maria421
01.10.13, 10:37
Zasada gospodarowania pieniedzmi jest, wydawaloby sie, prosta: moge wydac tyle, ile mam. Jezeli mi nie starcza, to mam dwie mozliwosci- albo wiecej zarabiac, albo wiecej oszczedzac.
Czasem moge wziac kredyt,( np. na zakup podstawowego trwalego dobra jakim sa wlasne cztery sciany), jezeli mam mozliwosc splacenia go.
Jezeli nie mam mozliwosci splacenia dlugu, to bankrutuje, bo pieniedzy sobie dodrukowac nie moge, bo za to idzie sie do wiezienia.
Czy te proste zasady nie obowiazuja panstw i politykow?
USA nie jest w stanie wyplacic pensji pracownikom sektora panstwowego. To wiadomosc z dzisiaj, bo jutro pewno zdecyduja na dodrukowanie nowych pieniedzy i bedzie na wyplaty.
W Polsce Balcerowicz wali piescia w sprawie OFE
W Niemczech jeszcze nie ma koalicji rzadowej, ale juz sie mowi o podwyzszeniu podatkow.
Osiem lat temu pierwszym ruchem Merkel po objeciu rzadow bylo podwyzszenie MwSt, czyli VAT. Juz nie wystarcza?
Pomine juz fakt, ze energia, czyli jedno z podstawowych dobr potrzebnych czlowiekowi do tego zeby nie marzl zima i nie siedzial w ciemnosciach, staje sie dobrem luksusowym.
Wiec co sie na tym swiecie dzieje? I co z tym zrobic?