Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    IP: *.nycmny.east.verizon.net 24.04.09, 22:05
    espn.go.com/video/clip?id=4083518
    Lisicki pokonala w finale Wozniacki,no i wszystko stoi otworem przed
    French Open.
    Obserwuj wątek
      • Gość: arthur Re: Sabina L. IP: *.rev.stofanet.dk 26.04.09, 08:25
        co masz na mysli ?
        czy bez tej wygranej FO nie stalo by otworem ?
        • Gość: MACIEJ Re: Sabina L. IP: *.nycmny.east.verizon.net 26.04.09, 16:59
          Mam na mysli,ze poza Wozniacki teraz tez Lisicki bedzie niewygodna
          zawodniczka dla Agnieszki.Lista sie wydluuuuuuuuuuuuuza.
          • Gość: aRad Re: Sabina L. IP: *.phlapa.east.verizon.net 27.04.09, 06:44
            a ja mysle, ze duzo bedziemy wiedzieli jak zacznie sie Stuttgart.
            Gra i Agnieszka i Karolina i Sabina i Ola, poza oczywiscie Jelena,
            Elena, Safina,Victoria i pare innych. I wtedy sie okaze, kto dalej
            wygrywa, kto nie moze byc regularny i powtorzyc dobrego wystepu,
            komu wrocila forma albo pewnosc siebie, kto swoj talent rozwija a
            kto spoczywa na laurach!
            • Gość: arthur Re: Sabina L. IP: *.rev.stofanet.dk 27.04.09, 08:04
              wlasnie poczekajmy z tym, zeby talent rozwijac to trzeba go najpierw
              miec, kolego
              • maksimum Re: Sabina L. 27.04.09, 18:47
                A czy mozna wejsc do pierwszej 10-tki bez talentu?
                Mozliwe,ze wiekszosc z nich leci po prostu na kase,a piekno gry nie
                ma dla nich znaczenia,wiec jeszcze wiecej pochwal dla tych,ktore
                chca grac,bo wtedy talent bedzie musial sporo pracy wlozyc w zawod
                by wygrywac.
                • Gość: jowialny pleban Bez trudu można wejść do czołówki głupków na forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 19:04
                  Tak, tak, bez trudu można wejść do pierwszej dziesiątki głupków na
                  forum. Przecież to widać jak na dłoni i o żadnych kaktusach tu mowy
                  nie ma. Nie bójmy się mówić o pierwszej trójce głupców pospolitych
                  najzupełniej. Wystarczy bajdurzyć dużo, zawzięcie i bez sensu jak
                  tenisista, Maciej czy arthur i rzecz załatwiona. Co prawda powód do
                  chwały żaden, ale to zbyt subtelne dla takich mądrali. Jeden
                  bardziej pitoli od drugiego, wzajemnie się nakręcają swoją głupotą,
                  rywalizacja jest zacięta. Pewnie rywalizują o pierwsze miejsce w
                  rankingu na głupka roku. I tylko nie mają z tego żadnej kasy, którą
                  tak chętnie lubią liczyć u innych. Bo jakby mieli, to cudza by ich
                  nie zajmowała aż do tego stopnia. A teraz możecie dalej popijać
                  sobie z dzióbków, chłopcy. Tylko na koniec wesołej zabawy nie
                  zapomnijcie posprzątać zabawek.
                  • Gość: tenisista chyba zazdrościsz nam że nie dostałeś awansu IP: *.chello.pl 27.04.09, 19:38
                    do naszego zacnego grona :)

                    proszę mnie nie wrzucać do jednego szeregu z Maciejem. od dzisiaj jestem pewien
                    że on lubi Radwańską i jej kibicuje. już wcześniej gadał źle o Simonie i
                    Radwańskiej, to co ostatnio prezentuje sobą na forum jest poniżej standardu.
                    zero krytyki na temat Radwańskiej i ciągle o tym WTA. z kolei Arthur ma trzeźwe
                    spojrzenie z dystansu na Radwańską, ale trochę też za bardzo podnieca się tym WTA.

                    nie możesz zarzucić mi interesowania się kasą Radwańskiej. zawsze, ja sam, byłem
                    przeciwny umieszczaniu artykułów o sponsorach i kasie Radwańskiej. nic mnie to
                    nie obchodzi.
                    • Gość: arthur Re: chyba zazdrościsz nam że nie dostałeś awansu IP: *.rev.stofanet.dk 27.04.09, 21:39
                      troche masz racji z tym WTA, sam sie na tym lapie ale z ta forsa to
                      mam jak ty, najlepiej lubie wlasna
                      brawo Marta
                      • Gość: tenisista ja też preferuję swoje konto :) IP: *.chello.pl 28.04.09, 16:58
                        także Arthur piszmy rozsądnie.

                    • Gość: MACIEJ Re: chyba zazdrościsz nam że nie dostałeś awansu IP: *.nycmny.east.verizon.net 28.04.09, 23:34
                      Jestem daleki od zachwycania sie gra Radwanskiej czy Simone.Oni
                      najnormalniej w swiecie graja w tenisa zawodowego i nikt im tego nie
                      zabroni.Ze nie kazdy gra tak jak Federer czy Henin to chyba normalne.
                      Ja zakladam,ze Radwanska robi wszystko co moze w ramach swoich
                      mozliwosci,a ze mozliwosci jej brak na pierwsza 10-tke,to jej w tej
                      pierwszej 10-tce nie ma.
                      Ja nie jestem od tego,zeby ich uczyc grac w tenisa,bo pewnych ludzi
                      nie sposob wrecz nauczyc lepiej grac niz juz to robia.
                      Poza tym,duzo bardziej jestem zainteresowany postepami syna i corki
                      na kortach tenisowych i Radwanska z Simone zajmuja nie wiecej niz 1%
                      mojej uwagi w zakresie tenisa.
                      Wlasnie w ostatnia sobote przekonywalem corke na korcie,by nie
                      uderzala pilki z nadgarstka lecz z calej reki.
                      • Gość: tenisista Maciej, moim zdaniem jesteś bardzo nieobiektywny IP: *.chello.pl 29.04.09, 00:06
                        bardzo mało krytyki u Ciebie dotyczącej Radwańskiej i Simona, a im się przede
                        wszystkim należy. jeszcze Cibulkowa też kiepsko gra. podpadłeś mi a o
                        Radwańskiej ciągle tworzysz wątki. jakie wątki? ona gra beznadziejny tenis i nie
                        chce grać inaczej, połóżmy na niej krzyżyk. podobno zmieniła rakietę, na jeszcze
                        mniej profesjonalną "wzmacniającą uderzenie". no to czy tak gra tenisistka która
                        zasługuje na bycie w 100? przecież to wstyd dla kraju jest.

                        • Gość: MACIEJ Re: Maciej, moim zdaniem jesteś bardzo nieobiekty IP: *.nycmny.east.verizon.net 29.04.09, 03:22
                          Roznica miedzy nami polega na tym,ze Ty twierdzisz,ze Radwanska
                          potrafi grac inaczej tylko nie chce,a ja twierdze,ze ona nie potrafi
                          grac inaczej i gra tak ,jak najlepiej umie.
                          Jak sie blizej tenisistom przyjrzysz,to kazdy gra inaczej.Siostry
                          Williams nie graja tak samo,ani siostry Radwanskie nie graja tak
                          samo i to jest sprawa indywidualna.
                          Ja w poprzednie lato zachwycalem sie jak ladnie i skutecznie gra
                          Eric i dziwilem sie,ze chcial grac z moim synem.Jego gra sie nie
                          zmienila,bo rok nawet nie uplynal,a syn go ogrywa jak chce,choc w
                          dalszym ciagu Eric gra bardziej elegancki tenis.

                          Na sasiednim korcie w ostatnia sobote gralo dwoch chlopakow taki
                          klubowy tenis,baloniki Murray'owe blisko srodka kortu.
                          To ladnie wyglada i jest mocno krecone,ale daje sporo czasu na
                          dojscie do pilki.Ze wzgledu na to,ze pilki leca dosc wysoko nad
                          siatka,taka gra nie nadaje sie zupelnie do debla.
                          • Gość: aRad Re: Maciej, moim zdaniem jesteś bardzo nieobiekty IP: *.phlapa.east.verizon.net 29.04.09, 06:43
                            Maciej, zaczynam zmieniac o Tobie zdanie! Podoba mi sie gra roznych
                            tenisistow(tek), choc jednych wiecej, drugich mniej. Kazdy gra
                            inaczej, i tak jak umie, choc jedni maja wiecej talentu do
                            wygrywania, a inni do "ladnego grania" Wlasnie! I w dodatku jedni
                            sie rozwijaja, maja zwyzki formy, dobre okresy, a inni moga osiagnac
                            pewien poziom, i dalej juz nie idzie. Nie wiem, czy Aga moze grac
                            lepiej, czy moze zajsc z ta gra dalej, czy moze sie rozwijac. Moze i
                            nie, ale ja jej z calego serca tego zycze. Mi sie osobiscie jej gra
                            bardzo podoba, ale to moj osobisty poglad, ktorego nikomu nie
                            narzucam. Na forach miedzynarodowych sa kibice z calego swiata,
                            ktorzy kibicuja swoim ulubionym zawodnikom, a innymi malo co sie
                            interesuja. Maja kulture, ktora nakazuje im szanowac innych za ich
                            ciezka prace i osiagniecia zdobyte dzieki tej ciezkiej pracy.
                            Jakiekolwiek by one nie byly! Byc moze sa to ludzie, ktorzy lepiej
                            niz wiekszosc forumowiczow w Polsce wiedza, jak wiele wysilku,
                            poswiecenia, wyrzeczen i talentu potrzeba, by zdobyc sukces
                            miedzynarodowy. Chcialoby sie kiedys zobaczyc taki poziom dyskusji
                            na polskich stronach!
                            • vojager29 Re: swietnie napisales 29.04.09, 15:31
                              "Chcialoby sie kiedys zobaczyc taki poziom dyskusji
                              > na polskich stronach!

                              wlasnie i o to powinno chodzic ale tutaj najmniejsza
                              krytyka "ulubienca" traktowana jest jako osobisty atak na "godnosc
                              Polaka", tu za duzo nacjonalizmu a za malo realizmu, tak jest
                              zreszta w kazdej jednej dziedzinie zycia w Polsce
                              osobiscie lubie Wozniacki, interesuje sie jej kariera, wcale nie
                              uwazam jej za najlepsza i nie mam nic przeciwko jesli ktos ja
                              krytykuje, nie kazdy musi lubiec co ja, byloby z byt nudne,
                              tu za duzo prostackich nacjonalistow a zamalo kibicow sportu, tenisa
                              • Gość: tenisista Maciej, nie tłumacz się. po prostu widzę że lubisz IP: *.chello.pl 29.04.09, 17:26
                                Radwańską, i nie ukrywaj tego. Simona też tu chwaliłeś niedawno. nie mam nic do
                                ich indywidualnych wyników i niech sobie dla siebie je osiągają. patrzę na tenis
                                kompleksowo. i z założenia jestem fundamentalnie przeciwny żeby taki tenis jak
                                tenis Monaco (a nie mówiłem że Murray długo nie pogra w Rzymie? :), Hewitta,
                                Schuettlera, Hewitta, Simona, Murraya, Davydenki, itp podobnych tenisistów
                                święcił triumfy. jestem przeciwny i zawsze będę przeciwny, nawet jak Davydenko
                                to sympatyczny chłopak, a Murray ma osobowość, i w sumie coś w nim jest, nawet
                                jak Simon to skromne cielę które ciągle podkreśla że nie wie czemu zawdzięcza
                                swój sukces i jest w tym całkiem wiarygodny szczery i przez to rozbrajający.
                                będę przeciwny żeby takie coś, wygrywało w tenisa, a nader wszystko będę
                                przeciwny żeby za same suche wyniki takich tenisistów hołubić, chwalić i cenić.
                                bo mam swój pogląd na tenis, i im więcej będą wygrywać tacy tenisiści tym
                                bardziej swoje niezadowolenie będę wobec nich okazywał, i zniechęcenie wobec
                                tenisa w ogóle też. bo jednak gdzie są ci tenisiści którzy powinni spychać te
                                ciamajdy za przynajmniej drugą dwudziestkę w rankingu!?!

                                ponieważ mam jasny pogląd nie zmieniam go czy gra Radwańska czy inna Cibulkowa
                                czy grała Hingis której nigdy nie lubiłem ale która oczywiście miała to coś
                                czego Radwańska nie ma i mieć nie będzie.

                                czy Radwańska nie potrafi inaczej grać? Macieju, nie czytasz wyraźnie moich
                                wypowiedzi. napisałem że potrafi, tylko wtedy osiąga wynik tak jak w meczu z
                                Mauresmo. grała tam b dobrze jak na siebie, a swoją drogą Mauresmo zagrała
                                turniej życia jak na jej ostatnie lata odkąd wypadła z czołówki. i tłumaczę jak
                                dzieciom w przedszkolu że wielką sztuką jest wygrywać mecze tak jak próbuje grać
                                Kirilenko czy Domachowska, czy Schnyder czy inna jakakolwiek tenisistka która
                                planuje ciekawe akcje, gra technicznie, kombinuje, przejmuje inicjatywę,
                                atakuje, i ryzykuje. obojętne czy styl już potem jest bardziej siłowy, czy
                                bardziej rotacyjny czy co tam, tak się wygrywa NAJTRUDNIEJ. i dlatego znawcy
                                tenisa tylko taki styl powinni cenić. gdyby grali tacy tenisiści jak Simon czy
                                Radwańska to tenis byłby niczym, zwykłym przebijaniem piłek na drugą stronę bez
                                żadnego ryzyka. tylko widzisz. spójrz, taki Monfils który też gra w sumie nudno
                                chociaż mnóstwo potrafi, jak już ma po drugiej stronie ciekawego tenisistę i
                                jest zmuszony do zrobienia czegoś więcej żeby wygrać, potrafi zagrać ciekawie. a
                                Radwańska nigdy nie zagra ciekawie.

                                nie można być relatywnym.

                                • Gość: schudnij o 15 kilo Tenisisto, okaż jeszcze więcej zniechęcenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.09, 18:25
                                  Najlepiej będzie jak swoje niezadowolenie i zniechęcenie do tenisa
                                  okaże tenisista nie zamieszczając więcej banialuków o rzekomej
                                  wielkości Kirilenko i Domachowskiej. Obie to właśnie jest tenisowa
                                  średnia, niczym naprawdę szczególnym w grze się nie wyróżniają. Nic
                                  szczególnego z ich meczów nie daje się zapamiętać. Czasem grają
                                  skuteczniej, częściej mniej skutecznie, ale zasadniczo punkty
                                  zdobywane są w typowy sposób, gra prowadzona jest normalnie, żadnych
                                  rewelacji.
                                  Co innego Schnyder, Gonzalez, czy Monfils, bo gdy mowa, o tych
                                  którzy nie wygrywają wystarczająco regularnie, by naprawdę rządzić
                                  rankingowo, ale dają się wyraźniej zauważyć i zapamiętać na dłużej,
                                  to właśnie są dobre przykłady.
                                  Akurat ani Kirilenko ani Domachowska nie grają wielu ciekawych,
                                  naprawdę pomysłowych akcji, o wielkim kombinowaniu mowy w ogóle nie
                                  ma, nie mówiąc już o technicznych fajerwerkach, bo to zupełnie nie
                                  ten styl, zasadniczo idzie o najprostsze z możliwych i szybkie
                                  zdobycie punktu. To całkiem prosty tenis, ale niestety dla obu pań,
                                  u wielu innych zawodniczek są lepsze wykonania tego stylu. Taka
                                  prawda. Co innego sympatia, co innego nie przyjmowanie do wiadomości
                                  rzeczywistości.
                                  Schnyder to jest zjawisko, to jest zupełnie coś innego pod każdym
                                  względem. Zjawisko całkowicie oryginalne i niepowtarzalne, nie tylko
                                  względem samej gry, ale i też tak zwanych humorów. Porónywanie
                                  Schnyder do Kirilenko i Domachowskiej obraża szwajcarską tenisistkę,
                                  bo to nie ta liga.
                                  Co do wspomnianego Monfilsa, to on nie gra nudno, tylko, że on lubi
                                  raczej zabawę niż grę. Jak jest w dobrym nastroju, to się go dobrze
                                  ogląda i to on raczej nakręca i wciąga rywala, a nie na odwrót. U
                                  niego nie ma to przełożenia z reguły na wynik, przynajmniej w
                                  przeszłości najczęściej tak bywało, ale publiczność raczej się nie
                                  nudzi.
                                  U Kirilenko i Domachowskiej nie ma się czym szczególnie emocjonować.
                                  Zwykłe codzienne granie. Jakiś tam wynik czasem wpadnie każdemu,
                                  nawet K i D, normalna rzecz, ale ich gra z pewnością nie zachwyci
                                  akurat znawcy tenisa na dłużej, bo nie ma czym zachwycić. Nie ma w
                                  niej niczego nadzwyczajnego wbrew twoim usilnym twierdzeniom. To
                                  jest wyraz twojej sympatii do (urody?) obu i pobożnych życzeń.
                                  Także zniechęć się czym prędzej do tenisa jeszcze bardziej i zajmij
                                  się grą w bierki, bo teza o wielkości Kirilenko i Domachowskiej nie
                                  da się obronić. I naprawdę nic nie wskazuje na to, by się to miało
                                  zasadniczo zmienić w przyszłości.
                                  • Gość: tenisista moje proporcje są idealne, szczupły piękny IP: *.chello.pl 29.04.09, 20:48
                                    chłopczyk jestem :)

                                    więcej dobrej woli w spojrzeniu na rzeczywistość szanowny przedmówco.

                                    podpisuję się obiema rękami i nogami pod tym że Gonzalez i Schnyder to są
                                    postacie przerastające potencjał Domachowskiej i Kirilenko. co do fantazji,
                                    szaleństwa, urozmaicenia. ale już np Monfils i Kirilenko? przekładając to na
                                    poziom rozgrywek męskich Kirilenko gra tak ciekawie jak Robredo, a Monfils gra
                                    jak kto? no np Jankovic z poczuciem humoru. Kirilenko nie posiada kończącego
                                    uderzenia, jej warunki fizyczne są średnie, gra dość delikatny choć mocny tenis.
                                    i w tym cała jej uroda co czyni ją analogiczną do Robredo. Robredo gra tenis
                                    mocny i ofensywny w stylu, ale raczej lekki w sensie samego użycia siły, nie
                                    wygrywa jednym uderzeniem, używa stylu, potrafi zagrać piękne akcje, ale też
                                    jest to urok subtelniejszy niż na przykład gra Lopeza przy siatce. Kirilenko
                                    nawiasem mówiąc ma jeden z najlepszych wolejów na świecie. Marta gra jak Jeremy
                                    Chardy, przyznasz że to efektowny tenis jest. Marta preferuje siłę, ale porywa
                                    się na spektakularne akcje, często szalone, często pociąga trudną techniką,
                                    bardzo ładnie prowadzi uderzenia.

                                    dobrze że dostrzegasz że Monfils się bawi i nie zależy mu na wyniku. powiedz mi
                                    czemu fani nudnej Radwańskiej kiedy argumentują że jest taka dobra "bo wygrywa",
                                    wmawiają mi że wszyscy tenisiści grają tylko żeby wygrać i śmiertelnie poważnie
                                    traktują ten wynik, i tylko i wyłącznie o wygraną im chodzi? oczywiście w sumie
                                    chodzi im o wygraną, ale "nie za wszelką cenę" czyli kosztem pięknej i ciekawej gry.

                                    Gonzalez i Schnyder to najlepsi tenisiści swojego pokolenia.


                                    • Gość: schudnij o 15 kilo Nie chcesz w bierki? Postrzelaj sobie z łuku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.09, 16:12
                                      Mówisz tenisisto, że w bierki nie chcesz? To, idź postrzelaj sobie z
                                      łuku.
                                      Twoja ocena gry niejakiej Radwańskiej i niejakiej Domachowskiej
                                      wynika tylko i wyłącznie z braku sympatii do jednej i odczuwania,
                                      nazwijmy po imieniu namiętnej sympatii do drugiej. Dla mnie to nie
                                      ulega żadnej wątpliwości, że chodzi tu o czysto indywidualne
                                      odczucia co do osoby, a gra nie ma tu nic do rzeczy.
                                      Na tle innych zawodniczek Domachowska nie wyróżnia się w grze niczym
                                      szczególnym i to jest nie do podważenia. Zarzutu w tym nie ma, tylko
                                      takie są fakty.
                                      Gdzieś ty się dopatrzył szczególnie spektakularnych i szalonych
                                      akcji Marty pozostaje dla mnie zagadką. Widziałem ją w grze
                                      przynajmniej kilkanaście razy i w czasach lepszych dla niej i w
                                      gorszych i żeby jakieś wyjątkowe rewelacje tam były, żadną miarą nie
                                      da się powiedzieć. Kilka razy była, nazwijmy to, mniej więcej w
                                      uderzeniu i wtedy jest w porządku i wtedy jest złudzenie, że może
                                      być więcej. Ale prawda taka, że nawet bycie w uderzeniu zdarza się
                                      zbyt rzadko, by mówić o czymś szczególnym i nie zapominajmy, ze na
                                      korcie są dwie zawodniczki i ta druga też coś gra, choć ty zapewne
                                      powiesz, że nie tyle gra, co przeszkadza grać Marcie. Nie panowanie
                                      nad nerwami kilka razy też swoje zrobiło, jest jak jest, trochę
                                      jeszcze pogra, huśtawki pewnie będą, źle nie życzę, ale jak się
                                      zdaje cudów nie będzie, ani w grze ani w wynikach. Na mniejszych
                                      turniejach pewnie jeszcze zdoła się z jakimiś wynikami pokazać, bo i
                                      dlaczego nie. Ale zbyt chwiejnie jako całość to wygląda i nie ma
                                      czegoś ekstra, by spodziewać się można było czegoś więcej. Z reguły
                                      stanowczo zbyt często nie bardzo ładnie nie trafiała w kort i często
                                      były to grube pomyłki, a nie minimalne, czyli trudno mówić o
                                      kontroli i ładnym prowadzeniu. Dobór uderzeń tez stanowi pewną
                                      umiejętność.
                                      Radwańska gra spokojniej, pewnie nawet zbyt często za spokojnie, na
                                      pozór leniwie, ale potrafi zagrać coś takiego, co właśnie wyróżnia
                                      ją z tłumu i trzeba wyjątkowo złej woli żeby tego nie zauważyć. To
                                      nie są jakieś przypadkowe zagrania raz na rok, bo ona gra te swoje
                                      rzeczy za często żeby to był przypadek, tylko to jest pewne czucie
                                      rzeczy. Oznacza to właściwą osobę we właściwym miejscu. W jej grze
                                      brakuje nieco ofensywy, ale krytyka w rodzaju, że nudna jest grubo
                                      przesadzona.
                                      Nie da się ukryć, ze większość pań gra tenis mocno ograniczony pod
                                      względem środków wyrazu i na ich tle Radwańska tym bardziej się
                                      wyróżnia, tym że zagra coś niekonwencjonalnego. Niewile zawodniczek
                                      tak naprawdę się czymś zdecydowanie wyróżnia. Nikt normalny na
                                      umyśle nie mógłby oczywiście powiedzieć, że tenis kobiecy jest
                                      ciekawszy niż męski, na pewno jest bardziej nieprzewidywalny i to
                                      też ma pewien urok.
                                      Zasadniczo idzie jednak o wygrywanie wynikowe i nawet pewne wybryki
                                      natury tego nie zmieniają.
                                      • Gość: tenisita chwila moment, Ty mnie prowokujesz IP: *.chello.pl 30.04.09, 17:02
                                        Agnieszka gra beznadziejnie nudno zachowawczo i od tego zacznijmy na pierwszy
                                        ogień. to że potrafi zagrać tak żeby zmylić rywalkę, ojej, no dobra, czy to jest
                                        ta gra kombinacyjna? trzyma się bezpiecznej gry więc mniej popełnia błędów.

                                        Marta ryzykuje więc popełnia ich więcej. ta która ryzykuje jest zawsze lepsza bo
                                        ma lepszy charakter do gry nawet jak jest gorsza czyli "mniej umie". bo liczy
                                        się podejście do tenisa. dam Ci taki oto przykład z łóżka wzięty:

                                        czy wolisz kobietę, która "wiele potrafi" ale nigdy Ci nic z tego nie da, ani
                                        dla oka, ani dla innych rzeczy o których wspominać nie wypada bo małe dzieci
                                        czytają :). i w efekcie nie masz nic?

                                        czy wolisz kobietę, która nie jest może seks modelką, porno gwiazdą, mistrzynią
                                        seksualnej miłości, ale próbuje dawać z siebie max, stara się i czasem jej
                                        wychodzi lepiej a czasem gorzej?

                                        jeśli kobieta przykład pierwszy "gdyby o siebie zadbała i się postarała" to by
                                        mogła, bo ma lepsze warunki do tego, ale nie chce tego i spoczywa na laurach, a
                                        druga może nie ma takiego wrodzonego talentu i naturalnych zdolności ale
                                        namiętnie próbuje robić za tą porno gwiazdę i seks modelkę, i mistrzynię miłości
                                        w łóżku? to którą wybierzesz?

                                        nie wiem co kto potrafi i kto jest lepszy kto ma lepszą rękę ale widać że
                                        Agnieszka seksi to nie gra, i za bardzo zagrać ciekawie nie potrafi, nie chce i
                                        nawet nie próbuje. być może Marta ma gorsze warunki do gry jeśli chodzi o
                                        kontrolę uderzeń, czucie w ręce itp ale za to próbuje grać na poziomie
                                        najwyższym, że tego nie dostrzegasz to ja na prawdę się dziwię. mocno się
                                        dziwię. Marta gra seksi, dużo bardziej. czasami jest za sztywna jak amatorka,
                                        nie zawsze, od czasu do czasu, ale czasami jest w tym na prawdę dobra. próbuje
                                        grać tenis top model, chociaż może jej nie wychodzi za każdym razem, może porywa
                                        się na za wysokie progi dla siebie ale się porywa! i nawet jeśli nie powstaje z
                                        tego ideału obraz, to i tak jest to atrakcyjniejsze od takiej która bez względu
                                        czy z braku talentu i możliwości, czy ze względu na wyrachowanie w decyzji po
                                        prostu postanawia być szarą myszką i iść nudno przez ten tenisowy świat. zgodzę
                                        się że Radwańska na tle surowych tenisistek czasami pokazuje tenis lepiej
                                        oszlifowany, mniej siermiężny. to samo możemy powiedzieć o Murrayu czy Del Potro
                                        czy Monfilsie względem wielu dalekich tenisistów. ale ich styl gry oparty jest
                                        na przeczekaniu, nie chodzi o same zagrania, ale styl gry, gry która jest grą w
                                        "bierki", a nie w tenisa. to tenis ani artystyczny, ani fizyczny, ani zmysłowy,
                                        ani seksowny tylko "analityczny" - prosto 0-1 logiczny. a do tego zachowawczy.
                                        też przejaskrawiam, ale mimo wszystko wolę już takiego dalszego tenisistę który
                                        może nie umie być regularny w tych swoich porywach ale porywa się na coś więcej,
                                        niż takiego Simona czy Murraya czy Monfilsa którzy będą biegać, biegać i jeszcze
                                        raz biegać po to żeby regularnym przebijaniem wywalczyć wynik.

                                        wielokrotnie się mówi że np Zvonareva gra tenis mało techniczny. i tu wychodzi
                                        nieporozumienie podczas tego co mamy na myśli kiedy mówimy o technice. Zvonareva
                                        gra mało czysto, czasami topornie uderza piłki. ale gra różnie, różnie je
                                        uderza, ma różne pomysły, gra ryzykownie, ofensywnie chociaż nie aż tak jak
                                        Domachowska, ma mniej siły, jej repertuar zagrań jest dużo bogatszy od
                                        Radwańskiej która płynnie przerzuca piłki z głębi kortu w trakcie meczu. być
                                        może Radwańska przy siatce wykazałaby się dużo lepszym czuciem i ręką - postawmy
                                        znak zapytania? tylko Zvonareva dojdzie 10 razy częściej w meczu do siatki i
                                        zagra 10 razy więcej kończących driveów bardzo różnie z różnych pozycji
                                        zagranych i będzie miała 10 razy więcej winnerów. ktoś może usiąść i mlaskać że
                                        Zvonareva nie uderzy piłek podręcznikowo, że brzydko się składa do uderzeń. ale
                                        gra ciekawiej niż Radwańska i to ciekawiej kilka razy! ma swoją technikę, komuś
                                        się to może nie podobać, tak jak się nie podobały niedawno uderzenia
                                        niekonwencjonalne Bartoli, ale jeśli potrafi tym grać takie piłki jakich inni
                                        nie grają, to jest to tylko ciekawsze, bo własne, nie-profesjonalne niby, ale za
                                        to indywidualne.

                                        Marta często gra na wiwat, ale potrafi grać też inaczej. nie widziałem Marty w
                                        jakichś tonach meczów, ale z 10 widziałem i były zawsze momenty bardzo dobrej
                                        gry kiedy przeciwniczki nie nadążały za jej odbiciami i Marta robiła ciach i
                                        było po piłce. ona gra "szaleństwo" bo właśnie gra często ryzykanckie piłki na
                                        "oślep" trochę i w tym jest cała fantazja. przeciwniczki nie wiedzą czego się
                                        spodziewać, jest to taka improwizacja przy zbyt mocno napiętych strunach.

                                • maksimum Re: Maciej, nie tłumacz się. po prostu widzę że l 30.04.09, 04:55
                                  Radwanska bylo za co lubic,jak wygrywala z Sharapova w 2007 i 2008.
                                  Najlepsze mecze i najlepsze lata ma za soba i teraz probuje utrzymac
                                  sie w czolowce. Mysle,ze zmiana trenera by jej dobrze zrobila.

                                  Simone mnie sie podoba,bo pomimo slabych warunkow fizycznych jest
                                  szybki i bardzo dobrze przewiduje zagrania przeciwnika.
                                  Moj syn gra podobnie.

                                  >taki tenis jak
                                  > tenis Monaco (a nie mówiłem że Murray długo nie pogra w Rzymie? :)

                                  Wychodzi po nim zmeczenie.Z trudem wdrapal sie na #3 i to glownie
                                  szybkim bieganiem i teraz trzeba troche odpoczac.
                                  O Davydenko juz nie wspominaj,bo facet ma swoje lata i powoli bedzie
                                  sie zwijal ze swoja kariera.Z jego warunkami fizycznymi i tak dlugo
                                  wytrzymal w pierwszej 10-tce.

                                  > jak Simon to skromne cielę które ciągle podkreśla że nie wie czemu
                                  >zawdzięcza swój sukces i jest w tym całkiem wiarygodny szczery i
                                  >przez to rozbrajający.

                                  I dzieki temu rozbraja swoich przeciwnikow i nie daje im powodow do
                                  mszczenia sie na nim.
                                  > czy Radwańska nie potrafi inaczej grać? Macieju, nie czytasz
                                  wyraźnie moich wypowiedzi. napisałem że potrafi, tylko wtedy osiąga
                                  >wynik tak jak w meczu z Mauresmo.

                                  No i Radwanska zadecydowala,ze lepiej brzydko wygrywac niz ladnie
                                  przegrywac.Ja jej sie nie dziwie.
                                  • Gość: arthur Re: Maciej, nie tłumacz się. po prostu widzę że l IP: *.rev.stofanet.dk 30.04.09, 07:19
                                    > No i Radwanska zadecydowala,ze lepiej brzydko wygrywac niz ladnie
                                    > przegrywac.Ja jej sie nie dziwie.

                                    w tym roku raczej na nic nie moze sie zdecydowac, 10 meczy wygrala
                                    ale 7 przegrala i to wcale nie z przeciwniczkami wyzej od niej
                                    notowanymi
                                    • Gość: arthur Re: Maciej, nie tłumacz się. po prostu widzę że l IP: *.rev.stofanet.dk 30.04.09, 07:20
                                      a Sabine wygrywa
                                      • Gość: arthur Re: Domachowska w 3 rundzie IP: *.rev.stofanet.dk 30.04.09, 08:38
                                        az milo patrzec na ta dziewczyne, sniadanie zjem ze smakiem
                                  • Gość: tenisista no niestety, załamałeś mnie do reszty. nie dość IP: *.chello.pl 30.04.09, 13:01
                                    że lubisz Simona - najgorszego tenisistę wszechczasów, to jeszcze do tego
                                    bronisz Radwańskiej i decyzji o brzydkim graniu.

                                    ja jej się dziwię, bo ja na jej miejscu wolałbym być 150 i grać pięknie, i
                                    pokazać że nie wygram ale zagram tak jak nikt inny, i nie idę na łatwiznę. a ona
                                    idzie na łatwiznę i Ty jej się nie dziwisz, czyli tłumaczysz ją i bierzesz w
                                    obronę. przez takie jak ona tenis jest sportowym dnem.

                                    a to że nieopłacalnie to prawda. dlatego powtórzę, że najłatwiej jest wygrywać
                                    tak jak gra Radwańska. gra najbardziej opłacalna - gra najłatwiejsza. proste do
                                    zrozumienia chyba nie?

                                    Simon to już w ogóle dno dna depresji dna. dno od drugiej strony wręcz.
                                    przebijanie i tyle, myśli to każdy, on myśli jak wygrać i jak nie zepsuć a nie
                                    jak zagrać ładną akcję i zaryzykować. to jest inne myślenie że tak powiem.

                                    Davydenko ma dobre warunki fizyczne.

                                    ja nie tylko jej się nie dziwię, ja jej po prostu nie lubię.

                                    • Gość: aRad Re: no niestety, załamałeś mnie do reszty. nie do IP: *.phlapa.east.verizon.net 01.05.09, 19:14
                                      ja nie tylko jej się nie dziwię, ja jej po prostu nie lubię.

                                      my to wiemy
      • Gość: Orni Re: Sabina L. IP: *.dclient.hispeed.ch 30.04.09, 21:01
        Sabiny sen o wielkosci chwilowo sie zakonczyl po porazce z bedaca w
        nienajwyzszej formie Jankovic. Trzeci set prawie bez historii (3:6)
        • Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Sen Lisicki nie skończony ani chwilowo ani w ogóle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 15:30
          Żaden sen o wielkości Lisicki się nie skończył, ani w ogóle, ani
          chwilowo, on się właśnie zaczyna rozkręcać.
          A ta porażka niczego nie zmienia na niekorzyść, a nawet przeciwnie,
          pokazuje jeszcze bardziej z jakiej klasy zawodniczką możemy mieć do
          czynienia w najbliższych laatch jak idzie o Lisicki. Bo to nie są
          żadne przebłyski, tylko ta dziewczyna ma wielkie możliwości i może
          się świetnie rozwijać.
          Nie tylko ma bardzo duże możliwości serwisowe, ale potrafi
          zdominować ofensywnie rywalki prowadząc potężny ostrzał, umie
          wytrzymać wymianę prowadzoną w tempie, ale jeszcze są i inne rzeczy
          (świetne crossy i skróty). Wszechstronność już i potencjał rozwojowy
          na jeszcze.
          To są papiery na pierwszą piątkę rankingu i duże wyniki w tenisie,
          nie ma cienia wątpliwości że to będzie ktoś znaczący w kobiecym
          tenisie w najbliższych latach, to tylko kwestia czasu krótszego bądź
          dłuższego na okrzepnięcie, więcej dużych turniejów i pogrania z
          najlepszymi. Nie zostaje się z dnia na dzień kimś wielkim, chwilę to
          musi potrwać.
          Tu było znów bardzo zdecydowane narzucanie ofensywy, było dużo
          momentów, gdy Serbka miała kłopoty z powstrzymywaniem tej nawałnicy,
          u Sabine żadnego patrzenia z kim się gra nie było, tylko co się gra
          samej. Takiej siły i jakości gry ofensywnej jak Niemka nie ma dziś
          żadna młoda zawodniczka w rozgrywkach. I to się jeszcze może
          wszechstronnie rozwijać co najważniejsze. I nie jest tu mowa tylko o
          czystej sile. Chodzi o bardzo zdecydowany sposób prowadzenia gry. A
          jak wejdzie w uderzenie, nie do zatrzymania prawie. Rywalka może się
          tylko modlić o pomyłki, dosłownie nic innego nie da się zrobić i w
          tym pojedynku wiele razy to było widać, że nawet ktoś tak świetny w
          defensywie jak Jankovic ma spore kłopoty z powstrzymywaniem tego
          nieustannego niemal naporu.
          I to był bardzo dobry tenis. Formie Jankovic w tym meczu prawie nic
          zarzucić nie można, jedynie w drugim secie mając przewagę
          przełamania przeliczyła się, chyba myślała, że rzecz załatwiona, ale
          Niemka ani myślała rezygnować i grała swoje bez względu na wynik. I
          to jest to, ona cały czas jest w grze.
          A że trzeci set tu był prawie bez historii, w ogóle zgodzić się nie
          można, to mógłby powiedzieć tylko ktoś kto tego w ogóle nie oglądał
          i spojrzał tylko na wynik.
          Lisicki przez cały pojedynek grała tenis bardzo ofensywny, bez
          żadnych zahamowań i Jankovic przez cały pojedynek miała pełne ręce
          roboty. Serbka wygrała to doświadczeniem i kondycją, choć to i tak
          nie jest jeszcze ta jej żelazna kondycja co w zeszłym roku.
          Lisicki grając na maksymalnym ryzyku sama odrobiła stratę
          przełamania w secie drugim będąc w położeniu krytycznym i sama
          zabrała go Serbce. Odrobiła też sama stratę przełamania w secie
          trzecim (to jak można mówić, że prawie bez historii), pościg
          kosztował ją jednak mnóstwo sił i zabrakło jej pary właśnie w
          decydującym momencie, Serbka po prostu nie straciła głowy w trudnym
          momencie, nie dałą Niemce odetchnąć ani wziąć znów gry w swoje ręce,
          tylko od razu sama przycisnęła, kilka razy Niemka odpaliła już bez
          kontroli i dopiero koniec. Zabrakło bardzo niewiele.
          I podsumowując, nie ma mowy o żadnym kończeniu snu ani chwilowo ani
          w ogóle. Bez wątpienia był to kolejny bardzo dobry występ Lisicki,
          tyle że tym razem nie zakończony zwycięstwem. To w ogóle nie zmienia
          oceny tej tenisistki i jej poważnych widoków na przyszłość.
          Niepodważalny potencjał na duże wyniki to jest. Ktoś zdecydowanie do
          obserwowania.
          • Gość: MACIEJ Re: Sen Lisicki nie skończony ani chwilowo ani w IP: *.nycmny.east.verizon.net 01.05.09, 17:32
            Mnie tez sie wydaje,ze Lisicki moze jeszcze namieszac.
            Chcialbym zeby zagrala z Radwanska.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka