maria421
18.07.12, 10:12
napisal do mnie maila :
"Najsamprzod chce Ci pogratulowac: Po tym straszliwym szoku, jaki musialas przezyc (-:) spodziewalem sie wiekszej ilosci pomyj na moja szlachetna glowe... :-)
Nastepnie musze Cie zmartwic: Twoje domysly na temat rzekomego "podpatrzenia" Twojego hasla sa - niestety - kompletnie chybione... Nie musialem sie wysilac na lamanie hasla. Nie miej mi za zle, ze sie powtorze: W portalu Gazety wszystko jest absolutnie przejrzyste jak zrodlana woda; na samiutkim poczatku konta uzytkownikow, ich skrzynki pocztowe etc. etc.
W kazdej chwili - po "zabanowaniu" mnie, moge wejsc na dowolne forum, na dowolne konto, do dowolnej skrzynki, kasowac watki. Nie, lepiej sie juz nie zakladaj... :-)
Tego, ze nie chcialem Ci - na serio - wyrzadzic szkody mozesz byc, jak sadze, absolutnie pewna: Nie byloby niczego latwiejszego, niz skasowanie / zamkniecie calogo forum, a jednak zostalo praktycznie nienaruszone, czyz nie tak? :-)
Jak sie - byc moze - zaczynasz domyslac, nie chodzilo tylko o Ciebie. Chodzilo o to, ze z pewnych powodow (to dluzsza historia) naszla mnie chetka pokazania kilku dupkom z Gazety, ze sa po prostu do dupy... :-) A ze w ostatnim czasie zaszlas mi ciut ciut za skore (:-) posluzylas po prostu za przyklad, co i jak latwo mozna zrobic. Za te przykrosc, choc od poczatku byla obliczona na maksymalnie 3 dni, pragne Cie w tym miejscu "formvollendet" przeprosic. Nie domagam sie oczywiscie przyjecia tychze przeprosin, niemniej jednak byloby mi milo. :-)
Moje "wystepy" na forach Gazety dobiegly, przynajmniej na przewidywalny czas, konca, co zapowiedzielem zreszta, bodajze wczoraj, na diasporze. Koniec nie dlatego, ze ktos mnie "zabanowal", bo to naprawde smieszne narzedzie, lecz dlatego, ze zamkal sie pewien etap i skonczyl sie pewien eksperyment. Poza tym zmeczylo mnie troche mowienie do scian (pozwol, ze nie bede tego w tym miejscu precyzowal, mozesz sie domyslec), co dalo sie, jak sadze, zauwazyc...
Na koniec jeszcze jedna drobnostka, lub - jak wolisz - dobra rada: Postaraj sie na przyszlosc myslec mniej "tunelowo". Jesli nie poznalas w "realu" ludzi podobnych do koelschera, nie znaczy to absolutnie, ze ich nie ma.
Nie twierdze, ze tak bedzie, bo zalezy to od wielu czynnikow i pozostaje - oczywiscie - nie tylko w mojej gestii, ale byc moze
spotkamy sie kiedys w malym gronie na zameczku i pogadamy o starych czasach... :-) Inshallah !!!
Pozdrawiam - mimo wszystko - serdecznie i zycze Ci wszystkiego najlepszego, w tym owocnych pogaduszek na forum!
G.v.G
PS
Autoryzuje Cie niniejszym do przytoczenia tego maila (w czesci lub calosci) na forum, choc specjalnie mi na tym nie zalezy..."