To było gigantyczne chrapanie i przyczepiony do niego malutki
        b00g13.

        B00g13 (o poranku): -Która godzina?
        Aard: -Dziesiąta. A czemu pytasz? Jesteś umówiony?
        B00g13: -Bo mnie coś boli.
        Szprota: -I zastanawiasz się, na co pora?
        Aard: -To jest ból przemijania.

        B00g13: -Muszę zmienić opatrunek, przybrudził mi się bandaż od patrzenia Huana.
        Huan: -Bo ty leżałeś tą ręką tak ekspansywnie!
        B00g13: -A ty leżałeś tą głową tak interiorystycznie.

        Huan: -W Portugalii szeleszczą, a w Hiszpanii celestą.

        -Co znaczy Leibholz po niemiecku?
        -Coś jak cielesne drewno.
        -Czyli to jest to, czym przebili Jezusowi bok.
        -To była włócznia.
        -A nie osinowy kołek? Pił krew, zwalczono go krzyżem – wszystko by się zgadzało…
        -A to nie było tak, że te wampiry tym krzyżem traktowano później?
        -On był pierwszy.
        -Aha, taka nowa świecka tradycja. Nie, no, właściwie nienowa.
        - I niezbyt świecka.

        Aard: -A to jest granat zaczepny czy
        • szprotaard SZPROTOKÓŁ W WARSZAWIE - CIĄG JESZCZE DALSZY 06.12.04, 11:17
          (WEJDZIE WRESZCIE??!)

          Aard: -A to jest granat zaczepny czy obronny, bo ja się nie znam?
          Szprota: -To zależy, jakie wojsko idzie.

          B00g13: -Rozpoznasz junaka po dźwięku silnika?
          Szprota: -Trudno powiedzieć.
          [chwila wsłuchiwania się w rozpaczliwy warkot]
          b00g13: -Ja tu słyszę zaskakujące cylindry jak w junaku.
          [potem się okazało, że to nie był junak, tylko duży fiat]
          [potem się okazało, że to nie był duży fiat, tylko lada]

          Paulina: -A to jest azbest?
          Aard: -Nie, to jest as worst!

          B00g13: -A w tej małej budce mieszka dróżnik kurdupel, tylko musi być
          wyrośnięty, jak na kurdupla, bo zobaczcie, jak wysoko ma okienko.

          Huan (przywdziawszy kaptur): -Teraz jestem Lordem Vaderem.
          B00g13: -Podniecasz mnie.
          Huan: -To może ja się rozbiorę.

          Aard: -Pomniczek, co stoi na cokolczyku.

          B00g13 (spowodowawszy, że drzwiczki od szafki, podnoszone, utrzymały się w
          górze): -Panie, normalnie Szatan!
          Aard: -Skóra z krzyża zdjęta.

          Paulina: -A na tym kościele są ścieżki dla rowerów?
          B00g13: -Nie, tylko dla upośledzonych.
          Huan: -Czyli dla trójkołowych.
          B00g13: -Bike’i dla uposledzonych.

          Huan: -Intuicja jest jak saper – myli się tylko raz.

          Aard (stojąc u Maginiak na balkonie): -Piękna jest ta nasza stolica. Tylko ten
          kościół jest brzydki.

          Huan: -Czy palenie jest stosowne dla czarownicy?

          Yavorius: -Jan Paweł Lolik2.

          Yavorius: -Serum i chlebum.

          Maginiak (czytając szprotokół): <ROTFL>
          Huan (z nadzieją): -Moje?
          Maginiak: -Nie, moje.

          [była mowa o tym, że nowe piekarniki elektryczne zazwyczaj podczas pierwszych
          kilku użyć niemiło pachną]
          Yavorius: -Młode piecyki muszą się wyśmierdzieć.

          Huan: -W niedzielę wszystkie wina są mszalne..
          Aard: -W nocy wszystkie msze są czarne.

          [była mowa do jakiej knajpy pójdziemy podczas planowanej wizyty w Żyrardowie]
          Huan: -W razie czego Meteor nam coś poleci…

          B00g13: -Widziałem straż pożarną i byłem tym zaskoczony. Myślałem, że w
          Warszawie rozwiązali to w inny sposób.

          Maginiak (wyszedłszy na balkon): -Już nie jest tak ciepło, jak było kiedyś.

          Huan: -Szkoda, że nie można się rozmnażać przez pękowanie.
          Aard (z bólem): -Niestety można.
          Huan (po dłuższej chwili): <ROTFL>
          Aard: -Dopiero teraz zrozumiałeś swój tekst.

          Huan: -Ty nie lubisz zimy, a jak jest, to narzekasz.

          Huan: -O, Holender, mam depresję.
          Maginiak: -Tak nisko upadłeś?
          Huan: -Walka z depresją to jak walka z wiatrakami.

          Huan (grając dziurawą maczugą na kwadratowym trójkącie): -Brzdęk, brzdęk,
          brzdęk…Au!
          Wszyscy: <LOL>
          Huan (do Szproty): -Nie pisz!

          Huan: -Podsuńcie mi butelkę. Odkręćcie mi. Nalejcie mi. Nie wypijcie mi.
          Yavorius: -Przełknijcie mi.
          Huan: -Mmmmmm. Bugaty bokiet. Mam penisk wypukły.

          Aard: -W Łodzi są dwie mewy. Jaka jest szansa, że się rozmnożą? 50% czy 33%?
          [chwila wymieniania dostępnych kombinacji umożliwiających prokreację]
          b00g13: -Moim zdaniem to jest koniunkcja.
          Aard: -To nie jest koniunkcja tylko kopulacja.
          B00g13: -Każda kopulacja ma w sobie coś z koniunkcji.

          Huan: -Karmapolis, czyli to, z czego żyją towarzystwa ubezpieczeniowe.

          W AUTOBUSIE POWROTNYM I NA DWORCU
          Huan: -Są bilety. A dlaczego nie ma tryletów? I powinny być septolety.
          Huan (reklamując): -Psy jedzcie. Bar burka.

          Aard: -Już nie ma dzikich flash, na których zbierałaś jpgi...

          Huan: -Anna z łonowego wzgórza.

          Huan: -Czy bokserki chodzą w stringach?

          Huan: -Jamnik jest to wyżeł, któremu zimą sól łapy wyżarła.
          Aard: -To znaczy jest to niżeł.

          SzprotAard: -AC Milan DC.

          B00g13 (na widok dwóch kibiców Legii, na ucho): -Widzew. Podaj dalej.
          Huan (na widok dwóch zakonnic, na ucho): -Szatan. Podaj dalej.
          Szprota (o b00g13m): -On zmienił na Belzebub.
          B00g13: -Skąd wiedziałaś?
          Szprota: -Czytam z ruchu twoich warg.
          B00g13: -Trzeba było zatkać ust moich wargi.
          Aard: -Koralem goryczy.
          B00g13: -I grdyką jak śnieg białą.

          Aard: -Kiedyś był Wars i Sawa, a teraz jest Kurosawa.
          Huan (?): -Henryk Kuro-Sawa. Taki rysownik.

          Lew a tywa.
          Lew Atylla.
          To jest bitch boży.

          Huan: -Napiszmy opowieść opartą na fuckach.
          B00g13: -Na fuck turach.
          Huan: -Ale to zofilia.

          Huan: -W gawrach siedzą gawrony.
          B00g13: -Gabryś gaw ryś siedzi w gawrze i gaworzy z gawronami.
          Huan: -A misie siedzą w Miśni.

          B00g13: -Izba kontroli Pawła-Strzałki – Łucz-NIK.

          Huan: -Such to pieniadz. Czemu się śmiejesz? Nawet ja się nie śmieję.

          Pociony odjeżdżające z Warszawki: Lajkoń, Kasztan, Ondrach, Kiepurka,
          Stachurka, Matejo, Kościucho i Czartorychy.
          Huan: -A Sobiesky to niebo do wynajęcia.

          Huan: -Latający Reymonty Pythona.
          B00g13: -Pan spóźnił się na pociąg, ale niewłaściwy.
          Huan: -A jak gracz chce się napić piwa, to będzie naGryWarka

          W ŻYRARDOWIE
          Obecni: Szprotaard, Kotbert, Huan, B00g13 i Meteor2017

          Meteor (wystawiając dwa palce): -Czwórniak razy trzy!

          Huan: -Nie kopie się leżącego, chyba że to grabarz na odwrót.

          Szprota (do b00g13ego): -Ty wszędzie wietrzysz podstęp.
          B00g13: -Nieprawda. Kto przede mną ukrył wątek o teoriach spiskowych na sci-fi?

          B00g13: -Meteorze, znalazłeś się w loży.
          Meteor: -Myślałem, że w loszku.

          Aard: -Wsadzawka to taki Ł-feminizm.
          Szprota: -Pochędóżka.
          B00g13: -Tryb bierny od wsadzania.

          W POCIĄGU POWROTNYM
          Huan: -Najbardziej rozpasana jest zebra albinos.
          Aard: -A zdjęcie zebry w negatywie wygląda tak samo.

          Huan: -Kominiarz dobrze osadzony.
          Huan: -Pułtusk na wącie to Tusk.
          Huan: -Co dwa kwaczory, to nie jeden półTusk.

          Huan (patrząc na piąte, zajęte miejsce): -Ten facet z tymi krzyżówkami wysiadł?
          Aard: -Nie, zostawił krzyżówki, Poza tym kibel jest zajęty.
          Szprota: -To dziwne, że ich nie wziął do kibla.
          Huan: -Może zabrał jolkę.

          Huan: -Krzyżówa Jolanta.

          Aard: -Tak to powiedziałeś?
          Huan: -Teraz tak powiedziałem.
          Aard: -Aha, czyli mówisz.
          Huan: -No przecież bym powiedział, że powiedziałem.

          Huan: -To jest wszystko bezproduktywne.
          Aard: Bo my generujemy same sub-straty.

          Huan: -Taka piosenka: abder midnight.
          Aard: -I minerał abderyt.

          Huan: -Ale to było śmieszne, tylko ja ziewałem. (widząc aarda ziewającego) O.
          On się śmieje.
          Aard: -ROTFL!

          Aard: -Kto jest odwrotnością Szproty?
          Huan: -Patrosz.
          (chwila dywagowania, które z nas jest najbardziej odwrotne)
          Aard: -Bo jeśli ktoś taki jest, to może założyć nicka Spazja z Miletu. Wiem, to
          było nazbyt długie, żeby było śmieszne.
          Huan: -Poczekaj, odczytamy to od tyłu.
          Szprota (proroczo): -I znowu wyjdzie Szatan.
          • aard NOTATKI SŁUŻBOWE Z DN. 6.12.2004 06.12.04, 11:22
            Obecni: Mama_aarda, Marta, Arek, aard

            Marta: -Śnił mi się dzisiaj Anioł.
            aard: -Jednemu się śni anioł, a inny śpi z Anią.

            Mama_aarda (wręczając mu prezent): -Kupiłam ci wino, żebyś miał z kim świętować
            imieniny.
          • szprota ANEKS 06.12.04, 12:51
            Ja dodam jeszcze, że Meteor przywitał nas co prawda nie chlebem i solą, ale
            menażką z zupką chińską trojga zastosowań i konserwa ze spamem (miał mieć także
            przt sobie wrzątek w proszku i kawę na modrzew, a nasz plan obrzucenia go
            kisielem spalił na panewce)
    • aard SZPROTOKÓŁ IMIENINOWY Z DN. 6.12.2004 NA MAILU 06.12.04, 16:24
      Obecni przy kopach: Maginiak, aard
      Okoliczności przyrody: Maginiak aardowi życzeń składanie

      aard: -Jak zwykle ujęłaś mnie za serce.
      Maginiak: -No cóż, nietrudno o ujmujące życzenia dla kogoś tak ujmującego jak
      Ty.
      aard: -Ja bym to ujął inaczej: nietrudno o ujmujące życzenia komuś tak
      ujmującemu jak Ty. Wtedy juz nic dodać nic ująć (mam nadzieję, że to Ci nie
      przynosi ujmy?)
      Maginiak: -Nie chce sie licytować, ale przecież to Twoje ujmininy są dzis. A i
      pracy bym Ci chętnie ujęla, bo akurat mam niedomiar.
      aard: -Mogę te wzajemne ujmy ująć w jakimś wątku, ktory ma nieujemny stan
      licznika?
      Maginiak: -Ujmuje sie dzierżboruje, wiec występ ujmy w wątkach, niczym tenże
      dzierżbor, bo nam to nie ujmuje nic a nic, a wręcz dodaje, i to loda

      Dzierzbór Maginiak niesamowita!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka