Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    taka niby mądra, a taka durna

    IP: *.gwardii.osi.pl 12.05.11, 20:10
    przecież rozum rozumie, ale emocje, jakaś tenisowa część duszy wyje z rozpaczy. Naj, naj naj RF przegrywa z coraz większym impetem i inaczej nie będzie. Żadnego następnego ulubieńca nie ma, nie widać, ani o takowym nie słychać. Mogę podziwiać, przyklasnąć takiemu czy owemu, ale to już nie to. Piszę by odreagować,chociaż właściwie i tak nic to nie da. Pozdrowienia dla podobnych, jeżeli takowi są. Reszta niech się śmieje, mają prawo
    Obserwuj wątek
      • Gość: manDdia To się nazywa prawdziwa fanka! IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.11, 22:36
        Pozdrawiam Cię i współczuję sytuacji.

        U mnie taka pustka była, gdy odchodziło pierwsze pokolenie tenisistów - mistrzów żółtej piłeczki, którzy często gościli na ekranach telewizorów na początku lat 90-tych. Edberg, Rios, Chang, Sampras - gdy oni się rozstali z tenisem, z braku innych idoli (jak i coraz większej uwagi stacji telewizyjnych poświęcanych paniom) zaczęła u mnie odgrywać coraz większą rolę WTA, aż ostatecznie ATP całkiem zniknęła z moich planów oglądania relacji. Różnica polega może na tym, że moje serce aż tak emocjonalnie nie było związane z tenisistami, ale rozumiem Cię doskonale. Umarł król, niech żyje król - czy będzie nim Djoković? Być może, ale każdy gracz jest inny i nikt nikogo nie zastąpi...

        PS. U pań sytuacja wygląda jeszcze gorzej - odeszły Hingis, Henin, Davenport a Clijsters i siostry Williams zbierają siły głównie na wielkie szlemy. Nadzieja w "młodych-gniewnych" jak Kvitova, Petkovic czy Goerges, które łączą ofensywny styl gry z wysoką jego skutecznością. To już jednak inna historia.
        • Gość: fanka FR Re: To się nazywa prawdziwa fanka! IP: *.gwardii.osi.pl 14.05.11, 09:49
          dzięki za post, jeszcze żyję, panie też oglądam, nie wszystkie i nie zawsze, wolałam Davenport , Dementiewą (chociaż jej pomysły przyprawiały często o ból brzucha),Kim (ta jeszcze gra, ale to końcówka), Henin, ale szczególnych ulubienic brak, zwłaszcza po tej zmianie pokoleń. Wczoraj oglądałam Djoka ze Szwedem, grał jak marzenie, lepiej niż Roger ostatnimi czasy już dość długimi i co ? i nic. Jak dla mnie nie o to chodzi (a przede wszystkim nie o Tego).
          • Gość: tenisista Re: To się nazywa prawdziwa fanka! IP: *.dynamic.chello.pl 14.05.11, 23:37
            ale co Ty widzisz w tym Federerze?

            wypacykowany, wylalusiowany, ugrzeczniony, ulizany, uczesany, grzeczny chłopczyk laluś taki. gra zawsze na serio, jak by jakiś wielki biznes robił, technika owszem nienaganna, duża łatwość gry, styl niezły, ale w sumie nic zaskakującego.

            popatrzyłabyś kiedyś na przykład na takiego Gonzaleza, strzały z całej siły po liniach, rzucanie rakietą, w najważniejszych momentach największe ryzyko, i nieopłacalne pomysły, to jest zawodnik na miarę tenisisty któremu warto kibicować.

            w tenisie męskim zupełnie teraz nic się nie dzieje, a Djokovic gra sobie taki sobie tylko bardzo solidny tenis. tak grał kiedyś Kafelnikow albo Magnus Norman, z Federerem to nie ma nic wspólnego. lepsze jest młodsze pokolenie, od Djokoviców, ale na razie jeszcze za młode.

            w tenisie damskim tak samo, najlepsze są na razie za młode, albo nie grają na serio jak Ivanovic a Radwańska ciuła jak może bo nie ma żadnych argumentów. powinna zakończyć karierę! takich zawodników jak Murray czy Radwańska nie powinno w ogóle być w tenisie.


        • Gość: j. Re: To się nazywa prawdziwa fanka! IP: *.dynamic.chello.pl 17.05.11, 13:30
          Gość portalu: manDdia napisał(a):

          > Pozdrawiam Cię i współczuję sytuacji.
          U mnie taka pustka była, gdy odchodziło pierwsze pokolenie tenisistów - mistrzów żółtej piłeczki, którzy często gościli na ekranach telewizorów na początku lat 90-tych. Edberg, Rios, Chang, Sampras...


          Już sam fakt, że wymieniasz kilka nazwisk, świadczy, że nie całkiem współ-czujesz z Fanką, dla której najwyraźniej liczy się jeden Roger. Już chyba ja prędzej mogę ją zrozumieć, bo dla mnie Federer też jest postacią non plus ultra w tenisie, a może w ogóle w sporcie. Pamiętam, że widząc go na korcie w początkowym okresie jego wielkości (2004-05), miałem wrażenie, że oglądam człowieka, którego Pan Bóg specjalnie do gry w tenisa stworzył. Bardzo rzadko miewam takie refleksje, pod czyimkolwiek adresem. W późniejszych latach Rodge zaczął powoli poadać w pewnę rutynę, bardzo wysokiej klasy co prawda, dzieki której długo jeszcze i dużo wygrywał. Teraz i ta rutyna też coraz częściej zawodzi. Ale pamięć o natchnionym tenisie Szwajcara z owego wcześniejszego okresu wciąż żyje we mnie i każe mu sprzyjać do końca.

          Myślę zresztą, że nie powinniśmy całkiem kłaść na Federerze krzyżyk. Trudno oczywiście spodziewać się po nim sukcesu w Paryżu, ale w Londynie czy Nowym Jorku może jeszcze tygrysi pazur pokazać.
          • Gość: f. RF Re: do j. IP: *.polsl.pl 18.05.11, 08:51
            jak dla mnie to najprawdziwsza z prawd o Rogerze. Wspaniały talent, który w latach świetności sprawiał, że gra ocierała się o magię. Jak miał tę swoją venę, cudowne zagrania były absolutnie doskonałe, zaskakujące często, pojawiały się znikąd i jakby z niczego. Nie było godzinnych przygotowań do jednego winnera-wystawki. Piłki śmigały szybko, ale jakby lekko, poruszanie po korcie przypominało balet, tak było płynne, szybkie, zwinne, lekkie i ciche. Wygrywanie piłek i meczów wyglądało na rzecz najprostszą pod słońcem.
            Ciemniejszą stroną (nawet w okresie świetności) były zapaści, odpływy veny (zabierali venę zazdrośni bogowie). Wtedy RF nie grał NIC. Piłki fruwały bez ładu i składu, trafiały wszędzie, tylko nie w kort.
            Czasmi krótko, a czasami dość długo to trwało (ku rozpaczy i irytacji fanów i reszty oglądaczy), potem albo wracała vena i znów było cudownie, albo wracała rutyna (też nienajgorsza wtedy, z paroma genialnymi piłkami) i mecz się dograł, albo i przegrał, jak bogowie schowali tę venę na dłużej.
            Tej magii nie potrafię dostrzec u nikogo innego, chociaż poziom ATP jest b. wysoki, wielu gra świetnie, są b. dobrzy technicznie, świetnie się poruszją itd.
            TAKIEGO natchnionego tenisa nie gra nikt inny. TO niestety nie wróci, do tego trzeba mieć m.in ok 20 a nie ok. 30, a wkrótce ponad 30 lat i dwie dekady gry na karku.
            • Gość: Arthur Re: do autorki watku IP: *.rev.stofanet.dk 18.05.11, 20:27
              Masz przyklad, ze nic nie trwa wiecznie. Kazda gwiazda kiedys przygasa ale, ze kazdy Polak to urodzony mankoltent ..............., co za dziwny narod !!!!!
              • Gość: j. Re: do malkontenta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.11, 01:29
                Gość portalu: Arthur napisał(a):

                > Kazda gwiazda kiedys przygasa ale, ze kazdy Polak to urodzony mankoltent ..............., co za dziwny narod !!!!!

                Żal po gasnącym ludzkim geniuszu nie jest malkontenctwem. Tym bardziej, że jest to żal zupełnie bezinteresowny; Rodge nie jest przecież dla Fanki bratem ani swatem, ani krajanem nawet.

                Dużo bliższe malkontenctwu jest właśnie twoje wystąpienie. Wtrącasz się z nieprzemyślanym postem po to tylko, by pozrzędzić i pomarudzić - na autorkę wątku, a głównie na własny naród.
                • Gość: Arthur Re: I w zgnilym ciescie trafic mozna na rodzynek. IP: *.rev.stofanet.dk 19.05.11, 07:19
                  Chlopie, czy ty wiesz o czym piszesz ? Ja sie nie uzalam, komentuje mentalnosc autorki czyli co, Twoja ?
                  > Żal po gasnącym ludzkim geniuszu nie jest malkontenctwem. Tym bardziej, że jest
                  > to żal zupełnie bezinteresowny; Rodge nie jest przecież dla Fanki bratem ani s
                  > watem, ani krajanem nawet.
                  Po po czyms tak odleglym, nie moze byc zalu !!! Mozna sie jedynie cieszyc, ze dane ci bylo przezyc cos takiego.
                  Ale rozumiem, wy lubicie sie smucic, to jest zapisane w waszych genach.
                  • marcin521 Malkontent 19.05.11, 15:19
                    Gość portalu: Arthur napisał(a):

                    > Chlopie, czy ty wiesz o czym piszesz ? Ja sie nie uzalam, komentuje mentalnosc
                    > autorki czyli co, Twoja ?

                    Wg słownika Kopalińskiego malkontent to "człowiek niezadowolony ze wszystkiego, we wszystkim doszukujący się wad, niedostatków, ujemnych stron". Jedynym, który w danym wątku zaprezentował te cechy jesteś ty.
                    • Gość: Arthur Re: Malkontent to wlasni taki jak ty IP: *.rev.stofanet.dk 19.05.11, 21:10
                      wiec mow tylko o sobie >
                      <Jedynym, który w danym wątku zaprezentował te cechy jesteś ty.
                      Ja sie wad u ciebie nie doszukuje, ty i tacy jak ty masz je w genach.
                      Przeczytaj dokladnie co piszesz, slowo po slowie i porownej to z tym co ja ci napisalem.
                      Do twojej genetycznej wady nalezy takze wystepowanie pod roznymi nickami, jak to sie nazywa rozdwojenie jazni, slaba osobowosc - ogolnie ujmujac uszkodzona psychika ?
                      W tym watku jestesmy tylko my obaj, a popatrz ilu nas jest !!!

                      • Gość: j. Pochyl czoła, Marcinie... IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 23:17
                        Gość portalu: Arthur napisał(a):

                        > Do twojej genetycznej wady nalezy takze wystepowanie pod roznymi nickami, jak to sie nazywa rozdwojenie jazni, slaba osobowosc - ogolnie ujmujac uszkodzona psychika ?

                        Zapytaj niejakiego macieja (przez małe "m"), hahahaha!

                        Do marcina521: Pochyl, Marcinie, czoła przed geniuszem kolegi Arthura (alias macieja przez małe "m"). Właśnie dokonał analizy twego kodu genetycznego, mając kontakt z tobą tylko wirtualny. I nie tylko twojego, również mojego, Fanki, Manddii oraz Tenisisty - bo my wszyscy przecież jesteśmy tą samą osobą, i on to również przeniknął, nieprawdaż?! :):):)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka