Dodaj do ulubionych

ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI

03.05.04, 18:22
Jakoś polubiłam robić rankingi... oto kolejny - tym razem muzyczny. Podajcie
3 ulubionych artystów arabskich - solistów bądź zespoły.
Mój ranking jest następujący:
1. MTM
2. Muhammad Mounir
3. Hakim
-----
4. Fairuz
5. Amr Diab

No chciałam, by to były 3 pozycje, ale sama nie umiałam się do tej liczby
ograniczyć ;-P
Obserwuj wątek
    • amar_sina Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 03.05.04, 19:14
      Hej Beduinko, a co z Kazim'ek el Saher'em?:))) Zdaje mi się, że jeszcze
      niedawno był u Ciebie w czołówce..?;)

      Ps. ja wciąż znam za mało artystów, by zrobić mój ranking, ale póki co Mohammed
      Mounir jest na pierwszej pozycji :)
    • beduinka errata 03.05.04, 19:17
      amar_sina mi komplikuje życie i muszę zmienić ranking:

      1. MTM
      2. Muhammad Mounir
      3. Kazim as-Sahir
      4. Hakim
      -----
      5. Fairuz
      6. Amr Diab
      7. At-Ta'ir al-Abiad
      • amar_sina Re: errata 03.05.04, 19:21
        hehe.. a już zaczęłam myśleć, że Kazim odszedł nagle w niepamięć;)
        ps. sorki za zamieszanie;))
        • beduinka Re: errata 03.05.04, 19:23
          został chwilowo zapomniany w trakcie tworzenia rankingu...
          może ktoś mi jeszcze przypomni, kogo ja lubię słuchać??
    • ahlam_82 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 04.05.04, 18:15
      Jak dla mnie najlepszy jest Cheb Hasni
      a więc u mnie lista wygląda tak:
      1. CHEB HASNI
      2. FAUDEL
      3. DOUBLE CANON
      ORAZ
      4. CHEB MAMI
      5. CHEB KADER
      6. AMAL HIJAZI
      7. DIANA HADDAD
      8. NAWAL ZOGHBI
      9. TAKFARINAS
      10. NAJWA KARAM
      sorry ze az 10 ale nie moglam ich pominac

      pozdrawiam
    • raja1 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 06.05.04, 16:53
      1. Wael Kfoury
      2. Nawal al Zoughbi
      3. Elissa
      • corrina_f1 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 28.05.04, 16:13
        Amr Diab zdecydowanie, zaraz po nim Mohamed Fouad :)
        Właśnie sobie słucham prezentu od naszego DJa ;))


        pzdr
        Kasia
    • arusa Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 08.05.04, 13:47
      1.Tair Abyad
      2.Samira Saeed
      3.Hakim
      4.Hisham Abbas
      5.Kazem As-Sahir
    • ezran Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 26.05.04, 22:06
      Mi jakoś najbardziej podobają się piosenkarki:
      1. Nada Rizq
      2. Diana Haddad
      3. Nancy Ajram

      no i.... Dalida w arabskim wydaniu.

      Za to jakoś nie mogę przekonać się do Fairuz.
      • steinbock Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 28.05.04, 22:55
        A ja lubię starą poczciwą Wardę :) (moi znajomi też ją lubili, bo nawet zgubili
        mi kasety z jej piosenkami:()
        Abd el-Halim Hafez też mnie kiedyś fascynował. A ostatnio - Zehava Ben,
        izraelska piosenkarka, która pochodzi z Maroka i śpiewa też po arabsku.

        • inczgacziga Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 31.05.04, 12:28
          Ilham al Madfai
          Natacha Atlas
          Najwa Karam
          Amr Diab

          Kazim Sahir
          Cheb Mami
          Diana Haddad
          Faudel, Taha, Khaled
          Elissa
          Ragheb Alama
          Ihab Tawfiq
          Majda Rumi
          Samira Said
    • samirasaid Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 17.02.05, 13:55
      1.Amr Diab
      2.Fathel Shaker
      3.Diana Haadad
      • cyganeczka4 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 29.11.05, 11:20
        1. Amr Diab
        2. Elissa
        3. Tamer Hosni
    • laukas Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 30.12.05, 14:45
      1. Mohammad Mounir (za płytę Madad Ya Rasul Allah)
      2. Sabah Fakhri (za przywołanie klimatów mojej ulubionej restauracji w Halab z
      muzyką na żywo)
      3. Fairouz (za słoneczne poranki - tłumacz książki Hezbollah Walka i Zemsta, pan
      józef Kozłowski, napisał, że to pieśniarz, oj, wstyd, panie tłumaczu, wstyd:),
      4. Hassan Hakmoun (za ekstatyczność pustyni)
      5. Hamza El Din (za lirykę pustyni)
      6. Munir Bashir, Omar Bashir (za przywołanie czasów świetności)
      • gajasirocco Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 30.12.05, 14:59
        Bardzo dobry wybór! Podpisuję się pod całą szósteczkę!!!
        • ayka2 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 01.07.06, 09:36
          A ja oburącz pod MTM, mój ranking jak narazie jest bardzo prosty:
          1.MTM
          2.MTM
          3.MTM

          ale... to dopiero początek, mam nadzieję- długiej fascynacji.
          • sahteene Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 05.07.06, 20:37
            a mnie sie bardzo spodobala ostatnio Hasna
            • szaga33 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 07.07.06, 18:45
              A oto moi faworyci:
              1. Edward
              2. Nancy Ajram
              3. Sherine
              4. Riko
              5. Ehab Tawfik
              6. Ahmad el Sharef
              7. Jad Choueri
              8. Elissa
              Ja tak naprawdę lubię słuchać wszystkich po trochu.
          • ayka2 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 09.03.07, 23:59
            :) mój ranking się wydłużył nieźle....
            mtm nadal, ale obok wielu wielu innych... nie opiszę tego w pozycjach ;/
    • gajasirocco Teraz w "PR3"-"Kwadrans arabski"-słuchajcie 09.07.06, 14:41
      Właśnie leci Dafel Jousef
      www.polskieradio.pl/trojka/
      • gajasirocco Re: Teraz w "PR3"-"Kwadrans arabski"-słuchajcie 09.07.06, 14:46
        www.polskieradio.pl/trojka/siesta/
        A program prowadzi:
        Marcin Kydryński
        • gajasirocco Re: Teraz w "PR3"-"Kwadrans arabski"-słuchajcie 09.07.06, 14:53
          Cudowne wykonanie Jousefa: "trąbka gadająca ludzkim głosem"!
          • gajasirocco "PR3"-z Dziennika 10.07. 10.07.06, 08:24
            A tak przy okazji na temat "TRÓJKI" (nie na temat arabski)-K.Skowroński został
            nowym szefem Programu III PRadia chociaż :"Od lat nie słuchałem "Trójki"...
            więcej w Dzienniku 10.07.
    • alamira Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 11.07.06, 22:25
      Witajcie:)

      A oto moj ranking:

      1. Samira Sa'id
      2. Dina Hayek
      3. Mohammed Abdo
      4. Nawal(Kuweit)
      5. Amr Diab
      • sahteene na wesele? 21.07.06, 12:27
        chcialabym puscic kilka arabskich kawalkow na weselu (swoim ;-). poza kilkoma
        osobami, reszta w zyciu nic takiego nie slyszala przypuszczalnie, wiec nei moze
        to byc nic "skomplikowanego". na razie mam kilka utworow amr diab'a (tamally
        maak moje ulubione, nour el ain i cos tam jeszcze), ale z pozostalych rzeczy
        ktore mam w domu nic wiecej sie nie nadaje. moze ktos z was doradzi mi cos
        fajnego, w koncu znacie sie na tym o niebo lepiej :-)
        • tetys Re: na wesele? 21.07.06, 13:22
          Większość współczesnych "popowych" arabskich piosenek się nadaje:)
          Bo są w stylu naszego Disco Polo - czyli na wesele w sam raz. Przejrzyj sobie
          może jakieś top listy - arabskie hity. Może Nancy Ajram, Hisham Abbas(np."Nari
          Narin")...

          Pozdrawiam!
    • marina_diana Um Katlum 22.08.06, 21:44
      1Um Katlum-dla wielu-nie tuylko Arabow-artystka wszechczasow
      2.Pewnie,ze Mounir
      3.Fairouz
    • beduinka Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 09.03.07, 17:26
      ostatnio bardzo często słucham Marcela Khalifę
      • libaneska Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 18.03.07, 15:39
        Hmmm...ja uwielbiam waela kfoury,amal hijazi,asale nasry:)pozatym niezastapiona
        nawal al zoughbi i melodyjna nancy ajram:):)moja ulubiona
    • mama_motyla Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 11.08.07, 15:08
      a czy slyszeliscie kiedys Sami Yusuf?

      polecam goraco, ja mam gesia skorke kiedy go slysze ;)

      www.youtube.com/watch?v=dbIaetu85OM
      wspaniale przygotowana strona, koniecznie zajrzyjcie

      www.samiyusuf.com/
      • gajasirocco Sami Yusuf - Hasbi Rabbi 11.08.07, 15:42
        Sami Yusuf - Hasbi Rabbi- moja ulubiona, chociaż o mamie (tym razem
        nie motyla) też z dreszczykiem!
        • mama_motyla Re: Sami Yusuf - Hasbi Rabbi 15.08.07, 17:29
          On to spiewa po arabsku, turecku i w jez. perskim na swojej stronie;
          tez ladne :)
    • libaneska Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 28.08.07, 15:10
      Nie moze byc mojego rankingu bez Fairuz:).Duza symaptia darze tez
      Julie Boutros i Joanne Malah;)No i Cyrine abdel nour.
    • annarp Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 13.09.07, 19:08
      a mnie sie b spodobal

      SABAH FAHRI

      tj jego muzyka
      typowa, tradycyjna muzyka syryjska z Aleppo/Halab

      wspaniale spiewa i wtoruje mu chor.


      poza tym to z nowszej muzyki to takie nowe gwiazdy jak HAMAKI CZY AMR DIAB...

      a bylam jeszcze na koncercie
      CASIMa... z Iraku... spiewa poezje ..uroczo
      ale niestety nie jestem pewna co do pisowni Cazim czy Casin... :-(
    • gajasirocco Miriam Fares - Mesh Anayea مش انان 10.05.08, 16:41
      pl.youtube.com/watch?v=Mt2NyzVq0xY&NR=1
    • jafajfer Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 14.10.08, 09:27

      Wszystkich lubię.
      arabmusique.blogspot.com
    • aisza5 Pochwalę się nową płytą YUSUFA: An Other CUP-TX B! 05.12.08, 13:41
      To podziękowanie dla kolegi Bogdana!

      ie.youtube.com/watch?v=ZM9zKyDz4ko
      <a href="
      • aisza5 Recenzja W.Kapały: 05.12.08, 13:44
        artrock.pl/recenzje_sc.php?id=1814
        "Kto jak kto, ale on taki utwór jak “Foreigner” musiał napisać.
        Ojciec Grek, matka Szwedka, urodzony w Wielkiej Brytanii.
        Cudzoziemiec, obcy – pół Grek, pół Szwed w Londynie. Chyba
        pierwszymi, którzy powiedzieli mu – “Ty jesteś nasz” byli
        muzułmanie, kiedy przeszedł na islam jakieś 30 lat temu. Chociaż
        akurat powodem tego była miłość do kobiety. Turczynki i muzułmanki,
        która została potem jego żoną. Piękna historia miłosna. Od tego
        czasu Cat Stevens, a raczej już Yusuf Islam wycofał się prawie
        całkowicie z życia muzycznego. Zaczął uczyć dzieci w szkole
        religijnej i jeśli brał się za jakąś twórczość były to płyty dla
        dzieci też o treści religijnej. Opinii publicznej podpadł
        kilkanaście lat temu , kiedy poparł fatwę nałożoną na Salmana
        Rushdiego. Potem mówił, że to do końca nie miało być tak, że został
        źle zrozumiany. Z powodu tego incydentu ten pan na jakiś czas
        przestał dla mnie istnieć. Ale ponieważ trudno jest żyć bez “Morning
        Has Broken”, albo “Lady D’Arbanville”, przyjąłem jego tłumaczenia za
        dobrą monetę i przeprosiłem się z jego piosenkami. Zresztą kiedyś mi
        kolega powiedział, żebym sobie odpuścił, bo może Yusuf Islam gada
        głupoty, a Cat Stevens to zupełnie kto inny. Jednak kiedy kupuję
        płyty Cata Stevensa, mam nieodparte wrażenie, ze finansuję bombę na
        siebie. Yusuf Islam hojnie wspiera różne islamskie organizacje
        charytatywne, a nie jest tajemnicą , że niektóre z nich są
        przykrywką do finansowania różnych Dżihadów i tym
        podobnych “bojowników”, walczących z niewiernymi, czyli z nami.

        Jednak chyba ostatnio się coś zmieniło. Kilka lat temu na zdjęciu
        było widać brodatego mężczyznę w pełnym “stroju organizacyjnym”
        odpowiednim dla wyznania – galabija, itd. A teraz ten sam
        uśmiechnięty brodacz w niebieskiej koszuli i dżinsach. A poza tym
        najnowsza płyta podpisana jest tylko Yusuf. Bez Islam. Czyżby
        przechodził na bardziej umiarkowane pozycje, a może to złagodzenie
        wizerunku ma aspekt prozaicznie promocyjny. Żeby nie odstraszyć
        potencjalnych słuchaczy, bo islamski image nie jest teraz zbyt
        trendy. Ale to sprawa drugorzędna .

        Powrót Yusufa Islama vel Cata Stevensa po prawie trzydziestu latach
        przerwy na scenę muzyczną był wydarzeniem naprawdę dużego kalibru.
        Szczególnie, że był to powrót w naprawdę wielkim stylu. Całe lata 70-
        te, Stevens uznawany był za jednego z najciekawszych i najlepszych
        brytyjskich wykonawców, a w pierwszej połowie tamtej dekady nagrał
        kilka znakomitych płyt, które na stałe weszły do kanonu muzyki
        rozrywkowej. Powszechnie traktowany jest jako balladzista, ale nie
        jest ot typowy bard z gitarą . Oczywiście ballad zawsze było dużo i
        głownie z ich powodu zdobył sobie popularność. Ale te wszystkie
        płyty były bardzo urozmaicone muzycznie, nie trudno było tam znaleźć
        elementy folkloru z Bałkanów, co jest jakby naturalne, ale też na
        przykład elementy muzyki afrykańskiej(“Longer Boats”). Oprócz ballad
        było też zawsze sporo utworów znacznie żywszych , na przykład “Peace
        Train”, “Can’t Keep It in” albo “Tuesday’s Dead” wykonywane w
        charakterystyczny dla Stevensa, niepodrabialny sposób, ze
        specyficznie połamanymi rytmami, często z fortepianem wspomagającym
        sekcję rytmiczną “rąbanymi” akordami. Potrafił się porwać również i
        na duże formy, i to z powodzeniem – vide suita “Foreigner” z 1973
        roku. Prawdopodobnie to jego największe dzieło.

        Do płyty “An Other Cup” podchodziłem na początku nieufnie. Po
        pierwsze bałem się, ze Yusuf zafunduje nam jakąś religijna agitkę.
        Po drugie – ileż to razy powrót po latach okazywał się kompletnym
        niewypałem? Chociaż jednak sprawy ideologiczne bardziej mnie
        niepokoiły. Nie chciałem, żeby jeden z wykonawców, których cenię
        sobie niesłychanie, tak bardzo odszedł od tego , co wcześniej
        głosił. Radykalizm religijny jest tym, czego nie cierpie , nie
        trawię – i to pod każda postacią - czy to muzułmańską, czy to
        chrześcijańską. Na szczęście moje obawy okazały się nieuzasadnione.
        Yusuf nie miał ochoty nikogo nawracać, sama płyta jest świetna,
        pełna doskonałych utworów. Refleksyjnych , osobistych, a o Bogu
        wspominania się w aspekcie nieco bardziej uniwersalnym. Nie uda mi
        się teraz uwolnić od porcji truizmów. No bo pewne rzeczy trzeba
        napisać – tak, jest to płyta równie dobra, jak te z pierwszej połowy
        lat 70-tych. Nie, nic się w tej muzyce nie zmieniło. Nawet nagrano
        ja dokładnie tak, jak jego płyty sprzed tych trzydziestu kilku lat.
        Bez żadnych współczesnych studyjnych fajerwerków, tradycyjnie, nawet
        nie usiłując nic kombinować z jakimiś nowinkami technicznymi,
        zupełnie nie potrzebnymi w tym przypadku. Oczywiście nie jest to
        płyta tak dobra, jak wspomniany “Foreigner” albo “Tea for The
        Tillerman”, ale na pewno równie dobra jak na przykład “Mona Bone
        Jakon” albo “Buddha & The Chocolate Box” i trzeba ją uznać za jak
        najbardziej udany come-back. Po tak długiej przerwie , powrócić tak
        dobra płytą – tego się nawet VDGG nie udało. Jak każdy z albumów
        Stevensa i ten zawiera dosyć zróżnicowany materiał, z pewna przewagą
        nastrojowych ballad. Kilka utworów jest naprawdę wyśmienitych –
        począwszy od dwóch pierwszych "Midday (Avoid City After Dark)"
        i "Heaven/Where True Love Goes" (końcowa część “Foreigner Suite” z
        nieco zmienionym tekstem). Czasami Stevens brał się za nagrywanie
        cudzych utworów, a na “An Othe Cup” nagrał swoja wersję "Don't Let
        Me Be Misunderstood". W tej piosence jest wszystko - pewność , że
        dokonany wybór był mimo wszystko dobry, że niczego nie żałuje, a
        także chyba najbardziej wszystkie te lata mniej lub bardziej
        zawinionego ostracyzmu. Jest jeszcze wspaniały “The Beloved” z
        gościnnym udziałem Youssou N’Doura, a na koniec piękna
        ballada "Greenfields, Golden Sands". Jednak najlepszy na płycie to
        dynamiczny, zagrany z typowym dla Stevensa nerwem – “I Think I See
        The Light”, prawie drapieżny, aż nie bardzo się chce wierzyć, że to
        śpiewa sześćdziesięciolatek, ale to też jest utwór , w którym on nam
        mówi – ja wiedziałem co robię i to był dobry wybór. To nie jest już
        gorliwość neofity, to jest wyznanie wrażliwego człowieka, głęboko
        wierzącego, który tą wiarę dobrze przemyślał. To też nie nowy utwór,
        pierwotnie zamieszczono go na “Mona Bone Jakon”, ale ta wersja jest
        dużo lepsza.

        Powrót Cata Stevensa vel Yusufa Islama z “wewnętrznej emigracji” nie
        miał takiej oprawy na jaka zasługiwał, wracała bądź co bądź jedna z
        największych gwiazd muzyki rozrywkowej lat siedemdziesiątych. Było
        to chyba spowodowane nieco dwuznaczną aurą wokół artysty. Ta
        konwersja na islam, to nieszczęsne poparcie wyroku śmierci na
        Rushdiego, a i ten zupełnie nie sprzyjający islamowi w ostatnich
        kilku latach klimat (prawdę mówiąc sami wyznawcy bardzo się o to
        postarali). Jednak nie przeszkodziło to płycie w odniesieniu sporego
        sukcesu – w Wielkiej Brytanii “An Othe Cup” weszło do pierwszej
        dwudziestki sprzedając się od razu w pierwszym tygodniu w 90
        tysiącach egzemplarzy, a za oceanem było niewiele gorzej – pierwsza
        pięćdziesiątka. Jak na sześćdziesięciolatka “podejrzanej konduity”
        po trzydziestoletniej przerwie w działalności - chyba bardzo dobrze.

        Cat Stevens nagrał nową bardzo dobrą płytę. Fajnie!

        Yusuf nagrał swoją pierwszą “świecką” płytę. Bardzo dobrą zresztą.
        Fajnie!
      • aisza5 IN the END...c.d. w podziekowaniu dla B> 05.12.08, 13:50
        ie.youtube.com/watch?v=Fy_mytEQB-Q&feature=related
        Tak miło się słucha...
      • aisza5 I jeszcze: I think I see the light 05.12.08, 13:55
        ie.youtube.com/watch?v=lDI4PMuPVZs&feature=related
        Mam nadzieję, że nie zanudzilam...życzę miłego sluchania!

        "So shine, shine, shine...
        I think I see the light"
    • aisza5 Muzyka arabsko-andaluzyjska od Ziryaba z Bagdadu 06.12.08, 12:05
      artpapier.com/?pid=2&cid=5&aid=1593
      DZIECI LEPSZEGO BOGA
      Atrium Musicae de Madrid / Gregorio Paniagua, „Musique Arabo-
      Andalouse”, Harmonia Mundi France.
      Niełatwo trafić na albumy Atrium Musicae. Z niektórymi jest też ten
      kłopot, że nie wiadomo, czy w ogóle przeniesiono je z winylowych
      longplayów na krążki CD. Gregorio Paniagua był jednym z pionierów
      nagrywania muzyki dawnej w oparciu o wiedzę historyczną i muzyczną
      erudycję, ale ścieżki, które wydeptywał, zdążyły się zmienić w
      wyasfaltowane alejki, którymi chadza wielu wykonawców. Więc
      zdziwiłem się, gdy znalazłem „Muzykę Arabsko-Andaluzyjską” po prostu
      w sklepie. Oczywiście na CD brak daty wydania i informacji
      dotyczących wersji cyfrowej. Wiadomo tyle, że nagrania pochodzą
      sprzed trzydziestu paru lat.

      Kiedy w połowie XX wieku z filharmonii wionęło orkiestrowych patosem
      i pudrem, po cichu zaczęła się dziwna, zwrócona wstecz rewolucja.
      Alfred Deller wydał pierwsze płyty z renesansowymi pieśniami,
      Nicolaus Harnoncourt zaczął odsączać z XIX-wiecznego cellulitu
      muzykę baroku, Thomas Binkley nagrywał utwory Guillaume’a de
      Machaut, zaś w 1964r. Gregorio Paniagua powołał do życia Atrium
      Musicae de Madrid. Ten wykształcony na studiach medycznych i w
      konserwatorium erudyta (przy okazji zakonnik, trudniący się budową
      średniowiecznych instrumentów) cofnął się jeszcze o krok ku źródłom
      muzyki europejskiej (nagrywając m.in. ceniony album z utworami
      antycznej Grecji). A jedno ze źródeł biło akurat tam, gdzie
      mieszkał: na terenie dzisiejszej Hiszpanii.

      Kompozycje z płyty sięgają wstecz do VIII wieku naszej ery, czyli do
      czasów, gdy muzułmańscy Maurowie podbili Półwysep Iberyjski,
      wypierając chrześcijańskich Wizygotów. Szybka ekspansja wynikała nie
      tyle z militarnej przewagi Arabów, co z przewagi cywilizacyjnej i
      kulturowej: w każdym zdobytym mieście od razu zakładali szpital i
      bibliotekę, a przywozili ze sobą takie nieznane w Europie wynalazki,
      jak narzędzia chirurgiczne, pastę do zębów i mydło. Kiedy w 755 roku
      kalifat w Kordobie ogłosił niezależność, tamtejsza kultura
      zogniskowała nie tylko wpływy chrześcijańskie i arabskie, ale także
      greckie, bo to Arabowie odkryli zapomniane zdobycze cywilizacji
      antycznej i przywrócili je Europie. Kiedy Londyn i Paryż były
      jeszcze drewniane, a ich mieszkańcy tonęli po kolana w błocie,
      miasta Andaluzji miały murowane pałace, wodociągi i brukowane ulice
      z latarniami. Wschodni architekci od dawna stosowali łuki i
      sklepienia, które potem podpatrzyli u nich budowniczowie gotyckich
      katedr, a na schematach poezji i muzyki arabskiej (wziętych od
      starożytnej Greków i Persów) wzorowali się pierwsi trubadurzy,
      dzięki czemu rozprzestrzeniły się one, dając podstawy zachodniej
      literaturze i muzyce. Niezbyt okrzesani władcy europejscy, którzy
      odwiedzali Kordobę, dostawali w podarunku stołowe sztućce, kwiaty
      ogrodowe i śpiewające na dworach dziewczęta – czyli to wszystko, co
      chrześcijańska Europa miała dopiero poznać.

      To, że możemy dziś posłuchać muzyki z tamtych czasów, zawdzięczamy w
      dużej mierze przybyłemu do Kordoby w IX w. lutniście z Bagdadu
      znanemu jako Ziryab (czyli Kos), który założył słynną szkołę
      muzyczną, a także usystematyzował reguły wykonawcze oraz rodzaje
      utworów. Na płycie Gregorio Paniagua stara się odtworzyć podstawowa
      formę muzyczną tamtego okresu: Noubę, czyli rodzaj suity złożonej z
      melodii pogrupowanych w ustalonych tempach. Podobno istniały 24
      Nouby, które odpowiadały 24 godzinom dnia, ale nie wszystkie się
      zachowały. Nouba jest formą monodyczną, głównie instrumentalna.
      Tempa suity (z których każde ma odrębną nazwę i ściśle określone
      miejsce w utworze) stopniowo przyspieszają, zaś każdą z melodii
      poprzedza – zależne od rodzaju rytmu – preludium. Bywało, że w skład
      Nouby wchodziły piosenki (o dowolnym rytmie i na wpół improwizowanym
      charakterze), używane czasem jako preludium, a czasem żeby połączyć
      części między sobą. Wszystko to wygląda na dość skomplikowane dopóki
      nie włączymy płyty i nie zaczniemy słuchać muzyki – odegranej tak
      lekko, płynnie i radośnie, że trudno uwierzyć, jak bardzo jest
      formalnie zdyscyplinowana. Skomplikowaną strukturę rytmiczną muzycy
      Atrium Musicae zmieniają w lekką pajęczynę kołysaną rześkim
      brzmieniem instrumentów. W rytmie tych kawałków można dosłuchać się
      wiele z tego, na co muzyka europejska musiała poczekać jeszcze
      ładnych parę wieków i czym dziś możemy się cieszyć na jazzowych
      koncertach i w klubach tanecznych. Na jasną, promienną atmosferę
      utworów na pewno miało wpływ miejsce nagrania: słoneczne Arles na
      południu Francji, zawsze łaskawe na artystów, od okcytańskich
      trubadurów po van Gogha.

      „Chcieliśmy zakończyć tę płytę-mozaikę najpiękniejszych części z
      kilku Noub fragmentem, który odpowiada porze zachodu słońca, by było
      to jak pożegnanie pewnej formy życia, tak bujnej i namiętnej, tak
      delikatnej i wrażliwej, że łatwo poddała się zawieruchom politycznym
      oraz najazdom silniejszych i bardziej agresywnych sąsiadów, którzy
      mieli zupełnie inną koncepcję życia” – napisał Gregorio Paniagua w
      dołączonej do płyty książeczce. Mieszkańcom krainy zwanej Al Andalus
      sprzyjał bowiem nie tylko klimat i rozwinięta gospodarka, ale także
      tolerancja arabskich władców, którzy pozwalali na swobodne mieszanie
      się kultur i nie przesadzali z forsowaniem własnej religii. Islamscy
      ortodoksi powiadają, że muzyka nie jest pochwalana przez Koran, ale
      w kraju, gdzie powstawały traktaty łączące sztukę z religią i w
      cenie były wyrafinowane przyjemności, nawet z Allachem można było
      negocjować. Wkrótce krok po kroku zaczęli odzyskiwać półwysep
      wyznawcy chrześcijańskiego Boga, a ten okazał się dużo mniej
      oczytany i muzykalny.
    • aisza5 Coś niecoś z Palestyny... 03.12.09, 12:56
      www.youtube.com/user/AlKiefah
    • aisza5 Aicha z tekstem francuskim 08.12.09, 15:21
      www.youtube.com/watch?v=vNol39IKNNs&feature=related
    • aisza5 Wrzucam moją ulubioną piosenkę: 06.12.10, 19:29
      piłam wodę z NILu i dlatego wracam do mojego ukochanego Egiptu:

      www.youtube.com/watch?v=a45x7lxpymQ
      • km500 może ktoś pomoże ? 11.12.10, 10:11
        forum.gazeta.pl/forum/w,10662,119530092,119530092,pomoc_w_odczytaniu_kilku_arabskich_liter_.html
    • aisza5 Re: ULUBIONY ARTYSTA/ ZESPÓŁ ARABSKI 31.12.11, 13:29

      up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka