Dodaj do ulubionych

Kulturalne "odezwy" do pracowników :)))

23.01.07, 07:47
Tak sobie siedzę i myślę, że kultura nie zawsze idzie w parze ze zrozumieniem
tekstów mówionych.

A taki przykład Wam podam:

Jest sobie firemka, właściciel w miarę dobrze wychowany, ładnie rozmawia,
tłumaczy "dlaczego", żeby nikt nie mówił, że orzez jak wołami itp.
Używa słów typu: proszę, dziękuję, pzepraszam...
W efekcie każdy z pracowników ma go w... poważaniu.
Któregoś dnia ten sam właściciel dochodzi do wniosku, że ma dość i jeżeli nie
działa kultura, to trzeba się "schamić".
I co się dzieje?
Od momentu rozpoczęcia rzucania mięsem (co człowiekowi niezwyczajnemu
przychodzi dość ciężko) efektywność pracy wzrosła... 10-krotnie!
To nie pomyłka w druku czy piśmie, naprawdę 10-krotnie!!!
Okazuje się, że nie zna juz nikt słowa "za chwilę", "potem", "nie mam czasu",
ale jak szef powie z "dodatkiem" to wykonanie nie odbywa się nawet spacerkiem
(jak to miało miejsce wcześniej), tylko prawie biegiem.

I jak tu byc człowiekiem dobrze wychowanym, skoro to nie pomaga, a wręcz
przeszkadza?

A może wynika to ze specyfiki danej branży?

Jakie są Wasze opinie?
Obserwuj wątek
    • roman_j Re: Kulturalne "odezwy" do pracowników :))) 23.01.07, 08:23
      Z własnego doświadczenia nie mam takich przykładów, ale z tego, co słyszę, to w
      mojej branży (czyli budownictwie, a nie edukacji), takie postępowanie też się
      sprawdza. Wygląda to dokładnie tak samo, jak napisałaś. To chyba jest ta sama
      skaza w polskiej mentalności, która powoduje, że głosujemy na polityków
      autorytarnych. :-))
      Chociaż dopuszczam też inną możliwość, biorąc pod uwagę to, jak dobrze pracują
      nasi rodacy za granicą, gdzie często nie mają nad sobą żadnego bata. To chyba
      Hnery Ford pierwszy zauważył, że dobrze traktowany pracownik wydajniej pracuje,
      a przez "dobre traktowanie" rozumiał przede wszystkim wysokie zarobki. Jest w
      tym jakaś logika. Pracownik dobrze zarabiający nie chce stracić swojej intratnej
      posady. Niektórzy nawet pewnie zaczynają dostrzegać nieadekwatność swojej
      wysokiej płacy do niskiej wydajności czy jakości swojej pracy i próbują jakoś
      ten rozdźwięk zlikwidować zmieniając to, na co mają wpływ, czyli swoje
      podejście. :-))
      Ale oczywiście są to spostrzeżenia, które w wielu przypadkach w naszym kraju nie
      są przydatne, bo nie każdy może sobie pozwolić na podwyżki dla pracowników na
      tyle znaczące, żeby osiągnąć taki efekt. Ale myślę, że w dłuższej perspektywie,
      to się opłaca. Oczywiście w większości przypadków, bo daleko posuniętym
      optymizmem byłoby zakładać, że wszyscy pracownicy zareagują zgodnie z opisanym
      modelem. :-))
      • ernest_pinch Re: Kulturalne "odezwy" do pracowników :))) 23.01.07, 09:11
        Nie na darmo rozwinela sie dziedzina nauki zwana zarzadzaniem. Z tego co
        pamietam niejaki Taylor zauwazyl pozorowanie pracy, czyli ze pracownicy celowo
        pracuja w tempie wolniejszym od mozliwego, nastepnie Maslow "wyrezal" teorie wg
        ktorej czlowiek jest motywowany przez pewna hierarchie potrzeb (kesz i czynniki
        spoleczne). Na a pozniej powstala teoria X i Y, czyli pesymistyczny poglad na
        pracownikow oraz pozytywne podejscie. Dlugo moznaby przytaczac historie
        zarzadzania i rozne metody, ale z wlasnych obserwacji przy budowie domu
        zauwazylem, ze poziom "fakania" maleje proporcjonalnie do postepow prac i zmiany
        ekip. ;)
        Zaczyna sie od murarzy z pomocnikami, i tu zeby cieszyc sie "mirem" trzeba
        uzywac "specjalistycznego" jezyka bo inaczej poprzewracaloby sie niektorym w
        glowach, a jezyk gietki, poetycki bylby wziety za przejaw slabosci. Moze wynika
        to ze specyfiki pracy,ktora jest w sumie ciezka i brudna. Taki obrazek: jeden z
        pomocnikow bierze worek cementu pod jedna reke, i drugi pod druga. Stojacy na
        przyczepie, chce mu jeszcze "zapakowac" trzeci worek na glowe hehe. "Osilek"
        zerka i krotkie "nie pier..l" powstrzymuje tamtego przed dzwiganiem przez osilka
        3ech workow. Prawdopodobnie gdyby powiedzial "serdeczny kolego prosze, nie i
        blablabla" to by sie nie zrozumieli. ;)
        Pozniej podczas kontaktow z hydraulikami, elektrykami, glazurnikami i stolarzami
        slowne "wzbogacanie" tresci malalo.
        To oczywiscie specyficzny przyklad, bo tak naprawde chybo wszystko zalezy od
        intuicji jakim gatunkiem kija i marchewki operowac.;)
        • roman_j Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 10:30
          ernest_pinch napisał:

          > nastepnie Maslow "wyrezal" teorie wg ktorej czlowiek jest motywowany przez
          > pewna hierarchie potrzeb (kesz i czynniki spoleczne).

          Nie mogę się zgodzić z tak daleko posuniętym strywializowaniem teorii Maslowa.
          Co prawda jego teoria motywacji i piramida potrzeb może być pomocna do
          zrozumienia zachowania pracowników, bo Maslow przyjął, że w hierarchii potrzeb
          pierwsza jest potrzeba zaspokojenia potrzeb fizjologicznych (głód, pragnienie,
          sex, sen, itp.), potem potrzeba poczucia bezpieczeństwa, wyżej są potrzeby
          przynależności, miłości i dopiero tuż pod samym szczytem pojawiają się potrzeby
          szacunku. Maslow przyjął, że potrzeby wyższego rzędu pojawiają się po
          zaspokojeniu, przynajmniej w znaczącym stopniu, potrzeb niższego rzędu. Dlatego
          człowiek kiepsko opłacany, nie mający pewności zatrudnienia, nie przywiązuje
          wagi do tego, czy szef odnosi do niego z należnym szacunkiem. I to dobrze
          tłumaczy teoria Maslowa. Ale z drugiej strony, jeśli pracownik nie martwi się o
          swoje podstawowe potrzeby, zaczyna odczuwać potrzebę szacunku. Myślę, że jednym
          z warunków jej zaspokojenia jest szacunek dla samego siebie, a ten trudno
          uzyskać będąc leniem i partaczem. To tez może być jakiś klucz do sprawy. :-))
          Jeśli jesteś zainteresowany, to służę książką Maslowa. Uprzedzam jednak, że jak
          na mój gust, to on wykłada swoje teorie trochę mętnie. Nie wszystko też moim
          zdaniem dopowiedział, ale i tak to jest ciekawa lektura. :-))
          • ernest_pinch Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 11:17
            Kiedy ja nie chcialem dyskutowac teorii Maslowa :) (mimo ze podyplomowo
            studiowalem teorie zarzadzania). Wole "popychac" swoje teorie do przodu ;)
            • bejoy Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 11:25
              Oj, chłopaki, uśmiałam się troszkę.
              Błagam, tylko nie teorie ekonomistów :)))))))))))))))
              • roman_j Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 12:19
                bejoy napisała:

                > Oj, chłopaki, uśmiałam się troszkę.

                To dobrze. Śmiech to zdrowie. :-))

                > Błagam, tylko nie teorie ekonomistów :)))))))))))))))

                Abraham Maslow był wybitnym psychologiem. Twórcą teorii, która uznawana jest,
                obok teorii psychoanalizy Freuda i behawioryzmu za trzecią fundamentalną teorię
                psychologii. O ile wiem, z ekonomią się nie zajmował. :-))
                • bejoy Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 12:27
                  Dobra: psychologów i socjologów też nie :)))
                  W piątek mam zaliczenie z psychologii i właśnie uczę się teorii wpływu na
                  ludzi ;-)))))))

                  Bo na stare lata do szkoły mi się zachciało, a co! :))))))
                  • roman_j Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 12:44
                    bejoy napisała:

                    > Dobra: psychologów i socjologów też nie :)))
                    > W piątek mam zaliczenie z psychologii i właśnie uczę się teorii wpływu na
                    > ludzi ;-)))))))

                    A to pewnie Robert Cialdini jest na tapecie? Przynajmniej jeśli chodzi o
                    psychologów. Rozumiem, że a niechęć do nauk ekonomiczno-społecznych jest
                    czasowa, a nie permanentna? ;-))

                    > Bo na stare lata do szkoły mi się zachciało, a co! :))))))

                    No i bardzo dobrze. Człowiek mądry uczy się przez całe życie. Niekoniecznie w
                    sposób zinstytucjonalizowany. Mnie ostatnio matka powiedziała, że może
                    powinienem skończyć ekonomię albo politologię. Ale ja mam wymówkę, że jak będę
                    potrzebował poprowadzić księgowość, to skończę kurs księgowości, a żeby
                    orientować się w polityce, nie muszę kończyć studiów w tym kierunku, bo jest tak
                    prymitywna, że wszystko widać jak na dłoni. Jeśli już coś miałbym studiować to
                    psychologią lub filozofię. Z tym, że tą drugą może jednak lepiej poznać ze
                    źródeł, a niekoniecznie na kursie akademickim. Myślałem też o jakiejś filologii,
                    ale to wszystko na razie pozostaje na etapie dalekich planów. :-))
                    • bejoy Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 13:28
                      A no tak, Cialdini :))))))))))))
                      I tak sobie myślę, że może daruję sobie i nie przeczytam? W końcu te "wpływy"
                      od paru lat się ćwiczy, więc nie jest tak źle. A tym bardziej, że innych też
                      się tego uczyło, to chyba troszkę w głowie zostało? ;)
                      A z drugiej strony - nie po to polazłam na to studium, żeby teraz odpuścić i
                      wiedzieć tyle, co po poprzednich dwóch ;-))))))))))))))


                      A niechęć, owszem, czasowa, bo czego innego człowieka uczyli, a co innego
                      rzeczywistość.

                      A poza instytucją to jeszcze feng-shui obrabiam ;-))))))))
            • roman_j Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 12:27
              ernest_pinch napisał:

              > Kiedy ja nie chcialem dyskutowac teorii Maslowa :) (mimo ze podyplomowo
              > studiowalem teorie zarzadzania).

              Szkoda. Myślałem, że poprawnie zdiagnozowałem u Ciebie ten głód wiedzy, który
              pcha człowieka do dociekania, jak ten świat funkcjonuje. :-)))

              > Wole "popychac" swoje teorie do przodu ;)

              Ale dobrze jest wiedzieć, co ułatwia to pchanie. ;-))
              • ernest_pinch Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 12:44
                roman_j napisał:

                > Szkoda. Myślałem, że poprawnie zdiagnozowałem u Ciebie ten głód wiedzy, który
                > pcha człowieka do dociekania, jak ten świat funkcjonuje. :-)))

                Czasami lepiej nie wiedziec (ale tylko czasami). Bo i po co mi wiedza na ten
                przyklad na temat: rozklad temperatury w plomieniu swiecy, kiedy zadowala mnie
                jej blask odbity w oczetach ;-)

                > Ale dobrze jest wiedzieć, co ułatwia to pchanie. ;-))

                poped sexualny, chec wladzy, instynkt samozachowawczy ;-))
                • roman_j Re: Mała dygresja ;-)) 23.01.07, 12:54
                  ernest_pinch napisał:

                  > Czasami lepiej nie wiedziec (ale tylko czasami). Bo i po co mi wiedza na ten
                  > przyklad na temat: rozklad temperatury w plomieniu swiecy, kiedy zadowala mnie
                  > jej blask odbity w oczetach ;-)

                  Świeca - 5 zł, zapałki - 10 gr, blask świecy w jej oczach - bezcenne. Są rzeczy,
                  których nie można kupić, za wszystko inne zapłacisz... bo oni wiedzą, jak Ci to
                  sprzedać. ;-))

                  > poped sexualny, chec wladzy, instynkt samozachowawczy ;-))

                  Aaaaaa. To pchanie miałeś na myśli. :-)) Ale do tego nie trzeba żadnej wielkiej
                  teorii. A jeśli już to prędzej Freud niż Maslow. ;-))
    • roman_j Re: Kulturalne "odezwy" do pracowników :))) 07.02.07, 14:44
      Coś na temat:
      praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,3899838.html
      Czyli jednak stary Henry Ford miał racje. ;-))
      Ale oczywiście nie uważam, że takie postępowanie wobec pracowników powinno być
      standardem. Wręcz przeciwnie. To powinien być wyjątek, bo musi istnieć gradacja
      pracodawców tak, żeby pracownik wiedział, że drugiej firmy, gdzie będzie tak
      doceniony, nie znajdzie. Wtedy ma naprawdę dużą motywację do wydajnej pracy i
      nie trzeba nad nim stać z batem. :-))
      • bejoy Re: Kulturalne "odezwy" do pracowników :))) 07.02.07, 21:28
        I dajcie mi ich zarobki :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka