Gość: zachowaj spokój
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.03.10, 13:58
W Miami Radwańska i Wozniacki raczej prędzej niż później znajdą się
za burtą, a już szczególniej wtedy, gdy najsamprzód zafundują sobie
długi półfinał w Indian Wells. Potem tydzień odpoczywania będzie im
za mało i w kółko będzie: "o jejku", "o matko", "o Chryste Panie" i
tak dalej.
W Miami za pięknie nastrojone pierwsze i drugie skrzypce będą robić
wypoczęte i chętne do grania Williamsówy.
Za altówki robić będą te wyższe rankingowo nazwiska, co w Indian
Wells w przedbiegach odpadły.
Kto będzie robił tam za wiolonczele (czytaj niespodzianki), to się
dopiero okaże, bo nie bójmy się rzec prawdy w oczy, każda jedna to
byc może, a nawet dwie, bo zasadniczo wygląda to coraz bardziej tak,
że nawet fusy na nic.
A na wpół żywe Wozniacki i Radwańska raczej za kontrabasy będą tam
robić.
Na razie z orkiestry, która ma zagrać w Miami, oddaliła się Mania
Sharapova, która znów kilkutygodniowe sanatorium odbywać będzie, tym
razem z powodu prawy łokieć czy coś takiego. Strata chyba nie bardzo
duża, bo ostatnio Mania mocno fałszowała i miłośnicy zaczęli się
skarżyć na nadmiar dysonansów.