Dodaj do ulubionych

Szawim = Równy!

12.12.08, 13:14
szawim.jewish.org.pl/
wyborcza.pl/1,94898,6054650,Krzewia_tolerancja_wsrod_gimnazjalistow.html

"Szawim to znaczy równi" GW

Pilotażowy program edukacyjny, który ma przeciwdziałać dyskryminacji
i promować tolerancję, nazywa się Szawim, co po hebrajsku znaczy
równi. To pierwszy tego typu program w Polsce. Został przygotowany
przez Gminę Żydowską w Warszawie. Od września w dziesięciu wybranych
klasach gimnazjalnych z Warszawy i okolic odbywają się warsztaty na
temat życia w społeczeństwie wielokulturowym.

- Do naszego gimnazjum uczęszczają dzieci różnych narodowości,
wyznań, o różnym kolorze skóry czy z małżeństw mieszanych narodowo.
Inność budzi zaciekawienie - tłumaczy Małgorzata Brzózka,
wychowawczyni dwóch klas biorących udział w warsztatach z gimnazjum
nr 47 przy ul. Grenady 16 na Woli.

Żeby młodzież z gimnazjum mogła uczęszczać na zajęcia, potrzebna
była zgoda rodziców. - W moich klasach zgodzili się wszyscy, ale
wiem, że w innej 10 rodziców zgody nie wydało. Nie wszyscy są
otwarci, dlatego takie programy są potrzebne - mówi Brzózka.

Warsztaty potrwają do 18 grudnia. Uczniowie zapraszani są do
siedziby Gminy Żydowskiej przy Twardej 6. W czasie ośmiu godzin
lekcyjnych zwiedzają synagogę oraz mogą wziąć udział w warsztatach
twórczych: plastycznych, fotograficznych i dramie. Te ostatnie są
najciekawsze. Na zajęciach młodzież odgrywa scenki, podczas których
musi zareagować na różne objawy nietolerancji lub wcielić się w
osobę szkalowaną lub piętnowaną. - Dzięki temu młodzież może
przełożyć wiedzę szkolną na praktyczną. Czasami widownia podpowiada,
jak rozwiązać sytuację - opisuje Anna Ciszewska, jedna z edukatorek.
Efekty pracy na zajęciach plastycznych i fotograficznych zostaną
zaprezentowane na wystawie.

Kolejna edycja programu Szawim ruszy najprawdopodobniej jesienią. -
Będzie mogło w nim uczestniczyć więcej uczniów - zapewnia Judyta
Nekanda-Trepka, koordynatorka programu. Program został opracowany po
konsultacji z Kuratorium Oświaty w Warszawie. Jest dofinansowany
przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i stołeczne
biuro edukacji.

Przeczytaj także: Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Obserwuj wątek
    • aisza5 Holocaust...dokąd zmierza ten swiat? 17.01.09, 16:12
      www.jammoull.net/upprobe/uploads/32fce7b075.bmp
    • aisza5 Kamień-w dłoni dziecka krzyczy! WOLNOŚCI! 26.01.09, 15:18
      „ Kamień”

      Kamień ,
      w dłoni dziecka krzyczy.
      Wolności i życia tylko chcę ,
      nic więcej.
      Chcę tylko być jak inne dzieci.
      Spokoju pragnę w ramionach mojej matki.
      To są marzenia
      Które mają dzieci Palestyny.
      Dlatego rzucają kamienie."
    • aisza5 Hebrajski na Chłodnej 08-02 o 10,00 01.02.09, 13:09
      Hebrajski na Chłodnej
      2009-02-08 @ 10:00

      Fundacja im. prof. Mojżesza Schorra oraz klubokawiarnia 'Chłodna 25'
      zapraszają na lekcję języka hebrajskiego podczas której będzie się
      można zapoznać z liternictwem i otrzymać alfabet
      Wstęp wolny.


      Chłodna 25
      ul. Chłodna 25

      (róg ul. Żelaznej)

      chlodna25.blog.pl
      www.schorr.edu.pl
      Miejsce:

      Fundacja im. Profesora Mojżesza Schorra
    • aisza5 We Francji żydówki i muzułmanki razem gotują... 14.02.09, 10:59
      wyborcza.pl/1,75477,6275434,Francuskie_zydowki_i_muzulmanki_razem.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538

      Francuskie żydówki i muzułmanki razem
      Marta Kazimierczyk2009-02-14, ostatnia aktualizacja 2009-02-13 17:51

      We Francji żydówki i muzułmanki razem gotują, oglądają filmy, chodzą
      do meczetu i synagogi. Nie wolno im tylko jednego - rozmawiać o
      polityce

      Oficjalnie nazywają się Budowniczki Pokoju, ale same podkreślają, że
      nie próbują walczyć o pokój na Bliskim Wschodzie. Wystarczy im
      przyjaźń i wzajemna tolerancja we własnym kraju.

      - Świata nie zmienimy, nie rozwiążemy konfliktu bliskowschodniego -
      przyznaje założycielka grupy, dziennikarka pochodzenia żydowskiego
      Annie-Paul Derczansky. - Ale jeśli ktoś na naszym spotkaniu chociaż
      trochę zmieni opinię o innej kulturze, to już jest wielki sukces -
      tłumaczy. - Jeśli muzułmanka przez kilka godzin piecze, rozmawia i
      żartuje razem z żydówką, po przyjściu do domu nie będzie źle mówić o
      żydach i nie pozwoli na to swoim bliskim - tłumaczy.


      Pomysł stworzenia grupy pojawił się w 2002 r., kiedy Derczansky
      pojechała do Palestyny. - Skoro żyjąc tam, kobiety tak bardzo
      różniące się w sprawach politycznych, potrafią utrzymywać
      towarzyskie kontakty, organizować kulturalne i społeczne wydarzenia,
      to nam tutaj, we Francji, powinno być dużo łatwiej - tłumaczy.

      Dzisiaj kilkaset kobiet przyjeżdża na spotkania Budowniczek do
      Paryża i Lyonu, niedługo powstanie oddział w Marsylii. Razem
      odwiedzają synagogi i meczety, organizują wykłady o historii, jedzą
      koszerne jedzenie i wieczorne posiłki w ramadanie.

      Organizują pokazy filmów, tak jak tego o pomocy paryskiego meczetu w
      uratowaniu francuskich żydów w czasie II wojny światowej. W
      paryskiej koszernej knajpce organizują wspólne pieczenie ciastek.
      Przyprowadzają rodziny i znajomych.

      We Francji żyją największe w całej Europie wspólnoty muzułmanów (6
      mln) i żydów (600 tys.). To w tym kraju dochodzi do największej
      liczby antysemickich wystąpień, podpaleń i ataków.

      Hakima Milati, muzułmanka i wiceszefowa oddziału w Lyonie,
      przyznaje, że w sprawie Gazy ma inne zdanie niż jej żydowskie
      koleżanki, ale nigdy nie poruszają tego tematu. - Wiemy, że rozmowy
      o polityce natychmiast by nas poróżniły, dlatego mamy prostą zasadę -
      kto zacznie ten temat, wychodzi ze spotkania - tłumaczy.


      Źródło: Gazeta Wyborcza
    • aisza5 Zderzenie cywilizacji na UW 24.02.09, 08:27
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6311131,Zderzenie_cywilizacji_na_UW.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1077927

      Zderzenie cywilizacji na UW
      Wojciech Karpieszuk
      - W Iraku ciągle jest niebezpiecznie. Trwa odbudowa kraju po wojnie.
      Warunki do studiowania kiepskie. A nasza ojczyzna potrzebuje
      wykształconych ludzi - mówią Irakijczycy, którzy przyjechali na
      studia do Warszawy. Na UW jest ich 20. Ostatnio założyli Zrzeszenie
      Irackich Studentów.
      - W Iraku Kurdowie bali się Arabów, bo ich nie znali. W Warszawie
      jesteśmy braćmi. Polacy, sunnici, szyici, Kurdowie. Dogadujemy się
      bez problemów - mówi Amin Rahim. Jest Kurdem. Od 2006 r. studiuje
      politologię na UW. Wtedy do Warszawy na zaproszenie uniwersytetu
      przyjechała pierwsza grupa młodych Irakijczyków. Nie płacą za studia
      i akademik. Dostają ok. 700 zł stypendium miesięcznie.

      - W Iraku ciągle jest niebezpiecznie. Trwa odbudowa kraju po wojnie -
      dodaje Zaid Jahed z Bagdadu. Na UW studiuje socjologię.

      Obaj mieszkają w akademiku Muchomorek przy ul. Żwirki i Wigury.
      Mówią po polsku, choć początki były trudne. Kiedy przyjechali do
      Warszawy, nie znali ani jednego słowa. Po półrocznym kursie
      językowym od razu zaczęli chodzić na zajęcia z Polakami. - Nie
      poradziłem sobie ze specjalistycznym słownictwem na biologii -
      żałuje Zaid, bo biologia to jego pasja. Po semestrze przeniósł się
      na socjologię.

      Ahim chwali się, że jako jedyny z Irakijczyków studiujących na UW
      nie miał żadnych warunków i nie powtarza roku. - Jeden egzamin
      zdawałem 15 razy. Sam nie wierzę, że zaliczyłem. Ale nie poddaję
      się - zapewnia.

      Mieli też problemy kulturowe. Ahim nie pije alkoholu. - A wiadomo,
      jak wygląda studencka impreza w akademiku. Bawię się, ale bez
      alkoholu. Polacy nawet mnie podziwiają - mówi.

      - W Bagdadzie nie ma bezdomnych. Może dlatego, że Irakijczycy są
      bardziej rodzinni - uważa Zaid.

      - Ale tu łatwiej prowadzić prywatne życie - dorzuca Ahim.

      Polacy często pytają ich o irackich terrorystów. - Telewizje
      pokazują zamach za zamachem. Ale Irakijczycy nie są terrorystami. To
      trochę tak, jakbym zapytał ksenofobów w Polsce, co myślą o
      Irakijczykach, którzy studiują na UW, nagrał ich wypowiedź i puścił
      w Iraku. To byłoby fałszywy obraz Polaków. Jesteście otwarci, mam
      wielu polskich przyjaciół - mówi Ahim.

      Niedawno założyli Zrzeszenie Irackich Studentów na UW. Ahim pomaga
      rodakom w pisaniu podań: o przedłużenie sesji, zmianę kierunku,
      pokój dwuosobowy w akademiku. - Najwięcej pracy jest z załatwieniem
      karty pobytu - skarży się.

      Chcą też propagować kulturę iracką wśród studentów. Mają już
      pierwszy sukces - wieczór kulinarny w Muchomorku. Studenci z różnych
      krajów gotowali narodowe potrawy. Była kuchnia polska, białoruska, i
      oczywiście iracka. - Wygraliśmy. Ale chyba dlatego, że nasz kucharz,
      zanim zaczął tu studiować, pracował w restauracji w Bagdadzie -
      zdradza Zaid.

      Ahim: - Cieszę się, że studiuję w Polsce. Samuel Huntington pisał o
      zderzeniu cywilizacji. Myślę, że i Polakom, i nam to zderzenie w
      Warszawie wyszło całkiem dobrze...
    • aisza5 BurmistrzTuszyna obroniłdom kultury przed terrorem 17.03.09, 09:39
      wyborcza.pl/1,75478,6390498,Burmistrz_Tuszyna_obronil_dom_kultury_przed_terrorystami.html?
      utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721542?
      utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809345

      Burmistrz Tuszyna obronił dom kultury przed terrorystami
      Marcin Masłowski, Jakub Wiewiórski

      To promowanie terroryzmu. To wyp... ! - tak burmistrz Tuszyna
      uzasadnił odmowę zorganizowania w domu kultury spotkania mniejszości
      muzułmańskiej z mieszkańcami miasta w domu kultury
      Podłódzki Tuszyn to właściwie jeden wielki bazar przy trasie Łódź -
      Katowice. Muzułmanie pojawili się tu 20 lat temu, gdy Antoni Ptak
      pod Rzgowem, a potem władze pobliskiego Tuszyna otwierali kolejne
      hale z odzieżą i obuwiem. Były stoiska z dżinsami, shoarmą...

      - Potem muzułmanie pościągali rodziny z Iraku, Syrii, Turcji.
      Zaaklimatyzowali się, dają nam pracę - opowiada Ewa Kotecka, szefowa
      stowarzyszenia Tuszyn Naszych Marzeń. - Nasze pociechy chodzą razem
      do szkół i przedszkoli. Jadamy w ich restauracjach. Rodzą się dzieci
      z mieszanych małżeństw. Tuszyn stał się nagle wielokulturowym
      miasteczkiem, a my nic o sobie nie wiemy.

      Kotecka, gdy po raz kolejny usłyszała przypadkowo w sklepie,
      że "wszyscy Arabowie to terroryści", postanowiła zorganizować
      spotkanie z mniejszością muzułmańską.

      Muzułmanie zgodzili się od razu. Przygotowali książki i broszury,
      zaprosili muftiego z Lublina, upiekli baklawy (rodzaj ciasta). Także
      miejscowy ksiądz proboszcz uznał pomysł za doskonały i wywiesił
      plakat w parafialnej gablotce. Najlepszym miejscem na spotkanie
      wydawał się nowo otwarty dom kultury. Potrzebna była tylko zgoda
      burmistrza Tadeusza Walasa. Ale odmówił.

      - Nawet nie chcę mówić, w jakiej formie - mówi Kotecka. - Jesteśmy
      apolitycznym stowarzyszeniem, a potraktował nas jak osobistych
      wrogów.

      Według relacji świadków spotkania w urzędzie burmistrz Walas
      powiedział, że "jego rolą nie jest promowanie terroryzmu". Jeden z
      uczestników spotkania opowiada: - To wszystko?! - krzyczał na
      organizatorów spotkania w urzędzie. - To wyp...!

      Burmistrz Walas: - Oczywiście. Dom kultury w Tuszynie nie jest po
      to, by tam takie spotkania organizować.

      - Dlaczego?

      - Nie jest od tego i już. Za chwilę jacyś inni będą tam chcieli
      jakieś zebrania zrobić. Czy użyłem takich słów o terroryzmie? Nie
      przypominam sobie.

      Bez kłopotów zgodzili się strażacy i w niedzielę ponad setka
      mieszkańców miasteczka poznała w remizie islamskich sąsiadów. Doktor
      Nedal Abu Tabaq, mufti Ligi Muzułmańskiej, tłumaczył, że islam
      uznaje Chrystusa za jednego ze swych proroków, że "dżihad" to
      nie "święta wojna" (tak słyszeli w telewizji), że terrorystów -
      talibów i tych z al Kaidy - jest 25 tys., a wyznawców islamu 1,5
      mld. Że tylko 20 proc. z nich mieszka w krajach arabskich. Padały
      pytania o rozwody (są dozwolone), chusty, prawa kobiet.

      Mufti: - Jestem zachwycony obecnością w Tuszynie. Nie spodziewałem
      się tak dużej frekwencji. Jak ktoś jest mi obcy i nieznany, to się
      go boję. Dlatego robimy spotkania, żeby ludzie nas poznali. Wtedy
      przestaną się bać.

      Burmistrza Tadeusza Walasa w remizie strażackiej nie było.


      Źródło: Gazeta Wyborcza
    • aisza5 To rasizm! Mój syn nie jest pół-Polakiem 30.03.09, 16:28
      www.polskatimes.pl/dziennikzachodni/zaglebie/99353,to-rasizm-moj-syn-nie-jest-pol-polakiem,id,t.html
      To rasizm! Mój syn nie jest pół-Polakiem

      Rasistowskie zachowanie i naruszenie nietykalności osobistej syna
      zarzuca nauczycielce będzińskiego Gimnazjum nr 3 i naczelnikowi USC
      w Będzinie, Tarik Mohamed, ojciec 14-letniego ucznia. Żąda
      przeprosin chłopca. W razie odmowy zapowiada proces cywilny.

      - Muszę bronić honoru mojego syna Amina, skoro zawiódł się na
      szkole. Jeśli zostawię go bez pomocy, niczym nie będę się różnił od
      ludzi, którzy go skrzywdzili - mówi Mohamed.

      Dwa tygodnie temu szkołę odwiedził konsul Izraela. Amin Tarik, uczeń
      drugiej klasy, wchodząc na spotkanie podniósł rękę w geście
      "victorii" i powiedział głośno: - Palestyna jest wolna!

      To miało wywołać reakcję obecnego na sali naczelnika USC, Adama
      Szydłowskiego. Jak mówią świadkowie urzędnik zaczął gonić chłopca. A
      gdy go dopadł - publicznie nim potrząsał.
      Według relacji świadków, jedna z nauczycielek miała skomentować to
      zdarzenie słowami: - Nie ma się co dziwić, to przecież pół-Polak,
      pół-Arab.

      Nastolatka straszono sankcjami karnymi. Miał usłyszeć, że wybryk
      zostanie zgłoszony na policję, a w konsekwencji usłyszy zarzuty i
      trafi do ośrodka wychowawczego.

      Podczas incydentu na sali była wicedyrektorka szkoły, Izabela Bugdoł
      i prezydent Będzina, Radosław Baran. Nie zareagowali.

      - Czy mój syn naruszył dobre obyczaje? Czy jest gorszym Polakiem? -
      pyta Mohamed. Ponieważ nie doczekał się odpowiedzi - wytacza działa
      prawne przeciwko szkole i ratuszowi.

      - Chcę tylko by urzędnik i nauczycielka stanęli przed szkołą,
      przyznali się do błędu i publicznie przeprosili Amina - mówi
      Mohamed. Zapowiada, że sprawę poprowadzi do końca, choćby miał nią
      zainteresować Rzecznika Praw Obywatelskich, a nawet prezydenta RP.

      Prezydent Będzina, przełożony naczelnika naczelnika USC, nie miał
      dla nas czasu. Dyrektorka Gimnazjum nr 3, Danuta Jakóbczyk pytana
      jak zamierza zażegnać kryzys odparła, że nie musi niczego tłumaczyć
      i odłożyła słuchawkę.


      Równe traktowanie uczniów w polskich szkołach to fikcja. Ale
      sankcjonowana przez nauczycieli segregacja dotyczyła dotychczas
      zamożności, pozycji zawodowej rodziców lub zdolności dzieci. Takie
      ustalenia znalazły się w ostatnim raporcie o stanie oświaty
      przygotowanym przez naukowców z organizacji "Doświadczenie i
      Przyszłość". Po wręcz rasistowskim incydencie w Gimnazjum nr 3
      w Będzinie, do tej niechlubnej listy trzeba będzie dopisać także
      dzielenie uczniów ze względu na pochodzenie.

      Tarik Mohamed, Polak egipskiego pochodzenia, walczy o honor i
      godność syna, który został przez nauczycielkę i urzędnika
      samorządowego potraktowany, w jego ocenie, jak człowiek drugiej
      kategorii.

      - Uczyłem Amina, że szkoła to jego drugi dom. Że nauczyciela
      powinien szanować jak ojca, czy matkę. Teraz ten system wartości
      legł w gruzach. Syn, na oczach całej szkoły, został upokorzony.
      Nauczyciele nie stanęli w jego obronie. Sami stali się uczestnikami
      nagonki - mówi Mohamed.
      Chodzi o pogardliwą wypowiedź nauczycielki Agaty Durbacz, że jego
      syn Amin, jest "pół Polakiem, pół Arabem". Miało to
      wytłumaczyć przed goszczącym dwa tygodnie temu w szkole konsulem
      Izraela wypowiedziane przez nastolatka hasło: - Palestyna jest
      wolna.

      Dla Mohameda ta sytuacja jest skandaliczna. Gospodarzem spotkania z
      konsulem była dyrektorka szkoły, Danuta Jakóbczyk. W jej obecności
      naczelnik Urzędu Stanu Cywilnego, Adam Szydłowski, czyli gość w
      szkole, gonił ucznia, a gdy go złapał potrząsał nim. Nie spotkało
      się to z żadną reakcją dyrektorki. Podobnie jak uwagi nauczycielki
      co do pochodzenia ucznia.

      Szkoła nie widzi problemu. Obecny na spotkaniu prezydent Będzina,
      Radosław Baran także chowa głowę w piasek i udaje, że temat nie
      dotyczy urzędu.

      - Spotkałem się z wicedyrektor Izabelą Bugdoł i próbowałem
      tłumaczyć, że jej honor jako gospodyni, został nadszarpnięty.
      Pozwoliła, by w jej szkole, padły brudne słowa. Żądałem, by syna
      przed całą szkołą przeprosili zarówno urzędnik, jak i nauczycielka.
      Dyrektorka tego nie rozumie. Nie poczuwa się do winy. Również
      urzędnik nie chce przeprosić. Próbowałem spotkać się z ich
      przełożonym, czyli z prezydentem. Usłyszałem, że jest zajęty -
      relacjonuje Mohamed.

      Także nasza prośba o spotkanie z prezydentem Baranem została
      skwitowana oficjalnym oświadczeniem rzeczniczki Marzeny Karolczyk:
      "Wyjaśnieniem sprawy zajmuje się wyłącznie dyrekcja Gimnazjum
      nr 3 i proszę o kontakt z dyrekcją szkoły lub osobami, które były
      uczestnikami tej części spotkania organizowanego przez szkołę. Nikt
      oficjalnie do urzędu miejskiego, ani do prezydenta nie zwrócił się z
      informacją o jakimkolwiek problemie, który miałby zaistnieć w
      szkole, czy o wyjaśnienie sytuacji".

      Z pisma wynika, że aby spotkać się z prezydentem, Tarik Mohamed
      powinien napisać oficjalne pismo. Skoro pisma nie ma, to znaczy że
      nikt się o spotkanie nie zwracał. Reasumując, sprawy też nie ma.

      - Pracuję w branży turystycznej. Mam przyjaciół wśród Polaków,
      Żydów, Amerykanów. Nigdy nie spotkałem się z ich strony z wrogością,
      ani uwagami dotyczącymi mojego pochodzenia. Sam szanuję innych ludzi
      i tego samego oczekuję wobec siebie i mojej rodziny - mówi Mohamed.

      W Będzinie mieszka od kilkunastu lat. Założył tu rodzinę.

      - To co wydarzyło się w Będzinie jest przykładem na typowe
      zachowanie ludzi, którzy nie rozumieją, że Polska się zmieniła.
      Stała się krajem wielokulturowym, w którym należy szanować inny
      sposób widzenia świata, na równi z naszym. I nie chodzi o poprawność
      polityczną ale zwykłą przyzwoitość. Tu nie ma co udawać, że nie ma
      problemu. Bez przeprosin się nie obędzie, bez względu na to, jak
      bardzo władze miasta i szkoły będą próbowały bagatelizować sprawę -
      uważa socjolog prof. Jacek Wódz z Uniwersytetu Śląskiego. ...
      • aisza5 "To rasizm! Mój syn nie jest pół-Polakiem" c.d. 30.03.09, 16:36
        Rasistowskie zachowanie i naruszenie nietykalności osobistej syna
        zarzuca nauczycielce będzińskiego Gimnazjum nr 3 i naczelnikowi USC
        w Będzinie, Tarik Mohamed, ojciec 14-letniego ucznia. Żąda
        przeprosin chłopca. W razie odmowy zapowiada proces cywilny.

        - Muszę bronić honoru mojego syna Amina, skoro zawiódł się na
        szkole. Jeśli zostawię go bez pomocy, niczym nie będę się różnił od
        ludzi, którzy go skrzywdzili - mówi Mohamed.

        Dwa tygodnie temu szkołę odwiedził konsul Izraela. Amin Tarik, uczeń
        drugiej klasy, wchodząc na spotkanie podniósł rękę w geście
        "victorii" i powiedział głośno: - Palestyna jest wolna!

        To miało wywołać reakcję obecnego na sali naczelnika USC, Adama
        Szydłowskiego. Jak mówią świadkowie urzędnik zaczął gonić chłopca. A
        gdy go dopadł - publicznie nim potrząsał.
        Według relacji świadków, jedna z nauczycielek miała skomentować to
        zdarzenie słowami: - Nie ma się co dziwić, to przecież pół-Polak,
        pół-Arab.

        Nastolatka straszono sankcjami karnymi. Miał usłyszeć, że wybryk
        zostanie zgłoszony na policję, a w konsekwencji usłyszy zarzuty i
        trafi do ośrodka wychowawczego.

        Podczas incydentu na sali była wicedyrektorka szkoły, Izabela Bugdoł
        i prezydent Będzina, Radosław Baran. Nie zareagowali.

        - Czy mój syn naruszył dobre obyczaje? Czy jest gorszym Polakiem? -
        pyta Mohamed. Ponieważ nie doczekał się odpowiedzi - wytacza działa
        prawne przeciwko szkole i ratuszowi.

        - Chcę tylko by urzędnik i nauczycielka stanęli przed szkołą,
        przyznali się do błędu i publicznie przeprosili Amina - mówi
        Mohamed. Zapowiada, że sprawę poprowadzi do końca, choćby miał nią
        zainteresować Rzecznika Praw Obywatelskich, a nawet prezydenta RP.

        Prezydent Będzina, przełożony naczelnika naczelnika USC, nie miał
        dla nas czasu. Dyrektorka Gimnazjum nr 3, Danuta Jakóbczyk pytana
        jak zamierza zażegnać kryzys odparła, że nie musi niczego tłumaczyć
        i odłożyła słuchawkę.



        Równe traktowanie uczniów w polskich szkołach to fikcja. Ale
        sankcjonowana przez nauczycieli segregacja dotyczyła dotychczas
        zamożności, pozycji zawodowej rodziców lub zdolności dzieci. Takie
        ustalenia znalazły się w ostatnim raporcie o stanie oświaty
        przygotowanym przez naukowców z organizacji "Doświadczenie i
        Przyszłość". Po wręcz rasistowskim incydencie w Gimnazjum nr 3
        w Będzinie, do tej niechlubnej listy trzeba będzie dopisać także
        dzielenie uczniów ze względu na pochodzenie.

        Tarik Mohamed, Polak egipskiego pochodzenia, walczy o honor i
        godność syna, który został przez nauczycielkę i urzędnika
        samorządowego potraktowany, w jego ocenie, jak człowiek drugiej
        kategorii.

        - Uczyłem Amina, że szkoła to jego drugi dom. Że nauczyciela
        powinien szanować jak ojca, czy matkę. Teraz ten system wartości
        legł w gruzach. Syn, na oczach całej szkoły, został upokorzony.
        Nauczyciele nie stanęli w jego obronie. Sami stali się uczestnikami
        nagonki - mówi Mohamed.
        Chodzi o pogardliwą wypowiedź nauczycielki Agaty Durbacz, że jego
        syn Amin, jest "pół Polakiem, pół Arabem". Miało to
        wytłumaczyć przed goszczącym dwa tygodnie temu w szkole konsulem
        Izraela wypowiedziane przez nastolatka hasło: - Palestyna jest
        wolna.

        Dla Mohameda ta sytuacja jest skandaliczna. Gospodarzem spotkania z
        konsulem była dyrektorka szkoły, Danuta Jakóbczyk. W jej obecności
        naczelnik Urzędu Stanu Cywilnego, Adam Szydłowski, czyli gość w
        szkole, gonił ucznia, a gdy go złapał potrząsał nim. Nie spotkało
        się to z żadną reakcją dyrektorki. Podobnie jak uwagi nauczycielki
        co do pochodzenia ucznia.

        Szkoła nie widzi problemu. Obecny na spotkaniu prezydent Będzina,
        Radosław Baran także chowa głowę w piasek i udaje, że temat nie
        dotyczy urzędu.

        - Spotkałem się z wicedyrektor Izabelą Bugdoł i próbowałem
        tłumaczyć, że jej honor jako gospodyni, został nadszarpnięty.
        Pozwoliła, by w jej szkole, padły brudne słowa. Żądałem, by syna
        przed całą szkołą przeprosili zarówno urzędnik, jak i nauczycielka.
        Dyrektorka tego nie rozumie. Nie poczuwa się do winy. Również
        urzędnik nie chce przeprosić. Próbowałem spotkać się z ich
        przełożonym, czyli z prezydentem. Usłyszałem, że jest zajęty -
        relacjonuje Mohamed.

        Także nasza prośba o spotkanie z prezydentem Baranem została
        skwitowana oficjalnym oświadczeniem rzeczniczki Marzeny Karolczyk:
        "Wyjaśnieniem sprawy zajmuje się wyłącznie dyrekcja Gimnazjum
        nr 3 i proszę o kontakt z dyrekcją szkoły lub osobami, które były
        uczestnikami tej części spotkania organizowanego przez szkołę. Nikt
        oficjalnie do urzędu miejskiego, ani do prezydenta nie zwrócił się z
        informacją o jakimkolwiek problemie, który miałby zaistnieć w
        szkole, czy o wyjaśnienie sytuacji".

        Z pisma wynika, że aby spotkać się z prezydentem, Tarik Mohamed
        powinien napisać oficjalne pismo. Skoro pisma nie ma, to znaczy że
        nikt się o spotkanie nie zwracał. Reasumując, sprawy też nie ma.

        - Pracuję w branży turystycznej. Mam przyjaciół wśród Polaków,
        Żydów, Amerykanów. Nigdy nie spotkałem się z ich strony z wrogością,
        ani uwagami dotyczącymi mojego pochodzenia. Sam szanuję innych ludzi
        i tego samego oczekuję wobec siebie i mojej rodziny - mówi Mohamed.

        W Będzinie mieszka od kilkunastu lat. Założył tu rodzinę.

        - To co wydarzyło się w Będzinie jest przykładem na typowe
        zachowanie ludzi, którzy nie rozumieją, że Polska się zmieniła.
        Stała się krajem wielokulturowym, w którym należy szanować inny
        sposób widzenia świata, na równi z naszym. I nie chodzi o poprawność
        polityczną ale zwykłą przyzwoitość. Tu nie ma co udawać, że nie ma
        problemu. Bez przeprosin się nie obędzie, bez względu na to, jak
        bardzo władze miasta i szkoły będą próbowały bagatelizować sprawę -
        uważa socjolog prof. Jacek Wódz z Uniwersytetu Śląskiego
    • aisza5 Koncert grupy Haivrit 10-05 o 20,00 W-wa 10.05.09, 12:43
      Koncert grupy Haivrit
      2009-05-10 @ 20:00
      Haivrit to młody zespół z Tel Avivu, łączący w swojej muzyce
      brzmienia rockowe, popowe i alternatywne, w skład którego wchodzą:
      Eran Peretz, Oron Cherry, Gil Weinstock, Yossi Shahino, Elem Shalit.
      Koncert odbywa się z okazji 61. Urodzin Izraela.


      Organizatorami koncertu są: Fundacja Kibbutz Sztuki, Muzeum Historii
      Żydów Polskich, Ambasada Izraela w Warszawie i klub Powiększenie.

      Wstęp wolny.
      Powiększenie
      ul. Nowy Świat 27

      www.myspace.com/haivrit
    • aisza5 Wykład 'Mniejszości w Izraelu' UW 28maj 17.05.09, 13:21
      Wykład 'Mniejszości w Izraelu'
      2009-05-28 @ 18:20

      Izrael często określa się jako państwo żydowskie. Ale 23 % jego
      ludności nie jest Żydami. Druzowie, Ormianie, Beduini, arabscy
      muzułmanie i chrześcijanie to niektóre z grup mniejszościowych,
      które współtworzą izraelskie społeczeństwo. Każda z tych grup jest
      wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju.

      Wykład dr Rachel Korazim oferuje wprowadzenie do wiedzy o
      nieżydowskich mieszkańcach Izraela. Przyjrzymy się ich tradycjom,
      strukturze społecznej, wpływowi, jaki wywierają na izraelskie
      społeczeństwo a także delikatnym niekiedy relacjom między nimi a
      ludnością żydowską. To wykład wprowadzający do planowanego w
      przyszłości kursu nauczania na odległość.

      Wykład tłumaczony na język polski.


      Uniwersytet Warszawski
      Wydział Orientalistyczny
      ul. Krakowskie Przedmieście 26/28
      sala Schayera, 1 piętro

      www.schorr.edu.pl/new
    • aisza5 dziś w "Klubie Trójki" Jerzy Sosnowski z M.Sahlym 18.06.09, 21:11
      www.polskieradio.pl/trojka/klub/?d=200906182100
      Czy Palestyńczyk i Żyd skazani są na wzajemną nienawiść?
      Czwartek, 18 czerwca 2009Przyznanie się przed odlotem z lotniska Ben
      Guriona pod Tel-Awiwem, że podczas pobytu w Izraelu odwiedziło się
      Autonomię Palestyńską, może skutkować rewizją osobistą i starannym
      przesłuchaniem. Czy ktoś panu czegoś nie podarował...? Prezent mógł
      być bombą - ta obawa nie jest zupełnie bezpodstawna. Z drugiej
      strony: mieszkańcy terytoriów okupowanych bez skrępowania porównują
      armię izraelską do wojsk Hitlera, opowiadają o jej okrucieństwie.

      Czy konflikt izraelsko-palestyński może kiedyś zakończyć się
      kompromisem? Czy Palestyńczyk i Żyd skazani są na wzajemną
      nienawiść?

      O tym dziś w "Klubie Trójki" Jerzy Sosnowski rozmawiał będzie z
      Magedem Sahlym, mieszkającym od lat w Polsce dziennikarzem
      palestyńskim, i Konstantym Gebertem (Dawidem Warszawskim), polskim
      publicystą pochodzenia żydowskiego.


    • aisza5 Minaret. Spotkanie wokół projektu publicznego 24-6 23.06.09, 12:12
      Minaret. Spotkanie wokół projektu publicznego Joanny Rajkowskiej -
      Poznań, 24.06
      Mariusz Marszewski
      Spotkanie będzie prezentacją projektu opracowanego przez Joannę
      Rajkowską w wyniku jej rezydencji, która odbywała się w październiku
      2008 r. na zaproszenie Prezydenta Miasta Poznania.



      Minaret zakłada wizualną interwencję w przestrzeń rozciągającą się
      między byłą synagogą znajdującą się na rogu ulic Wronieckiej i
      Stawnej (obecnie pływalnia) a katedrą na Ostrowie Tumskim. Projekt
      zmieni w ten sposób horyzont miasta, poszerzając jego wizualną i
      kulturową perspektywę. Według artystki 'Minaret' to
      rodzaj 'powidoku', trochę jak palma w Alejach Jerozolimskich.



      Dyskusję poprowadzi Joanna Wowrzeczka – Warczok, doktor socjologii,
      malarka, galerzystka, pedagog w Zakładzie Teorii Sztuki i Dydaktyki
      Artystycznej Wydziału Artystyczno-Pedagogicznego w Cieszynie,
      współtworząca Klub Krytyki Politycznej na Śląsku, a udział w niej
      wezmą:


      Joanna Rajkowska, artystka, autorka wielu projektów w przestrzeni
      publicznej, laureatka Paszportu 'Polityki',


      Dorota Grobelna, kuratorka projektu, historyczka kultury,
      koordynatorka wielu projektów publicznych,


      Grzegorz Piątek, krytyk architektury, współautor polskiego pawilonu
      Hotel Polonia nagrodzonego Złotym Lwem na Międzynarodowym Biennale
      Architektury w Wenecji,


      Kaja Pawełek, kuratorka, historyczka sztuki, kuratorka realizacji
      publicznej Dotleniacza Joanny Rajkowskiej, autorka tekstów o sztuce
      i architekturze wspołczesnej.


      Zaproszenie do udziału w spotkaniu skierowano również do
      przedstawicieli Urzędu Miasta, Stowarzyszenia Coexist, Ligi
      Muzułmańskiej oraz Gminy Żydowskiej.



      Spotkanie przygotowuje FT Malta przy współpracy Krytyki Politycznej.

      24 czerwca, godz. 17.oo
      Galeria Miejska Arsenał (I piętro)
      w ramach cyklu dyskusji MFT Malta

      www.arabia.pl/content/view/292404/155/
    • aisza5 W TVP1 Na własne oczy -Most ponad Wadi 7-01 o 1.00 06.07.09, 22:04
      NA WŁASNE OCZY - MOST PONAD WADI
      (BRIDGE OVER THE WADI)
      Dzisiaj w nocy na TVP 1!!!!!!!!

      Film dokumentalny, 53 min, Izrael, 2006
      Reżyseria: Tomer Heymann, Barak Heymann

      W środkowym Izraelu, w rejonie Wadi Ara, udało się coś, czego od
      dziesięcioleci nie potrafią osiągnąć
      światowi politycy: żyją tam obok siebie żydowscy i arabscy obywatele
      tego kraju, którzy po dziesięcioleciach
      wzajemnych animozji postanowili założyć pierwszą dwunarodową i
      dwujęzyczną szkołę dla swoich dzieci.
      Co prawda, obie strony były pełne obaw, czy pomysł się sprawdzi w
      praktyce, ale w końcu szkoła ruszyła.
      Dzieci uczą się tam nawzajem swoich języków, poznają obyczaje i
      religię drugiej strony, uczą się tolerancji
      i otwartości. Niektórych rodziców to cieszy, inni niepokoją się
      jednak, że ich dzieci stracą poczucie tożsamości,
      szacunek dla tradycji przodków. Wśród żydowskich rodziców, którzy
      posłali swoje dzieci do tej szkoły, większość
      jest bezwyznaniowa. Może dlatego łatwiej im zaakceptować fakt, że
      ich dzieci czytają Koran i modlą się na
      dywanikach, choć nawet oni nie są pewni, czy w przyszłości nie będą
      miały z tego powodu jakichś problemów.
      Niestety, dzieci odmiennych narodowości rzadko odwiedzają się
      wzajemnie w domach. Szczególne
      obostrzenia dotyczą arabskich dziewczynek. Z chwilą, gdy kończą pięć
      lat, nie wolno im bywać u kolegów,
      a gdy są starsze - nie wolno im się zakochać, ani nawet mówić o
      swoich uczuciach. Muzułmańscy ojcowie
      tego nie akceptują.
      Docierające do Wadi Ara wieści o arabskich zamachach
      terrorystycznych i izraelskich odwetach zawsze
      podgrzewają nastroje, wywołują dyskusje nad sensem takich
      integracyjnych projektów jak szkoła w Wadi Ara.
      Żydowscy rodzice czasem zastanawiają się, czy przypadkiem arabscy
      uczniowie nie staną się później ich
      zabójcami. Wzajemnych relacji nie ułatwia też trudna i bolesna
      historia Palestyńczyków i Żydów. W kalendarzu
      sąsiadują ze sobą żydowski Dzień Niepodległości i Dzień Pamięci z
      arabskim Dniem Katastrofy. To, co dla
      jednych było triumfem, dla innych stało się dramatem. Takie
      uroczystości trudno obchodzić wspólnie nawet
      tam, gdzie podejmuje się próby integracji.
      Nauczyciele szkoły w Wadi Ara starają się wyjaśniać uczniom
      zawiłości wspólnej historii, przedstawiają
      racje każdej ze stron. Nikogo tu nie dziwi temat wypracowania "Czy
      Izrael ma prawo istnieć?" albo "List do tych,
      którzy odpowiadają za konfiskatę arabskiej ziemi". Młodzi ludzie
      kształceni w takiej szkole mają znacznie większe
      szanse na pokojowe współistnienie na tym skrawku ziemi, do której
      obie strony konfliktu roszczą pretensje,
      niż ci, których wychowywano w nienawiści do przeciwnika. W drugim
      roku istnienia szkoły w Wadi Ara
      zarejestrowano w niej dwukrotnie więcej dzieci i liczba klas się
      podwoiła. To dobry znak na przyszłość.


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------
      Na własne oczy - Most ponad Wadi
    • aisza5 WARSZAWA STOLICĄ KULTUR 30-08 od 13,00 02.08.09, 12:26
      kontynent-warszawa.pl/content-1-wydarzenia-3446-warszawa_stolica_kultur__wielokulturowe_warszawskie_street_party_2009
      .htm

      WARSZAWA STOLICĄ KULTUR: Wielokulturowe Warszawskie Street Party
      2009
      2009-08-30 @ 13:00
      Wielokulturowe Warszawskie Street Party to festiwal uliczny
      wszystkich mieszkańców Warszawy, których różnorodne pochodzenie
      składa się na barwną mozaikę kulturową, często niedostrzeganą czy
      niedocenianą w codziennym pośpiechu. Jego celem jest promocja
      wielokulturowości poprzez wspólną, radosną zabawę. Tegorocznym
      motywem przewodnim festiwalu jest: 'Warszawa stolicą kultur'.

      Założeniem festiwalu jest prezentacja - poprzez sztukę, zwłaszcza
      muzykę i taniec - kultur mniejszości narodowych i etnicznych oraz
      społeczności imigranckich obecnych w Warszawie oraz aktywnie
      uczestniczących w tworzeniu jej wielokulturowego bogactwa. Jedną z
      głównych wartości tego wydarzenia jest fakt, że w jego przygotowanie
      zaangażowanych jest wiele organizacji i instytucji promujących
      kultury społeczności mniejszościowych i imigranckich oraz osoby
      bezpośrednio się z nich wywodzące, chcące zaprezentować swoje
      tradycje szerokiej publiczności.

      Chcemy, aby Street Party stało się wizytówką Warszawy - podobnie jak
      Karnawał w Rio de Janeiro czy Notting Hill Carnival w Londynie.
      Niezwykłe zainteresowanie, jakim cieszyło się Street Party w dwóch
      poprzednich latach (edycje 2007 i 2008), przekonało nas, jak otwarci
      na różnorodność kulturową są warszawiacy i jak ważna jest
      organizacja kolejnych edycji wydarzenia.

      Na tegoroczny program festiwalu złoży się nie tylko wydarzenie
      główne (wielokulturowa parada oraz miasteczko 30 sierpnia), ale
      także wydarzenia towarzyszące – m.in. warsztaty robienia strojów i
      masek karnawałowych oraz Before Street Party z koncertem Djolof-Man
      i imprezą klubową w afrykańskich rytmach (27 sierpnia w klubie
      Harenda).

      Samo wydarzenie główne – parada oraz miasteczko odbędą się w
      ostatanią niedzielę sierpnia. To właśnie 30 sierpnia wielokulturowa,
      barwna parada przejdzie od Placu Bankowego do miasteczka
      wielokulturowego zbudowanego w tym dniu na przestrzeni Krakowskiego
      Przedmieścia. Na terenie miasteczka będzie można m.in. wziąć udział
      w warsztatach tanecznych i językowych, poznać sztukę z różnych
      zakątków świata, skosztować etnicznych potraw, zrobić hennę,
      pomalować ciało w etniczne wzory. W trakcie festiwalu swoje kultury
      zaprezentują m.in. społeczności afrykańskie, arabskie,
      latynoamerykańskie, kaukaskie, społeczność indyjska, wietnamska,
      żydowska, ukraińska.

      Ponadto, specjalnie z myślą o najmłodszych uczestnikach przygotowana
      zostanie specjalna strefa zabaw dla dzieci, w której będą mogły
      wziąć w warsztatach muzycznych, tanecznych, zajęciach językowych i
      plastycznych, a także poznać gry pochodzące z różnych kultur.

      Zapraszamy także do tworzenia własnych przebrań inspirowanych
      różnymi kulturami – w trakcie festiwalu odbędzie się Konkurs na
      tytuł Króla i Królowej Parady – najciekawiej przebrane osoby
      otrzymają nagrody!

      Przed samym konkursem zostaną zorganizowane warsztaty, w ramach
      których będzie nauczyć się robić maski oraz dekorować tkaniny.
      Zajęcia poprowadzi wszechstronny litewski artysta i plastyk Linas
      Domarackas. Podczas warsztatów można będzie przygotować stroje do
      konkursu, który 30 sierpnia w miasteczku wielokulturowym poprowadzi
      Catherine Kasima Kanda.

      Niech wspólna zabawa w sercu Warszawy połączy w tańcu i przy
      dźwiękach muzyki ludzi ciekawych świata, zafascynowanych jego
      różnorodnością, chcących go poznawać także dzięki rozrywce.


      Więcej informacji:
      www.kontynent.waw.pl/streetparty
    • aisza5 50 tys. protestujących przeciwko równouprawnieniu 22.08.09, 20:27
      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/50-tys-protestujacych-przeciwko-rownouprawnieniu,1356681
      50 tys. protestujących przeciwko równouprawnieniu


      Ok. 50 tys. ludzi zebrało się w stolicy Mali, Bamako, na mityngu
      zorganizowanym przez najwyższą radę islamską, żeby zademonstrować
      sprzeciw wobec nowego kodeksu rodzinnego, zrównującego kobiety i
      mężczyzn.

      Zorganizowana na największym stołecznym stadionie impreza przebiegła
      spokojnie. Na przyniesionych przez manifestantów transparentach
      można było przeczytać: "Nie dla kodeksu, który dzieli
      Malijczyków", "Kobieta jest kobietą, a mężczyzna mężczyzną"
      i "Zachodnia cywilizacja to grzech".

      W spotkaniu uczestniczyło wiele kobiet w islamskich zasłonach.
      Religijne śpiewy były regularnie przerywane przez animatora, któremu
      na hasło "Szanujcie Boga" zebrani odpowiadali "Allah jest wielki".

      Kodeks, który m.in. zastępuje wyrażenie "władza ojcowska"
      pojęciem "władzy rodzicielskiej" i podnosi do 18 lat minimalny wiek
      do zawarcia małżeństwa, został na początku sierpnia przyjęty przez
      Zgromadzenie Narodowe; brakuje jeszcze zatwierdzenia przez
      prezydenta.

      Z tego powodu przewodniczący najwyższej rady islamskiej imam Mamud
      Diko wezwał, aby prezydent Amadou Toumani Toure nie zatwierdzał
      kodeksu dla "zachowania pokoju w naszym kraju
    • aisza5 Floryda między muzułmanami i chrześcijanami- GW 08.09.09, 08:21
      wyborcza.pl/1,75248,7010115,Floryda_miedzy_muzulmanami_i_chrzescijanami.html
      Floryda między muzułmanami i chrześcijanami
      Marta Kazimierczyk

      Nastoletnia muzułmanka, która przyjęła chrześcijaństwo, uciekła z
      domu do kontrowersyjnego pastora, bo boi się, że zabiją ją rodzice.

      Oni kochają Boga bardziej niż mnie, dlatego muszą mnie zabić. Jeśli
      tam wrócę, umrę w ciągu tygodnia! - szlocha 17-letnia Fatima Rifka
      Bary, drobna brunetka w białej sukience ze srebrnym krzyżykiem na
      szyi.

      Tuli się do wysokiego mężczyzny w garniturze. To pastor Blake Lorenz
      z konserwatywnego ewangelickiego kościoła Global Revolution z
      Florydy. To do niego i jego żony przyjechała Fatima, która półtora
      miesiąca temu uciekła z domu w Columbus w Ohio. Dopiero trzy
      tygodnie później pastorostwo powiadomili policję, że poszukiwana
      dziewczynka jest u nich.

      Fatima opowiada, że poznała ich za pośrednictwem portalu
      społecznościowego Facebook, gdzie kontaktowała się z przyjaciółmi
      chrześcijanami. Wychowana w muzułmańskiej rodzinie ze Sri Lanki
      Fatima przyjęła chrześcijaństwo cztery lata temu, ale - jak
      twierdzi - wcześniej udawało jej się ukrywać nową wiarę przed
      rodziną. - Chowałam Biblię, ukradkiem wymykałam się na msze -
      opowiada dziennikarzom.

      W 2007 r. rodzice znaleźli w jej pokoju chrześcijańskie książki.
      Zrobili jej awanturę i nadal słali ją do meczetu. - Ale najgorsze
      zaczęło się, kiedy ojciec zaczął dostawać maile i telefony z
      lokalnego centrum muzułmańskiego - opowiada. - Naciskali na niego,
      by jak najszybciej rozwiązał tę sprawę.

      Tuż przed ucieczką ojciec znalazł u Fatimy Biblię. - Wściekł się,
      zaczął krzyczeć, że jeśli mam w sercu Jezusa, to jestem dla niego
      martwa, a matka groziła, że odeśle mnie na Sri Lankę, gdzie zamkną
      mnie w domu wariatów - opowiada.

      Sprawa Fatimy to duży kłopot dla władz Florydy. Zgodnie z prawem
      nieletnia powinna wrócić do rodziców. Jednak najpierw trzeba
      sprawdzić, czy faktycznie grozi jej niebezpieczeństwo. 21 sierpnia
      florydzki sąd dla nieletnich zdecydował, że do czasu wyjaśnienia
      sprawy Fatima nie powinna wracać do domu. Jednak zamiast u pastora
      umieszczono ją w domu dziecka.

      Rodzice dziewczynki są oburzeni. - To wszystko stek bzdur, nigdy nie
      skrzywdzilibyśmy naszego dziecka, kochamy ją, niech sobie wierzy, w
      co chce, tylko niech wraca do domu - przekonuje jej ojciec Muhammad
      Bary. Rodzice twierdzą, że ich córka trafiła do sekty, która
      namówiła ją do ucieczki z domu i do rzucenia na nich oskarżeń.
      Rzeczywiście, dziewczynka w obecności pastora powtarza bez końca
      słowa: - Chcę być wolna, żeby móc głosić imię Chrystusa, mojego pana.

      Pastor Lorenz znany jest z kontrowersyjnych poglądów. - Konflikt
      między islamem a chrześcijaństwem, między złem i dobrem, będzie
      narastał - przekonuje. - To ostatnie dni, zbliża się czas końca -
      twierdzi.

      Rodzicom wierzą policjanci z Columbus. - Ci ludzie to nie fanatycy.
      Mohamed Bary wygląda na zatroskanego ojca, a nie oszalałego
      mściciela - tłumaczą. Także prawnik rodziców nie wierzy w ich złe
      zamiary: - Oczywiście, że nie byli zadowoleni, kiedy dowiedzieli
      się, że córka odrzuca ich wiarę, którzy rodzice by się z tego
      cieszyli? Ale to nie znaczy, że chcą ją zabić! Ci ludzie wychowują
      dzieci w zachodnim stylu, przecież Fatima jest cheerleaderką! -
      przekonuje.



      Read more:
      wyborcza.pl/1,75248,7010115,Floryda_miedzy_muzulmanami_i_chrzescijanami.html#ixzz0QUeaAkY5
    • aisza5 Seminarium Wielokulturowe - 24/09, Warszawa 23.09.09, 10:19
      Seminarium Wielokulturowe - 24/09, Warszawa
      Maria Wiktoria Polońska

      Fundacja Sztuki Arteria serdecznie zaprasza na pierwsze z cyklu
      Seminarium Wielokulturowe 24 września 2009 r. o godz. 18
      InfoQultura, Pl. Konstytucji 4. Wykład pt. „Integracja imigrantów –
      kto jej potrzebuje i jak powinna wyglądać?” wygłosi mgr Mirosław
      Bieniecki, socjolog, badacz Instytutu Spraw Publicznych.

      Fundacja Sztuki Arteria od pięciu lat aktywnie angażuje się w
      działania na rzecz społeczności wietnamskiej mieszkającej w Polsce.
      Projekty takie, jak „Podróż do Azji” czy „Wiet Nam Gra”,
      wykorzystując kreatywne techniki animacji, wyznaczyły nowe standardy
      pracy społecznej na pograniczu kultur.



      W 2008 roku, podczas 2. Festiwalu Filmów Wietnamskich „Kino w pięciu
      smakach”, poza specjalnymi pokazami filmów polskich z tłumaczeniem
      wietnamskim, zorganizowaliśmy konferencję oraz cykl szkoleń
      p.t. „Wielokulturowa klasa. Dzieci i młodzież wietnamska w polskim
      systemie edukacji”. Projekt ten cieszył się dużym zainteresowaniem
      wśród nauczycieli i innych osób, które zaangażowane są w
      międzykulturowe relacje. Podczas ewaluacji panelu edukacyjnego, jego
      uczestnicy wyrazili chęć rozwijania swojej wiedzy – i to nie tylko o
      społeczności wietnamskiej w Polsce, ale również o innych
      mniejszościach narodowych i etnicznych.



      Od września, przy współpracy z Biurem Edukacji oraz Biurem Kultury
      Urzędu M. St. Warszawy, rozpoczynamy cykl comiesięcznych spotkań z
      wielokulturowością — Seminaria Wielokulturowe. Mają one na celu
      rozwijanie umiejętności dostrzegania odmienności oraz zdolności do
      efektywnego działania na styku kultur. Poza tematyką związaną z
      odmiennością kulturową, w programie seminariów znalazły się również
      prezentacje politycznych strategii akulturacyjnych wobec migrantów w
      krajach takich jak Francja, Wielka Brytania i Australia. Perspektywa
      ta ma umożliwić refleksję zarówno nad samym procesem akulturacji
      migrantów, jak również nad tym, jakim wyzwaniem dla społeczeństwa
      przyjmującego jest to zjawisko.



      Seminaria zostaną przeprowadzone w formie wykładu, warsztatu lub
      prezentacji multimedialnej. Wśród prowadzących znajdą się między
      innymi:



      - mgr Mirosław Bieniecki – socjolog, wykładowca SWPS, specjalista
      ds. integracji Caritas Polska, badacz Instytutu Spraw Publicznych,
      autor książki „Integracja cudzoziemców w Polsce. Wybrane aspekty”;

      - prof. Janusz Danecki – profesor Uniwersytetu Warszawskiego,
      dziekan Wydziału Filologicznego SWPS, kierownik Centrum
      Bliskowschodniego SWPS, specjalizujący się w języku arabskim,
      kulturze arabskiej oraz w problemach politycznych świata arabskiego
      i muzułmańskiego;

      - dr Ewa Dąbrowa – wykładowca na Akademii Pedagogiki Specjalnej im.
      Marii Grzegorzewskiej, specjalizuje się w edukacji międzykulturowej
      i wielokulturowej;

      - dr Ewa Grabowska - anglista, psycholog międzykulturowy, trener
      warsztatu psychologicznego, specjalistka w zakresie pracy metodą
      dramy;

      - mgr Tomasz Skowroński – sinolog, konsul RP w Pekinie w latach 1999-
      2004, wykładowca Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.



      Seminaria wielokulturowe będą okazją do integracji praktyków
      wielokulturowości (m.in. nauczycieli i pedagogów uczących dzieci
      odmiennej narodowości) oraz jej teoretyków (m.in. psychologów,
      socjologów). Środowisko to będzie przygotowane do podjęcia działań
      na rzecz zmian w polskim systemie edukacji oraz promowania idei
      wielokulturowości wśród społeczności lokalnych.



      Nieformalna atmosfera spotkań będzie sprzyjać swobodnej dyskusji
      między specjalistami prowadzącymi prelekcje, a osobami bezpośrednio
      zaangażowanymi w integrację polskiego społeczeństwa z
      przedstawicielami innych kultur. Połączenie wiedzy i doświadczenia
      przyczyni się do stworzenia nowoczesnych narzędzi do społeczno –
      edukacyjnej pracy zawodowej w środowisku wielokulturowym.



      Seminaria Wielokulturowe w 2009 roku(InfoQultura, Pl. Konstytucji
      4, Warszawa):

      24.09.2009 czwartek, godz. 18

      21.10.2009 środa, godz. 18

      26.11.2009 czwartek, godz. 18

      17.12.2009 czwartek, godz. 18



      Zapraszamy do wzięcia udziału w projekcie wszystkich
      zainteresowanych pogłębieniem swojej wiedzy i świadomości społecznej
      na temat obecności przedstawicieli innych kultur w Polsce oraz
      współdziałaniem na rzecz wielokulturowości.



      Maria Wiktoria Polońska - koordynator projektu,
      wiktoria@arteria.art.plTen adres e-mail jest chroniony przed
      spamerami, musisz mieć włączony Javascript by go zobaczyć tel. 692
      918 833



    • aisza5 Muzułmanie nie chcą grać z gejami 07.10.09, 10:57
      fakty.interia.pl/ciekawostki/news/muzulmanie-nie-chca-grac-z-gejami,1378838

      Muzułmanie nie chcą grać z gejami

      Drużyna piłkarska regionu paryskiego, złożona z praktykujących
      muzułmanów, odmówiła gry "ze względów zasadniczych" z zespołem
      homoseksualistów. Przedstawiciel rywali zapowiedział skargę do władz
      futbolu.

      Zespół Creteil Bebel miał grać w niedzielę z drużyną o nazwie Paris
      Foot Gay (GFH). Obie drużyny występują w lidze sportów
      rekreacyjnych. Dzień przed meczem GFH dostał e-mail od rywala, w
      którym zawiadamiano, że "po zapoznaniu się z waszą nazwą i zgodnie z
      naszymi zasadami, nie możemny z wami grać". "Nasze przekonania są
      dla nas znacznie ważniejsze niż zasady gry w futbol. Przepraszamy,
      ale nie możemy grać" - napisano w elektronicznym liście Creteil
      Bebel.

      Prezes i założyciel stowarzyszenia Gay Paris Team Pascal Brethes
      oznajmił, że nosi się z zamiarem złożenia skargi do władz futbolu na
      homofobiczne postępowanie Creteil Bebel. Zwróci się także do
      Stowarzyszenia S.O.S. Racism o interwencje. Podkreślił, że GFH jest
      otwarty dla heteroseksualistów, dla czarnoskórych, białych i ludzi
      różnych wyznań.

      Pytany przez dziennikarza regionalnego radia "France Blue" szef
      Creteil Bebel potwierdził stanowisko klubu i powtórzył, że mimo
      wszystko "muzułmanie nie mają prawa grać z GFH ze względu na
      przywiązanie do zasad swej wiary". Przeprosił, jeśli ktoś poczuł się
      urażony lub obrażony.
    • aisza5 "Dzisiaj mamy hummus. Czas na rozmowy pokojowe" 08.01.10, 14:16
      wiadomosci.onet.pl/2107738,12,dzisiaj_mamy_hummus_czas_na_rozmowy_pokojowe,item.html

      "Dzisiaj mamy hummus. Czas na rozmowy pokojowe"


      Izrael objął prowadzenie w nowej rywalizacji na Bliskim Wschodzie,
      tym razem kulinarnej: ustanowił światowy rekord w przygotowaniu
      największej porcji hummusu. Osiągnięcie potwierdził arbiter Księgi
      rekordów Guinnessa.

      Jak podaje agencja Associated Press, kucharze z miejscowości Abu
      Ghosz niedaleko Jerozolimy przygotowali ponad 4 tysiące kilogramów
      pasty z ciecierzycy, sezamu i oliwy. To prawie dwa razy tyle, ile
      sporządzili w październiku kucharze z Libanu, ustanawiając poprzedni
      rekord. Mieszkańcy Abu Ghosz - Arabowie jak i Żydzi - świętowali
      wspólnie przy wtórze muzyki swój rekordowy hummus.
      W październiku organizatorzy konkursu w Libanie podkreślali, że chcą
      dzięki niemu przypomnieć o libańskim rodowodzie potrawy, przejętej -
      jak twierdzili - przez Izrael. Inicjator konkursu w Abu Ghosz,
      palestyński restaurator Dżawdat Ibrahim mówi po prostu: "rywalizacja
      to zdrowa rzecz". - Dzisiaj mamy hummus. Mam nadzieję, że będziemy
      mieli rozmowy pokojowe - dodaje."


      Trzymam kciuki za takie rywalizacje!
    • aisza5 PARADA RÓWNOŚCI 17-07 o 13,00 PLAC BANKOWY W_WA! 10.07.10, 12:09
      www.europride2010.eu/?dzial=23&id=77&u=1&lg=1
      "Drodzy Przyjaciele i Przyjaciółki,
      W roku 2010 mamy specjalną okazję i przywilej organizować EuroPride
      w Warszawie. Po raz pierwszy w Polsce i pierwszy raz w Europie
      Wschodniej.

      Polska ma za sobą ponad tysiąc lat barwnej historii i
      niekwestionowane miejsce w europejskiej kulturze. Nasze położenie
      między Wschodem a Zachodem zawsze zmuszało nas do walki o wolność
      i niezależność. Nierozłącznym elementem tej historii zawsze były
      również lesbijki, geje i osoby transseksualne.

      Dziś Polska jest wolnym krajem, wyzwolonym z komunistycznej
      dominacji, członkiem Unii Europejskiej, w którym zachodzą dynamiczne
      zmiany ekonomiczno-społeczne.

      Polska jest częścią europejskiej tradycji walki o prawa człowieka i
      obywatela. To tutaj narodziła się Solidarność, nie tylko jako
      związek zawodowy, który pomógł obalić komunizm, ale także jako ruch
      społeczny, którego idee są nadal aktualne w XXI wieku. Przez swoją
      historię, Polska jest trwale wpisana w tradycję walki o prawa
      człowieka - także w kontekście walki z zakazami parad i wolności dla
      środowiska LGBT.

      Pierwsza w Polsce pikieta odbyła się w Walentynki 1993 roku, kiedy
      kilkanaście osób manifestowało pod Kolumną Zygmunta w Warszawie
      swoje prawodo miłości. Pięć lat później w tym samym miejscu trzech
      gejów z zasłoniętymi twarzami trzymało kartki z nazwami zawodów (np.
      dziennikarz czy menadżer). Takie były początki. Nikt wtedy nie
      przypuszczał, że wielkie, wielotysięczne święto gejów i lesbijek
      może mieć miejsce w Warszawie.

      3 lata po tym wydarzeniu, 1 maja 2001, 300 osób przeszło ulicami
      Warszawy w pierwszej prawdziwej paradzie. Mieliśmy tylko jedną
      tęczową flagę, a całe wydarzenie trwało dosyć krótko i było
      organizowane na szybko i spontanicznie. Takie były początki. Od tego
      czasu polscy geje i lesbijki co roku maszerują stołecznymi ulicami
      aby zademonstrować swoją obecność w społeczeństwie.

      Parada i towarzyszące jej wydarzenia później przerodziły się w
      Festiwal Kultury Queer. W 2002 roku maszerowało już 1000 osób;
      dzięki wsparciu licznych zagranicznych organizacji LGBT parada
      ciągle rosła, wskutek czego w 2003 brało w niej udział już ponad
      4000 ludzi. Od tego czasu na warszawskiej paradzie co roku przybywa
      gości z zagranicy i innych polskich miast.

      Niestety nasz marsz ku wolności, przerwany został brutalnie przez
      ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, który w 2004 roku
      nie wydał pozwolenia na paradę, uzasadniając to m.in. „ochroną
      moralności i uczuć religijnych mieszkańców”. Pomimo protestów zakazu
      nie cofnięto. Zamiast parady odbył się wiec pod Ratuszem, który
      zgromadził 2000 osób.

      Rok później prezydent Warszawy wydaje ponowny zakaz Parady Równości.
      W swoich wypowiedziach oprócz oficjalnego powodu zakazu jakimi były
      względy bezpieczeństwa mówi, że parada będzie
      promować „homoseksualny styl życia”, a on jest temu przeciwny. W
      odpowiedzi na ten zakaz 11 czerwca 2005 ponad 5000 ludzi wychodzi na
      ulice i paraduje w wesołej, choć nielegalnej Paradzie Równości.

      Po tych wydarzeniach, organizatorzy składają skargę do Europejskiego
      Trybunału Praw człowieka w Strasburgu domagając się od Polski
      uznania prawa do wolności zgromadzeń oraz poszanowania praw
      podstawowych. 3 maja 2007 roku Trybunał orzekł, że Lech Kaczyński,
      prezydent Polski, zakazując Parad Równości złamał Europejską
      Konwencję Praw Człowieka aż w 3 artykułach.

      Od tej pory każda Parada musi być już legalna i odbywa się z
      sukcesem każdego roku. Podczas Dni Równości w Warszawie odbywa się
      wiele imprez, między innymi festiwal filmowy, konferencje naukowe,
      koncerty, wystawy, oraz fora polityczne i biznesowe.

      Podczas EuroPride 2010 chcemy kontynuować tradycję Christopher
      Street Day zgodnie z naszym motto:WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, TOLERANCJA,
      pokazując krajom nadal borykającym się z homofobią, że nie ma rzeczy
      niemożliwych. A poza tym zamierzamy się oczywiście również świetnie
      bawić.

      Dzięki swojemu położeniu, Warszawa jest doskonałą bazą wypadową na
      wszelkiego rodzaju wycieczki, czy to na bałtyckie plaże, czy nad
      mazurskie jeziora lub w Tatry. Zachęcamy wszystkich uczestników
      EuroPride do korzystania z możliwości zwiedzenia różnych zakątków
      Polski podczas naszej imprezy.

      EuroPride 2010 będzie naszym wielkim świętem, na którym gościć będą
      tysiące osób z kraju i z zagranicy. Będzie to kilkunastodniowy
      festiwal łączący w sobie wydarzenia ze świata filmu, teatru, nauki,
      sportu, sztuki. Będzie również okazją do dobrej zabawy.

      Zapraszamy więc na EuroPride 2010 w lipcu do Warszawy."
      www.europride2010.eu/?go=wylaczrekl&u=1&lg=1
    • aisza5 „We’re here, we’re queer“ 15.07.10, 13:24

      www.kampania-palestyna.pl/index.php/2010/07/13/warszawa-mir-zaynen-do-jestesmy-tu/
      Na ulicach centrum Warszawy pojawił się tęczowy napis w jidisz: Mir
      zaynen do – jesteśmy. Autorki i autorzy malunków napisali:

      ” Wypisaliśmy na ulicach Warszawy fragment hymnu żydowskich
      partyzantów, napisanego przez Hersza Glika w jidisz, w wileńskim
      getcie w 1943 r. Hymn głosi: „Mir zaynen do” – „jesteśmy“, żydowski
      opór istnieje. Podobnie brzmi hasło gejów i lesbijek: „We’re here,
      we’re queer“ – „jesteśmy tu, jesteśmy queer“. Warszawa przygotowuje
      się na celebrację Europride 2010, my chcemy przypomnieć, że
      deklaracja dumy lesbijskiej i gejowskiej to znacznie więcej niż
      kapitalistyczne święto, Europa to znacznie więcej… Przypominamy
      ruchy oporu, które wpłynęły i nadal wpływają na losy Europy.
      Przypominamy brutalnie przerwaną historię Żydów i innych
      mniejszości. Kulturowe obrazy gejów i Żydów zdobywają popularność na
      europejskim rynku. Są używane jako symbole różnorodności. Symbole te
      przesłaniają współczesne opresje, których doświadcza wielu ludzi w
      Europie, a także ci, którzy są z Europy wykluczeni. Pamiętamy o
      prześladowaniach europejskich Żydów, dlatego wyrażamy solidarność z
      okupowaną Palestyną, która także stała się ofiarą problematycznej
      historii Europy. Wszystkim, którzy chcieliby wymazać naszą historię
      i zagrozić naszej przyszłości mówimy: jesteśmy tu. Jako Żydówki i
      Żydzi, jako queer, jako uczestniczki i uczestnicy globalnego ruchu
      na rzecz sprawiedliwości i zmiany społecznej”
      Lipiec 2010
    • aisza5 Jeśli jesteś Arabem, to jesteś też gwałcicielem 24.07.10, 12:02

      Jeśli jesteś Arabem, to jesteś też gwałcicielem

      Izraelski Arab spędzi półtora roku w więzieniu, bo przed seksem z
      Żydówką nie przyznał się, że jest Arabem

      Scenariusz stary jak świat. Najpierw jest niewinny flirt, rozmowa.
      Facet rzuca parę kłamstw, dziewczyna też, bo obojgu chodzi o to
      samo: chcą pójść razem do łóżka - opowiada Adnan Ala Ad-Din, adwokat
      Sabira Kaszura, dla którego taki flirt skończył się 18 miesiącami
      odsiadki.

      Kaszur, 30-letni mąż i ojciec dwójki dzieci, przyznaje, że w 2008 r.
      na ulicy w Jerozolimie poznał Żydówkę, która zagadnęła go, bo
      spodobał się jej jego motocykl. Jeszcze tego samego dnia przespał
      się z nią w pobliskim biurowcu.

      Kobieta twierdzi, że udawał Żyda o imieniu David, w dodatku stanu
      wolnego. Kaszur zaprzecza, tłumaczy, że przedstawił się jej
      jako "Dudu". - Tak nazywają mnie znajomi, nie moja wina, że uznała
      to za zdrobnienie od żydowskiego imienia David - przekonuje. Kiedy
      po wszystkim kobieta dowiedziała się, że spała z Arabem, poszła na
      policję i zgłosiła gwałt.

      Mężczyzna został aresztowany, jednak kiedy śledztwo wykazało, że
      dziewczyna zgodziła się na seks, zarzuty zmieniono z gwałtu
      na "gwałt przez oszustwo". Zgodnie z izraelskim prawem seks, do
      którego doszło z powodu kłamstwa, może być uznany za gwałt.

      Dlatego Kaszur, który ostatnie dwa lata spędził w areszcie domowym,
      w poniedziałek został skazany na półtora roku więzienia. - Gdyby
      ofiara nie sądziła, że oskarżony jest żydowskim kawalerem
      zainteresowanym poważnym związkiem, na pewno nie zgodziłaby się na
      seks - przekonywał w uzasadnieniu wyroku sędzia.

      Kaszur twierdzi, że tak wysoki wyrok w jego sprawie to przejaw
      rasizmu. - Czy gdybym powiedział dziewczynie przed seksem, że jestem
      pilotem albo milionerem, a potem dowiedziałaby się, że to kłamstwo,
      zostałbym oskarżony o gwałt? - pyta.

      Także jego adwokat uważa, że tak surowy wyrok to gruba przesada i
      zapowiada apelację. - Zażądamy najwyżej kary prac społecznych -
      twierdzi.

      Wyrok krytykuje też Leah Samael, prawniczka specjalizująca się w
      prawach człowieka. - Owszem, nasze prawo nakazuje karać za "gwałt
      przez oszustwo", ale jestem przekonana, że gdyby sytuacja była
      odwrotna, gdyby to ortodoksyjny Żyd okłamał kobietę, żeby namówić ją
      do seksu, na pewno nie trafiłby pod sąd - przekonuje.

      Wtóruje jej Elkana Laist, prawnik z izraelskiego biura obrońcy
      publicznego. - Teraz za kratki powinien trafić każdy mężczyzna,
      który mówi kobiecie, że ją kocha po to tylko, żeby zaciągnąć ją do
      łóżka - kpi.

      To nie pierwszy wyrok w Izraelu w takiej sprawie. W 2008 r. sąd
      skazał na dziesięć lat więzienia mężczyznę, który namawiał kobiety
      do seksu, wmawiając im, że jest pracownikiem ministerstwa i
      obiecując pomoc w załatwieniu urzędowych spraw.

      Chociaż Arabowie stanowią jedną piątą izraelskiego społeczeństwa,
      miejscowi Żydzi niechętnie patrzą na takie mieszane związki. W
      ubiegłym roku w mieście Petach Tikwa powołano grupę psychologów i
      pracowników społecznych, których zadaniem jest wyszukiwanie
      i "ratowanie" młodych Żydówek randkujących z Arabami.

      Petach Tikwa to nie wyjątek. W całym Izraelu zdarzają się kampanie
      instytucji państwowych, rabinów i prywatnych organizacji, które
      próbują zniechęcić młodych Żydów i Arabów do mieszanych związków.
      Przeprowadzone w 2007 r. badania pokazały, że dla ponad połowy
      Izraelczyków związek z Arabem jest równoznaczny ze zdradą narodową.

      W zeszłym roku mieszkańcy osiedla Pisgat Zeew we wschodniej
      Jerozolimie stworzyli ochotniczy oddział Ogień Judaizmu do
      patrolowania ulic i pilnowania, żeby Arabowie nie podrywali Żydówek.
      Z kolei władze miasta Kiriat Gat dwa lata temu uruchomiły w szkołach
      program, w ramach którego ostrzegały żydowskie dziewczynki przed
      randkami z miejscowymi Beduinami.


      Więcej...
      wyborcza.pl/1,75248,8172210,Jesli_jestes_Arabem__to_jestes_tez_gwalcicielem_oszustem.html?
      utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=2015058#ixzz0uao2b833



      Więcej...
      wyborcza.pl/1,75248,8172210,Jesli_jestes_Arabem__to_jestes_tez_gwalcicielem_oszustem.html?
      utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=2015058#ixzz0uannbw4W

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka