Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Agnieszka gra

    05.06.09, 10:02
    www.youtube.com/watch?v=mItJNE65uF0
    nie byl to najlepszy mecz agi, zreszta przegrany, ale nawet tutaj mozna sobie
    ogladnac, za co lubi sie age.
    to przy zagraniach agi, nie venus komentatorzy sie smieja. venus nie zagrala
    ani jednej podobnej pilki. chyba zadna tenisistka nawet nie zbliza sie do
    finezji agi.
    moze tenisista - lub inny znafca wytlumaczy, dlaczego niby takie zagrania agi
    nie moga sie podobac?
    Obserwuj wątek
      • qwas12 typowe- tenisista i ska nawiali 06.06.09, 22:37
        wypisywac bzdury, belkotac trzy po trzy to sa. ale- jak cos konkretnie, o
        zagraniach agi - to nawiewaja z podwinietym ogonem.
      • Gość: tenisista to że komentatorzy się śmieją z Agi IP: *.chello.pl 06.06.09, 22:46
        przy jej zagraniach nie świadczy wcale o niej dobrze.

        wyłapać 1 piłkę na paręset rozegranych w turnieju zawsze można. komentatorzy
        lubią Agę tylko i wyłącznie w Polsce, bo za to im płacą.

        syndrom "lubienia" bierze się z premii za nowość. jeśli ktoś zaskakuje że się
        pojawia i wygrywa chociaż nikt się po nim tego nie spodziewa, skutkuje to
        zainteresowaniem kto to taki jest. premię za nowość mógł mieć Murray, Simon, czy
        Radwańska i Woźniacka ale kilka lat temu. jeśli zrozumiano że taki tenis może na
        dłużej zagościć wśród decydujących rund turniejów choćby 3 kategorii, to teraz
        już nikt się z niego nie cieszy. Radwańska odbija piłki, a nie gra w tenisa.
        brak w jej grze jest jakiejkolwiek myśli, strategii i filozofii. nawet nie
        konstruuje poszczególnych punktów. dlatego nawet jak przypadkiem jej wyjdzie
        jakaś chwilowa akcja, trudno z jednej jaskółki zrobić wiosnę. nie koncepcji na grę.

        wszystko może się podobać, ale zagrania Agi, są po prostu nudne. ona niczym nie
        potrafi zdominować przeciwniczki na korcie, jej gra jest tenisową kombinacją
        tylko niezbyt inteligentnego kombinatora do tego przekonanego o swoim geniuszu :)

        • Gość: qwas12 no i znowu belkot. IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.09, 23:38
          i przeinaczania.
          ja slysze na filmiku "very lovely", "very well played" jak najbardziej po
          angielsku. podparte smiechem. i smiech jesli z kogos- to z venus nie z agi. albo
          po prostu z finezyjnych i dowcipnych zagran agi. venus nie zagrala ani jednego
          porownywalnego fajerweku

          > wyłapać 1 piłkę na paręset rozegranych w turnieju zawsze można.(...)
          > tylko niezbyt inteligentnego kombinatora do tego przekonanego o swoim geniuszu
          > :)

          kolejny belkotliwe klamstwa w Twoim stylu i -ski. bez komentarza. moze zostaw
          przekonania radwanskiej jej samej? kal arturowy ci do tego o czym ona jest a o
          czym nie jest przekonana.

          a na temat- jaki tenis powinno sie grac teraz, a jaki 30 lat temu-
          na to jak znajomy zaczal tlumaczyc jakie sa aktualne teorie na temat temperatury
          picia wina czerwonego- mam tylko jedna teorie. temperatura powinna byc taka, w
          jakiej najlepiej wino smakuje.

          czyli aga- gra taki, jakim wygrywa. a ze przy okazji cieszy oko finezja? jeszcze
          lepiej :) ani wozniacka ani cibulkowa nie maja reki radwanskiej. wiliamsowny
          zreszta tez.



      • Gość: marek Re: Agnieszka gra IP: *.hsd1.co.comcast.net 10.06.09, 07:49
        lovely play!
        • Gość: arthur Re: Agnieszka gra IP: *.rev.stofanet.dk 10.06.09, 08:42
          nie ujmujac miejsca rankingowego, co Radwanska w tym roku wygrala ?
          co wygrala w ubieglym roku ? w ilu byla finalach czy polfinalach w
          przeciagu ostatnich dwu lat ?
          ok, ponkty zdobyla w grand szlemach ale z kim ona tam wygrywala
          dochodzac do 1/8 czy 1/4 finalu ?
          byla raz w polfinale duzego turnieju w Doha ale bez walki wiec to
          zaden suksec sportowy a li tylko szczescie, ze wogole tam grala, nie
          dziwcie sie wiec, ze sa kibice tenisa niezadowoleni z nadmiernej
          gloryfikacji tej tenisistki,
          prosze, nie przytaczajcie Wozniackiej, piszemy w tej chwili o
          Radwanskiej
          • Gość: marek Re: Agnieszka gra IP: *.hsd1.co.comcast.net 10.06.09, 15:50
            Arthur znowu udaje, ze nie wie skad sie "ponkty" i pozycja Radwanskiej wziely,
            ani ze wygrala 3 turnieje WTA w zeszlym roku. Latwo sprawdzic:
            www.sonyericssonwtatour.com/page/Player/Info/0,,12781~11530,00.html
            • Gość: arthur Re: Agnieszka gra IP: *.rev.stofanet.dk 10.06.09, 17:34
              arthur nic nie udaje, przeczytaj dokladnie o co pytal....
              • Gość: marek Re: Agnieszka gra IP: *.hsd1.co.comcast.net 10.06.09, 17:49
                Na wszystkie swoje pytania, co, gdzie, kiedy, i z kim wygrala, znajdziesz
                odpowiedz na stronie WTA:
                www.sonyericssonwtatour.com/page/Player/Info/0,,12781~11530,00.html
                • Gość: arthur Re: Agnieszka gra IP: *.rev.stofanet.dk 10.06.09, 19:26
                  czyli nic nie wygrala co sie liczy
                  • qwas12 Re: Agnieszka gra 10.06.09, 19:51
                    a jakie to ma znaczenie? ten mecz- z venus przeciez przegrala. moze
                    wytlumacz, dlaczego jej drop szot w linie- zaraz na poczatku, albo
                    wylobowanie venus po dlugiej silnej wymianie nie moze zachwycac?
                    zachwyca wlasnie. bardzo zachwyca. komentatorow tez-
                    agnieszka jest swietna tenisistka i jest jedyna w calym wta majaca
                    taka treke.

                    i wcale nie gra zachowawczo- jej nieudane dropszoty i loby to sa jej
                    niewymuszone bledy! a przeciwniczka zyskuje winnera! jej statystyki
                    meczow wygladaja zupelnie jesli sie to uwzgledni!
                  • Gość: marek Re: Agnieszka gra IP: *.hsd1.co.comcast.net 10.06.09, 22:53
                    Oczywiscie, ze nic nie wygrala coby sie liczylo dla "znawcow". Od roku Aga utrzymuje sie od 12-go do 9-go miejsca w rankingu tylko dzieki przypadkowi, ukladom i znajomosciom.

                    Gratuluje przylaczenia sie do misji "tenisisty", ale musisz sie starac troche bardziej, bo "wybitny znawca" liczy na wiecej:
                    "myślę że nasza krytyka i niechęć do tej tenisistki powinna zostać wielokrotnie spotęgowana, a Radwańska powinna spotkać się z taką agresją z naszej strony, po jakiej żadne forum się nie pozbiera. "

                    Falszowanie faktow, insynuacje, chamstwo - wszystkie chwyty dozwolone...

                    "Znawcy" szczekaja, Radwanska gra dalej.
                    • Gość: tenisista bądź obiektywny, spójrz prawdzie w oczy IP: *.chello.pl 10.06.09, 23:37
                      tenis kobiecy dziś przeżywa wielki kryzys, i nie ma tenisistek kompletnych,
                      grających wielki tenis, w wielkiej formie, przez kilka miesięcy z rzędu z roku
                      na rok. nawet takie tenisistki jak Kuzniecowa, Safina, Williams, Jankovic,
                      Ivanovic, mają beznadziejne mecze i nie potrafią grać ciągle na poważnie na
                      poziomie mistrzowskim, tak jak nie dawno jeszcze Clijsters, Henin, Davenport,
                      czy w dobrej formie Mauresmo. Radwańska, jest jedną z takich tenisistek jak
                      Cibulkova, Woźniacki, czy czy też Cirstea, pojawiająca się ostatnio Dulgheru,
                      kiedyś taką były Tanasugarn, czy Sugiyama, które potrafią regularną grą na
                      najniższym, ale równym poziomie i niepopełnianiem błędów - mieć wynik korzystny
                      z rywalkami które akurat nie mają dnia. Radwańska w tych meczach korzysta z
                      prezentów, a nie wygrywa własną grą. tylko Sorana Cirstea, ma bogatą technikę i
                      się rozwija, jej tenis jest ciekawszy. Cibulkova potrafi grać ostrzej i
                      agresywniej już dziś niż Radwańska! a Woźniacka na tle Radwańskiej to już gra
                      ofensywny tenis!!!!! co z tego wynika? że nawet jeśli tenisistki próbują grać
                      metodą "typu Jankovic", to mają różne asy w zanadrzu, i wzbogacają swoją grę, do
                      regularnego przerzutu co i rusz dorzucając jakieś bonusy. żadna nie gra tak
                      flegmatycznie i zachowawczo już jak Radwańska! tylko Radwańska gra regularnie, i
                      to jest ciągle coś, co przeszkadza tenisistkom, które nie chcą angażować się w
                      mecz na 100%. co za sztuka jest wygrać z tenisistką popełniającą kilkadziesiąt
                      niewymuszonych błędów w secie, która nie umie wejść w uderzenie? dzisiaj to, że
                      ta przeciwniczka ma znane nazwisko nic nie znaczy, bo każda ma beznadziejne dni.
                      jeśli po drugiej stronie staje taka Cibulkowa to widzisz co się dzieje z
                      Szarapową. mniej więcej takie same zwycięstwa odnosiła Radwańska z znanymi
                      tenisistkami, jak Cibulkowa z Szarapową na na Roland Garros tego roku! jak
                      przeciwniczka nie gra, i wszystko psuje, to nie jest trudno z nią wygrać, jeśli
                      się jej przerzuca po prostu piłki na drugą stronę. kiedyś tenisistek których gra
                      była bardziej kompromisowa i regularna było większość, i taka Radwańska nie
                      miałaby żadnych szans z 10 lat temu. teraz jest coraz więcej tenisistów i
                      tenisistek ze skrajnych opcji :

                      albo opcji winnerowej czyli ofensywny wyniszczający tenis głównie siłowy

                      albo z opcji regularnej która jest najmłodsza we współczesnym tenisie, ale która
                      dominuje rocznik Radwańskiej - jej generację tak to nazwijmy.

                      jeśli tenisistki których metodą na obronę jest obrona a nie atak - bo w ataku by
                      były równe 0, tak jak Radwańska, umieją przetrzymać pomysły nieregularnych
                      ofensorek czy artystek, umieją z nimi wygrać albo jak są to super chimeryczne i
                      słabe emocjonalnie i koncentracyjnie zawodniczki, albo jeśli mają zły dzień.

                      zawodniczki obronne i defensywne, których metodą na przeżycie jest kontra możemy
                      podzielić na

                      sprytne, inteligentne, wszechstronne - taka jest Jankovic, Cirstea

                      albo siłowe, i zręcznościowe które są gdzieś na granicy defensywy a ofensywy,
                      gry z głębi kortu, jak Kleybanova, Woźniak, Woźniacka

                      i na nudne takie jak Radwańska i jak Cibulkowa.

                      zawodniczki ofensywne grają na takim marginesie ryzyka, i na tyle są
                      nieregularne, że jak grają trochę gorzej, i mniej pracują to okazje dają takim
                      jak Radwańska, popatrz że Ivanovic jest już poza 10. wystarczy że już nie
                      koncentruje się tak na tenisie jak kilka lat temu, i ma wyniki prawie jak Marta.
                      granica między wygrywaniem a przegrywaniem Ivanovic, tak jak Mirzy,
                      Domachowskiej, Williamsów jest bardzo śliska, bo wystarczy że wywalisz kilka
                      piłek więcej na aut i mimo że tylko Ty wygrywasz punkty i przegrywasz, możesz
                      przegrać z samą sobą, i czasem uprzykrzającą się przeciwniczką która przerzuca
                      Ci wszystko na 2 stronę.

                      wynajdywanie jakiejś tam piłki jaką zagrała Radwańska, żeby udowodnić jaka jest
                      to fajna tenisistka, jest na prawdę wyczynem, ale to nie zmieni i tak obrazu gry
                      tej nudnej i jednostronnej tenisistki.

                      co do mojego cytatu został on wyrwany z kontekstu. przekaz w mediach jest
                      jednostronny, a od kilku dni są wycinane wątki na gazecie, bo ktoś klika żeby je
                      usunąć. im większa propaganda tenisistki której lansuje się i promuje nazwisko,
                      co jest po prostu zwykłym marketingiem a nie żadnym dziennikarstwem, i więcej
                      cenzury i propagandy w tej sprawie, tym większa powinna być niechęć do
                      Radwańskiej i jej krytyka. napisano na przykład ostatnio artykuł o tym że
                      Radwańscy chcą robić korty w Krakowie. co? a czy ktoś widział żeby napisano o
                      kimkolwiek od 20 lat, że chce robić korty w Polsce? co ma niby znaczyć ten
                      artykuł? co mnie obchodzi kto robi korty, chce to niech robi. następny lans
                      Radwańskich, o czym napisałem pod artykułem i oczywiście wątek został wycięty.
                      im więcej takich akcji tym więcej będzie "polityki" w odpowiedziach na taką
                      "prasę", bo przypomina to mniej więcej propagowanie partii politycznych w
                      mediach, w których można lansować tylko konkretnych polityków ale innych nie
                      można, media oczywiście są "niezależne" ale jak skrytykujesz marketing to
                      zostajesz wycięty. jak skrytykujesz "zawodnika" polityka też głos Twój nie
                      zostanie opublikowany. tak samo jest z Radwańskimi. można szczekać że Radwańska
                      jest wspaniała, ale źle mówić o niej nie można? może wywołać to tylko jedną
                      reakcję, dość robienia ludziom w Polsce wody z mózgu, i promocji określonych
                      postaci z kółka wzajemnej adoracji. sytuacja niczym się nie różni, od tego jak
                      by zrobić artykuł o Dubaniowskim z PZT który wyasygnował kilka zł na budowę
                      jakichś tam kortów. to można sobie pisać ewentualnie w dziale "inwestycje" a nie
                      dziale sport. pisanie o Dubaniowskim jest promocją Dubaniowskiego, a pisanie o
                      Radwańskiej jest promocją Radwańskiej. niczym innym. dlaczego promocja osoby
                      która mi się nie podoba, ma mi się podobać? trzeba pokazać że przekaz jest
                      odwrotny od oczekiwanego przez znawców dyscypliny jaką jest tenis.



                    • Gość: arthur Re: Agnieszka gra IP: *.rev.stofanet.dk 10.06.09, 23:59
                      masz prawo ja gloryfikowac ale ja mam prawo ja krytykowac, ona moze
                      mi sie nie podobac, moge jej nie lubiec itd,itp,
                      nie kibicuje sportowcom z Krakowa wiec niby dlaczego mam kibicowac
                      Radwanskiej ?

                      napisales "Oczywiscie, ze nic nie wygrala coby sie liczylo
                      dla "znawcow".
                      nie potrzeba byc znawca aby dostrzec, ze nic nie wygrala co sie
                      liczy w tenisie, poza tymi trzema trzeciej klasy turnieikami nigdy
                      nie byla w finale i raz tylko w polfinale i to z przypadku, chyba
                      nie zaprzeczysz....
                      poki co, nie mam zadnego powodu cieszyc sie na wyrost "z sukcesow
                      Radwanskiej",
                      kiedys pewien sportowiec zapytany co ceni wyzej zloty medal
                      olimpijski czy rekord swiata odpowiedzial, medal bez rekordu swiata
                      jest dla mnie tylko metalowym krazkiem zdobytym przypadkowo w tych
                      zawodach, sa odemnie lepsi


                      • Gość: tenisista to nawet jest inaczej. Arthur. mianowicie IP: *.chello.pl 11.06.09, 00:44
                        im więcej ona wygra, tym gorzej dla niej.

                        kiedy Radwańska przegrywa to się cieszymy, a kiedy wygrywa nie cieszymy.

                        a czemu tak jest? bo taki tenis, nie powinien wygrywać. Ty pamiętasz Monikę
                        Seles i Graf, ja pamiętam Kurnikową, i Spirleę, a wszyscy pamiętamy Mary Jo
                        Fernandez, i Lindsey Davenport, o następnych nazwiskach nie chce nam się
                        wspominać. wiemy kto zasługiwał na jakie rundy.

                        tenis Radwańskiej, nie zasługuje na wygrywanie, tak jak tenis Simona. polskie
                        media powinny płakać rzewnymi łzami, na prawdę, za takimi tenisistkami jak Marta
                        Domachowska, i kibicować ze wszystkich sił na prawdę dobrym zawodniczkom. a nie
                        cieszyć się że taka kaleka, coś tam skrobnie jakiś wynik. im więcej Radwańska
                        wygra tym gorzej :

                        dla znawców dyscypliny zażenowanych takim obrotem sprawy

                        dla kibiców którzy widzą jaki tenis wygrywa

                        dla polskiego tenisa bo przybiera on taką twarz!

                        i dla światowego tenisa który zaczyna być kojarzony z taką grą jako "dobrą grą"!!

                        czy znawcy zatroskani o poziom rozgrywek, i losy dyscypliny jaką jest tenis,
                        zarówno ci międzynarodowi, jak i ci patrioci, mogą cieszyć się z wyników
                        Radwańskiej? nie! już powinni dostać wytrzeszczu oczu, i nerwicy serca,
                        zobaczywszy co się tu wyprawia. jeśli ikoną światowego tenisa staje się
                        Cibulkowa i Radwańska, to jest to po prostu dno jakie osiąga tenis w tych
                        latach. jeśli twarzą polskiego tenisa zamiast porządnych tenisistów, ja już nie
                        mówię na miarę Gonzaleza, ale chociażby sobie takiego Ferrero, czy Nishikori,
                        zostałby Gilles Simon to wszystkie włosy by nam powypadały z głowy! bo to jak to
                        wygląda? jeśli twarzą polskiego tenisa, mimo że mamy Martę Domachowską, staje
                        się jakaś Radwańska, która gra jak gra - tym gorzej dla niej! niech zmieni
                        obywatelstwo jak tak ją kochają tam w tej Anglii podobno? będzie miała trawę pod
                        nosem. prawdziwi fachowcy, powinni zadbać o to, ażeby na przykładzie
                        Radwańskiej, nigdy, za żadne skarby świata nie uczyć grać w tenisa! popatrz co
                        się dzieje w stanach. porządne treningi, porządni trenerzy i są efekty - siostry
                        Williams. jedna wali mocniej od drugiej i jest winner tenis. Davenport -
                        historia tenisa. w Hiszpanii? Carla Suarez Navarro - pięknie gra w tenisa. Włosi
                        mają Pennettę, i mieli kilka ciekawych tenisistek, nie tylko Schiavone. jest to
                        tenis, na który przyjemnie popatrzeć. ruscy mają 100 twarzy, więc mogą Petrovą
                        ukryć w tłumie i przemilczeć. co się w Polsce powinno robić? robić wszystko żeby
                        maksymalnie krytykować Radwańską, za to jak ona gra, bo po prostu to się w
                        głowie nie mieści! jaką ona reklamę robi naszemu krajowi? jak ona wygląda? to
                        jest nie do pomyślenia po prostu. żeby taki tenis był wizytówką Polski! ale nie,
                        u nas się liczą układy, znajomości, i koterie, oraz marketing sportowy, i Polacy
                        chcą czytać o 'sukcesach'. nie ważne jest jak niskiej klasy tenisistką jest
                        Radwańska, ważne że można sprzedać newsa że coś tam wygrała, i zbić na tym
                        trochę punktów. kibole zachłysną się informacją a cała reszta nie jest ważna.

                        niech tam sobie gra, ale czemu ma grać jako Polka?

                        niech gra na przykład jako Niemka, tak jak Woźniacka jako Dunka.

                        w Polsce byśmy uniknęli skandalu, jakim jest zdawanie relacji z każdej rundy
                        zaliczonej przez Radwańską, i z każdego pierdnięcia jej "teamu".

                        Ula może zostać, o ile w sposób jednoznaczny zdystansuje się od swojej siostry i
                        zacznie grać dużo inaczej. na razie gra zbyt trochę inaczej.

                        • Gość: marek Re: to nawet jest inaczej. Arthur. mianowicie IP: *.hsd1.co.comcast.net 11.06.09, 01:17
                          Eksperci, a nie potrafia zrozumiec prostej rzeczy ...

                          Ja nie musze byc fanem Radwanskiej (i wcale nie jestem), zeby nie znosic
                          chamstwa w kazdej postaci. I to by bylo na tyle.
                          • Gość: Jędrzej Re: to nawet jest inaczej. Arthur. mianowicie IP: *.chello.pl 11.06.09, 02:59
                            Gość portalu: marek napisał(a):

                            > Eksperci, a nie potrafia zrozumiec prostej rzeczy ...
                            >
                            > Ja nie musze byc fanem Radwanskiej (i wcale nie jestem), zeby nie znosic
                            > chamstwa w kazdej postaci.

                            Nie ty pierwszy próbujesz im to wytłumaczyc. Beznadziejna sprawa.
                            • Gość: tenisista chamstwo chyba zależy od punktu widzenia IP: *.chello.pl 11.06.09, 12:36
                              a nikt na tym forum nie jest tak kulturalny jak ja.

                              i to musisz przyznać.

                              w mojej wypowiedzi nie ma nic chamskiego. jest jasne wyłożenie problemu. problem
                              wcale nie dotyczy Radwańskiej, bo jest to problem w każdym kraju. czy jeśli
                              pojawia się zawodnik, którego tenis jest zaprzeczeniem oczekiwań ekspertów,
                              znawców, czy po prostu kibiców, amatorów dyscypliny, ale znających się na
                              rzeczy, to należy go hołubić, no bo "kogoś mamy kto coś tam wygrywa". czy też
                              należy przestrzegać, następców żeby tak tenis w tym kraju w przyszłości nie
                              wyglądał. ja rozumiem, że istnieje kilka dewiantów, którym Radwańska się podoba.
                              mają prawo sobie krzyczeć że to jest taki tenis na jaki wręcz czekali, ale
                              musicie mi przyznać rację, że dewiacje są marginesem. jestem liberalny. niech
                              mniejszości sobie nawet i będą. tylko coś się dzieje nie tak, jeśli dewianci
                              zaczynają dominować przekaz medialny i przekonywać normalnych ludzi, że dewiacja
                              jest tym czemu powinniśmy kibicować, i co powinniśmy w Polsce promować!
                              Radwańska gra takiego tenisowego 'downa', jest to tenis niedorozwinięty. jednak
                              Radwańska downem nie jest. niestety. bo jak by była, to można by nawet uznać za
                              fenomen, że down wygrywa w tenisa. więc upośledzona jest jej gra. jej stosunek
                              do tenisa. wiele do życzenia pozostawia też jej prezencja. jeśli ktoś gra tenis
                              niedorozwinięty, to należy obiektywnie i neutralnie to przedstawiać w mediach,
                              oraz krytykować. zaś, im więcej będzie promocji tenisowego downa, czyli
                              zaniżania poziomu tenisa przez takie zawodniczki jak Radwańska, tym bardziej
                              powinniśmy jako obiektywni kibice którzy nie mają w tym żadnych interesów, się
                              temu zjawisku sprzeciwiać. nie jest to postawa chamska, tylko merytoryczna,
                              patriotyczna i ideowa.

                        • Gość: Jędrzej wynoś się stąd IP: *.chello.pl 11.06.09, 02:50
                          Gość portalu: tenisista napisał(a): [zwykły bełkot]

                          To nie Radwańska powinna opuścić Polskę, to ty powinieneś opuścić to forum.
                          • Gość: tenisista jeśli ktoś powinien opuścić fora dyskusyjne IP: *.chello.pl 11.06.09, 12:21
                            w naszym kraju, to ludzie którzy nie znają się na dyscyplinie jaką jest tenis -
                            vide Jędrzej, który sam uznał że znawcą tematu nie jest - a zaśmiecają je,
                            jedynie pilnowaniem wyników zdobywanych przez Polaków, czyli kibole i
                            nacjonaliści. Radwańska przynosi wstyd Polsce, grając i prezentując się tak, jak
                            to robi. znawcy tenisa, oraz zwykli kibice dyscypliny powinni zrobić w kraju
                            wszystko, jako patrioci żeby na jej przykładzie, pokazać jak się w tenisa grać
                            nie powinno, i jak się wstydu Polsce przynosić nie powinno.

                            jednak fora dyskusyjne są czasami zajmowane przez albo powiedzmy sobie szczerze
                            - idiotów, którzy cieszą się z cudzego "sukcesu". co to niby ma znaczyć?

                            a media przez zwykłych sprzedawczyków, którzy wspierają biznes prywatnej rodziny
                            czy człowieka który ten biznes robi. bo przecież tenis to jest biznes.

                            dla człowieka neutralnego, i bezstronnego, nie mającego żadnych sympatii
                            niezrozumiałych wobec rodziny Radwańskich, jest oczywiste że taka "promocja"
                            tenisa, szkodzi Polsce, i ewentualnej przyszłości tej dyscypliny, bo każdy kto
                            się na tenisie zna, wie że tenis Radwańskiej jest po prostu sportową mielizną.
                            każdy kto nie jest kupiony przez Radwańskich, będzie krytykował tenis
                            Radwańskiej, widząc jak ona gra.

                            oczywiście, dla wielu ludzi wypromowanie siebie, i tenisa na nazwisku
                            Radwańskiej to wspólny "biznes" i "sukces", popularyzacja tematu wśród totalnych
                            laików którzy nie widzieli rakiety na oczy, bo jak zobaczą że jest jakaś Polka w
                            20, to wezmą rakietkę do ręki, a bogaci tatusiowie wyślą córeczki do szkółki i
                            zapłacą trenerom trochę kasy, no i tenis będzie w ten oto sposób się "rozwijał"
                            przynosząc może w przyszłości nam kolejne takie (oby nie) "Agnieszki
                            Radwańskie". to jest punkt widzenia biznesowy.

                            z punktu widzenia tenisowego, każdy ekspert, powinien na przykładzie Radwańskiej
                            pokazywać jak się w Polsce grać nie powinno, i co jest tenisową miernotą, jeśli
                            uznajemy że przecież podobno media służą "polskiemu tenisowi" a nie prywatnie
                            Radwańskiej, czy jej rodzince.

                            jeśli służą Radwańskiej tak jak jej kibice, to są zwykłymi szmatami.

                            jeśli służą kibicom dyscypliny, oraz słusznie pojętemu "polskiemu interesowi" w
                            tym temacie, powinny robić wszystko żeby przedstawiać obiektywnie jak się rzeczy
                            mają, i albo miażdżąco krytykować Agnieszkę, i jej grę, albo, nakłaniać ją do
                            zmiany swojego stosunku do tej dyscypliny.

                            jeśli media pozostają szmatami, to przynajmniej kibice powinni zostać
                            prawdziwymi tenisowymi patriotami.

                            patriota to nie jest "kibic", tylko człowiek który służy polskiemu interesowi.
                            nie leży w polskim interesie, żebyśmy mieli takie zawodniczki jak Radwańska.

                            • Gość: j. Mieszkasz w Warszawie? IP: *.chello.pl 11.06.09, 14:44
                              ?
                            • Gość: te, nygus Wytrzyj nos i podciągnij porteczki, tenisista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.09, 15:48
                              Nieustannie i bezsensownie gębując wpadłeś, nygus, w stan takiego
                              zacietrzewienia, że nie zauważyłeś, że porteczki ci znów opadły, a z
                              nosa zwisa duży glut. I nie drzyj tak głośno dzioba nygus, boś nie
                              Larcher de Brito, a poza tym niekulturalnie, nie mówiąc już o tym,
                              że im głośniej nygus krzyczysz, tym gorzej dla twojej "gry". A tak w
                              ogóle to trzeba się było nygus przyłożyć w swoim czasie na korcie i
                              nie miałbyś "problemu" zwanego Radwańska. Przemarnowałeś swój czas,
                              a odkąd przestałeś nosić rakietę, popadłeś w frustrację i zacząłeś
                              całkiem kuleć na głowę. Jak każdy osobnik z zaburzeniami
                              znalazłeś "winnego", w tym przypadku "winną" i jedziesz po niej gęby
                              od rana do wieczora nie zamykając. Ale lepiej zrobisz jak zamiast
                              tak jodłować, pójdziesz sobie połazić po drzewach, nygus, bo to
                              bardziej odpowiednie miejsce dla ciebie.
                              • qwas12 Re: Wytrzyj nos i podciągnij porteczki, tenisista 11.06.09, 19:44
                                mi te wynurzenia tenisisty brzmia, jak alkoholowe majaki
                                podstarzalego impotenta.
                                ciekawe- ze "antyfani" radwanskiej rekrutuja sie z tej,
                                zakompleksialej "grupy spolecznej".
                                • Gość: arthur Re: Wytrzyj nos i podciągnij porteczki, tenisista IP: *.rev.stofanet.dk 12.06.09, 09:04
                                  kto tu wlasciwie jest zakompleksialy ?
                                  czy przypadkiem nie ci co ciesza sie pseudosukcesami innych ?
                                  pytam jeszcze raz: co wygrala Radwanska, w ilu byla liczacych sie
                                  finalach czy polfinalach ?
                                  dwa cwierc finaly to ma byc ten olbrzymi sukces z ktorego wszyscy
                                  polacy powinni byc dumni ?
                                  poczekajcie az rzeczywiscie cos osiagnie..
                                  zakopleksiali to wy jestescie kibice Radwanskiej ale ona i tak zadek
                                  na was wypina, durnie, co pokazala wyraznie w Warszawie....
                                  dla Polski to ona gra jesli ta dobrze placi
                                  • Gość: tenisista Arthurze, co będziesz tłumaczył kibolom. IP: *.chello.pl 12.06.09, 14:09
                                    do nich przemawiają tylko pałki, i łomy.

                                    mają pokrętne myślenie, i nie o tenis im wcale chodzi.

                                    zainteresowali się tenisem bardziej w momencie kiedy Radwańska zaczęła odnosić
                                    tzw sukcesy. w przeciwieństwie do Ciebie, jak pewnie wiesz, nie uważam żeby
                                    sukces oznaczał ważny "wynik" tak zwany. bo mamy Cibulkową w półfinale RG i tak
                                    samo szczęśliwym zbiegiem okoliczności wywalczyła awans do tej fazy turnieju jak
                                    Radwańska do kilku innych 'ważnych' i stosunkowo dalekich rund. rzeczywiście
                                    klasę tenisisty można również mierzyć skutecznością - nie jest to moje
                                    podejście, ale wtedy, kiedy tak jak Mauresmo, Davenport, czy Henin, czy
                                    Szarapowa ogrywa wszystkie zawodniczki jak chce i kiedy chce. jeśli tych wyników
                                    nie ma, to pozostaje ocenianie w jaki sposób i dzięki czemu tenisistki i
                                    tenisiści są bardziej bądź mniej od siebie skuteczni. jeśli przyczyną
                                    nieskuteczności Patty Schnyder, czy Ivanovic jest "księżniczkowanie", humory, i
                                    niezbyt "profesjonalny" stosunek do tenisa, przynajmniej w dużych fazach
                                    kariery, to nie można specjalnie mierzyć ich klasy skutecznością i wynikami.
                                    trzeba patrzeć jak grają, jak inne ogrywają, co potrafią, co wnoszą do tenisa.
                                    jeśli Radwańska na ich tle i wielu innych tenisistek odnosiła jakieś chwilowe
                                    'sukcesy', to trzeba zobaczyć, jakie to były mecze, jak te mecze rozgrywała, co
                                    w nich pokazała i dzięki czemu wygrywała. bo jak się okazuje że wygrywała dzięki
                                    szczęściu, korzystając z niestabilnej i mało poważnej gry rywalek, to nie ma się
                                    czym cieszyć. wtedy nie ma żadnego "sukcesu" polskiego tenisa, jest tylko zbieg
                                    okoliczności który pozytywnie wpływa na wyniku tenisowych wyrobników i ciułaczy.
                                    tenisowi wyrobnicy i ciułacze mogą coś wyciągnąć jeżdżąc z turnieju na turniej,
                                    tak jak Radwańska rok temu, i czekając na te okazje. dlaczego wykorzystują te
                                    okazje częściej niż inne? przecież powiedziała to sama Radwańska, w wywiadach że
                                    jej główną bronią jest "regularność". i wtedy kiedy inne tenisistki nie są na
                                    "górze" ona może wykorzystać ich "dół" formy. proste. jeśli Radwańska gra ciągle
                                    przeciętnie ale rzadko kiedy tragicznie jeśli chodzi o możliwość lokowania piłki
                                    po drugiej stronie siatki, i jest przerzutowcem, to może zbierać błędy rywalek i
                                    wykorzystać ich słabszy dzień, tak jak Cibulkowa i kilka tego typu tenisistek.
                                    jedne uderzają mocniej, inne słabiej, jedne mają lepszą rękę, inne gorszą ale są
                                    zwykłymi maszynkami do odbijania piłek czekającymi na błąd rywalki. najczęściej
                                    ten błąd "niewymuszony", czasami na błąd strategiczny czy taktyczny, umiejąc
                                    wykorzystać nadarzającą się łatwą sytuację do ewentualnego zdobycia punktu w
                                    wymianie, ale dopiero po tym jak następuje ów błąd taktyczny przeciwniczki. cóż
                                    to jest za wielki sukces. czy się nam to podoba czy nie, żyjemy w czasach coraz
                                    większej liczby ciekawych ale nieregularnych tenisistek, i regularnych a niezbyt
                                    ciekawych wyrobniczek, a coraz mniej jest tych wielkich postaci które są
                                    kompletnymi tenisistkami. w ten sposób nawet pięknie, i genialnie grająca
                                    tenisistka jako ta ciekawa atrakcyjna gwiazdka, może rozegrać nawet połowę
                                    meczów w sezonie na kiepskim poziomie skuteczności, i wtedy licząca każdy punkt
                                    Radwańska może wyciągnąć jakiś wynik. nie jest to żaden sukces, jeśli ktoś
                                    ogląda tenis od lat i wie na czym ta dyscyplina polega. można było kiedyś
                                    sukcesem nazwać wygraną z Szarapową, bo i tak jak na siebie Radwańska wtedy
                                    zagrała najlepszy mecz w karierze. można było tak mówić, bo to była przepaść
                                    rankingowa, dobry mecz Radwańskiej jak na pozycję którą wtedy zajmowała, i na to
                                    co pokazała później, osiągnięcie dalekiej fazy turnieju i coś tam w tym było.
                                    jakimś tam sukcesem jest turniej w Eastburne, ale trzeba brać pod uwagę że mało
                                    która tenisistka tydzień przed Wimbledonem chce wygrać taki turniej, to jest
                                    rozgrzewka przed wielkim szlemem, większość mocnych tenisistek traktuje ten
                                    turniej treningowo. wygranie z Petrovą w finale która miała kontuzję i wyraźnie
                                    grała dla przyjemności, a nie żeby za wszelką cenę wygrać, nie może uchodzić za
                                    jakiś spektakularny sukces.

                                    a kibole nie rozumieją że Radwańscy nie czują żadnego związku z żadną Polską, że
                                    Radwańska ma swoich kibolków w dupie, że nie gra dla żadnego kraju, i że tenis
                                    jest jedynie jej w miarę nieźle płatnym zawodem, i tzw biznesem rodzinnym. nie
                                    zrozumieją że z kompleksów kiboli rodzi się uwielbienie dla "Polaków"
                                    odnoszących sukcesy, a nie na odwrót, trzeźwa krytyka zawodnika. mogą sobie
                                    zawsze popiszczeć i poprawić humory że są Polakami a Polak "coś osiągnął" - nie
                                    tak jak oni, którzy nie osiągnęli pewnie nic. cieszą się nie jak znawcy tenisa -
                                    z gry, z klasy tej gry, z jakości - ale z "osiągnięć" :). a że kompleksy mają na
                                    prawdę spore, to każda wygrana i każdy ranking urasta dla nich do rangi
                                    "osiągnięcia".

                                    gdyby Radwańska miała wyniki tak jak Jankovic, czy Williamsy to są to
                                    osiągnięcia. nawet jak Kuzniecowa.

                                    ale trzeba patrzeć zanim się nazwie osiągnięcie osiągnięciem - CZYM to
                                    osiągnięcie się zdobywa. jeśli Kuzniecowa trwoni wszelkie możliwe szanse, a i
                                    tak wygrywa w efekcie RG, i jest w 8 rankingu, to jest to właśnie prawdziwe
                                    osiągnięcie! popełniać tyle błędów seriami, a mimo to mieć tak mocną grę, że
                                    wystarcza to na utrzymywanie się w czołówce! jeśli ktoś prowadzi ryzykowną czy
                                    ładną dla oka grę, niezbyt w dzisiejszych czasach skuteczną, to i osiągnięciem
                                    jest jak jest dalej niż Radwańska, bo poświęca skuteczność na rzecz gry -
                                    trudniejszej, w zdobywaniu punktów. Radwańska ani nie ma tych sukcesów tak na
                                    prawdę, ani nie ma nic do zaoferowania w zamian, a oglądanie jej do
                                    najprzyjemniejszych zajęć się nie zalicza, i to musisz Arthurze przyznać.



                                    • Gość: te, nygus Zawiąż sobie sznurowadła, tenisista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 14:16
                                      Inaczej wywrotkę zaliczysz, gębusię sobie przykro rozbijesz, w bek
                                      uderzysz, a potem głośno i niewybrednie drąc dzioba winę będziesz
                                      zrzucał na Radwańską, że niby ci nogę podstawiła.
                                  • Gość: chlup zimną wodą Kompleksy "dziadka arthura" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 14:10
                                    I czego znów tak robisz gębą duński "przyjemniaczku"?
                                    Aż wypieków dostałeś z tego "udowadniania" jak słaba ta Radwańska
                                    jest. A udowodniłeś jedynie i bezspornie jak mało lotny jest twój
                                    umysł. Sam nie masz żadnych sukcesów i w podrzędnych barach
                                    przesiadujesz. Na dokładkę w swojej małości nie jesteś w stanie
                                    przełknąć cudzych sukcesów i głupio drąc ryja, co chwila próbujesz
                                    je umniejszać, co budzi politowanie. Bo akurat ćwierćfinały w
                                    turniejach wielkoszlemowych to nie pseudosukcesy, tylko zauważalne
                                    osiągnięcia i nie powód do wstydu, w przeciwieństwie do większości
                                    twoich wypowiedzi, które są zwykłym bełkotliwym pieniactwem
                                    zakompleksionego mydłka. Jeśli ktoś tu jest naprawdę zakompleksiony
                                    to zdecydowanie tacy pyskujący nieustannie nieudacznicy jak ty i
                                    tenisista. Ale tamten tenisowy nieudacznik nawet jeśli męczący nad
                                    miarę, jest przynajmniej cokolwiek komik, a ty jesteś tylko
                                    nieudacznik głąb zwykły. I znów drac bez sensu gębę to
                                    potwierdziłeś. Jak się odezwiesz, to niemal bez wyjatku głupio się
                                    odezwiesz. A teraz wracaj "dziadku" do swojego podrzędnego baru i
                                    tam tocz dalej pianę ze swojego pyska.
                                    • Gość: tenisista proszę o merytoryczne wypowiedzi. IP: *.chello.pl 12.06.09, 16:01
                                      słaba jest Radwańska i to jest meritum sprawy.

                                      a Ty nigdy nie powiedziałeś że słaba jest Radwańska tylko opowiadasz jakieś
                                      bajki. konkretnie proszę pisać jak się rzeczy mają.

                                      czemu Radwańska jest beznadziejna? i podać argumenty. Arthur podaje swoje - Ty
                                      możesz podać swoje. im więcej będzie argumentów tym lepiej dla dyskusji.

                                      zamiast stawiać się w zacnym gronie, po stronie znawców - stawiasz się po
                                      stronie laików. cóż, Twój wybór. ale jak Ty chcesz znawcom udowodnić że półfinał
                                      Cibulkowej osiągnięty na RG (lepszy wynik wielkoszlemowy od jakiegokolwiek
                                      wyniku Radwańskiej), jest sukcesem? jest zbiegiem okoliczności, i z sukcesem nie
                                      ma nic wspólnego. to tylko Radwańska może myśleć inaczej, i jej fani przez co
                                      chcą podnieść rangę jej "sukcesów". sam wiesz jak jest to żałosne i politowania
                                      godne. sukces to jest ograć tenisistkę grającą tenis na poziomie mistrzyni
                                      tenisem granym na poziomie mistrzyni, obojętne w jakiej rundzie. jestem fanem
                                      Samanthy Stosur, i przecież nie twierdzę że wielkim sukcesem jest jej półfinał w
                                      RG. bo jestem obiektywny. co to za wyczyn pokonać Dementievą? przecież ona ma
                                      drewnianą rękę, to beznadziejna tenisistka jest. czasem jakiś mecz jej się trafi
                                      na ryzyku, że trochę odbić ostrych zaliczy, ale to raczej czas przeszły i
                                      historia jest. poza tym tenisistki przeciętne w niezłej formie, i Stosur w
                                      półfinale. Stosur - grała dobrze turniej na RG, i jej się należy, jest to
                                      zasłużony półfinał, ale nie jest to "sukces". z punktu widzenia znawcy.
                                      oczywiście mam teraz dowód dla fanów Radwańskiej że Stosur jest lepszą
                                      tenisistką od Radwańskiej, tak jak Cibulkova, bo weszły do półfinału RG a nie
                                      tylko do ćwierćfinału. dla mnie to jednak nie jest argument, tylko dla fanów
                                      Radwańskiej.

                                      proponuję podjąć dyskusję z Jędrzejem, on ma wybitnie niefachowe wypowiedzi, a
                                      znawców się nie czepiać. Arthur mówi całkiem do rzeczy.

          • bazyliszek4 Re: Agnieszka gra 12.06.09, 13:51
            Gość portalu: arthur napisał(a):

            > nie ujmujac miejsca rankingowego, co Radwanska w tym roku wygrala ?
            > co wygrala w ubieglym roku ? w ilu byla finalach czy polfinalach w
            > przeciagu ostatnich dwu lat ?

            chłopcze - szczegółowe informacje o wynikach zawodniczek znajdują
            się na oficjalnej stronie WTA Tour. ja wiem, że ty wolisz korzystać
            z serwisów poświęconych bollywood, ale weź czasami zajrzyj na
            wspomnianą wyżej stronę to dowiesz się jakie turnieje wygrała
            Radwańska, gdzie była w półfinale, a gdzie w ćwierćfinale.
            nie rób z siebie po raz kolejny idioty, wejdź na stronę WTA Tour -
            to nie gryzie!

            > ok, ponkty zdobyla w grand szlemach ale z kim ona tam wygrywala
            > dochodzac do 1/8 czy 1/4 finalu ?

            te informacje równiez znajdują się na stronie WTA Tour. z ciekawości
            sam jednak to sprawdziłem - oto lista zawodniczek z pierwszej 20
            rankingu WTA pokonanaych przez Radwańską w turniejach Wielkiego
            Szlema:
            1. Maria Szarapowa (nr 2)
            2. Swietłana Kuzniecowa (nr 2)
            3. Nadia Pietrowa (nr 14)
            4. Alize Cornet (nr 20)
            5. Swietłana Kuzniecowa (nr 4)
            6. Dominika Cibulkova (nr 20)

            dla porównania - Wozniacki we wszystkich startach w Wielkim Szlemie
            pokonała raptem jedną zawodniczkę z pierwszej 20 - w ostatnim US
            Open wygrała z Azarenką (nr 14)...

            > prosze, nie przytaczajcie Wozniackiej, piszemy w tej chwili o
            > Radwanskiej

            cholercia - nie doczytałem, tak bardzo mi przykro... teraz jeszcze
            ktoś gotów pomysleć, że chciałem zakpić sobie z ciebie i twojej
            obsesji na punkcie Radwańskiej...
            • Gość: tenisista no i sam sobie odpowiedziałeś. IP: *.chello.pl 12.06.09, 16:06
              Szarapowa była niedysponowana.

              Kuzniecowa jest tenisistką chimeryczną, jej tenis na Wimbledonie to było
              kuriozum. wygrać z rozdającą prezenty Kuzniecową wielkim wyczynem nie jest. ona
              już z niejedną rywalką przegrała zupełnie bez sensu.

              Petrova to tenisistka kontuzjowana była w Eastburne. i daleko jej do formy
              sprzed kilku lat. no i pozostaje Cornet, i Cibulkowa. Cibulkowa w tamtym roku
              była gorsza, Cornet ma różne mecze.

              • Gość: marek Re: no i sam sobie odpowiedziałeś. IP: *.hsd1.co.comcast.net 12.06.09, 17:08
                Tu akurat sie zgadzam z "tenisista": zaleta Radwanskiej jest regularnosc i
                dlatego od roku utrzymuje sie na 9-12 pozycji w rankingu. Bedzie lepiej jak sie
                nauczy radzic sobie z rola faworytki.

                Nawiasem mowiac z niedysponowana Szarapowa, kontuzjowana Pietrowa, czy
                chimeryczna Kuzniecowa inne tenisistki przegraly w tych samych turniejach.
              • bazyliszek4 Re: no i sam sobie odpowiedziałeś. 13.06.09, 14:14
                właściwie szkoda czasu na dyskusję z durniem, ale ponieważ jest
                długi weekend mogę poświecić kilka minut. dlatego ten pierwszy i
                ostatni raz odpowiem na twoje kuriozalne wypociny w tym watku.

                > Szarapowa była niedysponowana.

                niedysponowany to ty jesteś. niedysponowany intelektualnie.
                Szarapowa w US Open w roku 2007 straciła w dwóch wcześniejszych
                meczach 2 gemy.

                > Kuzniecowa jest tenisistką chimeryczną, jej tenis na Wimbledonie
                > to było kuriozum.

                kuriozum jest kretynek, ktoremu wydaje się, że jak sam siebie
                nazwie "tenisistą" to idiotyzmy pisane przez niego nabiorą sensu...

                Kuzniecowa miała kłopoty tylko w pierwszym meczu z Johansson, gdzie
                wygrała w trzech setach - to był efekt braku ogrania na trawie
                (wcześniej przegrała swój pierwszy mecz w Eastbourne z Wozniacki).
                potem grała pewnie i bez problemu awansowała do IV rundy.

                > Petrova to tenisistka kontuzjowana była w Eastburne.

                po pierwsze, młotku, nie wiem czy zauważyłes, ale ja pisałem o
                zwycięstwach Radwańskiej w turniejach Wielkiego Szlema.
                po drugie, młotku, skoro już przy tym jesteśmy - skąd ci przyszło do
                tego pustego łba, że Pietrowa była w Eastbourne kontuzjowana?
                dotarła tam do finału, zaraz potem grała w ćwierćfinale Wimbledonu.

                > Cibulkowa w tamtym roku była gorsza

                od końca lipca 2008 roku do końca sezonu Cibulkova przegrała tylko
                jeden mecz z zawodniczką spoza pierwszej 20 (zresztą z notowaną
                wtedy na 22 miejscu Wozniacki). w tamtym roku grała dokładnie tak
                samo jak teraz (w sezonie 2009 już trzy razy przegrała z
                zawodniczkami spoza pierwszej "70" rankingu)

                > Cornet ma różne mecze.

                wiosna 2008 na kortach ziemnych to najlepszy okres w karierze Alize
                Cornet. nawet taki ignorant musi o tym wiedzieć...

                przestań się wreszcie chłopcze zachowywać jak pies Pawłowa i zamiast
                odpowiadać na każdy post z nazwiskiem Radwańskiej w treści, wybieraj
                przynajmniej te, na które będziesz umiał wysmażyć jakąś w miarę
                składną odpowiedź, coś więcej niż dawno przeżutą papkę własnych
                kompleksów i urojeń. te pretensjonalne pierdoły, które wypisujesz z
                namaszczeniem mogą trafić jedynie do wąskiego grona specyficznych
                gości tego forum, ktorych imiona wszyscy znamy. dla reszty twoje
                wypociny przestały być już nawet zabawne, bo cudza ułomność
                intelektualna nie jest w dzisiejszych czasach najwłaściwszym źrófłem
                komizmu...
      • qwas12 Mity na temat Agi 13.06.09, 09:40
        na temat Agi i jej gry kursuje kilka przekonan, ktore wciaz
        powtarzane, staly sie w miedzyczasie taka oczywistoscia, ze nikt nie
        probuje sie nawet zastanowic, czy sa one prawdziwe.

        1. agnieszka jest silna psychicznie, dzieki swojemu opanowaniu
        potrafi wyjsc z kazdej opresji, wygrywa mecze, gdyz inne zawodniczki
        maja doly i humory
        -bzdura, aga potrafi wygrac przegrany mecz ale rownie dobrze
        przegrac wygrany mecz; ma swoje kiepskie dni, i przegrywa czasem nie
        wiadomo dlaczego. moze jest spokojnijesza od marty i ulki, ale
        niczym nie rozni sie pod tym wzgledem od innych zawodniczek z
        pierwszej 30tki.
        agnieszka- jedynie zachowuje sie spokojnie na korcie.
        2. aga popelnia malo nie wymuszonych bledow.
        -aga popelnia znacznie wiecej niewymuszonych bledow, niz to wynika z
        jej statystyk. jezeli aga wrzuci nieudanego dropszota, albo loba, to
        jest to jej niewymuszony blad, ktory nie liczy sie on w
        statystykach, tak jakby w podobnej sytuacji wrzucila pilke w siatke
        lub na aut.
        3. przeciwniczki maja wiecej winnerow a aga wygrywa dzieki ich
        niewymuszonym bledom;
        - nieudane dropszoty/loby agi to winner dla przeciwniczki. punktowo
        jest to bez znaczenia, ale statystyki meczowe wygladaja "gorzej" dla
        agi
        4. aga nie atakuje i nie rozgrywa pilek.
        - oczywiscie ze bzdura. aga rzadziej probuje wypchac zawodniczkia za
        linie koncowa- czesciej- podpuscic pod siatke- by je potem
        wylobowac. popisowe zagranie agi- serw-dropszot-lob niczym nie rozni
        sie od serw-voley silniejszych zawodniczek.

        to tyle na temat mitow. teraz fakty:
        aga jest JEDYNA zawodniczka w calym wta majaca taka precyzyjna reke
        (i grajaca tak widowiskowe pilki). a jest wiele ulubienic tenisisty,
        potrafiacych -lepiej lub gorzej grac silnie i agresywnie. owszem,
        jest kilka tenisistek, potrafiacych puscic dropszota, takich lobow
        jak aga nie gra zadna. i zadna nie stosuje tych zagran jako metode
        na zdobywanie punktow.
        aga gra po prostu inaczej. za co dla niej duzy plus.

        • Gość: arthur Re: Quatsch, rubbish IP: *.rev.stofanet.dk 13.06.09, 14:48
          vrøvl og sluder, bzdura,
          takie idiotyzmy mozna przeczytac chyba tylko tu
          • Gość: tenisista niektórzy mają widocznie równie specyficzne IP: *.chello.pl 13.06.09, 14:57
            poczucie humoru, co Aga rozumienie "winnera" - obronny lob który uchodzi do
            rangi zagrania wygrywającego, pod które jest przyszykowana cała "winnerowa"
            akcja - a gdybyśmy liczyli wszystkie loby Agi, to by było pewnie ich według
            autora tego pastiszowego tekstu - ze 40? bo tyle mniej więcej winnerów mają
            dobre zawodniczki w średnim meczu trwającym dłużej niż godzinę.

        • Gość: tenisista tak jest kolego, masz rację IP: *.chello.pl 13.06.09, 15:12
          loby na środek kortu to jedyne "winnery" jakie Aga posyła.

          Agnieszka jest silna psychicznie i ja to mówię jako jej zagorzały tenisowy
          przeciwnik :). "siła psychiczna" oznacza raczej opanowanie, koncentrację, brak
          stresu meczem, wynikiem, chłodną głowę. nie oznacza to że silna psychicznie
          Agnieszka, która mało emocjonalnie podchodzi do meczu nie odczuwa np. jakichś
          takich tematów jak dźwięki dobiegające z trybun, czy atmosfera wielkiego
          turnieju, kort centralny - tego nie wiemy. np Szarapowa wydaje się być nieobecna
          na korcie, jeśli chodzi o te sprawy, też jest silna psychicznie. Agnieszka w tym
          roku pokazała że ma swoje "kiepskie" dni, ale nie wiem czy widzisz w tych dniach
          jej zdenerwowanie? są na to 3 wytłumaczenia, ulubione kibiców Agi to "okres" :),
          drugie to że nie dostała startowego, trzecie że obstawia mecze. ja mogę dorzucić
          być może najważniejsze - dużo lepsza gra rywalek, które wiedzą że Radwańska nie
          jest w stanie grać lepiej niż do tej pory pokazała. kiedyś była lekceważona,
          teraz jest zawodniczką "czołówki" więc jak ktoś się za nią weźmie to jej się
          zdarzają "gorsze mecze". i będą się zdarzały, bo to beznadziejna tenisistka,
          która zacznie być ogrywana przez coraz większą rzeszę przeciwniczek. i to coraz
          większą rzeszę tych młodych, które się coraz więcej uczą i nabierają pewności
          siebie, a nie tych starszych, które odchodzą powoli na emeryturę.

          naucz się definicji niewymuszonego błędu. niewymuszony błąd jest zagraniem które
          nie ląduje w polu gry chociaż przeciwnik do popełnienia błędu Cię nie zmusił.

          Twoja definicja niewymuszonego błędu, oznacza 'nie zagranie tak jak chciałam' -
          ojej, a co na to powie ta "najbardziej precyzyjna" ręka Agnieszki, która
          przecież celuje chyba tam gdzie Aga chce, tym bardziej że gra najprostsze
          zagrania i najbardziej z możliwych zachowawcze?

          3 - no tak, jak ktoś ciągle gra na środek kortu to oddaje winnery
          przeciwniczkom, ale kto jej karze grać baloniki na środek kortu i oddawać te
          winnery przeciwniczkom?


          4. nawet to Twoje zagranie serw-dropshot-lob jest zagraniem które Aga stosuje
          powiedzmy z 5 razy w meczu, a na pewno mniej razy w meczu z powodzeniem. no ale
          ciekawe bo dowiedzieliśmy się że obronne zagranie jakim jest lob - jest
          zagraniem ofensywnym.

          widowiskowe piłki Agnieszka gra niewątpliwie, zwłaszcza jeśli uznamy że winnerem
          Agi jest zagranie nieudanego loba który daje winnera przeciwniczce. co
          oczywiście świadczy tylko o jej precyzyjnej ręce..

          plus dla Ciebie za uśmiech poranka



          • Gość: Jędrzej co za ignorancja! IP: *.chello.pl 13.06.09, 20:00
            Gość portalu: tenisista napisał(a):

            ciekawe bo dowiedzieliśmy się że obronne zagranie jakim jest lob - jest zagraniem ofensywnym.

            Ale ignorant! Mieni się być znawcą tenisa, całymi dniami siedzi przy telewizorze ogladając mecze, i dotąd nie dowiedział się, że loby bywają i defensywne i ofensywne. Aż wierzyć mi się w to nie chce! Myślałem dotad, ze przy wszelkich przykrych ułomnościach charakteru i umysłu nasz "tenisista" przynajmniej ma dobrą orientację co do samej sztuki gry w tenisa. I to okazuje się nieprawdą.

            Z perwersyjną przyjemnością udzielę ci, "tenisisto", krótkiego wykładu o lobach w tenisie. Loby bywaja ofensywne i defensywne, w zależności od funkcji, jaką pełnią w wymianie. Lob ofensywny ma na celu zakończenie wymiany i wygranie punktu. Lob defensywny nie ma na celu zakończenia wymiany, a jedynie odrzucenie atakującego rywala daleko od siatki, na koniec kortu lub poza kort. Jest li tylko przygotowaniem do (ewentualnego) przejęcia inicjatywy w wymianie. Typowy lob ofensywny jest wykonywany topspinem i dość nisko, tuż ponad zasięgiem rakiety przeciwnika. Nie jest to jednak zawsze konieczne. Jeśli rywal pędzi do siatki, można skutecznie zakończyć wymianę piłką nierotowaną i podniesioną nieco wyżej - tak właśnie jest w przypadku kombinacji dropszot-lob, ulubionej przez Agnieszkę.

            Koniec wykładu. Nie żądam zań zapłaty, boć to są rudymenta, elementarz wiedzy tenisowej, który zna każdy średnio choćby zorientowany amator tej gry. Tylko miejscowi "eksperci", jak widać, go nie znaja, hahahaha!
            • Gość: Orni Re: co za ignorancja! IP: *.dclient.hispeed.ch 14.06.09, 18:06
              Jedrzej, Ty sie nie narazaj Panu Profesorowi od Tenisa, jeszcze Cie
              wyzwie na pojedynek i zaaplikuje 6:0, 6:0.
              A zreszta czy widziales juz kiedys jakiegos profesora, ktöry by
              powiedzial: "przepraszam, na ostatnim wykladzie sie pomylilem"...
      • qwas12 Re: Agnieszka gra 10.07.09, 18:57
        poniewaz cicho tu sie zrobilo, pozwole sobie w tym okresie
        niecierpliwego oczekiwania na kolejne wystepy Naszej Wspolnej
        Bohaterki na przytoczenie wypowiedzi z forum onetu na temat gry
        agnieszki:


        >Wszyscy pamietają mecz z Venus. Może amerykanka robiła więcej
        błędów niż zwykle , ale bez przesady ,nie jest robotem , nie da się
        w każdym meczy z taką skutecznością walić na linię. Zresztą mez w
        Miami był momentami sztuką samą w sobie , obejrzycie to
        stwierdzicie , że stał naprawdę na wysokim poziomie pod względem
        ilości pięknych wymian i zagrań z obu stron.
        Aga się myli w jednej rzeczy. Co jest dobre na pozostałe słabsze
        fizycznie zawodniczki i czasem nawet się sprawdza , tzw przebijanie -
        ale to u Agi nie jest przebijanie , to z Paniami W. zapewnia
        nieuchronną klęskę.
        Agi styl to nie typowe przebijanie tylko wypracowywanie okazji. Bije
        się 4-5 piłek przez środek (czasem mniej czasem więcej , zależy od
        sytuacji) i potem się atakuje wykorzystując ustawienie przeciwniczki
        lub ją po krótkiej nudnej wymianie zaskakuje innym zagraniem.
        Jak wspomniałem jeśli chodzi o grę z innymi , które nie potrafią z
        taką prędkością posłać piłki w kierunku Agi o tyle taki styl jest
        niczym inym jak skazaniem się na porażkę z paniami W.
        One prawie odrazu zmuszają Agę do latania bijąc crossy lub po
        prostej silne piłki na linię.
        Nie bawią się wtedy w jakiś wyszukany repertua , powiem więcej w
        każdym meczu panie W. prezentują ubogi repertuar kilku zaledwie
        zagrań.
        Przez co rację ma Aga , że ją zmuszają odrazu do defenzywy. Ale myli
        się , że inaczej się nie da. Gdyby nie grała przez środek miała by
        szanse ona przejąć inicjatywę.
        Z paniami W. trzeba grać na skraju ryzyka , uderzać piłki tak jak
        one (nie zapominając o swoich skrótach ) , takie bicie piłek na
        linię utrudnia jednak atak przeciwnikowi który musi gonić piłkę. Ja
        wiem , że siostry W. są niesamowite i nawet często z takiej sytuacji
        potrafią np niesamowity cross czy po linii zagrać , ale ilość błędów
        które będą jednak wtedy popełniały drastycznie wzróśnie.
        Takie granie w swoim stylu przez środek to w przypadku gier z
        paniami W. (tylko w tym przypadku inne nie mją aż tak soczystych
        uderzeń) jest wystawianiem się na rozstrzelanie.
        W Miami zagrała nieco inaczej , mniej gry przez środek więcej
        zmuszenia Venus do latania i odrazu wynik był inny. Dlatego też
        przebijaczka Victoria (a raczej w tej sytuacji "Porażka" tak dostała
        od Sereny.


        ~Abdul , 07.07.2009 13:25



        • qwas12 jeszcze link 10.07.09, 18:58
          do oryginalu.

          sport.onet.pl/1,16,11,58425844,156240712,92204,0,forum.html?TEMAT=1248732
          • Gość: tenisista Qwas nie śmieć na forum. wreszcie nie ma gadania IP: *.chello.pl 10.07.09, 19:37
            o tej paskudnej Radwańskiej, a Ty znowu jątrzysz i temat zły wzniecasz.

            jak byśmy chcieli to byśmy pisali na forum Onetu. Radwańska gra beznadziejnie
            właśnie dlatego, że nie potrafi grać tak jak Williams. Williams grają na ryzyku,
            DOMINUJĄ, GRAJĄ OFENSYWNY, OSTRY, AGRESYWNY, I RYZYKOWNY, MOCNY, WYCZYNOWY
            TENIS. a Radwańska gra przebijanie i jest beznadziejna. w "przebijaniu" nie jest
            zła, bo w przebijaniu chodzi o to żeby być regularnym. w prowadzeniu gry i
            zdobywaniu punktów ciekawymi i odważnymi zagraniami, dominacji na korcie ona nie
            ma nic do powiedzenia. Radwańska gra tak jak przeciwnik pozwala. jeśli
            przeciwnik będzie jej narzucał grę ona będzie się tylko bronić, jeśli będzie
            przebijał, to będzie zbierać punkty z jego błędów, i przebijać na przetrzymanie
            i regularność. tenis to nie jest dyscyplina w której chodzi o przebicie jak
            największej liczby piłek na drugą stronę, jak myślą fani Radwańskiej, ale
            dyscyplina wyczynowa w której należy z największym kunsztem i najbardziej
            odważnie i ekstremalnie wygrać widowiskowo punkt. inaczej jest to teniseczek, a
            nie tenis. Radwańska gra nie tenisek, tylko teniseczek dla małych dziewczynek
            czyli bierki, grę na cierpliwość i koncentrację. z każdą tenisistką gra tak
            samo, tylko na jedne ta metoda czasami przynosi skutek a na inne nie. jak dawno
            powiedziałem, Radwańska jest typem maszynki do przebijania piłek, sama za dużo
            błędów nie zrobi, stawia opór, i ten opór czasami jest męczący. wybitni nawet
            tenisiści nie lubią takiego tenisa. nie wiem czy czytałeś wywiady Rogera
            Federera o Murrayu, i Simonie, on nigdy nie przyznał się do swojej porażki z
            nimi, mimo że ma z nimi ujemny bilans. mówił że oni grają mu na nerwach i że
            wytrącają go z równowagi, irytują swoim tenisem, i że to go zniechęca, pewnie to
            samo myśli o Canasie który go ograł na początku jego "słabnącej formy". nie ceni
            się tenisistów którzy prowokują do błędów, czy są regularni, ceni się ich jeśli
            potrafią wygrać z Tobą punkt bezpośrednio, powalić Cię jakąś nadzwyczajną
            bronią. bronią Radwańskiej jest stawianie oporu, czyli taka obrona twierdzy.
            liczy ona raczej na niezbyt celny atak, i na kiepską koncentrację ofensorów, w
            wyniku czego można wykorzystać ich słabości i psychiczne, i czasami taktyczne.
            próbuje trzymać się jednej metody na zdobywanie punktów. tak jak Simon, ona nie
            gra meczu według jakiegoś planu, powiedział to niedawno Wojtek Fibak. że ona nie
            ma planu przed meczem. dlaczego z Simonem nie mają planu przed meczem? nigdy nie
            mają planów, ponieważ ich gra nie opiera się na własnej inicjatywie i planie
            gry, ich gra to jest

            czekanie co zrobi rywal
            dostosowanie się do tego co rywal gra
            i próba wchodzenia z nim w długie "sparingi" w których czeka się na błąd tego
            rywala.

            ich planem nie jest grać żeby wygrać, i wiedzieć jak grać, ale "grać jak
            najdłużej i zobaczyć co z tego wyniknie" oczekując na prezenty po drugiej stronie.

            oczywiście raz na jakiś czas i Radwańskiej się znudzi przebijać, więc albo wtedy
            kiedy się czuje pewnie, próbuje zagrać coś dla urozmaicenia, albo wtedy kiedy
            czuje się pod ścianą próbuje tak zagrać żeby zobaczyć czy zmiana odniesie jakiś
            skutek (tonący chwyta się brzytwy)

            bez względu jak by na to nie spojrzeć, tylko tenis ofensywny, tylko tenis
            wygrywający, i tylko tenis grany na najwyższym ryzyku (bo on wymaga największych
            umiejętności i odwagi), może być uznany za tenis wysokiej klasy. tenis
            wyczekujący i defensywny, który sprowadza się do czekania co zrobi rywal, jest
            tenisem reaktywnym, i taki tenis nie ma żadnej wartości (choć może być czasem
            skuteczny).

            to że Radwańska jest solidna, to się zgadza. tylko solidna to jest pracownica
            średniego szczebla, a w pierwszej 100, a nie tylko 10 powinna być tenisistka
            wybitna, a nie średnia i solidna.

            czy są jakieś pytania?

            przekaż wszystkim fanom Radwańskiej, że kibicują miernocie, która gra
            beznadziejny tenis oparty na wyczekaniu i zachowawczości, i że o takich
            tenisistach najlepiej jest nic nie mówić, i milczeć. w ogóle milczeć i ich nie
            zauważać, bo oni są w tenisie nikim. po prostu grają sobie tam jakiś solidny
            tenis taki jak wszyscy, i potrafią przemęczyć ileś tam spotkań swoją
            regularnością. Radwańska, Simon, i wielu innych nie mają żadnej broni, którą by
            razili nawet tenisistów poza pierwszą 100. oni tylko próbują przetrwać spotkanie
            do końca i uzbierać kilka punktów swoim średniactwem. możesz oceniać oczywiście
            poziom solidności średniactwa, i tak, Simon jeśli ma super dzień i formę, biega
            do wszystkiego, nie popełnia żadnego błędu, lubi kontrować, jest bardzo szybki,
            i denerwuje rywali. może wygrać regularnością, tylko cały jego tenis sprowadza
            się do jednego - przebijania. Radwańska ma całą plejadę chimerycznych
            tenisistek, które grają bardzo nieregularnie w meczu, które grają bardzo
            rozrzutnie, które mają co któryś mecz kiepski, i tak sobie zbiera te punkty. do
            tej pory jedyny mecz w którym zagrała tak jak podpowiada jej Abdul to był mecz z
            Szarapową. jedyne wartościowe zwycięstwo z zawodniczką o ugruntowanej pozycji na
            świeczniku tenisa. poza tym nawet jak gra z tenisistką dużo mniej znaną, dużo
            dalej sklasyfikowaną, to jeśli ta tenisistka będzie miała dzień, to Radwańska
            przegra. w formie z najlepszymi nie ma żadnych szans, co by nie zrobiła. a
            właśnie dla znawców liczą się te mecze w najlepszej formie, to "pokaż na co Cię
            najwięcej stać" i ona tego nigdy nie pokaże bo ją stać tylko na minimum, a nie
            maksimum. w kategoriach tabelkowych statystyk, akurat wystarczy być średnim, i w
            tej przeciętności na tyle regularnym żeby dziś u kobiet być w 15-20, a u
            mężczyzn średnio trochę dalej. tylko poziom 'średniej' u mężczyzn i tak taką
            "średnią" która przerasta wszystkie "dobre" zawodniczki. średni tenisista w
            najlepszej formie gra jak 1/4 dobrego tenisisty w najlepszej formie. ale średni
            tenisista w średniej formie który opiera się na regularności, jest
            skuteczniejszy od dobrego tenisisty a nieregularnego który jest w wahliwym
            nastroju. nikt by nawet nie robił Radwańskiej zarzutu gdyby ona tak wygrywała
            90% meczy, tylko niech by pokazała że robi tak żeby wygrać, ale potrafi grać
            inaczej kiedy chodzi o to żeby pokazać, że się coś więcej potrafi. a ona nic
            więcej nie potrafi. dlatego jest to tenisistka mierna, i bardzo mizerna.

            proponuję wszystkim fanom miernoty, żeby zrobili sobie jakiś rezerwat - z 1
            portal, góra 2, i tam wznosi peany na część swojego bóstwa - nie ma sensu żeby
            wypowiadali się wśród poważnych ludzi na merytorycznych forach, bo dzieci
            czytają. zróbcie sobie kościół wyznawców Radwańskiej i tam się ekscytujcie jej
            tenisem i jej nadprzyrodzonymi zdolnościami, i dziękujcie jej za zbawianie
            rankingiem i wynikami polskiego tenisa. nie wyładowujcie swoich frustracji na
            forach z normalnymi ludźmi którzy umieją przykładnie ocenić tą denną tenisistkę.

            pozdrawiam

            • Gość: Jędrzej Chciałbyś mieć monopol? IP: *.chello.pl 11.07.09, 00:12
              A co, tennisisto, chciałbys mieć monopol na śmiecenie tutaj? Nie ma tak dobrze, hahahahaha!!!
              • Gość: tenisista monopol to ja mam za rogiem. a nawet dwa IP: *.chello.pl 11.07.09, 01:45
                jeden nazywa się Agatka, a drugi U Beaty



                • Gość: J. No tak, mogłem sie spodziewać... IP: *.chello.pl 11.07.09, 03:46
                  Słowo monopol oznacza pewną relację społeczną (ew. gospodarczą bądź polityczną). Monopol nie może więc "być za rogiem" ani nazywać się Agatka. Chyba, że słowo to oznacza dla ciebie, tak jak dla licznych przedstawicieli prostego ludu polskiego, po prostu sklep alkoholowy.

                  Pogratulowac wykształcenia!
                  • Gość: tenisista Jędrzeju, widać że mało przebywasz między ludźmi IP: *.chello.pl 11.07.09, 12:00
                    moi sąsiedzi z podwórka, np Gwoździk, Szkiełko, Pan Gienek, Maniek, i Andrzejek,
                    mówią tak "ruszamy na monopol", albo zasiadają U Agatki, i mówią "dziś mamy
                    monopol". bo nie zawsze są miejsca wolne, ponieważ U Agatki niektórzy zajmują
                    stoliki na ciasteczka. spotyka się to z całkowitym zrozumieniem społecznym,
                    ponieważ często nawet ludzie dopłacają im na ulicy żeby się chłopcy zabawili.
                    nie obraziliby się gdybyś nazwał ich monopolistami.



                • Gość: MACIEJ Re: monopol to ja mam za rogiem. a nawet dwa IP: *.ny325.east.verizon.net 11.07.09, 03:56
                  To sa przychodnie terapeutyczne tylko dla mezczyzn,prowadzone
                  wylacznie przez obsluge damska.
            • qwas12 re 11.07.09, 19:35
              nie jest sztuka nie grac tak jak wiliams, o czym wiedza wszystkie
              tenisistki, a ostatnio nr 1 o wlos nie odjechala na rowerku.
              niemniej to aga jest w stanie wiliamsowne pogonic wte wewte.

              tweirdzenie ze radwanska zbiera pnkty z bledow jest tak samo zabawne
              jak bezradan venus z zadarta glowa. przysysanie sie do - w sumie
              ezsensownych statystyk "winnerow" i "wymuszonych bledow"
              (jesli przeciwnicka zdazyla dobiec do pilki ale poslala ja w siatke-
              to juz ma niewymuszony) moze swiadczyc jedynie o ograniczeniach
              intelektu i chyba nie warto tego komentowac.
              aga ma oczywsicie swoje lepsze i gorsze dni, ale jej gre oglada sie
              w napieciu- ktorym momencie zaskoczy. w takim napieciu graja tez i
              pewnie jej przeciwniczki, nic dziwnego ze sa zirytowane, ale to ich
              problem i bardzo dobrze.
              bezsensownym jest myslenie ze jedyny i sluszne jest walenie w siatke
              i w auty z nadzieja, ze ktoras z pilek trafi lub przeleci.
              bylo nei bylo,
              wszyscy czekamy na kolejne mecze agi.
              i wystarczylo ja wspomniec by zaspane forum sie przebudzilo ;)
              • Gość: MACIEJ A skad Ty umiesz napisac poprawnie wte i wewte? IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.07.09, 22:02
                Pewno naczytales sie pieknych opisow najjasniejszej blogerki w
                Polsce.
                • qwas12 Re: A skad Ty umiesz napisac poprawnie wte i wewt 19.07.09, 00:43
                  tak, pamietam ze chwaliles sie ze to Ciebie sie radzila. to byla moja pierwsza
                  informacja o tej o sobie, choc jeszcze bez wiedzy, kim ona jest. poniewaz
                  obdarzyliscie ja kilkoma wpisami jesli nie watkiem calym, trzeba bylo sprawdzic
                  kto zacz :)
                  gdyby nie Wy przyszloby mi zyc w nieswiadomosci kto zacz kataryna i ze wogole
                  jest ;)
                  • Gość: jędrzej Re: A skad Ty umiesz napisac poprawnie wte i wewt IP: *.chello.pl 19.07.09, 13:41
                    qwas12 napisał:

                    > tak, pamietam ze chwaliles sie ze to Ciebie sie radzila.

                    Ty mi tego nie przypominaj, bo znów ze śmiechu pęknę.
                    • Gość: MACIEJ Re: A skad Ty umiesz napisac poprawnie wte i wewt IP: *.ny325.east.verizon.net 19.07.09, 19:53
                      OK! No wiec kto zgadnie jak kataryna napisala wte i wewte?
      • qwas12 Re: Agnieszka gra 18.07.09, 01:00
        no ale wracajac do tematu zasadniczego-
        powspominajmy sobie kolejne - to ju trzecie w tym sezonie! spotkanie
        aguski z venus.
        venus wygrala- ale jak aga gra, zwazywszy ze byloto mecz bezwglednie
        skrytykowany przez trenere agi :)

        www.youtube.com/watch?v=M4vxmobN1iA&feature=related
        komentatorzy (i publicznosc) to juz z przyzwyczajenia przy
        zagraniach agi "wow"-uja ;).

        www.youtube.com/watch?v=M4vxmobN1iA&feature=related
        dla porownania, jak grala z venus pierwsza rakieta swiata:

        www.youtube.com/watch?v=Hrr0uDoRSWY

        aga ten sezon ma kiepski, ale i tak dostarcza sporo frajdy.
        • qwas12 krotki kurs logiki dla tenisisty 18.07.09, 13:09
          myslenie logiczne nigdy nie bylo mocna strona tenisisty. trudno powiedziec czy, biorac pod uwage jego podeszly wiek braki te jest on w stanie jeszcze nadrobic, ale jak spiewal spiewak, a ostatecznie maciej przetlumaczy- don´t give up, don´t give up.
          nadzieja umiera ostatnia.

          > chcesz powiedzieć że frekwencja w ćwierćfinale na Radwańską była większa niż w
          > półfinale Wimbledonu, i to ze względu na Radwańską???????????? dobre :)

          fakt nr 1:
          frekwencja na meczu wimbledon QF 2009, radwanska vs williams wynosi orientacyjnie (sadzac po ilosci zajetych miejsc) ok 90%.
          nie 100%, ale przyznac trzeba dosc liczna.
          jakiez to przyczyny mogly sklonic kibicow do tak licznego przybycia?

          przyczyna nr 1:
          QF ekskluzywnego wimbledonu,

          tu zerkniemy do faktu nr 2
          SF safina vs williams
          ilosc zajetych miesjc na widowni- ok 30 %, przy dobrych ujeciach kamery- nawet do 50%.

          mozna z duzym prawdopodobienstwen przyjac, ze SF wimblendonu jest atrakcyjniejszym miejscem spotkan niz QF wimblendeonu.

          ergo nie jest to przyczcyna wysokiej freqencji na meczu radwanska- williams


          przyczyna nr 2: chec zobaczenia v. willliams ze wzgledu na jej walory teniosowe i inne - argument bez watpienie mocny.
          ale w SF tez gra v. williams i to bagatela z pierwsza rakieta swiata, i to bagatela w sf nie w qf. mimo to freqencja jet o ponad polowe mniejsza.

          ergo trudno uznac chec zobaczenia v. Williams za przyczyne wysokiej freqencji na meczu radwanska- williams

          przyczyna nr 3. :
          ciekawosc, jaki bedzie wynik.....hmmm, oczekiwanie niespodziankai? prawdopodobienstwo niespodzianki, choc nie zerowe nie bylo zbyt duze. ale tym bardziej nalezalo oczekiwac niespodzianki w przypadku pierwszej niz 14 rakiety swiata. takze i ten powod odpada.

          ergo, rowniez i ten powod wydaje sie malo prawdopodobny jako jedyna przyczyna licznej frequencji na meczu radwanska-williams

          wiecej powodow wymyslec nie potrafie, by jeszcze dalej odwlec przytoczenie
          przyczyny nr 4, ktora nasuwa sie sama przez siebie.
          publicznosc przybyla licznie, gdyz chciala zobaczyc GRE AGNIESZKI RADWANSKIEJ a byc moze i samej agnieszki radwanskiej.

          fakty sa bezwgledne.
          i jak sie okazuje- nie maja one wiele wspolnego z bogatymi wynurzeniamia eksperta tenisisty.
          no chyba, ze imc tenisista holduje starej dobrze mu znanej zasadzie "...tym gorzej dla faktow"

          • Gość: tenisista ale gdzie masz te dane o frekwencji z kortów? IP: *.chello.pl 18.07.09, 13:26
            bo ja sobie nie przypominam żeby ludzie walnie przybyli na Radwańską na qf a nie
            było ich na sf.

            porównaj sobie rozmiar kortów centralnego i nr.1 i powiedz ile jest miejsc
            różnicy. powiedz ile było widzów na meczu Safiny i Williams na początku meczu,
            na środku, i pod koniec, i powiedz ile było widzów na meczu Radwańskiej na
            początku, w środku, i pod koniec.

            popatrz że sf był grany na 1 korcie centralnym i że komplet był na bardzo długi
            mecz Dementievej, z Sereną, ludzie obejrzeli 3 h mecz a potem zobaczywszy że
            wynik idzie w 1 stronę zeszli z kortu centralnego pod koniec meczu z Safiną, bo
            dramaturgia już przy jakimś tam 3:0 dla Williams wyraźnie opadła i nikt nie
            liczył że Safina się podniesie. stwierdzono "dwie siostry Williams w finale,
            starczy". jeśli był komplet na początku meczu z Safiną, a potem stopniowo trochę
            osób odeszło to ze względu na jednostronny mecz.

            na kort nr.1 ludzie mieli wykupione bilety, pierwszy mecz był Radwańska,
            przeleciał on szybciutko jak z bicza strzelił, więc za wielu być może jeszcze
            nie odeszło skoro przyszli na godzinę 0, a po 1 godzinie mecz się już skończył.
            jeśli przyszli na mecz z Sereną i Dementievą, licząc nawet na obecność na 2
            półfinałach, i przesiedzieli 4 h to mogli powoli się zacząć wykruszać wiedząc
            jaki będzie wynik. ja jednak tych obrazków z kortów sobie nie przypominam,
            pamiętam że było dużo na qf, ale było też dużo na Venus i Serenie w sf. nie
            przypominam sobie rozbieżności

            ludzie na Wimbledonie tak już na koniec końców w tej fazie turniejów rzadko
            kiedy przychodzą na zawodniczki i oglądać grę. w większości to są jakieś vipy
            które po prostu idą pokazać się na Wimbledonie i przychodzą na "Wimbledon", a po
            jakimś czasie jeśli mecz ich nie pasjonuje się wykruszają, prosta sprawa to
            jest. bilety na sf czy qf wykupione przed rozpoczęciem turnieju, dużo miejsc dla
            zaproszonych gości, vipów itp, ci są kapryśni i frekwencję robią jak jest jakaś
            niespodzianka genialny mecz, albo finał. to zmanierowana publiczność, ale po
            pierwsze to skąd Ty masz te informacje o frekwencji, bo chyba wyssane z palca.


            • qwas12 Re: ale gdzie masz te dane o frekwencji z kortów? 18.07.09, 13:55
              qf i f byly jak mowisz.
              na sf wiliams-safina na eurosporcie- kamera przejechala przez widownie,
              komtantarz na niemieckim eurosporcie byl- ze rzadko sie zdarza, zebe na sf bylo
              tak malo na widowni.

              mozezsz sobie zreszta kliknac na link wiliams-safina zatrzymac na czasie
              9:10:28. widac. pozniej zreszta tez.

              zal mi troche safiny. jest pierwsza rakieta, a wlasciwie zostala upokorzona
              przez venus. tego punkta zdobyla przypadkowo. nie odeszla z rowerkiem, ale z
              lizakiem nie wiele to lepiej.
              poprzednio upokorzyla ja - choc nie az tak serena i kuznetzowa.
              jak na pierwsza rakiete- przykra.
              • Gość: tenisista no ale to jest dla mnie zdrowe IP: *.chello.pl 18.07.09, 18:02
                Safina zamęczyła Venus na ziemi, więc jest skuteczna na jej miarę. w turnieju na
                mączce na prawdę zagrały najlepsze spotkanie w tym sezonie jakie widziałem, i
                nie tylko ja tak uważam. Kuznetsova też nie jest jakaś lepsza od Safiny, Serena
                też kiedyś dostała czy dostanie w dupę, po prostu nie jest Safina lepsza od
                wielu innych zawodniczek, chociaż czasami potrafi z nimi wygrać, ale na
                niektórych nawierzchniach Safina po prostu jest jedną z wielu, na pewno na
                trawie. siostry Williams są w tej chwili najlepsze jeśli są w najlepszej formie,
                ale poza tym to jest po równo, przez kilka miejscówek, i jeszcze jest wiele
                zawodniczek nieregularnych aż miło, ale które potrafią w dobrym dniu pokonać
                całą czołówkę albo powalczyć wyrównanie o wynik. nawet jak Henin była nr.1 czy
                Davenport nie było takich ich dominacji, może nie przegrywały tak wyraźnie, ale
                te przegrane biorą się z tego że Safina ma jednostronny styl gry, i jak wejdzie
                w rytm, to jest jedną z najlepszych, a jak nie wejdzie, to te najlepsze potrafią
                ją rozprowadzić i zmusić do błędów. Daveport miała inną siłę uderzeń i podania,
                Henin czy Mauresmo były zbyt dobre technicznie i wszechstronne żeby je ograć do
                1, czy do 0.

                • qwas12 Re: no ale to jest dla mnie zdrowe 18.07.09, 18:36
                  mecz dinary z venus trwal 51 min, ciekawe czy jest to rekord dla SF.
                  dluzszych wymian - jak np w meczu agi z venus nie bylo prawie wogole, highligtow ze strony dinary (w przeciwienstwie do perelek agnieszki "z wow-owanych unisono z widownia przez komentatora)- wogole. dinara podawala pilke prosto na rakiete venus, jakby nie chciala, zeby ta sie zmeczyla. zdoobyla tylko 20punktow. venus potrzebowala tylko 54 by zakonoczyc mecz.
                  mecz ten mozna nazwac nie przegraniem SF wielkiego szlema przez pierwsza rakiete, tylko upokorzeniem, ktore przebija upokorzenie safiny przez serene w AO:
                  • Gość: tenisista wielokrotnie wypowiadałem się o tym meczu IP: *.chello.pl 18.07.09, 19:04
                    więc nie chce mi się wracać.

                    Dinara według mnie zagrała swój średni mecz, Venus zagrała tak że lepiej nie
                    mogła. Venus niszczyła Dinarę każdym uderzeniem, i miała prawie same winnery tzn
                    wygrywała piłki jeśli nie tak że Dinara nie dotknęła piłki, to tak że Dinara nie
                    miała szansy czegoś lepszego wymyślić w odpowiedzi na ten bezwzględny tenis.
                    jestem pewien że kto by nie stał tamtego dnia na przeciwko Venus, poza jej
                    siostrą, dostałby takie samo lanie. Dinara nie za bardzo miała co zrobić, ale
                    stawiała opór w co 2 wymianie, goniła Venus tylko Venus po prostu zupełnie nie
                    popełniała żadnych błędów i wygrywała jak nie 1, to 3, 4 uderzeniem i po
                    sprawie. Dinara też miała wiele dobrych piłek bo grają podobnym rytmem i siłą,
                    tylko że Venus już zna Dinarę na pamięć i jej ta gra całkiem na trawie
                    odpowiada. tempo gry z Dinarą było zupełnie inne niż to z Radwańską.

                    Radwańska dostała brawa, bo zrozum. w Polsce Dulgheru też dostała brawa za
                    wygraną nad Bondarenko. jeśli ktoś jest małym pikusiem, na tle Venus, i gra
                    takim delikatnym stylem, publiczność która nie widzi w nim faworytki, po prostu
                    go dopinguje na zasadzie "fair play", i tenisowej eleganckiej wimbledońskiej
                    konserwatywnej publiczności, bo tak wypada. jeśli coś co jest zupełnie
                    przegrane, na Wimbledonie nie ma szans z siostrami Williams, ale coś co wygrało
                    juniorski Wimbledon, zagra kilka delikatnych piłek przeciw zdecydowanemu
                    Goliatowi w tym pojedynku, to grzeczna publiczność daje brawo, żeby nagrodzić
                    małego za walkę i zachęcić do bardziej zaciętej i ostrzejszej gry. mało kto w
                    Polsce był "za Dulgheru" i kibicował jej tenisowi, ale jak zobaczono że takie
                    małe niepozorne wygrywa lekkimi zagrywkami z już mającymi pozycję w światowym
                    tenisie rakietami, były oklaski życzliwości. ludzie nie byli za jej tenisem,
                    tylko faworyzowali słabszego. na pewno mogę się założyć, że gdyby Radwańska
                    teoretycznie mogła prowadzić z Venus grając najnudniej jak potrafi, i
                    najbardziej zachowawczo jak potrafi, Wimbledońska publiczność i tak by ją
                    nagradzała oklaskami, na zasadzie faworyzowania słabszego, i cieszenia się że
                    zmusza Venus do cięższej pracy i potrafi chociaż jej cokolwiek przeciwstawić. i
                    byłyby to oklaski dla słabszego, a nie oklaski dla lepszego tenisa.

                    od nr.1 który nie jest lubiany przez konserwatywną a na pewno wimbledońską i
                    trawiastą część widowni, oczekuje się gry na nr.1, a jak nr.1 gra gorzej od nr.
                    kilka miejsc niżej w rankingu, gra tenis który nie odpowiada wielu fanom
                    wimbledońskiego tenisa, i przegrywa wyraźnie z siostrą Williams która darzona
                    jest wielkim szacunkiem na Wimbledonie, to ludzie oczekujący wyrównanego meczu
                    po prostu uznają wyższość niżej notowanej rywalki której na trawie Safina w
                    takiej formie nie pokona i dalej się tym nie interesują.

                    gdyby przeciwko Venus w ćwierćfinale grała Cibulkova i trochę z nią pograła,
                    miałaby takie same oklaski jak Radwańska, a jak by była Cirstea, czy Oudin
                    miałyby jeszcze wyższe. takie jest zachowanie londyńskiej publiczności.

                    dłuższych wymian w meczu Safiny z Venus nie było bo Venus była zdeterminowana, i
                    grała z maksymalną agresją i presją na Safinie, żeby nie dać jej się rozkręcić,
                    a Safina potem też szukała ostrzejszych rozwiązań żeby coś przełamać w grze
                    Venus. Radwańska zagrała po swojemu, Venus uspokojona wynikiem meczu grała z nią
                    zrelaksowana, i wiedziała że Radwańska winnera z nią nie wygra, dała jej pograć.
                    i nawet dała jej szansę na kilkanaście jeśli nie więcej akcji w których
                    Radwańska mogłaby ją pogonić, tylko Radwańska nie skorzystała z tej okazji. z
                    Safiną takich gierek na rozgrzewkę nie było, to było bezwzględne okładanie się
                    pięściami.

                    na AO Serena zagrała słabo, i Safina zagrała beznadziejnie, więc po prostu to
                    był żenujący finał. w finale RG Kuzi zagrała bdb bez obciążeń czując że nie jest
                    faworytką i jej wychodziło, to był dobry mecz jej, jak nawet na finał RG (mało
                    było wielkich finałów RG w kobiecym wydaniu), natomiast Safina po prostu dostała
                    w nim histerii. a na Wimbledonie był nokaut, Venus, tylko czy nie zauważasz, że
                    jeśli dobrze grająca Safina, dostała prawie okulary od Venus, to że Venus
                    mogłaby tak upokorzyć tego dnia każdą? mecze z Suarez Navarro którą bardzo
                    lubię, czy Radwańską, skończyły się takim wynikiem a nie innym, dlatego że Venus
                    im na to pozwoliła. a Safinie nie chciała pozwolić, bo wie że Safina jest
                    groźna, i może się odrodzić. chodziło o to żeby ją pognębić i pozbawić nadziei,
                    i dlatego się udało oddać jej 1 gema. Radwańskiej czy Suarez Navarro nie trzeba
                    było pognębiać, bo przewaga była widoczna gołym okiem od 1 piłki, ale Venus nie
                    potrafi się dekoncentrować, czyli jak się dekoncentruje to łatwo sama ze sobą
                    przegrywa, i zaczyna popełniać lawinę niezrozumiałych błędów, więc odpuściła
                    sobie z nimi dopiero na przełomie 1 i 2 seta. gdyby umiała łatwo wracać do
                    koncentracji mogłaby im dać i 4 gemy w drugim secie, tylko że potem mogłaby mieć
                    problem nie z rywalkami, ale ze swoimi niewymuszonymi błędami. dlatego dała im
                    tylko tyle gemów ile dała.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka