Dodaj do ulubionych

Guantanamo

15.01.09, 12:09
Najmłodszy więzień Guantanamo będzie wolny

Sędzia federalny nakazał zwolnienie mężczyzny, który według adwokata
był najmłodszym więźniem zesłanym do więzienia Guantanamo. Mohammed
el-Gharani został pojmany w Pakistanie gdy miał czternaście lat.
Sędzia uznał, że el-Gharani nie może być uznany za bojownika wrogich
sił, i nakazał amerykańskiej armii "podjęcie wszelkich niezbędnych i
odpowiednich działań dyplomatycznych w celu zwolnienia" mężczyzny z
więzienia w amerykańskiej bazie wojskowej w Guantanamo na Kubie

El-Gharani, który obecnie ma 21 lat, był jednym z najmłodszych
podejrzanych o terroryzm zesłanych do Guantanamo. Został tam
przewieziony w 2002 roku, po tym jak został pojmany przez
Pakistańczyków w jednym z meczetów, i przekazany amerykańskim
wojskom. Adwokat el-Gharaniego złożył w sądzie federalnym petycję
habeas corpus domagając się od rządu uzasadnienia dalszego
przetrzymywania jego klienta, lub jego zwolnienia. Szczegóły sprawy
al-Gharaniego nie zostały publicznie ujawnione, jednak jak twierdzi
jego adwokat, mężczyzna został oskarżony o współpracę z Al-Kaidą
dziesięć lat temu, czyli w momencie gdy był jedenastoletnim
chłopcem. Prawnicy el-Gharaniego twierdzą także, że po aresztowaniu
był on torturowany fizycznie i psychicznie - był wyzywany i
przypalany papierosami. Władze uważają z kolei, że al-Gharani był
kurierem Al-Kaidy, oraz brał udział w walkach w górskiej twierdzy
Tora Bora w Afganistanie pod koniec 2001 roku.

Jednak sędzia okręgowy Richard Leon zwrócił uwagę, że narosło wiele
wątpliwości w sprawie wiarygodności innego więźnia, mężczyzny, który
wskazał el-Gharaniego jako osobę mającą związek z terrorystami. Leon
podkreślił również, że biorąc pod uwagę "znaczne wątpliwości co do
działalności i miejsca pobytu al-Gharaniego przed jego aresztowaniem
przez pakistańskie siły, amerykańskie władze nie zdołały przedstawić
przeważających dowodów" na to, że el-Gharani był członkiem Al-Kaidy.
Sędzia nie wyznaczył terminu kiedy el-Gharani, zwany także Yousefem -
ma zostać uwolniony z Guantanamo. Zgodnie z amerykańskim i
międzynarodowym prawem mężczyzna nie może zostać odesłany do kraju,
w którym mogłyby mu grozić tortury. Przedstawiciele administracji
prezydenta Busha przyznają, że są trudności ze znalezieniem państw
chętnych do przyjęcia więźniów z Guantanamo oczekujących na
zwolnienie.

Inny z więźniów Guantanamo, obywatel Kanady Omar Khadr, miał
czternaście lub piętnaście lat gdy został pojmany sześć lat temu. W
kwietniu 2007 roku wojskowi prokuratorzy oficjalnie oskarżyli go o
zabicie sierżanta Christophera Jamesa Speera, amerykańskiego
żołnierza, którego patrol wpadł w zasadzkę w Afganistanie w 2002
roku. Khadr i el-Gharani to najmłodsi z około 250 więźniów nadal
przetrzymywanych w Guantanamo.



Sędzia federalny nakazał zwolnienie mężczyzny, który według adwokata
był najmłodszym więźniem zesłanym do więzienia Guantanamo. Mohammed
el-Gharani został pojmany w Pakistanie gdy miał czternaście lat.
Sędzia uznał, że el-Gharani nie może być uznany za bojownika wrogich
sił, i nakazał amerykańskiej armii "podjęcie wszelkich niezbędnych i
odpowiednich działań dyplomatycznych w celu zwolnienia" mężczyzny z
więzienia w amerykańskiej bazie wojskowej w Guantanamo na Kubie.

wiadomosci.onet.pl/1897676,441,item.html
El-Gharani, który obecnie ma 21 lat, był jednym z najmłodszych
podejrzanych o terroryzm zesłanych do Guantanamo. Został tam
przewieziony w 2002 roku, po tym jak został pojmany przez
Pakistańczyków w jednym z meczetów, i przekazany amerykańskim
wojskom. Adwokat el-Gharaniego złożył w sądzie federalnym petycję
habeas corpus domagając się od rządu uzasadnienia dalszego
przetrzymywania jego klienta, lub jego zwolnienia. Szczegóły sprawy
al-Gharaniego nie zostały publicznie ujawnione, jednak jak twierdzi
jego adwokat, mężczyzna został oskarżony o współpracę z Al-Kaidą
dziesięć lat temu, czyli w momencie gdy był jedenastoletnim
chłopcem. Prawnicy el-Gharaniego twierdzą także, że po aresztowaniu
był on torturowany fizycznie i psychicznie - był wyzywany i
przypalany papierosami. Władze uważają z kolei, że al-Gharani był
kurierem Al-Kaidy, oraz brał udział w walkach w górskiej twierdzy
Tora Bora w Afganistanie pod koniec 2001 roku.

Jednak sędzia okręgowy Richard Leon zwrócił uwagę, że narosło wiele
wątpliwości w sprawie wiarygodności innego więźnia, mężczyzny, który
wskazał el-Gharaniego jako osobę mającą związek z terrorystami. Leon
podkreślił również, że biorąc pod uwagę "znaczne wątpliwości co do
działalności i miejsca pobytu al-Gharaniego przed jego aresztowaniem
przez pakistańskie siły, amerykańskie władze nie zdołały przedstawić
przeważających dowodów" na to, że el-Gharani był członkiem Al-Kaidy.
Sędzia nie wyznaczył terminu kiedy el-Gharani, zwany także Yousefem -
ma zostać uwolniony z Guantanamo. Zgodnie z amerykańskim i
międzynarodowym prawem mężczyzna nie może zostać odesłany do kraju,
w którym mogłyby mu grozić tortury. Przedstawiciele administracji
prezydenta Busha przyznają, że są trudności ze znalezieniem państw
chętnych do przyjęcia więźniów z Guantanamo oczekujących na
zwolnienie.

Inny z więźniów Guantanamo, obywatel Kanady Omar Khadr, miał
czternaście lub piętnaście lat gdy został pojmany sześć lat temu. W
kwietniu 2007 roku wojskowi prokuratorzy oficjalnie oskarżyli go o
zabicie sierżanta Christophera Jamesa Speera, amerykańskiego
żołnierza, którego patrol wpadł w zasadzkę w Afganistanie w 2002
roku. Khadr i el-Gharani to najmłodsi z około 250 więźniów nadal
przetrzymywanych w Guantanamo.

Obserwuj wątek
    • aisza5 Guantanamo zamknięte. Co dalej? GW 24.01.09, 10:02
      wyborcza.pl/1,75477,6197149,Guantanamo_zamkniete__Co_dalej_.html
      Guantanamo zamknięte. Co dalej?
      Dominika Pszczółkowska

      Europejczycy przez lata domagali się zamknięcia obozu w Guantanamo.
      Teraz - gdy prezydent Obama taką decyzję podjął - muszą zdecydować,
      czy pomogą Amerykanom i przyjmą do siebie część zwolnionych więźniów

      O tym właśnie będą rozmawiać w poniedziałek w Brukseli ministrowie
      spraw zagranicznych państw UE. Unia ma co najmniej kilka powodów, by
      przyjąć więźniów - chce dobrze rozpocząć stosunki z prezydentem
      Barakiem Obamą, część krajów była mocno zaangażowana w wojnę z
      terroryzmem, na dodatek na Unię naciskają w tej sprawie organizacje
      praw człowieka.

      Ale wiele krajów zdecydowanie nie ma na to ochoty. Dyskusja będzie
      więc gorąca. - Nie spodziewam się uzgodnienia w poniedziałek
      wspólnego stanowiska - przyznaje jeden z europejskich dyplomatów.


      Sprawa stała się pilna, bo nowy amerykański prezydent zapowiedział,
      że w ciągu roku zamknie więzienie w bazie Guantanamo. Bardzo
      niewielka część więźniów to Europejczycy, np. Brytyjczycy. Wielu
      pochodzi jednak z krajów, do których trudno ich będzie odesłać, bo
      np. mogliby tam zostać poddani torturom. Odsyłania kogokolwiek w
      takim przypadku zakazuje prawo międzynarodowe.

      Nieoficjalnie wiadomo, że Amerykanie szukają nowych domów dla
      kilkudziesięciu z około 250 więźniów Guantanamo. - Ale nie jest
      jasne, czy będą to osoby, którym trzeba będzie zapewnić normalne
      życie, czy też miejsce w więzieniu - mówi inny dyplomata.

      Amerykanie podzielili więźniów na trzy grupy: tych, których można
      zwolnić, bo uznano ich za niegroźnych; tych, na których są
      wystarczające dowody, by ich sądzić; oraz tych, na których nie ma
      dowodów procesowych, ale co do których służby specjalne są pewne, że
      to terroryści.

      Ekipa Obamy nie oceniła na razie, jak liczna jest każda z tych grup.
      Ludzie bliscy Bushowi uważali, że pierwsza dwie liczą po 60-70 osób,
      trzecia jest największa - ponad 100. Do Europy, jak się uważa, mogą
      trafić głównie więźniowie z grupy niegroźnych osadzonych, ale
      takich, których USA nie chcą oddać do krajów pochodzenia, gdyż mogą
      zostać tam poddani represjom. Chodzi np. o kilkunastu chińskich
      Ujgurów.

      Kilka krajów UE byłoby skłonnych przyjąć zwalnianych z Guantanamo:
      to Portugalia, Hiszpania, być może Francja, a także nie należąca do
      UE Szwajcaria.

      Przyjęcie takich "gości" nie będzie proste - nie wiadomo np. czyli
      ludzie ci powinni zostać poddani policyjnej obserwacji. Dobrym
      przykładem problemów, przed jakimi staną chętne kraje, jest los
      byłego więźnia Guantanamo z Arabii Saudyjskiej.

      35-letni Said Ali asz Szihri opuścił więzienie na Kubie w
      listopadzie 2007 r. Trafił do saudyjskiego więzienia, gdzie
      przeszedł szybki program resocjalizacji, jakiej saudyjskie władze
      poddają więzionych terrorystów. Program polega głównie na
      przekonywaniu terrorystów, że terroryzm jest zły. Ci, którzy się z
      tym zgodzą, wychodzą na wolność.

      Szihri został wypuszczony i natychmiast zniknął. - Straciliśmy go z
      oczu tuż po ukończeniu programu - przyznaje w rozmowie z "New York
      Times'em" saudyjski urzędnik. Następnym razem jego nazwisko pojawiło
      się w na stronie internetowej al Kaidy, gdzie triumfalnie ogłoszono
      jego nominację na wiceszefa jemeńskiej komórki siatki Osamy ben
      Ladena.

      Według Amerykanów to Said zorganizował wrześniowy zamach na
      amerykańską ambasadę w Sanie. Zginęło w nim 16 osób.

      Trudno się więc dziwić, że niektóre kraje UE, np. Austria, nie chcą
      słyszeć o przyjmowaniu więźniów. Wskazują, że powinni to raczej
      zrobić ci, którzy zaangażowani byli w dostarczanie więźniów do
      Guantanamo.

      Polsce także się nie spieszy z deklaracjami. Polscy dyplomaci
      podkreślają, że w naszym kraju nie ma społeczności imigranckich z
      krajów arabskich, a więc integracja byłego więźnia byłaby prawie
      niemożliwa.

      Wahają się Niemcy, Wielka Brytania i kilka innych krajów. W Danii,
      by przyjąć byłych więźniów, konieczna byłaby zmiana prawa.
      Zdecydowane "nie" powiedziała już Australia.


      Źródło: Gazeta Wyborcza

      • aisza5 Guantanamo w Europie 27.01.09, 08:56
        wyborcza.pl/1,75248,6204435,Guantanamo_w_Europie.html
        Guantanamo w Europie
        Dominika Pszczółkowska

        Unia Europejska jest skłonna przyjąć część byłych więźniów
        Guantanamo, ale tylko tych "niegroźnych". Polska raczej tego nie
        zrobi, ale zapewne wyśle policjantów w unijnej misji do Strefy Gazy

        Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl

        O tym, jak Europa ma zareagować na prawdopodobną amerykańską prośbę
        w tej sprawie, rozmawiali wczoraj w Brukselii ministrowie spraw
        zagranicznych 27 krajów UE.

        Prezydent Barack Obama zapowiedział zamknięcie w ciągu roku
        więzienia w Guantanamo, gdzie przetrzymywane są osoby, które USA
        podejrzewały o terroryzm. Po cichu amerykańscy dyplomaci sondują,
        czy Europa, która od dawna naciskała na zamknięcie więzienia,
        przyjmie część z ok. 250 osób tam przetrzymywanych.

        Sprawa wzbudziła na Starym Kontynencie duże kontrowersje. Niektóre
        kraje chcą pomóc USA. Wczoraj Portugalia, Francja, Finalndia i
        Szwecja sugerowały, że zapewne zgodzą się kogoś przyjąć.

        - Jeśli Amerykanie poproszą o pomoc, myślę, że Europa powie "tak" -
        mówił po obradach Javier Solana, unijny wysoki przedstawiciel ds.
        polityki zagranicznej.

        Większość krajów, nawet bliscy sojusznicy USA, było o wiele mniej
        entuzjastycznych. - Więźniowie Guantanamo nie są osobami, które
        ktokolwiek chciałby mieć za sąsiada. Nawet jeśli nie zostaną za nic
        skazane, ich resocjalizacja będzie bardzo trudna - tłumaczył jeden z
        europejskich dyplomatów.

        Brytyjski minister David Milliband oświadczył, że Wielka Brytania
        już wcześniej przyjęła dziewięciu swoich obywateli i zobowiązała się
        wziąć kolejne sześć osób mających prawo pobytu na Wyspach.
        Sugerował, że Brytyjczycy wykonali już swoją część pracy, a teraz
        oferują jedynie rady innym krajom, które się na to zdecydują.

        Niemiecki rząd jest w tej sprawie podzielony. Także polski minister
        Radosław Sikorski był sceptyczny wobec perspektywy przyjęcia kogoś
        do Polski.

        - Polska nie będzie paliła się do tego, bo nie mamy społeczności
        muzułmańskiej ani zbyt wielu osób mówiących po arabsku czy w innych
        językach bliskowschodnich. Dla nas byłoby to wyjątkowo trudne
        logistycznie - mówił Sikorski.

        Amerykańskie władze zapewne podzielą więźniów Guantanamo na trzy
        grupy. Pierwsza to osoby, które zostaną osądzone, bo jest wobec nich
        wystarczająco dużo dowodów. Druga to ci, których Amerykanie uznają
        za niebezpiecznych, ale nie mają dowodów, by ich osądzić. Trzecia
        grupa to osoby, które sami Amerykanie uznają za niegroźne.

        UE bierze pod uwagę przyjmowanie tylko tych ostatnich. Wśród
        więźniów obozu są np. Ujgurzy z Chin, Jemeńczycy, Saudyjczycy czy
        Algierczycy, których nie będzie można wysłać do własnych krajów, bo
        tam mogłyby grozić im tortury i prześladowania ze strony władz, a
        nawet śmierć. Odsyłania do takich krajów zakazuje międzynarodowe
        prawo humanitarne.

        Długo może jednak nie być jasne, które osoby USA uznają za groźne, a
        które nie. Jak donosi "Washington Post", teczki wielu z nich są
        niekompletne lub wręcz w rozsypce.

        Francuzi sugerują, że sprawą oceny i negocjacjami z Amerykanami
        powinien zająć się unijny koordynator ds. terroryzmu Gilles de
        Kerchove. I proponują wysłanie unijnej misji do Guantanamo. W ten
        sposób prawo oceny należałoby wspólnie do całej Unii. Przeciwni są
        temu np. przewodniczący UE Czesi - podkreślają, że decyzję powinny
        podejmować poszczególne kraje.

        Takich kontrowersji jak sprawa Guantanamo nie wywołały przygotowania
        Unii do rozszerzenia bardzo niewielkiej misji policyjnej w
        palestyńskiej Strefie Gazy, która pilnowałaby porządku na granicy z
        Egiptem.

        Sikorski zapowiedział, że Polska bierze pod uwagę wysłanie kilku
        policjantów. - Nie możemy być wszędzie, ale biorąc pod uwagę nasze
        związki z Izraelem i nasze sympatie dla obu narodów bylibyśmy gotowi
        dokonać takiego gestu - stwierdził szef polskiego MSZ.
    • aisza5 Były więzień Guantanamo oskarża MI5 09.03.09, 08:05
      wiadomosci.onet.pl/1930207,12,byly_wiezien_guantanamo_oskarza_mi5,item.html

      Były więzień Guantanamo oskarża MI5
      Były więzień Guantanamo, 30-letni Binyam Mohamed, stale mieszkający
      w W. Brytanii, więziony również w Pakistanie, Maroku i Afganistanie,
      oskarżył brytyjską służbę bezpieczeństwa MI5 o to, że współpracowała
      z jego prześladowcami i przymykała oczy na torturowanie go.
      W pierwszym wywiadzie prasowym po odzyskaniu wolności Mohamed
      powiedział tygodnikowi "Mail on Sunday", iż funkcjonariusze MI5, z
      którymi po aresztowaniu go w Pakistanie rozmawiał swobodnie, licząc
      na ich pomoc, opracowali listę pytań, które przedstawili CIA, ta zaś
      przekazała je marokańskim władzom śledczym, które mu je zadały.

      - Gdy uświadomiłem sobie, że Brytyjczycy współpracują z moimi
      oprawcami, poczułem się tak, jakby mnie zupełnie obnażono -
      powiedział....
    • aisza5 Garzon w Guantanamo? GW 30.03.09, 15:12
      wyborcza.pl/1,75477,6440550,Garzon_w_Guantanamo_.html
      Garzon w Guantanamo?

      Jose Saramago i hiszpański sędzia Baltasar Garzon Hiszpański sędzia
      Baltasar Garzon rozważa wszczęcie śledztwa byłemu prokuratorowi
      generalnemu USA i innym urzędnikom administracji George'a Busha w
      sprawie Guantanamo - podaje CNN. Garzon zajął się tą sprawą,
      ponieważ otrzymał skargi obywateli hiszpańskich, którzy byli
      więzieni w bazie na Kubie i twierdzą, że ich tam torturowano. Garzon
      stał się znany na całym świecie, gdy w 1998 r. doprowadził do
      zatrzymania byłego dyktatora Chile Augusta Pinocheta w Londynie i
      chciał mu wytoczyć proces
    • aisza5 Litwini nie chcą więźniów z Guantanamo 02.04.09, 15:55
      wiadomosci.onet.pl/1946047,12,sondaz_litwini_nie_chca_wiezniow_z_guantanamo,item.html

      Sondaż: Litwini nie chcą więźniów z Guantanamo
      Litwa zadeklarowała gotowość przyjęcia podejrzewanych o terroryzm
      więźniów z Guantanamo, ale jak wynika z opublikowanego sondażu,
      mieszkańcy kraju nie popierają takiej decyzji.
      80 procent Litwinów nie chce, by osobnicy przetrzymywani w
      amerykańskiej bazie na Kubie zostali przeniesieni na Litwę, 7
      procent opowiada się za, a 13 procent nie ma zdania - takie są
      wyniki sondażu przeprowadzonego w dniach 5-8 marca przez
      firmę "Vilmorus" na zamówienie współrządzącej partii konserwatywnej.
      W badaniu wzięło udział 1005 respondentów.

      Jak zaznacza portal Delfi, który zamieścił wyniki, sondaż został
      przeprowadzony w celu ustalenia poziomu poparcia społeczeństwa dla
      działań rządzącej centroprawicowej koalicji.
    • aisza5 happening Ruhal Ahmed 4 kwietnia (sobota) o 12.00 02.04.09, 21:35
      amnesty.org.pl/no_cache/archiwum/aktualnosci-strona-artykulu/article/6507/564.html

      Były więzień Guantanamo w Polsce

      2-4 kwietnia 2009 na zaproszenie Amnesty International przyjedzie do
      Polski Ruhal Ahmed, były więzień Guantanamo.

      Ruhal Ahmed
      Ruhal Ahmed ma obecnie 28 lat, jest obywatelem brytyjskim. Mieszka w
      Tipton (dzielnica Birmingham). Jego rodzina pochodzi z Bangladeszu.
      Ukończył tam liceum, potem pracował na poczcie i w fabryce. W
      sierpniu 2001 roku wspólnie z dwoma przyjaciółmi pojechał do
      Pakistanu na wesele. W oczekiwaniu na wesele, trójka z Tipton
      wyprawiła się do Afganistanu, gdzie trafili do niewoli Sojuszu
      Północnego, który następnie oddał ich (według Ruhala - sprzedał za
      35 tysięcy dolarów od osoby) Amerykanom. Byli więzieni najpierw w
      Kandaharze, a następnie przetransferowani do Guantanamo. Podczas
      pobytu w Guantanamo był przesłuchiwany ponad sto razy, był bity,
      trzymany w izolatce, a także zmuszany do długotrwałego słuchania
      bardzo głośnej muzyki. Ruhal Ahmed został oskarżony o wzięcie
      udziału w wiecu Osamy bin Ladena. Aby wydostać się z Guantanamo,
      podpisał, że się do tego przyznaje. Według informacji potwierdzanych
      przez wywiad brytyjski MI5 oskarżenie to nie było zgodne z prawdą,
      gdyż Ruhal przebywał wtedy w Birmingham.

      Historia "trójki z Tipton" jest tematem filmu Michael
      Winterbottoma "Droga do Guantanamo" z 2006 roku, dystrybuowanego
      również w Polsce.

      Po swoim zwolnieniu, Ruhal Ahmed zaangażował się w kampanię na rzecz
      zerwania z łamaniem praw człowieka w wojnie z terroryzmem. Był
      gościem sekcji Amnesty International w wielu krajach. Jego wizyta w
      Polsce łączy się z rozpoczęciem polskiego etapu kampanii "Stop
      torturom w wojnie z terroryzmem". Amnesty International będzie
      wzywać w niej władze do przedstawienia wyników śledztwa nt.
      domniemanego istnienia w Polsce tajnego więzienia CIA, które toczy
      się od marca 2008 roku.

      Ruhal Ahmed spotka się z zainteresowanymi 2 kwietnia (czwartek) w
      Warszawie (Centrum Zielna - Zielna 37) o 18.00 oraz weźmie udział w
      happeningu 4 kwietnia (sobota) o 12.00 pod Kancelarią Premiera.
      Będzie również dostępny dla dziennikarzy
      • aisza5 Nauczyli mnie strzelać. Tzn, że jestem terrrorystą 04.04.09, 08:59
        www.tvn24.pl/-1,1594069,0,1,nauczyli-mnie-strzelac-to-znaczy--ze-jestem-terrorysta,wiadomosc.html

        "Nauczyli mnie strzelać. To znaczy, że jestem terrorystą?"
        BYŁY WIĘZIEŃ GUANTANAMO DLA TVN24.PL

        W istocie nie ma żadnej różnicy między Bin Ladenem a Georgem Bushem.
        Jeśli nazywasz Bin Ladena terrorystą, tak samo nazwij George'a
        Busha – mówi portalowi tvn24.pl Rhuhal Ahmed, były więzień
        Guantanamo, któremu nigdy nie postawiono oficjalnych zarzutów.
        Zachowuje się jak typowy Brytyjczyk przed trzydziestką. Lubi chodzić
        na imprezy. Ubiera się w dżinsy i adidasy. Zdaniem Amerykanów jest
        groźnym terrorystą powiązanym z Bin Ladenem, ale w śledztwie nie
        udało mu się nic udowodnić. W Guantanamo kazano nam klęczeć w
        ekstremalnie bolesnej pozycji, czasami przez kilka dni bez przerwy.
        Zero wody, zero jedzenia, zero ruchu. Puszczali nam wtedy
        niesamowicie głośną muzykę, najczęściej heavy metal, a strażnicy
        krzyczeli do ucha „Powiedz, że jesteś terrorystą!” Bardzo ciężko
        było skoncentrować się na innych myślach. Czułem, że wariuję.
        Rhuhal Ahmed, były więzień Guantanamo

        Dziś Rhuhal Ahmed jest sławny. Trzy lata temu dzięki filmowi
        Michaela Winterbottoma "Droga do Guantanamo" świat poznał jego
        wersję.

        Wersja A, obowiązująca:

        Rhuhal był niewyróżniającym się pracownikiem brytyjskiej poczty i
        kiedy miał 19 lat, pojechał do Pakistanu na wesele kolegi,
        przypadkiem wplątał między Talibów i w pomarańczowym kaftanie trafił
        z nimi do więzienia Guantanamo na Kubie.

        Wersja B, nieudowodniona:

        Amerykanie twierdzili, że jego wyjazd sfinansowały organizacje
        terrorystyczne, a w Afganistanie pojawił się jako bojownik Dżihadu.

        Pewne jest, że kiedy we wrześniu 2001 r. na Manhattanie zawaliły się
        wieże World Trade Center i ogłoszono wojnę z terroryzmem, Rhuhal
        znalazł się na polu walki, pod amerykańskim ostrzałem. Do domu
        wrócił po prawie trzech latach.


        Tajemnice jednego z najlepiej strzeżonych miejsc na świecie

        "Gdybym był terrorystą, siedziałbym w więzieniu"

        Większość tego czasu, razem z dwoma kolegami z Birmingam, spędził
        właśnie w Guantanamo. - Po tym wszystkim, co mi się tam przytrafiło,
        nie chcę milczeć – podkreśla rozmówca tvn24.pl. - Jestem dowodem na
        to, że istnieje inna niż oficjalna historia więzienia Guantanamo –
        marszczy brwi.

        - Może po prostu jesteś bardzo sprytnym terrorystą, który wykiwał
        wszystkich? – pytamy.

        - Gdybym był terrorystą nie byłoby po prostu tego wywiadu.
        Siedziałbym w więzieniu - odpowiada Rhuhal.

        Codzienność Guantanamo to przemoc

        Gdybyś ty był panem Talibem, powiedziałbyś mi: Zobacz, tu się
        wkłada naboje, tu jest muszka, tu komora, tu spust, tak się to
        składa, a tak strzela - kwituje Rhuhal i pyta: - Czy to, że ktoś mi
        to powiedział znaczy, że jestem terrorystą albo zabójcą?
        Rhuhal Ahmed, były więzień GuantanamoI opowiada o Guantanamo: -
        Torturowali nas, kopali, okładali pięściami. To było na porządku
        dziennym. Codzienność to przemoc, obelgi, naruszanie prywatności, a
        nawet molestowanie seksualne. W dzień musieliśmy klęczeć w swoich
        boksach w jednej pozycji przez 8 godzin. Nie mogłeś się ruszyć, nic
        powiedzieć, wstać. Podobnie było w nocy, tylko że wtedy dochodziły
        ekstremalnie niskie temperatury. Musieliśmy spać płasko, bez ruchu,
        kiedy ktoś z nas się obrócił, strażnik po prostu go budził –
        relacjonuje.

        Rhuhal mówi też o znęcaniu się psychicznym nad więźniami. –
        Wielokrotnie widziałem, jak znieważano Koran. Strażnicy rzucali go
        na ziemię, deptali go, wrzucali do toalety i z uśmiechem
        pytali "Może teraz twój Allah cię uratuje".

        Zwolniony z braku dowodów

        Amerykanie próbowali dowieść, że na nagraniu, którym dysponują widać
        Rhuhala i jego kolegów w towarzystwie Osamy Bin Ladena i
        jego "prawej ręki" Mohammeda Atty. Kilkaset razy słyszał serię
        pytań: jak się nazywasz? kim jesteś? co robiłeś w Afganistanie?

        Długo trzymał się swojej wersji - przyjechał do Pakistanu na wesele
        kolegi. Mieli trochę czasu, więc pojechali z konwojem pomocy
        humanitarnej na "wycieczkę" do Afganistanu. Tam zaskoczyła ich wojna.

        Co na to amerykańscy śledczy? - Mieli swoją wersję i sami
        odpowiadali mi, co tam robiłem. Że byłem członkiem takiej a takiej
        terrorystycznej grupy, która opłaciła moją wizę i pobyt w
        Afganistanie - opowiada Rhuhal.

        W końcu i on, i jego dwaj koledzy, pod presją niekończących się
        przesłuchań przyznali śledczym rację. Pomimo tego zostali
        wypuszczeni do domów i nie postawiono im zarzutów. W końcu dowiedli,
        że w czasie kiedy powstała taśma z Bin Ladenem, oni byli w
        Birmingham.


        Zobacz cały wywiad w Rhuhalem Ahmedem

        "Bin Laden przynajmniej mówi otwarcie"

        Pytany, co myśli o Osamie bin Ladenie, Rhuhal mówi: - Nie ma
        wątpliwości, że ten człowiek zrobił wiele złego. Ale trzeba też
        oskarżyć innych ludzi za inne przestępstwa. Skoro przywołałeś Osamę
        bin Ladena, powinieneś Georga Busha również nazwać terrorystą. Bo to
        on stworzył Guantanamo.

        I dodaje: - Bin Laden przynajmniej otwarcie przyznaje, że chce
        torturować i zabijać, z drugiej strony Amerykanie się do tego nie
        przyznają, a sami robią znacznie gorsze rzeczy niż Al Kaida.

        Turysta czy terrorysta?
        - Wszyscy zawsze mnie pytają, po co pakowaliśmy się do tego
        Afganistanu? - przyznaje Rhuhal. - Po prostu chcieliśmy tam
        pojechać. - wzrusza ramionami.

        Obowiązująca po ich powrocie do domu wersja, mówiąca o konwojem
        harytatywnym, dwa lata temu zaczęła być kwestionowana. Ujawniono
        wtedy, że w 2001 roku, niedługo sprzed aresztowaniem, Rhuhal i jego
        kumple trafili do przeznaczonego dla Talibów obozu treningowym, w
        okolicach miasta Kunduz na północy Afganistanu. Tam chłopcy mieli
        się uczyć posługiwać bronią.

        - Tak to prawda, że umiem się posługiwać karabinem – mówi nam
        Rhuhal. - Wtedy w Afganistanie uczyli tego wszystkich - dodaje.

        - Jak wyglądało szkolenie?

        - Gdybyś ty był panem Talibem, powiedziałbyś mi: Zobacz, tu się
        wkłada naboje, tu jest muszka, tu komora, tu spust, tak się to
        składa, a tak strzela - kwituje Rhuhal i pyta: - Czy to, że ktoś mi
        to powiedział znaczy, że jestem terrorystą albo zabójcą?

        Przekwalifikowany Street Fighter

        USA obiecuje już nie torturować
        Rząd amerykański wykluczył stosowanie waterboardingu, czyli
        zalewania dróg... czytaj więcej »Zdaniem brytyjskiej policji Rhuhal
        jest "czysty". Następnego dnia po wylądowaniu w Wielkiej Brytanii
        był już wolny.

        - Popełniłeś kiedyś jakieś przestępstwo?

        - Tak. Jako nastolatek biłem się na ulicy z kolegami. Oprócz tego
        nic złego więcej nie zrobiłem - odpowiada Rhuhal.

        Teraz walczy o prawa obywatelskie dla tych, którzy mieli mnie
        szczęścia od niego. Rozmawiamy z nim w Warszawskiej siedzibie
        Amnesty International. Organizacja to jego aktualny pracodawca.
        Jeździ po świecie opowiada, o tym co go spotkało, pomaga AI w
        kampanii "Stop torturom w wojnie z terroryzmem". Amnesty wzywa
        władze do przedstawienia wyników śledztwa w sprawie tajnego
        więzienia CIA w Polsce, które toczy się od marca 2008 roku. W
        sobotę, z Rhuhalem na czele, powalczy o to przed Kancelarią Premiera.

        – Nikt inny nie chce mi dać pracy. Wszyscy pytali o dwuletnia dziurę
        w CV – uśmiecha się Rhuhal. – Jak mówiłem w różnych firmach, że
        byłem w Guantanamo, ci bardziej tolerancyjni mówili: zadzwonimy,
        cała reszta mówiła: NIE.

        Amerykanie coraz częściej przyznają oficjalnie, że w założonym w
        2002 roku w bazie Guantanamo więzieniu, poddawano ludzi torturom.
        Również tych niewinnych. - Wciąż przebywają tam niewinni ludzie.
        Niektórzy z nich po sześć, siedem lat – powiedział niedawno Larry
        Wilkerson, członek administracji Georga Busha.

        Jedną z pierwszych decyzji Baracka Obamy, po objęciu
    • aisza5 Więzień Guantanamo wysłany do Francji 16.05.09, 09:47
      Więzień Guantanamo wysłany do Francji
      Przedstawiciel władz USA poinformował o uwolnieniu i odesłaniu tego
      dnia do Francji Lakhdara Boumediene'a - Algierczyka przetrzymywanego
      od siedmiu lat w amerykańskiej bazie Guantanamo na Kubie.
      42-letni Boumendiene, oskarżony o terroryzm, został uniewinniony
      przez wymiar sprawiedliwości USA pod koniec 2008 roku. We Francji
      połączy się z żoną i dwójką dzieci.

      ...
      wiadomosci.onet.pl/1971770,12,wiezien_guantanamo_wyslany_do_francji,item.html
    • aisza5 Akta z Guantanamo będą jawne 02.06.09, 19:07
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6675806,Akta_z_Guantanamo_beda_jawne.html

      Akta z Guantanamo będą jawne

      Amerykański sąd odrzucił wczoraj wniosek rządu USA o zachowanie
      tajności akt usprawiedliwiających więzienie ponad 100 osób
      podejrzanych o terroryzm w bazie wojskowej Guantanamo na Kubie.
      Sędzia Thomas Hogan podkreślił, że rząd nie może pozbawić opinii
      publicznej wglądu do dokumentów. Może natomiast zabiegać o zgodę
      sądową w celu utajnienia niektórych zawartych tam informacji.

      Zwycięstwo koalicji medialnej

      "Interes publiczny ogólnie w kwestii Guantanamo, a w szczególności
      tych procesów, pozostał niezachwiany" - napisał Hogan w uzasadnieniu
      wyroku. "Ujawnienie raportów faktycznych mogłoby uświadomić
      obywateli i umożliwić uznanie procesu za bezstronny" - dodał sędzia.


      Wyrok został uznany za zwycięstwo obrońców osadzonych i koalicji
      organizacji medialnych, argumentujących, że zarówno media, jak i
      opinia publiczna mają konstytucyjne prawo zapoznania się z treścią
      akt.

      Formalnie akta nie są uznane za tajne, lecz dostęp do nich mieli
      jedynie sędziowie, prokuratorzy i urzędnicy. Adwokaci osadzonych
      mogli też dzielić się zawartymi w nich informacjami ze świadkami,
      pod warunkiem, że świadkowie zgodzili się zachować je w sekrecie.

      Powstanie spis akt

      Sędzia do końca czerwca nakazał Departamentowi Sprawiedliwości
      sporządzenie spisu akt niejawnych lub przedstawienie sądowi, jakie
      informacje chce zachować dla siebie.

      Resort sprawiedliwości obecnie zapoznaje się z wyrokiem. Rzecznik
      ministerstwa Dean Boyd powiedział, że rząd nigdy nie zamierzał
      utrzymywać tajności akt w nieskończoność, ale jedynie do zakończenia
      ich właściwej klasyfikacji.

      Prezydent USA Barack Obama zobowiązał się do zamknięcia więzienia w
      bazie Guantanamo, otwartego przez swego poprzednika George'a W.
      Busha w celu przetrzymywania podejrzanych o międzynarodowy
      terroryzm. Jednak zamknięcie więzienia okazało się o wiele
      trudniejsze, gdyż Biały Dom wciąż nie wie, co począć z osadzonymi.

      Obama przedstawił decyzję zamknięcia Guantanamo jako zerwanie z
      kontrowersyjnymi metodami walki z terroryzmem, stosowanymi za
      prezydentury Busha i krytykowanymi przez znaczną część opinii
      międzynarodowej. Zaproponował, aby niektórych więźniów osadzić w
      zakładach karnych na terenie USA i postawić przed amerykańskimi
      sądami.
    • aisza5 USA szukają miejsca dla więźniów z Guantanamo 03.08.09, 16:02
      wiadomosci.onet.pl/2019670,12,usa_szukaja_miejsca_dla_wiezniow_z_guantanamo,item.html

      USA szukają miejsca dla więźniów z Guantanamo
      - Administracja USA rozważa pomysł przeniesienia niektórych więźniów
      z bazy Guantanamo na Kubie do specjalnego więzienia na terenie
      kraju - pisze "Washington Post".
      Jak informuje dziennik, miejsce to byłoby administrowane wspólnie
      przez ministerstwa obrony, sprawiedliwości i bezpieczeństwa
      narodowego. Znajdowałyby się tam sale sądowe na potrzeby postępowań
      kryminalnych jak i prowadzonych przez komisje wojskowe. Trafiliby tu
      więźniowie przetrzymywani bezterminowo oraz ci, którzy mogą być
      zwolnieni, ale żaden kraj nie zgłosił gotowości ich przyjęcia.

      "Washington Post" podkreśla, że "jest to jeden z pomysłów, które
      pojawiły się i są dyskutowane", i że nie zapadła jeszcze decyzja o
      rekomendowaniu tych propozycji szefom ministerstw i ostatecznie
      prezydentowi Barackowi Obamie.

      Rozpatrywane miejsca to więzienie wojskowe w Fort Leavenworth w
      stanie Kansas oraz więzienie o maksymalnie zaostrzonym rygorze w
      Standish w stanie Michigan.

      Prezydent USA Barack Obama na początku swego urzędowania nakazał
      zamknięcie więzienia w Guantanamo w ciagu jednego roku. Nadal
      przebywa tam około 229 podejrzanych o terroryzm
      • aisza5 Węgry przyjmą więźnia z Guantanamo 17.09.09, 08:43
        wyborcza.pl/1,75477,7046687,Wegry_przyjma_wieznia_z_Guantanamo.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538?
        utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809329

        Węgry przyjmą więźnia z Guantanamo


        Zwolniony więzień ma przejść na Węgrzech półtoraroczny program
        integracyjny. - W ciągu kilku dni wybierzemy go z krótkiej listy,
        którą przedstawili nam Amerykanie. Będzie to Palestyńczyk. Proszę
        rodaków, by pamiętali o trudnych warunkach, w jakich żył w ciągu
        ostatnich lat, i pomogli mu w integracji - apelował wczoraj
        węgierski premier Gordon Bajnai. Węgry oraz Francja, Irlandia i
        Portugalia to jedyne kraje, które zdecydowały się przyjąć
        zwalnianych przez Amerykanów więźniów z Guantanamo


        Read more:
        wyborcza.pl/1,75477,7046687,Wegry_przyjma_wieznia_z_Guantanamo.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538?
        utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809329#ixzz0RLMwGZIC


        Read more:
        wyborcza.pl/1,75477,7046687,Wegry_przyjma_wieznia_z_Guantanamo.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538?
        utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809329#ixzz0RLMwGZIC
    • aisza5 Guantanamera- weselsza strona miasta 10.09.10, 14:57
      www.youtube.com/watch?v=9APPCQpquds&feature=related
      Legenda głosi, że Garcia Fernandez wraz z grupą przyjaciół spędzał czas w rogu kubańskiej ulicy, przypatrując się przechodniom. Jego szczególną uwagę przykuła przechodząca obok dziewczyna, którą zaczął zaczepiać – ona zaś szorstko odpowiedziała na zaloty Garcii. Nie mogąc znieść reakcji kolegów, którzy jawnie drwili z jego miłosnego zawodu, następnego dnia usiadł przy pianinie i w towarzystwie swych przyjaciół napisał refren piosenki.

      Wersja hiszpańska i Wersja polska
      Yo soy un hombre sincero
      De donde crece la palma
      Y antes de morirme quiero
      Echar mis versos del alma
      Guantanamera, guajira Guantanamera

      Jestem szczerym człowiekiem,
      z miejsca gdzie palmowe rosną drzewa,
      I zanim umrę, chcę
      Wyzwolić słowa mej duszy

      Mi verso es de un verde claro
      Y de un carmín encendido
      Mi verso es un ciervo herido
      Que busca en el monte amparo
      Guantanamera, guajira Guantanamera

      Moja poezja jest jasną zielenią,
      I płonącą jest czerwienią,
      Moja poezja niczym ranny jeleń,
      który w górach szuka schronienia

      Cultivo una rosa blanca
      En julio como en enero
      Para el amigo sincero
      Que me da su mano franca
      Guantanamera, guajira Guantanamera

      Białą hoduję różę,
      Tak w lipcu, jak i w styczniu,
      dla ukochanego przyjaciela,
      z otwartymi rękami dla mnie rękami.

      Con los pobres de la tierra
      Quiero yo mi suerte echar
      El arroyo de la sierra
      Me complace más que el mar
      Guantanamera, guajira Guantanamera

      Razem z biednymi tego świata,
      Chcę spłacić swoją część,
      Strumyk górski
      daje mi więcej radości niż morze całe
    • aisza5 Świadectwo moralności prawników z Guantanamo 11.10.10, 12:16

      Prawnicy, którzy od siedmiu lat bronią więźniów Guantanamo, przerywają milczenie. W Ameryce właśnie ukazała się książka, z której wyłania się ponury obraz życia za budzącymi grozę murami. Pisze o niej "The New York Times

      fakty.interia.pl/new-york-times/news/swiadectwo-moralnosci-prawnikow-z-guantanamo,1541642,6806
      Wyobraźcie sobie, że od lat jesteście przetrzymywani w amerykańskim więzieniu wojskowym na jakimś odludziu, pozbawieni możliwości komunikowania się ze światem zewnętrznym, niejednokrotnie przesłuchiwani przez całą noc i brutalnie traktowani przez pilnujących was strażników, którzy nie pozostawiają wam cienia wątpliwości co do tego, że nie macie żadnych praw.

      Wyobraźcie sobie również, że pochodzicie z kraju leżącego na Bliskim Wschodzie lub w Azji Centralnej, któremu obce są takie liberalno-demokratyczne pojęcia, jak rozdział władzy, zasada poufności między adwokatem a jego klientem, czy zupełnie już dziwaczna koncepcja, w myśl której sędzia cywilny może wydawać polecenia wodzowi naczelnemu sił zbrojnych supermocarstwa.

      Zobacz zdjęcia z Guantanamo na blogu 990px.pl

      czytaj dalej



      Czy zaufalibyście komuś, kogo nigdy wcześniej nie spotkaliście, a kto mówi wam, że jest waszym prawnikiem i będzie pracował - za darmo! - by wyciągnąć was z więzienia? Czy raczej pomyślelibyście, że jest on tylko trybem w machinie złego traktowania, jakiego doświadczacie?

      Przekonanie swoich klientów o tym, że naprawdę mają do czynienia z niezależnymi specjalistami pracującymi w swoim własnym imieniu, często było pierwszym zadaniem amerykańskich prawników, którzy od ponad siedmiu lat bronią setek osób oskarżonych o bycie "żołnierzami armii wroga"; osób zamkniętych w Guantanamo; klientów, którzy ich nie wynajęli i którzy spędzili lata całe w niemal całkowitej izolacji, zanim spotkali się ze swoimi obrońcami.

      Prawnicy odwiedzający więzienie Guantanamo przynosili ze sobą listy od rodzin więźniów, by dowieść swojej dobrej woli; przynosili też jedzenie ze znajdującego się na terenie bazy McDonald'sa i z delikatesów oferujących bliskowschodnie jedzenie, działających w Nowym Jorku czy Fort Lauderdale na Florydzie. Cierpliwie wyjaśniali działanie amerykańskiego systemu niezawisłego sądownictwa, którego rolą jest kontrolowanie poczynań władzy wykonawczej.

      Więcej na ten temat
      Proces najmłodszego więźnia Guantanamo
      Rozpoczął się proces najmłodszego więźnia Guantanamo, Omara Khadra, którego oskarża się, że w 2002 roku mając 15 lat rzucił granat i zabił amerykańskiego żołnierza w trakcie potyczki w Afganistanie - poinformowała BBC. więcej »
      Wreszcie, przynajmniej w większości przypadków, zdobyli zaufanie swoich nieufnych klientów, którzy - mimo upływu lat i korzystnych dla nich wyroków wydawanych przez kolejne instancje, aż po Sąd Najwyższy - przez długie lata pozostawali pod kluczem.

      Relacje około siedmiuset pięćdziesięciu przetrzymywanych z prawnikami, którzy walczyli o to, by sprawy ich klientów rozpatrywały cywilne sądy i by to sędziowie cywilni decydowali o tym, czy w danym przypadku uwięzienie było słuszne, to tylko jeden z tematów niedawno wydanej, niezwykłej książki "The Guantanamo Lawyers: Inside a Prison, Outside the Law" ["Prawnicy z Guantanamo: Za więziennym murem, poza nawiasem prawa"] pod redakcją Marka P. Denbeaux i Jonathana Hafetza, dwóch członków tak zwanej "Adwokatury Zatoki Guantanamo".

      Książka jest zbiorem relacji ponad setki prawników, którzy w szczegółowy sposób opisują swoje spotkania z klientami w więzieniu, prowadzone we własnym gronie debaty i dyskusje, koncentrujące się wokół pytania, czy powinni podejmować się tego zadania, a także długą i ostatecznie uwieńczoną sukcesem walkę o to, by ich klientom wolno było korzystać z petycji habeas corpus (składać wnioski o stwierdzenie legalności zatrzymania - przyp. tłum.) i by w ich sprawie orzekały cywilne sądy w USA.

      Prestiżowa porażka administracji Obamy
      Administracja prezydenta Baracka Obamy doznała w środę prestiżowej porażki kiedy sędzia sądu federalnego w Nowym Jorku nie dopuścił do składania zeznań kluczowego świadka i odroczył rozpoczęcie pierwszego procesu przed cywilnym sądem oskarżonego o terroryzm byłego więźnia z więzienia w bazie USA Guantanamo, na Kubie. więcej »
      Książka ta napisana została przez reprezentantów jednej tylko strony sporu toczącego się wokół Guantanamo, w związku z czym nie dziwi fakt, że brzmi jak swoisty zbiorowy akt oskarżenia przeciwko administracji George'a W. Busha, w którym zarzuca się jej pogwałcenie praworządności. Nie dołożono tu wielkich starań, by przedstawić wyważony pogląd na historię więzienia Guantanamo czy ukazać stanowisko strony rządowej.

      Mimo to jest ona pouczającą i wymowną kroniką, dokumentującą prawdę o Guantanamo - wygląd tego miejsca; zachowanie więźniów; kafkowską prawną gimnastykę, stosowaną przez rząd USA, by przetrzymywać osadzonych tam ludzi bez możliwości zwrócenia się do cywilnych sądów; sposób, w jaki wykorzystywano materiał zeznaniowy pozyskany (według autorów, siłą) od więźniów zbyt młodych, by posiadać prawo jazdy... Znaleźć tu można ponure, niepokojące opisy bicia, tortury znanej jako waterboarding , a także innych taktyk, których stosowanie uwłaczało nie tylko więźniom, ale też reputacji Stanów Zjednoczonych.

      Przede wszystkim jednak jest to wyzwanie rzucone światopoglądowi tych, którzy opowiadali się za funkcjonowaniem Guantanamo, żywiąc przekonanie, że przetrzymywani tam ludzie byli - jak niesławnie ujął to były sekretarz obrony, Donald Rumsfeld - "najgorszymi z najgorszych", czy, używając słów ówczesnego wiceprezydenta Dicka Cheneya, "terrorystami", "konstruktorami bomb" i "osobnikami szerzącymi terror", wobec których zwykły system sprawiedliwości karnej, oparty w swoim funkcjonowaniu na dowodach i domniemaniu niewinności, byłby po prostu bezradny.

      Bush wiedział, że w Guantanamo siedzą niewinni
      Były prezydent USA George W. Bush wiedział, że w Guantanamo są więzieni również ludzie niewinni - informuje brytyjski "The Times", ujawniając nieznany dokument. więcej »
      Wiele spośród zamieszczonych w książce relacji rozwija się według podobnych wytycznych. Prawnicy wychodzą z założenia, że ich klienci faktycznie mogą być niebezpiecznymi terrorystami. Zazwyczaj jednak dochodzą do przekonania, że znakomita większość z nich nigdy nie miała nic wspólnego z terroryzmem. Nie zostali pojmani "na polu walki", jak utrzymywał Dick Cheney, ale schwytani przez łowców okupów i przekazani amerykańskim oddziałom w zamian za szeroko reklamowane nagrody w wysokości pięciu tysięcy dolarów.

      I tak Rebecca Dick, adwokat pracująca obecnie w Federalnej Komisji Handlu, przytacza historię swojego klienta, mężczyzny imieniem Wazir (pani Dick nie ujawnia jego nazwiska). Początkowo zakłada, że podejrzenia w stosunku do tego człowieka nie są bezzasadne. Ten Afgańczyk z położonego na wschodzie kraju miasta Khost został aresztowany wkrótce po atakach z 11 września. Stało się to w Pakistanie, gdy Wazir podróżował autobusem międzymiastowym, mając przy sobie pokaźny zwitek banknotów. Jak się później okazało, Wazir był w stanie dowieść, że pracował w rodzinnym sklepie z oponami mieszczącym się na bazarze w Khost, w związku z czym często jeździł do Pakistanu po zaopatrzenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka