Dodaj do ulubionych

dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie

11.06.04, 23:02
Mam chlopaka z Marokko // Mieszkam sobie w NY.Pozdrawima was!
Obserwuj wątek
    • taka_sobie_ewka Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 13.06.04, 13:19
      hej martausa:o)
      moj mezulek (od roku) jest tunezyjczykiem... mieszkamy w niemczech. jak sie
      zyje w "wielkim miescie" NY? pozdrawiam serdecznie...
    • jelkaa Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 13.06.04, 21:57
      Od 16 lat mam męża Egipcjanina, mieszkamy w W-wie i nadal jesteśmy szczęśliwi!!!
      Ja również pozdrawiam.
      • martausa Milo slyszec ze sa szczesliwe pary jak ja ! 15.06.04, 02:58
        Czytajac obelgi Polakow az mi sie robi nie milo. Nie wszyscy sa jednakowi. NIE
        kazdy Polak jest pijakiem i zlodziejem.Polacy zwykli mowic ze jak ma ARaba to
        smiec ,kurwa ( za przeproszeniem powtarzam slowa POLskich chlopakow-osobicie
        nie klne) Az naprwde mi niemilo sie robi
      • agaelgam Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 16.06.04, 09:29
        a gdzie poznaje się mężów Egipcjan? :) Byłam kiedyś( 2 lata) z facetem z
        Egiptu, mieszkaliśmy wtedy w NY, było super i wiem, że to wspaniali ludzie ale
        musiałam wrócić do W-wy i teraz szukam podobnego ideału :)
        • jelkaa Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 16.06.04, 10:14
          Właściwie to nie wiem, bo to on mnie znalazł. I całe szczęście:) Przy moim
          zakodowanym stereotypie Araba, omijałam ich z daleka.Wpędziłam go w lekką
          nerwicę, bo sama przed sobą bałam się przyznać,że się zakochałam (ale to już
          inna bajka).Widocznie było nam to pisane!!!!
          Pozdrowienia.
          • agaelgam Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 16.06.04, 10:43
            zazdroszczę ( w pozytywnym sensie) i życzę kolejnych lat szczęścia. Będę szukać
            dalej bo wiem, że warto :)
            Pozdrawiam
        • gajasirocco Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 16.06.04, 23:31
          Egipcjan najlepiej poznać w Egipcie, więc wpadnij do mnie, to znajdę Ci jakąś
          fajną wydzieczkę i napewno wrocisz szcęśliwa.
          Beduinka już jest w Egipcie, a Ciebie zapraszam do Karawanseraju, bo juz tak
          dawno Cię nie widziałam!
          • agaelgam Dzięki, dzięki 17.06.04, 09:05
            moje wrześniowe plany powoli się krystalizują i na 90% mogę powiedzieć, że
            wybiorę się do Egiptu. Do Karawanseraju też chętnie zajrzę, bo obiecałam
            koledze, że pokażą mu to urocze miejsce. Dziękuję za zaproszenie i dam znać
            kiedy przyjadę.
            Pozdrawiam
          • agaelgam Prawdopodobnie 17.06.04, 09:56
            wpadnę jutro ok 17:00 na fajeczkę :)
    • magja2003 Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 16.06.04, 16:36
      Zycze wam wszystkim wiele szczecia. Ale wydaje mi sie ze nie ma znaczenia skad
      pochodzi wybranek, najwazniejsza jest milosc i jesli wam ze soba jest dobrze to
      jest najwazniejsze, a co mysla inny - to naprawde dla mnie nie ma znaczenia.
      Ja akurat nigdy nie mialam chlopaka Araba.
      Zycze wszystkim wiele milosci obojetnie z Arabem czy tez z facetem innej nacji.
      • martausa Fajnie ze jest nas troche... 16.06.04, 23:18
        Kazdy czlowiek jest inny . Ja patrze na charakter a nie na potoczne gadanie.
    • hasna Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 22.06.04, 22:18
      as-salamu alaykum warahmatullah
      witam , mam na imie hasna mam 25 lat-od 5 lat mezatka, moj maz jest arabem i
      niestety nasz zwiazek nie jest i nie byl nigdy wspanialy.znam wiele takich
      malzenstw jak moje i tylko jedno z nich jest udane alhamdo allah. Ciesze sie ze
      wy jestescie szczesliwe i serdecznie was wszystkich pozdrawiam zyczac z calego
      serca duzo szczescia insha allah i mam nadzieje ze takich malzenstw jest duzo
      wiecej jednak ja znam na prawde duzo smutnych przypadkow i rowniez na wlasnej
      skorze, znam tez przypadki tragiczne. chcialabym dac mala rade dla dziewczyn
      kobiet ktore zamierzaja poslubic araba by powaznie przemyslaly decyzje i nie
      poddaly sie tylko zauroczeniu innoscia kultury ,ktora lepiej tylko zwiedzac
      cieszyc sie nia jako gosc i poznawac ja studiowac ale zycie w innej niz nasza
      kultura i bezgraniczne poddanie sie jej zasadom i czasami ciezkim wymogom
      obyczajom bywa bardzo ciezkie i bolesne a mezczyzna ktory wydaje nam sie
      dobrym czlowiekiem moze okazac sie w rzeczywistosci tyranem ,jesli dzieje sie
      to w naszym kraju mamy zawsze rodzine i wsparcie , ochrone , a gdy decydujemy
      sie na zycie samotne w kraju arabskim nasze zycie podlegam woli meza i zalezy
      to jakim on czlowiekiem sie okaze wtedy zdane jestesmy same na siebie w
      chwilach ciezkich a nawet tragicznych. Ja choc juz od 8 miesiecy umownie nie
      jestem zona prawnie nadal nia jestem i maz nie dal mi jeszcze rozwodu i wcale
      nie ma zamiaru tego zrobic mimo ze jutro poslubi inna.
      • martausa Hasna mam pytanie. 23.06.04, 21:33
        Moze osobiste ale jak sma napislas ze ci sie nie udalo w zwiazku? Mozesz
        powiedziec co bylo przyczyna i czy to byla milosc z jego strony??/
        Jestem bardzo ciekawa. Mam chlopaka ale boje sie ze zmieni sie jak to wszyscu
        wokol mowia!! On chcial rpzwdou czy ty i skad pochodzil??? Zmarooko
        moze .prosze napisz.
        Monika
      • noor Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 24.06.04, 16:30
        Pozdrawiam serdecznie Hasna,czy mogłabyś powiedzieć coś więcej o kraju w ktorym
        mieszkasz,co skłoniło Cię wyjechać tam i mieszkać,jeśli to była miłość to co
        zmieniło się poźniej że teraz nie jesteś szczęśliwą osoba,przepraszam jeśli
        zadaje zbyt osobiste pytania,możesz odpowiedzięć lub nie,życzę Ci szczęścia ,z
        każdej nawet najgorszej sytuacji jest wyjście i Tobie także jeszcze w życiu
        zaświeci słońce,trzymaj się i jeszcze raz serdecznie pozdrawiam
      • stanislaw32 rozowe okulary 30.06.04, 02:00
        Chcialbym skierowac swoj list do beduinki, a jednak zainspirowany jest przez
        hasne.
        Podziwiam twoje forum. To wspaniale ze robisz to co robisz poniewaz prawda jest
        ze my Polacy jestesmy bardzo ograniczeni do naszych stereotypow. Nie mozna miec
        nam tego do konca za zle poniewaz bylismy odcieci od swiata bardzo dlugo a
        nawet teraz od pewnego czasu po otwarciu granic bardzo nieliczni moga sobie
        pozwolic na podrozowanie.
        Jako Polak czesto zazenowany jestem nietolerancja i ograniczeniem Polakow, a
        zarazem wiem ze to nie do konca ich wina. Badz co badz np Niemcy ktorzy bardzo
        wiele podrozuja tkwia w swoich stereotypach rownie mocno.

        Uwazam jednak ze wizja krajow arabskich ktora przedstawiasz jest troche
        odbiegajaca od rzeczywistosci.
        Jestes bardzo beztroska. Piszesz -ah wystarczy wsiasc do samolotu potem do
        autobusu i juz jestes na miejscu.
        Tak naprawde wiekszosc Polakow nigdy nie leciala samolotem i nie zna
        praktycznie zadnego obcego jezyka. Taka podroz jest dla nich jak bajka.
        Zbyt wielu Polakow wyjechalo do Londynu w ostatnich dniach przekonanych przez
        takie wlasnie wizje: wsiasc do autokaru a tam pieniadze leza na ziemi i czekaja
        na Ciebie. Wielu ludzi zostalo skuszonych przez nadmiernie kolorowe wizje
        innych.

        Ten temat mowiacy o kobietach zwiazanych z Arabami jest wyjatkowo trudny
        poniewaz wiadomo ze ich kultura jest bardzo rozna od naszej.
        Na pewno sytuacja ma sie inaczej gdy takie malzenstwo mieszka poza krajem
        arabskim. Moja kolezanka z pracy jest Arabka i wyszla wlasnie za maz za Hindusa.
        Bardzo ja lubie i nie zycze jej zle ale niestety zle rokuje ich zwiazkowi nawet
        jesli oni akurat mieszkac beda w Kanadzie.

        Tak naprawde uwazam ze zwiazki z obcokrajowcami sa juz wystarczajaco trudne.
        I wierz mi znam obce jezyki i mam wielu bliskich przyjaciol w obcych krajach
        ale kiedy ktos mi mowi ze obcy jezyk nie przeszkadza w malzenstwie -to moja
        odpowiedz brzmi -tak tylko wtedy gdy jestes osoba powierzchowna.

        Wiekszosc moich znajomych to malzenstwa narodowosciowo mieszane i niektore z
        tych malzenstw sa udane. Nigdy jednak ich zwiazkow nie bede mogl porownac do
        mojego malzenstwa (Polak z Polka).
        Oni nigdy nie osiagna takiego zrozumienia. I jesli mi mowia ze lepiej sie z nim
        rozumieja niz ze swoja rodzina to tylko znaczy ze ze swoja rodzina zle sie
        rozumieja albo ze sa powierzchowni.

        Reasumujac: bardzo podobaja mi sie Twoje zdjecia i to co piszesz o krajach
        arabskich i to ze odmitologizowujesz dla Polakow tamten swiat i niszczysz
        stereotypy.
        Jednak uwazam ze Twoja wizja jest nieco zbyt kolorowa. Zbyt piekna zeby byla
        prawdziwa.
        Musisz tez wziac pod uwage ze inaczej sie widzi swiat kiedy sie jest bogata
        piekna mloda kobieta, ktora przyciaga uwage ludzi i ktorej wszyscy chca pomagac
        za nic. Mam wrazenie ze taka wlasnie jestes.
        Juz dla mezczyzny podrozujacego samotnie -nie jest nigdzie tak latwo.
        A dla biednego jest jeszcze trudniej.

        Uwazam ze powinnas starac sie byc bardziej realistyczna.
        Dla wielu ludzi Twoje forum to moze byc jedyny kontakt ze swiatem arabskim w
        ich zyciu.

        Stanislaw
        • gajasirocco Re: rozowe okulary 03.07.04, 17:42
          chociaż list skierowałeś do Beduinki, odpowiem, bowiem ona przebywa teraz w
          Egipcie i nie może się ustosunkować do Twych wypowiedzi-
          cieszę się, że forum Ci się podoba, bo wkłada w jego tworzenie wiele serca i
          pracy- choć często jest krytykowana, a nawet wulgarnie atakowana-
          forum takie, ma być miejscem wymiany myśli, poglądów, a nie ataków-
          gratuluję Ci cudownego zrozumienia w małżeństwie polsko-polskim, lecz uważam,
          iż narodowość, kolor skóry, czy wyznawana religia, nie powinny stanąć na drodze
          w szczęściu rodzinnym-
          dziwi mnie też Twój pogląd, iż Polacy nie mogą podróżować, bo są biedni, nie
          znają języków...Beduinka wcale nie należy do osób bogatych, od dziecka sama
          zarabiała na wszystkie podróże, wygrywała bilety w różnych konkursach,
          pracowała w Libii, Egipcie...a języków uczyła się w szkole, tak jak wszyscy
          inni-
          piszesz, iż jej wizja jest zbyt kolorowa- uważam, iż to bardzo dobrze, iż
          potrafi jeszcze marzyć, ze w krajach arabskich nie widzi tylko brudu, syfu,
          natarczywych Arabów, lecz coś więcej- że fascynuje ją kultura, literatura,
          sztuka, zwykli ludzie, język,że przejmuje się losem Palestyńczyków...życzę jej
          i wszystkim forumowiczom, by potrafili jak najdłużej marzyć i by
          urzeczywistniali swoje marzenia, a wrogów Beduinki proszę, by nie obrażali,
          tylko wyrażali swoje opinie!
          Bądźmy bardziej tolerancyjni i szanujmy poglądy innych!
          • stanislaw32 Re: rozowe okulary 04.07.04, 05:50
            Mysle ze doskonale rozumiem jak to jest byc wulgarnie atakowanym na forum. Nie
            tworzylem co prawda forum ale powiedzialem kilka razy cos o sobie badz zadalem
            pytanie na forum. Niektore odpowiedzi byly bardzo pomocne i do tej pory mi sie
            przydaja inne bywaja wulgarne. Mysle ze jesli ktos lubi forum to musi sie
            uodpornic na wulgaryzmy czy nieprzyjemne traktowanie przez innych. Beduinka
            musi miec w sobie duzo sily skoro robi to co robi. Bardzo to szanuje.

            > narodowość, kolor skóry, czy wyznawana religia, nie powinny stanąć na drodze

            Oczywiscie masz racje. Dla milosci teoretycznie nie ma przeszkod.
            W praktyce jednak wiele rzeczy moze ja utrudniac. Wiele rzeczy moze dzialac
            negatywnie.
            Te same rzeczy moga zarazem ubogacac ale i utrudniac zycie.
            Mam wielu przyjaciol roznej narodowosci. Kiedy jestem z niemieckim przyjacielem
            bardzo czesto natrafiamy na tematy ktore nas porozniaja -jestesmy przyjaciolmi
            a wiec wiemy jak sobie z tym w przyjazni razic -ale on nigdy mnie do konca nie
            rozumie. Tak jak ja nigdy nie rozumiem jego. Kiedy ja bylem dzieckiem ogladalem
            inne bajki, on bawil sie komputerami kiedy u nas komputery byly w sferze marzen
            a mieso bylo na kartki. On jechal na wycieczke szkolna do Paryza kiedy ja
            jechalem do Krakowa. On na wakacje do Grecji kiedy mojej rodziny nie stac bylo
            na wakacje w ogole. On uczyl sie z podrecznikow przeslicznie kolorowych kiedy
            ja nie zawsze moglem sobie kupic ksiazke w ogole. On od dziecka uczyl sie
            angielskiego i mial okazje praktykowac go w wielu krajach swiata a ja zaczalem
            sie go uczyc na studiach bo wczesniej moich rodzicow nie bylo na to stac a w
            szkole mialem jezyk rosyjski. Moglbym to kontynuowac. Rzecz w tym ze czesto
            natrafiamy na punkty o ktorych trudno sie rozmawia.
            A teraz skok: kiedy jestem w towarzystwie Niemca i Amerykanina, to Niemiec
            wydaje sie taki bliski. Dla Amerykanina w ogole nie ma roznicy -jestesmy dla
            niego Europejczykami. Tymczasem my z Niemcem nie mozemy zrozumiec jak mozna
            lubic bardziej maslo orzechowe niz nutelle itd
            Jestesmy przyjaciolmi wiec potrafimy sie zrozumiec i ubogacic roznicami, ale
            kiedy wracamy do domu: ja jem nutelle a Amerykanin maslo orzechowe...
            Widzisz kultura arabska jest jeszcze dalej, jest jeszcze bardziej rozna.
            Dla mnie ludzie ktorzy decyduja sie na malzenstwa mieszane to ludzie ktorzy
            ryzykuja podwojnie. Kazdy zwiazek jest trudny. Branie sobie na glowe
            dodatkowych klopotow to dla mnie nieodpowiedzialnosc. Nie mniej oczywiscie
            szanuje cudze decyzje -to nie moja sprawa. Jedyne co chce tu powiedziec to ze
            warto takich ludzi ostrzec. Jesli nie wyjdzie, powiem wtedy: widzialy galy co
            braly.

            > dziwi mnie też Twój pogląd, iż Polacy nie mogą podróżować, bo są biedni, nie
            > znają języków...

            To zlozona kwestia. Nie mowie ze nie ma podrozujacych Polakow. Ja sam znam
            jezyki i podrozuje.
            Ale opowiem Ci o moim spostrzezeniu z czasu mojej ostatniej wizyty w Polsce.
            Z Warszawy jechalem do rodzinnego miasta pociagiem. Wzialem jak najszybsze
            polaczenie i tak sie zlozylo ze bylo ono z przesiadka. Pierwsza czesc podrozy
            byla pociagiem intercity, druga pociagiem osobowym. Widzisz w Polsce oba typy
            pociagow istnieja. Intercity jest elegancki, luksusowy, dostajesz herbate i
            ciastka, masz duzo miejsca i spokoju i jestes szybko na miejscu. Osobowy -byl
            potwornie brudny, drzwi sie nie domykaly, nie bylo miejsca na bagaze, co chwile
            sie zatrzymywal i byl bardzo opozniony...
            A teraz najwazniejsze -tym pociagiem intercity jechalo kilka osob. Nie bylo
            wiecej niz jedna osoba na przedzial, wiekszosc przedzialow byla pusta. Osobowy
            byl przepelniony pelen brudnych spracowanych zle ubranych ludzi. Widzisz w
            Polsce sa ludzie ktorzy dobrze zyja ale biorac pod uwage statystyki jest ich ok
            5%.

            > w krajach arabskich nie widzi tylko brudu, syfu,
            > natarczywych Arabów, lecz coś więcej

            A wiec przyznajesz ze wymienione przez Ciebie rzeczy tez tam mozna znalezc.
            Jak powiedzialem- doceniam jej prace, jej uswiadamianie nas... ale uwazam ze
            jest nieuczciwa nie wspominajac o tej smutnej stronie. To wszystko.

            Stanislaw
            • gajasirocco Re: rozowe okulary 04.07.04, 08:57
              gorąco dziękuję za list, niestety nie mogę głębiej odpowiedzieć, ponieważ
              spieszę się do pracy- nawet w niedzielę-a w ogóle to podczas pobytu w warszawie
              zapraszam do Karawanseraju- mozna pooddychać atmosferą Orientu- a miejsce to
              stworzyłam dla wszystkich , którzy marzą o miejscach egzotycznych, dalekich,
              lecz ich nie stać lub już byli i tęsknią za kulturą arabską, gościnnością...
              Zawsze będziesz u nas mile widziany!
            • tarekk Małożenistwo jest kompromis 05.07.04, 00:55
              uważam ze bezwzględu na narodwości musibyć kompromis plus miłośc..w polsce
              jest 36rozwodow na 1000 slubow.nie mowie o sepracji i innych zjawisk..jestem
              żonatym z polka od 27 lat spędzalismy w krajach arabskich 15 lat i teraz
              wrocilismy do polski ..powiem ze bardziej byliśmy tam szczęślie niż
              tutaj..mam kilkoro kolegow którzy maja staz małoznski ( zpolkami) od ponad 25
              lat..oczywieście sa problemy czasem ale takich samych co maja małożenstwo
              polskie czy z innych krajow..uważam ż enie mozna oceniac naródów na podstawie
              jednostki ..pozdrawiam wszystkich
              • gajasirocco Re: Małożenistwo jest kompromis 05.07.04, 11:18
                całkowicie się z Tobą zgadzam, również pozdrawiam i oczywiście ponawiam
                zaproszenie do Karawanseraju!
    • leena5 Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 20.07.04, 11:03
      Cztery lata bylam z Tunezyjczykiem , rozstalam sie z nim 1,5 miesiaca
      temu.Podjelam taka decyzje , mimo silnych więzi emocjonalnych jakie nas łącza i
      tych paru lat marzen i planow o wspolnym zyciu. Powodem tego kroku byla moja
      niedoszla rodzina . Mimo ,ze bardzo sie staralam nie moglam dopasowac sie do
      zasad panujacych w tamtejszym domu. Nie moglam zrozumiec totalnego
      podporzadkowania mojego wybranka swemu ojcu, przy braku jakiejkolwiek
      komunikacji z nim .Cos takiego jak konstruktywna wymiana pogladow nie istniala
      tam nigdy i dopiero po czterech latach zrozumialam ,ze nigdy nie zaistnieje...
      Doszlo do mnie ,ze nie moge zlozyc calego swojego życia na ,przepraszam za
      patetyczne okreslenie "ołtarzu milosci".Wizja tego ,ze tesciowie mogliby
      decydowac o tym co mam robic i jak sie zachowywac byla na tyle przerazajaca ,ze
      nie wytrzymalam.
      Moj wybranek nazywal to "szacunkiem dla rodziców', ja preferuje inne
      okreslenie -"ślepe posluszeństwo".Doszlo wiec do mnie i to w sposób bardzo
      bolesny , ze nawet mimo tego ,ze ludzie sie bardzo kochają to czasem nie mogą
      byc razem.
      • maiysa Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 22.07.04, 00:58
        Ja jestem od jakiegoś 1,5 roku z tunezyjczykiem i za tydzień jadę wreszcie
        poznać jego rodzinę. Troche się boję konfrontacji z jego rodziną, właściwie
        spędze miesiąc w ich domu z całą jego rodziną pod bokiem. Z tego co wiem to nie
        jest tak bardzo uzależniony od ojca, ale dokładnie wszystko okarze się w
        praniu. Mam nadzieję ze ta wizyta nic nie zmieni w naszych stosunkach. Jak
        mogłabyś napisać czy jakieś tamtejsze normy albo zwyczaje były dla Ciebie nie
        do zaakceptowania oprócz podporządkowania rodzicom.
        Na pewno masz spore doświadczenie w tej dziedzinie, mnie osobiście nic tam nie
        ograniczało ale do tej pory mieszkałam tylko w hotelu, dlatego zastanawiam się
        czy w rodzinie nie jest zupełnie inaczej. Pomimo że cieszę się że poznam jego
        rodzinę to mam też pewne obawy, tym bardziej po przeczytaniu twojego postu.
        • leena5 Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 22.07.04, 18:23
          Z tego co piszesz widze ,ze rodzina do ktorej jedziesz nie jest tak bardzo
          konserwatywna jak ta ,w której ja mialam okazje przebywac . Po pierwsze cos
          takiego jak mieszkanie pod jednym dachem nie wchodzilo w gre . Ja mieszkalam w
          hotelu , ewentualnie w wynajetym przez mojego chlopaka apartamencie przy czym
          co wieczor byl telefon okolo polnocy czy nie zostaje on u mnie na noc, co bylo
          absolutnie niedopuszczalne ale chyba juz mialaś okazje sie przekonac , ze sfera
          życia intymnego w rozmowach nie istnieje i wszytsko musi byc utrzymywane w
          atmosferze imitujacej calkowitą niewinnosc , nie wazne ,że obydwoje jestescie
          doroslymi ludźmi. Zaznaczam ,ze ojciec mojego chlopaka to wyjatkowo specyficzny
          i trudny czlowiek i to na pewno mialo wplyw na nasze rozstanie. Dlatego z Toba
          pewnie bedzie inaczej.Jesli moge Ci cos poradzic to nie zapuszczaj sie na
          mielizny duskusji na temat religii , bo nawet delikatna róznica pogladów jest
          odbierana z dużą dozą nadwrazliwosci.Ja miala kilka scysji na temat Aid el
          Edha , czyli świeta ofiarowania gdyż bardzo nie podobalo mi sie to ,ze dzieci
          sa obecne przy zabijaniu barana. Ale to moje prywatne odczucia .Zastanów sie
          nad dziećmi nad tym czy bedziesz w stanie forsowac swoj sposób ich
          wychowywania , przepraszam ,ze siegam tak daleko , wy jesteście razem dopiero
          poltora roku , my otarlismy sie o małzeństwo.Najlepiej jedź i zobacz czy jestes
          akceptowana i czy ty ich akceptujesz.Moja niedoszla teściowa niestety juz po
          rozstaniu powiedziala ,ze przecież otrzymalabym tyle ciepla i serca ile daje ,
          tylko szkoda ,ze tak poźno doszla do tego wniosku...ja staralam sie zbudowac
          dobry grunt , szkoda ,ze tylko jedna strona nad tym pracowala.Moja jeszcze
          jedna pbserwacja bylo to ,ze wszyscy komunikowali sie z ojcem za pośrednictwem
          matki co uposledzalo funkcjonowanie rodziny, oczywiscie nie w codziennych
          sprawach ale w tych wyjatkowych osobistych, ale to może regula tamtej rodziny.
          Wszystko zależy tez od tego jak silna osobwoscia jest Twoj chlopak , bedziesz
          go mogla obserwowac na lonie rodziny co jest niezwykle wazne , moj Houssem
          niestety okazal sie czlowiekiem zbyt delikatnym by stawaic czasem na swoim .
          Zycze Ci szczęścia miej oczy i uszy otwarte . Pocieszam cie ,ze znam udane
          małżeństwa mieszanie z Tunezyjczykami , nawet w obrebie kuzynow mojego bylego
          chlopaka i znam też duże problemy gdyż często rodzinie chlopaka nie odpowiada
          rodzima wybranka , ale to zdarza sie wszedzie
          Powodzenia
          Kobieta , której etos budowania mostów polsko - arabskich legl w gruzach po
          czterech latach prób:)))
          • maiysa Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 26.07.04, 00:41
            Dzieki za rady. Rodzina mojego chłopaka chyba rzeczywiscie jest bardziej
            nowoczesna bo z tego co wiem będe mieszkac z nim w tym samym pokoju, pytałam
            sie czy nie bedzie to problem ale podobno nie-to sie zobaczy. Jezeli chodzi o
            ojca to jest raczej większym tradycjonalista niz reszta rodziny i jest dosyc
            surowy. Z opowiadań wiem ze mój chłopak często się z nim nie zgadza i dochodzi
            do kłótni po których potrafią sie do siebie nie odzywać przez kilka tygodni-
            chociaż podobno ostatnio jest lepiej miedzy nimi.
            Jego matka zdaje się jest kochaną kobietą, zdążyłam juz kilka razy zamienic z
            nia parę słow przez telefon-chociaz ona mówi tylko po fracusku a mój francuski
            jest tragiczny-to jednak jest bardzo wylewna i serdeczna.
            Niestety czeka mnie od razu skok na głeboka wodę ponieważ załapie sie na ślub
            starszego brata gdzie zjedzie sie cała rodzina i przyjaciele-podobno kolo 500
            osób. Co nie ukrywam nieco mnie przeraza, ale nie tracę wiary że wszystko
            pójdzie dobrze. Naskrobie coś po powrocie, czy nie było jakis wpadek.
            • larabee Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 26.07.04, 09:46
              To mój pierwszy post na Forum, które obserwuję od pewnego czasu... bo jestem z
              pewnym panem z Tunezji od ok. 4 m-cy. Wiedzę tu (na Forum) sporo rozterek które
              i mnie dotyczą; co prawda jeszcze w najbliższej przyszłości nie szykuję się do
              spotkania z rodzicami mojego "lubego", to chyba jest to kwestia czasu... bo
              coraz częściej porusza temat małżenstwa. Dla mnie to stanowczo za wcześnie.. A
              poza tym... czy Wasi Panowie są też tak kosmicznie zazdrośni? Nie ukrywam, że
              jest to w naszym relacjach nie lada problem :(
              Trzymam jednak kciuki i jestem pełna podziwu dla tych z Was, które pokonują
              wszelkie przeszkody i są szczęśliwe w swoich związkach. Ciekawe jak
              mnie "pójdzie"... Pozdrawiam
              L.
              • monachijka Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 27.07.04, 15:33
                Witajcie,

                to jest temat-rzeka!
                Jestem ze swoim chlopakiem - (marok. Berber)od przeszlo 6 lat i nasz zwiazek to
                jest mniej wiecej to, o czym spiewala Kora "kocham Cie, a kochanie moje to
                rozstania i powroty".
                Dzieli nas niesamowicie wszystko, jego i moja wiara (islam kontra judaizm -
                niezla kombinacja, co nie?), tradycjonalizm i liberalizm, itp, itd. Moglabym
                dalej wymieniac, ale po co, kazda z nas zna pewnie te lub inne roznice. Czesto
                mowie mu,ze jestem z nim, chociaz jest muzulmaninem - znam dziewczyny, dla
                ktorych wlasnie tym wabikiem jest arabskosc i ktore - choc nie powiedza tego na
                glos - sa z wybrankiem serca, bo jest Arabem. Moj chlopak jest wierzacy i nasze
                bycie razem jest dla niego wiecznym dylematem.
                Mimo ze jestem od stosunkowo dawna ze soba, nie bylam jeszcze w Maroku.
                Poczatkowo bardzo mnie to bolalo, teraz mi to zwisa. Wiem, ze nie bede (bo nie
                chce) tam mieszkac i wychodze teraz z zalozenia, za na tym nieznaniu traci jego
                rodzina, a nie ja. Jego rodzina jest nieco znana, ojciec byl poslem, wujek jest
                burmistrzem jednego z wiekszych miast - i co ciekawsze, oni sa socjalistami, a
                moj luby ceni raczej tradycje. Jestem swiadoma, ze rodzina arabska jest calkiem
                inna niz polska, tam komunikacja jest pojeciem raczej wzglednym, a szacunek dla
                rodzicow i osob starszych anormalny.

                Mieszkamy w Niemczech i tak pewnie pozostanie, chociaz nie jest to teraz
                optymalny kraj dla Arabow i innych muzulman. Rozmawiamy po niemiecku, ktory dla
                zadnego z nas nie jest jezykiem ojczystym, ale poniewaz oboje jestesmy
                germanistami (moj chlopak wrecz dr), wiec nie jest to zaden klopot. OK,
                wiadomo, mamy inna przeszlosc, inne bajki, itp. - to o czym pisze Stanislaw (ja
                zawsze mowie, ze nasza innosc i poniekad obcosc w Niemczech pokazuja nam
                pytania za 50€ w Milionerach, na ktore odpowiedziec potrafi kazdy niemiecki
                alkoholik-analfabeta, lecz zaden mgr lub prof. obcokrajowiec).

                Ale dla mnie to jest poniekad wyzwanie, ja nigdy nie szukalam drugiej polowki,
                ktora jest lustrzanym odbiciem mojego ja. Zreszta mozna byc z Polakiem i miec
                tak rozna przeszlosc, ze hej: wies-miasto, wyksztalcenie wlasne i rodzicow,
                jedynak - nie, wiara, itp.
                Abstrahujac od pytan za 50 zl/€ wazne sa dla mnie charakter i wyksztalcenie. I
                dlatego jest mi o 1001 razy blizszy moj chlopak czy inni Arabowie niz polskie
                panie sprzataczki, ktore sie "zapoznaje" jadac autobusem do Polski.
                Kazda z nas ma inna love-story, z podobienstwami, ale i roznicami i dlatego
                mozna tutaj o tym tylko opowiac, ale nie uogolniac. Tylko moze w jednym punkcie
                pokusilabym sie o to, a mianowicie: Dziewczyny, nie zgadzajcie sie na zycie w
                kraju wybranka serca - vide los Hasny. To sie raczej nie udaje (albo maz
                powraca na lono rodziny, ze wszelkimi tego konsekwencjami - ktorych Europejka
                nigdy nie zrozumie, albo jestes wyrzutkami zdanymi tylko na siebie - a kto to
                zniesie na dluzsza mete).
                Zycze powodzenia kazdej z Was!
                Serdecznie pozdrawiam
                Monachijka
                • gajasirocco Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 27.07.04, 16:12
                  Również Tobie i Twojemu chłopakowi zyczę wszystkiego najlepszego, zwłaszca
                  szczęścia w związku, no i wzajemnej tolerancji i akceptacji.
                  • monachijka Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 27.07.04, 16:59
                    Shukran!
                    • leena5 Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 27.07.04, 19:42
                      Droga Monachijko!
                      Masz to wielkie szczęście ,ze budujecie swoj związek na neutralnym gruncie .
                      Naszym pomyslem byla przez dlugi czas Kanada, ale sie niestety nie udalo.
                      Zycze powodzenia !!!
                      • monachijka Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 28.07.04, 17:42
                        Droga leena5,

                        dziekuje, zobaczymy, jak to bedzie. Wydaja mi, ze taki zwiazek ma najwieksze
                        szanse zagranica - kraju, ktory jest "obcy" zarowno dla niego jak i dla niej.
                        Bo i polska rzeczywistosc potrafi okrutna dla zagranicznych (arabskich) mezow.
                        Moze sie i Wam uda - jak nie Kanada, to moze Australia albo Nowa Zelandia? Albo
                        Wlk. Brytania? Jestes teraz w Polsce?
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Monachijka
                        • leena5 Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 28.07.04, 19:45
                          Jestem aktualnie w Polsce , a on w Tunezji. I chyba tak wlasnie zostanie na
                          razie . Od pażdziernika rozpoczynam staz w szpitalu, moja pierwsza w dodatku
                          wymarzona praca (jestem świezo upieczonym psychologiem) i jakos trudno mi z
                          tego bedzie zrezygnowac teraz. Przez 4 lata żylam w "rozkroku" jedna noga w
                          Tunezji gdyz
                          tam mial byćkoniec pt."i żyli dlugo i szcżesliwie" a druga noga w Polsce
                          matrwiac sie bardzo jak to bedzie. Zmęczylo mnie to , jestem teraz obiema
                          nogami na polskim gruncie i jakoś wcale nie czuje sie tak bardzo szczęsliwa z
                          tego powodu. Mimo ,ze oficjalnie nie jestesmy razem to jestesmy w kontakcie ,
                          coz sila przyzwyczajenia ...poza tym nie umiem iśc do przodu bez ogladania sie
                          na to co bylo. I jeszcze jedno w pelni zgadzam sie z Toba ,że charakter i
                          wykształcenie do podstawowe cechy przy wyborze partnera
                          Pozdrawiam goraco -psycholog , ktory nie umie sobie pomoc w milosnych
                          zawirowaniach:))
                          • monachijka Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 28.07.04, 21:17
                            Witaj Leeno5,

                            ja jestem zawsze optymistka, znam kilka par o podobnej biografii jak Twoj
                            zwiazek, rozstanie, powrot,itp,itd i koniec koncow sa ze soba. Na Twoim miejscu
                            bym probowala, od 1 maja jest o wiele wiecej mozliwosci (ino to praca...mam
                            przyjaciolke psycholozke i wiem, jak trudno cos dostac) znalezienia ziemi
                            obiecanej dla takiego zwiazku.
                            Praktyczne pytanie: Rozmawiacie po francusku?
                            Jesli zas chodzi o moja love-story, no coz, c'est la vie, znam jednego
                            Marokanczyka, ktory zakonczyl swoj zwiazek, gdy dowiedzial sie, ze jego turecka
                            dziewczyna jest Zydowka. Powiedzmy tak: moj luby jest nie tylko religijny, ale
                            naprawde wierzacy (i religijnosc jest konsekwencja wiary, a nie tradycji), jest
                            raczej faktycznie muzulmanski (a to naprawde rzadkosc), a nie "orientalny",
                            arabski, itp. Nie wiem, czy wyjasnilam to w miare sensownie, ale wiesz jak jest
                            w Polsce, do kosciola lata 90%, a "Boga w sercu" (ze zrozumieniem i znajomoscia
                            tematu) kilka procentow.
                            Tak wiec jesli chodzi o wiare, to mu nie przeszkadza (ja tez nie jestem zbyt
                            religijna, to raczej kwestia p.o.), ze sobie pojde do synagogi, czy tez
                            siedzimy przy stole, na ktorym stoi zydowski swiecznik. Ale go b.bolalo, ze
                            pojechalam do Izraela.
                            Ale bron Boze to nie jest jakas interreligijna sielanka, my sie klocimy, ze
                            hej. Ale nigdy nie rzucamy do siebie wyzwisk typu "Ty ohydny muzulmaninie"
                            czy "Ty wredna zydowko". Mysle, ze gdyby nie ten punkt, to dawno bylibysmy juz
                            po slubie, a tak kazdy sie ciagle zastanawia, jak rozwiazac problem
                            nienarodzonych jeszcze dzieci.

                            Leeno5, zycze Ci z calego serca, zeby Wam sie gdzies udalo!!!
                            Pozdrawiam goraco z Monachium
                            Monachijka
                        • leena5 Re: Dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 28.07.04, 19:54
                          Ach i jeszcze jedno , ten wasz coctail -judaizm plus islam , jest
                          niewiarygodny, przy wszystkich zaslyszanych przeze mnie opowiesciach na temat
                          animozji miedzy tymi religiami.
                          Antagonizm jest w Tunezji jak mi sie wydaje na tyle silny ,ze kiedy zapytalam
                          sie mojego "lubego" czy gdybym okazala sie Żydówką to nadal bylibyśmy razem to
                          odpowiedź byla negatywna , mimo rzeczywistej zażylosci miedzy
                          nami.Zaznaczam ,ze nie jest to wcale zatwardzialy antysemita i pija codzienie
                          kawe w zydowskiej kafejce obok miejsca pracy
    • hayet Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 29.07.04, 09:32
      Salam wszystkim,

      przylaczam sie rowniez do tych postow. Jestem zona Algierczyka alhamdullilah,
      tereaz aktualnie mieszkamy w POlsce, ale szykujemy sie do wyjazdu do Algierii.
      Insha Allah bedzie to juz nie dlugo. CO do zazdrosci mojego meza...jest, ale
      nie do pszesady i nie chorowita. Tak wiec narzekac nie mam na co i jestem
      szczesliwa. alhamdullilah

      Zycze wszystkim Paniom wszystkiego najlepszeg i wierze, ze wszelkie problemy i
      rozterki da sie rozwiazac, Allah Akbar

      Ma salama
      Hayet
      • hela1 Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 30.07.04, 18:00
        Pozdrawiam wszystkich!
        Moj maz jest Marokanczykiem berberyjskim i jestesmy razem od 15 lat, 14
        malzenstwem, mieszkamy w Norwegii. Zgadzam sie z tym, ze mieszkanie w trzecim
        kraju jest rozwiazaniem optymalnym, unika sie presji ze strony rodzin. Dla mnie
        mieszkanie z marokanskim mezem w Polsce jest nieaktualne. Te komentarze,
        wytykanie na ulicy, kompletny brak taktu, nie, nie ,nie.
        Moje odczucie jest takie, ze jako synowa z Polski jestem w duzo wiekszym
        stopniu akceptowana niz gdybym byla z kraju zachodniego, nie przez fakt
        przynaleznosci narodowej, ale przez to, ze jako Polka mam wieksze poszanowanie
        tradycji i zycia rodzinnego i nazwe to, kolektywnego, niz wyemancypowana
        dziewczyna z Zachodu.
        Pobralismy sie wbrew wszystkim, obydwie rodziny byly przeciwne, ale oparlismy
        sie presji rodzin i wyszlismy na tym dobrze. Znam jednak kilka dziewczyn, ktore
        mialy chlopakow z Pakistanu i Bliskiego Wschodu, ktorzy podporzadkowali
        momentalnie decyzji rodzin i zenili sie z przygotowanymi dla nich kuzynkami
        itp.
        Nie bede sie tu rozpisywac rozwlekle, ale moja konkluzja jest taka, ze wiele
        zalezy od partnera, ktory musi stac murem za swoja wybranka. A ludzia w Afryce
        Polnocnej sa generalnie bardzo przyjaznie nastawieni do Polakow, ktorych tam
        duzo pracowalo. To jest dobry poczatek.
        • martausa Hela...mam pytanko 03.08.04, 23:37
          Hela.. Moj ukochany jest z Marokko. Wszyscy na okolo mowia goraca krew. Jest on
          nerwowy bez przesady ale Polacy tez maja swoje minusy.
          Boje sie ze wlasnie pzrez otoczenie rozpadnie sie moj zwiazek...Ile masz lat
          Hela.wyszlas mlodo za maz? ja mam 23 moj kochany jest naswt troszke mlodszy ...
          pozdrawiam.
          • hela1 Re: Hela...mam pytanko 04.08.04, 00:28
            Teraz mam 36, ale mialam 22 jak pobieralismy sie, on 31.
            Jednego sie nauczylam, olewac otoczenie!
            Kazdy mial jakies zdanie na nasz temat, wujkowie dobra rada parli na nas jak
            nawala wojenna, ciotki grozily mojej mamie pieklem, a polski ksiadz wyzwal mnie
            od k. jak przyszlismy sie dowiedziec do kosciola o mozliwosc zawarcia w nim
            slubu. Nikt obcy nie ma nic do Twoich wyborow w zyciu. Oczywiscie nalezy sie
            dobrze zastanowic zanim sie z kims zamieszka, ale w koncu to tylko Ty i Twoj
            chlopak jestescie podmiotami w tym zwiazku i to wy sie musicie dogadac.
            A nerwowi to ludzie sa niezaleznie od narodowosci, Marokanczyk przynajmiej ma
            male szanse na zostanie alkoholikiem, dla mnie to jest bardzo wazne.
            Mam nadzieje, ze sie Wam ulozy!
            Pozdrowienia!
            A skad w Maroku jest Twoj chlopak?
            Mam nadzieje, ze Wam sie ulozy.
          • hayet Re: Hela...mam pytanko 04.08.04, 13:34
            Przepraszam, ze dodam swoje trzy grosze. Martausa, ja mam 22 lata i w tym roku
            wyszlam za maz za Algierczyka, jak juz wczesniej napisalam. Jest ode mnie
            starszy o ponad 10 lat. Znamy sie juz co prawda 7 lat i zyjemy ze soba 4 lata,
            wiec juz zdarzylam sie na sluchac, ze mnie wywiezie, ze mnie wykorzysta i
            zostawi, ze zrobi sobie harem itp itd. U nas jeszcze doszly problemy z pobytem.
            urzednicy sie patrzyli na mnie jak na nie widaomo kogos, jaks wariatke, ktora
            nie wiem w co sie pakuje. Ale jezeli Ci zalezy, kochasz go tak jak ja swojego
            meza alhamdullilah, wszystko przezwyciezysz. Nie patrz na ludzi o czym mowia.
            Zawszw bede gadac. Np. ja zaobserwowalam cos takiego, ze lepiej miec meza
            polaka - pijaka, nieroba niz meza Araba. Tak juz jest i bedzie niestety. Ja sie
            nauczylam na to nie zwracac uwagi. Nawet jak jakis sasiad wzywa policje, bo
            przyjechal do mojego meza kolega samochodem na niemeickiej rejestracji i na
            pewno zbiera sie u nas Al-Qaida.
            Ja na szczescie mam oparcie w rodzicach, wiec zawsze mielismy sie do kogo udac.
            Wiem, ze nie wszyscy maja taka sytuacje.

            Serdecznie pozdrawiam i zycze szczescia
        • larabee Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 05.08.04, 15:38
          Ja mam 28 lat. Spotykam się z Tunezyjczykiem starszym ode mnie o 7 lat, od ok.
          4 miesięcy.
          Jest nam dobrze razem, choć... tempo jakie przybrał w naszych relacjach jest
          dla mnie pomimo wszystko zawrotne... Ciągle mówi o (w miarę możliwości
          najrychlejszym) małżeństwie, że o dzieciach nawet nie wspomnę
          (każde "napotkane" na spacerze niemowlę to okazja do roztaczania obrazu
          całej "naszej" gromadki ;)
          Czytam tu o związkach (przed slubem), które trwają 1,5 roku, 4 lata, itd., itp.
          co - umówmy się, jest dla mnie bardziej do przyjęcia, bo pomimo uczuć jakimi
          go darzę trochę mnie to wszystko zaczyna przerastać? Przytłaczać?
          Jakaś rada? Tudzież konkluzja? :)
          Pozdrawiam
          • hayet Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 05.08.04, 16:24
            Czesc Larabee,
            nie dam Ci rady jedynie moge napisac moje krotkie przemyslenie nad Twoim
            postem. Wydaje mi sie, ze musisz wszytko dokladnie przemyslec co do Waszej
            ewentualnej przyszlosci, zeby pozniej nie bylo tragedii i rozczarownia, a od
            milosci do nienawisci jest niedaleka droga. Jak juz napisalam ja znam swojego
            obecnego meza juz chyba 7 lat wiec sporo alhamdullilah. Na szczescie
            alhamdulilah nie ma u nas problemu wiary. Jest oczywistym, ze nasze dzieci bede
            wychowywane w Ilamie, a wiem , ze moze to byc jednym z glownych problemow w
            malzenstwie mieszanym. Sama osobiscie znam takie, jak rowniez bardzo
            szczesliwe. Nie ma na to reguly.
            Z tego co napisalas wynika (moge sie mylic), ze to jemu bardziej zalezy na
            malzenstwie i dzieciach niz Tobie. Musisz byc pewna swojej decyzji. Pierwsze
            zauroczenie wkoncu przeminie a pozniej co pozostanie...?? Jezeli nie jestes
            calkowicie pewna nie decyduj sie na slub. Takie jest moje zdanie.
            Insha Allah sie wszystko ulozy
            Ma salama
            • larabee Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 06.08.04, 12:06
              Dziękuję Ci Hayet i najserdeczniej pozdrawiam.
              Ma salama.
              • ijaw Re: dziewczyny i zony ARArbow 27.08.04, 03:57
                Jestem ijaw, prowadzę forum
                Dyskryminacja Rasowa
                może zechciałybyście opowiedzieć o swoich doświadczeniach, o związkach z
                mężczyznami innych kultur i jak one są postrzegane przez Polaków? A także o
                innych sprawach? Zapraszam. Mój post jest także w dz.polecane.

                pozdrawiam
                ijaw

                forum Przyjaciół ludzi
    • kuragan Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 04.08.04, 17:51
      nie jestem dziewczyna Araba, ale Kabyla (Berbera) z Algierii. Religia w naszym
      zwiazku nie ma wielkiego znaczenia...

      Monachijko, jesli jeszcze czytasz i masz ochote sie odezwac to napisz do nie na
      priva gazetowego. Bedzie mi milo. Tez mieszamy w Niemczech, jestesmy w podobnym
      wieku, choc poza tym sytuacja jest zuplenie inna. W sobote jade po raz pierwszy
      do Algierii... Bardziej jestem ciekawa niz sie boje. On juz w Polsce byl i
      wszystko bylo w porzadku...

      pozdrawiam was wszystkie serdecznie
      • hayet Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 05.08.04, 12:15
        Czesc Kuraga,
        moj maz tez jest berberem z Algieru. Ja jeszcze nie bylam w Algierii, insha
        Allah pojedziemy tam w Ramadan :)). Zycze Ci udanego pobytu i jakbym mogla
        prosic to napisz po powrocie jak tam jest. bylabym bardzo bardzo wdzieczna.
        Pozdrawiam
        • kuragan Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 06.08.04, 11:35
          napisalam na priv i wrazenia oczywiscie opisze!
    • martausa Widze ze sa szczesliwe malzenstwa!!!! 04.08.04, 22:38
      Moj chlopak jest mlodszy ode mnie. wlsanie sobie kiedys pzrypomnialam moja
      babcia mi mowila zycze ci Kochana wnuczka bys ulozyla sobie slodko zycie!!
      Abys znalzla sobie meza co nie pali i nie pije!! a moj chlopak nie pije i nie
      pali!! wiec babcia powinna byc zadowolona hehe.
      • maiysa Re: Widze ze sa szczesliwe malzenstwa!!!! 26.08.04, 19:55
        Cześć dziewczyny, własnie wróciłam z Tunezji.Nie było jakis strasznych wpadek,
        ogólnie było bardzo miło.Musze przyznać że nie odczułam jakiś specjalnych
        róznic kulturowych z wyjatkiem ślubnego folkloru. Gdyby nie ten upał i problemy
        z woda pitną(kranówą) mogłabym tam zostac o wiele dłuzej.
        • gajasirocco Re: Widze ze sa szczesliwe malzenstwa!!!! 26.08.04, 20:30
          Witamy znów na forum! Opisz trochę gdzie byłaś, co porabiałaś, co zwiedziłaś!
          • maiysa Re: Widze ze sa szczesliwe malzenstwa!!!! 03.09.04, 00:39
            gajasirocco napisała:

            > Witamy znów na forum! Opisz trochę gdzie byłaś, co porabiałaś, co zwiedziłaś!

            Stacjonowałam w centralnej Tunezji, w Mahdii. Niestety z powodu nieznosnych
            upałow tym razem zamiast na połodnie wybralismy sie na wycieczke na pólnoc.
            Chociaz Tunis w srodku lata to równie dobry pomysł jak południe-starszliwy upał-
            pomimo takiej samej temperatury na termometrze jest wprost nieznosnie goraco.
            Najprzyjemniejszym miejscem o tej porze roku byla Tabarka. Miasateczko niezbyt
            duze i niezbyt okazale, ale za to jakie widoki. Morze i gory-jednoczaenie-
            porosniete drzewami, ogolnie duzo zieleni(mozna pomyslec ze jest sie na
            południu Europy a nie w Afryce).
            Jeżeli chodzi o rodzine "mojego tunezyjczyka" to byla bardzo serdeczna,
            przypominajaca zwyczajna polska rodzine. Ubierałam sie jak chciałam i nikt nie
            zwracał mi uwagi (zreszta jak zobaczylam tamtejsze kuzynki to zupelnie
            przesztalam sie przjmowac strojem -na co dzien nosily sie krótko i
            wydekoltowanie, jednak w granicach dobrego smaku).
            Jezli o chodzi o nakrycia głowy to w najblizszej rodzine nosi je prawie 100
            letnia babcia i kilka starych ciotek w tym jedna w srednim wieku.
            Pamietam że wczesniej w postach była poruszana kwestia stosunku do zydów.Mialam
            okazje przekonac sie o tym poniewaz jedna sasiadka byla jeszcze pare lat temu
            wyznania zydowskiego, obecnie jest juz muzelmanka. Dlatego interesowala mnie
            kwestia jak byla traktowana zanim zmienila wiare. Wszyscy których o to pytałam
            uwazli ze nic sie nie zmienilo-jak jeszcze byla zydówka byla zapraszna na rózne
            imprezy rodzine i tradycyjne wymieniali sie jedzeniem (swoja droga nie wiem jak
            oni godzili obydwie religie na gruncie jedzenia).
            Co dziwne owa zydówka jest dzisiaj bardzo tradycyjan muzelmanką, jako jedna z
            nielicznych sasiadek w srednim wieku nosi nakrycie glowy starannie upiete tak
            aby nie bylo widac szyi- wiekszosc zarzuca zwykle chuste na czubek glowy.
            Po obejrzeniu tamtejszego filmu "lato w la Goulete" stwierdzilam ze jest w tym
            cos prawdziwego. Akcja dzieje sie w latach 60-70 i przedstawia zycie 3 rodzin
            mieszkajacych obok siebie z ktorych jedna jest muzelamnska jedna chrzescijanska
            a jedna zydowska. Na ogól wszyscy modlili sie wspolnie w którejś ze swiątyń
            (meczecie , kosciele czy synagodze)kazdy na swój sposób.
            Jest to moze wizja nieco idylliczna ale w wielu wypadkach prawdziwa jak się
            okazało.
            Dla mnie bylo to imponujace ze przy dzisiejszych animozjach pomiedzy religiami
            potrafia oni dosyc zgodnie egzystowac. Oby trwalo to jak najdłuzej.
            • gajasirocco Re: Widze ze sa szczesliwe malzenstwa!!!! 03.09.04, 08:19
              często zauważam to podczas moich podróży, że zwykli ludzie bez kłopotu
              porozumiewają się na płaszczyźnie różnych religii, wyznań, kultur, nie potrafią
              tego zrobić jednak politycy, przywódcy państw, kościołow i to tutaj najczęściej
              zaczynają się wszystkie animozje.
              Dobrym przykładem na współistnienie róznych religii jest np. Syria, gdzie żyją
              obok siebie ludzie różnych wyznań, muzułmanie, żydzi, chrześcijanie- i to
              najróżniejszych obrządków -katolicy, prawoslawni, ormiańscy uchodźcy z
              Turcji... I potrafią obok siebie mieszkać, pracować, chodzić do tych samych
              szkół...Oby politycy potrafili takie rozwiązanie znaleźć w Jerozolimie, bo
              to "miasto pokoju" czeka na swoją szansę!
              • martausa Re: Widze ze sa szczesliwe malzenstwa!!!! 02.10.04, 23:23
                Och...a ja chyba zakanczam swoj roczny zwiazke z arabem z marokko...
                problem tkwi w tym ze on jest mlodszy ode mnie2 lata...i to mnie meczy nasza
                przyszlosc ja sie szybciej zestarzeje a on dalej bedzie przystojnym
                chlopkiem....
                wole zakonczyc wczesnij to niz pozniej..jak sie zadurze dokonca...racja?
                • maiysa Re: Widze ze sa szczesliwe malzenstwa!!!! 03.10.04, 00:14
                  Mam pytanko - Ty tak na serio w tym ostatnim poście, czy tylko sobie żarty
                  robisz?
    • riliana Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 04.10.04, 19:56
      ja mam może mniejsze doświadczenie, bo właściwie tylko tygodniowe, ale też
      chciałabym się podzielić :) poznałam chłopaka z Tunezji, był przystojny i
      uroczy, choc jego bardzo mała znajomość angielskiego mocno ograniczała naszą
      możliwość dogadania się;p facet był o mnie niesamowicie zazdrosny, wciąż
      zabiegał o moją uwagę i gdy nie poświęcałam mu jej zbyt dużo to się obrażał
      (ale na krótko) - to były cechy dość irytujące, ale poza tym był uroczy: był
      animatorem, w ciągu dnia zgrywał macho, ale gdy byliśmy sami był zupełnie inny:
      czuły, ciepły, serdeczny - i takie wspomnienie o nim chcę zachować
      poza tym bardzo mnie szanował, mówił, że ma siostrę i dlatego szanuje kobiety,
      bo chciałby, zeby każdy tak traktował jego siostrę
      życzę wszystkim dziewczynom, żeby miały takie wrażenia jak ja :)
      • walida Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 02.11.04, 13:50
        Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tego co przeżyłaś. Ja parę dni temu wróciłam
        z tygodniowych wakacji w Tunezji. Jestem pod wrażeniem tego kraju, ludzi!!
        Zmieniłam zdanie o wyznawcach islamu. Nigdy nie byłam rasistką, ale wszyscy
        wiedzą jak nas media nastawiają do „tych” ludzi. Zakochałam się w ich sposobie
        życia itp. I w nich. A dokładnie w jednym!! Tak jak u Ciebie – był animatorem!!
        Super facet, przystojny (oczywiście) zupełnie inny niż nasi blondyni! Podobnie
        jak u Ciebie angielski i moja słaba jego znajomość ograniczała nasze poznanie.
        Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć, w ciągu dnia przebywaliśmy (w ramach możliwości)
        blisko siebie. W dzień wyjazdu ściskaliśmy się na pożegnanie mnóstwo razy. Ani
        ja, ani on nie mogliśmy się od siebie oderwać. A teraz pozostało mi tylko
        wspominanie tego co było i myślenie o tym czego nie było a mogło być jakbym
        była dłużej. Jedyna iskierka nadziei to to, że zamierzam wysłać do niego list i
        przesłać zdjęcia (zawsze to jakiś pretekst aby utrzymać kontakt). No i życie do
        kolejnego wyjazdu. Już uczę się intensywnie angielskiego! Chcę bez przeszkód
        językowych poznawać ich kulturę i ich samych bo naprawdę pod każdym względem są
        interesujący. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które mają u swojego boku araba
        (wiedzcie, że bardzo Wam zazdroszczę) i które marzą o arabach. Warto marzyć, bo
        czasami marzenia się spełniają.
        Pozdrawiam
        • stanrick Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 03.11.04, 00:49
          Riliano i Walido może to ten sam...
          • beduinka Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 03.11.04, 01:08
            mi to samo przyszło na myśl, ale powstrzymałam się od napisania tego :)))
            • walida Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 03.11.04, 08:07
              Cześć!! Mam nadzieję, że nie!! Ale moja "przygoda" wydarzyła się w Skanes
              Monastir!! Riliana napisz gdzie Ty spotkałaś "Tego" swojego Araba?? ;)
              Pozdrawiam!
              • stanrick Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 03.11.04, 09:55
                Proponuje abyscie raczej wymienily sie jego zdjeciami:))W koncu chyba nie byl
                przywiazany łancuchem do jednego miejsca,a i kraj nie az taki wielki,podrozowac
                tez przeca mogl:))
                • walida Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 03.11.04, 13:08
                  Co racja to racja!! Niezły pomysł - jestem ZA!!
                  pozdrawiam
                  PS. Mój nick jest od Jego imienia ;-)
                  • stanrick Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 03.11.04, 15:32
                    Walido nawet jesli to ten sam to nie masz sie co specjalnie tym zamartwiac.W
                    koncu maly haremik w tym rejonie swiata to chyba nic nadzwyczajnego,a i zawsze
                    to moze byc nowe,ciekawe doswiadczenie:-)
                    • walida Re: dziewczyny i zony ARArbow laczmy sie 04.11.04, 08:31
                      Niby tak, ale .... :-))
                      Pozdrawiam
                      • hela1 Martausa 30.11.04, 21:46
                        Przeczytaj dziewczyno, co Ci pisalysmy wszystkie i wyciagnij wnioski.
                        • martausa Re: Martausa 14.02.05, 02:12
                          dzikei za wszystkie info...w sumie chyba jestem na skraju naszego
                          zwiazku...niestety...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka