ernest_pinch
13.11.03, 21:53
W ubiegly czwartek pod piekarnia obok akademika na parkingu alarm w moim
samochodzie odmowil posluszenstwa; w zasadzie pierwsze podejrzenie padlo na
baterie w pilocie. Zona przywiozla mi zapasowy komplet kluczy, niby wszystko
dzialalo, ale jakos "opornie". Wrocilem do domu i tutaj problemy ustapily...
Zamki i centrala alarmu reagowala na sygnaly wysylane z obu pilotow bez
zarzutu :-) Ot pomyslalem, czasami elektronika kaprysi i nawet juz zaczalem
opowiadac cos o tzw.: "solidnej niemieckiej tandecie" ;) Wszystko
dzialalo... do czasu. Dzis podjechalem znow w to samo miejsce (piekarnia) i
znow nie szlo zamknac samochodu z pilota... Kilkaset metrow dalej, pod CEPN
juz bylo ok :-) I tak wnioskuje czy to czasem nie sprawka nadajnika
ustawionego na dachu akademika... na pewnym poziomie fal wywoluje
zaklocenia...
Jak dobrze ze nie mam rozrusznika serca... ;)