maria421 23.08.15, 15:40 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18614517,rmf-fm-marcin-dubieniecki-byly-maz-marty-kaczynskiej-zatrzymany.html#Czolka3Img Naprawde zal mi Marty D. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
a000000 Re: Marcin D. 23.08.15, 20:10 od czterech lat są w separacji, odbyły się dwie rozwodowe rozprawy. A więc jeszcze nie "BYŁY" mąż, ale pewnie wkrótce... Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 23.08.15, 20:15 a000000 napisała: > od czterech lat są w separacji, odbyły się dwie rozwodowe rozprawy. A więc jesz > cze nie "BYŁY" mąż, ale pewnie wkrótce... Przy okazji prasa przypomina ekspresowe ulaskawienie jakiegos kumpla Marcina D. przez prezydenta L. Kaczynskiego za wstawiennictwem A. Dudy. Dokumenty dziwnym trafem zaginely.... Odpowiedz Link
a000000 Re: Marcin D. 23.08.15, 20:25 maria421 napisała: > Dokumenty dziwnym trafem zaginely.... oj tam zaginęły.... Dubieniecki, syn barona SLD, zawsze obracał się w szemranych towarzystwach. Jako prawnik - miał różne kontakty. Ułaskawienie powiadasz.... każdy kolejny prezydent ma na swym koncie jakieś dziwne ułaskawienie... Duda powiedział, że ułaskawi Kamińskiego (tego od CBA). I słusznie. Też bym ułaskawiła. Sędziowie to stado baranów na usługach polityków. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 23.08.15, 20:33 a000000 napisała: > oj tam zaginęły.... Dubieniecki, syn barona SLD, zawsze obracał się w szemranyc > h towarzystwach. Jako prawnik - miał różne kontakty. Tak sobie mysle, ze poniewaz Marta Kaczynska przez jakis czas po smierci rodzicow mieszkala w Palacu, rowniez z mezem, to on tam mial duze pole do popisu... > Ułaskawienie powiadasz.... każdy kolejny prezydent ma na swym koncie jakieś d > ziwne ułaskawienie... Duda powiedział, że ułaskawi Kamińskiego (tego od CBA). > I słusznie. Też bym ułaskawiła. Sędziowie to stado baranów na usługach politykó > w. Ja zawsze myslalam ze o ulaskawienie wystepuje sie w przypadkach szczegolnych. Tu sie okazuje ze zwykly oszust wystepuje o ulaskawienie ( i dosteje je!) w sprawie gdzie chodzi o niecaly rok wiezienia i kilkadziesiat tysiecy... Odpowiedz Link
a000000 Re: Marcin D. 23.08.15, 21:16 maria421 napisała: > Ja zawsze myslalam ze o ulaskawienie wystepuje sie w przypadkach szczegolnych. > Tu sie okazuje ze zwykly oszust wystepuje o ulaskawienie ( i dosteje je!) w spr > awie gdzie chodzi o niecaly rok wiezienia i kilkadziesiat tysiecy... tu nie chodzi o te parę groszy.... chodzi o czysto w papierach - niekarany. Wałęsa też jakiegoś gangstera ułaskawił i nawet o tym nie wiedział.... Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:05 maria421 napisała: > Tak sobie mysle, ze poniewaz Marta Kaczynska przez jakis czas po smierci rodzic > ow mieszkala w Palacu, rowniez z mezem, to on tam mial duze pole do popisu... > > Ja zawsze myslalam ze o ulaskawienie wystepuje sie w przypadkach szczegolnych. > Tu sie okazuje ze zwykly oszust wystepuje o ulaskawienie ( i dosteje je!) w spr > awie gdzie chodzi o niecaly rok wiezienia i kilkadziesiat tysiecy... A teraz to już Ci tak bardzo „naprawdę żal Marty D.“, że serce się człowiekowi kraje, jak to czyta. ;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:16 jurasberlinczyk49 napisał: > A teraz to już Ci tak bardzo „naprawdę żal Marty D.“, że serce się > człowiekowi kraje, jak to czyta. > > ;-) Nie zauwazyles ze napisalam ze to Marcin D. mial tam pole do popisu? Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 17:25 maria421 napisała: > jurasberlinczyk49 napisał: > > > A teraz to już Ci tak bardzo „naprawdę żal Marty D.“, że serc > e się > > człowiekowi kraje, jak to czyta. > > > > ;-) > > Nie zauwazyles ze napisalam ze to Marcin D. mial tam pole do popisu? Myślisz, że LK,dosyć sceptycznie nastawiony do małżeństwa córki z Marcinem D., pokazał mu sekretne miejca w Pałacu Prezydenckim? Czy ot, tak, na wierzchu w sypialni czy kuchni, obok masła i sera, jakieś "perełki" z dokumentami trzymali państwo Kaczyńscy, a MArcin D. w drodze do klopa, chyłkiem je przechwycił?:)))) Co też to ludziska nie wymyślą:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 18:18 astra18 napisała: > Myślisz, że LK,dosyć sceptycznie nastawiony do małżeństwa córki z Marcinem D., > pokazał mu sekretne miejca w Pałacu Prezydenckim? Czy ot, tak, na wierzchu w sy > pialni czy kuchni, obok masła i sera, jakieś "perełki" z dokumentami trzymali p > aństwo Kaczyńscy, a MArcin D. w drodze do klopa, chyłkiem je przechwycił?:)))) > > Co też to ludziska nie wymyślą:))) Nie mysle ze mu cokolwiek pokazal. Mysle jednak ze przy uporzadkowaniu rzeczy po zmarlym prezydencie i jego malzonce mozna bylo duzo roznosc znalezsc. Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 18:38 maria421 napisała: > > > > > > Nie mysle ze mu cokolwiek pokazal. Mysle jednak ze przy uporzadkowaniu rzeczy p > o zmarlym prezydencie i jego malzonce mozna bylo duzo roznosc znalezsc. Ja sobie nie przypominam, żeby MD w tym uczestniczył. Oglądałam film w którym Marta K-D opowiada o przeprowadzce i z kontekstu wynika, że robiła to sama, przy pomocy przyjaciółki Kaczyńskich. Może Ty masz jakieś wiarygodne informacje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 18:45 astra18 napisała: > Ja sobie nie przypominam, żeby MD w tym uczestniczył. Bylas tam? :-))) Oglądałam film w którym M > arta K-D opowiada o przeprowadzce i z kontekstu wynika, że robiła to sama, przy > pomocy przyjaciółki Kaczyńskich. > Może Ty masz jakieś wiarygodne informacje. Marta przez prawie dwa miesiace byla w palacu sama? Bez meza? W tak ciezkich dla niej czasach? Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 18:57 maria421 napisała: > astra18 napisała: > > > Ja sobie nie przypominam, żeby MD w tym uczestniczył. > > Bylas tam? :-))) Przecież piszę tu: > > Oglądałam film w którym M > > arta K-D opowiada o przeprowadzce i z kontekstu wynika, że robiła to sama > , przy > > pomocy przyjaciółki Kaczyńskich. > > Może Ty masz jakieś wiarygodne informacje. > > Marta przez prawie dwa miesiace byla w palacu sama? Bez meza? > W tak ciezkich dla niej czasach? Podobno już wtedy małżeństwo z MD wisiało na włosku. > > Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 19:30 astra18 napisała: > Podobno już wtedy małżeństwo z MD wisiało na włosku. Podobno ona w Palacu "pomieszkiwala z mezem i dziecmi". Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 19:34 maria421 napisała: > astra18 napisała: > > > Podobno już wtedy małżeństwo z MD wisiało na włosku. > > Podobno ona w Palacu "pomieszkiwala z mezem i dziecmi". Przecież Ty też zastanawiasz sie TYLKO jakie dokumenty mogły wpaść w łapy MD. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 20:07 astra18 napisała: > Przecież Ty też zastanawiasz sie TYLKO jakie dokumenty mogły wpaść w łapy MD. Mogly, Astro, mogly.... Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 20:12 maria421 napisała: > astra18 napisała: > > > Przecież Ty też zastanawiasz sie TYLKO jakie dokumenty mogły wpaść w łapy > MD. > > Mogly, Astro, mogly.... A podobno tak lubisz dowody, źródła, linki...:)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 21:05 astra18 napisała: > A podobno tak lubisz dowody, źródła, linki...:)))) Znow oczekujesz linku do moich przypuszczen????? Odpowiedz Link
a000000 Re: Marcin D. 24.08.15, 21:30 maria421 napisała: > Znow oczekujesz linku do moich przypuszczen ja to mam dalej idące bezlinkowe przypuszczenia.... ten facet koło Marty kręcił się gdy jeszcze była zamężna.... węszę, że ją poderwał na zimno, w celu zbliżenia się do kręgów decyzyjnych, zdobycia haków.... czy co tam. Gdy tylko prezydent zginął.... facet zdobył co chciał i nawiał... Nie bez powodu wuj Jarosław nigdy go nie zaakceptował. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 25.08.15, 09:06 a000000 napisała: > ja to mam dalej idące bezlinkowe przypuszczenia.... ten facet koło Marty kręci > ł się gdy jeszcze była zamężna.... węszę, że ją poderwał na zimno, w celu zbli > żenia się do kręgów decyzyjnych, zdobycia haków.... czy co tam. Gdy tylko prez > ydent zginął.... facet zdobył co chciał i nawiał... > Nie bez powodu wuj Jarosław nigdy go nie zaakceptował. Tez mam takie same bezlinkowe przypuszczenia. Facet jest karierowicz wiec mogl wykorzystac Marte do swoich celow. Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 25.08.15, 07:09 maria421 napisała: > astra18 napisała: > > > A podobno tak lubisz dowody, źródła, linki...:)))) > > Znow oczekujesz linku do moich przypuszczen????? Nie potrzebuję, widzę jak z przypuszczeń tworzysz fakty, które akurat w tym wypadku MUSIAŁY mieć miejsce:) > Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:04 maria421 napisała: > Przy okazji prasa przypomina ekspresowe ulaskawienie jakiegos kumpla Marcina D. > przez prezydenta L. Kaczynskiego za wstawiennictwem A. Dudy. > Dokumenty dziwnym trafem zaginely.... No i oczywiście przy tej okazji również Ci “naprawdę żal Marty D.“ :-)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:16 jurasberlinczyk49 napisał: > No i oczywiście przy tej okazji również Ci “naprawdę żal Marty D.“ > :-)))) Jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 09:14 Ta sprawa jest wyjatkowo paskudna, bo tu chodzi o wyludzenie srodkow panstwowych na rehabilitacje niepelnosprawnych.... Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:07 maria421 napisała: > Ta sprawa jest wyjatkowo paskudna, bo tu chodzi o wyludzenie srodkow panstwowyc > h na rehabilitacje niepelnosprawnych.... No żal!!! Cholerny, prawdziwy marysiny żal dla tej Marty D., prawda? Jak można być byłą, czy prawie byłą żoną takiego drania! ;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:18 jurasberlinczyk49 napisał: > No żal!!! Cholerny, prawdziwy marysiny żal dla tej Marty D., prawda? Jak można > być byłą, czy prawie byłą żoną takiego drania! > > ;-) Rozumiem ze Ty uwazasz ze kto zaluje Marty Kaczynskiej nie powienien nic a nic pisac o kryminalnych machlojkach jej jeszcze meza? Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 09:54 Jednego nie moge zrozumiec. Marcin D. pochodzi z dobrze sytuowanego domu, sam zostaje adwokatem w kancelarii swego ojca (czyli nie musi szukac pracy bo praca czeka na niego) , zostaje zieciem prezydenta RP. Po cholere czlowiekowi, ktory ma wszystko, sa potrzebne jeszcze przekrety??? Co pcha takiego do rzucania sie w lewe interesy, do kombinowania, do matactw, do oszustw i wyludzen pieniedzy nawet kosztem kalek? Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 10:01 maria421 napisała: > Jednego nie moge zrozumiec. > > Marcin D. pochodzi z dobrze sytuowanego domu, sam zostaje adwokatem w kancelari > i swego ojca (czyli nie musi szukac pracy bo praca czeka na niego) , zostaje zi > eciem prezydenta RP. > > Po cholere czlowiekowi, ktory ma wszystko, sa potrzebne jeszcze przekrety??? > > Co pcha takiego do rzucania sie w lewe interesy, do kombinowania, do matactw, d > o oszustw i wyludzen pieniedzy nawet kosztem kalek? Tak to juz jest, jak się ma dużo chce się mieć więcej. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 10:08 astra18 napisała: > Tak to juz jest, jak się ma dużo chce się mieć więcej. Do takich przekretow potrzebna jest jeszcze jakas kryminalna energia. Facet sam sie spalil, bo on chcial wszystko zaraz, natychmiast, i forse i ... wladze. Poniewaz jednak troche za wczesnie podpadl , to z marzen o wladzy nic nie wyszlo. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:09 maria421 napisała: > Do takich przekretow potrzebna jest jeszcze jakas kryminalna energia. > Facet sam sie spalil, bo on chcial wszystko zaraz, natychmiast, i forse i ... w > ladze. Poniewaz jednak troche za wczesnie podpadl , to z marzen o wladzy nic ni > e wyszlo. > Ufff, co za ulga! To jednak do władzy łotr Marcin D. nie doszedł… A mógł, bo przecież był zięciem Lecha K. i Marii K., a wiadomo co tam w tej kancelarii tego Lecha K. i jego współpracownika Andrzeja D. się wyrabiało. Przestępcy przychodzili z książeczkami czekowymi i kupowali sobie ułaskawienia… Boże, jak bardzo mi żal, że tak Ci “naprawdę żal” tej Marty D.! ;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:21 jurasberlinczyk49 napisał: > Ufff, co za ulga! To jednak do władzy łotr Marcin D. nie doszedł… > A mógł, bo przecież był zięciem Lecha K. i Marii K., a wiadomo co tam w tej kan > celarii tego Lecha K. i jego współpracownika Andrzeja D. się wyrabiało. Przestę > pcy przychodzili z książeczkami czekowymi i kupowali sobie ułaskawienia… On sam na to liczyl i z tego powodu zmienil poglady z SLDowskich pogladow ojca na PiSowskie poglady tescia i stryja. Gdyby juz wtedy nie zaczal szumiec i pokazywac w jakim miejscu ciala ma prawo, to moze yb mu sie to udalo. > Boże, jak bardzo mi żal, że tak Ci “naprawdę żal” tej Marty D.! > > ;-) Wlasnie rowniez dlatego jej zal. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:08 maria421 napisała: > Jednego nie moge zrozumiec. > > Marcin D. pochodzi z dobrze sytuowanego domu, sam zostaje adwokatem w kancelari > i swego ojca (czyli nie musi szukac pracy bo praca czeka na niego) , zostaje zi > eciem prezydenta RP. > > Po cholere czlowiekowi, ktory ma wszystko, sa potrzebne jeszcze przekrety??? > > Co pcha takiego do rzucania sie w lewe interesy, do kombinowania, do matactw, d > o oszustw i wyludzen pieniedzy nawet kosztem kalek? No ten wpis, to już jest takim “naprawdę żalem” dla Marty D. przesiąknięty, że literki się zamazują! Biedna ta Marta D., córka Lecha K. i Marii K., znajoma Andrzeja D. i żona Marcina D. okradającego kaleki! Na Twoim miejscu usiadłbym i napisał do Marty D. kulturalny list z głębokimi wyrazami współczucia za TAKĄ rodzinę… Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:28 jurasberlinczyk49 napisał: > No ten wpis, to już jest takim “naprawdę żalem” dla Marty D. przesi > ąknięty, że literki się zamazują! Biedna ta Marta D., córka Lecha K. i Marii K. > , znajoma Andrzeja D. i żona Marcina D. okradającego kaleki! Juras, tematem tego watku jest "Marcin D." i o nim wlasnie pisze. Ty sie natomiast uczepiles mojego kobiecego wspolczucia dla Marty jak pijany plotu. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:03 maria421 napisała: > Naprawde zal mi Marty D. Mam prośbę. W przyszłości ogranicz trochę ten Twój „naprawdę żal“ nad Martą Kaczyńską, bo wylał mi się on z monitora na tastaurę i ją tak posklejał¸ że musiałem sprawić sobie nową. ;-) BTW. Marta Kaczyńska nigdy nie nazywała się Marta D.; jeśli już to Marta Kaczyńska-Dubieniecka. „Przypadkowej“ takiej samej pisowni w stosunku do podejrzanego Marcina D. jak do niepodejrzanej Marty D., już się nie czepiam, bo rozumiem, że złośliwcy i obłudnicy tak już mają. Tak im to „kulturalnie“ i zupełnie „bezwiednie“ to spod paluszków tańczących na klawiaturze komputera wychodzi... Marcin D. – Marta D. – jeden szajs, prawda? ;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:14 Juras, nie interesowalam sie tym, czy Marta Kaczynska po pierwszym slubie przyjela nazwisko pierwszego meza a po drugim slubie nazwisko drugiego meza. Na ogol jest tak, ze zona przyjmuje nazwisko meza. Powiedz mi jednak, jak poprawnie powinnam byla napisac o tym, ze zal mi jest kobiety zaledwie 5 lat starszej od mojej corki, ktora wczesnie stracila w tragiczny sposob naraz matke i ojca, a pare lat pozniej jej maz okazal sie kryminalista? I ze teraz zostaje sama z dwojgiem dzieci? A moze w ogole nie powinnam byla pisac o Marcinie D.? Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:48 maria421 napisała: > Juras, nie interesowalam sie tym, czy Marta Kaczynska po pierwszym slubie przyj > ela nazwisko pierwszego meza a po drugim slubie nazwisko drugiego meza. Na ogol > jest tak, ze zona przyjmuje nazwisko meza. > > Powiedz mi jednak, jak poprawnie powinnam byla napisac o tym, ze zal mi jest ko > biety zaledwie 5 lat starszej od mojej corki, ktora wczesnie stracila w tragicz > ny sposob naraz matke i ojca, a pare lat pozniej jej maz okazal sie kryminalist > a? I ze teraz zostaje sama z dwojgiem dzieci? > > A moze w ogole nie powinnam byla pisac o Marcinie D.? > A pisz sobie co chcesz, ale nie bądź obłudna! Przypominam sobie Twoje wpisy, od których jakoś nie emanował “naprawdę żal” dla nieszczęśliwie zamężnej, sieroty Marty Kaczńskiej, którą krytykowałaś za opieszałość w wyprowadzce z pałacu i za inne takie tam. Ja nie ma nic przeciwko temu, żebyś jej nie lubiała, (ja też nie darzę jej specjalną sympatią!), tylko bądź w tym nielubieniu szczera, a nie udawaj kogoś, kim nie jesteś, wnioskując przynajmiej z tego, co piszesz na tym forum. Wzorem lisiego Newsweeka wykorzystałaś sprawę resortowego dzieciaka i drania Marcina D., żeby przypieprzyć nielubianemu obozowi politycznemu. Nadarzyła się okazja, żeby przejechać się po zmarłym Lechu Kaczyńskim (ułaskawienia!), po sierocie Marcie Kaczyńskiej, ale co najważniejsze po… no PO KIM? Richtig! Po prezydencie Adnrzeju Dudzie, który oczywiście namawiał “kartofla” do ułaskawień przestępców, co należało forumowiczom KONIECZNIE przypomnieć… I wiesz co? To byłoby do strawienia, bo oczywiście masz prawo podniecać się tym szukaniem haków na Dudę i Kaczyńskich przez zesranych ze strachu michnikoidów, ale czyń to otwarcie, a nie udawaj “nieutulonej w żalu”. Nie raz już pisałaś, że po przeczytaniu jakichś z moich wpisów, zbiera Ci się na wymioty. Oczywiście wiem, że nie tyle nudności, co raczej bezsilna wściekłość zmusza Cię do tego typu ocen, ale to już takie moje spekulacje. Muszę przyznać, że jesteś lepsza ode mnie, bo ja potrzebuję zwykle sporych tekstów, żeby wywołać u Ciebie “nudności”, a Tobie wystarczyły zaledwie CZTERY wyrazy, jedna duża litera i jedna kropka, żeby doprowadzić mnie dzisiaj rano do autentycznych mdłości… Nie pierwszy zresztą raz… Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:58 Juras, Ty juz masz wszystko w Twojej bujnej wyobrazni poukladane i bierzesz te wytwory wlasnej wyobrazni za jedyna prawde.... Marty Kaczynskiej bylo mi zal w roku 2010. Bylo mi autentycznie zal mlodej kobiety ktora naraz stracila matke i ojca. Ale to forum wtedy jeszcze nie istnialo, wiec w tutejszym archiwum tego nie znajdziesz. Teraz jest mi jej zal bo jako kobieta potrafie zrozumiec bardziej kobiete niz Ty. Ten watek ma tytul "Marcin D." ale najwyrazniej nie jest to temat na jaki chcialbys rozmawiac. Czyzby dlatego ze cien Marcina D. moze sie klasc na wiele osob ze srodowiska z ktorym " w zasadzie" sympatyzujesz? Dletgo uczepiles sie mojego kobiecegon wspolczucia dla mlodej Marty . Odpowiedz Link
jureek Re: Marcin D. 24.08.15, 12:02 maria421 napisała: > Marty Kaczynskiej bylo mi zal w roku 2010. Bylo mi autentycznie zal mlodej kobi > ety ktora naraz stracila matke i ojca. Wtedy też było mi jej żal. > Teraz jest mi jej zal bo jako kobieta potrafie zrozumiec bardziej kobiete niz Ty. Wierzę Ci, chociaż inaczej to widzę. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 12:30 maria421 napisała: > Juras, Ty juz masz wszystko w Twojej bujnej wyobrazni poukladane i bierzesz te > wytwory wlasnej wyobrazni za jedyna prawde.... > > Marty Kaczynskiej bylo mi zal w roku 2010. Bylo mi autentycznie zal mlodej kobi > ety ktora naraz stracila matke i ojca. > > Ale to forum wtedy jeszcze nie istnialo, wiec w tutejszym archiwum tego nie zna > jdziesz. > > Teraz jest mi jej zal bo jako kobieta potrafie zrozumiec bardziej kobiete niz T > y. > > Ten watek ma tytul "Marcin D." ale najwyrazniej nie jest to temat na jaki chci > albys rozmawiac. Czyzby dlatego ze cien Marcina D. moze sie klasc na wiele osob > ze srodowiska z ktorym " w zasadzie" sympatyzujesz? > > Dletgo uczepiles sie mojego kobiecegon wspolczucia dla mlodej Marty . > No i dalej rżniesz głupa. Czyż nie napisałem wyraźnie, że możesz sobie pisać, co Ci się podoba? Że jednych możesz lubieć a innych nie? Że nie przeszkadza mi Twoje gorączkowe czepianie się pierołów kolportowanych przez zesraną czerską, Liza czy jeszcze innych ratlerków obsikujących nogawki Kaczyńskiemu, Dudzie i coraz cieniej warczących na ogólnie pojętą prawicę. Ja też daję popalić platfusom ile wlezie, ale nigdzie nie UDAJĘ, że mi ich “szkoda”, a jeśli czasem nawet napiszę, że mi kogoś z tych palantów “żal”, to pierwszoklasista-sześciolatek domyśli się, że robię sobie jaja. Twoje “użalanie się nad Martą D.” w tym wątku śmierdzi na milę morską OBŁUDĄ. Aby to wyczuć, w zupełności wystarczy mi nasza dziesięcioletnia (z prerwami) znajomość forumowa. Odpowiedz Link
jureek Re: Marcin D. 24.08.15, 12:46 jurasberlinczyk49 napisał: > Twoje “użalanie się nad Martą D.” w tym wątku śmierdzi na milę mors > ką OBŁUDĄ. Dlaczego uważasz, że wszyscy myślą i odczuwają tak jak Ty? Że dzielą ludzi na tych, którzy z nami i tych, którzy przeciw nam, a do tych z tego drugiego obozu nie mogą odczuwać zwykłego ludzkiego współczucia (co najwyżej ironiczne, jak w Twoim wydaniu)? Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 13:54 jureek napisał: > Dlaczego uważasz, że wszyscy myślą i odczuwają tak jak Ty? Że dzielą ludzi na t > ych, którzy z nami i tych, którzy przeciw nam, a do tych z tego drugiego obozu > nie mogą odczuwać zwykłego ludzkiego współczucia (co najwyżej ironiczne, jak w > Twoim wydaniu)? A gdzie ja napisałem, że chcę, aby wszyscy myśleli tak jak ja? Z czego to wynika? Z tego, że nie mam nic przeciwko innym ocenom ludzi niż moje? Że domagam się szczerości i sam ją na tym forum do bólu prezentuję? Akurat w tym przypadku jestem niemalże pewny, na jakieś 99,99 %, że ten “naprawdę kobiecy żal” Marii nad Martą Kaczyńską, (określaną przez nią jako Marta D., co w zestwieniu z podejrzanym Marcinem D, jest baaardzo wymowne) ze szczerością i kobiecą wrażliwością nie ma ABSOLUTNIE NIC wspólnego. O co Marii tak naprawdę chodziło, udowodniła wklejoną fotką wraz z, tym razem rzeczywiście szczerym komentarzykiem… Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 13:59 jurasberlinczyk49 napisał: > A gdzie ja napisałem, że chcę, aby wszyscy myśleli tak jak ja? Z czego to wynik > a? Z tego, że nie mam nic przeciwko innym ocenom ludzi niż moje? Że domagam się > szczerości i sam ją na tym forum do bólu prezentuję? Ty i szczerosc pod wieloma nickami i poczatkowe zapieranie sie ze Kqsh to nie Lotak :) > Akurat w tym przypadku jestem niemalże pewny, na jakieś 99,99 %, że ten “ > naprawdę kobiecy żal” Marii nad Martą Kaczyńską, (określaną przez nią jak > o Marta D., co w zestwieniu z podejrzanym Marcinem D, jest baaardzo wymowne) ze > szczerością i kobiecą wrażliwością nie ma ABSOLUTNIE NIC wspólnego. Za to Twoj zal biednych dzieci nie ma nic ale to nic wspolnego z Twoja pro-OiSowska agitka... > O co Marii tak naprawdę chodziło, udowodniła wklejoną fotką wraz z, tym razem r > zeczywiście szczerym komentarzykiem… Gdyby mi o to chodzilo, to nie czekalabym z tym do momentu kiedy mi zarzucisz ze jestem obludna. Gdyby mi o to chodzilo, to juz dawno bym to zdjecie umiescila w jakims innym watku. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 14:22 maria421 napisała: > Ty i szczerosc pod wieloma nickami i poczatkowe zapieranie sie ze Kqsh to nie > Lotak :) Co mi „wrażliwa“ kobieto jeszcze wypomisz? Czy nie wolno mi było przez jakiś czas, wiedząc, że to rzeczywiście tylko kwestia czasu, pisywać pod innymi nickami incognito? Gdzie to jest zabronione??? Stała Ci się z tego powodu jakaś krzywda? I co to ma wspólnego z “nieszczerością” moich wpisów, bo, do cholery, O TO mi chodzi! > Za to Twoj zal biednych dzieci nie ma nic ale to nic wspolnego z Twoja pro-OiSo > wska agitka... Ku..a, OCZYWIŚCIE, ŻE MA! Tak, jak Twoje wyciąganie kłopotów niemalże już byłego zięcia Lecha Kaczyńskiego, czy “wkręcanie” w to Dudy TEZ jest propagandą antypisowską! Ja NIE O TO mam pretensje! Mam pretensje o to, że obłudnie skomentowałaś Twoją agitkę przeciw Kaczyńskim i Dudzie „prawdziwym, kobiecym żalem“, który jest wierutną bzdurą i OBŁUDĄ do n-tej potęgi! Co udowodniłaś wklejając to zdjęcie: Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 14:39 Juras, kiedy w koncu zrozumiesz ze zamieszczajac zdjecie wyborcze rodziny Kaczynskich nie zarzucam zadnej obludy Marcie Kaczynskiej lecz jej s.p. ojcu? Lech Kaczynski mogl nie wiedziec ze jego owczesny ziec nie jest ojcem jego wnuka, ale widzial chyba ze malzenstwo corki sie wali? Wybory prezydenckie mialy miejsce w pazdzierniku 2005 a poltora roku pozniej, w kwietniu 2007 roku Marta brala juz slub z Marcinem D. Nie winie jej o to ze dla dobra ojca poswiecila sie pozowac na szczesliwa zone na tym zdjeciu. Odpowiedz Link
jureek Re: Marcin D. 24.08.15, 14:06 jurasberlinczyk49 napisał: > > Dlaczego uważasz, że wszyscy myślą i odczuwają tak jak Ty? > > A gdzie ja napisałem, że chcę, aby wszyscy myśleli tak jak ja? Przeczytaj jeszcze raz, co napisałem. Nie napisałem, że chcesz, żeby wszyscy myśleli, jak Ty, lecz, że zakładasz, że wszyscy myślą w takich kategoriach jak Ty, że dzielą ludzi na obozy, i dla tych z przeciwnego obozu nie mogą z definicji odczuwać współczucia. > O co Marii tak naprawdę chodziło, udowodniła wklejoną fotką wraz z, tym razem r > zeczywiście szczerym komentarzykiem… Po prostu zilustrowała Ci, na czym polega obłuda, którą jej zarzucałeś, a u tych z Twojego obozu jej nie widzisz, choć aż biła w oczy z tych plakatów. Chcesz kolejnego pisowskiego obłudnika, którzy tłumaczy, że w haśle "Polska w ruinie" chodziło o ruinę moralną, a sam nagminnie łamie przepisy drogowe (już dwa razy przekroczył limit punktów) i prowadzi podwójne życie (żona i kochanka)? Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 12:47 Juras, a Ty dalej swoje.... Zalozylam wczoraj watek "Marcin D." bo wczoraj ta wiadomosc byla jedna z glownych wiadomosci w mediach. Dopisalam do tego ze mi zal Marty. Najwyrazniej jednak ten temat zupelnie Ci nie podchodzil dlatego zamiast pisac na temat watku, czyli na temat Marcina D., wolales na mnie naskoczyc i to za co? Za to ze osmialam sie napisac ze wspolczuje jego jeszcze- zonie! Tak juz jest, ze zona Marcina D. nie jest jakas nieznajoma nikomu osoba, lecz jedyna corka bylego prezydenta. Czy gdyby podobny los spotkal Ole Kwasniewska, tez bym nie miala prawa pisac ze jej wspolczuje? Tez bys sie wtedy doczepil ze to jest obluda? I jeszcze jedno- fakt, znamy sie od chyba 10 lat. Ja przez ten czas pisze pod ciagle tym samym nickiem , Ty juz pod czwartym czy piatym. Kiedy wrociles jako Kqsh najpierw zapierales sie swojej dawnej tozsamosci :) . Kilka razy sie zegnales z roznymi forami, kiedys nawet z cala GW ... I Ty smiesz mowic o mojej obludzie.... Odpowiedz Link
maria421 @Jurasberlinczyk 24.08.15, 12:57 jurasberlinczyk49 napisał: > Twoje “użalanie się nad Martą D.” w tym wątku śmierdzi na milę mors > ką OBŁUDĄ. Aby to wyczuć, w zupełności wystarczy mi nasza dziesięcioletnia (z p > rerwami) znajomość forumowa. Wiesz co to jest obluda? Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 No właśnie !!! 24.08.15, 13:42 maria421 napisała: > Wiesz co to jest obluda? Tym zdjęciem UDOWADNIASZ, z jakim to Towim „prawdziwym, kobiecym żalem“ mamy do czynienia. Od samego zagajenia chodziło Ci tylko i wyłącznie o to, aby pokazać “obłudę” “kartofla” i jego dawnego pomocnika, obecnego prezydenta, w którego przy okazji kłopotów Marcina D. można było rzucić trochę błotka! A nuż się coś przylepi, prawda? I wszystko byłoby do zniesienia, gdybyś od tej właśnie fotki ZACZĘŁA! Masz zbójeckie prawo pokazać “kartofla” i jego “zięcia” na JEDNEJ fotce! Masz nawet prawo dla celów propagandowych przemilczeć, czy Marcin D. był już wtedy oficjalnie “podejrzanym”, czy jeszcze nie, czy “kartofel” już wiedział, jaki to szemrany typ mu się na zięcia trafił, czy nie. Do tego wszystkiego masz prawo, ale nie pie..ol nam tu o “prawdziwym, kobiecym żalu” dla Marty Kaczyńskiej (określanej przez Ciebie Martą D.), ok.? No bo jakże to można odczuwać żal, do takiej bezczelnie roześmianej facjaty na fotce tej “obłudnej” rodziny, nicht wahr mein Schatz ? Pozwolę sobie rozerwać T-shirt i zaryczeć: “Na cóż nam więcej dowodów!” Dzięki, Marysiu, za to zdjęcie, stokrotne dzięki! :-)))))))))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: No właśnie !!! 24.08.15, 13:48 Juras, udowadniam Ci czym jest OBLUDA. Nie wyrazaniem kobiecego wspolczucia wobec Marty Kaczynskiej lecz inscenizacja "swietej rodziny" w celach wyborczych. Ale i tak tego nie zrozumiesz. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: No właśnie !!! 24.08.15, 14:01 maria421 napisała: > Juras, udowadniam Ci czym jest OBLUDA. Naprawdę rozżalona ciężkim losem Marty D. Maria, wkleja powyższą fotkę jako wzorzec „obłudy“. CUDOWNE !!!! :-)))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: No właśnie !!! 24.08.15, 14:08 Jeszcze raz, Juras, moze w koncu dotrze: Te fotke wrzucilam bo nazwales mnie obludniczka. Chcialam Ci pokazac co jest naprawde OBLUDA. Gdybym chciala pisac o obludzie rodziny Kaczynskich z roku 2005, to juz dawno moglam to zdjecie do tego wykorzystac. W Twojej pokreconej logice jednak obluda jest kobiece wspolczucie Marcie Kaczynskiej, ale nie inscenizacja "swietej rodziny" w celach wyborczych. Dla Ciebie obluda nie jest rzecza sama przez sie, lecz zalezy od tego kto za nia stoi, tak? Tak wiec ja- poniewaz nie sympatyzuje z PiSem, kiedy pisze ze wspolczuje Marcie , jestem obludna. Ale kiedy PiS wykorzystuje te Marte i jej juz wtedy rozpadajace sie malzenstwo z Piotrem, (ktory zreszta nie jest ojcem wnuka Lecha Kaczynskiego), do celow propagandy wyborczej, to to nie jest obluda. Bo PiS z definicji jest "krysztalowy" , nie? Odpowiedz Link
jureek Re: No właśnie !!! 24.08.15, 14:11 jurasberlinczyk49 napisał: > Naprawdę rozżalona ciężkim losem Marty D. Maria, wkleja powyższą fotkę jako wzo > rzec „obłudy“. No i co w tym dziwnego? Nie można współczuć osobie wykorzystanej na tym obłudnym plakacie przez PiS-owskich propagandystów? Myślisz, że to Marta sama z siebie pchała się na ten plakat z jej już wtedy rozpadającym się małżeństwem? Ja tak nie sądzę, myślę, że wymyślił to ktoś inny, a ona nie miała tylko na tyle siły, żeby odmówić udziału w tej szopce. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: No właśnie !!! 24.08.15, 14:34 jureek napisał: > No i co w tym dziwnego? Nie można współczuć osobie wykorzystanej na tym obłudny > m plakacie przez PiS-owskich propagandystów? Myślisz, że to Marta sama z siebie > pchała się na ten plakat z jej już wtedy rozpadającym się małżeństwem? Ja tak > nie sądzę, myślę, że wymyślił to ktoś inny, a ona nie miała tylko na tyle siły, > żeby odmówić udziału w tej szopce. Gdybyś Ty ją wkleił, to nie miałbym żadnych pretensji! Szczerze powiedziawszy, ja nie znam genezy tej fotki, być może wiesz na ten temat więcej. Ja tylko muszę zaciskać zęby, żeby nie popryskać ze śmiechu ekranu komputera, widząc jak coraz bardziej w absurd brnie szanowna Autorka wątku! W zagajeniu pisze, że żal jej Marty D., a potem z iście kobiecą wrażliwością rozwija wątek, w którym “przy okazji” wyciąga propagandowo wszystko, co się tylko da… Lecha K i jego szemraną kancelarię z Andrzejem D., a także “zamieszkiwanie” (w domyśle za długie!) przez Dubienieckiego i jego żonę, Martę D. w pałacu itd. itp., kończąc wklejeniem zdjęcia “obłudnej” rodziny… A wszystko z nieutulonego żalu nad ciężkim losem Marty… :-))))))))))) Odpowiedz Link
jureek Re: No właśnie !!! 24.08.15, 14:44 jurasberlinczyk49 napisał: > W zagajeniu pisze, że żal jej Marty D., a potem z iście kobiecą wrażliwością ro > zwija wątek, w którym “przy okazji” wyciąga propagandowo wszystko, > co się tylko da… Lecha K i jego szemraną kancelarię z Andrzejem D., a tak > że “zamieszkiwanie” (w domyśle za długie!) przez Dubienieckiego i j > ego żonę, Martę D. w pałacu itd. itp., kończąc wklejeniem zdjęcia “obłudn > ej” rodziny… Przecież jedno nie wyklucza drugiego. Wyjdź poza myślenie w kategoriach "swój - wróg", a zobaczysz, że nie ma w tym żadnej sprzeczności. Być może nie mieści Ci się to w głowie, ale jak najbardziej można kogoś nie lubić i jednocześnie mu współczuć. Jest Marii żal kobiety, której ukochany okazał się przestępcą. Tak samo może Marii być jej żal, że została wykorzystana propagandowo na plakacie wyborczym. Nie siedzisz w myślach Marii, żebyś mógł tak kategorycznie zarzucać jej nieszczerość jej żalu. Odpowiedz Link
maria421 Re: No właśnie !!! 24.08.15, 14:47 jureek napisał: > Przecież jedno nie wyklucza drugiego. Wyjdź poza myślenie w kategoriach "swój - > wróg", a zobaczysz, że nie ma w tym żadnej sprzeczności. Być może nie mieści C > i się to w głowie, ale jak najbardziej można kogoś nie lubić i jednocześnie mu > współczuć. Jest Marii żal kobiety, której ukochany okazał się przestępcą. Tak s > amo może Marii być jej żal, że została wykorzystana propagandowo na plakacie wy > borczym. Nie siedzisz w myślach Marii, żebyś mógł tak kategorycznie zarzucać je > j nieszczerość jej żalu. Nie zal mi Marty ze dala sie wykorzystac propagandowo na plakacie. Bylo mi jej zal kiedy stracila naraz matke i ojca i teraz kiedy sie dowiedzialam z jakim gagatkiem sie zlaczyla. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Antypatia a żal 25.08.15, 12:02 jureek napisał: > Przecież jedno nie wyklucza drugiego. Wyjdź poza myślenie w kategoriach "swój - > wróg", a zobaczysz, że nie ma w tym żadnej sprzeczności. Być może nie mieści C > i się to w głowie, ale jak najbardziej można kogoś nie lubić i jednocześnie mu > współczuć. Jest Marii żal kobiety, której ukochany okazał się przestępcą. Tak s > amo może Marii być jej żal, że została wykorzystana propagandowo na plakacie wy > borczym. Nie siedzisz w myślach Marii, żebyś mógł tak kategorycznie zarzucać je > j nieszczerość jej żalu. Ok. Przedyskutujmy temat. I – jeśli to możliwe – pozostawmy narazie na boku tę konkretną sytuację z wątku “Marcin D.”, przynajmniej tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Zaraz na wstępie zaznaczam, że nie chodzi mi tutaj o wdrukowane nam przez wychowanie, światopogląd, instynkt stadny czy inne tzw. czynniki kulturowe, głęboko tkwiące w nas, czasem wręcz podświadome wzorce właściwego postępowania, które “zmuszają” nas niejako do litowania się (ze wszystkimi konsekwencjami) także nad kimś nielubianym, czy wręcz naszym wrogiem, jeśli jest on w niebezpieczeństwie lub w rozpaczliwej sytuacji, ale o zupełnie świadomie i żywiołowo odczuwane uczucia, które powstają w nas w bardzo konkretnych sytuacjach. 1. Otóż, zgadzam się z Tobą, że można jakiejś osoby nie lubić i odczuwać dla niej współczucie, ale w/g mnie nie można tego robić jednocześnie. Wydaje mi się, że nasza psychika jest tak skostruowana, że nie da rady w stosunku do tej samej osoby w tym samym czasie pogodzić uczuć skrajnie pozytywnych (żal, współczucie, a co za tym zwykle idzie – żywiołowa chęć wyrażenia tego współczucia werbalnie lub wręcz chęć niesienia pomocy) i skrajnie negatywnych (niechęć, pogarda, brak akceptacji tego, co ta osoba robi, jak się zachowuje itd.), bo jedno uczucie “znosi” nie jako, a przynajmniej mocno osłabia drugie. Inaczej mówiąc, w/g mnie autentyczne, głębokie współczucie wyklucza jednoczesne odczuwanie antypati czy pogardy. 3. Oczywiście teoretycznie istnieje jakiś bardzo krótki moment “zrównania się” tych dwóch uczuć, w którym już “trochę” komuś współczujemy i jeszcze “trochę” go nie lubimy, ale jest to, jak mi sie wydaje, stan bardzo krótki i ewidentnie przejściowy, a zatem nie będący – jak Ty tego chcesz – jakąś stałą regułą czy prawidlowością, która zaistnieje zawsze i “automatycznie” skoro tylko “porzuci się myślenie kategoriami wróg – przyjaciel”. Poza tym, przynajmniej dla mnie osobiście, byłaby to taka uczuciowa “woda z mlekiem”, ani szczere współczucie, ani autentyczne 'nielubienie', ot takie, płytka, powierzchowna próba grzecznego “zrównoważenia” czegoś, czego zrównoważyć się nie da. 2. Chcę, żebyś mnie dobrze zrozumiał: nie postuluję tutaj jakieś bezlitosnej “stałości” w antypatiach, na zasadzie, że osoba nie lubiana już na zawsze ma pozostać osobą nie lubianą i nie wolno jej już nigdy okazywać współczucia! Przeciwnie, jestem zdania, że powinniśmy zawsze być gotowi do okazywania żalu czy współczucia innym, także naszych nieprzyjaciołom i wrogom, bo naturalnie im mniejsza predyspozycja do odczuwania żalu i im większy krąg ludzi nie lubianych, tym bardziej nieszczęśliwszym i bardziej “niestrawnym dla otoczenia” staje się człowiek. Jednak w/g mnie wmawianie sobie, że stać nas na jednoczesne szczere 'nielubienie' kogoś i okazywanie mu współczucia, jest samooszukiwaniem się, albo właśnie obłudą. Posłużę się przykładem. Wyobraź sobie, że masz sąsiada, o którym wiesz, że jest autentycznie wrednym człowiekiem, co Ci zresztą wielokrotnie udowadniał, okazując Ci wzgardę, czepiając się Ciebie permanentnie, wyzłośliwiając się i wszczynając absurdalne, małostkowe kłótnie. W związku z tym całkiem słusznie nie cierpisz gościa całym swoim jestestwem. I nagle dowiadujesz się, że porzuciła go żona, zabierając dzieci i pozostawiając z olbrzymią hipoteką czy innym problemami. Oczywiście pierwszą Twoją reakcją będzie całkiem sensowna i uprawniona myśl: “Nie dziwię się jej, kto by z takim draniem na dłuższą metę wytrzymał!” Potem któregoś dnia spotykasz go mimochodem i widzisz, że z dawnego bydlaka pozostała kupka nieszczęścia, że facet jest kompletnie załamany i wygląda jakby nie spał i nie mył się tygodniami. Patrzy na Ciebie oczami zbitego psa i dosłownie wyczuwasz, że błaga o współczucie, które mu w końcu okazujesz. Zagadujesz więc gościa, kurtuazyjnie pytasz o przyczynę jego fatalnego wyglądu (chociaż ją doskonale znasz!), zaczynacie rozmawiać, zapraszasz gościa do siebie do domu, sadzasz na kanapie, częstujesz drinkiem, cierpliwie i z dalszym autentycznym, ba być może nawet wzmacniającym się współczuciem, wysłuchujesz jego mniej lub bardziej wiarygodnych zwierzeń. A teraz odpowiedz mi na jedno pytanie, ale proszę zastanów się dobrze zanim odpowiesz. Czy naprawdę mógłbyś mu głęboko i szczerze współczuć, myśląc jednocześnie coś w rodzaju: “gadaj se chłopie gadaj, a w moich oczach i tak jesteś i pozostaniesz bydlakiem. To że znalazłeś się w takiej sytuacji jest prawdopodobnie wyłącznie twoją winą, a fakt, że teraz okazuję ci nieco współczucia nie zmienia faktu, że dalej cię nie znoszę!”? Bo widzisz, ja tak niestety nie potrafię i nigdy nie potrafiłem! Kiedy odczuwam autentyczny, głęboki żal, kiedy komuś rzeczywiście współczuje, nie potrafię być w tym “letni”, “rozsądny”, “beznamiętny”, “trzeźwo myślący”, dlatego jestem więcej niż pewny, że odczuwając autentyczne współczucie dla takiego sąsiada, natychmiast zapomiałbym kim był (i może jeszcze ciągle jest!) ten człowiek. W ogóle nie obchodziłoby mnie moje dotychczasowe życiowe doświadczenie, obca byłaby dla mnie w takim momencie jakaś “rozsądna” kalkulacja, że “z takimi typami trzeba uważać” i że być może już jutro okaże się, iż na skutek jakichś dodatkowych okoliczności przestanę go lubić jeszcze bardziej niż przedtem. To wszystko nie miałoby dla mnie w tym momencie absolutnie żadnego znaczenia! Im dłużej trwałoby we mnie współczucie dla takiego człowieka, im bardziej byłoby mi go żal, tym dokładniej “wykasowałbym” wszystkie antypatie jakie do niego kiedyś żywiłem i tym łatwiej przyszłoby mi zapomieć o zarzutach, jakie mu wcześniej satwiałem – jednym słowem przestałbym go nie lubić. Odpowiedz Link
jureek Re: Antypatia a żal 25.08.15, 12:23 jurasberlinczyk49 napisał: > Czy naprawdę mógłbyś mu głęboko i szczerze współczuć, myśląc[i] jednocześnie [/ > i]coś w rodzaju: “gadaj se chłopie gadaj, a w moich oczach i tak jeste > ś i pozostaniesz bydlakiem. To że znalazłeś się w takiej sytuacji jest prawdopo > dobnie wyłącznie twoją winą, a fakt, że teraz okazuję ci nieco współczucia nie > zmienia faktu, że dalej cię nie znoszę!”? > > Bo widzisz, ja tak niestety nie potrafię i nigdy nie potrafiłem! Wierzę Ci, że nie potrafiłbyś. Ludzie są jednak różni i z tego, że Ty nie potrafiłbyś nie wynika wcale, że nikt inny też by nie potrafił. Dla mnie jest jak najbardziej możliwa taka sytuacja, że współczucie dla kogoś wcale nie oznacza automatycznie, że zaczynam tego kogoś lubić, albo chociaż przestać nie lubić. Współczułem Kaczyńskiemu, który stracił brata bliźniaka i niedługo później matkę, ale nie znaczy to, że zacząłem go darzyć sympatią. Odpowiedz Link
maria421 Re: Antypatia a żal 25.08.15, 13:32 jureek napisał: > Wierzę Ci, że nie potrafiłbyś. Ludzie są jednak różni i z tego, że Ty nie potra > fiłbyś nie wynika wcale, że nikt inny też by nie potrafił. > Dla mnie jest jak najbardziej możliwa taka sytuacja, że współczucie dla kogoś w > cale nie oznacza automatycznie, że zaczynam tego kogoś lubić, albo chociaż prze > stać nie lubić. Współczułem Kaczyńskiemu, który stracił brata bliźniaka i niedł > ugo później matkę, ale nie znaczy to, że zacząłem go darzyć sympatią. Mowiac o Kaczynskim trzeba zaznaczyc jeszcze jedna , bardzo istotna sprawe. Jest to osoba, ktorej nikt z nas nie zna prywatnie. My go znamy jako polityka i oceniamy jako polityka. Kto wie, moze prywatnie to jest calkiem przyjemny gosc, nie wiem, nie mialam przyjemnosci. Ja go nie lubilam jako POLITYKA, ale kiedy go zobaczylam klekajacego przed trumna swego brata blizniaka na Okeciu, to najchetniej sama bym go wtedy serdecznie uscisnela. I byloby to jak najbardziej szczere z mojej strony. Co nie znaczy ze potem bym na niego glosowla. Podobnie z Marta Kaczynska. Kiedy ja widzialam ubrana na czarno na pogrzebie jej rodzicow, to tak jakbym moja corke na pogrzebie jej ojca widziala. Ale moja corka miala wtedy jeszcze mnie, Marta stracila razem ojca i matke. Teraz, kiedy sie dowiedzialam o aresztowaniu Marcina D. pomyslalam zaraz o Marcie wlasnie. I za to zostalam nazwana obludnica.... Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Antypatia a żal 25.08.15, 13:32 jureek napisał: > > Bo widzisz, ja tak niestety nie potrafię i nigdy nie potrafiłem! > > Wierzę Ci, że nie potrafiłbyś. Ludzie są jednak różni i z tego, że Ty nie potra > fiłbyś nie wynika wcale, że nikt inny też by nie potrafił. > Dla mnie jest jak najbardziej możliwa taka sytuacja, że współczucie dla kogoś w > cale nie oznacza automatycznie, że zaczynam tego kogoś lubić, albo chociaż prze > stać nie lubić. Współczułem Kaczyńskiemu, który stracił brata bliźniaka i niedł > ugo później matkę, ale nie znaczy to, że zacząłem go darzyć sympatią. Nie chcę się upierać, być może rzeczywiście zbyt mało znam ludzi, ale tak mi się wydaje, że mówiąc o ‘współczuciu’, masz jednak na myśli podświadomy, uwarunkowany wychowaniem światopoglądem i doświadczeniem życiowym wewnetrzny “impuls”, który podpowiada Ci, że “należy” współczuć, o którym pisałem we wstępie do mojego poprzedniego wpisu. Nie jest to żywiołowa, uczuciowa reakcja na jakąś konkretną, współczucia godną sytuację (a o tym mówimy), ale raczej wewnętrzny, wdrukowany wtórnie “nakaz właściwej reakcji”. W takim przypadku rzeczywiście można jednocześnie kogoś nie cierpieć, a mimo to być świadomym, że akurat wtedy a wtedy należy mu współczuć. Często wypowiadamy frazy w rodzaju: “No, współczuję temu Nowakowi z powodu jego wrednego szefa! (żony, szwagra, teściowej itd.)”, tak właściwie wcale mu nie współczując, bo jest on nam w zasadzie obojętny, albo wręcz wcześniej uznaliśmy go za mało sympatycznego. Takie nic nieznaczące frazy wypowiada się także w o wiele poważniejszych sytuacjach (ciężka chorba, utrata najbliższych), niestety czasem tylko dlatego, że “tak wypada”, że okazalibyśmy się małoduszni i okrtni, gdybyśmy nie byli w stanie, jak to się mówi: wzbudzić w sobie tego uczucia... Z żywiołowym, autentycznie głębokim, prawdziwym współczuciem czy żalem nie ma to jednak nic wspólnego. Teraz muszem, choć nie chcem po raz ostatni odnieść się do niniejszego wątku. Dotyczy on ewidentnego drania, co do tego nikt na forum nie ma żadnych wątpliwości. Gdyby wątek ograniczył się do wklejonego linku i/lub krótkiego, negatywnego komentarza, wszystko byłoby ok. PO CO ten wątek został założony, okazało się później w trakcie dyskusji z Astrą i Azerką, ale pal już tam licho motywy. Co mnie tak zniesmaczyło (w konsekwencji tego, jak sam zachowuję się w pewnych sytuacjach i o czym dość obszernie napisałem powyżej), było to czterowyrazowe (plus duża litera z kropką) zagajenie. Czemu ujawniając machloje ewidentnego drania wspomina się tylko o jego żyjącej z nim od dawna w separacji żonie? A może ona się cieszy, że łobuza aresztowano tak samo jak autor tego zalinkowanego artykułu? Urządziła się całkiem nieźle, żyje w luksusie, jest celebrytką i młodą, atrakcyjną kobietą, więc jej dawny partner-aferzysta obecnie do niczego jej nie jest potrzebny! Czego zatem należy jej nie tylko “współczuć”, ale “naprawdę współczuć”, tym bardziej, że się jej nie cierpi? I ja mam uwierzyć w szczerość takiego zagajenia? ;-) Odpowiedz Link
jureek Re: Antypatia a żal 25.08.15, 13:53 jurasberlinczyk49 napisał: > Często wypowiadamy frazy w rodzaju: “No, współczuję temu Nowakowi z po > wodu jego wrednego szefa! (żony, szwagra, teściowej itd.)”, tak właśc > iwie wcale mu nie współczując, bo jest on nam w zasadzie obojętny, albo wręcz w > cześniej uznaliśmy go za mało sympatycznego. > > Takie nic nieznaczące frazy wypowiada się także w o wiele poważniejszych sytuac > jach (ciężka chorba, utrata najbliższych), niestety czasem tylko dlatego, że > 8220;tak wypada”, że okazalibyśmy się małoduszni i okrtni, gdybyśmy nie b > yli w stanie, jak to się mówi: wzbudzić w sobie tego uczucia... Z żywioł > owym, autentycznie głębokim, prawdziwym współczuciem czy żalem nie ma to > jednak nic wspólnego. Piszę o tym, co czuję, a nie o tym, co pokazuję na zewnątrz. To w tym wątku dopiero ujawniłem, że współczułem Kaczyńskiemu, więc nie był to żaden przymus wynikający z kindersztuby. Czułem współczucie, ale nie mówiłem i nie pisałem o tym. > Co mnie tak zniesmaczyło (w konsekwencji tego, jak sam zachowuję się w pewnych > sytuacjach i o czym dość obszernie napisałem powyżej), No więc właśnie dlatego zwróciłem Ci uwagę, że ludzie są różni i nie wszyscy tak samo myślą i odczuwają jak Ty. To, że Ty w pewnych sytuacjach zachowujesz się tak, a nie inaczej, nie świadczy jeszcze o tym, że odbiegające od Twojego zachowanie musi być fałszywe, czy obłudne. > Czemu ujawniając machloje ewidentnego drania wspomina się tylko o jego ż > yjącej z nim od dawna w separacji żonie? A może ona się cieszy, że łobuza aresz > towano tak samo jak autor tego zalinkowanego artykułu? Urządziła się całkiem ni > eźle, żyje w luksusie, jest celebrytką i młodą, atrakcyjną kobietą, więc jej da > wny partner-aferzysta obecnie do niczego jej nie jest potrzebny! Czego z > atem należy jej nie tylko “współczuć”, ale “naprawdę współ > czuć”, tym bardziej, że się jej nie cierpi? Maria napisała przecież wyraźnie, czego jej współczuje, a mianowicie tego, że ulokowała swe uczucia w kimś, kto okazał się draniem. > I ja mam uwierzyć w szczerość takiego zagajenia? Ja wierzę, a czy Ty masz wierzyć, czy nie, to już Twoja sprawa. W każdym bądź razie nie masz "twardych" powodów do oskarżania Marii o obłudę, bo w jej głowie nie siedzisz. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Antypatia a żal 25.08.15, 15:21 jureek napisał: > Maria napisała przecież wyraźnie, czego jej współczuje, a mianowicie tego, że u > lokowała swe uczucia w kimś, kto okazał się draniem. Niestety dopiero po kilku moich uszczypliwych wpisach. Ani wpisy rozwijające wątek, ani dalsza dyskusja w niczy nie tłumaczy powodów tego "naprawdę żalu" dla "Marty D." I jeszcze dwie uwagi. 1. W zalinkowanym artykule coprawda NIC nie ma o "kumplach", o "ułaskawieniach", o "wstawiennictwach A. Dudy", o "zaginonych dokumentach", no, ale skoro jakas tam fikcyjna "prasa" przypomina, to oczywiście ktoś "nieutulony w żalu" nad losem Marty Kaczyńskiej też musi... 2. Co ciekawe, zalinkowany artykuł zawiera tylko jedno, krótkie zdanie wspominające, że Marcin D. jest byłym mężem Marty Kaczyńskiej, dalej mowa o nowej partnerce i kulisach zatrzymania i w ogóle o wszystkim, tylko nie o wymienionych wyżej "rodzinnych" i "dudowych" nieprawidłowościach, ale ta mała wzmianka jakoś dziwnie wystarczyła, żeby "pochylić się z żalem" nad losem "Marty D". i "rodzinny" wątek pociągnąć dalej... Zrób taki eksperyment i ustaw sobie wątek w/d daty ukazywania się wpisów, a potem prześledź treść pierwszych jedenastu wpisów, tj. do mojej pierwszej uwagi o nieszczerości tego "naprawdę żalu". ;-) Ok. Obowiązki wołają, a i ciągnąć tej sprawy dalej nie zamierzam. Pozdrowienia. Odpowiedz Link
maria421 Re: No właśnie !!! 24.08.15, 14:45 jurasberlinczyk49 napisał: > Gdybyś Ty ją wkleił, to nie miałbym żadnych pretensji! Szczerze powiedziawszy, > ja nie znam genezy tej fotki, być może wiesz na ten temat więcej. Ja tylko musz > ę zaciskać zęby, żeby nie popryskać ze śmiechu ekranu komputera, widząc jak cor > az bardziej w absurd brnie szanowna Autorka wątku! No popatrz! Glosujesz na PiS ktory na sztandary wynosi wartosc taka jak "rodzina", a sam nie wiesz jak rodzina Lecha Kaczynskiego wygladala w czasie tej propagandy. > W zagajeniu pisze, że żal jej Marty D., a potem z iście kobiecą wrażliwością ro > zwija wątek, w którym “przy okazji” wyciąga propagandowo wszystko, > co się tylko da… Lecha K i jego szemraną kancelarię z Andrzejem D., a tak > że “zamieszkiwanie” (w domyśle za długie!) przez Dubienieckiego i j > ego żonę, Martę D. w pałacu itd. itp., kończąc wklejeniem zdjęcia “obłudn > ej” rodziny… > > A wszystko z nieutulonego żalu nad ciężkim losem Marty… Juras, moze spojrzysz na tytul watku ? W nim jest "Marcin D." To Ty ten watek skreciles na Marte. Ty sam. I podejrzewam ze dlatego zeby nie pisac dalej o tym co aferzysta Marcin D. mogl nabroic majac dostep do prywatnego mieszkania prezydenta RP po jego smierci. > :-))))))))))) Odpowiedz Link
jureek Re: Marcin D. 24.08.15, 11:19 maria421 napisała: > Naprawde zal mi Marty D. A mi jej jakoś nie żal. Widziały gały, co brały. Możliwe, że ten cały młody Dukaczewski to taki żigolak, jak agent Tomek i zawrócił jej w głowie. Ale mimo wszystko, nie jest to jakaś głupia gąska, żeby na takie nic poleciała. A jeszcze ten numer z wnioskiem o pozbawienie ojcostwa jej pierwszego męża, który wychowywał i starał się o dziecko nie wiedząc nawet, że nie jest jego fizycznym ojcem. Odpowiedz Link
jurasberlinczyk49 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:24 jureek napisał: > maria421 napisała: > > > Naprawde zal mi Marty D. > > A mi jej jakoś nie żal. Widziały gały, co brały. Możliwe, że ten cały młody Duk > aczewski to taki żigolak, jak agent Tomek i zawrócił jej w głowie. Ale mimo wsz > ystko, nie jest to jakaś głupia gąska, żeby na takie nic poleciała. A jeszcze t > en numer z wnioskiem o pozbawienie ojcostwa jej pierwszego męża, który wychowyw > ał i starał się o dziecko nie wiedząc nawet, że nie jest jego fizycznym ojcem. > O! I to jest NAPRAWDĘ szczera odpowiedź! Nic dodać, nic ująć! Jak się kogoś nie lubi, to nie trzeba udawać współczucia do tej osoby. ;-) Może Cię zaskoczę, ale jak TEŻ nie darzę Marty Kaczyńskiej-Dubienieckiej specjalną sympatią. Jest mi ona w sumie obojętna, więc nie muszę niczego udawać. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:26 jurasberlinczyk49 napisał: > O! I to jest NAPRAWDĘ szczera odpowiedź! Nic dodać, nic ująć! > Jak się kogoś nie lubi, to nie trzeba udawać współczucia do tej osoby. > > ;-) > > Może Cię zaskoczę, ale jak TEŻ nie darzę Marty Kaczyńskiej-Dubienieckiej specja > lną sympatią. Jest mi ona w sumie obojętna, więc nie muszę niczego udawać. Faceci maja inne spojrzenie na sprawe. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:25 jureek napisał: > A mi jej jakoś nie żal. Widziały gały, co brały. Możliwe, że ten cały młody Duk > aczewski to taki żigolak, jak agent Tomek i zawrócił jej w głowie. Ale mimo wsz > ystko, nie jest to jakaś głupia gąska, żeby na takie nic poleciała. A jeszcze t > en numer z wnioskiem o pozbawienie ojcostwa jej pierwszego męża, który wychowyw > ał i starał się o dziecko nie wiedząc nawet, że nie jest jego fizycznym ojcem. Ona miala 20 lat jak po raz pierwszy za maz wyszla, bedac w ciazy. Moze sama nie wiedziala z kim? Nie mnie to oceniac, ale jezeli jej pierwszy maz nie byl ojcem jej pierwszego dziecka, to dobrze ze stosunkowo wczesnie sie o tym dowiedzial. Jezeli Marcin D. byl miloscia jej zycia, to tym wieksze musi byc jej rozczarowanie. Patrze na to z pozycji kobiety . Odpowiedz Link
jureek Re: Marcin D. 24.08.15, 11:35 maria421 napisała: > Ona miala 20 lat jak po raz pierwszy za maz wyszla, bedac w ciazy. Moze sama ni > e wiedziala z kim? Nie mnie to oceniac, ale jezeli jej pierwszy maz nie byl oj > cem jej pierwszego dziecka, to dobrze ze stosunkowo wczesnie sie o tym dowiedzi > al. Tylko, że mi nie podoba się właśnie to, że dowiedział się o tym stosunkowo późno. Dopóki opiekował się dzieckiem, starał się o nie, to mu nie powiedziała, że to nie jego dziecko. Dowiedział się dopiero wtedy, gdy przestał być potrzebny. I to dowiedział się w dość brutalny sposób. Odpowiedz Link
maria421 Re: Marcin D. 24.08.15, 11:37 jureek napisał: > Tylko, że mi nie podoba się właśnie to, że dowiedział się o tym stosunkowo późn > o. Dopóki opiekował się dzieckiem, starał się o nie, to mu nie powiedziała, że > to nie jego dziecko. Dowiedział się dopiero wtedy, gdy przestał być potrzebny. > I to dowiedział się w dość brutalny sposób. Tez prawda. Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 17:51 jureek napisał: > > > A mi jej jakoś nie żal. Widziały gały, co brały. Możliwe, że ten cały młody Duk > aczewski to taki żigolak, jak agent Tomek i zawrócił jej w głowie. Zięcia z rodziny SLD-owców śp.LK jakoś przetrzymał, sądzę że potomek ruskiego szpiona przyprawiłby go o zawał. Odpowiedz Link
jureek Re: Marcin D. 24.08.15, 18:07 astra18 napisała: > Zięcia z rodziny SLD-owców śp.LK jakoś przetrzymał, sądzę że potomek ruskiego > szpiona > przyprawiłby go o zawał. Pomyliłem nazwiska. Oba na D i oba z podobnych kręgów postkomunistycznej nomenklatury. A swoją drogą to synowa tego szpiona pracująca dla LK (i nie tylko dla niego) jako tłumaczka nie przyprawiła go o zawał? Odpowiedz Link
astra18 Re: Marcin D. 24.08.15, 18:15 jureek napisał: > astra18 napisała: > > > Zięcia z rodziny SLD-owców śp.LK jakoś przetrzymał, sądzę że potomek rus > kiego > > szpiona > > przyprawiłby go o zawał. > > Pomyliłem nazwiska. Oba na D i oba z podobnych kręgów postkomunistycznej nomenk > latury. > A swoją drogą to synowa tego szpiona pracująca dla LK (i nie tylko dla niego) j > ako tłumaczka nie przyprawiła go o zawał? Chyba chodzi Ci o żonę. Czy była to stała współpraca? Nie sądzę. Skoro bywała u boku Tuska również. W końcu żona szpiona to nie rodzina LK:) Odpowiedz Link